poniedziałek, 8 grudnia 2025

                 CELEBRYCI ELIT

                                            Michał Nowicki  


Syn posłanki na Sejm i wicemarszałek Sejmu VII kadencji z Drużyny Palikota – Wandy Nowickiej, utrzymanki polskich podatników.

Założyciel internetowego portalu Lewica Bez Cenzury i związanego z nim pisemka "Młody Komunista" Michał Nowicki szydzi z Polaków po­mor­do­wa­nych w Katyniu i gloryfikuje działania Stalina. Komuniści, którymi interesują się już organa ścigania, za pomocą internetu wzywają do przeprowadzenia metodami bolszewickimi rewolucji i wprowadzenia w Polsce komunizmu. Zapewniają, że nauczyli się, jak "z flagi biało-czerwonej stworzyć czerwony sztandar". Nowicki, syn Wandy Nowickiej, współtwórczyni Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, propagującej aborcję, pozostaje bezkarny, a strona internetowa nadal działa. Jak widać we współczesnej Polsce są równi i równiejsi, decydują układy i znajomości dlatego Michał Nowicki czuje się bezkarny ze względu na pozycje swojej matki w Sejmie!!!

"Stalin popełnił poważne błędy. Nie uczynił z Polski republiki zależnej od Związku Radzieckiego i nie napadł na Europę Zachodnią" - twierdzą komuniści działający w utworzonej rok temu na bazie strony internetowej Organizacji Młodzieżowej "Lewica Bez Cenzury" imienia Feliksa Dzierżyńskiego, kierowanej przez Michała Nowickiego, chuligana skazanego za bójkę z policją przed kilkoma laty w Ożarowie. Nowicki, choć zatrzymany "na gorącym uczynku", wykpił się grzywną. W 2006 r., pod rządami SLD, kiedy to na polecenie Prokuratury Krajowej pierwszy raz wszczęto postępowanie w sprawie propagowania komunizmu przez Nowickiego i kierowany przez niego portal totalitaryzmu komunistycznego, sprawie ukręcono łeb. Postępowanie skierowano wówczas do Prokuratury Rejonowej w Poznaniu przy ul. Słowackiego, która... nie miała łączy internetowych. A w ciągu dwóch tygodni śledczy umorzył postępowanie.

Komuniści szydzą z Katynia

Czerwone Dynastie - Rodzina Nowickich cz. 20

www.yelita.pl

 

Czy to już zdrada Europy?

Wiele osób zastanawia się, o co naprawdę chodzi w ETS2 i zakazie rejestracji samochodów spalinowych od 2035 roku.

Europa jest za mała, aby ETS2 czy zakaz rejestracji samochodów spalinowych miały jakikolwiek wpływ na efekt cieplarniany.

Obecne samochody elektryczne nie wiele mają wspólnego z ekologią – ekonomiczne i ekologiczne są wyłącznie bardzo małe samochody elektryczne do poruszania się w bardzo ograniczonym obszarze, ale w UE obecnie nawet nie ma klasy, w której można byłoby zarejestrować takie samochody (choć prace nad stworzeniem takiej klasy właśnie trwają).

Działania te nie obronią również europejskiego przemysłu samochodowego, bo Chińczycy prześcignęli już w tym zakresie wszystkich, a kontrola Chin nad produkcją metali ziem rzadkich w praktyce uniemożliwia podjęcie realnej konkurencji z chińskimi samochodami elektrycznymi co najmniej przez dekadę.

Co jeszcze gorsze ETS2 skokowo pogłębi i tak już duże problemy gospodarcze UE i problemy jej obywateli.

Dlaczego więc Komisja Europejska i ogólnie elity europejskie dalej forsują takie mechanizmy jak ETS2 i samochody elektryczne?

To po prostu mechanizm wywierania presji na biedniejsze kraje w UE i sposób przejmowania przedsiębiorstw z tych krajów.

Organy UE i szerokie elity związane z tymi organami mają niewielkie możliwości działania na własną korzyść zgodnie z prawem bo traktaty zazwyczaj dobrze bronią interesów poszczególnych krajów członkowskich.

Jeśli nie ma uczciwego sposobu, to naturalną metodą pozostaje „metoda religijna” – czyli stworzenie nieracjonalnych wymagań, które będą wywierały silną presję zwłaszcza ekonomiczną na wszystkich, ale dotkliwych zwłaszcza dla mniej zamożnych.

Z założenia takie wymagania nie są racjonalne, bo gdyby były to byłyby również racjonalnie ekonomicznie (to prawie zawsze jest tożsame), a więc w „metodzie religijnej” trzeba wytworzyć swoistą „otoczkę religijną” oraz zadbać o wyznawców.

W każdym z krajów UE jest duża grupa osób propagujących ETS2 czy samochody elektryczne, którzy dale bronią oczywiście nieprawdziwych tez, iż UE może mieć istotny wpływ na zmiany klimatyczne – pojawiają więc dogmaty i wyznawcy, czyli coś na kształt religii.

Naprawdę natomiast chodzi o to, aby kraje zachodnie UE i elity z tych krajów mogły wywierać stały nacisk wg zasady „nie realizujecie nierealnych wymogów, więc musicie płacić kary, albo w inny sposób »zadośćuczynić«”.

Kraje zachodnie UE i elity UE będą mogły wykorzystywać tą presję do załatwiania bieżących spraw zgodnie ze swoim interesem co w uczciwy sposób nie byłoby możliwe.

