Kampania Solidarności z Palestyną
Oburzenie po wycieku nagrania zbiorowego gwałtu izraelskich żołnierzy na Palestyńczyku obnaża moralną zgniliznę w izraelskim społeczeństwie
W Izraelu panuje oburzenie z powodu wycieku nagrania izraelskich żołnierzy dokonujących zbiorowego gwałtu na palestyńskim więźniu. Oburzenie nie dotyczy jednak samego gwałtu, ale faktu, że nagranie w ogóle wyciekło.
Izraelczycy są wściekli z powodu wycieku nagrania, na którym izraelscy żołnierze dokonują zbiorowego gwałtu na palestyńskim więźniu w osławionym obozie tortur Sde Teiman.
Oburzenie nie dotyczy kilkunastu izraelskich żołnierzy, którzy wkładali ostry przedmiot w odbyt palestyńskiego więźnia i go przez to rozerwali. Nie, chodzi o sam fakt, że nagranie w ogóle zostało upublicznione – i to przez głównego prokuratora wojskowego Izraela.
W niedzielę wieczorem generał dywizji Jifat Tomer-Yerushalmi, główna prokurator rzekomo odpowiedzialna za zapewnienie przestrzegania prawa przez izraelską armię, została aresztowana po tym, jak w ubiegły piątek ujawniła, że to ona ponad rok temu ujawniła mediom niesławne nagranie z gwałtu.
Sprawa sądowa przeciwko domniemanym gwałcicielom – którym nie postawiono nawet zarzutów gwałtu, a jedynie „znęcania się” i „spowodowania uszczerbku na zdrowiu” – wciąż trwa. Tymczasem Tomer-Yerushalmi jest obecnie oskarżana o „naruszenie lojalności”, „nadużycie zaufania”, „zaniedbanie obowiązków” i „zakłócanie śledztwa”, jak donosi izraelski Kanał 12 w języku hebrajskim.
W liście rezygnacyjnym była prokurator armii napisała, że zatwierdziła wyciek nagrania, „aby odeprzeć kłamliwą propagandę skierowaną przeciwko organom ścigania w armii”.
Premier Benjamin Netantahu nie przepuścił okazji, by nadać sprawie dramatyzmu, przedstawiając całą sprawę jako atak na naród: „To prawdopodobnie najpoważniejszy atak wizerunkowy, jakiego doświadczyło państwo Izrael od momentu powstania” – grzmiał.
Minister obrony Izraela Israel Katz nazwał sprawę „oskarżeniem o mord rytualny”, obiecując, że wobec Tomer-Yerushalmi zostaną podjęte „wszystkie wymagane sankcje”, w tym pozbawienie jej stopnia.
„Każdy, kto fałszywie szerzy oskarżenia o mord rytualny przeciw żołnierzom Sił Obrony Izraela (IDF) i stawia dobro terrorystów z Nukhby ponad ich własne, nie jest godny nosić munduru IDF i powinien trafić do więzienia” — powiedział minister obrony. Choć jak wyjaśniły „Times of Israel” oraz inne źródła, palestyński więzień, który został zgwałcony przez rezerwistów w Sde Teiman, był cywilem, a nie bojownikiem Hamasu.
Mimo to, przeciek działa na korzyść gwałcicieli, ponieważ jego charakter może ostatecznie podważyć pozycję oskarżenia.
Godne uwagi w tym wszystkim jest powszechne oburzenie w Izraelu, gdzie powszechne współczucie dla „pokrzywdzonych” żołnierzy uczyniło z tej sprawy temat na skalę ogólnokrajową – w imię ich prawa do bezkarnego gwałcenia Palestyńczyków.
„Zamiast uścisków, dostajemy oskarżenia”
Pod koniec lipca ubiegłego roku wyciek informacji o zbiorowym gwałcie w Sde Teiman znalazł się już w centrum protestów prawicowych aktywistów i polityków – nie z powodu samego gwałtu, ale z powodu faktu, że podejrzani stanęli przed sądem.
Główny podejrzany w tej sprawie, Meir Ben-Shitrit, stał się już gwiazdą medialną w Izraelu, jakby był ofiarą. W sobotę ponownie pojawił się w prawicowym izraelskim Kanale 14, gdzie przedstawiono go jako ofiarę pomyłki sądowej.
„Może wszystko tu jest zgniłe” – przekonywał prowadzący.
„Tak” – odpowiedział Ben Shitrit. „Jest tu jedna wielka zgnilizna, która ujawnia się na naszych oczach”.
Oskarżony o gwałt zbiorowy zażądał aresztowania głównej prokurator wojskowej i jej współpracowników: „wszyscy muszą zostać aresztowani, ich telefony muszą zostać skonfiskowane i trzeba im zrobić to samo, co nam. Nie z zemsty – trzeba to zrobić, bo są przestępcami”.
W niedzielę grupa żołnierzy, którzy również są podejrzani w tej sprawie, nagrała własny film, stojąc przed Sądem Najwyższym Izraela. W przeciwieństwie do Bena Szitrita, mieli maski.
„Stoję tu dzisiaj, bo mam dość milczenia” – powiedział jeden z nich. „Zamiast uścisków, dostajemy oskarżenia. A zamiast podziękowań, milczenie”.
„Nie pozwoliliście nam odpowiedzieć ani wyjaśnić. Zrobiliście nam pokazowy proces przed kamerami i już zdecydowaliście, kto jest winny” – kontynuował żołnierz.
„Nie będziemy milczeć. Będziemy walczyć o sprawiedliwość i o nasze rodziny. Mogliście próbować nas złamać, ale zapomnieliście, że jesteśmy siłą stu ludzi” – dodał.
Zjednoczmy się wokół gwałcicieli
W Izraelu gwałciciele cieszą się powszechną sympatią społeczną. W sierpniu ubiegłego roku dwóch na trzech Izraelczyków objętych badaniem stwierdziło, że sprzeciwiłoby się ściganiu karnemu podejrzanych, nawet jeśli „istnieją podstawy do podejrzeń”. 65% respondentów stwierdziło, że co najwyżej kilka „środków dyscyplinarnych” byłoby uzasadnionych. W Izraelu oznacza to de facto klepnięcie w ramię.
Tomer-Yerushalmi w swoim liście rezygnacyjnym stwierdziła, że zatrzymani w Sde Teiman to „terroryści i najgorsi sprawcy aktów terrorystycznych”, ale zaapelowała o „podstawowe zrozumienie”, że istnieją „działania, których nigdy nie wolno podejmować nawet wobec najpodlejszych więźniów”. Była adwokat wojskowa narzekała, że to uzasadnienie „już nie przekonuje wszystkich”.
Cały ten dramat ukazuje głęboką prawdę o izraelskiej kulturze. Właściwie sam główny podejrzany o gwałt, Ben Szitrit, trafnie to ujął. Jest tu „jedna wielka zgnilizna”, która „ujawnia się na naszych oczach”.
Ile jeszcze musimy zobaczyć, zanim się przekonamy, że Izrael nie jest w stanie ścigać własnych zbrodni?
Jonathan Ofir
Fot. Zrzut ekranu z reportażu izraelskiego Kanału 12 o napaści seksualnej i gwałcie na palestyńskim zatrzymanym w więzieniu Sde Teiman. (Zrzut ekranu: Kanał 12)
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1316116903886012&set=a.648561530641556
