poniedziałek, 15 września 2025

 

Odrzucona gałązka oliwna


               https://www.youtube.com/watch?v=vYeLxsUIFkU&ab_channel=HindustanTimes

Europejscy politycy wiją się, wyszukując możliwości kontynuacji wojny na Ukrainie. Największy dotychczasowy jej patron – Stany Zjednoczone – jakoby wycofuje się, ale chętnie podgrzewa napięcie komentarzami.

Rosja, tymczasem, po przypisanym jej nalocie dronów, złożyła Polsce ofertę o charakterze „gałązki oliwnej”. Rosyjski ambasador w Wiedniu, Michaił Ulianow, kwestionuje, jakoby 19 nieuzbrojonych dronów mogło zagrozić Polsce. Mimo to, władze w Polsce, podtrzymując zarzut, odmawiają konsultacji w tej sprawie. Amerykańska administracja, traktując incydent jako „niedopuszczalny i niebezpieczny”, wypowiedzią sekretarza stanu, Marco Rubio, przyjmuje wydarzenie jako celowe, uruchamiając Operację „Wschodnia Straż” NATO oraz inicjatywę Polski o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Okoliczności wskazują na rosnący poziom nieufności i ryzyko eskalacji konfliktu NATO – Rosja, z poparciem udzielanym Polsce przez Waszyngton i Brukselę.

Pierwszy dzień Operacji „Wschodnia Straż” – Europa powtarza z uporem, że chodziło o celowy, prowokacyjny atak Rosji na Polskę. Polski MON odrzuca kilkakrotnie ponawianą ofertę rozmów o incydencie ze strony Rosji. Właśnie ten gest – odrzucenia rozmowy o detalach – wskazuje na brak zrozumienia całej sytuacji lub akceptację prowokacji, której polska strona nie chce wyjaśnić.

Przygranicznym wydarzeniom z dronami w Polsce i Rumunii towarzyszą szybkie wnioski, komunikowane, zanim jakiekolwiek dowody zostaną zgromadzone i przedstawione publicznie. Ambasador Michaił Ulianow stawia pytania: „Jaki cel miałaby Rosja w destabilizacji Polski? Czy można tego dokonać 19 dronami?”. Szereg podobnych pytań pozostaje bez odpowiedzi. Odpowiedź polskiego MON, że nie jest gotowe do konsultacji, wskazuje na brak woli porozumienia się mimo rosyjskiej oferty rozmów. Wygląda na to, że polskiej stronie nie zależy na wyjaśnieniu faktów.

Premier Polski przekazał 10 września br. komunikat o 19 dronach, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Rosja odrzuciła przypisany jej zarzut, tłumacząc krótkim zasięgiem wspomnianych maszyn. Szczegół ten okazał się wystarczający dla wojsk NATO, by 13 września uruchomić działania wojskowe.

Zadowolenia z łańcucha zdarzeń nie kryje Ukraina, która publikuje artykuł w „Kyiv Independent”. Prewencyjnie, aby uniknąć powtórki incydentów z dronami, polskie i natowskie samoloty patrolują niebo. Innym zapobiegawczym krokiem miało być tymczasowe zamknięcie lotniska w Lublinie.

Tłumaczenie i opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com
Źródło: WolneMedia.net

 

Zemsta Hitlera?

Wedle kryteriów „politycznej poprawności” poniższy artykuł jest „antysemickim ekscesem”. Wedle kryteriów obiektywizmu, prawdy historycznej i zdrowego rozsądku jest tylko odbiciem opinii autora, który nie żywi osobistej niechęci ani wrogości do przedstawicieli żadnego narodu, religii, czy rasy, nie uważa też że ludzie w jarmułkach, turbanach, czapkach bejsbolowych, czy kapeluszach z ryżowej słomy są lepsi, czy gorsi od innych. Dalej, autor uważa, że moralny charakter jednostkowy nosicieli różnych nakryć głowy ma niewielki związek ze zbiorową moralnością podmiotów politycznych, do których należą oraz zastrzega sobie prawo do krytyki bezprawnych i szkodliwych zachowań tych ostatnich bez względu na narodowość ich obywateli.

W latach 1930. jeden z największych narodów europejskich uległ ostremu i tragicznemu w skutkach dla niego samego i dla reszty świata atakowi szowinistycznego szaleństwa. Reżym hitlerowski i jego zbrodnie do dziś fascynują i przerażają. Wciąż aktualne jest pytanie jak doszło do tego, że świat pozwolił na to co się stało. Wciąż powtarzają się apele o czerpanie nauki z tej tragedii, aby uniknąć jej powtórzenia. Na temat podłoża i narodzin nazizmu napisano wiele opasłych tomów i analiz, nie ma zatem sensu rozpisywanie się tutaj na ten temat. Wystarczy w wielkim streszczeniu powiedzieć, że zbiegły się i splotły ze sobą rozliczne czynniki społeczno-polityczno-gospodarcze, które umożliwiły przejęcie władzy przez skrajnie fanatyczną, amoralną klikę, oferującą populistyczne wytłumaczenie wszystkich problemów i równie populistyczne lekarstwo na te problemy. Młody, zaledwie 50-letni, a zatem gwałtowny niemiecki nacjonalizm, upokarzająca klęska w I. wojnie światowej, płytka i niewydolna demokracja, głęboko wszczepiony antysemityzm i Wielka Depresja utorowały drogę do władzy Hitlerowi i NSDAP.

