wtorek, 24 lutego 2026

                                   AFERZYŚCI ELIT

                                       Yaron Bruckner

 

 

 Znany też jako Ronny Bruckner(ur. 31 marca 1957 w Brukseli – zm. 09.08.2013 Izrael) – żydowski biznesmen i spekulant.
Korumpował polityków, grabił narody i zbijał fortunę cudzym kosztem? Yaron Bruckner był uwikłany w jedną z wielu niewyjaśnionych afer prywatyzacyjnych w Polsce. Odszedł do wieczności w wieku 56 lat.
Bruckner zaczął życie zawodowe w wieku 20 lat jako dyrektor spółki Zidav, wys­pe­cja­li­zo­wa­nej w wymianie handlowej z Ru­mu­nią, Polską i byłą Jugosławią.

Dzięki wsparciu lobby żydowskiego i prawdopodobnie wywiadu iz­ra­el­skie­go jego kariera biznesowa nabrała tempa.

W roku 1981, założył Grupę obecnie znaną pod nazwą Eastbridge i został jej prezesem dyrektorem Generalnym. Eastbridge jest spółką prywatną posiadającą ponad 40 oddziałów w Europie i Stanach Zjednoczonych, która zatrudnia ponad 10 000 osób. irma specjalizuje się w nieruchomościach (Grupa nabyła 25% udziałów w spółce akcyjnej lmmobel SA, będącej deweloperem nieruchomości notowanej przez Euronext we wrześniu 2010), a również w rozrywkach, mediach, modzie oraz spółkach szkolnictwa prywatnego. W marcu roku 2011, Ronny Bruckner został mianowany jako członek niewykonawczy Rady Administracyjnej spółki Ageas, na okres trzech lat, aż do Walnego Rocznego Zgromadzenia Wspólników w roku 2014

Zdobył sieć Empik i Smyk a jako przedstawiciel wprowadził do Polski Kodaka, koncern spożywczy Nestle, i wiele znanych marek odzieżowych: Aldo, River Island, Orsay, Zarę czy Mango.

Nie udało mu się - mimo imponującej akcji poparcia w mediach - z Elektrim Telekomunikacja i z Ruchem. Gdyby ten ostatni wpadł w ręce Brucknera dystrybucja prasy nie zależałaby od Polaków.

Nie wszystkie biznesy Brucknera w Polsce się powiodły. Jednym z nich była próba kupienia wraz z Zygmuntem Solorzem-Żakiem od koncernu Vivendi 51 proc. akcji Elektrimu Telekomunikacja. Biznesmeni mieli zainwestować ponad 600 mln euro. Z projektu ostatecznie nic nie wyszło.

Bruckner odpowiedzialny za - Aferę Domów Towarowych Centrum
Brucknerowi zarzuca się, że za bezcen w klimacie korupcyjnym przejął od skarbu państwa 70 proc. udziałów w spółce Domy Towarowe "Centrum" za 106 mln zł. Cena była skandalicznie niska, szczególnie że do spółki należało wiele atrakcyjnych nieruchomości w centrach największych miast Polski. W lipcu 2005 r. Sejm IV kadencji wezwał nawet do pociągnięcia Emila Wąsacza (ministra skarbu w rządzie AWS) do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu za nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU, TP SA i DT Centrum. Komisja uznała, że wycena była zaniżona. Wąsacz pozostał bezkarny.

Wpływy Brucknera który blisko przyjaźnił się min. z Aleksandrem Kwaśniewskim i czołowymi politykami miały go ochronić. Proces byłego ministra w ogóle się nie rozpoczął. Sprawa odpowiedzialności konstytucyjnej Wąsacza została przedawniona.

Od roku 1996 do roku 2000, Ronny Brucker był założycielem i prezesem organizacji non-profit Poland for Europe w celu promowania przystąpienia Polski do Unii Europejskiej poprzez rozwijanie i lepszą znajomość w Europie kultury i sztuki polskiej. Poland for Europe miała w swoim Komitecie Członków Honorowych takie osobistości jak:
Aleksander Kwaśniewski w charakterze prezesa honorowego (prezydent Polski w latach 1995-2005)

 

Czy NATO stało się… grupą przestępczą?

 
https://www.youtube.com/watch?v=aGTP4ooxspg&t=1s
https://www.youtube.com/watch?v=6dcCHrEFWfk&t=2s
https://www.youtube.com/watch?v=z7GHPI8UCyg&t=1s
https://www.youtube.com/watch?v=S_jSUFMGoSs&t=4s 


Ludzie nie kradną z wyboru. Kiedy pozbawieni należytego wykształcenia, mają największy kłopot z zapracowaniem na własne potrzeby imają się każdego zajęcia. Kiedy specjaliści po wieloletnich studiach nie mogą znaleźć pracy mają alternatywę przyjąć jakąkolwiek pracę za niską płacę, albo zaryzykować zajęcie najwyższego ryzyka za dość wysokie wynagrodzenie. Margines bezrobocia steruje wyłanianiem się marginesu społecznego wpisującego się w rynek pracy rodząc systematycznie przestępczość zorganizowaną. Im szersze zatacza kręgi, tym bardziej bezwzględne jej działanie.

Mimo, że przez lata nadano szlachetny wizerunek propagandowy dla roli NATO, Europejczycy dostrzegli w tej formacji wszelkie cechy międzynarodowej, zorganizowanej, zbrojnej grupy przestępczej. Metodą reakcji lustrzanej odpowiedzialna za politykę międzynarodową Komisji Europejskiej Kaja Kallas ogłosiła opinii publicznej 29 stycznia 2026 r., że to irańska armia (IRGC), broniąca państwa w jego granicach jest organizacją terrorystyczną. Jej zdaniem za brutalne zakończenie (sprowokowanych przez obcych agentów) protestów, należy nałożyć na Iran sankcje, by położyć kres represjom. Restrykcje postaci zakazu swobodnego podróżowania, dysponowania środkami finansowymi. Identyczna kwalifikacja IRGC przyjęta została w USA, Kanadzie i Australii.

Fakty pozwalają na weryfikację oceny. Po wysadzeniu w powietrze podmorskich rurociągów warunkujących działalność gospodarczą państw europejskich, nastąpiło pierwsze tąpnięcie cenowe i oczekiwana redukcja zamiast wzrostu gospodarczego. Drożyzna windowana brakiem surowców energetycznych podsunęła piractwo jako łagodzenie braków. Obserwacja przechwytywania tankowców nabrała rangi wydarzeń filmów akcji. Podniesienie piractwa do rangi zalegalizowanego profesjonalizmu trwa w najlepsze.

Oto 19 lutego 2026 roku Centrum Informacji Medialnej NATO przekazuje najnowsze treści. „Siły Reagowania Sojuszniczego NATO demonstrują możliwości operacji przechwytywania na morzu u północnych wybrzeży Niemiec.

PUTLOS, Niemcy – Przywódcy cywilni i wojskowi państw NATO byli świadkami przeprowadzenia przez Specjalną Jednostkę Operacji Morskich (SOMTU) operacji przechwytywania żeglugi (MIO) z pokładu ESPS Castilla w środę 18 lutego 2026 r. w ramach ćwiczeń Steadfast Dart 26 (Niezłomny Grot).

Scenariusz zademonstrował zdolność Dowództwa Komponentu Morskiego Sojuszniczych Sił Reagowania (ARF) do przechwytywania i kontrolowania nielegalnych jednostek na morzu zgodnie z prawem międzynarodowym. W tej symulowanej operacji niemiecka fregata FGS Brandenburg była okrętem-celem. Zespół abordażowy SOMTU wkroczył jednocześnie za pomocą helikoptera i łodzi motorowych, łącząc manewry powietrzne i morskie, aby szybko zabezpieczyć statek i przejąć kontrolę nad newralgicznymi obszarami na pokładzie. Po zabezpieczeniu statku, siły przeprowadziły procedury inspekcyjne, demonstrując zdolność do przeszukania ładunku, zebrania dowodów i, w razie potrzeby, skierowania statku do portu alianckiego w celu podjęcia dalszych działań. Operacje przechwytywania statków morskich są kluczowymi narzędziami operacji wojskowych. Służą do przechwytywania, inspekcji, zatrzymywania, a nawet zajmowania statków podejrzanych o prowadzenie nielegalnej działalności.

Integrując potencjał powietrzny, morski i operacji specjalnych pod ujednoliconą strukturą dowodzenia, ARF wykazało swoją zdolność do prowadzenia skoordynowanych operacji wielodomenowych w sytuacji MIO, służąc jako wiarygodny i gotowy do użycia instrument odstraszania i zbiorowej obrony NATO. Minister obrony Niemiec gościł podczas wydarzenia dowódcę Połączonych Sił w Brunssum, generała Ingo Gerhartza”.

