piątek, 26 czerwca 2026

               ELITY - DRUGI GARNITUR

                                        Miron Sycz

 

 

 Miron Sycz (ukr. Мирон Сич) (ur. 3 stycznia 1960 w Ostrym Bardzie) – polityk ukraińskiego pochodzenia, działacz antypolskiego Związku Ukraińców w Polsce, nauczyciel, samorządowiec, poseł na Sejm VI kadencji .Były aktywista PZPR i ZSP, współpracownik SB zapisany jako kontakt operacyjny MK [akta IPN], sympatyk OUN-UPA, zamieszany w aferę Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie, poseł PO.

Jest synem Ołeksandra Sycza, członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 oraz strzelca w kureniu "Mesnyky" Ukraińskiej Powstańczej Armii, po wojnie skazanego przez polski sąd na karę śmierci, zamienionej potem na piętnaście lat pozbawienia wolności

Miron Sycz ukończył studia na Wydziale Matematyki Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie, tam też podjął współpracę z SB. Odbył również studia podyplomowe w zakresie europejskiej administracji samorządowej i rządowej w Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku.

W latach 1984-1990 był kierownikiem internatu i nauczycielem w Liceum Ogólnokształcącym w Górowie Iławeckim. Jest założycielem Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Górowie Iławeckim, w którym od 1990 do 2007 pełnił funkcję funkcję dyrektora, następnie został honorowym dyrektorem tej placówki. W latach 1998-2007 zasiadał w sejmiku warmińsko-mazurskim trzech kadencji, zajmując w nim od początku stanowisko przewodniczącego. Jest współorganizatorem ukraińskich inicjatyw kulturalnych na Warmii i Mazurach, był także delegatem na Światowe Forum Ukraińców w Kijowie. Od 1999 przewodniczył jednocześnie radzie społecznej Szpitala Rehabilitacyjnego w Górowie Iławeckim.

Był członkiem PZPR, aż do jej końca w 1989. Po 1990 działał w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, Unii Wolności i Partii Demokratycznej. W wyborach parlamentarnych w 2005 był kandydatem PD do Senatu. Od 2006 pozostaje związany z Platformą Obywatelską. W wyborach parlamentarnych w 2007 z listy PO uzyskał mandat poselski. Należy również do Stowarzyszenia Ordynacka, byłych aktywistów ZSP [znanego jako Zsyp]. Biuro poselskie prowadzi w Bartoszycach.

W Sejmie objął funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, grup parlamentarnych polsko-ukraińskiej i polsko-rosyjskiej oraz delegacji Sejmu do Zgromadzenia Poselskiego Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy.


Klub PO zawiesił posła Mirona Sycza

Poseł PO Miron Sycz został zawieszony w prawach członka klubu parlamentarnego - dowiedział się "Wprost". To efekt poniedziałkowej publikacji dotyczącej podejrzanej inwestycji parlamentarzysty.

Aferę opisaną przez "Wprost" omawiało prezydium klubu platformy. - Ustaliliśmy, że do momentu wyjaśnienia sprawy poseł Sycz zostaje zawieszony w prawach członka klubu - powiedział "Wprostowi" jeden z członków prezydium klubu PO. Z informacji tygodnika wynika, że wyjaśnieniem sprawy zajmie się Julia Pitera, pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją. Sprawę ma zbadać także NIK, do której wniosek zgłosiła inna posłanka PO Lidia Staroń.

Sprawa dotyczy Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie, w którego władzach zasiadają Sycz i drugi poseł Adam Krzyśków (PSL). Sycz jest członkiem rady nadzorczej, a Krzyśków prezesem. W czerwcu 2007 roku do Funduszu trafił wniosek o dofinansowanie budowy wiaty edukacyjnej. Złożyło go założone przez Sycza Środkowoeuropejskie Centrum Szkolenia Młodzieży. We władzach tego stowarzyszenia zasiada żona posła. Siedziba Centrum mieści się zaś w jego domu. Już w lipcu 2007 roku, a więc miesiąc po złożeniu wniosku, WFOŚiGW przyznał powiązanemu z posłem stowarzyszeniu 40 tys. złotych dotacji.