Dla dalszych wywodów niezbędne jest jednak przypomnienie podstawowych haseł nazizmu. Narodowo-socjalistyczna ideologia odwoływała się do skrajnego rasizmu, do „krwi i ziemi” i pragermańskich mitów i legend, do tradycji kolonizacji i cywilizowania mniej zaawansowanych regionów kontynentu, głównie na wschodzie oraz do obrony Wartości Narodowych i „rasowych” przed obcymi, wrogimi i zdegenerowanymi wpływami. Ideologia paranoicznego szowinizmu wymagała kozła ofiarnego. Stali się nim Żydzi. Grupę religijną, od wieków zajmującą się finansami i rzemiosłem, wyznającą odmienną wiarę można było łatwo przedstawić jako żywioł obcy, niezwiązany z „ziemią” i z krajem, wrogi, podstępny, knujący w sekrecie przeciw „prawdziwym Niemcom” i ssący ich jak pijawka. Wystarczyło odkurzyć prastare mity o zabijaniu dzieci na mace, o zatruwaniu studni, o zabiciu Jezusa, dodać do nich bajędy o żydowskich międzynarodówkach – komunistycznej i finansowej, rządzących z ukrycia wydarzeniami i knujących zgubę innych narodów, żeby mieć idealnych kandydatów na winowajców i obiekt nienawiści.

Żydzi w istocie byli, z racji swej licznej obecności wśród inteligencji i wolnych zawodów i przez brak własnego plemiennego państwa, naturalnymi przeciwnikami nacjonalizmu. Przez wieki dyskryminowani i prześladowani w chrześcijańskiej Europie, wspierali zawsze idee propagujące równość i braterstwo, bez względu na religię i narodowość. Wielu liberalnych żydowskich inteligentów było pod koniec XIX wieku ateistami lub agnostykami. Bardzo wielu skusił syreni śpiew komunizmu. Inni, ci, którzy dorobili się majątków na handlu i finansach, byli zwolennikami wolnego handlu i swobodnego przepływu pieniędzy. W każdej z tych ról byli Żydzi niejako drożdżami, zaczynem zmian i postępu w krajach gdzie mieszkali, zwłaszcza tam, gdzie struktura społeczna, tradycja i religia stawiały wysokie bariery między tradycyjnymi klasami społecznymi, utrudniając swobodny przepływ ludzi, informacji i dóbr. Nazistowskim ideologom bardzo łatwo i poręcznie było wykorzystać tę rolę Żydów do zrobienia z nich podstępnej, międzynarodowej, kosmopolitycznej kabały, dyrygującej wydarzeniami z mroków za sceną, dla własnej korzyści lub nawet z wrodzonej złośliwości i nienawiści do „chrześcijan”. Wówczas były to oczywiście chore brednie. Żydzi, jak wszyscy inni ludzie, faworyzowali do pewnego stopnia swoich, czy też posługiwali się wewnętrznymi powiązaniami we własnych strukturach nieformalnych, ale nie posiadali żadnego nadrzędnego, jednoczącego ich celu, a przypisywanie im żądzy władania światem było po prostu chwytliwym hasłem propagandowym skierowanym do rozlicznych naiwnych wierzących w spiskową teorię dziejów. W rzeczywistości, jeśli można by Żydom w owych czasach przypisać jakiś wspólny cel, to było nim osiągnięcie pełnego równouprawnienia w krajach, w których mieszkali, a zatem usunięcia z polityki i obyczajów nacjonalizmu i fundamentalistycznej, katolickiej dewocji.

II. wojna światowa i Holokaust zmieniły wszystko. Ocaleli Żydzi stracili zaufanie do ochrony przez prawo w państwach swego zamieszkania, oraz do prawa i organizacji ponad- narodowych. Prawie wszędzie w Europie ich sąsiedzi, wśród których żyli, często od pokoleń, pomagali Niemcom wynajdywać, rabować, wywozić a nawet mordować Żydów. Rządy koalicji antyhitlerowskiej przez prawie całą wojnę nie przejmowały się poważnie ich losem i zrobiły bardzo niewiele by im pomóc. Alianci nie chcieli wiedzieć co Niemcy robią z Żydami w okupowanej Europie i nie kiwnęli palcem, by temu zapobiec. Dla niedobitków jedynym pewnym schronieniem wydawało się być własne, niezależne państwo, na mgliście zdefiniowanych terenach historycznych państewek żydowskich, które przed prawie 2000 lat istniały w Palestynie.