10 tysięcy żołnierzy 13 państw (w tym z Turcji, Włoch, Hiszpanii), bierze udział w ćwiczeniach. Nie ma wśród nich Amerykanów. Niemiecki minister obrony Boris Pistorius ocenił manewry jako dostateczne potwierdzenie skutecznej gotowości sojuszu solidarnego w obliczu zagrożeń toczącej się czwarty rok wojny na Ukrainie.

Właśnie szarpana wojną Ukraina rozsadza priorytety gospodarcze i polityczne całej Europy. Powtarzane nawoływanie szkodzenia Rosji za każdą cenę stało się paliwem politycznego podziału państw podległych decyzjom Komisji Europejskiej. Viktor Orban, przywołując historycznych śmiałków – Napoleona, Hitlera, dla których podbój Rosji przyniósł klęskę w postaci ogromnych strat w ludziach i kosztach, stara się powstrzymać eskalację wojny. Wypomina odpowiedzialnej za politykę międzynarodową Kaji Kallas, że propagując kierunek poprzedników, wyklucza współpracę gospodarczą i rozwiązania dyplomatyczne, przypisując większy walor awanturnictwu, zapisze się obok dwóch niesławnych nazwisk Francuza i Niemca.

Blokada środków finansowych dla Ukrainy jest orężem premiera Węgier, którym stara się powstrzymać głęboko skorumpowanej władzy w Kijowie. W tle toczy się wojna o deficytowe źródła energii. Zjednoczony wcześniej front pomocy dla Ukrainy pęka. Węgrzy starają się uzmysłowić zwolennikom wojny z Rosją, że popełniają fatalny błąd szczegółowo odnotowany w źródłach historycznych. Wysiłki dyplomatów węgierskich podziela Słowacja blokując przekazanie finansów dla Ukrainy – państwa wciąż poza układem europejskim, ale finansowanym kosztem europejskiego podatnika obciążanego wieloletnimi kredytami. Prosty wniosek Orbana: „Unia Europejska nie służy nam, nie próbuje stawiać Ukraińcom wymagań jakim musiały sprostać wcześniej państwa członkowskie”. Oni każą Europejczykom się dostosować do oczekiwań ukraińskich – płacić i prowadzić wojnę. Znaczna część energii elektrycznej z Węgier przesyłana jest na Ukrainę, co prowadzi Orbana do wniosku: „Ukraina żyje dzięki wojnie, stąd apele o kontynuowanie konfliktu”. Oto pułapka dla przywódców europejskich, którzy nie potrafią zdobyć się na przyznanie do błędu.

Hipokryzja w postaci nakładania 26 pakietu sankcji, przy trwającym zapotrzebowaniu na surowce i zakup surowców z Rosji, to przejaw skrajnej niekompetencji K. Kallas. Jako szefowa unijnej dyplomacji, odbywająca podróże zagraniczne, spotyka się z niechęcią do tego stopnia, że nikt nie chce z nią rozmawiać. Węgry i Słowacja podważają podstawy istnienia Unii Europejskiej, kompetencje Kallas i enigmatycznie ujęte „instytucje globalne”. To już nie jest różnica poglądów w obrębie brukselskich gabinetów, ale staczanie się ku destabilizacji kontynentu.

Informacja dotycząca manewrów mówi wyraźnie o udziale decyzyjnym przywódców wojskowych i cywilnych.

Decyzja autorów ataku na zakład produkcji SU-57 głęboko na terenie Rosji, została skwitowana przez Rosjan: „Odpowiedzialni poniosą konsekwencje.” Szczątki rakiet FP-5 (Flamingo), które zniszczyły fabrykę nosiły wprawdzie tabliczki informujące, że wykonano je na Ukrainie. Amerykanie, znający się na pochodzeniu najdrobniejszych komponentów znanych im rodzajów broni wyjaśniają, że typ pocisków wykorzystany do ostatniego ataku produkowany jest w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Nie wykluczają, że ripostą będzie uderzenie rosyjskich pocisków w faktyczne miejsca ich produkcji. Ten akt wojny w połączeniu z manewrami sumuje starania polityków – wciąż bawią się wojną jak grą planszową. Szkoda ludzi? Stalin w takich okolicznościach mówił: „Ludiej u nas mnogo”.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTbe.com [1] [2] [3] [4]JFCBS.NATO.int
Źródło: WolneMedia.net

 


 

Syjonizm, czyli fałszywe oblicze judaizmu



Antysemici od dawna twierdzą, że Żydzi są „rasą” lub „suprematystami”, często powołując się na zawarty w „Torze” opis „Izraela” jako „Narodu Wybranego”. Świadczy to o głębokim niezrozumieniu tego, czym tak naprawdę jest tożsamość żydowska.

Judaizm nigdy nie definiował Żydów według rasy, krwi ani pochodzenia etnicznego. Żydzi są narodem, ale nie we współczesnym rozumieniu tego słowa. Dziś „naród” jest używany jako synonim „kraju” lub „suwerennego państwa”. Kiedy „Tora” używa słowa „AM” (naród), nie ma na myśli tego. B-g mówił Żydom, gdy jeszcze obozowali na pustyni, nie mając własnej ziemi: „Dziś staliście się narodem dla P-n-, waszego B-g-.” (Powtórzonego Prawa 27:9). Oznacza to ludzi połączonych wspólną boską misją. Rabin Saadiah Gaon ujął tę prawdę zwięźle, pisząc: „Nasz naród jest narodem tylko poprzez swoją »Torę«”. Bez „Tory” nie ma narodu żydowskiego.

Żydzi na przestrzeni dziejów żyli w każdym zakątku świata, mówili różnymi językami, wyznawali różne zwyczaje kulturowe i należeli do najróżniejszych grup etnicznych. Nie łączyła ich kultura, kuchnia ani geografia; łączyła ich „Tora”. Sama konwersja dowodzi, że judaizm nie jest rasowy. Każdy, bez względu na pochodzenie czy środowisko, może przyłączyć się do narodu żydowskiego poprzez przyjęcie „Tory” i jej przykazań. Wiele z najbardziej czczonych postaci w historii Żydów pochodziło od konwertytów: Sefora, żona Mojżesza, Rachab, która poślubiła Jozuego, Rut, prababka króla Dawida i Onkelos, tłumacz autorytatywnego aramejskiego Targum — wszyscy byli konwertytami. Nawet wielcy mędrcy talmudyczni, tacy jak rabin Akiwa i rabin Meir, wywodzili swoje pochodzenie od konwertytów.

Ta klasyczna definicja tożsamości żydowskiej zawarta w „Torze” przetrwała aż do powstania syjonizmu pod koniec XIX wieku. Założyciele syjonizmu odrzucili ramy „Tory” i próbowali zdefiniować żydowskość na nowo jako świecką tożsamość narodową, odrębną od religii. Chcieli, aby Żydzi byli „normalnym narodem”, na wzór ówczesnych europejskich ruchów narodowych. Aby to osiągnąć, stworzyli kulturę narodową, przekształcili biblijny język hebrajski w nowoczesny język świecki i przekształcili Ziemię Świętą w świeckie państwo znane jako „Izrael”. W tym procesie „Ludzie Księgi” zostali zastąpieni narodowością polityczną. Ogłosili się „narodem Izraela”, choć otwarcie odrzucili „Torę”, która definiowała ten naród. Ta ideologiczna rewolucja stworzyła sprzeczność: chcieli zachować tytuł „Żyda”, odrzucając jednocześnie samo źródło, które nadaje tę tożsamość.

Niejasności dotyczące tożsamości żydowskiej pogłębiły się wraz z pojawieniem się współczesnych pojęć rasy i przynależności etnicznej, gdzie niektórzy zauważają, że Żydzi mają wspólne DNA. Prawdą jest, że większość Żydów pochodzi z dwóch grup etnicznych o podobnym DNA: Aszkenazyjczyków i Mizrachijczyków/Sefardyjczyków. To po prostu odzwierciedla fakt, że na przestrzeni wieków odnotowano stosunkowo niewielu konwertytów w porównaniu z innymi religiami. Ale to nie definiuje tego, kim jest Żyd. Konwertyta, który przyjmuje „Torę”, jest w pełni Żydem, tak jak ktoś urodzony we wspólnocie. Przynależność żydowska nie jest determinowana kolorem skóry, pochodzeniem geograficznym ani markerami genetycznymi.

