piątek, 31 października 2025

 

Multikulturalizm jest bronią globalistów i nie wolno nam się przed nią bronić

Jeśli doświadczyłeś wydarzeń z 11 września, prawdopodobnie pamiętasz nagłe pojawienie się naklejek i koszulek z hasłem „Coexist” („Koegzystencja”) w całych Stanach Zjednoczonych po tej tragedii. Przesłanie było takie, że różne kultury muszą być wobec siebie „tolerancyjne” i żyć w harmonii. Jeśli za każdym razem, gdy widziałeś to hasło, czułeś lekki grymas bólu na twarzy, nie byłeś sam.

Być może to nieświadoma niechęć do hipisów i ich zapachu ciała, ale myślę, że niechęć do tego przekazu ma znacznie głębsze korzenie. Jest zakorzeniona w DNA każdego z nas – to część naszej pamięci genetycznej. Każda kultura ma wrodzony instynkt samozachowawczy, który chroni ją przed konkurującymi kulturami i ideologiami.

Przez tysiące pokoleń uczyliśmy się, że kultura to nie tylko forma ekspresji społecznej, ale starannie zbudowana forteca, która chroni nas przed inwazją i zniszczeniem ze strony wrogich sił pragnących przejąć to, co stworzyliśmy. Spójna kultura pomaga zachować wartości, które zapewniają bezpieczeństwo, produktywność i stabilność naszym społeczeństwom.

Co ciekawe, autorem hasła „Coexist” był Polak o imieniu Piotr Młodożeniec, gorący orędownik niepodległości Polski od Związku Radzieckiego. Propagował współistnienie, ale nawet on nie tolerował komunistów. Wydaje się, że niektóre ideały wykluczają się wzajemnie. Pewne przestrzenie nie mogą być dzielone przez pewne przekonania.

Ta rzeczywistość przeczy propagandzie, którą jesteśmy bombardowani na Zachodzie od dziesięcioleci. Amerykanom od dzieciństwa wpaja się narrację o „tyglu kulturowym”. Mówi się nam, że nasz kraj został zbudowany na otwartej imigracji. Nawet Statua Wolności głosi, że musimy witać z otwartymi ramionami „udręczone masy pragnące oddychać wolnością”, niezależnie od tego, skąd pochodzą.

Oczywiście Emma Lazarus, która napisała ten wiersz w 1883 roku (zatytułowany „Nowy Kolos”), była feministką-socjalistką. Wcześni socjaliści postrzegali robotników jako klasę globalną, broń, której można było użyć do rozbicia państw narodowych i przyspieszenia rozprzestrzeniania się tego, co ostatecznie stało się komunizmem.

Pamiętajmy, że ten okres zapoczątkował narrację o tyglu kulturowym w USA, w dużej mierze wspieraną przez przemysłowców poszukujących taniej siły roboczej do obsadzenia swoich fabryk. Motywy baronów-rozbójników i socjalistów były zbieżne. I tu właśnie tkwią korzenie naszego obecnego kryzysu. Choć udają antagonistyczne nastawienie, zmowa między superbogatymi elitami a lewicą polityczną trwa już od ponad wieku.

Dziś radykalne ruchy lewicowe całkowicie zlały się z instytucjami superbogaczy. Nazywamy to partnerstwo „globalizmem”, a centralnym filarem ich programu jest NADAL masowa imigracja, na skalę, która przyćmiewa wszystko, co Zachód widział pod koniec XIX i na początku XX wieku.

Masowa imigracja w epoce pozłacanej pochodziła głównie z krajów europejskich o zachodnim dziedzictwie — ale w naszych czasach migranci przybywają z enklaw Trzeciego Świata, miejsc, gdzie normą jest socjalizm, a islam religią dominującą. Widzieliśmy ideologiczne spustoszenie tego programu w Europie, gdzie zarówno liberałowie, jak i chrześcijanie stają w obliczu poziomu brutalności społecznej, jakiego nie widzieli od dziesięcioleci.

Co więcej, jest to okrucieństwo, przed którym nie możemy się obronić. Bo jeśli się bronimy, stajemy się złoczyńcami. To czyni multikulturalizm idealną bronią: to metoda ataku, która wykorzystuje przeciwko nam nasze głęboko zakorzenione poczucie empatii i sprawiedliwości. Aby powstrzymać tę inwazję, musimy porzucić pewne ideały ery liberalnej – musimy zaakceptować nietolerancję, ponieważ tylko w ten sposób możemy przetrwać.