Pod koniec XIX wieku popularna stała się wśród Żydów idea syjonizmu sformułowana przez Teodora Herzla. Postulowała ona utworzenie dla nich państwa w Palestynie, rzekomej pradawnej ich ojczyźnie. Palestyna była z kilku powodów idealną lokalizacją dla kolonialnego w swej naturze projektu przesiedlania Żydów. Po pierwsze, w XIX wieku był to zapadły, zacofany i biedny kąt zgrzybiałego Imperium Tureckiego, państwa już niezdolnego do skutecznej obrony swego terytorium i swych obywateli. Po drugie, Żydzi byli tradycyjnie traktowani przez Islam bez większych uprzedzeń i tolerowani przez muzułmanów, wśród których antysemityzm praktycznie nie istniał. Po trzecie wreszcie, Arabowie, główni mieszkańcy Palestyny od półtora tysiąca lat, byli w państwie tureckim obywatelami drugiej kategorii, z którymi Turcy zbytnio się nie liczyli. Teodor Herzl i syjoniści uznali zatem, że łatwo się ich z Palestyny pozbędą. Nie można przykładać na ślepo dzisiejszych ocen do XIX-wiecznego kolonializmu, niemniej jednak nawet u samych swych początków idea osiedlenia Żydów w Palestynie lekceważyła i spychała w cień istotną kwestię moralną – wysiedlenia ludzi mieszkających od wieków na terenach pożądanych przez innych. Podobnie jak wszystkie inne idee nacjonalistycznej ekspansji, syjonizm jednostronnie przedstawiał osadnictwo żydowskie w Palestynie jako „powrót” i „misję cywilizacyjną”. Syjonistyczna propaganda nazywała Palestynę „ziemią niezamieszkałą”, a jej 600 tysięcy mieszkańców przedstawiała jako prymitywnych nomadów, niemających żadnego związku z „ziemią”, których łatwo będzie się można pozbyć [1]. Syjonizm używał zatem argumentów podobnych do tych, którymi szermowali np Niemcy w ich „Drang Nach Osten”. Tymczasem w Palestynie istniały miasta i miasteczka zamieszkane w większości przez Arabów, zarówno muzułmanów jak i chrześcijan, istniała niewielka arabska klasa średnia, a obszary rolnicze były od pokoleń uprawiane przez mieszkańców kilkuset wsi.

Osadnictwo żydowskie zaczęło się, początkowo na bardzo skromną skalę, w latach 1970., głównie na obszarach rolniczych i w Jerozolimie. Dopiero jednak po rozpowszechnieniu się idei syjonizmu, w 1895 roku, nabrało rzeczywistego rozmachu. Za pieniądze bogatych sponsorów, takich jak np. Rotschildowie, organizacje syjonistyczne zaczęły wykupywać ziemię od Arabów i osiedlać na niej Żydów. Przybyli z Europy żydowscy osadnicy byli lepiej wykształceni od miejscowych, mieli łatwiejszy dostęp do kapitału i nowoczesnych technologii, dzięki czemu na odkupionych od Arabów terenach zakładali dochodowe gospodarstwa sadownicze i rolne. Opowieści o bohaterskich syjonistach-pionierach, osuszających bagna i nawadniających pustynię należy raczej między bajki włożyć, większość żydowskich przedsiębiorstw rolniczych zakładano na wykupionych terenach rolniczych, pracowali w nich głównie Arabowie, a Żydzi zajmowali stanowiska kierownicze. W 1917 roku brytyjski minister spraw zagranicznych, lord Artur Balfour wydał oświadczenie (zwane deklaracją Balfour’a 1917), w którym popierał utworzenie w Palestynie „Ojczyzny dla Żydów”.

Było to typowe imperialistyczno-kolonialne zobowiązanie, rażąco sprzeczne z dwoma innymi zobowiązaniami rządu brytyjskiego: traktatem Sykes–Picot z 1916 dzielącym turecki Bliski Wschód pomiędzy Anglię i Francję i z obietnicą niezależnego państwa, daną Arabom w zamian za ich wystąpienie przeciw Turkom. W tym swoistym dyplomatycznym ewenemencie wedle jednego z komentarzy „jeden naród obiecuje drugiemu ziemie trzeciego”. Dla równowagi rząd brytyjski uwarunkował swe poparcie dla projektu syjonistycznego stwierdzeniem, że „nie powinno nastąpić nic, co by mogło zagrozić uprawnieniom istniejącej w Palestynie społeczności [arabskiej]”. Warunek ten był jednak od początku martwą literą.

„Deklaracja Balfoura” stała się podstawą polityki brytyjskiej gdy po klęsce Turcji w I. wojnie światowej, Wielka Brytania otrzymała od Ligi Narodów mandat nad Palestyną. Anglia otwarła bramy dla żydowskiego osadnictwa i napływ Żydów przekroczył granice tolerancji miejscowych, którzy z coraz większą niechęcią patrzyli na rosnącą lawinowo liczbę intruzów.

Narastające tarcia doprowadziły do pierwszych gwałtownych konfliktów. W praktyce Anglicy próbowali w swym mandacie prowadzić politykę kompromisową, która jednak, jak zawsze w takich przypadkach, nie zadowalała nikogo. Pod wpływem arabskich protestów i zamieszek ograniczyli znacznie, ale nie wstrzymali wydawania zezwoleń na żydowskie osadnictwo.

Przymykali równocześnie oczy na liczną nielegalną imigrację żydowską. Krwawe scysje nie ustawały, ale władze angielskie były w stanie kontrolować sytuację, przynajmniej tymczasowo. Zaostrzyła się ona jednak drastycznie po dojściu do władzy Hitlera w 1933.

