piątek, 13 marca 2026

                            TUZY ELITY

                  Anna Grodzka vel Krzysztof Bogdan Bęgowski

 

 

Krzysztof Bogdan Bęgowski urodzony16 marca 1954 r. w Otwocku, syn Kazimiery i Józefa, komunistycznego pułkownika Ludowego Wojska Polskiego. Komunista, karierowicz PRL, transwestyta, karierowicz RP jako tzw- „słup Palikota”.

Ukończył psychologię kliniczną. W 1982 r., w stanie wojennym był członkiem egzekutywy POP PZPR i Rady Okręgowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, gdzie zasiadał w Komitecie Wykonawczym ds. Pracy Politycznej, a później ds. Szkoleń.

We wrześniu 1982 r. Krzysztofa Bęgowskiego oddelegowano do Szkoły Podchorążych Rezerwy w Łodzi, gdzie odbył szkolenia polityczne. Po długotrwałym przeszkoleniu wojskowym, został dyrektorem Alma Pressu, wydawnictwa ZSP założonego w 1984 r. przez Jarosława Pachowskiego, członka PZPR, syna ambasadora PRL-u.

Bęgowski bez przeszkód podróżował za granicę, był m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym organizowanym przez Komsomoł. Jako sekretarz Komisji Informacji Rady Naczelnej ZSP w 1984 r. był w Berlinie Wschodnim i Lipsku, jako dyrektor i redaktor naczelny Alma Press pojechał na Kubę, do Jugosławii oraz do Austrii. W dokumentach wyjazdowych Krzysztofa Bęgowskiego widniała adnotacja, że za wyjazdy odpowiedzialność brały wojskowe służby specjalne PRL-u. Krzysztof Bęgowski dysponował paszportem uprawniającym do wielokrotnego przekraczania granicy, który w czasach PRL-u posiadali tylko ludzie władzy.

Przez kilkadziesiąt lat Krzysztof Bęgowski był mężem, nie partnerem i nie konkubentem, ale mężem i ojcem Bartka. Potrafił 22 lata oszukiwać swojego syna, jeszcze dłużej swoją żonę, a najdłużej, bo ponad 30 lat oszukiwał swoich towarzyszy z PZPR i SLD, z którego został dyscyplinarnie wyrzucony.

Procedurę zmiany płci Krzysztof Bęgowski rozpoczął w 2008 roku, w klinice w Bangkoku, zakończył w 2010 roku. Warto zaznaczyć, że najprawdopodobniej terapia polegała tylko i wyłącznie na za­ży­wa­niu leków hor­mo­nal­nych i powiększeniu piersi, nie było in­ge­ren­cji w męskie narządy płciowe Krzysztofa Bęgowskiego.

Tak prezentuje się człowiek, który obecnie uchodzi za ofiarę nietolerancji, który obnosi się ze swoimi świeżo przyprawionymi cyckami i usiłuje przerobić na wariatów wszystkich widzących to, co widzieć muszą. Miliony Polaków poddaje się testom w stylu cesarsko-królewskich psychiatrów i każdy ma obowiązek powiedzieć, że „ta kura przypomina osła”, i że ta Grodzka nie przypomina Bęgowskiego – w przeciwnym razie sąd!

Oszukiwał swoją żonę i syna, obojgu, z pełną wiedzą i świadomością wykształconego klinicznego psychologa, zadał psychiczne cierpienia, a gdy znów się nadarzyła okazja poszedł robić karierę polityczną z przyprawionymi cyckami.

Działacz totalitarnej organizacji partyjnej, szkolony przez zbrodniczą organizację komunistyczną Komsomoł, pozbawiony tolerancji partyjny wyrobnik, wspierający stan wojenny i tropiący wrogów ludowej ojczyzny, cyniczny koniunkturalista, nie będzie mnie szantażował swoją świeżo wymodelowaną dewiacyjną osobą.

Dokumenty służb specjalnych PRL pokazują karierę partyjną, którą zaczął, będąc jeszcze studentem. Na V roku psychologii w 1982 r. (trwał wówczas stan wojenny) był już członkiem egzekutywy Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, pracownikiem Rady Okręgowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, gdzie był jednocześnie członkiem Komitetu Wykonawczego ds. Pracy Politycznej, a później ds. Szkoleń.

We wrześniu 1982 r. Krzysztof Bęgowski został skierowany do Szkoły Podchorążych Rezerwy w Łodzi, gdzie odbywały się szkolenia polityczne. Po długotrwałym przeszkoleniu wojskowym (taka informacja znajduje się w kwestionariuszu paszportowym Bęgowskiego z 1986 r.) został dyrektorem Alma Pressu, wydawnictwa ZSP założonego w 1984 r. przez Jarosława Pachowskiego, członka PZPR, syna ambasadora PRL na placówkach w Brukseli, Paryżu, Sztokholmie i w Kambodży.

