czwartek, 11 grudnia 2025

                                                            CELEBRYCI ELIT

                               Władysław Pasikowski

Władysław Pasikowski - (ur. 14 czerwca 1959 w Łodzi) – reżyser i scenarzysta filmowy, absolwent XXIX Liceum Ogól­no­kształ­cą­ce­go w Łodzi, kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim oraz Wydziału Reżyserii łódzkiej PWSFTviT. Syn biletera kinowego z Łodzi, jak sam wspomina, był żonaty.

Twórca "Psów" filmu hołdu dla oficerów komunistycznej SB którzy zdołali przeniknąć do służb specjalnych III RP stworzył nowy równie szokujący i antypolski film „Pokłosie” wersja pierwotna „Pogrossie”

Gdy tworzył „Psy”, „prawdą czasu” było przesiadanie się funkcjonariuszy różnych organów PRL do zarządów spółek i „sprawdzanie się” w biznesach. Dzisiaj, na etapie serwowanej Polakom pedagogiki wstydu, z zajmowanych dotąd pozycji ofiar II wojny przesiąść się mamy na ławę oskarżonych

W "Pokłosie"(Pogrossie) podjął temat relacji polsko-żydowskich w czasie II Wojny Światowej. Reżyser osadził go jednak we współczesnych realiach ukazując konflikt dwóch braci usiłujących rozwikłać tajemnicę sprzed lat i mieszkańców wioski, w której te wydarzenia miały miejsce. Sam Pasikowski przyznawał, że film ma być "rachunkiem sumienia" dzisiejszych Polaków, nic natomiast nie wspomniał o rachunku sumienia żydowskich komunistów za zbrodnie dokonane na Polakach.

Polacy z filmu Pasikowskiego, z niewieloma wyjątkami antyżydowscy z krwi i kości, to katoliccy hipokryci, opryszkowie, niewrażliwa na krzywdę innych tłuszcza. Wreszcie, bezwzględni prześladowcy, wśród których nowy proboszcz urasta do roli kogoś w rodzaju herszta, co najmniej aprobującego (jeśli wręcz nie inspirującego) kolejne, coraz brutalniejsze akty agresji wobec braci Kalinów. Kreując tę postać, dbający z każdą sekwencją o narastanie atmosfery grozy autorzy otarli się tu wręcz o groteskę (podobnie jak o tragifarsę w finale, gdy „nieznani sprawcy” krzyżują na drzwiach od stodoły jednego z głównych bohaterów – na początku XXI wieku!), ale od strony warsztatowej to jedna z niewielu wpadek. W „Pokłosiu” bowiem grają i aktorzy, i zdjęcia Pawła Edelmana, i scenografia Allana Starskiego, i gra muzyka, którą napisał Jan Duszyński. Nie gra tylko historia, którą twórcy opowiedzieli jednostronnie i fałszywie.

Dzisiaj, na etapie serwowanej Polakom pedagogiki wstydu, z zajmowanych dotąd pozycji ofiar II wojny przesiąść się mamy na ławę oskarżonych

Czesław Bielecki, architekt i polityk, który otwarcie mówi o swoim żydowskim pochodzeniu powiedział na antenie radia Tok Fm, że czuje się filmem Pasikowskiego urażony. Uznał, że "Pokłosie" pokazuje "wyselekcjonowany fragment rzeczywistości". Stwierdził ponadto: "Stosunki polsko-żydowskie w III Rzeczypospolitej cechuje zrozumienie, ciekawość i pozytywne myślenie. Uważam, że różnej maści lewacy traktują to jako bardzo dobry, chodliwy towar propagandowy. Wolę dialog, który jest bardziej pogłębiony, wtedy jest uczciwszy i wobec Polaków, i wobec Żydów. A ani Polacy, ani Żydzi niewiniątkami nie są."

Jak widać, nie podziela opinii Pasikowskiego, który stwierdził, że nasz naród cechują: "ksenofobia, antysemityzm, pijaństwo, lenistwo, chamstwo, brud, tandeta, głupota polityczna, analfabetyzm, rusofobia".

Napisał też list do Moniki Olejnik że za film „Pokłosie”(”Pogrossie”) nie będzie przepraszał, zaznacza że nie jest dobrym mówcą dlatego pozwala brać film w obronę Maciejowi Stuhrowi.