Żydzi europejscy znaleźli się w tragicznej sytuacji. Wszystkie prawie kraje zamieszkania prowadziły wciąż zaostrzającą się politykę dyskryminacji, podczas gdy równocześnie Stany Zjednoczone – uprzednio główny cel emigracji, zamknęły przed nimi bramy. Zagrożeni przez rosnącą falę antysemityzmu i nazizm zaczęli coraz liczniej szukać schronienia w Palestynie i nielegalna imigracja znacznie się nasiliła. Na miejscu powstały tajne terrorystyczne organizacje „Hagana” i „Irgun”, zresztą po cichu trenowane i zaopatrywane w broń przez polski rząd sanacyjny. Od początku prowadziły akcję krwawych odwetów na Arabach, prawie zawsze z brutalnością nieproporcjonalną do wydarzeń, które próbowali „pomścić”, ale atakowały też Brytyjczyków, gdy ci bronili Arabów, zgodnie z wieloma zawieranymi przez skłócone strony porozumieniami. Mimo dobrych chęci okazywanych przez umiarkowane odłamy po obu stronach konfliktu, rozejmy nigdy nie trwały długo i załamywały się wciąż, w narastającej spirali przemocy, nakręcanej zresztą głównie przez ciągłą ekspansję terytorialną żydowskich przybyszów i ich brutalne bojówki. „Hagana”, „Irgun” i „Lehi” prowadziły klasyczną kampanię terrorystyczną krwawych zamachów, mordowania i zastraszenia aktywnych przeciwników oraz ludności cywilnej.

Wybuch wojny zmienił sytuację o tyle, że Hagana przestała atakować interesy brytyjskie, w zamian za co Brytyjczycy przymykali oczy na ekscesy żydowskich terrorystów.

To swoiste zawieszenie broni trwało krótko. Gdy zagrożenie niemieckie zmalało, Anglicy próbowali bezskutecznie rozbroić żydowskich bojówkarzy, którzy natychmiast wrócili do działalności konspiracyjnej. Zakończenie II wojny światowej przyniosło drastyczne zaostrzenie konfliktu. Żydzi poczuli się na tyle silni i zakorzenieni, że postanowili pozbyć się Anglików, którzy przez swe zobowiązania mandatowe stanowili jakąś ochronę dla Arabów.

Żydowskie organizacje terrorystyczne nasiliły swą działalność, wysadzając mosty, linie kolejowe i z równą zaciekłością atakowały Brytyjczyków i Arabów. Żydzi zaczęli tworzyć ufortyfikowane osiedla w strategicznych punktach i używać ich jako baz do terroryzowania miejscowej ludności arabskiej (Ta strategia była i jest dalej używana na terenach arabskich okupowanych po 1967 roku). Sytuacja w Palestynie zaczęła wymykać się spod kontroli i Anglicy wnieśli na forum międzynarodowym wniosek o zakończenie ich mandatu. W 1947 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło rezolucję o podziale Palestyny na większą część żydowską (14 257 km2) i mniejszą arabską (11 664 km2), mimo że Żydzi stanowili mniej niż 30% ludności i byli właścicielami zaledwie 6% ziemi. Bardzo to było wygodne dla Europy, zapłacić cudzym kosztem za zbrodnie popełnione na jej terenie przez Europejczyków.

Arabowie odrzucili ten podział jako niesprawiedliwy, Żydzi oficjalnie okazali skłonność do ugody, tymczasem jednak żydowscy terroryści nasilili swe ataki, koncentrując się na obszarach wokół osiedli żydowskich położonych na terenach przyznanych przez rezolucję ONZ Arabom. Ataki te były klasycznymi czystkami etnicznymi, podczas których doszło do licznych masakr i zbrodni na ludności cywilnej. Arabowie odpowiedzieli atakami odwetowymi, nakręcając spiralę przemocy. W 1948 roku żydowscy bojówkarze rozszerzyli terror na nizinę przybrzeżną, dokonując licznych masakr, by zmusić Arabów do porzucenia swych wiosek i ucieczki [2]. Ponad 600 tysięcy Palestyńczyków opuściło wskutek tego swe miejsca zamieszkania. Ogłoszenie niepodległości Izraela 12 maja 1948 roku zapoczątkowało serię wojen ze wszystkimi arabskimi sąsiadami. Kraje arabskie, dla których Izrael był zawsze dzieckiem europejskiej ekspansji kolonialnej, państwem zbudowanym na wydartej – często krwawą i brutalną przemocą – Arabom ziemi, nigdy nie zaprzestały prób usunięcia tego obcego dla nich ciała z Bliskiego Wschodu. Wszystkie jednak wojny trzeciej generacji (toczone przy użyciu tradycyjnie zorganizowanych armii państw narodowych) skończyły się dla nich klęską. Młode postkolonialne kraje arabskie miały wielkie problemy z przyswojeniem przeszczepionych z Europy, obcych im kulturowo, politycznie i społecznie zasad organizacji państwa, gospodarki i armii. Ich wojska były nie najgorzej uzbrojone, lecz złożone ze słabo wykształconych i wyszkolonych rekrutów, kiepsko dowodzone i nie były w stanie, mimo przewagi liczebnej, mierzyć się skutecznie ze zdyscyplinowaną, dobrze dowodzoną i wysoce umotywowaną izraelską armią.

