sobota, 1 listopada 2025

 

Izrael szykuje monopol na informacje ze Strefy Gazy



Władze Izraela są zaniepokojone falą doniesień skupiających się na cierpieniach ludności cywilnej w Strefie Gazy.

Izraelscy urzędnicy przygotowują się do „wojny propagandowej”, gdy do Strefy Gazy wkroczą międzynarodowi dziennikarze – donosi izraelski portal informacyjny „Ynet”.

Do tej pory Izrael zabraniał zagranicznym dziennikarzom wjazdu do Strefy Gazy i zabił ponad 200 palestyńskich reporterów. Jednak, jak podaje „Ynet”, możliwość wejścia sił międzynarodowych do Strefy Gazy może również sprowadzić tam zagranicznych dziennikarzy. Izraelscy i zagraniczni reporterzy będą mogli wkrótce wjeżdżać do Strefy pod eskortą Sił Obronnych Izraela.

Izraelskie władze obawiają się, że liczne reportaże przedstawiające ludzkie dramaty i cierpienia cywilów w Strefie Gazy rzucą negatywne światło na izraelską operację wojskową. Jednym z omawianych planów jest próba przerzucenia winy za zniszczenie Gazy na Hamas poprzez tworzenie tzw. „miejsc demonstracyjnych”, do których dziennikarze byliby zabierani na kontrolowane wizyty.

„Pracujemy nad przygotowaniem materiałów edukacyjnych, skupiających się na dowodach wizualnych i obciążających, aby pokazać, że Hamas przekształcił Gazę w państwo terrorystyczne, cynicznie wykorzystując w tym procesie ludność cywilną i cywilną infrastrukturę” – powiedział jeden z urzędników.

Inny izraelski urzędnik przyznał, że Izrael może niewiele zrobić, by poprawić swój wizerunek.
„Niestety, nie widzę żadnej realnej woli, aby to zrobić. Międzynarodowe media opublikowały już zdjęcia zniszczeń oraz dane o ofiarach, pochodzące z Ministerstwa Zdrowia Hamasu. Nie opowiedziano jeszcze ludzkich historii z Gazy – historii opowiedzianych głosami i twarzami samych mieszkańców” – powiedział urzędnik.

„To właśnie będą teraz relacjonować dziennikarze, a niewiele możemy zrobić, żeby temu zaradzić. Podczas wojny mogliśmy powiedzieć: »Oddajcie zakładników, a zakończymy wojnę«. Teraz gdy zakładnicy wrócili, wojna się skończyła. To wstrząs wtórny – jak tsunami. Musimy po prostu pochylić głowy, pozwolić fali przepłynąć i iść dalej” – dodał.

Władze Izraela rozważają również sposoby zakwestionowania liczby ofiar śmiertelnych opublikowanej przez Ministerstwo Zdrowia w Strefie Gazy, choć badania wskazują, że dane te są najprawdopodobniej zaniżone i liczba ofiar będzie nadal rosła w miarę wydobywania ciał z gruzów.

Autorstwo: Dave DeCamp
Na podstawie: Ynet.com
Źródło zagraniczne: News.AntiWar.com
Źródło polskie: WolneMedia.net

 

Wierzysz w powszechną narrację? Oczywiście, bo masz 12 lat!

Myślisz, że Trump próbuje pozbyć się Maduro, bo Maduro jest złym dyktatorem, który chce zatruć Amerykanów fentanylem? Jasne, stary, masz dwanaście lat.

Najpełniejszym wyrazem teorii „Każdy ma teraz dwanaście lat” jest główny nurt światopoglądu promowanego przez zachodnich ekspertów i polityków, który głosi, że świat jest pełen złych złoczyńców, którzy czynią zło po prostu dlatego, że są źli, a z tymi złoczyńcami walczą cnotliwi, dobrzy ludzie z porządku świata pod przywództwem USA.

Myślisz, że Hamas zabił Izraelczyków, bo to banda potworów, które nienawidzą Żydów? Oczywiście, że w to wierzysz, masz dwanaście lat.

Myślisz, że Trump próbuje pozbyć się Maduro, bo Maduro jest złym dyktatorem, który chce zatruć Amerykanów fentanylem? Jasne, stary, masz dwanaście lat.