Niektórzy próbowali klasyfikować judaizm jako plemię, ale nawet to nie przyniosło rezultatu. Pochodzenie plemienne w „Torze” jest patrylinearne (np. status Kohena lub Lewity), podczas gdy sama tożsamość żydowska jest matrylinearna: Żydem jest ktoś, kto urodził się z matki Żydówki lub ktoś, kto prawidłowo się nawrócił. Linia matczyna określa status żydowski; linia ojcowska określa przynależność plemienną. Żadna z nich nie dotyczy przynależności etnicznej we współczesnym rozumieniu.

Często pojawia się pytanie: skoro tożsamość żydowska jest definiowana przez „Torę”, dlaczego ktoś urodzony z matki Żydówki nadal jest Żydem, nawet jeśli jest całkowicie nieprzestrzegającym zasad „Tory”, a nawet ją neguje? Odpowiedź leży w rozróżnieniu między statusem halachicznym a pozycją duchową. Zgodnie z definicją halachiczną osoba urodzona z matki Żydówki jest Żydem, niezależnie od jej osobistych przekonań. Ten status jest stały.

Jednak duchowa pozycja w narodzie żydowskim jest określana przez wiarę i praktykę. Święty Rambam we wstępie do „Perek Chelek” pisze, że Żyd, który odrzuca fundamentalne zasady judaizmu, nie jest uważany za część narodu żydowskiego w sensie duchowym, mimo że jego status halachiczny pozostaje nienaruszony. Taka osoba zachowuje obowiązki i zobowiązania Żyda; jej małżeństwo i rozwód są ważne w świetle halachy, a ona sama odpowiada za przestrzeganie micw i będzie ponosić odpowiedzialność za ich złamanie. Jednakże nie przysługują mu religijne przywileje związane z zaufaniem wspólnoty, takie jak pełnienie funkcji świadka koszerności lub przygotowywanie potraw, które mogliby spożywać pobożni Żydzi. Jeśli miałby powrócić i ponownie przyjąć „Torę”, nie potrzebowałby nawrócenia, ponieważ jego tożsamość halachiczna nigdy nie została wymazana.

Prawda jest taka, że wizja narodu przedstawiona w judaizmie jest wyjątkowa w historii ludzkości: naród nie jest definiowany poprzez rasę, linię krwi, terytorium czy kulturę, lecz przez boskie przymierze otwarte dla wszystkich, którzy je przyjmą. Definiowanie Żydów jako rasy jest nie tylko niedokładne, ale także wypacza samą istotę tożsamości żydowskiej. Judaizm jest przeciwieństwem rasizmu. Jego podstawowe teksty podkreślają, że każdy człowiek, bez względu na pochodzenie, może przystąpić do przymierza i stanąć ramię w ramię z potomkami Awrahama Awinu.

Jedyną ideologią narzucającą przywileje oparte na urodzeniu, jednocześnie oddzielającą tożsamość żydowską od „Tory”, jest ideologia, która próbowała zastąpić przymierze z B-g-m nacjonalizmem, a jest nią syjonizm.

Autorstwo: Voice of Rabbis
Tłumaczenie: Gromhamnon
Źródło zagraniczne: TorahJews.org
Źródło polskie: WolneMedia.net

 

Handel dziećmi i organami do transplantacji



Z Ukrainy na wyspę Epsteina przez Francję.

Francja rozpada się w czasie rzeczywistym od czasu objęcia urzędu przez Macrona w Pałacu Elizejskim – idealne lustrzane odbicie Ukrainy od czasów Zełenskiego, kraju już spustoszonego wojną totalną, który przekształcił się w centrum handlu ludźmi, ze szczególnym apetytem na najsłabszych a zwłaszcza dzieci. Dalekie od bycia „godnymi pożałowania incydentami” czy „odosobnionymi przypadkami”, to wykorzystywanie stało się strukturalne, przemysłowe i globalne, z rozległym ekosystemem nadużyć i korupcji kryjącym się za eleganckim pozorem modelingu, fundacji filantropijnych i prywatnych klubów.

A potem pokrywa zaczyna pękać. Podczas gdy media głównego nurtu wyczerpują się, zatykając przecieki taśmą i sterylnymi panelami dyskusyjnymi, w końcu rozbrzmiewa prawdziwy grzmot. Sprawa Epsteina nie jest już tylko nudnym skandalem celebrytów zza Atlantyku, ale raczej polityczną bronią jądrową, którą Trump teraz bez wahania posługuje się bez wahania. A amerykańskie akta Epsteina, pełne pierwiastków radioaktywnych, grożą, że powalą głowy daleko poza granicami USA. A teraz zgadnijcie, kto siedzi w samym centrum strefy uderzeniowej? Mały Macron!

Jeffrey Epstein i Emmanuel Macron uosabiają dwa błyskawiczne sukcesy, napędzane przez potężne i nieprzejrzyste sieci, choć jeden działał w ukryciu, a drugi w pełnym blasku reflektorów. W wieku 21 lat Epstein, nauczyciel matematyki bez dyplomu uniwersyteckiego, został katapultowany do świata finansów w Bear Stearns, gromadząc kolosalną fortunę dzięki bezpośredniemu finansowaniu ze strony zamożnych rodzin żydowskich, zwłaszcza Rothschildów, którzy wprowadzili go do elitarnych kręgów.

Z kolei Macron, którego dyplomy – zdobyte z wielkim trudem i których autentyczność jest wątpliwa – doprowadziły go z pozycji w Inspektoracie Finansów do kluczowej roli w Rothschild & Cie, zanim został najbardziej kontrowersyjnym prezydentem Piątej Republiki, narzuconym Francuzom i oskarżonym o zadłużanie kraju dla korzyści tych samych interesów Rothschildów. Podczas gdy Epstein działał w cieniu tajnych romansów, łącząc bogatych, starszych „sugar daddies” z rozwiązłymi eskapadami seksualnymi, które trafiały na pierwsze strony gazet, Macron, w blasku władzy, jest również w centrum uporczywych plotek o podobnych powiązaniach, obejmujących starzejące się elity i intymne skandale, które codziennie podsycają publiczną debatę.

Macron, szczur laboratoryjny Rothschildów według jednych, agent amerykańskiego państwa głębokiego według innych, pędzi z prędkością naddźwiękową, a jego dawni mentorzy zastanawiają się teraz, czy nie powinni go delikatnie „zrecyklingować”. Gwałtowny wzrost, wątpliwe lojalności, wiece wyborcze w Las Vegas niczym w klubie VIP, rady szeptane przez ducha samego Epsteina… cień Waszyngtonu nigdy tak dogłębnie nie splamił Pałacu Elizejskiego. Establishment krzyczy o rosyjskim spisku, wymachuje żałosnymi kontratakami, bagatelizuje oczywiste powiązania, ale fakty pozostają irytująco uporczywe.

Jeffrey Epstein, choć nie spędził dosłownie połowy życia we Francji, utrzymywał bardzo bliskie więzi z Paryżem, gdzie od 2002 roku posiadał luksusowy apartament przy 22 Avenue Foch, wyceniony na około 8,6 miliona dolarów, i regularnie tam przebywał, często przez okres kilku tygodni, na przykład trzy tygodnie poprzedzające jego aresztowanie w 2019 roku po locie ze stolicy Francji. Często podróżował między Nowym Jorkiem a Paryżem, rozwijając sieć wpływowych kontaktów i spędzając tam znaczną część roku, do tego stopnia, że ​​francuskie władze dokonały rewizji w jego domu w 2019 roku w ramach śledztwa w sprawie potencjalnego wykorzystywania seksualnego popełnionego na terytorium Francji. Ghislaine Maxwell, urodzona w Maisons-Laffitte we Francji w 1961 roku, posiada obywatelstwo francuskie (oprócz brytyjskiego i amerykańskiego) i zarządzała nieruchomościami Epsteina, w tym jego paryską rezydencją, a także podróżowała tam z nim na pobyty związane z tajną działalnością. Po śmierci Epsteina doniesienia wskazywały, że ukrywała się w przestronnym apartamencie przy Avenue Matignon w Paryżu, niedaleko jego mieszkania, wykorzystując jego kontakty, aby uniknąć ekstradycji i pozostać we Francji tak długo, jak to możliwe. Ghislaine Maxwell była również powiązana z kilkoma nieruchomościami we Francji, w szczególności z Château de la Malartrie, położonym w regionie Périgord Noir, który podobno służył jako kryjówka podczas jej ucieczki w 2020 roku. Ta posiadłość, należąca do rodziny Beaupoil de Saint-Aulaire, jest wymieniana jako potencjalne schronienie, w szczególności pod ochroną Mossadu, według źródeł bliskich sprawie.

