niedziela, 10 maja 2026

               ELITY - DRUGI GARNITUR

                       Piotr Igor Ikonowicz - Dawid Goldsmith

 

 

 (ur. 14 maja 1956 w Pruszkowie) – lewacki polityk, dziennikarz, poseł na Sejm II i III kadencji. Redaktor pisma członków MRKS "Robotnik". Jeden z liderów Polskiej Partii Socjalistycznej od 1987 do 2001.

W 1980 ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jest także absolwentem Podyplomowego Studium Instytutu Geografii i Krajów Rozwijających się.

W 1981 pracował jako redaktor w serwisie informacji "Solidarności" Regionu Mazowsze. W 1982 ponownie został zatrzymany za organizowanie niezależnych obchodów pierwszomajowych. Internowano go na okres od 10 maja do 23 listopada tegoż roku w Białołęce.

Był współzałożycielem pisma "Miś", a następnie gazety "Robotnik" jako pisma członków MRKS oraz Grupy Politycznej Robotnik. Współorganizował Miesiąc prasy zakładowej NSZZ "S". Należał do Ruchu Wolność i Pokój.

Był wśród założycieli Polskiej Partii Socjalistycznej, Wchodził w skład prezydium rady naczelnej PPS (1987–1988), był członkiem kolegialnej rady naczelnej partii PPS-Rewolucja Demokratyczna.

Przewodniczył radzie naczelnej PPS w latach 1992–1996 i 1997–2001. W wyborach parlamentarnych w 1991 kandydował bezskutecznie z listy Solidarności Pracy w okręgu radomskim. W 1993 uzyskał fuchę w okręgu lubelskim czyli mandat posła na Sejm z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. 10 marca 1994 wraz Andrzejem Lipskim i Cezarym Miżejewskim przystąpił do Koła Parlamentarnego PPS. W 1997 ponownie został posłem (z 3. miejsca w okręgu warszawskim) z listy SLD. Po przekształceniu SLD w jednolitą partię polityczną, odszedł ponownie z jej klubu parlamentarnego, tworząc wraz z senatorami PPS i działaczami Ruchu Ludzi Pracy odrębne koło parlamentarne, które nie dotrwało do końca kadencji.

W 2000 kandydował w wyborach prezydenckich, w których uzyskał 38 672 głosy (0,22% poparcia), co dało mu 10. miejsce na 12 startujących kandydatów.

Kandydował także do Sejmu w 2001 z samodzielniej listy PPS, uzyskując w Warszawie 899 głosów. Po porażce wyborczej złożył rezygnację z przewodniczenia PPS, a następnie wystąpił z partii. W 2003 znalazł się wśród inicjatorów powstania Nowej Lewicy, objął funkcję sekretarza ds. organizacyjnych tej partii. W przedterminowych wyborach parlamentarnych w 2007 bez powodzenia startował z 1. miejsca na liście Samoobrony RP w okręgu warszawskim, otrzymując tylko 2635 głosów. W 2011 został doradcą antyklerykalnego Ruchu Palikota.

W 2001 prokurator Prokuratury Rejonowej w Grójcu wniósł przeciw niemu do sądu akt oskarżenia, zarzucając mu spowodowanie wypadku samochodowego. W styczniu 2002 Sąd Rejonowy warunkowo umorzył postępowanie w tej sprawie, nakazując mu zapłatę 1 tys. zł za­dość­uczy­nie­nia.

W lutym 2008 został w pierwszej instancji skazany na karę roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres trzech lat próby za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy policji w czasie blokowania eksmisji. Podczas trwania tego procesu, ze względu na niestawiennictwo na rozprawach, został za nim wydany list gończy, na podstawie którego w 2006 został tymczasowo aresztowany.

Jest dziennikarzem i tłumaczem, członkiem Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Był także prezesem komunistycznego Towarzystwa Przyjaciół Dąbrowszczaków. Prowadzi Kancelarię Sprawiedliwości Społecznej, jest stałym publicystą tygodnika "Przekrój" który do 2002 był wydawany w Krakowie. Następnie, po zakupie tytułu przez szwajcarski koncern Edipresse Polska, siedzibę przeniesiono do Warszawy. Po przeniesieniu redakcji do Warszawy i zmianie zespołu redakcyjnego Przekrój całkowicie zmienił swój styl, a ogromna większość stałych współpracowników zrezygnowała ze współpracy. 27 sierpnia 2009 r. wydawnictwo Edipresse poinformowało o sprzedaży tygodnika „Przekrój” Grzegorzowi Hajdarowiczowi.

Przeciwnik własności prywatnej w Polsce z jedynym wyłączeniem - własnej rodziny.

                                          Magdalena Ikonowicz- Gessler

 

siostra Piotra Ikonowicza

celebrytka, kapitalistka, milionerka, restauratorka, właścicielka i współ­właś­ci­ciel­ka kilkunastu restauracji które zdobyła, rozbijając małżeństwo Piotra Gesslera.