Drugim aspektem jest wywieranie stałej presji na przedsiębiorstwa zwłaszcza z krajów mniej zamożnych, które to przedsiębiorstwa będą tym samym miały gorsze wyniki finansowe i będą znacznie prostsze do akwizycji przez zachodni kapitał.

Takie mechanizmy z oczywistych względów nie powinny być dopuszczalne, bo umówiliśmy się na warunki współpracy zgodnie z traktatami, a takie mechanizmy je naruszają.

Nie wspomnę już o etyce, ale elity zachodnie musiałyby chyba tego słowa najpierw poszukać w słowniku.

Choć podobne mechanizmy nie są nowe, a Polska była na nie niemal zawsze silnie podatna to wg mojej oceny od 17 listopada 2025 należy te mechanizmy uznać już za zdradę krajów europejskich.

Wewnętrzne działania osłabiające gospodarczo UE i jej spójność w obliczu realnych ataków na naszą infrastrukturę jest już z definicji zdradą.

Tym samym ETS2 można w całości odrzucić podobnie jak zakaz rejestracji aut spalinowych.

Autorstwo: Sensuit
Źródło: WolneMedia.net

 

Mercosur i głupota polska 



Pamiętam dobrze obóz w Rogozińcu w roku 2019. Było tam dużo rozmów o ziemiach odzyskanych, ale też nie tylko. Część młodzieży interesowała się historią i ekonomią, włączając w to niesocjalistyczne wątki nieortodoksyjne jak na przykład szkoła austriacka. I tak któregoś razu przeszedłem się z grupką młodzieży na pobliskie ruiny. Były to dawne magazyny i składy broni. Zostały one rozebrane i wysadzone w powietrze po rozejmie w Trewirze w 1919 roku. Wówczas zakończyło się powstanie wielkopolskie, ustalono linię demarkacyjną, jaka stała się przed wojną granicą Polski. Po drodze poszliśmy jeszcze nad pobliskie jezioro, żeby ku wielkiemu niezadowoleniu kierowniczki obozu, wykąpać się po inwentaryzacji. A później przyszliśmy na podwieczorek i mówię do jednego z tych chłopaczków. Wiesz, co – popatrzyłem na jabłka – jak tak dalej pójdzie, i ten unijny socjalizm będzie tak ekspandować, to niedługo będziemy mieli taki stosik, ale ananasów. Cała zgromadzona grupka zaczęła się śmiać. Fakt, już wówczas pojawiały się twierdzenia o podpisaniu umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Ameryki Łacińskiej zrzeszonymi w układzie Mercosur. Ostatecznie po tym żarcie, stwierdziłem, że możemy wyjść na takim układzie wolnocłowym dobrze.

Po sześciu latach temat postanowił powrócić. I można by tutaj dopisać rozdział do „Dziejów głupoty polskiej” Aleksandra Bocheńskiego; zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy toczą się takie dyskusje. Pierwszy obóz to jest kompletna bierność i brak myślenia wobec działań UE. Tutaj znajduje się Tusk i cała PZPO. Cokolwiek bowiem planują Niemcy i Francja, jest dobre dla nich, to i musi być dobre dla nas, jak i mieszkańców całego kontynentu. Najlepiej jest brać szmal i siedzieć cicho. Głupotą tego obozu jest brak dostrzegania jakichkolwiek postrzegalnych korzyści z zawarcia takiej umowy, brak jakiegokolwiek myślenia. Po prostu od zawsze Tusk chce wszystko odpuścić Niemcom, najchętniej może całą Polskę by scedował Rzeszy w zamian za bycie dożywotnim premierem marchii wschodniej. Nie robi tego tylko dlatego, że i Niemcy jako naród metodyczny nie są przygotowani, no i też, że Rosja – wbrew pozorom mająca dużo do gadania – nie zgodziłaby się na taki układ. Już kiedyś król Prus Fryderyk Wilhelm i car Piotr Wielki rozmawiali na te tematy, to car musiał zbyć swojego rozmówcę, że to nie jest praktyczne. O potencjalnych korzyściach z zawarcia układu z Mercosur jeszcze sobie powiemy. Drugi obóz natomiast obejmuje kółka rolnicze, przyłączył się tutaj obłudnie Populizm i Socjalizm oraz część środowisk Konfederacji (przede wszystkim związanych z dawnych Ruchem Narodowym). Oni zakładają, że umowa handlowa z Mercosur to samo zło, wykończy ona polskie rolnictwo, no i będą to same problemy. Żeby było jeszcze śmieszniej, najbardziej zdrowy – i zdroworozsądkowy – stosunek do umowy z krajami Ameryki Łacińskiej ma redakcja „Krytyki Politycznej”. Co już zasługuje na udokumentowanie.