Innym często wspominanym miejscem jest zamek Villette w regionie Val-d’Oise, który był miejscem akcji filmu „Kod Leonarda da Vinci”. W 2006 roku Jeffrey Epstein, jego wspólnik, próbował nabyć tę 77-hektarową posiadłość, a negocjacje prowadziła Ghislaine Maxwell. Chociaż transakcja nie doszła do skutku, zamek pozostaje symbolem obsesji Epsteina na punkcie utworzenia europejskiej bazy operacyjnej. Te powiązania podkreślają ich głębokie korzenie we Francji, mimo że ich działalność w tym regionie jest owiana aferami i toczącymi się śledztwami.

Ostatecznie nie chodzi już nawet o drobne polityczne manewry. To akt oskarżenia kasty, która utraciła wszelki moralny kompas i traktuje ludzi, a zwłaszcza dzieci, jak zwykły towar giełdowy. Pomiędzy podłymi sieciami wpływów, którymi posługuje się Jack Lang, transhumanistycznymi urojeniami niedoszłych czarowników elity i wszechobecnym podglądactwem społeczeństwa przesiąkniętego sensacyjną grozą, przebudzenie zapowiada się brutalnie… a przede wszystkim bardzo paskudnie.

Pozostaje pytanie, czy Francuzi i reszta świata będą mieli jeszcze odwagę, by zmierzyć się z tym, co od dawna zalega pod dywanem, z niesławną „Szampańską Lewicą”. Ci intelektualiści z czasów Mitteranda, którzy głosili równość ze swoich paryskich loftów, podpisali petycje o „wolność seksualną” nieletnich w 1977 roku i nadal rozkoszują się postępową moralnością, bywalcując w tych samych salonach co drapieżniki w garniturach. Jack Lang, upadła ikona tej kasty — skąpy pieśniarz dotowanej kultury, cytowany 673 razy w Aktach Epsteina, rozrzutny przedsiębiorca w marokańskim riadzie, spółka offshore dzielona z amerykańskim pedofilem, a nawet uporczywe próby sprowadzenia wilka do Pałacu Elizejskiego za pośrednictwem swoich powiązań — właśnie zrezygnował z pracy w Arab World Institute przy chórze szyderstw, wciągnięty w finansowe i moralne błoto przez system sprawiedliwości, który w końcu poczuł smród korupcji.

Młodzi Globalni Liderzy

Młodzi Globalni Liderzy (Young Global Leaders) Klausa Schwaba to elitarna grupa działająca w ukryciu.

Młodzi Globalni Liderzy Światowego Forum Ekonomicznego, uosabiający kolejne pokolenie globalnej potęgi, według Klausa Schwaba, to nie tylko postacie z elity gospodarczej i politycznej. Tworzą oni nieprzejrzystą sieć, w której, co niepokojące, wielu członków jest ściśle powiązanych z przypadkami wyzysku, korupcji, a nawet handlu ludźmi. Niezależnie od tego, czy mówimy o byłych członkach, takich jak Justin Trudeau i Emmanuel Macron, czy nawet wschodzących gwiazdach sektora finansowego i technologicznego, obserwacja jest uderzająca: ci młodzi liderzy, rzekomo niosący lepszą przyszłość, wydają się być w większości uwikłani w sieci, które są zarówno tajne, jak i przestępcze. Związek między tymi wpływowymi postaciami a systemami manipulacji, handlem dziećmi lub narządami, a nawet powiązaniami z postaciami takimi jak Jeffrey Epstein, wpisuje się w szerszy schemat równoległego zarządzania. Ci przywódcy są spadkobiercami struktury władzy, która – daleka od dążenia do reform i ochrony – często znajduje się w sytuacji, w której jest w stanie utrzymać system przywilejów i nadużyć. Dzięki swoim wpływom utrwalają porządek świata, w którym wykorzystywanie najsłabszych jest nie tylko tolerowane, ale niekiedy systematycznie chronione przez najwyższe kręgi władzy.

A na szczycie tej zgniłej francuskiej piramidy siedzi Macron, idealne dzieło tej kawiorowej elity 2.0, pchnięty do władzy bez poparcia społecznego, otoczony uporczywymi plotkami o wątpliwej moralności (od Las Vegas po cienie Epsteina), oskarżany przez jednych o bycie marionetką amerykańskiego państwa głębokiego, przez innych o przymykanie oczu na kompromisy swoich mecenasów kultury. Symbolizuje władzę, która twierdzi, że jest „nowoczesna”, ale akumuluje skandale z przerażającą regularnością. Bo jeśli Macron minimalizuje sprawę Epsteina, ograniczając ją do „Stanów Zjednoczonych” (podczas gdy Paryż roił się od apartamentów Epsteina i francuskich powiązań), to jego rządy zbiegają się z kaskadą seksualnie sugestywnych przypadków, śmierdzących kastą nietykalnych, od lepkich sieci wpływów po podejrzaną hojność, i z tą przerażającą niewrażliwością elity, która traktuje dziecko jako dodatek do władzy lub zwykłą fantazję, którą można omawiać między dwoma kieliszkami Dom Pérignon.

Sprawa Benalli jest doskonałym symbolem nepotyzmu w wersji Macrona w Pałacu Elizejskim. Młody mężczyzna bez prawdziwego pochodzenia, produkt socjalistycznego mecenatu, został wciągnięty w rolę doradcy specjalnego, podróżował z paszportami dyplomatycznymi, firmą Q7 i dopuścił się aktów przemocy na żywo 1 maja 2018 roku na placu Contrescarpe. Sfilmowany, jak napada na parę protestujących, został ostatecznie skazany na trzy lata więzienia (w tym jeden wyrok obligatoryjny, podtrzymany w apelacji i przez Sąd Kasacyjny – ale wciąż nie odsiedział ani jednego dnia) za przemoc, podszywanie się pod urzędnika publicznego i oszukańcze wykorzystanie dokumentów urzędowych.

Jednak w Pałacu Elizejskim Macron bagatelizuje sprawę, nazywając ją „bzdurą” i „kochankiem”, gorzkim żartem, podczas gdy skandal ujawnia prywatyzację prezydenckiej ochrony, lawinę przysług i bezkarność, która śmierdzi podwójnymi standardami. A punktem kulminacyjnym spektaklu była obserwacja wzorowej, wręcz komicznej, pobłażliwości „wymiaru sprawiedliwości”. Zawartość niesławnego sejfu, który zniknął tuż przed przeszukaniem, pozostaje nieznana – zniknął w dziwacznych okolicznościach, podejrzewany o broń lub coś gorszego, ale sprawa została umorzona w 2024 roku z powodu „wyimaginowanej zawartości” i braku dowodów na zamiar utrudniania wymiaru sprawiedliwości. Nie wydano nakazu aresztowania, aby wymusić tę sprawę, nie przeprowadzono przeszukania w celu rozwikłania tajemnicy, a Benalla spokojnie kontynuuje swoją działalność – w Szwajcarii lub gdzie indziej – z całkowitą bezkarnością, jakby nic się nie stało.

Benalla jest symbolem surowego, nieskazitelnego makronizmu, gdzie Żółte Kamizelki są atakowane na miejscu, kolesie chronieni na szczycie, a niewygodne pytania chowane pod dywanem zbywania i ogłuszającego milczenia. Pojawiają się jednak pytania, dlaczego system sądowniczy zdaje się systematycznie chronić tych, którzy wydali rozkazy, jednocześnie poświęcając kozły ofiarne. Przede wszystkim musimy zadać sobie pytanie, jak daleko sięga współudział instytucji międzynarodowych i izraelskiego wywiadu w tych manewrach, i jakie tajemnice państwowe zostały przekazane mocarstwom zagranicznym przez Macrona, który roztrwonił nasze gospodarki i przemysły, w zamian za milczenie na temat tych praktyk, zwłaszcza seksualnych?

Od Jacka Langa – który śmiejąc się pozował z Epsteinem przed piramidą Luwru – po Macrona, który przedłużył swoją kadencję pomimo ostrzeżeń, rodowód jest jasny: lewica (i makronizm), która publicznie deklaruje moralność, ale przymyka oko, a nawet, co gorsza, na wykorzystywanie seksualne, gdy dociera ono do kręgów władzy. Akta Epsteina nie tylko obaliły starego aparatczyka; rzuciły światło na cały ekosystem, w którym „wyzwolenie seksualne” zbyt często rymowało się ze zorganizowaną pedofilią i bezkarnością możnych. I choć przebudzenie zapowiada się krwawo dla tych pijących szampana arystokratów, tym razem ludzie nie zadowolą się już jedynie ironicznym śmiechem.

