GLOBALNA ŚWIADOMOŚĆ 44

Kiedy
osoby ze śmiercią mózgu leżą na stole operacyjnym przed
operacją, w 75% przypadków występują spontaniczne reakcje obronne
rąk i nóg. Niektórzy unoszą ręce w geście obronnym, podczas gdy
inni nawet lekko się prostują. Czasami siadają też wyprostowani,
mocno chwytają opiekuna, a nawet go obejmują i wydają bulgoczące
dźwięki. Ich ciśnienie krwi i tętno również rosną. Według
obecnych przy tym asystentów chirurgicznych, za każdym razem jest
to przerażające: nigdy się do tego nie przyzwyczajasz! Istnieją
nawet przykłady asystentów chirurgicznych, którzy byli tak
przerażeni, że rzucili pracę.
Ruchy
obronne dawców przed operacją nazywane są „odruchem
Łazarza”.
Odruch
Łazarza jest również oznaką, że osoba ze śmiercią mózgu nie
umarła: Która osoba jest w stanie usiąść i objąć asystenta
chirurgicznego? Lekarze opisują te gesty i ruchy jako mimowolne
odruchy mięśniowe: odruchy rdzeniowe wyzwalane przez rdzeń
kręgowy. Sugerują, że ta odpowiedź odpowiada na wszystkie
pytania, jakie można zadać na temat tego zjawiska. Jednak tak nie
jest. Już samo to rozumowanie powinno dać nam do myślenia; takie
mimowolne odruchy mięśniowe są z pewnością możliwe tylko u
osoby żywej, a nie u osoby zmarłej. Czy widzieliście kiedyś, jak
zmarły nagle siada?
Młody
anestezjolog po raz pierwszy uczestniczył w operacji, podczas której
usuwano narządy. Jego szef, anestezjolog, polecił mu rozpocząć
znieczulenie od samego początku operacji. Młody anestezjolog
zareagował ze zdziwieniem: „To niepotrzebne, prawda? Przecież nie
będziemy znieczulać kogoś, kto nie żyje?”. Jej twarz wykrzywiła
się w niemal złośliwym grymasie, a ona rzuciła mu jedno zdanie:
„Skąd pan to wie na pewno?”. Młody anestezjolog był
oszołomiony.
W
tym kontekście Ger Lodewick stawia aż nazbyt zrozumiałe pytanie:
„Czy powinniśmy uznać odruchy Łazarza za ostateczny wysiłek
osoby świadomej tego, co się z nią stanie?”.
Istnieją
różne opinie na temat podawania znieczulenia podczas pobierania
narządów. Wytyczne Niemieckiej Fundacji Transplantacji Narządów
(DSO) – fundacji regulującej kwestie donacji narządów w
Niemczech – stanowią, że znieczulenie nie jest konieczne, aby
pozbawić dawcę świadomości i uniknąć reakcji bólowych. Jednak
biorąc pod uwagę odruchy Łazarza, nadal sensowne jest uspokojenie
lub zrelaksowanie dawcy za pomocą odpowiednich substancji (takich
jak opiaty). Nasuwa się pytanie: Jak można uspokoić i wyciszyć
osobę zmarłą?
Ponadto
– jak głosi tekst niemiecki – sensowne jest stosowanie tych
opiatów, aby zapobiec wzrostowi ciśnienia krwi i tętna. Każdy,
kto to czyta, może jedynie stwierdzić, że to żywa osoba, a nie
osoba zmarła – czy też nie?
-
Która osoba zmarła potrzebuje znieczulenia?
-
U której osoby zmarłej może wzrosnąć ciśnienie krwi?
-
Która osoba zmarła ma reakcje obronne?
Nie
jest zatem prawdą twierdzenie, że dana osoba jest martwa, jeśli
jej mózg nie funkcjonuje – nadal posiada ona (wyższy) poziom
świadomości. W związku z tym nie możemy twierdzić, że dana
osoba jest martwa, jeśli jej mózg już nie funkcjonuje.
Dlatego
coraz więcej osób jest przekonanych, że moment stwierdzenia
śmierci mózgu nie jest momentem śmierci, ale momentem lub fazą
procesu umierania.
Większość
lekarzy zgadza się, że moment stwierdzenia śmierci mózgu oznacza
nieodwracalność procesu umierania. Ale śmierć mózgu to nie
śmierć! Śmierć mózgu oznacza konkretny moment w procesie
umierania. W związku z tym możemy twierdzić, że osoba ze śmiercią
mózgu nadal żyje.
Jeśli
nerki nie funkcjonują, nie mówimy, że dana osoba jest „martwa
nerkowo”, ale poddajemy ją dializom! Jeśli nasz mózg już nie
funkcjonuje, jest chory – tak jak nerki – ale nie martwy! Dlatego
osoby, u których stwierdzono śmierć mózgu, mogą się obudzić i
odzyskać przytomność. Coraz więcej lekarzy uznaje, że osoba ze
śmiercią mózgu może nadal coś czuć, odczuwać ból, a może
nawet słyszeć, co jest do niej mówione. Nawet starszy lekarz
Niemieckiego Towarzystwa Niepełnosprawności i Rehabilitacji (DSO)
stwierdza: „Rzeczywiście nie da się udowodnić, że osoba, u
której stwierdzono śmierć mózgu, rzeczywiście nie ma już
żadnych zdolności sensorycznych – w związku z tym nie wiemy
również, czy odczuwa ból. Skoro jednak nie mamy pewności, że
osoba ze śmiercią mózgu nie odczuwa bólu – ani podczas badań,
ani podczas pobierania narządów – dlaczego nadal to
robimy?
Oczywiście
o wiele lepiej byłoby zaprzestać „kanibalizowania” dawców
narządów, którzy są w trakcie umierania, i pozwolić im
umrzeć.
Dlaczego
w dzisiejszych czasach traktujemy śmierć człowieka tak
powierzchownie?
...
nie jesteśmy już w stanie dostrzec i/lub doświadczyć, że cały
proces umierania ma sens! Każdy element tego procesu: wszystkie
doświadczenia są niezbędne do płynnego przejścia.
Nasz
proces umierania jest przecież procesem narodzin. To walka o
wyrwanie się ze starego, ziemskiego świata, aby wejść w nowy
Świat wyzwolony.
Istnieje
obecnie wystarczająco dużo dowodów sugerujących, że w procesie
umierania ingerujemy w święte wydarzenie, którego zasadniczo nie
rozumiemy. Jednak właśnie z tego powodu nasza interwencja będzie
miała poważne konsekwencje dla dawcy, o wiele głębsze, niż nam
się obecnie wydaje – konsekwencje, które odczujemy nie tylko w
życiu pozagrobowym, w świecie duchowym, ale także w życiu
przyszłym.
(Hans
Stolp – Donacja narządów – Czy narządy przekazują
świadomość?)