Myślisz, że Putin najechał Ukrainę, bo nienawidzi wolności i demokracji i chce podbić świat? Niech Bóg cię błogosławi, mój dwunastoletni przyjacielu.

Wierzysz, że USA i Izrael zaatakowały i wyeliminowały swoich rywali w Iranie, Libanie, Syrii, Jemenie i Palestynie, aby walczyć z terroryzmem, położyć kres tyranii i chronić świat przed bronią jądrową? Tak, dobrze czytasz, masz dwanaście lat.

Zachodni mainstreamowy światopogląd jest jak kreskówka dla dzieci: źli ludzie robią złe rzeczy tylko dlatego, że są źli, a dobrzy bohatersko próbują ich powstrzymać. Brzmi to jak kiepski letni hit z kategorią wiekową PG-13 z The Rock w roli głównej, ale to jednomyślny światopogląd poważnych, profesjonalnych ekspertów i analityków, którzy podzielają tę perspektywę z kamienną twarzą na mainstreamowych platformach, a każdy, kto kwestionuje choćby jej część, jest odrzucany jako ekstremista lub szalony wariat.

Ponieważ teraz wszyscy mają po dwanaście lat.

* * *

Opublikowałem powyższe na „Twitterze” i otrzymałem odpowiedź od mężczyzny, który napisał: „Kraje zachodnie, takie jak Dania, Holandia, Wielka Brytania, USA, a także Izrael, są obiektywnie piękniejszymi i szczęśliwszymi miejscami niż kraje Trzeciego Świata, które wymieniłeś. Widać to, spacerując i patrząc na ludzi i rzeczy. Więc my robimy coś dobrze, a oni źle”.

Zawsze mnie fascynuje, gdy ludzie myślą, że to jakiś rodzaj argumentu szach-mat. Tak, oczywiście, że przyjemniej jest mieszkać w krajach, które bombardują, nakładają sankcje, wykorzystują i kradną, niż w krajach, które są bombardowane, sankcjonowane, wykorzystywane i rabowane. Przyjemniej też być złodziejem niż osobą okradaną. Zawsze przyjemniej być młotkiem niż gwoździem.

To taki ewidentnie głupi argument, ale widzisz go na co dzień. Za każdym razem, gdy mówię o nadużyciach zachodniego imperium, słyszę odpowiedź w stylu: „Ho, ho, ale czy kiedykolwiek pomyślałeś, że tu jest lepiej niż tam?”. Oczywiście, że tak! Zawsze wygodniej być oprawcą niż ofiarą.

* * *

Izrael radykalizuje nawet gatunki rekinów, które nigdy wcześniej nie atakowały ludzi.

* * *

Izraelski minister bezpieczeństwa narodowego, Itamar Ben-Gvir, podobno opowiadał się za strzelaniem do dzieci, które za bardzo zbliżyły się do „Żółtej Linii”, oddzielającej kontrolowane przez Izrael części Strefy Gazy od terenów kontrolowanych przez Hamas. Po pewnym czasie zaczynasz rozumieć, dlaczego tak wiele osób określa izraelski reżim mianem „demonicznego” i „satanistycznego”, nawet jeśli nie jesteś religijny. W pewnym momencie po prostu brakuje ci wystarczająco mocnych przymiotników.

Dziwne, że zachodnia klasa polityczna i medialna postrzega Ben-Gvira jako wariata, którego wypowiedzi należy ignorować, chociaż (A) jest ministrem bezpieczeństwa narodowego Izraela i (B) zawsze w końcu dostaje to, czego chce;

* * *

Zohran Mamdani jest poza moim politycznym kręgiem zainteresowań i nie moja sprawa, kogo nowojorczycy wybierają na burmistrza, ale islamofobiczne protesty, które widziałem w internecie w odpowiedzi na jego kampanię, odebrały mi mowę. Nikt z ambicjami politycznymi lub medialnymi głównego nurtu nie mógłby bezkarnie mówić o religii żydowskiego polityka tak, jak syjoniści otwarcie mówią o Mamdanim i jego wierze.

O ile wiem, Mamdani to zupełnie normalny facet i całkiem przeciętny, postępowy demokrata z niezwykle wysokim poziomem talentu do prowadzenia kampanii, ale te dziwolągi twierdzą, że chce wprowadzić prawo szariatu i wyrzucić gejów z budynku Chryslera. To poziom masowej histerii na temat islamu, jakiego nie widziałem od czasu zamachów z 11 września, i każdy normalny człowiek zgodzi się, że doprowadziło to do skrajnie złych myśli i fatalnych decyzji.