Przebieg kariery Krzysztofa Bęgowskiego, jaki wyłania się z dokumentów służb specjalnych PRL, pokazuje, że władze partyjne miały do niego najwyższe zaufanie. Świadczą o tym m.in. liczne wyjazdy za granicę – często podróżował do ZSRS. Był m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym – stroną zapraszającą był Komsomoł – komunistyczna organizacja młodzieżowa. Jako sekretarz Komisji Informacji Rady Naczelnej ZSP w 1984 r. był w NRD – Berlinie Wschodnim i Lipsku – na wizytacji firmy Reprotechnik. Jako dyrektor i redaktor naczelny studenckiej oficyny wydawniczej Alma Press pojechał też na Kubę w Brygadzie Młodzieżowej im. R. Miałowskiego, do Jugosławii oraz do Austrii do firmy Sony. Co ciekawe, na dokumentach wyjazdowych Krzysztofa Bęgowskiego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało, że „wpis w książeczce wojskowej nie wymaga dalszych wyjaśnień”, co oznaczało, że za osobę wyjeżdżająca gwarancje brały wojskowe służby specjalne PRL.

Koniec lat 80. był dla Krzysztofa Bęgowskiego czasem kariery biznesowej i partyjnej. Był członkiem PZPR, a po zmianach ustrojowych – SdRP i SLD. Jednocześnie prężnie działał w biznesie – w spółkach obok Krzysztofa Bęgowskiego można znaleźć ludzi powiązanych z wojskowymi i cywilnymi służbami specjalnymi PRL, głównie z Departamentem I MSW, czyli komunistycznym wywiadem.

W 2011 Anna Grodzka kandydowała w wyborach do Sejmu RP. Na liście wyborczej Ruchu Palikota w okręgu krakowskim jako tzw. Słup Palikota, (wskutek startu z ramienia tej partii została usunięta z SLD). W wyniku głosowania z 9 października uzyskała mandat poselski i awansowała automatycznie na stanowisko „przybocznej Palikota”.

W Sejmie VII kadencji została wiceprzewodniczącą klubu poselskiego Ruchu Palikota, a także wiceprzewodniczącą Komisji Kultury i Środków Przekazu, członkinią sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka [ , a także wiceprzewodniczącą Parlamentarnej Grupy Kobiet.

W 2013 roku doszło do ostrego konfliktu między nią a inną przyboczną Palikota – Wandą Nowicką o stołek wicemarszałka sejmu RP!!!

 

USA i Izrael – gdzie centrala, a gdzie kolonia?



Koalicja Epsteina (USA i Izrael) rozpoczęła wojnę z Islamską Republiką Iranu 28 lutego. Pierwszą salwą było zamordowanie 171 dziewcząt w szkole podstawowej (być może w ofierze Baalowi, ulubionemu bóstwu zwolenników Epsteina?), a następnie męczeńska śmierć ajatollaha Alego Chameneiego w jego własnej rezydencji. Był to początek „operacji”, którą USA spodziewały się zakończyć w ciągu kilku godzin, a następnie w ciągu trzech dni. Cóż, operacja trwa już ponad sześć dni, a wszyscy analitycy wskazują, że wojna potrwa co najmniej kilka tygodni, przynosząc znaczne straty po obu stronach.

Co skłoniło USA do jej rozpoczęcia? Najprostsza i przewidywalna odpowiedź brzmiałaby, że chodzi o irańską ropę i inne zasoby naturalne. Zwykle osoby rozumujące w ten sposób dodają, że państwo Izrael jest enklawą USA i/lub „kolektywnego Zachodu” na Bliskim Wschodzie, której celem jest funkcja centrum ułatwiającego lub umożliwiającego kontrolę i okupację regionu oraz eksploatację jego zasobów. Takie wnioski wydają się nieuniknione, jeśli porównać statystyki obu państw: USA są większe, mają większy PKB, potężniejsze i liczniejsze siły zbrojne, więcej miliarderów; krótko mówiąc, są „lepsze” pod każdym możliwym względem. Dlatego relacje amerykańsko-izraelskie należałoby postrzegać jako takie, w których USA decydują, a Izrael podporządkowuje się. Marksistowskie i materialistyczne interpretacje idą w tym kierunku.