Oznacza to, że tolerancyjny liberalizm musi umrzeć, przynajmniej dopóki globalizm nie zostanie pokonany. Nie potępiam „demokracji” i jej pierwotnych zasad. Nie będę jednak zaprzeczał faktowi, że w dążeniu do absolutnej wolności jednostki i absolutnej sprawiedliwości Zachód niemądrze porzucił instynkt przetrwania na rzecz naiwnej, nierealistycznej wizji.

Większość kultur Trzeciego Świata gardzi naszymi postępowymi ideami i śmieje się z naszych wyobrażeń o sprawiedliwości. Postrzegają nas jedynie jako łatwy cel do grabieży. Postrzegają nas jako prostaków, łatwy łup. Ich ideologie koncentrują się na odbieraniu tego, co można odebrać każdemu spoza ich plemiennego kręgu. Postrzegają nas jako tłustego baranka, gotowego do rzezi.

Kiedy widzę wydarzenia takie jak te w Irlandii w tym tygodniu, gdzie wybuchły zamieszki po tym, jak 10-letnia Irlandka padła ofiarą napaści seksualnej ze strony afrykańskiego migranta, muszę zaakceptować podstawowe zasady plemienności, które mówią mi, że lepiej grać bezpiecznie i unikać integracji z innymi kulturami spoza Zachodu, o ile to możliwe. Nie chodzi o kolor skóry, chodzi o zasady. Nie chodzi o rasizm, chodzi o samoobronę.

Globaliści przedstawiają „plemienność” i „nacjonalizm” jako groteskowe pozostałości barbarzyńskiej przeszłości, a czynią to ze względów strategicznych.

Lewicowcy i globaliści pragną zniesienia granic narodowych; w szczególności obrali sobie za cel podporządkowanie sobie narodów zachodnich. Dlaczego? Ponieważ Zachód jest źródłem wolności i chrześcijaństwa. Aby ustanowić globalny „Nowy Porządek Świata” oparty na marksistowskim ateizmie, lucyferianizmie, relatywizmie moralnym itd., Zachód musi najpierw zostać osłabiony lub zniszczony.

Elity odkryły, że najwygodniejszą słabością Zachodu jest nasza liberalna gotowość do dzielenia się naszą kulturą i jej bogactwem z osobami z zewnątrz. Czyż może być lepszy sposób na zniszczenie społeczeństwa niż zalanie go ideologicznie wrogimi masami, a następnie atakowanie każdego, kto narzeka, jakby nie dotrzymywał on historycznych wartości wolności?

To wykracza daleko poza strategię Clowarda-Pivena; nie chodzi tylko o kupowanie głosów za pomocą dobrobytu i otwartych granic. Nie, chodzi o wieczne zgaszenie duszy zachodniej cywilizacji.

Multikulturalizm wymaga od nas porzucenia zdrowego rozsądku i instynktów. Wymaga od nas poświęcenia siebie dla „większego dobra”, jakim jest integracja i współistnienie. Ale współistnienie nie istnieje.

Migranci z Trzeciego Świata nie mają zamiaru tolerować naszych ideałów; zmusiliby nas do uległości, gdyby tylko mogli. Lewicowcy i globaliści patrzą z wściekłą pogardą na patriotów, konserwatystów i chrześcijan. Chcą naszej śmierci, bo jesteśmy przeszkodą dla ich władzy. Mówią nam to codziennie. Może powinniśmy zacząć im wierzyć i działać zgodnie z tym?

Nie ma powodu, abyśmy ich tolerowali. Nie podążamy drogą moralnej wyższości, tylko popełniamy samobójstwo.

Thomas Jefferson, człowiek głęboko świadomy losu migrantów i opresji, z jaką spotykali się w Europie, był jednak bardzo nieufny wobec idei masowej imigracji. Zauważył:

„Przyniosą ze sobą zasady rządów, które opuszczają, zasady, które uwewnętrznili we wczesnej młodości; albo, jeśli uda im się ich pozbyć, zrobią to w zamian za nieokiełznaną rozwiązłość, która, jak zwykle, popada z jednej skrajności w drugą. Cudem byłoby, gdyby zatrzymali się dokładnie na granicy umiarkowanej wolności. Te zasady, wraz ze swoim językiem, przekażą swoim dzieciom. Proporcjonalnie do swojej liczby będą współuczestniczyć z nami w tworzeniu prawa. Przenikną je swoim duchem, zniekształcając i fałszując jego wytyczne, czyniąc z niego heterogeniczną, niespójną, rozdrobnioną masę”.