O wykańczaniu polskiego rolnictwa to już słyszę od początku lat dwutysięcznych, jeżeli nie czasów wcześniejszych. I jakoś się ono nie stoczyło zupełnie. Zwróćmy uwagę, że w krajach anglosaskich jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania rolnictwo jako sektor gospodarki stanowi tylko 2% PKB. W Europie Zachodniej jest to nieco więcej, do 5-6%, z tego też powodu Unia Europejska wprowadziła dopłaty do produkcji rolnej. Inaczej produkcja rolna zjechałaby do tego poziomu 2% jak w krajach anglosaskich. Dopłaty rolne – do tej pory wyższe w krajach tzw. „starej UE” – służą temu, żeby nie buntowały się organizacje i związki zawodowe rolników. Wiadomym jest bowiem, że systemowi politycy chcą mieć wyborców. Z kolei większy sektor rolny, sięgający 10% i więcej, w Europie Środkowo-Wschodniej, to jest jeszcze zaszłość historyczna pamiętająca czasy dawniejsze. To pamięta jeszcze szesnasty wiek i pierwszy większy kryzys inflacyjny w Europie na skutek napłynięcia wielkich ilości złota z nowego świata. Wówczas Stary Kontynent podzielił się wzdłuż linii Łaby – na zachód zaczęły rozwijać się mocniej zręby gospodarki kapitalistycznej, wcześniej istniejącej na terenie Flandrii i północnych Włoch. Z kolei na wschód rozwinęła się gospodarka folwarczno-pańszczyźniana. Później na rozwój gospodarczy naszego regionu złożyły się jeszcze dwie wojny światowe i komunizm, jaki upośledził rozwój tutejszej gospodarki. Zatem udział rolnictwa w gospodarce będzie siłą rzeczy spadać i jest to proces jak najbardziej naturalny, dokonujący się już od dziewiętnastego wieku.

I jakoś rolnictwo nie chce się zwinąć. Pamiętajmy jeszcze, że trzeba ukierunkować również dystrybucję naszej produkcji rolnej, ile jest produkowane w naszym kraju, a ile pójdzie na zewnątrz. Przykładowo można szukać krajów o mniejszym areale ziemi uprawnej jak kraje Bliskiego Wschodu czy Azji Środkowej. No i problem zostaje rozwiązany. Tylko wymaga trochę woli polityków i działania dyplomatycznego. Ba, nawet jak się zakończy wojna ukraińsko-rosyjska, można myśleć o eksporcie płodów rolnych do Rosji. Lecz nasi politycy są leniwi, a organizacje i związki zawodowe rolników nie mają aż takiej siły przebicia.

Istnieją jeszcze inne korzyści z tego układu. Przecież dla wielu przedsiębiorców jest to jeszcze większy rynek. Popatrzmy, dochodzi tutaj jeszcze czterysta milionów ludzi będących potencjalnymi klientami. Stąd chcąc wchodzić na inny rynek niż polski, nie trzeba wcale walczyć z wiatrakami ze ściśle reglamentowanymi rynkami w krajach zachodniej Europy – szczególnie niemieckim, francuskim. Można pomyśleć na przykład o Brazylii czy Argentynie. I to będzie można osiągnąć dzięki umowie EOG-Mercosur. Stanie się to również dużo prostsze na poziomie administracyjnym. Te kraje stanowią olbrzymie rynki i olbrzymie możliwości, na które można ekspandować i które mogą umożliwić przyszłą ekspansję na inne rynki. Sytuacja ta dotyczy takich branż jak sprzedaż detaliczna. Przecież znane były w historii przypadki, kiedy nieduża sieć supermarketów potrafiła się bardzo rozwinąć. Przykładem jest tutaj portugalska firma Geronimo Martins, jaka zrobiła złoty interes na kupnie Biedronki. Zyski umożliwiły w przyszłości ekspansję na kraje Ameryki Łacińskiej. U nas natomiast nie widzę ani nie słyszę o próbach podejmowania takich działań w krajach Mercosur. Przecież Dino czy Lewiatan mogłyby otworzyć filie i mieć gigantyczne zyski. Podobnie jest w innych branżach. Skoro na przykład w Brazylii, Urugwaju czy Argentynie hodują dużo krów lub prosiaków, to może warto otworzyć tam ubojnię. Skoro jest dużo skór, może warto tam otworzyć fabrykę butów. Przed drugą wojną światową taki genialny instynkt miała czeska rodzina Bata, zaczynając od przemysłu skórzanego i obuwniczego, weszli także w energetykę, budownictwo, przemysł chemiczny i wydobywczy. Całe miasta potrafiły powstawać wokół ich fabryk w krajach, jakie dzisiaj nazywamy Trzecim Światem. Pokazuje to, że się da. Tylko u nas jakoś wszyscy lubią sobie marudzić. Jest to kolejny dowód głupoty polskiej. Nawet nasi wielcy prywatni przedsiębiorcy nie dostrzegają korzyści, jakie może przynieść umowa handlowa.

Następna sprawa to jest wielka produkcja przemysłowa. Popatrzmy, jakie tutaj mamy asy w rękawie. Dysponujemy dużymi firmami chemicznymi i petrochemicznymi jak Orlen, Grupa Azoty, a także prywatne Synthos i Grupa Boryszew. One spokojnie mogłyby wejść na rynek Ameryki Łacińskiej, zarówno z wydobyciem ropy, gazu czy fosforytów (przypadek grupy Azoty), jak i rozbudową zakładów zajmujących się Wielką Syntezą Chemiczną. Skoro Europa to blokuje i skoro wszystkie duże koncerny chemiczne robią tak samo, to dlaczego my mamy nie postępować podobnie jak oni. Podobnie też powinien postępować KGHM i resztkowy państwowy przemysł stalowy. Znowu, mamy gwarancję wielkich zysków na eksploatacji miedzy, złota, srebra, metali ziem rzadkich, a także rudy żelaza.