Każda kolejna wojna izraelsko-arabska kończyła się aneksjami terytoriów przez Izrael. Po każdej takiej ekspansji Izrael używał wypróbowanej w początkach swego istnienia strategii, polegającej na budowie osiedli w punktach strategicznych zagarniętego obszaru, zasiedlenia ich przez mniej lub bardziej fanatycznych syjonistów, często fundamentalistów religijnych, którzy następnie, wspierani przez izraelską armię i policję, często przy pomocy odziedziczonego jeszcze po Turkach prawa zezwalającego na wywłaszczenie ziemi, szykan administracyjnych, ukrytego i jawnego zastraszania oraz terroru, dokonywali stopniowej czystki etnicznej Arabów z bezpośredniej okolicy. Kolejne klęski, bezsilność organizacji międzynarodowych i brutalność okupantów doprowadziły wreszcie do podjęcia przez Palestyńczyków akcji terrorystycznych. Po klęskach 1967 i 1973 roku nie mieli już nic do stracenia. Regularne armie popierających ich państw arabskich zostały rozbite, a ich okupant i ciemiężyciel — Izrael stał się najbliższym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, wspieranym ogromnymi sumami pieniędzy i nowoczesną bronią. Wbrew uporczywie głoszonej obecnie przez zachodnią propagandę kłamliwej tezie o islamskim terroryzmie, mającym się rzekomo wywodzić z nienawiści do demokracji i zachodniego stylu życia oraz agresywności i krwiożerczości Islamu, terroryzm – czyli ślepe ataki zastraszające przeciw ludności cywilnej i cywilnym instytucjom, są taktyką wojenną stosowaną od zawsze przez słabszych wobec przeważającego siłą i technologią przeciwnika. W miarę coraz większego angażowania się Stanów Zjednoczonych w sprawy blisko-wschodnie, zarówno dla poparcia Izraela jak i w celu kontroli nad źródłami ropy naftowej, Stany Zjednoczone wraz z ich najbliższymi sojusznikami stały się wrogiem numer dwa dla Palestyńczyków, a potem wszystkich muzułmanów.

Wspieranie przez Stanów Zjednoczonych dyktatorów, tajne i jawne mieszanie się do polityki wewnętrznej państw bliskowschodnich, interwencje zbrojne, a wreszcie niewydolność i korupcja popieranych w ten sposób instytucji państwowych doprowadziły do rozpowszechnienia się terroryzmu islamskiego poza granice Palestyny i w końcu do powstania Al-Kaidy. Konflikt palestyński jednak był, jest i będzie głównym i najważniejszym powodem islamskiego terroryzmu.

Państwo Izrael przez sam fakt swojego istnienia stało się brakującym elementem życia społecznego i politycznego żydowskiej diaspory, jednoczącym ją ponad podziałami politycznymi i majątkowymi. Większość Żydów na świecie jest gotowa pomagać Izraelowi i służyć z zapałem jego interesom, nawet jeśli — jak to się zresztą często zdarza — nie zgadzają się z polityką izraelskiego rządu. Żadne inne państwo świata nie posiada tak szeroko rozrzuconej, tak umotywowanej, i tak bardzo wpływowej armii rekrutów dla wywiadu, lobbingu i propagandy. Żydowska diaspora, mająca bardzo licznych przedstawicieli wśród finansistów i wolnych zawodów, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, z wielkim powodzeniem prowadziła i prowadzi kampanie propagandowe prezentujące konflikt blisko- wschodni z proizraelskiego punktu widzenia. Wśród społeczeństw zachodnich demokracji, głęboko wstrząśniętych niemieckim ludobójstwem, antysemityzm stał się jednym z najgorszych występków politycznych, a zwalczanie go jednym z najważniejszych celów „politycznej poprawności”. Żydzi wyjątkowo umiejętnie i skutecznie wykorzystywali i wykorzystują to do tłamszenia jakiejkolwiek krytyki Izraela i jego polityki [3]. We wczesnych latach 1960. nastąpiło odwrócenie sojuszy – ZSRR, który początkowo wspierał Izrael, przeszedł na stronę Arabów, a Stany Zjednoczone stały się sojusznikiem Izraela. Sojusz między Ameryką a Izraelem po wojnie 1973 zacieśnił się do tego stopnia i w taki sposób, że pojawiają się głosy, iż Izrael jest ogonem, który kręci amerykańskim psem. Wpływy proizraelskich grup nacisku na politykę Stanów Zjednoczonych wydają się być decydujące i wedle niektórych opinii prowadzą nawet do zachowań i akcji sprzecznych z interesem narodowym Stanów Zjednoczonych [4].