Ale czy wojna z Iranem potwierdza ten pogląd? Jeśli Izrael jest posłuszną kolonią USA, decyzja o rozpoczęciu konfliktu byłaby zdecydowanie decyzją Amerykanów, a Izrael po prostu podporządkowałby się decyzjom swojej „metropolii”. Jednak z oficjalnych oświadczeń sekretarza stanu Marco Rubio i sekretarza obrony Pete’a Hegsetha wynika coś zupełnie odwrotnego: jasno dali do zrozumienia, że USA zaangażowały się w konflikt dopiero dlatego, że Izrael już zdecydował się zaatakować Iran, a Waszyngton podporządkował się syjonistycznej determinacji. Posłużono się pretekstem, że Iran planuje atak wyprzedzający, ale szybko go porzucono po zaprzeczeniu ze strony Pentagonu. W rzeczywistości Iran nie planował ataku ani na USA, ani na Izrael. Innymi słowy, to Izrael zmusił USA do ataku na Iran.

Jak to możliwe? Wyjaśnienie wydaje się tkwić w roli społeczności żydowskiej w USA i jej wpływie na sprawy wewnętrzne kraju, niezależnie od tego, czy jej członkowie posiadają obywatelstwo izraelskie, czy nie. Mimo że stanowią zaledwie 2,4% populacji USA, aż 25% jej członków ma dochody równe 4% najbogatszych nie-Żydów. W wielu krajach znacząca część społeczności żydowskiej jest krytyczna lub obojętna wobec Izraela, ale w USA 90% jej członków popiera Izrael w walce z jego wrogami. Poparcie to nie ogranicza się do słów, lecz wyraża się w formalnej działalności organizacji lobbujących, które finansują kandydatów pro-izraelskich i szkodzą kandydatom antyizraelskim. Najsłynniejszą z tych organizacji jest AIPAC, który zainwestował prawie 130 milionów dolarów w wybory swoich kandydatów w 2024 roku.

Znacznie ważniejszym atutem jest jednak fakt, że – jak wskazują dochody – wielu członków żydowskiej społeczności zajmuje stanowiska władzy i wpływów w mediach masowych, systemie bankowym i branży rozrywkowej. Choć Żydzi to tylko 2,4% populacji USA, stanowią 33% prezesów dużych banków, 40% prezesów dużych konglomeratów medialnych i 50% prezesów dużych firm rozrywkowych. Te sektory kontrolują przepływ inwestycji, a także kształtują opinie i gusta mieszkańców kraju.

Lata temu analitycy geopolityczni John Mearsheimer i Stephen Walt wydali znakomitą książkę o lobby syjonistycznym w USA. W swojej pracy jasno stwierdzili, że wsparcie USA dla Izraela nie jest powiązane ze strategicznymi interesami Waszyngtonu. Koszt wspierania Izraela jest ogromny, zarówno pod względem finansowym, jak i w kontekście międzynarodowej popularności Stanów Zjednoczonych. W rzeczywistości USA szkodzą samym sobie, wspierając Izrael przeciwko jego wrogom. Jak więc można twierdzić, że kontrolują Izrael?

Wracając do obecnej administracji prezydenckiej, postacie takie jak Pete Hegseth i Lindsay Graham otwarcie przyznają, że głównym celem USA jest ułatwienie odbudowy Świątyni Jerozolimskiej, aby przygotować drogę nadejściu żydowskiego Mesjasza. Eschatologiczny problem polega na tym, że dla katolików, prawosławnych i tradycyjnych protestantów żydowski Mesjasz to Antychryst. Chociaż Izrael jest całkowicie zależny od amerykańskiej pomocy finansowej i wojskowej, syjonizm przejął tam tak dużą kontrolę nad mechanizmami decyzyjnymi i kształtowania opinii publicznej, że można by w praktyce porównać jednobiegunowego amerykańskiego hegemona do bezmyślnego golema. Zamiast zasady „Najpierw Ameryka” obowiązuje zasada „Najpierw Izrael”.

Podczas gdy amerykańskie bazy, radary, samoloty i personel są atakowane gradem pocisków i dronów, a Waszyngton traci wpływy i zdolność do wywierania presji na Bliski Wschód, należy dojść do wniosku, że to Izrael w praktyce podejmuje decyzje w tej relacji i że Tel Awiw będzie traktował USA instrumentalnie tak długo, jak będzie to służyło jego własnym ekspansjonistycznym interesom.

Autorstwo: Raphael Machado
Źródło zagraniczne: Strategic-Culture.su
Źródło polskie: WolneMedia.net



                             TUZY ELITY                    Anna Grodzka vel Krzysztof Bogdan Bęgowski     Krzysztof Bogdan Bęgowski urodzony...