Problem jednak w tym, że ziemia, na której miała powstać wiata, to prywatna działka posła. Centrum Szkolenia Młodzieży w momencie wnioskowania o dotację nie miało do niej żadnych praw. Także sama budowa była nielegalna, bo działka nie była budowlana i została odrolniona dopiero w grudniu 2007 roku, a więc długo po zakończeniu budowy i podpisaniu umowy z WFOŚiGW. - Jeszcze przed przyznaniem tej dotacji założyłem sobie, że w przyszłości przekażę na rzecz Centrum 2 ha ziemi - broni się poseł Miron Sycz.

Sycz użyczył stowarzyszeniu działkę w listopadzie 2007 r. Czyli w momencie, gdy dotacja była już dawno przyznana a budowa wiaty miała się ku końcowi. Poza tym owo przekazanie to nie darowizna, a umowa nieodpłatnego użyczenia. Można ją rozwiązać z końcem każdego roku. Jedynym warunkiem jest trzymiesięczny termin wypowiedzenia. Wybudowana za państwowe pieniądze wiata w każdej chwili może więc przejść na własność Sycza. Adam Krzyśków, szef WFOŚiGW i poseł PSL, utrzymuje, że przyznanie dotacji odbyło się zgodnie z prawem. - Ale będziemy tę sprawę jeszcze wyjaśniać. Najważniejsze jednak, że wiata edukacyjna powstała - mówi "Wprost" Krzyśków.

Po co Syczowi wiata? Według oficjalnej wersji, mają się pod nią odbywać szkolenia i zajęcia dla lokalnej społeczności. Informatorzy "Wprostu" w Górowie Iławeckim twierdzą jednak co innego. - Sycz mówił mi kiedyś, że latem chce tam zrobić dyskotekę. Grill, piwo, muzyka. Zawsze powtarzał, że w Górowie przydałaby się tancbuda - relacjonuje jeden z byłych współpracowników posła.

Michał Krzymowski


oraz ciekawostka:

 

Deportacja?

https://www.youtube.com/watch?v=uljuOpOc8J0 

17 czerwca 2026 r. agencja Reuters poinformowała o wyniku głosowania w Parlamencie Europejskim w Brukseli nad zaostrzeniem przepisów dotyczących nielegalnych imigrantów. Stosunkiem głosów 418 do 218 nowe prawo zostało przyjęte. Środowiska nazywające się prawicowymi zareagowały skandowaniem „Send them back!” („Odesłać ich z powrotem!!), popierając deportację, natomiast lewicujące ugrupowania zganiły tę decyzję jako hańbiącą, skandując „Shame on you!” („Wstydźcie się!”).

Przestrogą o charakterze kruczka terminologicznego jest kalka językowa obecna w języku polskim. W przyjętej legislacji pojęcia „detencja” oraz „ośrodek detencyjny” są równoznaczne z pozbawieniem wolności i aresztowaniem. Czy w interesie państwa rozbudowującego ośrodki aresztowań dla migrantów jest zwiększanie ich liczby, zamiast sprawnego deportowania osób nielegalnie przebywających na terytorium kraju? Osobami nielegalnymi (ale czy skutecznie weryfikowanymi), wjeżdżającymi i pozostającymi na utrzymaniu podatnika, są przecież często ludzie posługujący się np. fałszywymi dokumentami.

Z zapowiedzi wynika, że reforma nie rozwiązuje problemu, ale sprowadza się do pogłębienia jego kosztownego i niebezpiecznego oblicza. Przepis brzmi bowiem: „Parlament Europejski popiera prawo zezwalające na tworzenie zagranicznych ośrodków detencyjnych.” Zamiast oczekiwanego społecznie zwiększenia liczby deportacji, popierane jest tworzenie ośrodków aresztowań za granicą. Za czyją granicą? Krytycy twierdzą, że jest to okrutny system, który drastycznie osłabia ochronę osób ubiegających się o azyl.