Do tego mówi się o tej produkcji rolnej, jaka ona konkurencyjna w Ameryce Łacińskiej. Od czegoś zrobiliśmy takiego stworka jak Krajowa Spółka Spożywcza. Teoretycznie była to konsolidacja przemysłu cukrowego z resztkami innego przemysłu cukrowego. Państwowe przedsiębiorstwo — w tym wypadku spółka z dużymi udziałami Skarbu Państwa — ostatecznie staje się narzędziem rozgrywki politycznej. Przecież część konkurencji zwyczajnie można wykupić – mowa tutaj o plantacjach trzciny cukrowej, cukrowniach, a nawet plantacjach kakaowca, kawy czy nawet hodowlach bydła i świń, ubojniach i zakładach mięsnych. No i czerpać z tego zyski, że będzie to sobie w ramach kontyngentu jechać bez cła do Europy. (Wbrew propagandzie umowa z Mercosur zakłada istnienie kontyngentów nieobłożonych cłem, powyżej już będą stawki celne). Oczywiście, w Polsce nikt nie myśli, jak zarobić.

A inny moloch to Lasy Państwowe. Tamten dinozaur PRL w ogóle nie jest rozpatrywany jako narzędzie uprawiania polityki. Co przecież wielkie lasy deszczowe, ile to drewna i innych surowców. Na tym można by zarabiać miliardy! Jakoś Weyerhaeuser – właściciel zakładów papierniczych w Kwidzynie – nie widzi z tym problemu. Podobnie też znalazłaby się masa innych zachodnich firm przemysłu drzewnego. Szwedzkie SCA i fińskie UMP potrafią mieć działki wielkości niewielkich państw. A my natomiast nie potrafimy, podobnie nie potrafimy zmodernizować tego typowego dinozaura PRL i sprawić, żeby stał się normalną firmą w branży drzewnej i być może innych – jak chemiczna czy energetyczna – na wzór fińskiego UMP. Również nie widzimy, że to jest narzędzie uprawiania polityki.

Przy tej całej gadce o ekonomii również zapominamy, że nam być może z Latynosami będzie się łatwiej dogadać niż z mieszkańcami Europy Zachodniej. Po pierwsze zarówno oni, jak i my, jesteśmy katolikami, tamci są często protestantami patrzącymi na nich z góry. Po drugie, mamy zbliżone temperamenty narodowe, w przeciwieństwie do chłodnych i powściągliwych zachodnich Europejczyków. Po trzecie, zarówno my, jak i oni, niesiemy pewne brzemię postkolonialne, od którego byśmy się uwolnili. Ten aspekt jest pomijany, że może taki Miguel czy Jesus jest dla nas łatwiejszym partnerem do rozmowy, z racji samej mentalności, niż Werner czy Björn. Za sprawą propagandy medialnej nauczyliśmy się przez ostatnie trzydzieści lat patrzeć na Amerykę Łacińską z góry, zapominając, że ci ludzie stanowią naszych naturalnych partnerów. Bo gdzie i jak mamy budować wielką potęgę gospodarczą, jak nie współpracując z nimi. Pamiętać należy, że oni są interesujący również pod innym względem: mają na przykład bardzo piękne kobiety o różnych typach antropologicznych. Ale to temat na inny tekst.

Trzeba powiedzieć, że sposób toczenia dyskusji wokół Mercosur żywcem przypomina inne działania. Pamiętam, że mniej więcej w Radomiu do 2004 roku na miejskich bazarach na Śląskiej czy na tak zwanej Korei było mnóstwo handlarzy ze wschodu – Rosjan, Ukraińców czy Białorusinów. Pośród nich też się rzadko zdarzali Wietnamczycy. Można było tanio nabyć różne towary. Podobnie też, kiedy się wyprawiało na Jarmark Europa do Warszawy; słynny, największy w Europie bazar, na którym można było kupić dosłownie wszystko. Prawda jest taka, że do czasów wejścia do Unii Europejskiej nie było ceł między nami a Rosją, Białorusią i Ukrainą. Zostało to z początku lat dziewięćdziesiątych i nie było w ogóle korygowane przez kolejne rządy. A później, ze względu na szereg innych wymogów, trzeba było tam cła wprowadzić, a także przepisy wizowe, które wcześniej nie istniały. Unia Europejska od zarania wymuszała na nas niepotrzebne powiększanie biurokracji. Wcześniej nikt się tego nie czepiał, bo warunki traktatu stowarzyszeniowego były wbrew pozorom bardzo dobre. Można było na tym zostać. I obecnie okazuje się, że Serbowie są mądrzejsi, bo podpisali umowę stowarzyszeniową, ale z wolnego handlu z niektórymi krajami nie mają zamiaru się wycofywać.

My popełniliśmy inną głupotę, która nas dużo kosztowała. I jak napisał w „Pieśni o spustoszeniu Podola” Jan Kochanowski, że Polak zarówno przed jak i po szkodzie głupi. Teraz z Mercosur popełniamy podobne głupoty, zostawiając wolne pole do działania wszystkim wokół. Wtedy było podobnie.