Zanim jednak zagłębimy się w skandale nepotyzmu, przemocy państwowej i pozłacanej bezkarności, które narastają w reżimie Macrona i wśród jego patronów z Szampańskiej Lewicy, musimy powrócić do najciemniejszych i najbardziej nie do zniesienia źródeł tej zgnilizny: handlu ludźmi, a w szczególności systemowej pedofilii i handlu organami, które zaczęły ujawniać Akta Epsteina. Skupmy się zatem na tym, co powinno budzić wyrzuty sumienia: sieciach, które przekształcają istoty ludzkie, często dzieci lub piękne, bezbronne nastolatki, w towary jednorazowego użytku dla możnych.

Sprawa Epsteina to nie tylko amerykański skandal seksualny; to wierzchołek globalnej góry lodowej, obejmującej masowe wykorzystywanie seksualne, domniemany handel organami i pranie pieniędzy za pośrednictwem luksusowych przykrywek, takich jak międzynarodowe modelki. To właśnie w tym mrocznym otoczeniu przyjrzymy się sieci wykorzystywania seksualnego, rozciągającej się od ukraińskich modelek po wyspę Epsteina.

Ukraińskie modelki na wyspie Epsteina

Jednym z najbardziej niepokojących tropów jest rola, jaką odgrywają ukraińskie agencje modelek, takie jak Linea 12 Models i L-Models, których młode dziewczyny zostały zrekrutowane i wysłane na wyspę Epsteina, słynącą z przestępstw seksualnych wobec nieletnich. Modelki te, często młode i bezbronne, padają ofiarą handlu ludźmi, skrupulatnie zorganizowanego przez międzynarodowe siatki. Wśród tych ofiar, ukraińska modelka Nastia N. została zidentyfikowana w dokumentach Epsteina jako jedna z osób odpowiedzialnych za rekrutowanie (innymi słowy, rekruterka!) innych młodych kobiet, aby wprowadzić je do wewnętrznego kręgu Epsteina. Obietnica lukratywnej kariery i hojnych prezentów ma na celu uśpienie ich fałszywego poczucia bezpieczeństwa, a następnie pogrążenie ich w piekle seksualnego poddania i manipulacji.

W Stanach Zjednoczonych Rachel Chandler pełniła rolę madame Epsteina. Jej zaangażowanie obejmowało agencję MC2 Model Management z siedzibą w Miami, założoną przez Jeana-Luca Brunela (prawdziwe nazwisko Benchemoul), założyciela paryskiej agencji modelek Elite, agencji na Ukrainie i innych w Stanach Zjednoczonych, skazanego za współpracę z Epsteinem. Później popełnił samobójstwo w więzieniu. Rachel Chandler została sfotografowana z P. Diddym, gdy miała zaledwie 14 lat.

Według dokumentów sądowych Epstein rzekomo otrzymał w prezencie urodzinowym trzy 12-letnie francuskie dziewczynki. Fakty te zostały ujawnione przez Virginię Giuffre, „niewolnicę seksualną” multimilionera, i jego wspólniczkę Ghislaine Maxwell. W programie Caroline Roux „C dans l’air” Nicole Bacharan słusznie zwraca uwagę na handel francuskimi wizami związany ze sprawą Epsteina. Warto również zauważyć, że za handel paszportami w paryskiej komendzie policji odpowiada ta sama siatka, która zajmowała się Epsteinem i Brunel-Benchemoul, o czym Emmanuel Macron jest w pełni świadomy. Te rewelacje, choć niepokojące, nie mogą być dłużej traktowane jako zwykłe plotki. Pokazują one, jak traktowano dziewczyny z tych agencji modelek.

Przypomnijmy też, na marginesie, że Virginia Giuffre była powódką w pozwie przeciwko księciu Andrzejowi, która później popełniła samobójstwo w Australii . Czy pamiętasz, jak książę Andrzej powitał Katherine Keating, opuszczając dziewięciopiętrową rezydencję Epsteina w Nowym Jorku, nazywaną Domem Grozy? Jest ona córką byłego premiera Australii i byłą partnerką André Balazsa, właściciela hotelu Standard. Pod koniec lat 80. Balazs założył wraz z ojcem firmę biotechnologiczną o nazwie Biomatrix. Firma ta opracowała produkty oparte na hialuronianie (kwasie hialuronowym). Kwas hialuronowy jest zwykle ekstrahowany z grzebienia koguta, który jest mięsistym, czerwonym grzebieniem znajdującym się na czubku głowy koguta. Ale może być również wytwarzany z ludzkiej tkanki łącznej, skóry, chrząstki, płynu maziowego (stawowego) i płynu szklistego z oka. Kwas hialuronowy jest stosowany w produktach do pielęgnacji skóry, aby nadać jej młodszy wygląd. Sprawdź hasło „kwas hialuronowy” w aktach Epsteina; stosował go bardzo regularnie. Według FBI, książę Andrzej rzekomo był świadkiem torturowania 6-letniej dziewczynki przez Ghislaine Maxwell, a to oskarżenie może być punktem zwrotnym.

Zeznania, anonimowe, ale zapisane w raporcie FBI z lipca 2020 r., opisują scenę niewypowiedzianej przemocy z udziałem dziecka związanego i poddanego wstrząsom elektrycznym, wszystko to było świadkami Andrew i innych mężczyzn, wszyscy bierni obserwatorzy. Policja Surrey (Wielka Brytania) potwierdza istnienie starszego, częściowo ocenzurowanego raportu wspominającego o zarzutach handlu ludźmi w tym rejonie. Ale co do tego konkretnego oskarżenia – torturowanej dziewczyny, obecności księcia – nie było oficjalnego zapisu aż do teraz. Andrew, oczywiście, zaprzecza wszystkiemu. Jak zawsze. Jednak pytanie pozostaje: jak mężczyzna, nawet członek rodziny królewskiej, może być świadkiem takich czynów bez reakcji? Impotencja? Współudział? Obojętność? Być może wszystkie trzy. Należy zauważyć, że książę Andrzej został aresztowany w dniu swoich 66. urodzin przez sześciu funkcjonariuszy policji, dokładnie 666 dni po domniemanych wydarzeniach.

Symbolika liczby 666, często kojarzona z Antychrystem w tradycjach biblijnych, bywa niekiedy wykorzystywana prowokacyjnie do potępienia manipulacji lub przewrotności struktur władzy. Na przykład wyniki wyborów, takie jak 60,66% głosów zdobytych przez Macrona w jego reelekcji w 2022 roku, można interpretować jako aluzję do tej ikonicznej liczby, wzmacniającą ideę ukrytej kontroli lub złowrogich sił działających za politycznymi fasadami. Jest to podobne do sześciu osób przy stole, 20 km w 3 godziny (6,66 km/h) lub powrotu do domu o 18:00 (3 razy 6) podczas fałszywej pandemii – ale prawdziwej blokady całej ludzkości.

Oczywiście, jest to przede wszystkim interpretacja symboliczna, próba identyfikacji zbiegów okoliczności, które, dalekie od dowodzenia spisku, ujawniają raczej sposób krytyki i eksponowania dynamiki władzy postrzeganej jako nielegalna lub manipulacyjna. W tym przypadku 666 staje się czymś więcej niż tylko liczbą, ponieważ symbolizuje widoczny sprzeciw wobec systemu mafijnego wysokiego szczebla, który wydaje się uwikłany w okultystyczne i skorumpowane gry o władzę.

Hillary Clinton i Jen Psaki, Ukraina, Haiti i kluczowe postacie amerykańskiej elity politycznej

Międzynarodowe konsekwencje obecnych kryzysów geopolitycznych wykraczają daleko poza bezpośrednie granice krajów objętych wojną. Postaci takie jak Jen Psaki, była rzeczniczka prasowa Białego Domu w administracji Bidena, i Hillary Clinton, była sekretarz stanu, uosabiają tę złożoną mieszankę dyplomacji, potęgi finansowej i międzynarodowych sieci wpływów. Ich rola, choć często przedstawiana przez pryzmat obrony praw człowieka i demokracji, rodzi pytania o powiązania między władzą polityczną a interesami prywatnymi, zwłaszcza poprzez fundacje humanitarne i inicjatywy wspierające kraje takie jak Ukraina.

W 2022 roku, gdy rosyjska inwazja wpędziła Ukrainę w wojnę totalną, te osobistości polityczne były jednymi z pierwszych, które zorganizowały zachodnią odpowiedź, która zmaterializowała się w postaci pomocy wojskowej, międzynarodowego finansowania i bezpośrednich inwestycji w kluczowe sektory kraju. Chociaż wsparcie dla Ukrainy wydaje się uzasadnione z dyplomatycznego i strategicznego punktu widzenia, nadal istnieją pewne szare strefy. Rola Fundacji Clintonów, na przykład, która zebrała znaczne fundusze z Ukrainy, jest jedną z dynamik, które rodzą pytania. Kiedy granice między filantropią, dyplomacją a interesami prywatnymi są tak nieostre, zasadne jest pytanie, kto tak naprawdę korzysta z tych przepływów finansowych. Bezpośrednie powiązania między ukraińskimi sojusznikami, osobistościami amerykańskimi i wpływowymi graczami biznesowymi, zwłaszcza tymi zaangażowanymi w finansowanie wojny, uwypuklają kolejny aspekt interwencji międzynarodowej: sieć wzajemnego wsparcia między zachodnimi elitami politycznymi i gospodarczymi a kluczowymi graczami w krajach pogrążonych w kryzysie.