Decyzja ta potwierdza wzrost nastrojów antyimigranckich w Unii Europejskiej w ciągu ostatniej dekady, który przekłada się na wzrost poparcia społecznego dla partii skrajnie prawicowych. Tekst przyjętego rozporządzenia, który wymaga jeszcze ostatecznego, formalnego zatwierdzenia przez rządy 27 państw członkowskich, ma oznaczać wyraźne zaostrzenie polityki migracyjnej w UE, ukształtowanej po napływie ponad miliona uchodźców i migrantów w latach 2015–2016.

„Rozporządzenie w sprawie powrotów zapewni niezbędne narzędzia, które sprawią, że powroty będą bardziej efektywne, a procedury szybsze i skuteczniejsze” – napisała we wtorek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w liście skierowanym do państw członkowskich przed spotkaniem przywódców UE w Brukseli. Kraje Wspólnoty otwarcie przyznają, że mają trudności z egzekwowaniem nakazów opuszczenia ich terytorium przez osoby, których wnioski o azyl odrzucono lub które przekroczyły ważność wiz.

Z kolei krytycy nowych rozwiązań uważają, że polityka migracyjna UE skupia się zbyt mocno na odstraszaniu i deportacji, ignorując główne przyczyny migracji, w tym konflikty zbrojne, ubóstwo i represje polityczne.

„Nieludzkie traktowanie migrantów i uchodźców, m.in. w Wielkiej Brytanii, USA i wielu krajach UE, jest przerażające i często prowadzi do pozbawienia ich podstawowych praw” – powiedział w poniedziałek w Radzie Praw Człowieka ONZ Volker Türk, Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka. „Nowe przepisy Unii Europejskiej dotyczące powrotu migrantów grożą rozszerzeniem stosowania zatrzymań, utworzeniem zagranicznych ośrodków repatriacyjnych i osłabieniem zabezpieczeń przed wydaleniem”.

W zeszłym miesiącu Komisja Europejska zaprosiła przedstawicieli talibów do Brukseli, aby omówić kwestię deportacji afgańskich migrantów, pomimo ostrzeżeń ze strony organizacji zajmujących się prawami człowieka, że takie zaangażowanie mogłoby „zagrozić Afgańczykom” i naruszyć podstawowe wartości UE. Komisja i rząd Szwecji, który współorganizuje wizytę, stwierdziły, że spotkanie ma charakter czysto techniczny i nie stanowi dyplomatycznego uznania rządów talibów.

Wizyta, zaplanowana na 22–23 czerwca – jak wynika z listu, do którego dotarła agencja Reuters, a który adresowany był do Abdula Qahera Balkhiego, rzecznika talibskiego MSZ – ma koncentrować się na „powrocie i readmisji obywateli Afganistanu nieposiadających prawa pobytu w Unii Europejskiej”.

Rzecznik belgijskiego ministra spraw zagranicznych poinformował w środę, że Belgia otrzymała wnioski wizowe od pięciu członków delegacji talibów. Dodał, że delegacja zostanie poddana szczegółowej kontroli bezpieczeństwa i na razie nie wiadomo, kiedy Belgia będzie mogła przyznać wizy. Rzecznik zaznaczył również, że belgijski minister spraw zagranicznych Maxime Prévot stanowczo nie zgadza się z tym zaproszeniem: „Nie popiera zaproszenia przedstawicieli reżimu talibów do Brukseli. Nigdy nie zgodziłby się na to, by rząd belgijski we własnym imieniu zapraszał te osoby na rozmowy w Belgii”. Komisja poinformowała w zeszłym miesiącu, że deportacje będą ograniczone do osób, „które stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa”. Ani Komisja, ani szwedzki minister ds. migracji nie potwierdzili jeszcze ostatecznej daty spotkania.

Kraje Zachodu konsekwentnie odmawiają uznania talibów od czasu, gdy ta radykalna islamistyczna organizacja obaliła wspierany przez USA i NATO rząd w Afganistanie w 2021 roku i odzyskała władzę.