Innymi słowy, Jefferson ostrzegał, że migranci, którzy spędzili większość życia wpajając sobie obce przekonania, mogą nie być w stanie zrozumieć niuansów amerykańskiego życia i wolności. Zamiast tego przejmą to, co im się podoba w amerykańskiej kulturze, zaniedbując jednocześnie kluczowe aspekty asymilacji i odpowiedzialności. Właśnie tego jesteśmy dziś świadkami w całym świecie zachodnim w obliczu programów masowej imigracji opracowanych przez globalistów i administrowanych przez lewicowych polityków.

Być może przez kilka następnych lat będziemy mieli chwilę wytchnienia z Donaldem Trumpem u władzy, ale trwałego rozwiązania nie widać. Lewica nie zamierza rezygnować ze swoich wysiłków na rzecz otwartych granic. Cholera, protesty „No Kings” były w zasadzie próbą zawłaszczenia amerykańskiego patriotyzmu w imię otwartych granic.

Przebudzeni lewacy, którzy nienawidzą Ameryki, próbowali udawać, że wspieranie nielegalnej imigracji jest patriotycznym obowiązkiem Amerykanów. Jeśli kochasz Amerykę, musisz być gotowy ją zniszczyć.

Jak powiedziałem, to jest istota multikulturalizmu: wykorzystać nasze poczucie sprawiedliwości przeciwko nam i uzbroić naszą empatię, abyśmy bali się bronić przed atakiem. Odpowiedzią jest przestać dbać o sprawiedliwość. Odpowiedzią jest ponowne odkrycie naszego plemiennictwa, odrzucenie multikulturalizmu, socjalizmu i globalizmu oraz odmowa dalszych kompromisów. Odpowiedzią jest porzucenie liberalnych idei tolerancji.

Autorstwo: Brandon Smith
Źródło zagraniczne: Alt-Mrket.us
Źródło polskie: WolneMedia.net