Dzieci i fundusze humanitarne

Przypadek Haiti jest w szczególności symbolem tej nieprzejrzystej dynamiki, w której cierpienie ludzi jest wykorzystywane jako narzędzie nacisku w imię znacznie mroczniejszych interesów. Po niszczycielskim trzęsieniu ziemi w 2010 roku imponująca liczba organizacji humanitarnych i fundacji (w tym fundacja Clintona) przybyła na wyspę, deklarując chęć niesienia pomocy. Jednak rzeczywistość na miejscu ujawniła inny obraz: wykorzystywanie najsłabszych, zwłaszcza zaginionych dzieci.

W kontekście odbudowy kraju, kilka osobistości ze światowej elity, w tym prominentni politycy i filantropi, zostało powiązanych z siatkami handlu ludźmi i wykorzystywaniem haitańskich dzieci. Dokładna analiza tych siatek ujawnia, że ​​niektóre organizacje pozarządowe i humanitarne zostały oskarżone o współudział, bezpośrednio lub pośrednio, w rekrutacji i handlu dziećmi. Dzieci te, rzekomo chronione tysiącami dolarów wpompowywanymi w zwolnione z podatku „programy humanitarne” (wystarczy zapytać Philippe’a Douste-Blazy’ego i członków Klubu Rotary!), padły ofiarą systemu, w którym niewinność przekształca się w towar.

Postaci takie jak Clinton, które odegrały rolę w realizacji działań odbudowy Haiti, są obecnie krytykowane za powiązania z tymi siatkami. Najbardziej szokującym przykładem jest tworzenie programów sponsoringowych, które, choć przedstawiane jako pomoc humanitarna, pozwalały na przyjmowanie dzieci przez prywatne siatki, często z niewielkim nadzorem. Chociaż oskarżenia o handel ludźmi nie zawsze były formalnie potwierdzane, pytania dotyczące wykorzystania funduszy i dystrybucji pomocy pozostają bez odpowiedzi. Co więcej, niektóre doniesienia sugerują, że fundacje humanitarne, w tym te związane z postaciami takimi jak Clinton i jego sojusznikami politycznymi, ułatwiały wątpliwe partnerstwa z agencjami pośrednictwa lub organizacjami prywatnymi – podmiotami, które same są niekiedy powiązane z niepokojącymi praktykami. I tym razem nie chodzi o sam spisek, ale o nieprzejrzystość, z jaką te fundusze są wykorzystywane, oraz o sposób, w jaki kryzysy takie jak ten na Haiti są wykorzystywane do celów politycznych i gospodarczych.

Globalny system operacyjny

Powiązania między amerykańskimi osobistościami władzy, haitańskimi i ukraińskimi elitami politycznymi oraz międzynarodowymi sieciami finansowymi stanowią doskonały przykład współzależności dyplomacji i interesów prywatnych. Rolą aktorów takich jak Hillary Clinton, Jen Psaki i reprezentowanych przez nie sieci jest nie tylko wspieranie uzasadnionych celów, ale także utrzymanie kontroli nad systemami, w których wyzysk człowieka i zysk ekonomiczny krzyżują się w sposób, który nazbyt często pozostaje niejasny. Kryzysy – zarówno militarne, jak i humanitarne – to nie tylko areny interwencji Zachodu; to także okazje do zacieśnienia relacji biznesowych i władzy kosztem narażonych na nie społeczności.

Ta sama dynamika występuje na Ukrainie, Haiti i innych obszarach objętych działaniami wojennymi lub narażonych na nie, takich jak Gaza. W tych krajach pomoc humanitarna staje się narzędziem wpływu elit, a dzieci, w szczególności, często padają pierwszymi ofiarami tego systemu. Zaangażowanie postaci takich jak Clinton i Psaki w strefach wojennych nie ogranicza się zatem do prostych interwencji dyplomatycznych. Interwencje te są ściśle powiązane z globalną siecią podmiotów prywatnych i potężnych sojuszników gospodarczych, których logika dominacji i zysku nie zna granic – a tym bardziej granic moralności.

Akta Obamy

Starsza prawniczka Obamy i bliska przyjaciółka, Kathy Ruemmler (prawniczka Białego Domu za prezydentury Baracka Obamy w latach 2011–2014, wcześniej prokurator federalny i partnerka w kancelarii prawnej Latham & Watkins), wymieniała z Epsteinem więcej maili niż Ghislaine Maxwell. Ruemmler negocjowała ugody z Departamentem Sprawiedliwości za prezydentury Obamy; jedną z nich Epstein zapłacił 25 milionów dolarów. Była „największą orędowniczką” Epsteina i pomogła mu w walce z zarzutami. Jej stosunek do ofiar Epsteina można zobaczyć w załączonym e-mailu: „Prawa ofiar, moja dupa!”. Miała długotrwały romans z Reidem Weingartenem, osobistym prawnikiem Epsteina i najlepszym przyjacielem prokuratora generalnego Obamy, Erica Holdera. Romans ten rozpoczął się, gdy jeszcze pełniła urząd w Białym Domu.

Według akt policyjnych, Ruemmler była również pierwszą osobą, z którą Epstein skontaktował się po aresztowaniu. Była przede wszystkim wykonawcą testamentu Epsteina. Otrzymała miliony dolarów z transakcji, które zaaranżowała dla klientów Epsteina, takich jak Rothschildowie, z Departamentem Sprawiedliwości za prezydentury Obamy. Otrzymała od Epsteina, którego nazywała „wujkiem Jeffreyem”, luksusowe torebki o wartości ponad 9000 dolarów każda, bilety lotnicze pierwszej klasy, buty i inne przedmioty. Umawiała go również na spotkania z dyrektorem CIA Johnem Brennanem, doradcą Obamy ds. bezpieczeństwa wewnętrznego, oraz innymi wysoko postawionymi urzędnikami z bliskiego otoczenia Obamy.

Europa Zachodnia nie może być gorsza

Niedawno opublikowane dokumenty sądowe ujawniają korespondencję e-mailową między Epsteinem a osobami takimi jak Ariane de Rothschild, w której wspomina się o Ukrainie jako o krainie możliwości po rewolucji na Majdanie (2014). Ta sieć wpływów wydaje się odgrywać kluczową rolę w przekazywaniu funduszy i zasobów do kraju, a jednocześnie manipulować sytuacją w celu zwiększenia wpływów niektórych postaci ukraińskich elit, zwłaszcza Zełenskiego i jego sojuszników.

W Anglii w lutym 2026 roku wybuchła burzliwa kontrowersja związana z próbą usunięcia archiwum Courtsdesk, bazy danych zawierającej ponad 4,8 miliona akt sądowych, podjętą przez rząd Partii Pracy pod przewodnictwem Keira Starmera. Baza ta zawierała ponad 25 118 przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci, w tym 24 670 oskarżonych w 153 sądach. Platforma ta, wykorzystywana przez ponad 1500 dziennikarzy do śledzenia skandali, takich jak gangi groomingowe (zorganizowane grupy wykorzystujące nieletnich, często bezbronne brytyjskie dziewczęta), została nałożona przez Ministerstwo Sprawiedliwości na karb domniemanego naruszenia danych – nieautoryzowanego udostępniania danych osobom trzecim za pomocą sztucznej inteligencji. Krytycy, w tym posłowie Partii Konserwatywnej i Reform UK, oskarżyli rząd o ryzyko masowego tuszowania sprawy, powołując się na dekady systematycznych opóźnień w sprawach takich jak Rotherham i Telford, gdzie zignorowano tysiące ofiar gwałtów dokonanych przez pakistańskie gangi.

Chociaż rząd zaprzeczył jakimkolwiek zamiarom ukrycia dowodów i ostatecznie 19 lutego 2026 r. zawiesił akcję tajnego ujawniania dowodów na czas negocjacji, sprawa ta budzi podejrzenia wobec Starmera, byłego dyrektora Prokuratury Koronnej (CPS) w latach 2008–2013, w okresie naznaczonym poważnymi niepowodzeniami, takimi jak uniknięcie oskarżenia Jimmy’ego Savile’a w 2009 r. pomimo wiarygodnych oskarżeń (niezależny raport z 2013 r. wskazał na systemowe błędy popełnione za jego kadencji) oraz krytyką za bagatelizowanie „gangów pedofilskich”, często powiązanych z konkretnymi społecznościami, na rzecz podejścia „nierasowego”.