Nie trzeba było bowiem zapisywać się do Unii Europejskiej z jej szalejącą biurokracją i podpisać umowę wolnocłową z EOG. I tak największe korzyści ekonomiczne z przynależenia do struktur UE to mamy ze wzrostu wymiany handlowej. Zdaniem Tomasza Cukiernika jest to jedyne pozytywne zjawisko wynikające z akcesu do Unii Europejskiej. Stąd należało pozostać tylko przy takiej umowie. Pozostać natomiast przy bezcłowej wymianie towarowej z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Podobnie, jakby oni utworzyli sobie Eurazjatycką Strefę Gospodarczą, to również z nią podpisać odpowiednie dokumenty, gwarantujące wolnocłową wymianę towarów. Co się wówczas dzieje?

Czyni to nas doskonałym krajem tranzytowym. Przecież jeżeli można jechać bez cła, słać towar bez cła, to zaczynamy odnosić wielkie zyski na byciu pośrednikiem. Takie zjawiska są historycznie udokumentowane. W czasach merkantylizmu, w siedemnastym wieku, Aruba i Saint Eustatius – wyspy na Antylach będące własnością Holandii – czerpały wielkie zyski z prowadzenia gospodarki wolnocłowej. Po prostu na samym pośredniczeniu w handlu można było wiele zarobić. Również można by przesyłać bez cła inne towary. W takiej rzeczywistości nikomu nie przyszedłby go głowy Nordstream. Ten potworek to był pomnik ekonomicznej i inżynierskiej gigantomanii. O wiele taniej byłoby położyć rurociąg przez Polskę do Niemiec. Sami moglibyśmy na tym skorzystać, budując jeszcze kilka fabryk nawozów sztucznych, obok tego rurociągu. Inne korzyści to aż ciężko zliczyć. Ale fakt jest taki, Nordstream był owocem i skutkiem naszej dyplomatycznej i gospodarczej głupoty.

Wejście do Unii Europejskiej i brak pragmatycznego stosunku do krajów Europy Zachodniej spowodowało zamknięcie się na rynki wschodnie. O tym już wspominałem, pisząc o tym, ile można by zarobić w Rosji czy krajach byłego ZSRR; i jak głupi są nasi politycy, unosząc się honorem. Zgodzę się tutaj z Ludwigiem von Misesem, choć czynię z wiekiem, to coraz rzadziej, że wolna gospodarka i wolnocłowa wymiana towarów zbudują bardziej pokojowy świat. A przynajmniej w tym przypadku. Po co bowiem ktokolwiek miałby się awanturować, machać szabelką, jak odnosiłby z tego układu korzyści.

Po prostu jesteśmy bliscy popełnienia kolejnej dziejowej głupoty i niewykorzystania szans. Mamy niezaleczony kompleks do krajów zachodnich, które w żaden sposób nas nie szanują. Nawet jak oni podejmują decyzje, na których możemy skorzystać, my nic z tym nie potrafimy zrobić. Tylko gapimy się jak wół na malowane wrota. Wobec tej skali polskiej głupoty należy się zapytać. Quo vadis Polonia? Dokąd zmierzasz Polsko?

Autorstwo: Erno
Źródło: WolneMedia.net

niedziela, 7 grudnia 2025

           CELEBRYCI ELIT

                   Dorota Nieznalska  

 Dorota Nieznalska - (ur. 19 września 1973 w Gdańsku) – celebrytka i tzw. artystka wizualna. Tworzy przede wszystkim najprostsze i najłatwiejsze tzw. obiekty rzeźbiarskie i instalacje wymierzone w religię katolicką.

Reprezentantka „Polisz Szał Biznes”

Ukończyła Liceum Sztuk Plas­tycz­nych w Gdyni-Orłowie. Jest ab­sol­went­ką Wydziału Rzeźby ASP w Gdańsku, dyplom uzyskała w 1999r. w Pracowni Intermedialnej prof. Grzegorza Klamana.

Lansowana jest na siłę przez lokalny dodatek "Gazety Wyborczej" oraz telewizję TVN.

Jej szczytowym tzw. osiągnięciem artystycznym była Instalacja Pasji wg. Nieznalskiej.

Na instalację składał się film (obraz ćwiczącego na siłowni mężczyzny) oraz obiekt (zdjęcie męskich genitaliów na krzyżu). Tytuł instalacji odwoływał się do tematów pasyjnych w sztuce religijnej.

 

Wiadomość medialna o tematyce wystawy i użytych w niej tzw. środkach artystycznych spowodowała oskarżenie Nieznalskiej o obrazę uczuć religijnych, dokonane na podstawie doniesienia grupy działaczy i posłów Ligi Polskich Rodzin, m.in. Gertrudy Szumskiej i Roberta Strąka. 18 lipca 2003 Nieznalska została skazana na karę sześciu miesięcy ograniczenia wolności (wykonywania pracy na cele społeczne). Wyrokiem się specjalnie nie przejęła wiedząc że ma dobrych protektorów i nic jej za to nie będzie.

Po wniesieniu apelacji sąd wyższej instancji i nakazał oczywiście powtórzenie procesu. Skandal towarzyszący temu wydarzeniu ogromnie spopularyzował nazwisko Nieznalskiej, która przez cały czas była lansowana przez zaprzyjaźnione z nią media aż do wyroku uniewinniającego ją który był z góry do przewidzenia.

Ostatni proces dotyczący Pasji odbył się 11 marca 2010 w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Sąd uznał prawomocnym wyrokiem, że nie ma dowodów przemawiającym za tym, że artystka miała na celu obrażanie innych osób lecz nie potrafił wskazać jaki to miałby być dowód bo genitalia udające Chrystusa na krzyżu to zbyt mało!!!