Organizacje międzynarodowe wydają się być zupełnie bezsilne wobec nagminnego lekceważenia i łamania przez Izrael prawa międzynarodowego. Jak długo istniał ZSRR, była w ONZ pewna równowaga, dzięki której rezolucje Rady Bezpieczeństwa potępiające takie zachowania mogły być przynajmniej uchwalane, choć w praktyce lekceważone [5]. Po upadku Sowietów, w jednobiegunowym świecie, nawet uchwalenie krytycznej wobec Izraela rezolucji RB jest już niemożliwe z powodu sprzeciwu Stanów Zjednoczonych. Izrael jest w stanie bardziej niż kiedykolwiek lekceważyć otwarcie i bezkarnie prawo międzynarodowe, rezolucje ONZ i grać na nosie światowej opinii publicznej, wszczynając wojny napastnicze, okupując nielegalnie cudze terytoria, zagarniając ziemię, szykanując i mordując Palestyńczyków oraz torpedując skutecznie wszelkie ich dążenia do samostanowienia. Izraelska armia i wywiad wciąż popełniają bezkarnie zbrodnie wojenne, cały czas zasłaniając się argumentem walki z terroryzmem. Syjonistyczna propaganda i grupy nacisku dbają tymczasem o to, żeby nikt publicznie nie podjął bezstronnej dyskusji na temat historycznych i politycznych powodów arabskiego i islamskiego terroryzmu i na temat problemów blisko-wschodnich.

Gdy Hitler przewodził Niemcom w ich ludobójczej kampanii przeciw Żydom, bajędy o żydowskiej międzynarodówce, żydowskiej kontroli nad polityką zagraniczną, żydowskiej odpowiedzialności za wojny były kłamliwym wymysłem propagandowym otumanionych nienawiścią szowinistów. Jest ironią losu i historii, że te antysemickie kłamstwa obróciły się w prawdę po utworzeniu Izraela, który powstał jako odpowiedź na nazistowskie ludobójstwo.

Jest ironią losu, że Żydzi w diasporze stali się międzynarodówką popierającą prawem i lewem „państwo żydowskie” i tłumiącą wszelką krytykę jego polityki i zbrodni. Jest ironią losu, że Izrael zbudowany przy pomocy syjonistycznego terroryzmu stał się celem i powodem ataków terrorystycznych. Jest ironią losu, że Żydzi są obywatelami kraju bandyckiego, winnego rozlicznych zbrodni wojennych i łamania prawa międzynarodowego, które wciąż tłumaczą i usprawiedliwiają Holokaustem, i że z prześladowanych stali się bezwzględnymi kolonizatorami i okrutnymi prześladowcami innych, których jedyną winą było to, że mieszkają od stuleci tam, gdzie mieszkają. Jest ironią losu, że za zbrodnie antysemitów i Holokaust płacą ludzie, którzy nie mieli z nimi nic wspólnego. Jest ironią losu, że Izrael, który powstał, by zapewnić Żydom miejsce, gdzie byliby u siebie, gdzie mieliby kontrolę nad własnym losem, bezpieczni od prześladowań, jest prawdopodobnie najmniej bezpiecznym dla Żydów miejscem na Ziemi. Jest wreszcie największą ironią losu, że Izrael, planowany przez wczesnych syjonistów jako państwo świeckie z domieszką socjalizmu, zaraził się bakcylem paranoicznego szowinizmu i rasizmu od nazistów, stał się religijno-szowinistycznym imperatywem dla żydowskich i ewangelicznych fanatyków religijnych i opiera swą ekspansję na idei „krwi, ziemi (nadanej mu boskim dekretem) i wiary”, dziwnie podobnej do tej głoszonej przez najbardziej morderczych wrogów Żydów.

Powyższa krytyka nie oznacza, że Izraelczycy i popierający izraelską politykę Żydzi są z natury skłonni do przemocy, zbrodni wojennych i rasizmu. Polityka Izraela i zachowanie izraelskiej armii są spowodowane historią, ideologią i realiami geopolitycznymi. Izrael jest tworem zachodniego kolonializmu zbudowanym na skradzionej ziemi. Ten grzech pierworodny jest powodem kolejnych, coraz gorszych zbrodni, podobnie jak w przypadku drobnego złodziejaszka, który dla uniknięcia konsekwencji kradzieży zaczyna pozbywać się świadków, pokrzywdzonych, dowodów winy i brnie w coraz gorsze zbrodnie. W polityce wewnętrznej i zagranicznej Izraela dominują fundamentaliści i fanatycy religijni oraz skrajni syjoniści. Ci pierwsi traktują poważnie status „narodu wybranego” i uważają biblijną koncepcję „ziemi obiecanej” za boski akt nadania Żydom Palestyny, którego kwestionowanie jest bluźnierstwem. Ci drudzy opierają się raczej na potędze wojskowej Izraela i motywują izraelską ekspansję względami bezpieczeństwa i strategii. Jeśli idzie o większość społeczeństwa, to rzeczywiste zagrożenie, wyolbrzymiane do przerażających rozmiarów przez kontrolowaną przez te skrajne ugrupowania propagandę doprowadziło do sytuacji, gdzie tylko marginesowe, skrajnie lewicowe i pacyfistyczne organizacje nawołują do zawarcia z Arabami SPRAWIEDLIWEGO pokoju, tj. zwrotu wszystkich okupowanych od 1967 terytoriów i godziwej kompensaty dla wypędzonych w 1948 roku i później Arabów. Są one konsekwentnie oskarżane o zdradę narodową, tchórzostwo i brak patriotyzmu i mają znikome poparcie, mimo że większość Izraelczyków opowiada się za pokojem [6]. Jest to tej chwili i tak bez znaczenia, gdyż na tego typu pokój jest już o wiele za późno – rachunek szykan, krzywd i przelanej krwi jest po prostu zbyt wysoki. Żaden zresztą kawałek papieru, bez względu na to jak oficjalny i jakimi opatrzony pieczęciami i podpisami, nie jest gwarancją pokoju, jeśli ten nie opiera się na równowadze sił i wspólnocie interesów obu stron. W Palestynie spełnienie tych warunków wydaje się nierealne, bez względu na to co by podpisały rząd Izraela i Autonomii Palestyńskiej. Skoro szanse na pokojowe załatwienie kwestii palestyńskiej są znikome, czego można spodziewać się w przyszłości ? Izrael opiera się na dwóch filarach. Ten pierwszy to bezwarunkowe poparcie Stanów Zjednoczomych, ten drugi to niekwestionowana dominacja wojskowa w regionie. Ponieważ Stany Zjednoczone finansują w znacznym stopniu izraelskie siły zbrojne i przemysł zbrojeniowy, filar przewagi zbrojnej też jest w pewnym stopniu zależny od Ameryki.