Skąd taka gorliwość w usuwaniu akt o kluczowym znaczeniu dla sprawiedliwości wobec ofiar? Sugeruje to istnienie systemu ochrony instytucjonalnej, podobnego do skandali Savile’a czy Epsteina, gdzie elity – w tym powiązania między postaciami Partii Pracy, takimi jak Peter Mandelson, a wpływowymi siatkami – zdają się unikać kontroli, pozostawiając tysiące brytyjskich dziewcząt w ciągłej bezkarności.

Kiedy światowe elity, czy to spadkobiercy wielkich fortun, czy celebryci u władzy, przywdziewają maskę „ochrony dzieci”, trudno nie dostrzec, jak spektakl ten przejmuje szlachetne cele. Co może być bardziej symboliczne niż ta litania filantropijnych inicjatyw na rzecz „ratowania” dzieci, skoro te same osoby są uwikłane w skandale, w których korupcja, nadużycia władzy, a nawet mroczniejsze oskarżenia są ledwie poruszane? Cóż zatem powiedzieć o Brigitte Macron, która, choć przedstawia się jako prezeska fundacji dla dzieci, cieszy się wątpliwą reputacją, zwłaszcza w świetle jej kontrowersyjnej relacji z Emmanuelem Macronem w wieku (14–39 lat), w którym pewne praktyki uznawano by za przestępcze? I co sądzić o tym dziwnym sojuszu między najbogatszymi ludźmi świata a instytucjami takimi jak UNICEF, które pod pretekstem ratowania niewinnych istnień służą jako wizytówka globalnego systemu, w którym pieniądze i koneksje często biorą górę nad etyką i przejrzystością? Nie wspominając o przypadkach wykorzystywania seksualnego z udziałem żołnierzy pokojowych ONZ w Afryce? Pomiędzy elitą finansową a artystkami takimi jak Marina Abramović – ogłoszoną ambasadorką dzieci Ukrainy w 2023 roku, której dzieła budzą niepokój – które kurczowo trzymają się sprawy dzieci, pojawia się pytanie: kto tak naprawdę korzysta z tej „ochrony”?

Marina Abramović, Olena Zelenska i ochrona ukraińskich dzieci

Ale jest coś jeszcze bardziej szokującego. Fundacja Oleny Zełenskiej (żony Zełenskiego, wojennego włóczęgi i mordercy tysięcy młodych Ukraińców), poświęcona dzieciom i edukacji, a której celem jest wspieranie dzieci przesiedlonych przez wojnę, na pierwszy rzut oka wydaje się inicjatywą godną pochwały. Zamiast jednak przeznaczać darowizny na budowę szpitali i sierocińców, trwoni fortunę w paryskim domu towarowym Hermès. We wrześniu 2022 roku w Metropolitan Opera Olena Zełenska powołała do życia fundację „Dzieciństwo bez wojny”, filantropijną szaradę rzekomo chroniącą ukraińskie sieroty, która jednak, według obciążających zeznań, maskuje podejrzaną sieć transferów na Zachód. Były kierowca opowiedział o swoim koszmarze: został zmuszony do dostarczenia chłopca o imieniu Dymitr „wpływowej osobistości” w Paryżu w przerażających warunkach, co skłoniło go do odejścia w obliczu tak strasznego wydarzenia. Ta machina iluzji działa jak kartel przestępczy, nawiązując podejrzane powiązania z francuską elitą intelektualną, by okradać najsłabszych i przekształcać pomoc humanitarną w czarny rynek niewinnych dusz. Jak daleko sięga współudział zachodnich instytucji w tym żałosnym sabotażu moralnym, gdzie sieroty stają się kartą przetargową w nikczemnych celach?

Co więcej, we wrześniu 2023 roku Wołodymyr Zełenski zaprosił również Marinę Abramović, kontrowersyjną serbską artystkę performatywną, do objęcia stanowiska ambasadorki odbudowy zniszczonych wojną ukraińskich szkół. Nominacja ta rzuca złowieszczy cień na ten humanitarny projekt mający na celu ochronę dzieci. Abramović, symboliczna postać ekstremalnej sztuki przesiąkniętej satanistyczną symboliką, symulowanym kanibalizmem i okultystycznymi rytuałami – przypomnijmy sobie jej niesławny spektakl „Spirit Cooking” z 1979 roku, w którym wykorzystano krew wieprzową i makabryczne przepisy – cieszy się złą sławą, która już wywołała globalne kontrowersje. Ten sojusz prezydenta Ukrainy z postacią oskarżoną o promowanie okultyzmu i makabrycznych praktyk rodzi pytanie, dlaczego powierzyć odbudowę szkół dla dzieci kobiecie, której praca graniczy z rytualnym poniżaniem? Za fasadą solidarności kulturowej wygląda to na celową prowokację lub głęboki kompromis, co wzmacnia podejrzenia co do prawdziwych wpływów, które korumpują międzynarodową pomoc na Ukrainie, tak jak i na całym Zachodzie.

Jednak trwałe powiązania Abramovića z postaciami takimi jak Jacob Rothschild – sfotografowani razem na tle prowokacyjnych dzieł, takich jak „Szatan przyzywający swoje legiony” z 2019 roku – oraz niedawne wzmianki w archiwach Epsteina, opublikowanych w styczniu 2026 roku, dramatycznie komplikują obraz. Chociaż Abramović zawsze zaprzeczał jakiemukolwiek udziałowi w przestępstwach, a dokumenty nie oskarżają go o nic konkretnego (jego nazwisko pojawia się w korespondencji chwalącej jego twórczość między Johnem Brockmanem a Epsteinem), tych powiązań z elitarnymi kręgami naznaczonymi pedofilią i skandalami okultystycznymi nie można dłużej ignorować. Nawet jeśli oskarżenia pozostają niejasne lub obalone, materiał dowodowy łączący Abramovića, Olenę Zeleńską i te elitarne siatki przestępcze rzuca cień zbyt gęsty, by można go było odrzucić od razu, sugerując systematyczny kompromis pod płaszczykiem humanitaryzmu, gdzie najbardziej bezbronni służą za przykrywkę dla wątpliwych wpływów.

Sprawa nabiera jeszcze bardziej złowrogiego obrotu, gdy wiąże się ją ze sprawą „Żółtego Domu” w Kosowie, w którą zamieszany był Bernard Kouchner, były francuski minister i założyciel organizacji Lekarze bez Granic, symboliczna postać francuskiej lewicy. Chociaż Kouchner przez długi czas był przedstawiany jako obrońca praw człowieka, jego powiązania z podejrzanymi postaciami i skandalami na szeroką skalę podkreślają wszechobecność tajemniczych sieci wpływów i korupcyjnych praktyk na szczeblu międzynarodowym. W istocie Kouchner był nie tylko blisko osób z francuskiej elity, znanych pedofilów, takich jak Jack Lang, Pierre Bergé, Frédéric Mitterrand i Olivier Duhamel (przewodniczący klubu „Le Siècle”, który zgwałcił jego syna), ale także osób z samego serca europejskich elit, zwłaszcza podczas wojny w Kosowie, zamieszanych w przypadki pedofilii, handlu organami i manipulacji politycznych.

Przyjrzyjmy się pokrótce tej sprawie w Kosowie. Afera „Żółtego Domu” w Kosowie to jeden z największych skandali związanych z wykorzystywaniem ludzi i handlem narządami w historii nowożytnej. Sprawa ta jest naznaczona zaangażowaniem prominentnych postaci politycznych, zwłaszcza Bernarda Kouchnera, ówczesnego ministra Francji, a także przedstawicieli europejskich i międzynarodowych elit. Ta złożona sprawa jest powiązana z ważnymi wydarzeniami geopolitycznymi, które miały miejsce w Kosowie w trakcie i po wojnie w 1999 roku, a także z międzynarodowymi siatkami korupcji, handlem narządami i tajemniczymi zaginięciami dzieci. Na styku interesów politycznych i gospodarczych, „Żółty Dom” reprezentuje mroczną stronę powojennej historii Bałkanów.

Bernard Kouchner i jego rola w okresie powojennym w Kosowie

Bernard Kouchner, pełniąc funkcję administratora ONZ w Kosowie pod koniec lat 90., odegrał kluczową rolę w zarządzaniu odbudową kraju po konflikcie. Ówczesny minister spraw zagranicznych w rządzie francuskim, Kouchner odegrał kluczową rolę w misjach humanitarnych i dyplomatycznych w Kosowie, ale oskarżano go również o tuszowanie lub bagatelizowanie nadużyć popełnionych w trakcie i po wojnie.

