środa, 4 marca 2026

                                                          TUZY ELIT

                                   Jerzy Buzek - TW Karol

 

 

Jerzy Karol Buzek – TW Karol ur. 3 lipca 1940 w Śmiłowicach –polityk i chemik, profesor nauk technicznych. W latach 1997–2001 poseł na Sejm III kadencji oraz prezes Rady Ministrów, w latach 1998–2001 przewodniczący Komitetu In­te­gra­cji Europejskiej, od 2004 poseł do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII ka­dencji, w latach 2009–2012 jego prze­wo­dni­czą­cy. Kawaler Orderu Orła Białego

Jerzy Buzek został zwerbowany przez Wywiad Wojskowy PRL w roku 1971 przed wyjazdem na stypendium naukowe do Wielkiej Brytanii (1971-72r). Informacja na ten temat zawarta jest w zachowanych aktach.

Pierwszym zadaniem agenta było zdobycie dla Układu Warszawskiego najnowszych technologii utylizacji gazów bojowych. Po powrocie do kraju, w końcu 1972 roku, Jerzy Buzek złożył stosowny raport. Wobec podejrzenia o przewerbowanie agenta przez MI 5 (siostrzane do CIA służby brytyjskie). Wywiad PRL zrezygnował z użycia agenta „na kierunku państw ka­pi­ta­li­stycznych”. W związku z tym przekazano agenta do dyspozycji Służby Bezpieczeństwa. Użyty przez Służbę Bezpieczeństwa po wydarzeniach 1976r (protesty na uczelniach) do operacji rozpracowania środowisk akademickich m.in. w ramach sprawy obiektowej „Politechnika”. Chodzi o Politechnikę Gliwicką. Działania te koordynował przede wszystkim Wydział III KW MO Katowice.

Nagrodą za efektywną pracę było umożliwienie przyznania tytułu naukowego docenta. Jerzy Buzek posiadał minimum 3 „teczki” , pierwszą, gdy był rozpracowywany, drugą założył Wywiad, trzecią Służba Bezpieczeństwa, nadając kryptonim Tajny Współpracownik (TW) „Karol”. Natomiast w ramach każdej z wymienionych, występowały m.in. teczka personalna oraz teczka pracy tzw. operacyjna. Po strajkach sierpniowych 1980 roku Jerzego Buzka skierowano do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.

Najpoważniejszym sukcesem agenta TW „Karol” stały się działania manipulacyjne podczas I-szego Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, gdzie jako współprowadzący obrady m.in. doprowadził do uchwalenia słynnej Odezwy do Narodów Europy ŚrodkowoWschodniej. Celem autorów z komunistycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL była prowokacja i uzyskanie bezpośredniej pomocy (z interwencją zbrojną włącznie) od ZSRR, zaniepokojonego rozszerzaniem się wolnościowej „zarazy” na inne kraje socjalistyczne. Agent otrzymał za to zadanie wysoką nagrodę finansową. W 1985 podpisał kolejny ważny dokument złożony w teczce operacyjnej TW „Karol”.

Charakterystyczną rolę Jerzy Buzek odgrywa w aresztowaniu przywódców Śląskiego podziemia solidarnościowego. Poznaje wyjątkowo lokal, w któ­rym ukrywa się Tadeusz Jedynak. Wkrótce zostaje w nim aresztowany tenże lider władz regionalnych i krajowych. Następnie Jerzy Buzek poznaje mieszkanie, w którym ukrywa się następny szef regionalnych struktur „Solidarności”- Jan Andrzej Górny. Po kilku godzinach lokal okrąża ogromna liczba samochodów SB oraz cywilnych i mundurowych fun­kcjo­nariuszy służb bezpieczeństwa PRL. Poszukiwanego przez 7 lat listem gończym Prokuratury Wojskowej czołowego działacza podziemnych stru­ktur, w tym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” aresztowano… bez rewizji lokalu! Buzek niezauważony, z torbą pełną związkowych pieniędzy, bez kłopotu opuszcza po kwadransie „kocioł”.