Wystarczyłoby zachwianie się jednego z tych punktów oparcia, zwłaszcza amerykańskiego, żeby dalsze istnienie państwa żydowskiego w Palestynie postawić pod wielkim znakiem zapytania. Według niektórych opinii mocarstwowość Stanów Zjednoczonych dobiega końca i podzielą wkrótce los innych zbankrutowanych imperiów. Stawia to Izrael i (niestety) resztę świata przed poważnym zagrożeniem. Izrael posiada bowiem broń atomową i – biorąc pod uwagę bezwzględny i brutalny charakter polityki tego kraju – wydaje się gotów do jej użycia.

Czas pokaże, czy zdecyduje się na takie samobójcze w ostatecznym rozrachunku posunięcie w obliczu zagrożenia podstaw swego istnienia, czy szowinistyczno-relijna gorączka i syndrom wiecznej ofiary będzie silniejszy od instynktu samozachowawczego. Tak czy inaczej, blisko- wschodnia beczka prochu jest w pewnym sensie pośmiertnym rewanżem Hitlera.

Aktualizacja – 2025

Instytuty prowadzące historyczne studia Holokaustu istnieją we wszystkich chyba krajach zachodnich. Żaden inny epizod w historii nie jest tak powszechnie i tak szeroko studiowany, tak hojnie bezkrytycznie finansowany przez rządy i z premedytacją przez prywatnych darczyńców, i tak politycznie eksploatowany. Żadnemu nie poświęca się tyle czasu, uwagi i zakresu w programach szkolnych i uniwersyteckich. Podstawowym celem wydaje się przy tym nieformułowanie zaleceń politycznych i moralnych mających zapobiec ponownym epizodom ludobójstwa, ale sakralizacja/uświęcanie jednego jedynego, z wykluczeniem wszystkich innych. Te inne — zagłada rdzennych Amerykanów dokonana przez europejskich osadników, Ormian przez Turków, Hindusów w Bengalu przez Brytyjczyków, Herero w Namibii przez Niemców są praktycznie nieobecne w dyskursie publicznym, nauczaniu i propagandzie. A były przecież holokaustami napędzanymi ideologiami plemienno-religijnymi, dehumanizacją i żądzą krwi. Czym też „biblijna obietnica” i rzekoma wyjątkowość wyjątkowych ponoć ofiar różni się od nazistowskiej koncepcji Lebensraumu? W podsumowaniu instytucje te stały się głównie źródłem i narzędziem propagandy, robiącej z Żydów jedyne, wyjątkowe (nasuwa się tu słowo „wybrane”) wieczne i odwieczne ofiary, co ma dawać im wyjątkową pozycję i uprawnienia, oraz uwalnia ich z obowiązku przestrzegania powszechnie obowiązujących zasad, przepisów prawa i moralności. Wszyscy prawie badacze Holokaustu w tych rozlicznych instytutach widzą w każdej krytyce Izraela zdradę Holokaustu i odmawiają potępienia syjonistycznego ludobójstwa. Żadna z instytucji poświęconych badaniom i upamiętnieniu Holokaustu nie dostrzega oczywistych historycznych paraleli ani nie potępia masowego mordowania Palestyńczyków [7].

Autorstwo: K. Wozniak
Źródło: WolneMedia.net


Przypisy

[1] Teodor Herzl, ideolog syjonizmu napisał w 1895, że Arabów będzie można „zniknąć/wywiać” z Ziemi Obiecanej. To podejście zostało rozwinięte przez polityków izraelskich: Dawid Ben Gurion, pierwszy Premier Izraela: „Musimy użyć terroru, mordów, zastraszania, konfiskat ziemi i odcięcia wszystkich usług społecznych, by oczyścić Galileę z jej arabskiej ludności”. Ariel Szaron: „Jest obowiązkiem przywódców izraelskich, by wytłumaczyli opinii publicznej… że nie mogą istnieć syjonizm, kolonizacja i państwo żydowskie bez wypędzenia Arabów i odebrania im ich ziemi”.

