czwartek, 18 grudnia 2025

                  CELEBRYCI ELIT

                         Michał Tusk 

 

Michał Tusk – syn Premiera RP - Premierowicz

Michał (ur. 1982) - dzięki układowi ojca Donalda z Adamem Michnikiem otrzymał lukratywną posadę ...dziennikarza "Gazety Wyborczej"

W 2008 roku jako syn premiera wywołał skandal, paradując po ulicy w mundurze polskiej armii! Takim samym, jakie noszą nasi żołnierze na zagranicznych misjach. Wojskowi nie mająwątpliwości - to, co robi młody Tusk, to obraza i szarganie munduru! - Ja nie pozwoliłbym na to mojemu 17- letniemu synowi - grzmi oburzony generał Roman Polko (46 l.), wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

W lipcu 2011 roku wywołał kolejny skandal! Wojna między politykami PiS a Michałem Tuskiem wybuchła po publikacji artykułu w "Gazecie Polskiej". Według tygodnika syn premiera pojechał na wycieczkę do Chin, którą współfinansowała firma Covec. Jeszcze do niedawna ta sama firma budowała dwa odcinki autostrady A2. Po tych informacjach poseł Mariusz Kamiński (33 l.) z PiS wezwał premiera, "by wytłumaczył się z podróży życia syna do Chin". - W normalnym demokratycznym państwie, dużym państwie, takim, jakim jest Polska, premier rządu przy takich zarzutach powinien zabrać głos, powinien ocenić tę sytuację i odnieść się do niej. Tak byłoby najlepiej dla standardów - mówił Kamiński. Polityk PiS odniósł się do podanych przez „GazetęPolską” informacji o udziale Michała Tuska w Światowym Kongresie KDP na koszt spółki PKP oraz firmy China Railway Group Limited.

Czy to nie dziwne, ze raz pierwszy chińskie przedsiębiorstwo wygrało wielki przetarg na roboty publiczne w Polsce? Nigdy w historii UE żadna firma chińska nie wygrała ta dużego przetargu !!! Premier milczał, ale jego syn postanowił ripostować. - Mariusz Kamiński swoje życiowe wyjazdy ograniczył chyba do Zalewu Zegrzyńskiego, skoro dla niego służbowe kilka dni w Pekinie to podróż życia - powiedział serwisowi rynek-kolejowy.pl Michał Tusk. Jak zaznaczył Michał Tusk, do Chin pojechał jako dziennikarz "Gazety Wyborczej", zajmujący się tematami kolejowymi.

W 2011 roku zasłynął znowu skandaliczną wypowiedzią. Uważa, że Europejskie Centrum Solidarności to "fanaberia władz miasta". Jego zdaniem lepiej zbudować tunel. Cóż, jeśli tak myślą w Gdańsku, jeśli tak myśli Michał Tusk, to cóż się potem dziwić, że na Zachodzie obalanie komunizmu kończy się i zaczyna na Berlińskim Murze?

Michał Tusk wziął przykład ze swojej przedsiębiorczej siostry - też założył sobie bloga. Syn Donalda Tuska nie zajmuje się jednak modą. Od robienia zdjęć sobie, woli robić zdjęcia swojemu miastu. "Gdańsk z góry", bo tak nazywa się blog Michała, jak sama nazwa wskazuje, to zbiór zdjęć wykonanych z pokładu samolotu, jednak nie ujawnia kto finansuje jego eskapady.

Do niedawna dziennikarz trójmiejskiego oddziału "Gazety Wyborczej" zajmujący się transportem, później pracownik portu lotniczego w Gdańsku. W czasie, kiedy przechodził z gazety na lotnisko podjął również współpracę z OLT Express – linią lotniczą należącą do Amber Gold. – Napiszcie, że jestem debilem – powiedział dziennikarzom tygodnika "Wprost". Dość surowa ocena. Dlaczego? Okazuje się, że jeszcze jako dziennikarz przeprowadził wywiad sam ze sobą, który następnie opublikował na łamach "Gazety Wyborczej", oczywiście bez zgody i wiedzy swoich szefów. Jako dziennikarz Gazety Wyborczej zadał pytania, a jako PR-owiec OLT Express na nie odpowiedział, wyręczając w tym dyrektora linii Jarosława Frankowskiego. Dziwne, co najmniej, ale nie karalne. Tylko, że to jeszcze nie koniec.

Michał Tusk pracował jednocześnie dla Portu Lotniczego w Gdańsku, który zresztą jest podmiotem z kapitałem państwa oraz dla OLT Express – linii, która z tego portu korzystała, zatem na pewnych polach mógł występować konflikt interesów. Najdziwniejsze jest to, że to dyrektor Portu Lotniczego w Gdańsku polecił swojego, wówczas nowego pracownika dyrektorowi OLT. Ale to akurat już nie zarzut w stronę samego Tuska.

Prezes Amber Gold niedawno twierdził, że Michał Tusk wynosił tajne informacje handlowe z lotniska i zdradzał je OLT. A to już jest karalne.