Nie znany jest w dziejach podziemia przypadek, by przy tak ważnym aresztowaniu Służba Bezpieczeństwa nie dokonywała gruntownej rewizji i „zabezpieczenia” lokalu. Jedynym, który skorzystał na powyższych aresztowaniach był Jerzy Buzek, który jako „doradca” zaczął „nieformalnie” reprezentować Górny Śląsk w pracach krajowego kierownictwa (TKK) „Solidarności”. Było to możliwe, gdyż SB nie dopuściła do wyłonienia kolejnego przywódcy regionalnej NSZZ „Solidarność”. Dotychczasowa odmowa przesłuchania w procesie lustracyjnym Tadeusza Jedynaka, przywódcy podziemnej „S” przez powołanie się na opinię J.A.Górnego jest kompletnie absurdalne.

W tej sprawie nie oceniamy więzi przyjacielskich, czy też jawnych współpracowników Moskwy (Miller, Oleksy itp.), ale utajnionych przed nami (działaczami demokratycznej opozycji), tajnych współpracownikach służb specjalnych. Perfidia systemu totalitarnego polegała na tym, że wśród naszych znajomych i współpracowników umieszczano „przyjaznych” nam agentów służb specjalnych.

Akta rozpracowania i aresztowania J.A. Górnego zachowały się i potwier­dzają rolę jaką odegrał TW „Karol”. Niezbędne jest ich dogłębne zwe­ryfikowanie przez Sąd Lustracyjny na opisaną okoliczność. Za powyższe zasługi oraz przekazanie dokumentów władz podziemnej „Solidarności” agent TW „Karol” otrzymał od Służby Bezpieczeństwa 7000 USD (Równowartość ówczesnych ok. 350 pensji).

Co najciekawsze, Jerzy Buzek nigdy nie został aresztowany, czy nawet internowany, choć już od roku 1981 z racji jawnej działalności w legalnej NSZZ „Solidarność”, był doskonale znany Służbie Bezpieczeństwa. Mało tego, wielokrotnie (10 razy) wyjeżdżał do krajów kapitalistycznych. Jest to również wypadek wśród działaczy opozycji bez precedensu.

Tym bardziej, że na Śląsku szalał największy komunistyczny terror. „Eks­tremie” paszport czasami wręczano, owszem, ale z pieczątką: bez prawa powrotu do PRL.

TW „Karol” był najwyżej ulokowanym tajnym współpracownikiem służb specjalnych komunistycznego aparatu represji we władzach ruchu „Solidarność”.

Konfederacja Polski Niepodległej o istnieniu takiej agentury była infor­mowana. Ocena infiltracji struktury tzw. gliwickiej części RKW NSZZ”S”, została przekazana kierownictwu podziemnej „Solidarności” przez osobę informowaną przez Wydział Operacyjny „Kontrwywiadowczy” KPN [świadek ujawniony Sądowi zgodnie ze zobowiązaniem posła Michała Jani­szew­skiego].

Kierownictwo podziemia świadome było penetracji przez służby specjalne. Stąd w wolnej Polsce już po zwycięstwie Przewodniczącego NSZZ „S” Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich doszło, w 1991 roku, na terenie Kancelarii głowy państwa do poufnego spotkania z udziałem członków władz „Solidarności”. Przeglądano materiały operacyjne byłej Służby Bezpieczeństwa PRL. W tym również teczkę TW „Karol”, „Docent” i „Oris”. Zakres podejrzeń ograniczył się do 2 osób.

Już wtedy był wśród nich Jerzy Buzek, i z tego najprawdopodobniej powodu nie został on Wojewodą Katowickim. Sprawa wybuchła ponownie podczas Regionalnego Zjazdu „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej, gdzie Wice­przewodniczący Zarządu Regionu Zbigniew Martynowicz zarzucił publicznie Jerzemu Buzkowi współpracę z SB. Jerzy Buzek następnie „znikł” na wiele lat z życia.