Oznacza to że Nieznalska może obrażać uczucia religijne chrześcijan a nie wolno jej tylko obrażać uczuć innych wyznawców religii m.in. judaizmu i islamu.

Dlatego wątpliwe jest aby stworzyła nowe podobne dzieło np. Genitalia na Krzyżu Dawida?!

Wielbiciele jej talentu chętnie chcieliby zobaczyć jej rozwartą vaginę ale czy artystka będzie w stanie wznieść się na tak wysoki poziom artystyczny to raczej wątpliwa sprawa.”

Ma osobliwe resentymenty do komunizmu a szczególnie towarzysza Lenina twórcy krwawej rewolucji bolszewickiej w Rosji a jej zasługą osobistą było podjęcie działań (oczywiście nie za darmo) aby przywrócić pamięć Lenina w Gdańsku w czym mocno wsparł ją Prezydent Gdańska – Paweł Bogdan Adamowicz z PO który rozkazał swoim urzędnikom aby przywrócili w Gdańsku pamięć o Włodzimierzu Leninie twórcy komunistycznego reżimu o nazwie ZSRR.

Napis "imienia Lenina" zawisł nad stoczniową bramą 14 maja. 2012 roku. Powieszono na niej też napisy znane z sierpnia 1980 r. - "Proletariusze wszystkich zakładów łączcie się", "Dziękujemy za dobrą pracę".

Odtworzenie bramy kosztowało prawie 68 tys. zł. z kasy miasta.

Przeciwko odtworzeniu bramy nr 2 w komunistycznym kształcie pro­tes­to­wa­li posłowie PiS. Anna Fotyga, Andrzej Jaworski i Maciej Łopiński złożyli zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza (PO). Ich zdaniem, działanie Adamowicza to zakazane przez prawo propagowanie idei komunistycznych.

Paweł Adamowicz jednak się tym nie przejmuje gdyż jest z tzw. układu i ma mocne poparcie w rządzie Tuska dlatego żaden prokurator nie odważy się go ruszyć. Również nie widać po nim aby chciał zwrócić ze swojej kasy, pieniądze wydane z budżetu miasta na zaspokojenie kaprysów swojej pupilki. Niestety nie zna on słowa honor.

W Internecie krąży dowcip o Nieznalskiej:
Przychodzi Dorota Nieznalska do baru i mówi.
- poproszę piwo
A barman – z kija ?

Kawały i dowcipy

Solidarność zamiast Lenina, zmieniono nazwę stoczni

Krzyż i penis - wyrok SR w sprawie Nieznalskiej 

 www.yelita.pl

 

              Antykijowski klub w Unii Europejskiej

                                          https://www.youtube.com/watch?v=b9U7P8Ri6HM


Giorgia Meloni wywołała szok. Od długiego czasu premierzy Słowacji i Węgier grzmią o bezsensie blokowania dostaw rosyjskich źródeł energii rozkładających doszczętnie europejską gospodarkę. Jeśli miałoby to być pomocne rządowi w Kijowie, to skala negatywnych skutków w państwach europejskich dawno przekroczyła barierę tolerancji. Podporządkowanie się oczekiwaniom Kijowa rozgniewało już Giorgię Meloni. Właśnie zdecydowała o zaprzestaniu pomocy wojskowej dla Kijowa. Ostateczny upadek Pokrowska każe uważniej analizować rzeczywistość.

3 grudnia 2025 r. minister spraw zagranicznych Włoch Antonio Tagliani stwierdził, że celowość dalszego udziału w wojnie NATO na Ukrainie, powinna wyjaśnić się po ostatecznym wyniku wysiłków dyplomatycznych. Potrzeba przedwczesnej militaryzacji może okazać się zbędna. Dotychczasowe nalegania na zwiększenie wydatków wojskowych przy napiętych do ostateczności budżetach państw unijnych są powodem nieporozumień w koalicji. Spory co do skali pomocy, jaką jeszcze trzeba byłoby przekazać Ukrainie spowodowały nieoczekiwaną reakcję Meloni. Wbrew deklaracji o gotowości pomocy wyrażonej w październiku, premier Włoch zmieniła zdanie. Dynamika zdarzeń rzutuje na dynamikę decyzji. Teraz Włochy są pierwszym państwem, które otwarcie odmawia pomocy militarnej na rzecz Kijowa podczas prowadzonych rozmów pokojowych.

Decyzja Meloni zbliża Włochy do Węgier i Słowacji – sceptycznych wobec Kijowa. Decyzja Komisji Europejskiej przedłużająca do stycznia 2027 roku blokadę dostaw rosyjskiego gazu dla Europy Zachodniej, kolejny raz zmusiła przywódców Słowacji i Węgier do przypomnienia konieczności ochrony interesu rynku wewnętrznego państw europejskich. Zapowiedź przewodniczącej U. von der Leyen o treści: „Bezpowrotnie następuje zamknięcie historycznej karty importu rosyjskich źródeł kopalnych na zawsze. Rozpoczyna się nowa era całkowitej niezależności energetycznej Europy od Rosji. Chociaż wielu twierdziło, że to niemożliwe, to jednak stało się faktem skoro z 45% importu na początku wojny, notowane jest obecnie na poziomie 13%. Import węgla z 51% spadł do zera. 26% importu ropy, ma dzisiaj poziom 2%”. Przewodnicząca z zadowoleniem przypisuje sukces jedności działania.