Syn premiera szarga polski mundur

Michał Tusk odpowiada PiSowi

Michał Tusk uważa, że Europejskie Centrum Solidarności to "fanaberia władz miasta". Jego zdaniem lepiej zbudować tunel

Syn Tuska poleciał do Chin... na koszt PKP

"Michał Tusk zarabia trzy razy więcej niż dyżurny portu"

Ambert Gold to twarz pana Michała Tuska. Syna Premiera Polski.

Czy to już koniec młodego Tuska?

Syn premiera kupił mieszkanie za pół miliona 

 www.yelita.pl

 

Unie Dwóch Prędkości



Dlaczego godzimy się na likwidację naszego państwa w Unii Europejskiej, skoro istnieje alternatywa?

Kiedy wyborcy z zapałem obserwują polityczne przekomarzania o to, kto lepiej będzie reprezentował nasze interesy w Unii Europejskiej, mało kto zdaje sobie sprawę, że te spory są w dużej mierze bezprzedmiotowe.

Od momentu podpisania w 2020 roku mechanizmu „posłuszeństwo za finanse” – zwanego dla niepoznaki mechanizmem praworządności – nie mamy już w Unii wiele do powiedzenia.

Możemy co najwyżej opóźniać decyzje, ale realnie nie mamy możliwości sprzeciwu wobec władz unijnych, bo brak uległości oznacza kary finansowe. Od tego momentu nasza najwyższa władza państwowa znajduje się de facto w Berlinie i Brukseli. Zresztą nawet na opóźnianie koalicja tuskowa nie ma ochoty. Pozostaje więc zgoda na powolną likwidację naszego państwa, przeprowadzaną stopniowo tylko po to, by nie zdekonspirować sług obcych narodów i nie wywołać buntu zawczasu. Ta metoda, przy wsparciu głównych mediów, działa – większość narodu nadal popiera Unię.

W odpowiedzi Korona Brauna nawołuje do wyjścia z Unii, a Konfederacja kluczy w tej sprawie, jak tylko może. Wśród wyborców są jednak mniejszością.

Nie oszukujmy się. Bez poparcia wyborców koalicji tuskowej i PiS-u nie da się uratować kraju przed likwidacją. Istnieje jednak rozwiązanie pośrednie.

Gdy w 2005 roku władze unijne naciskały na przyjęcie Traktatu Lizbońskiego, groziły nam, że w przeciwnym razie zostaniemy objęci Unią Dwóch Prędkości. Zachowalibyśmy wtedy większą niezależność w ramach Unii, ale musielibyśmy zrezygnować z unijnych stanowisk – i to właśnie przeraziło naszych polityków.

Tak, tak – podobnie, jak należąc do Rosji mogliśmy „cieszyć się”, że Polak Czartoryski został ministrem spraw zagranicznych Rosji; jak należąc do Austro-Węgier mieliśmy „wpływ” na to, że Polak Potocki został premierem Austrii; albo jak część Polaków żyjących pod władzą Sowietów mogła „być dumna”, że Polak Dzierżyński stanął na czele ich tajnych służb – tak dziś mamy okazję radować się tym, że niektórzy nasi rodacy obejmują wysokie stanowiska unijne. Idąc tym tropem, należąc dziś do Republiki Federalnej Niemiec, moglibyśmy być dumni z tego, że Kaszub Tusk został rzecznikiem rządu Niemiec – i zapewne byłby świetnym rzecznikiem.

Ale szczerze – co mnie obchodzi, że jacyś karierowicze stracą okazję na wysoko płatne posady?

I polskiego społeczeństwa również by to nie wzruszyło. Eurofanatycy mogliby stracić dobrze płatne stanowiska, a przeciętnemu Polakowi w zupełności wystarczyłaby swoboda przepływu ludzi i towarów oraz dotacje. Przeciętny Polak bez żalu zrezygnowałby z narzucania nam unijnego prawa i unijnych wariactw, a jednocześnie wolałby pozostać w Unii.

I właśnie przeciętnemu Polakowi odpowiadałby postulat Unii Dwóch Prędkości. Oczywiście główne media i politycy okrągłostołowi byliby temu przeciwni, ale oni już dawno wybrali, komu są lojalni – i nie jest to Polska. Proponowanie takiego rozwiązania ma tę zaletę, że oznaczałoby zgodę na dawną propozycję zachodnich polityków.

Jeśli ktoś nawołuje do wyjścia z Unii – dobrze. Jeśli ktoś taktycznie kluczy w tej sprawie – również dobrze. Potrzebna jest jednak propozycja patriotyczna także dla zwolenników Unii. Czasu na takie pomysły jest coraz mniej, bo jeśli powstanie unijne wojsko i unijny wywiad, będzie już za późno. Wtedy nie wyrwiemy się już wcale.

Unię Dwóch Prędkości i tak powoli zaczynamy mieć – nieformalnie – tyle że na warunkach Zachodu: władza i rozwój dla nich, obowiązki dla nas. Albo ten podział stanie się formalny, na warunkach korzystnych dla nas, albo pozostanie nieformalny, na warunkach korzystnych dla Niemiec.

Koniec i kropka.

Autorstwo: Hubert Cyngot
Źródło: WolneMedia.net

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...