 

                                                 Mirosław Ikonowicz

 

Ojciec celebrytki Magdaleny Ikonowicz – Gessler i lewackiego ex-posła Piotra Ikonowicza. Konfident komunistycznej SB – KO o ps. Metrampaż.

Dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej; współpracował z lewicową „Polityką”, od wielu lat zajmuje się dziennikarsko rozpracowywaniem Watykanu.

 

                                                    Zuzanna Dąbrowska

 

(ur. 1966) – lewacka dziennikarka prasowa, była żona Piotra Iko­no­wi­cza.

W latach 1986–1988 redagowała i wydawała wrocławskie pismo "WiPek". Działała w Ruchu Wolność i Pokój. W 1987 była jedną z założycielek Polskiej Partii Socjalistycznej, a następnie PPSRewolucja Demokratyczna.

W 1997 była rzecznikiem prasowym pełnomocnika rządu ds. powodzi. W okresie 1998–2002 była radną sejmiku województwa mazowieckiego z listy SLD. Od 2002 była rzecznikiem prasowym Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, następnie do 2005 pracownikiem gabinetu wicepremier Izabeli Jarugi-Nowackiej.

Jako dziennikarka współpracowała z pismem "Lewą Nogą". Była również komentatorką "Przeglądu Tygodniowego" oraz szefem działu politycznego "Trybuny". Była także szefową działu politycznego w "Dzienniku" (zastąpiła Michała Karnowskiego) oraz w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Od 2008 do 2011 była komentatorką w programie publicystycznym Antysalon Ziemkiewicza nadawanym w TVP Info. W 2011 była samodzielną redaktorką w stacji TVP Info, prowadzącą wywiady w paśmie wieczornym pod nazwą "Info Dziennik - Gość".

Obecnie jest komentatorką w Programie I Polskiego Radia, gdzie jest gospodynią programów publicystycznych takich jak: "Polska i świat", "Świat w Jedynce" i "Rozmowa Dnia".

                                                              www.yelita.pl

 

Polskie „akty założycielskie”


 

Historia polskiej państwowości jest najczęściej przedstawiana jako ciąg moralnie oczywistych wydarzeń: chrzest, koronacja, unia z Litwą, rozbiory, odzyskanie niepodległości, komunizm, transformacja i III Rzeczpospolita. Każdy z tych etapów posiada własny mit założycielski i własną narrację legitymizacyjną.

Rzadziej jednak zadajemy pytanie fundamentalne: na czym właściwie opierała się legalność kolejnych polskich porządków politycznych? Czy wynikała ze świadomej zgody wspólnoty, czy raczej była efektem działania elit dostosowujących społeczeństwo do zmieniających się układów sił?

Pytanie to nabiera szczególnej ostrości w zestawieniu z amerykańską konstytucją, która nie była tylko dokumentem prawnym — stanowiła akt politycznego samookreślenia. Wspólnota kolonii uznała samą siebie za suwerenną. „We the People” — nie cesarz, nie papież, nie dynastia, lecz świadoma decyzja wspólnoty stała się źródłem legalności.

W polskiej historii taki moment nigdy nie nastąpił w sposób pełny i trwały.

Chrzest Polski jako wejście do obcego systemu legitymizacji

„Chrzest Polski” z 966 roku jest zwykle przedstawiany jako początek państwa polskiego i moment wejścia w krąg cywilizacji zachodniej. W rzeczywistości był to przede wszystkim akt geopolityczny i cywilizacyjny.

Mieszko I nie budował państwa poprzez świadome uznanie suwerenności ludu. Wprowadzał ziemie piastowskie do już istniejącego łacińskiego systemu władzy, prawa i symboli. Centrum sensu leżało poza rodzącą się wspólnotą. Polska państwowość od samego początku rozwijała się nie jako autonomiczne źródło własnej legalności, lecz jako część większego, zewnętrznego porządku.

Korona i legalność z uznania zewnętrznego

Koronacja królewska nie była wyłącznie rytuałem symbolicznym. Była potwierdzeniem uznania przez szerszy system cywilizacyjny Zachodu. Legalność monarchy nie brała się z wewnętrznej zgody wspólnoty, lecz z połączenia siły dynastycznej, poparcia elit i sakralnej autoryzacji Kościoła.

To fundamentalne napięcie między lokalnym interesem wspólnoty a uniwersalistycznym porządkiem religijno-cywilizacyjnym przewija się przez całą polską historię.

Rzeczpospolita szlachecka — wolność elit zamiast suwerenności narodu

Unia Lubelska stworzyła jeden z najbardziej oryginalnych modeli republikańskich w Europie, lecz był to republikanizm elit, a nie całego społeczeństwa. Szlachta uznała samą siebie za naród polityczny, pozostawiając resztę społeczeństwa poza mechanizmem współtworzenia legalności.

Państwo broniło istniejącego porządku symbolicznego zamiast budować własne, autonomiczne centrum.