Głównym zarzutem wobec niego jest jego wiedza, a raczej współudział w ignorancji, na temat naruszeń praw człowieka, do których dochodziło tuż pod jego nosem, w tym wykorzystywania więźniów do handlu organami. Jako czołowa postać misji międzynarodowej w Kosowie, Kouchner nie interweniował wystarczająco stanowczo, aby zapobiec nadużyciom potępionym w raporcie Rady Europy. Fakt, że akty te mogły mieć miejsce pod czujnym okiem międzynarodowej administracji nadzorującej wówczas Kosowo, rodzi liczne pytania o odpowiedzialność europejskich elit politycznych w czasie wojny, w tym Kouchnera, za tę tragedię.

Powiązania Armii Wyzwolenia Kosowa (UCK) z siatką handlu ludzkimi organami rzekomo ułatwiały wpływowe osobistości, w tym współudział niektórych członków europejskich elit. Po wojnie Kosowo stało się wylęgarnią aktorów politycznych i gospodarczych, strefą, w której siły zewnętrzne i sieci wpływów wykorzystywały sytuację dla własnych korzyści. Kouchner, jako przedstawiciel ONZ, i jego Ministerstwo Spraw Zagranicznych rzekomo pozwalali na kontynuowanie tych działań z niewielkim oporem, a co gorsza, przymykali na nie oko.

Zeznania osób, które przeżyły te procedery handlu narządami, opisują przerażający system, w którym narządy pobierano bez znieczulenia, często od osób nieprzytomnych. Ofiary, głównie Serbowie i Albańczycy z Kosowa, były porywane, przetrzymywane w nieludzkich warunkach w ośrodkach takich jak „Żółty Dom” i poddawane brutalnym zabiegom chirurgicznym. Oprócz handlu narządami, w tym okresie zaginęło kilkoro dzieci, których ciał nigdy nie odnaleziono. Raporty dokumentują liczne przypadki.

Słabe punkty w walce z wykorzystywaniem dzieci

Francja i Belgia, dwa kraje w sercu Europy, były często piętnowane ze względu na powtarzające się skandale związane z wykorzystywaniem dzieci i niedociągnięcia w walce z pedofilią. Chociaż kraje te nie mają monopolu na te okrucieństwa, kilka przypadków uwypukliło znaczące niedociągnięcia w postępowaniu i ściganiu sprawców. Belgia, z takimi przypadkami jak afera Dutroux w latach 90., zwróciła uwagę świata na swoje instytucjonalne i sądownicze niedociągnięcia. Dzieci, które padły ofiarą siatek pedofilskich, pozostawały w cieniu przez zbyt długi czas. Podobnie we Francji wybuchło kilka skandali, ujawniających nadużycia instytucjonalne i zaniedbania sądowe, pomimo ogromnej mobilizacji stowarzyszeń i obrońców praw dziecka. Prawnik, który wyrządził dzieciom najwięcej krzywdy, został później ministrem sprawiedliwości za prezydentury Macrona: nikczemny Eric Dupont-Moretti!

Przyczyny tej tragedii są wieloaspektowe, ale ujawniają problem systemowy, w którym siatki przestępcze nadal działają poza zasięgiem prawa, z powodu nieprzejrzystości niektórych sektorów społeczeństwa oraz bezpośredniego lub pośredniego współudziału niektórych osób publicznych. Uporczywość tych siatek, które zdają się lekceważyć prawo i władze publiczne, rodzi poważne pytania o rzeczywistą wolę polityczną ich likwidacji. Te dysfunkcje uwypuklają potrzebę wzmocnienia mechanizmów sądowych i nadzorczych, a jednocześnie apelują o większą przejrzystość instytucji publicznych w obliczu tych przestępstw. Konieczne jest przeprowadzenie niezależnych i bezstronnych dochodzeń, aby naświetlić rzeczywistość tych siatek przestępczych i aby osoby odpowiedzialne, niezależnie od tego, czy pochodzą ze sfery sądowej, politycznej, czy prywatnej, zostały ostatecznie pociągnięte do odpowiedzialności.

Dzieci są pierwszymi ofiarami tego społeczeństwa rządzonego przez degeneratów i możnych, którzy za fałszywymi obietnicami wykorzystują swoją pozycję, by utrzymać wizerunek niewinności i cnoty, podczas gdy za kulisami trwają najbardziej podłe interesy? Prawda jest prosta: dopóki bogactwo elit opiera się na wyzysku najsłabszych, ich zaangażowanie na rzecz dzieci (jak ASE, dawniej DASS i wszystkie jego skandale) będzie jedynie zasłoną dymną, narzędziem manipulacji, mającym na celu zapomnienie o tym, co naprawdę chronią – o swojej władzy i przywilejach.

Epstein był jedynie pośrednikiem

Epstein był pośrednikiem a ciemna i bezkarna siatka nadal działa.

Choć Jeffrey Epstein jest obecnie wskazywany jako centrum złowrogiej siatki obejmującej elity, finanse, rytuały okultystyczne i systematyczną destrukcję dzieciństwa, nie możemy dać się zwieść temu pozornemu „końcowi” historii. Epstein, w swojej roli finansisty, pośrednika i rzecznika niepodważalnych praktyk, był jedynie najbardziej widoczną postacią w znacznie starszym i głęboko zakorzenionym systemie. Dzięki swoim powiązaniom z najwyższymi szczeblami polityki, biznesu, celebrytami i praktykami okultystycznymi, umożliwił to, co historia zawsze znała w archaicznych formach: ofiary z ludzi i demoniczne rytuały, często kojarzone z bóstwami zniszczenia, takimi jak Baal czy Moloch. Epstein był jednak jedynie pionkiem w znacznie większej grze. Przed nim inne postacie, równie bezwzględne i skorumpowane, pełniły rolę dostawców „świeżego mięsa” dla elit, wypaczonych dążeniem do absolutnej władzy i nieśmiertelności. I choć jego zniknięcie na chwilę przyciągnęło uwagę mediów, naiwnością byłoby sądzić, że ten złożony, globalny system przestał działać. Od „śmierci” Epsteina tysiące młodych ludzi znika każdego roku w niewyjaśnionych okolicznościach, a szlaki handlu dziećmi nie wykazują oznak zaniku.

Oczywiste jest, że władzę przejęli inni „Epsteinowie”. Ten system, w nowych, a być może jeszcze subtelniejszych formach, nadal prosperuje. Prawdziwi sprawcy pozostają w ukryciu i dopóki te siatki elit, wykorzystujące ciała i dusze najsłabszych, pozostaną nienaruszone, dziedzictwo Epsteina będzie żyło w coraz bardziej niewidoczny i podstępny sposób. Wojna z tymi siatkami dopiero się rozpoczęła i dopóki ta mroczna rzeczywistość nie zostanie w pełni ujawniona, dzieci będą nadal znikać, z korzyścią dla potężnych.

Ale za tymi postaciami publicznymi, za fundamentami i retoryką humanitarną, kryje się o wiele mroczniejsza rzeczywistość. W następnym artykule przyjrzymy się sieciom wyzysku ludzi i handlu narządami, które rozkwitały w cieniu ważnych instytucji i polityk międzynarodowych. Wiodące postacie, takie jak Bernard Kouchner, często postrzegany jako bohater humanitarny, okazują się być filarami potwornego systemu nadużyć, w którym współudział francuskich elit jest dziś trudny do zaprzeczenia.

Ten system, wykraczający daleko poza granice Francji, jest napędzany przez aktorów francuskiej lewicy, spadkobierców mitterandyzmu, których powiązań z postaciami takimi jak Olivier Duhamel, Pierre Bergé, Frédéric Mitterrand, Madison Cox i Jack Lang nie można dłużej ignorować. Osoby te, wszystkie blisko powiązane z postaciami takimi jak Jeffrey Epstein, uosabiają sieć władzy, która zdołała pozostać ponad prawem, wykorzystując swoją pozycję do ochrony nagannych i złośliwych praktyk. Nadszedł zatem czas, aby odsłonić zasłonę tego historycznego współudziału i ujawnić prawdę, która była skrzętnie ukrywana przez o wiele za długi czas.

Autorstwo: Phil Broq
Tłumaczenie: Jarek Ruszkiewicz SL
Źródło zagraniczne: Jevousauraisprevenu.blogspot.com
Źródło polskie: WolneMedia.net

                                    AFERZYŚCI ELIT                                         Yaron Bruckner       Znany też jako Ronny Bruckne...