[2] Lista masakr i zbrodni wojennych popełnionych przez izraelskie bojówki, a później przez izraelską armię jest bardzo długa. Najgłośniejsze czystki etniczne w 1948 to Deir Jassin, Hula, Saliha. W 1953 Qibya (dowodził Ariel Szaron), potem Kfar Qassem. W wojnie 1956 (kryzys sueski) wojska izraelskie zmasakrowały ponad 300 egipskich jeńców wojennych, w wojnie 1967 ponad 1000. Później, Izraelczycy ponoszą moralną odpowiedzialność za masakry w Sabra i Szatila w Bejrucie (znów Ariel Szaron). Strzelanie ostrą amunicją do nieuzbrojonych Arabów, bombardowanie arabskich dzielnic mieszkalnych, mordy pozasądowe, bezprawne wywłaszczanie ziemi i wody, szykany i dyskryminacja są tak nagminne, że nie sposób ich tu wyszczególniać. Dla równowagi trzeba nadmienić, że Arabowie, oprócz zamachów terrorystycznych dokonali również kilku masakr osadników żydowskich w latach 1940., nieporównywalnych jednak w skali i zasięgu do wyczynów Żydów. Izrael, pretendujący do miana państwa prawa, nigdy nie ukarał swych zbrodniarzy wojennych. Sprawcom szczególnie głośnych zbrodni w 1948 roku wytoczono procesy, które skończyły się śmiesznie niskimi wyrokami skazującymi. Nikt ze skazanych nie odsiedział ich w całości, wielu z nich doszło później w Izraelu do wysokich stanowisk. Premier Icchak Rabin odmówił osądzenia winnych masakr egipskich jeńców wojennych, powołując się na przedawnienie.

[3] W sytuacji gdy jakakolwiek krytyka Izraela jest zbrodnią przeciw „poprawności politycznej”, dominującej na zachodnich uniwersytetach i w często kontrolowanych przez Żydów mediach, otwarte omawianie izraelskich zbrodni wojennych, czy łamania prawa międzynarodowego przez Izrael jest samobójstwem zawodowym.

[4] Od 1973 do 2004 roku Stany Zjednoczone udzieliły Izraelowi subsydiów w wys. 140 miliardów dolarów (po kursie 2004). AIPAC (Ameryka-Izrael Komitet do Spraw Publicznych), wpływowe lobby żydowskie, dysponuje ogromnymi sumami pieniędzy, których używa do subsydiowania kampanii wyborczych kandydatów do Kongresu i Senatu. Wszyscy kandydaci są dogłębnie informowani o pozycji AIPAC w różnych dziedzinach i proszeni o pisemny opis ich poglądów na stosunki amerykańsko-izraelskie. Eksperci Kongresu i Egzekutywy do spraw Bliskiego Wschodu są bardzo często pochodzenia żydowskiego. Znaczna część finansów amerykańskich uniwersytetów pochodzi z datków zamożnych obywateli pochodzenia żydowskiego, co daje darczyńcom ogromny wpływ na nauczanie i politykę personalną [„The Israel Lobby and U.S. Foreign Policy”, John J. Mearsheimer and Stephen M. Walt]. AIPAC i inne organizacje syjonistyczne są wspierane przez potężny blok Ewangelicznych Chrześcijan, pragnących przyśpieszyć Armagedon i własne „wniebowzięcie”.

[5] Rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ dotyczące Izraela i Palestyny od 1955 roku — większość dotyczy „potępienia” Izraela: 111, 127, 162, 171, 228, 237, 242, 248, 250, 251, 252, 256, 259, 262, 265, 267, 270, 271, 279, 280, 285, 298, 313, 316, 317, 332, 337, 338, 339, 347, 350, 425, 427, 444, 446, 450, 452, 465, 467, 468, 469, 471, 476, 478, 484, 487, 497, 498, 501, 509, 515, 517, 518, 520, 573, 592, 605, 607, 608, 636, 641, 672, 673, 681, 694, 726, 799 i 1701.

[6] Wszyscy prawie bez wyjątku Żydzi, w Izraelu i w diasporze twierdza, że chcą pokoju. Wielu z nich jednak chce zjeść ciastko, ale mieć je dalej – czyli zachować zagrabione terytoria a równocześnie żyć w pokoju i bezpieczeństwie obok narodu który wywłaszczyli i który prześladują od 80 lat.

[7] Taka magia, jak pisze izraelski historyk i badacz ludobójstwa Raz Segal, legitymizuje rasizm wobec Palestyńczyków w momencie, gdy Izrael dokonuje na nich ludobójstwa. Idea wyjątkowości Holokaustu reprodukuje zatem, a nie kwestionuje, wykluczający nacjonalizm i kolonializm osadniczy, które doprowadziły do Holokaustu. Patrz: https://consortiumnews.com/2025/09/11/the-chris-hedges-report-the-death-of-holocaust-studies/

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...