Jaki był skutek tych działań? Rzecznik Interesu Publicznego Bogusław Nizieński nie uwzględnił wniosku o wystąpienie do sądu z wnioskiem o lustrację ówczesnego premiera Buzka. 2 września 1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie Rzecznika Interesu Pub­li­cznego o odmowie wystąpienia z takim wnioskiem.

Choć w wyborach parlamentarnych w 2001 roku w okręgu katowickim zdobył prawie 33 tysiące głosów, najwięcej ze wszystkich kandydatów, to jego ugrupowanie - Akcja Wyborcza Solidarność - nie przekroczyło pięcioprocentowego progu wyborczego i zostało wyrzucone na śmietnik historii. Buzek, którego rząd tuż przed odejściem cieszył się zaledwie kilkuprocentowym poparciem, sprawiał wrażenie człowieka całkowicie zdruzgotanego. Przeciwnicy polityczni skandowali "Buzek-łobuzek!" i wypo­minali mu wprowadzenie bolesnych społecznie reform: samorządowej, zdrowotnej, oświatowej i emerytalnej. Tymczasem zaledwie po trzech latach od tamtej klęski, w 2004 roku, szturmem wziął Parlament Europejski, zdobywając ponad 170 tysięcy głosów, przy okazji pobijając krajowy rekord popularności.

Wygrał pod szyldem Platformy Obywatelskiej, której przewodniczący Donald Tusk niczym pokerzysta zaoferował Buzkowi miejsce lidera na śląskiej liście.

Od 2004r nieustannie utrzymuje super intratną posadę europosła do PE z ramienia PO!

Agata Bronisława Buzek ur. 20 września 1976 w Pyskowicach – celebrytka, aktorka i modelka, Córka byłego premiera Jerzego Buzka i Ludgardy Buzek. 
 
  www.yelita.pl

 

 

Niektórzy dowódcy USA nie mogą się doczekać Armageddonu


Organizacja Military Religious Freedom Foundation (MRFF), która od lat monitoruje przypadki nadużyć religijnych w armii USA, otrzymała około 110–200 skarg od żołnierzy różnego rodzaju wojsk.

Żołnierze skarżą się, że w co najmniej 30–50 bazach i ponad 40 jednostkach (w tym Army, Navy, Air Force, Marines i Space Force) niektórzy dowódcy – głównie na poziomie jednostek bojowych – podczas briefingów mówili mniej więcej, że wojna z Iranem jest „częścią Bożego planu”, co odnosi się do proroctw z „Księgi objawienia” (Apokalipsy) i Armagedon ma doprowadzić do powrotu Jezusa Chrystusa. Donald Trump ponoć został „namaszczony przez Jezusa”, aby „rozpalić sygnałowy ogień w Iranie i spowodować Armagedon”.

Skargi pochodziły m.in. od chrześcijan, muzułmanina i Żyda.

MRFF oraz dziennikarz Jonathan Larsen, który jako pierwszy opublikował te doniesienia na „Substacku”, opisują, że niektórzy dowódcy mówili to z wyraźną euforią. Główne źródła informacji to raport MRFF z 3 marca 2026, artykuł Jonathana Larsena, relacje „The Guardiana”, Military.com, „Newsweeka”, „Middle East Eye”, „Raw Story”, „Alternetu” i wielu innych mediów.

Pentagon jak dotąd publicznie nie potwierdził ani nie zdementował tych doniesień. MRFF domaga się dochodzeń na podstawie „Uniform Code of Military Justic”, bo takie wypowiedzi w oficjalnym kontekście służbowym mogą naruszać „Konstytucję USA” i zasady bezstronności religijnej w wojsku.

Autorstwo: Andrzej Kumor
Źródło: Goniec.net

 

Historyk ogłosił, że imperium USA upada


https://www.youtube.com/watch?v=9flsG50GhOQ


Amerykański historyk Alfred McCoy z Uniwersytetu Wisconsin-Madison ogłosił, że Stany Zjednoczone są w stanie schyłku.