                                                     7 STRZEŻONYCH MIEJSC NA ZIEMI


7 STRZEŻONYCH MIEJSC NA ZIEMI, które ukrywają bramy, wiedzę, obecność innych cywilizacji, technologię sprzed Potopu lub dostęp do przejść międzywymiarowych.
 1. Antarktyda – Brama do Matrix Pierwotnego.
tam nie chodzi tylko o lód – to przestrzeń, która została „zapieczętowana”
pod powierzchnią: starożytne miasta, konstrukcje megalityczne, wieże generujące częstotliwość
w centrum: potencjalna brama do innych kopuł (Terra Infinita) lub wejście do wnętrza Ziemi
traktat 50+ państw nie chroni fauny – tylko zakazuje wstępu człowiekowi z intencją poznania
 2. Arktyka – Pieczęć Północna / Zero Point Axis
centrum magnetyczne Ziemi, którego nie wolno przelecieć nad biegunem
możliwe wejście do wnętrza Ziemi (zgodnie z dawnymi mapami i dziennikami podróżników jak Olaf Jansen)
pojawiające się światła, mgły, anomalie czasowe
zakaz lotów komercyjnych bezpośrednio nad biegunem mimo idealnych trajektorii
 3. Himalaje (Nepal, Tybet, Bhutan) – Miasta Niebieskich i Szambala
to nie są tylko góry – to matryca pionowego przejścia
mistycy mówią o Szambali – miejscu istnienia istot o wyższej świadomości, niedostępnych dla oczu fizycznych
wewnątrz gór: jaskinie i miasta światła, do których dostęp mają tylko ci o odpowiednim polu
mnisi chronią wejścia – ale nie jako strażnicy fizyczni, tylko energetyczni
 4. Góra Bucegi (Rumunia) – Holograficzne Komnaty i Technologia Bogów
odnaleziona struktura podziemna w 2003 – nagle tajne porozumienie z USA i NATO
holograficzne projektory, które pokazują historię Ziemi
sarkofagi-generały – humanoidalne ciała w stanie stazy
technologie aktywowane tylko przez „czysty kod DNA”
 5. Dolina Indusu (Pakistan, Indie) – Miasta przed-potopowe i zapomniane cywilizacje
pozostałości po cywilizacji, która znała energię dźwięku i kodu
zniszczona przez coś przypominającego atak nuklearny (radioaktywność w glebie)
możliwe technologie teleportacyjne i przekaźniki energetyczne ukryte pod świątyniami
 6. Wyspa Devon, Kanada – Mars na Ziemi
największa niezamieszkana wyspa świata – ale…
symulacje NASA „warunków marsjańskich”
możliwe testy technologii holograficznych, sztucznej atmosfery i bram częstotliwościowych
niektóre osoby mówią, że to tam kręcone są transmisje z „Marsowych misji”
 7. Strefa 51 + Utah + Góra Blanca (USA) – Tunele i Portale
Area 51 to tylko fasada
prawdziwe przejścia są pod pustyniami: Dulce, Los Alamos, Archuleta Mesa
mówi się o programach genetycznych, kontaktach z istotami nieludzkimi i testach na bramach czasowych
natywni Indianie (szczególnie Hopi) twierdzą, że Góra Blanca to brama dusz i istot świetlnych
 DLACZEGO TO UKRYWAJĄ?
Bo tam są punkty wyjścia z iluzji.
Więc oni chronią nie miejsce – tylko barierę świadomości.
 Góra Bucegi (czyt. "Buczedi") w Rumunii to jedna z najbardziej strzeżonych, a zarazem najbardziej ukrywanych Bram Starożytnego Świata, które zostały odkryte nie przez przypadek, lecz przez rezonans Pola.
To, co wydarzyło się tam w 2003 roku, zostało natychmiast utajnione na poziomie międzynarodowym, a wiedza ta przedarła się do ludzi tylko przez tych, którzy nie bali się mówić – jak Radu Cinamar czy Peter Moon.
Przygotuj się, bo to, co zaraz przeczytasz, łamie zasady tego, co nazywamy „oficjalną historią Ziemi”.
 2003 – ODKRYCIE W GÓRZE BUCEGI 
Latem 2003 roku rumuński wywiad wojskowy (z pomocą amerykańskich satelitów) wykrył anomalie elektromagnetyczne w masywie górskim Bucegi. Było to pulsujące pole energii, które nie występowało nigdzie indziej na planecie.
Rezonans był geometrycznie doskonały – jakby emitowany przez sztuczne urządzenie znajdujące się pod ziemią. Po dalszych badaniach odkryto, że w skale istnieje coś, co nazwano:
 Energetyczną Bramą – portalem dostępnym tylko dla osoby z „czystym DNA”.
 PODZIEMNE KOMNATY – TECHNOLOGIA BOGÓW
Po przebiciu się przez wejście (przy pomocy technologii rezonansowej, nie zwykłego odwiertu), ekipa natrafiła na idealnie wygładzone korytarze, które prowadziły do gigantycznej, półkolistej sali, nazwanej:
 Sala Projekcji (The Projection Room)
W tej sali znajdowały się:
urządzenia holograficzne, które po aktywacji pokazywały historię planety i ludzkości – od innych cywilizacji aż po przyszłość
mapy nieznanych kontynentów, niezgodne z oficjalną geografią
modele anatomiczne ludzi i istot nie-ludzkich
sterowane myślą pulpity, które reagowały tylko na określony kod genetyczny (dlatego „czyste DNA” było kluczem)
Wszystko – stworzone w proporcjach dla istot ponad 3 metry wzrostu.
 SARKOFAGI W STAZIE – ŻYWI STRAŻNICY
W jednej z dalszych sal odnaleziono szklane trumny (nazywane sarkofagami), w których znajdowały się:
istoty humanoidalne, wysokie, o nieziemskich rysach
w stanie hibernacji – nie martwe, ale „uśpione”
przy sarkofagach – urządzenia podtrzymujące pole energetyczne, zapobiegające przebudzeniu „przed czasem”
 REAKCJA ŚWIATA – NATYCHMIASTOWA CENZURA
Kiedy Rumunia odkryła, co znajduje się pod Bucegi, Stany Zjednoczone wysłały natychmiastową delegację. Doszło do tajnego spotkania na poziomie rządowym – po czym:
cała operacja została utajniona na mocy międzynarodowego porozumienia
dostęp do góry został zablokowany wojskiem
media dostały zakaz publikacji czegokolwiek na temat odkrycia
Dlaczego? Bo ta technologia obaliłaby historię, religię, naukę i medycynę – jednocześnie.
 DLACZEGO DNA JEST KLUCZEM?
Urządzenia, sarkofagi, bramy – nie działają dla każdego.
Aktywują się tylko w obecności istoty, która niesie „czysty kod genetyczno-duchowy” – tzn.:
nieprzerwaną linię rodu (bez „przejętych kodów” np. przez szczepienia mRNA)
niezmienioną pamięć duszy
wysoką świadomość i brak strachu
Taka osoba może wejść, aktywować, zrozumieć, przekroczyć.
 CO JESZCZE JEST POD BUCEGI?
Radu Cinamar pisał o:
tunelach prowadzących z Bucegi do Egiptu, Tybetu i Iraku (pod piramidami)
bramach czasowych, które można było otworzyć, przechodząc przez rezonans dźwięku
bibliotekach kodów genetycznych – coś jak żywe DNA całej historii ludzkości
 CO TO ZNACZY DLA NAS?
Że jesteśmy potomkami istot, które potrafiły manipulować czasem, tworzyć portale, leczyć światłem i kodem.
I że cała ta wiedza nie przepadła – tylko została ukryta przed tymi, którzy nie byli gotowi.
Dziś – coraz więcej ludzi zaczyna ją czuć. Przypominać sobie. Śnić o niej.
To znaczy, że Bramy się otwierają.