Pasikowski odniósł się też do recenzji "Pokłosia". Wpierw wyraził prośbę, aby ci, którym film się podobał, mówili o tym głośno. "Wtedy nienawiść, chamstwo, zwykły podły antysemityzm, głupota i ciemnota polityczna znikną wśród głosów rozsądnych ludzi" - twierdzi. Apeluje także do krytyków, aby ci negatywne słowa pisali bezpośrednio do niego, a nie do Macieja Stuhra. W odróżnieniu od aktora Pasikowski ich w ogóle nie czyta.

Na koniec reżyser "Psów" podejmuje temat ojczyzny i patriotyzmu. "Od miłości to są dzieci i rodzice, a ojczyzna i państwo to obowiązek" - pisze. "Mam poważne podejrzenia, że państwo nadzwyczajnie opacznie ten obowiązek pojmują. A to już nieraz w historii prowadziło do totalitaryzmu" - kończy list Pasikowski.

Ogromne emocje wzbudził także odtwórca głównej roli w filmie - Maciej Stuhr, który w odpowiedzi na krytykę zaryzykował stwierdzenie, że we współczesnej Polsce łatwiej powiedzieć, że się jest gejem, niż Żydem.

Poruszyła mnie nie tyle prawda historyczna, którą znałem z „Gazety Wyborczej”, ale to, jak ta historia wpływa na ludzi, na bohaterów, na mieszkańców tej wsi– mówi Maciej Stuhr, odtwórca jednej z głównych ról w filmie Władysława Pasikowskiego „Pokłosie”. To wyznanie wiele tłumaczy, gorzej jednak, że wygląda na to, iż również reżyser i scenarzysta historii uczyli się z gazety. Tej samej, która namawia teraz, by zamiast na „Bitwę pod Wiedniem” zabierać licealistów na „Pokłosie”.

Maciej Stuhr, odtwórca jednej z głównych ról w szkalującym Polaków filmie “Pokłosie”, stwierdził w wywiadzie dla Stopklatki, że nasi rodacy “przywiązywali pod Cedynią dzieci jako tarcze”. Szkopuł w tym, że chodzi o bitwę pod Głogowem, Polaków przywiązywano do maszyn oblężniczych, a nie jako tarcze, i wreszcie – najważniejszy szczegół – robili to Niemcy.

W związku z żenującą kompromitacją Macieja Stuhra, na Facebooku powstały już dwie grupy wykpiwające ignorancję aktora. Jedna z nich nazywa się “Maciej Stuhr na Ministra Edukacji Historycznej!”, druga – “Maćku Stuhrze, zagraj w filmie o dzieciach z Cedyni”.



"Ukrzyżuj żydka!", czyli pokłosie... J.T. Grossa

Pasikowskiemu i Stuhrowi do sztambucha

Pokłosie antypolskiej propagandy

Polacy śmieją się z Macieja Stuhra

Maciej Stuhr po "Pokłosiu": Chcą mi przetrzepać skórę

Dofinansowanie PISF






www.yelita.pl


 

 

Okradają nas legalnie i przy aplauzie mediów

Molestujemy, wykorzystujemy, konsumujemy własne oszczędności — a właściwie pozwalamy, by inni je molestowali, wykorzystywali i konsumowali za nas. I nic z tym nie robimy.

Życzę więc, żeby chociaż w okresie świątecznym 25% Polaków uświadomiło sobie, co się naprawdę dzieje z ich oszczędnościami. Bo inflacja, deficyt budżetowy, kreatywna księgowość państwa to po prostu narzędzia służące jednemu: systemowemu uszczuplaniu majątku obywateli.

Nie napiszę „kradzieży”, bo za słowo „kradzież” można dziś w Polsce wylądować w sądzie. Dlatego uczciwie stawiam cudzysłów: „kradzież”. To oczywiście nie jest kradzież — to jest działanie legalne, objęte pełną ochroną państwa i całego aparatu przemocy. I dlatego nie mogę napisać, że posłowie „okradli” obywateli. Nie mogę napisać, że senatorowie „czyszczą nam konta”. Nie mogę napisać, że prezydent „przyklepał akt finansowego rabunku”. Niech wszystko będzie w delikatnych cudzysłowach, żeby nikt nie wytoczył mi procesu — bo za mniejsze słowa w naszym kraju procesy już były.