Jeśli spojrzymy na historię obecny scenariusz USA wygląda znajomo. Prof. Alfred McCoy twierdzi, że wszystkie upadające imperia cierpiały na te same choroby.

Pierwszą z nich jest tzw. mikro-militaryzm za granicą. W okresach upadku, elity imperium wysyłają wojska po całym świecie, mając nadzieję, że kolejna militarna napaść przywróci im utracone wpływy.

Drugim sygnałem są wewnętrzne wstrząsy. Według historyka, każde imperium w stanie upadku – czy to brytyjskie, radzieckie, hiszpańskie, czy jakiekolwiek inne – ostatecznie stawało w obliczu zamachów stanu, podziału w elitach i kryzysu.

W tym kontekście prof. Alfred McCoy widzi prezydenturę Donalda Trumpa nie jako „ratowanie Ameryki”, lecz przyspieszenie jej nieuchronnego upadku. Groźna retoryka, naciski na sojuszników, zdecydowane rozwiązania i histeryczna próba odzyskania „wielkości” poprzez konfrontację – to typowe sygnały upadku imperium, które szczyt swojej potęgi ma już za sobą.

Według historyka, upadek USA potrwa dekadę lub dwie.

Na podstawie: CMIO.org
Źródło: WolneMedia.net

 

Kto kogo napadł w Bytomiu?



W poniedziałek po południu w centrum Bytomia doszło do dramatycznej interwencji służb. Policja otrzymała zgłoszenie od rodziny 39‑letniego mężczyzny, która od kilku dni nie miała z nim kontaktu i martwiła się o niego.

Po przybyciu pod wskazany adres zatroskani mundurowi zastali zamknięte drzwi. Z powodu braku reakcji ze strony lokatora zdecydowano się na siłowe wejście do mieszkania.

Według oficjalnych informacji, lokator był pobudzony i agresywny, posiadał przy sobie szable, którymi zaatakował funkcjonariuszy. Wobec bezpośredniego zagrożenia życia policjanci wezwali na miejsce antyterrorystów i użyto przeciwko mężczyźnie broni służbowej. Ranny 39‑latek został przewieziony do szpitala, gdzie mimo udzielonej pomocy zmarł.

Z perspektywy mężczyzny sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej. Zamknięte drzwi, nagłe siłowe wejście i pojawienie się uzbrojonych służb mogły zostać odebrane jako naruszenie miru domowego i atak. Nie wiadomo jeszcze, czy znajdował się pod wpływem substancji psychoaktywnych, czy cierpiał na problemy psychiczne, czy miał złe doświadczenia z policją w przeszłości lub coś na sumieniu, czy po prostu słuchał głośno muzyki i odruchowo zareagował w sytuacji szokowej. Nie wiemy też, czy relacja policji jest rzetelna.

Narracja medialna jest jednostronna i symbolizuje ją nagłówek z TVN24.pl pt. „Atak na mundurowych w centrum Bytomia. Padły policyjne strzały”, który sugeruje, że to 39-latek napadł na funkcjonariuszy, a nie odwrotnie.

Do policyjnego zabójstwa być może by nie doszło, gdyby funkcjonariusze, po zorientowaniu się, że mężczyzna żyje, dali mu święty spokój i wycofali się z mieszkania. Pokazuje to, jak cienka granica dzieli obowiązek reagowania wobec osób potencjalnie niebezpiecznych, od ryzyka, że interwencja sama w sobie stanie się czynnikiem wywołującym tragedię.

Prokuratura w Bytomiu prowadzi śledztwo w sprawie zasadności użycia broni i przebiegu interwencji.

Autorstwo: Maurycy Hawranek
Na podstawie: RMF24.pl
Źródło: WolneMedia.net

                                                         TUZY ELIT                                    Włodzimierz Cimoszewicz     (ur. 13 wr...