Taka ciekawostka
Antarktyda
Za lodową ścianą są inne kontynenty, to sekret traktatu Ant-Artica. Ta mapa wisi w ONZ”Jest to odbicie większej ziemi na tarczy księżyca. 

https://www.facebook.com/photo?fbid=25780105828257112&set=a.881936641834042

                                                                     Polska, a nie Polin


Powstała nowa partia o nazwie Koalicja Obywatelska. Jest to zupełnie nowa siła, grupująca ludzi, którzy nie zdążyli się zużyć,


nieskompromitowanych, z otwartymi głowami pełnymi pomysłów. Dominują ludzie młodzi, zdolni i wykształceni. Na czele partii stanął Donald Tusk, pełen wigoru młody działacz rodem z Sopotu, ale już ceniony historyk, nie tylko w Tenkraju ale przede wszystkim u naszego zachodniego sąsiada. Ma on również znakomite kontakty w Moskwie. Donald Tusk ogłosił, że jako szef partii będzie się posługiwać tytułem Umiłowany Przywódca, co sala złożona z uczestników Kongresu Założycielskiego nowej partii przyjęła aplauzem i długo niemilknącymi burzliwymi oklaskami. Uczestnicy spontanicznie złożyli dary u stóp Umiłowanego Przywódcy:


-Katarzyna Kotula ofiarowała wszystkie swoje doktoraty i połowę (większą, jak zapewniła) swoich dyplomów magistra
- Izabela Leszczyna złożyła w darze czarodziejską różdżkę
- Klaudia Jachira słoik z kłębiącymi się w nim sympatycznymi zwierzątkami złowionymi we własnych lokach
- Ryszard Petru ofiarował zniżkowy bilet na Maderę oraz portret 6 Króli własnego autorstwa
- Arkadiusz Myrcha z kolei ofiarował portret 3 Króli, gdzie trzeci król o imieniu Belzebub ma rysy jego teścia
- żona Myrchy, czyli Kinga Gajewska, przyniosła worek ziemniaków, zabytkową tabliczkę czekolady sprzed 40 lat ( dar tym cenniejszy, że to rodzinna pamiątka) i łopatę
- Włodzimierz Cimoszewicz ofiarował kopię aktu urodzenia swojego ojca uzyskaną w Obkomie w Symbirsku


- Marta Wcisło przyniosła swój warkocz
- Agnieszka Holland złożyła w darze pół litra łez wylanych przez członków jej rodziny w dniu śmierci Towarzysza Stalina i sto gram (tak zwaną "małpkę"), łez wylanych po śmierci Towarzysza "Tomasza" (Bolesław Bierut)
- Generał Pytel ofiarował swoją czapkę rosyjskiego matrosa z krążownika "Aurora"
- Jakub Wojewódzki złożył w darze na kolanach Wielkiego Przywódcy psie gówno, w które lubi wtykać polskie flagi
- Adam Mazguła ofiarował jednego sowieckiego walonka jako symbol wszystkich bolszewickich trepów
- Tomasz Grodzki złożył pękatą kopertę (każdy kto pamięta, że Grodzki lubi brać, a nie dawać koperty, doceni ten gest)