Częściowo wynika to z naturalnego amerykańskiego rasizmu i prawicowego impulsu do wyrzucania każdego, kto ma poglądy lewicowe w stosunku do Billa Clintona, z latającego helikoptera, ale w dużej mierze nie ma to nic wspólnego z Mamdanim. Jak już wcześniej omawialiśmy, syjoniści wykorzystują każdą okazję, by podsycać nienawiść do muzułmanów, ponieważ jest to o wiele łatwiejsze niż próba przekonania ludzi do polubienia Izraela.

Żeby było jasne, nie spekuluję, mówiąc to. „Drop Site News” opublikował w zeszłym miesiącu raport oparty na wyciekłych dokumentach, ujawniający, że rząd Izraela zatrudnił amerykańską firmę sondażową, aby pomogła mu w kryzysie wizerunkowym wywołanym ludobójczymi okrucieństwami. W raporcie stwierdzono, że najskuteczniejszą strategią jest podsycanie strachu przed „radykalnym islamem” i „dżihadyzmem”.

Ta agenda jest zatem już zakorzeniona w świadomości syjonistów. Wybór muzułmanina na najwyższego rangą burmistrza w Stanach Zjednoczonych daje zwolennikom Izraela dostateczną okazję do podsycania paniki o muzułmanów w Ameryce, zakładając, że Izrael skorzysta na takich nastrojach, biorąc pod uwagę ciągłe zabijanie muzułmanów. Nie ma wątpliwości, że Izrael jest dobrym narodem, który z natury zasługuje na wsparcie, dlatego koncentrują się na szerzeniu przekonania, że lepiej jest bombardować muzułmanów.

Polityka Zachodu staje się coraz bardziej chora, a polityka Stanów Zjednoczonych jest jej liderem. Sprawia, że ludzie stają się głupsi, bardziej szaleni i bardziej nienawistni, uniemożliwiając im zrozumienie, że prawdziwą mniejszością, która powoduje problemy wszystkich, są bogaci i potężni oligarchowie oraz zarządcy imperiów, którzy kontrolują zachodni sojusz potęg. Jeśli zwykli obywatele będą nadal nienawidzić się i walczyć ze sobą, nie zaczną nienawidzić i walczyć ze swoimi prawdziwymi ciemiężycielami.

Źródło: Wierzysz w narrację głównego nurtu? Oczywiście, że tak. Masz dwanaście lat.

Autorstwo: Caitlin Johnstone
Źródło zagraniczne: CaitlinJohnstone.com.au
Źródło polskie: WolneMedia.net

                                                   A ty co masz Polskiego w domu daj znać





Patryk Brańczyk

Warto czasem odkłamać historię. Bo gdy dziś młody, „światowy” człowiek z dużego miasta słyszy nazwę „PRL”, to widzi ocet na półkach, puste sklepy i kolejki po papier toaletowy. Ale nikt im nie powie, że w tej samej Polsce, jeszcze nie tak dawno temu, powstawały rzeczy, których dziś nie umiemy już nawet naprawić, nie mówiąc o wyprodukowaniu.

To w Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni świata. To w naszych zakładach budowano turbiny 500 MW i przygotowywano projekty 1500 MW. Pół świata – od Chin i Indii, po Turcję, Libię i Irak – korzystało z polskich turbin.

To my wytwarzaliśmy śmigłowce, samoloty odrzutowe i tłokowe. Od myśliwców takich jakP.11, Lim-1 (MiG15), czy TS-11iskra, po bombowce jak PZL.37 Łoś i samoloty transportowe typu An-2 oraz PZL M28 Bryza. Wytwórnie takie jak PZL-Mielec i PZL-Świdnik specjalizowały się w różnych typach maszyn, w tym także śmigłowcach.

Produkowaliśmy 40 tysięcy ciężarówek rocznie. 20 milionów ton stali. Byliśmy drudzy na świecie – zaraz po Japonii – w produkcji statków rybackich. I to nasze statki zdobywały Błękitną Wstęgę Atlantyku.

To Radmor bił Amerykanów i Japończyków jakością zestawów audio. To polskie sprężarki chłodnicze kupował świat. To już w latach 50. Star jeździł na LPG, chłodząc nim nadwozie. To w Polsce powstał pierwszy komputer PC – zanim Brytyjczycy wymyślili swoje ZX Spectrum.