Życzę również, żeby Polacy zauważyli, że jesteśmy „robieni” na posła, senatora i prezydenta, tak samo, jak kiedyś robiono babcię „na wnuczka”, „na policjanta”.

Ktoś powie: „ale przecież Unia Europejska!”. Zgoda — Unia to „większy gangster” w białych rękawiczkach. Więc w bonusie jesteśmy robieni również „na europosła” i „na komisarza”.

A teraz — przejdźmy do meritum.

Media uwielbiają spektakularne afery. Respiratory po 40 tys. zł, które nigdy nie trafiły do szpitali. „Wybory kopertowe” za 1,5 mld. Afera hazardowa, gruntowa, zegarkowa. Są nazwiska, są kajdanki, są flesze i dramatyczne nagłówki.

I słusznie, bo złodziejstwo powinno być piętnowane. Ale wszystkie te afery razem wzięte bledną przy tym, co dzieje się co roku, legalnie, w atmosferze politycznego konsensusu.

460 posłów, 100 senatorów i prezydent, wszyscy z poważnymi minami i błogim spokojem, uchwalają i podpisują budżet z deficytem 250–300 mld zł. Media klaszczą, ekonomiści tłumaczą, opinia publiczna wzrusza ramionami. Bo tutaj nie ma afery. Tu jest „polityka fiskalna”.

Mechanizm „legalnej kradzieży” – państwo wydaje więcej, niż zabiera w podatkach. Różnicę pokrywa: pożyczkami, dodrukiem pieniądza, kreatywną księgowością.

Efekt: inflacja, która zjada wartość naszych pieniędzy szybciej, niż zdążymy się zorientować.

Państwo oddaje dług tańszymi złotówkami. Ty tracisz realną wartość pensji i oszczędności. To największy transfer majątku w historii III RP — z kieszeni ludzi do kieszeni państwa i sektora finansowego.

Ile Polacy już stracili?

Szacowane oszczędności gospodarstw domowych: 1,8–1,9 bln zł.

W większości trzymane na kontach praktycznie nieoprocentowanych.

Realne straty z powodu inflacji:

– 2021: 70–80 mld

– 2022: 230–260 mld

– 2023: 180–210 mld

– 2024: 80–100 mld

– 2025: 100–130 mld

Łącznie: 750–850 mld zł.

Więcej niż wszystkie afery ostatnich 30 lat, pomnożone przez dziesięć- bez żadnej afery, bez sensacji, bez kajdanek.

Dlaczego nikt o tym nie mówi? Bo tu sprawcami są WSZYSCY- PiS, PO, Lewica, PSL — wszyscy głosują za deficytem. Bo media żyją z reklam państwowych spółek. Bo grafikę z inflacją trudno sprzedać jako sensację. Bo twarz drobnego złodziejaszka klika się lepiej niż wykres GUS.

To nie przypadek — to system, w którym: politycy obiecują prezenty, społeczeństwo płaci później, media odwracają wzrok, a inflacja załatwia resztę po cichu.

Z perspektywy koncepcji świadomości wszystkości inflacja nie jest tylko ekonomicznym zjawiskiem — jest rozszczelnieniem pola relacji społecznych. Gdy państwo ukrywa realne koszty swoich działań, powstaje: chaos, nieufność, dezintegracja i poczucie bezradności. Społeczeństwo traci zdolność samoorganizacji. To nie są tylko skutki ekonomiczne. To są skutki cywilizacyjne.

Jak to zmienić? Zmiana zacznie się nie wtedy, gdy pojawi się „lepsza partia”, ale gdy obywatele zaczną zadawać niewygodne pytania: „Z czyjej kieszeni to finansujecie?”, „Jaką inflację planujecie w przyszłym roku?” czy „Kto zapłaci za 800+ za 10 lat?”. Bez takich świadomych pytań system nadal będzie działał perfekcyjnie.

Największa zubożanie nas nie dzieje się w nocy, w bramie, z łomem w ręku. Dzieje się na sali sejmowej, w świetle kamer, przy entuzjazmie mediów i przy pełnej zgodzie polityków wszystkich opcji. I choć zniknęło już 750–850 miliardów złotych z realnej wartości naszych oszczędności — to jakoś nikt nie zrobił jeszcze o tym cyklu w „Faktach po Faktach”. Dziwne, prawda?

Autorstwo: Zbigniew Jacniacki
Źródło: WolneMedia.net

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...