Na te słowa, premier Robert Fico zapowiedział pozew przeciwko Komisji Europejskiej dotyczący wypełniania zobowiązań wobec jego kraju, co przyjęte zostało przez strony i potwierdzone podpisami; między innymi przez przewodniczącą Komisji. Niezależnie od tego, słowacka strona głosowała przeciwko decyzji zaprzestania importu gazu, która to decyzja podjęta została większością głosów z pogwałceniem szeregu innych zasad Unii Europejskiej. Poza tą kwestią Słowacy zamierzają przedyskutować kontrowersyjne przejęcie 140 miliardów euro celem przekazania ich Ukrainie. Zbyt wiele niepewności rodzą skutki prawne tej decyzji, by pozostawić ją z niedomówieniami. Fico jasno wyraził się: „Jestem przeciwny wszelkim próbom konfiskaty rosyjskich środków”.

Cokolwiek o tym sądzić, to mielibyśmy do czynienia ze stworzeniem precedensu otwierającym działanie rutynowej możliwości konfiskaty wobec dowolnego podmiotu w imię wyższej konieczności.

Węgrzy wspólnie ze Słowakami tworzą klub antykijowski, który powstrzymywałby nieograniczony jak dotąd front pomocy Ukrainie. Nawet niewielki blok utrudniłby znacznie zdolność instytucji unijnych w organizowaniu i przekazywaniu finansowej oraz wojskowej pomocy dla Kijowa.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com
Źródło: WolneMedia.net

sobota, 6 grudnia 2025

          CELEBRYCI ELIT

                                               Antoni Michnik




Syn Adama Michniku i Barbary Szwedkowskiej, prawniczki z Sopotu, nazywaną kiedyś "prokuratorem Solidarności" jego rodzicami chrzestnymi byli Lecha Wałęsa i żona Zbigniewa Bujaka, a chrztu udzielał mu ks. prałat Henryk Jankowski. Nadanym synowi imieniem Adam Michnik uhonorował Antoniego Słonimskiego, u którego sekretarzem był w młodości. Syn, od urodzenia (w latach 80-tych XX w.) do zdania matury w 2003 r., mieszkał z matką w Sopocie, a ojciec odwiedzał go w weekendy, zabierał też syna na wakacyjne podróże do ciepłych krajów.


Wszystkie swoje osiągnięcia zawdzięcza magii nazwiska Michnik i pozycji swojego ojca Adama Michnika.

Antoni Michnik zdał maturę w III Liceum Ogólnokształcącym Marynarki Wojennej w Gdyni, w czasie nauki był laureatem i finalistą wielu konkursów i olimpiad przedmiotowych, m.in. zajął piąte miejsce na National Geographic Geographical World Championship w 2003 r. Był również dwukrotnym stypendystą MENiS a także wieloletnim uczestnikiem programu „Odyseja Umysłu”, w ramach którego zajął w roku 2002 w światowych finałach drużynowe czwarte miejsce. Poza tym był zwycięzcą konkursu na pracę roczną z antropologii kultury w Instytucie Kultury Polskiej UW, praca pt.: „Różne nurty mitu habsburskiego i jego dzisiejszej recepcji”.

Studente Kolegium Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Ma na swoim koncie publikacje: Magnetyzm i tarcie (fragment powieści), „Migotania przejaśnienia” 1-2 (18-19) 2008, arkusz prozatorski; Filmowe źródła „trylogii drogi” Davida Lyncha, „Kwartalnik Filmowy” nr 64, zima 2008; Mieszczańskie wątki mitu habsburskiego, [w]: Pongo. Szkice z antropologii literatury, Warszawa 2009. Publikował również w Kwartalniku Filmowym, Kontekstach, jest współpracownikem Radia „Roxy” i Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego. Należy do Warszawskiego Koła Leksykograficznego.

Jest aktywnym członkiem antypolskiej „Krytyki Politycznej”.

W kawiarni „Nowy Wspaniały Świat” w ramach zajęć tzw. Uniwersytetu Krytycznego prowadził a dniach 6.10.2010 – 19.01.2011 r. wykłady zatytułowane „Muzyka i Wizualność w czasach popkultury”, projekt ten był finansowany przez Miasto Stołeczne Warszawa. Wcześniej, w maju 2009 r. w Sejnach uczestniczył w uroczystości wręczenia Claudio Magrisowi nagrody „Człowiek Pogranicza”.
Z pobytu tam zachowało się zdjęcie oraz wspomnienie uczestników o Adamie Michniku, który jak zanotowano – przedstawiał się jako „przyszła łżeelita”. Natomiast w 2008 r. w ramach Festiwalu Nauki w Instytucie Socjologii UW miał wykład „Kino Davida Lyncha: mity i prawdy”, o którym zachowała się w internecie dość kąśliwa recenzja.

Na jednym z forum internetowych, w pewnym komentarzu, wymieniono nazwisko Antoniego Michnika w kontekście powstającego projektu nowej partii, tzw. „Partii Eksperckiej”.