Mając na uwadze kwestię bezpieczeństwa obywateli Polski w obliczu narastającej lawinowo obecności cudzoziemców i eskalującej przestępczości, należałoby dostosować krajowe przepisy do rzeczywistości. Oznacza to m.in. pilną weryfikację osób i instytucji wydających zezwolenia na pobyt w Polsce, aby wykluczyć prowadzenie rozległej sieci tej działalności przez cudzoziemców lub osoby z obywatelstwem polskim nadanym po 1985 roku.

Ośrodki zatrzymań dla cudzoziemców generują ogromne koszty dla państwa, czyli dla podatnika. Jeśli za samo przestrzeganie obowiązującego w nich regulaminu zatrzymany na 3 miesiące obcokrajowiec uzyskuje legalizację pobytu, pozostaje on w kraju ze statusem legalnego, bezrobotnego migranta bez wykształcenia umożliwiającego podjęcie pracy.

Czy przyjęte w Parlamencie Europejskim prawo w powyżej opisanym brzmieniu i z jego bezpośrednimi następstwami może rzeczywiście cieszyć?

Opracowanie: Jola
Na podstawie: Reuters.com, YouTube.com
Źródło: WolneMedia.net


 

Pierwszy przypadek eutanazji dziecka w Holandii

https://www.youtube.com/watch?v=drlMe8RY-gM 

Minister zdrowia Holandii, Sophie Hermans, w oficjalnym liście do parlamentu potwierdziła, że tamtejszy lekarz po raz pierwszy w historii tego kraju dokonał eutanazji nieuleczalnie chorego dziecka poniżej 12 roku życia.

Raport w tej sprawie trafił już do specjalnej komisji oceniającej, która po rozmowie z medykiem przekazała sprawę do prokuratury. Śledczy mają teraz ustalić, czy działano zgodnie z prawem, opierając się w dużej mierze na opinii komitetu eksperckiego.

Krytycy tego rozwiązania zwracają jednak uwagę na fundamentalny problem proceduralny – jakakolwiek weryfikacja i ocena legalności działań lekarza odbywa się dopiero po fakcie, kiedy dziecko już nie żyje, a ewentualne wykrycie nieprawidłowości nie cofnie tragicznych skutków.

Doniesienia z Holandii wywołały natychmiastową falę niepokoju wśród organizacji pro-life na całym świecie, w tym w Kanadzie, gdzie od dłuższego czasu toczy się zacięta batalia o kształt przepisów dotyczących tzw. „medycznej pomocy w umieraniu” (MAiD). Choć kanadyjskie komitety rządowe zdecydowały niedawno, że kraj nie rozszerzy eutanazji na osoby chore psychicznie, presja ze strony organizacji lobbistycznych, takich jak Dying with Dignity, wciąż rośnie. Środowiska te dążą do objęcia procedurą dzieci uznawanych za „dojrzałych małoletnich”, a w debacie publicznej pojawiały się już nawet skrajne postulaty ze strony lekarzy, sugerujące dopuszczenie eutanazji noworodków w rzadkich przypadkach medycznych, gdy szanse na przeżycie są minimalne.

Dla przeciwników rozszerzania tych przepisów przypadek holenderski jest jaskrawym dowodem na to, że pierwotne założenia legalizacji eutanazji zostały złamane. Początkowo procedurę tę przedstawiano opinii publicznej jako ostateczność, ograniczoną wyłącznie do świadomych, pełnoletnich i śmiertelnie chorych pacjentów, którzy mogą wyrazić dobrowolną i świadomą zgodę. Wprowadzenie do tego systemu dzieci drastycznie zmienia sytuację, ponieważ w ich przypadku trudno mówić o pełnej zdolności do wyrażenia zgody. Obrońcy życia alarmują, że idące coraz dalej ustępstwa prawne otwierają drzwi do niebezpiecznych praktyk o charakterze eugenicznym porównywalnych do eugeniki w III Rzeszy.

Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: LifeSiteNews.com,
Źródło: WolneMedia.net

                ELITY - DRUGI GARNITUR                                           Miron Sycz       Miron Sycz (ukr. Мирон Сич) (ur. 3 styczni...