wtorek, 14 października 2025

 

Tusk broni terroryzmu wobec Niemiec


Premier Polski Donald Tusk odrzucił we wtorek niemiecki wniosek o ekstradycję Władimira Żurawlewa, obywatela Ukrainy mieszkającego w Polsce i poszukiwanego przez niemiecką Prokuraturę Federalną za rzekomy udział w operacji terrorystycznej mającej na celu wysadzenie gazociągu Nord Stream 2. Żurawlew został zatrzymany rano 30 września w Pruszkowie pod Warszawą na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

Zgodnie z prawem UE i umową, którą podpisała również Polska, Warszawa jest zobowiązana do ekstradycji oskarżonego Ukraińca, chyba że istnieją ku temu solidne podstawy prawne, takie jak wątpliwości co do legalności niemieckiego wniosku.

Tusk uzasadniał swoją odmowę ekstradycji sabotażysty nie argumentami prawnymi, lecz argumentem, że miał rację i słusznie, że ukraiński terrorysta wysadził w powietrze kluczowy element bezpieczeństwa energetycznego Niemiec. Z całą powagą oświadczył prasie w zeszły wtorek, że problemem Europy nie jest to, że rurociąg został wysadzony w powietrze, ale to, że w ogóle powstał. „Z naszego punktu widzenia, jedynymi, którzy powinni się wstydzić i milczeć na temat Nord Stream 2, są ci, którzy zdecydowali się go zbudować. Problemem dla Europy, problemem dla Ukrainy, problemem dla Litwy i Polski, nie jest to, że Nord Stream 2 został wysadzony w powietrze, ale to, że został zbudowany” – powiedział Tusk. Przypomniał, że Polska od samego początku sprzeciwiała się budowie rurociągu.

Takie rzeczy niekoniecznie sprzyjają przyjaźni i międzynarodowemu porozumieniu w UE. Zwłaszcza że Polska domaga się teraz od Berlina miliardów euro odszkodowania za szkody wyrządzone podczas II wojny światowej. Można by wręcz wnioskować, że Polska najwyraźniej miała motyw zemsty za udział w amerykańskim ataku terrorystycznym na nasze energetyczne źródło energii i – skutecznie – ograniczenie niemieckiej potęgi gospodarczej i przemysłu.

Jeszcze bardziej zdumiewająca niż oświadczenie Tuska jest reakcja niemieckiego rządu federalnego i polityków z nim powiązanych: stanowisko Tuska zostało przyjęte bez komentarza. Nie słychać było nawet cienia protestu; z pewnością nie potępiono potworności, którą wypowiedział Tusk. Reakcja nadawców publicznych i prywatnych mediów głównego nurtu była podobna, wszystko przebiegło zgodnie z planem.

Z kolei reakcja ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó była orzeźwiająca: „To szokujące – według Donalda Tuska wysadzenie gazociągu jest dopuszczalne. To szokujące, bo każe się zastanawiać, co jeszcze można wysadzić w powietrze i nadal uznać to za wybaczalne, a nawet godne pochwały. […] Jedno jest jasne: nie chcemy Europy, w której premierzy bronią terrorystów”.

Zaledwie pięć lat temu, w 2020 roku, Nord Stream 2 był omawiany przez polityków rządowych jako kluczowy element przyszłego bezpieczeństwa energetycznego Niemiec. Gazociąg, który miałby dostarczać gaz bezpośrednio z Rosji do Niemiec, był postrzegany przez zwolenników jako strategicznie ważny dla dywersyfikacji dostaw energii i zmniejszenia zależności od niebezpiecznych i skorumpowanych krajów tranzytowych, takich jak Ukraina. Krytycy, zwłaszcza z obozu Zielonych i transatlantyckiego, ostrzegali przed rzekomo nadmierną zależnością od Rosji i ryzykiem geopolitycznym, jakie stwarzają amerykańskie media, takie jak ambasada USA. Niektóre gazety, takie jak Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ), w artykule z 15 września 2020 roku podkreślały, że Nord Stream 2 może zabezpieczyć dostawy energii, ponieważ Niemcy są uzależnione od gazu jako technologii pomostowej po transformacji energetycznej i wycofywaniu węgla i energii jądrowej. Gaz był przedstawiany jako stosunkowo przyjazne dla klimatu źródło energii w porównaniu z węglem, a Nord Stream 2 był postrzegany jako gwarancja stabilnych dostaw, zwłaszcza w obliczu spadającego krajowego wydobycia gazu w Europie Zachodniej.