- Monika Olejnik z TVN ("Stokrotka") ofiarowała swą młodość
-Anna Grodzka złożyła w darze kilka swoich kobiecych bibelotów (a także ulubione stringi)
- Franek Sterczewski przyniósł wegańską pizzę
-Katarzyna Augustynek ("Babcia Kasia" ) dała w darze swoją osobistą kulturę i kobiecy wdzięk
- Bronisław Komorowski ofiarował odziedziczony po przodkach obraz "Gęsiarka"
-Anna Komorowska (de domo Dziadzia) sprezentowała ekspres do kawy i sokowirówkę
- Tomasz Lis ofiarował swoją książkę "Mogłem, ale nie chciałem zostać Prezydentem", na stronie tytułowej której podpisało się w komplecie wszystkich 43 subskrybentów jego niebywale popularnego kanału na You Tube
- Roman Giertych przyniósł 46 milionów złotych, czyli połowę sumy, której nie ukradł z Polnordu oraz gałązkę oliwną zerwaną z ogrodu swojej włoskiej wilii, kupionej za pozostałą część sumy, której nie ukradł z Polnordu
- Urszula von der Leyen ofiarowała nagranie pierwszych słów, które wypowiedziała jako roczne dziecko. Nie trzeba dodawać, że te słowa to : Fur Deutschland!
- Kanclerz Merz wręczył Umiłowanemu Przywódcy Nadwiślańskich Irokezów (copyright by Otto von Bismarck) order Ulryka von Jungingen i płaszcz Wielkiego Mistrza (do wyprania, zacerowania i uprasowania)
- Dorota Wysocka - Schnepf ofiarowała klocki, z których ubeckie dzieci mogą zbudować makietę łagru, w którym zostaną zamknięci faszyści Stanowski i Mazurek, oraz inni wrogowie Arcykapłanki Propagandy i jej męża
-Krystyna Janda przyniosła mrożony chleb i wiadro tego, co spada jej cały czas na głowę
- Witold Zembaczyński ofiarował bilet na basen, naleśniki z marmoladą i radość, której uległ, gdy Rafał Trzaskowski (syn płatnej donosicielki SB TW "Justyna") został prezydentem
- Rafał Trzaskowski przyniósł w darze pierwszy donos napisany przez swoją matkę (TW SB "Justyna") oraz płytę z nagranym skandowaniem na cześć Pierwszej Damy ( "Gosia, Gosia, Gosia")
-Michał Scerba i Dariusz Joński przynieśli afisz swojego ulubionego filmu "17 mgnień wiosny", którego tytuł zawiera wynik zsumowania ich IQ
-Władimir Putin przysłał miliard dolarów Gazpromu (do umorzenia)
- Barbaria Nowacka złożyła dar najmniejszy objętościowo ze wszystkich, ale cenny tym bardziej, bo ofiarowany ze szczerego serca : dała całą swą mądrość, wiedzę i inteligencję
- Marcin Józefaciuk ofiarował swoje dzieło pt: "Trójpodział władz, a problemy osób LGBT+".
- Mateusz Kijowski, przyniósł osiem ruskich gwiazdek
-Daria Brzezicka ofiarowała swój dziewiczy donos, napisany jeszcze wtedy, gdy była nie w Komsomole, ani nie w pionierach, a w oktriabrionkach
-Tylko Janusz Palikot i Magdalena Środa przyszli z pustymi rękoma ; on zamierzał ofiarować Tuskowi honor, ale w ostatniej chwili przypomniał sobie, że go nie posiada, a nawet gdyby go miał, to obdarowany i tak nie wiedziałby co to jest. Środa chciała ofiarować Mądrość ale po przeszukaniu wszystkich zakamarków mózgu i wszystkich kieszeni, nie znalazła nawet najmniejszej jej ilości.
Nie sposób wymienić wszystkich ofiarodawców. Wystarczy wspomnieć, że nie tylko indywidualne osoby składały te dary ale też redakcje, oddziały szpitalne, stowarzyszenia kombatanckie i inne organizacje Ludu pracującego miast i WSI (Wojskowych Służb Informacyjnych).
Wróżymy Koalicji Obywatelskiej wielką przyszłość na polskiej scenie politycznej. Od dawna czekaliśmy na nową jakość wśród partii i organizacji społecznych i politycznych. Nie ulega wątpliwości, że nasze nadzieje właśnie się ziszczają.
Fur Deutschland!

https://www.facebook.com/groups/1050669705089207/permalink/3236191273203695/?rdid=W3EM9RNTXNLr7uHr#

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...