Budowaliśmy drogi i szpitale, rafinerie, huty, fabryki kombajnów i ciągników, autobusy, porty i elektrownie. W latach 70. oddawaliśmy do użytku 300 tysięcy mieszkań rocznie. W dekadę PKB wzrosło o 80 proc.. Płace poszły w górę o 40 proc. Polska miała dodatni bilans handlowy, rezerwy walutowe i mniejsze zadłużenie niż Węgry czy Jugosławia.

A potem… przyszła „transformacja” Balcerowicza i jego „terapia szokowa”. Fabryki – sprzedane za bezcen. Cukrownie – zamknięte na żądanie Brukseli. Stocznie – wykończone konkurencją, aprobowaną przez własne rządy. Przemysł chemiczny – rozprzedany obcym.

Elektronika, zbrojeniówka, huty – w większości zlikwidowane.

Kiedyś byliśmy eksporterem cukru. Mieliśmy ponad 70 cukrowni – dziś zostało kilkanaście. Cukier podrożał, a Polska z eksportera stała się importerem. To samo z chemią – Puławy, Police, Tarnów, Oświęcim.

Dziś w rękach koncernów, okrojone, podporządkowane obcym interesom. Przypomnijmy sobie też elektronikę – warszawskie CEMI, które produkowało układy scalone i półprzewodniki. Dziś – wspomnienie. A stocznie? Kiedyś drugie miejsce na świecie w produkcji statków rybackich, dziś – ruiny.

Po Balcerowiczu pojawił się następny szkodnik -Donald Tusk. Przez wszystkie swoje rządy nie zbudował w Polsce ani jednej większej inwestycji przemysłowej. Ani rafinerii, ani elektrowni, ani dużej fabryki. Ba – kibla nawet nie zbudował. Wyręczył go w tym Trzaskowski.

Za jego pierwszych rządów Polska miała być „zieloną wyspą”, a młodzi w milionach uciekali na zmywak do Londynu, Dublina, Oslo. W kraju zamykano zakłady, a Tuskowi świeciły się oczy, że wreszcie możemy być tylko montownią Europy.

Dzisiaj kontynuuje swoje "dzieło". Kiedy słyszę dziś, że „to wszystko było nieopłacalne”, to się pytam: skoro było nieopłacalne, to skąd pieniądze na drogi, mieszkania, szpitale, szkoły, elektrownie? Skąd rezerwy walutowe, dodatni bilans handlowy i spłacony w 2009 roku dług Gierka?

Kiedyś Polska miała przemysł, miejsca pracy i dumę. Dziś mamy centra handlowe, sieci zagranicznych supermarketów, pakiet klimatyczny i ceny prądu dwa razy wyższe niż u sąsiadów. A na dokładkę – klasę polityczną, która od Balcerowicza po Tuska umiała tylko sprzedawać, likwidować i brać kredyty.

A przecież nawet za "komuny" można było inaczej prowadzić politykę gospodarczą, bo jeśli rządzą krajem ludzie, którzy myślą o interesie własnego państwa i mają wizje rozwoju.

I tu pojawia się pytanie, które warto sobie zadać: dlaczego kiedyś w represyjnym systemie PRL- u potrafiliśmy budować wielkie zakłady, osiedla, szpitale, a dziś jesteśmy prowincją o coraz mniejszym znaczeniu?. Czy to dlatego, że tamte pokolenia były zdolniejsze i lepiej wykształcone, czy może dlatego, że państwo odgrywało większą rolę – a nie było rozdzierane przez chore wizje liberalizmu, jakie dziś lansują różni samozwańczy prorocy? Może prawda leży jednak pośrodku – może to kwestia i ludzi, i systemu. Ale jedno jest pewne: bez silnego państwa, bez odpowiedzialnych elit i bez pamięci o naszej sile i wielkim potencjale, Polska zawsze będzie tylko montownią cudzych interesów.

za Albert Łyjak

P. S. Pamiętacie może jak trudno było w latach 70, 80 dostać się na studia? Pamiętacie Jaki był poziom? Dziś nic nie produkujemy dlatego i poziom nam niepotrzebny.

https://www.facebook.com/reel/4053007871615004

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...