Rozbiory jako kryzys legalności wspólnoty

Rozbiory były nie tylko klęską militarną, lecz także — a może przede wszystkim — efektem utraty przez elity zdolności do utrzymania wspólnego pola legalności i sensu istnienia. W tej próżni Kościół rzymski stał się depozytariuszem tożsamości. Naród przetrwał raczej jako wspólnota symboliczno-religijna niż jako świadoma wspólnota polityczna.

II Rzeczpospolita — państwo otrzymane, nie ustanowione

Określenie „odzyskanie niepodległości” jest wygodnym mitem. II Rzeczpospolita była w istocie państwem otrzymanym — wynikiem decyzji zwycięskich mocarstw, a nie aktu zbiorowego samookreślenia Polaków. Jej fundament pozostał zewnętrzny, mimo prób budowy własnej legitymizacji — legionowej w wydaniu piłsudczyków lub narodowo-katolickiej w wydaniu endeków.

PRL — nowa legalność bez społecznej legitymizacji

PRL próbowała narzucić nowy porządek z zewnątrz. Legalność postrzegano jako zależną od radzieckiego hegemona, co doprowadziło do głębokiego rozdwojenia rzeczywistości.

III RP — konstytucja bez aktu wspólnotowego przełomu

III RP powstała z kompromisu elit, a jej legitymizacja rozproszyła się między Zachodem, UE, NATO, liberalną modernizacją a tradycją narodowo-katolicką. Formalnie demokratyczna, w świadomości zbiorowej nadal opiera się na konkurujących zewnętrznych źródłach.

Polska i problem nieustanowionej wspólnoty

Historia polskich porządków to głównie adaptacja do kolejnych dominujących systemów, a nie emanacja własnego centrum. Stąd oscylacja między buntem a podporządkowaniem, mesjanizmem a imitacją.

Najgłębszym problemem nie jest konkretny ustrój, lecz brak momentu, w którym wspólnota naprawdę uznałaby samą siebie za ostateczne źródło własnej legalności.

Wnioski dla refleksji nad nową konstytucją

Olbrzymią stratą cywilizacyjną byłoby sprowadzenie debaty konstytucyjnej jedynie do próby napisania nowego dokumentu prawnego. Ma ona bowiem szansę stać się wielkim procesem edukacyjnym i świadomościowym — pierwszym takim w zapisanej historii Polaków — podczas którego obywatele mogliby rzeczywiście zrozumieć, czym jest państwo, jak działają mechanizmy sterowania wspólnotą, jakie są konsekwencje określonych modeli ustrojowych oraz dlaczego żadna konstytucja sama z siebie nie zagwarantuje sprawiedliwości, jeśli społeczeństwo pozostanie bierne i nieświadome.

Obecne państwo polskie jest złożoną mieszaniną instytucji wywodzących się ze średniowiecznych monarchii, oświeceniowej nowoczesności, realiów PRL oraz współczesnych wpływów ponadnarodowych struktur politycznych i ekonomicznych. Tymczasem istnieje bardzo niewiele instytucji — o ile w ogóle jakiekolwiek — które w sposób rzeczywisty analizowałyby, czego sami Polacy chcą jako wspólnota polityczna i cywilizacyjna.

Konstytucja jako akt wspólnotowego ustanowienia

Nowa konstytucja miałaby sens jedynie jako świadomy akt polityczny całej wspólnoty obywatelskiej — nie jako projekt elit, nie jako produkt partyjnych negocjacji i nie jako adaptacja kolejnego zagranicznego modelu.

Problem „narodu politycznego”. Stabilne państwo wymaga, by większość obywateli czuła się rzeczywistymi współgospodarzami, a nie przedmiotem zarządzania przez kolejne elity.

Rozdzielenie od zewnętrznych centrów legitymizacji. Nie chodzi o izolację, lecz o odbudowę zasady: państwo istnieje dla wspólnoty, a nie wspólnota dla realizacji interesów zewnętrznych ośrodków.

Państwo nie naprawi się samo. Instytucje nie reformują się same. Prawdziwa zmiana wymaga szerokiej debaty społecznej, realnego udziału obywateli i mechanizmów ograniczających monopol klas politycznych.

Ochrona przed oligarchizacją. Konstytucja powinna powstawać z realistyczną świadomością tendencji władzy do zawłaszczania państwa i tworzyć mechanizmy umożliwiające społeczeństwu odzyskiwanie kontroli.

Najważniejsze pytanie pozostaje otwarte

Być może najważniejsze pytanie dla przyszłej polskiej konstytucji nie brzmi: „jaki model ustrojowy wybrać?”, lecz „czy Polacy są gotowi uznać samych siebie za rzeczywiste źródło legalności własnego państwa — wraz z całą odpowiedzialnością, jaką taka decyzja oznacza?”.

Bez pozytywnej odpowiedzi każda kolejna konstytucja pozostanie jedynie kolejnym etapem adaptacji, a nie trwałym fundamentem suwerennej wspólnoty politycznej.

Autorstwo; Zbigniew Jacniacki
Źródło: WolneMedia.net

               ELITY - DRUGI GARNITUR                                    Hipolit Czesław Starszak       (ur. 30 października 1939 w Łobżenic...