Jeśli masz już dosyć obecnych układów, i chciałbyś mieć realny wpływ na losy Naszego Udręczonego Kraju, daj nam znać! Powstaje nowa partia i nowa jakość w polityce! Napisz na biuro@partiaekspercka.pl. Finansuje nas AGORA i ITI a w zarządzie są eksperci tej miary co Michał Tusk, Tadeusz Komorowski i Emil Palikot rzecznikiem prasowym jest Antoni Michnik zaś stronę prawna reprezentuje Joanna Niesiołowska-Księżak”.

Jest przysłowiowym oczkiem w głowie Adama Michnika który marzy aby Antoni został kiedyś..Premierem RP lub Prezydentem RP!!!

Antoni Michnik, syn Adama - od łże elity do nowej partii?

Genalogia rodziny Adama Michnika; wnuk talmudysty, rodzina noblisty. Czy jest dalekim kuzynem Jarosława Kaczyńskiego?

Jaruzelska: Wychowam syna na Michnika

Polemika do wykładu – Rasowemu kujonowi mówię nie!

www.yelita.pl

piątek, 5 grudnia 2025

                                                CELEBRYCI ELIT

             Wojciech Mazowiecki  


                                                 Celebryta - Syn Tade­usza Mazo­wiec­kiego 

(ur. 24 kwietnia 1957 w Warszawie) Absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim.
Po ojcu - przeciwnik lustracji i dekomunizacji w Polsce, zwolennik tzw. Grubej Kreski.

Od 1989 pracował w "Gazecie Wyborczej" [dzięki układom ojca Tadeusza z Adamem Michnikiem], gdzie był sekretarzem redakcji i kierownikiem działu gospodarczego, później awansował [magia nazwiska], zasiadał po układzie w kierownictwie Agory (spółki wydającej dziennik).

Dzięki magii swojego nazwiska - od 2002 do 2007 kierował działem krajowym w "Przekroju". W marcu 2007 roku Mazo­wiecki w felie­to­nie na łamach „Prze­kroju” (09÷2007) w spra­wie lustra­cji dzien­ni­ka­rzy napisał:

Dla mnie – osoby nie­pcha­ją­cej się do wła­dzy – pod­pi­sy­wa­nie dziś pod groźbą utraty pracy oświad­cze­nia, że nie byłem świ­nią w PRL, jest rów­nie upo­ka­rza­jące jak wymu­szane przez ube­ków w sta­nie wojen­nym lojalki o prze­strze­ga­niu prawa PRL. Bez osą­dza­nia kogo­kol­wiek, jeśli pod­pi­sał wtedy. Bez osą­dza­nia, jeśli pod­pi­sze dziś. Ale zachę­cam do nie­pod­pi­sy­wa­nia. Ja nie pod­pi­szę."

Tek­stem tym zapo­cząt­ko­wał opór nie­któ­rych śro­do­wisk dzien­ni­kar­skich z niejasną przeszłością wobec obo­wiązku skła­da­nia oświad­czeń lustra­cyj­nych. Sprze­ciw ten poparli m.in. Ewa Mile­wicz i Woj­ciech Czuch­now­ski z ”Gazety Wyborczej”.

Został też szefem działu programowego Superstacji oraz prowadzącym audycję W samo południe.

Jest dyrektorem programowym tv Superstacja, gdzie mottem jest spluwanie na opozycję prawicową, gdzie inwektywy, kpiny i obelgi pod adresem tylko PiSu, Kaczyńskiego i jego wyborców sączą się non stop.
Tam właśnie bryluje Eliza Michalik, która wszystkich bezrobotnych nazywa żulią, rodziny wielodzietne marginesem, wyborców Pis-u ciemniakami, Kaczyńskiego głupkiem.
Tam króluje stara PZPR-ówa Paradowska, obecnie miłośniczka Tuska i jego PO, fanka dowcipów Palikota o błąkającym się ś.p.Gosiewskim po peronie.
Tam rezyduje niejaki Kuba Wątły ze swoim kloacznym Krzywym Zwierciadłem, w którym bluzga wspólnie z posłem Rozenkiem po prawicy i po Kościele.
Budka z piwem i nawet z tymi żulami spod niej to Wersal przy kloace, której dyrektorem programowym jest zgorzkniały pan Wojtek
Tam słowa nieparlamentarne typu "kurwa" i inne lecą na żywca w tych programikach dla jasnych Polaków z usteczek pani Elizy, pana Kuby i ich współprowadzących o każdej porze dnia.

Ale jest to linia słuszna dla pana Wojtka. Tak samo pan Wojtek jest po słusznej stronie. Jest zawsze na kursie i na ścieżce, jak jego ojciec Tadeusz Mazowiecki który walczył za PRL-u z siłami imperialistycznymi zagrażającymi władzy komunistycznej, na zlecenie komunistycznych władz PRL, napisał haniebny artykuł oczerniający biskupa kieleckiego, Czesława Kaczmarka [apelował o karę śmierci] i kościół katolicki w Polsce.

Jego specjalność to tropienie tzw. antysemityzmu w kościołach

 

A Ty? Czy też jesteś uśpiony? Wojciech Mazowiecki kontra Cezary Gmyz. Dialog-klasyk, dialog godny Orwella

Na kursie i na ścieżce ..... zawsze

www.yelita.pl

  UE wchodzi na wyższy poziom cenzury ws. imigrantów? Komisja Europejska rusza do walki z wolnością słowa pod pretekstem kryzysu migracyjneg...