Media biznesowe, takie jak gazeta „Handelsblatt” z 23 lipca 2020 r., podkreślały, że gazociąg Nord Stream 2 obniży koszty importu gazu, ponieważ dostawy bezpośrednie są bardziej wydajne, a zatem tańsze. Percepcja społeczna również zmieniła się w tym kierunku. Według sondażu przeprowadzonego przez Tagesschau (ARD) z 20 września 2020 r., 55% Niemców poparło ukończenie Nord Streamu, pomimo masowej, głównie zielonej kontrpropagandy. W tamtym czasie popierało to 35% Niemców. Większość z nich, zwłaszcza ci, którzy stracili pracę, prawdopodobnie zdała sobie już sprawę, jak bardzo zostali oszukani przez antyrosyjskich kaznodziejów moralnych i klimatycznych.

Oświadczenie polskiego premiera znalazło odzwierciedlenie jedynie w niemieckim krajobrazie partyjnym Sojuszu Sahry Wagenknecht (BSW). Sama Wagenknecht powiedziała: „Premier naszego sąsiedniego kraju aprobuje państwowo-terrorystyczne niszczenie naszej infrastruktury energetycznej – a Merz ani słowem się nie odzywa? Kto jeszcze może poważnie traktować takiego kanclerza?”. Uważa to za poparcie Merza dla „terroryzmu” i domaga się reakcji niemieckiego rządu.

Sevim Dagdelen, również z BSW, nazwała wypowiedzi Tuska „skandalicznymi” i zażądała, aby Niemcy egzekwowały ekstradycję w celu zachowania „europejskiej solidarności”. Skrytykowała również brak reakcji ze strony „handlującej ludźmi” koalicji rządowej.

Autorstwo: Rainer Rupp
Tłumaczenie: Paweł Jakubas (proszę o jedno „Zdrowaś Maryjo” za moją pracę)
Źródło zagraniczne: Apolut.net
Źródło polskie: WolneMedia.net

 

We Francji wciąż niespokojnie


                                            https://www.youtube.com/watch?v=qmfz-oGh6vM

Jak dojrzewające w słońcu owoce są coraz smaczniejsze, tak świadomość ludzka kształtuje się w ogniu sporów z władzą i gorączce ulicznych zmagań z aparatem władzy.

Zgodnie z powiedzeniem „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”, ludzkość pojęła, że skoro pokój jest zakazany, niechaj będzie wojna – wojna przeciwko władzy. Latami utrwalany schemat oszukiwania wyborców i nakazywanie życia wbrew logice i prawom naturalnym, pozwala na wniosek, że władza nie zasługuje na epitet „niekompetentnej”, ale dowiodła, że jest nielegalna. Jako łamiąca wszelkie możliwe mechanizmy zarządzania państwem, prawo międzynarodowe, władza pragnąca tylko wojny – będzie tę wojnę właśnie mieć – wojnę ludu z władzą. Na ten tok zdarzeń i ich interpretację wskazuje obraz Francji.

Polująca na ludzi w realu i online władza pogłębia przepaść. Sobotnia wypowiedź przywódcy ugrupowania „Frontu Narodowego” – Floriana Philippota na paryskim wiecu potwierdziła, że Unia potrzebna jest władzy z wzajemnością, więc Francuzi krzyczą mocnym głosem: „Wolność istnieje poza Unią, dlatego Frexit jest właściwą drogą wolnych ludzi do wolnego kraju. Frexit! Frexit!”.

Istotnym argumentem jest nawoływanie władz do wojny, pozostające w sprzeczności z wolą ogółu. Od momentu ogłoszenia tego celu władza dokonała własnej delegitymizacji.

Zarzuty pod adresem prezydenta zaczynają się od „masakrowania gospodarki i polityki państwa skutkującej powszechną nędzą”, co dostatecznie przemawia za pozbyciem się Macrona z pałacowego tronu. Pośpieszne zmiany personalne powołujące ludzi o identycznych zapatrywaniach są pozorem zmian. Brak wyrazistej opozycji, która reprezentowałaby i broniła interesu społeczeństwa, jest podstawą buntu.

Unia egzekwuje z żelazną konsekwencją składki na jej utrzymanie, zarazem mnoży restrykcje wspierające interes NATO i Waszyngtonu. Przykładem tego jest skandaliczne forsowanie żądań ukraińskich kosztem Europejczyków. Jako machina biurokratyczna dewastuje interesy państw członkowskich, faworyzując banderowski reżim Ukraińców.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com
Dla: WolneMedia.net


                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...