niedziela, 15 lutego 2026

                                   AFERZYŚCI ELIT

                                                               Andrzej Piechocki

 

Andrzej Piechocki
 

 Piechocki to prezes i współwłaściciel no­to­wa­nej na giełdzie grupy tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej MNI. Z polityką był jednak związany już od lat 90. Należał do grona naj­bar­dziej zaufanych ludzi SLDowskiego po­li­ty­ka Wiesława Kaczmarka. Gdy pełnił on funkcję ministra przekształceń wła­sno­ścio­wych, a potem ministra skarbu, Piechocki był jego doradcą.

 

Wiesław Kaczmarek SLD

 
 Jako urzędnik państwowy uczestniczył w naj­wię­k­szych polskich prywatyzacjach, m.in. prze­my­słu tytoniowego. Jego rola przy niektórych transakcjach wzbudziła poważne wąt­pli­wo­ści Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Śled­czy postawili mu wraz z m.in. gen. Gro­mo­sła­wem Czempińskim, byłym szefem Urzędu Och­ro­ny Państwa, i Michałem Tomczakiem, znanym warszawskim ad­wo­ka­tem, zarzuty prania brudnych pieniędzy i korupcji przy prywatyzacji m.in. STOEN i PLL LOT.

 

gen. Gromosław Czempiński

 

Na konta spółek związanych z Piechockim miała bowiem trafić część pieniędzy prze­ka­za­nych firmom doradczym przez niemiecki kon­cern RWE (nabył STOEN w 2002 r.) i szwa­j­ca­rski holding Sair Group (nabywcy w 1999 r. 25 proc. akcji PLL LOT). Według katowickich śledczych były to ukryte ła­pów­ki za za­koń­cze­nie sukcesem tran­s­ak­cji pry­wa­ty­za­cyj­nych.

Piechocki przekonuje, że jest niewinny. Z nieoficjalnych informacji „GPC” wynika, że akt oskarżenia przeciwko Piechockiemu ma trafić do sądu pod koniec roku.

Co udało się na temat biznesmena zgromadzić katowickim śledczym? Z akt śledztwa wiadomo, że Piechocki przez lata robił interesy m.in. z gangsterem Piotrem Baczkowskim pseudonim „Łapa”. Obecnie jest on poszukiwany listem gończym. Na początku 2011 r. zapadł się bowiem pod ziemię. W 2001 r. Baczkowski został skazany za wyłudzenie kilkunastu milionów marek niemieckich z banku BGŻ. Z kolei dziesięć lat później sąd uznał go za winnego kierowania zorganizowaną grupą przestępczą wyłudzającą na terenie Krakowa pożydowskie kamienice.

Biznesmen Andrzej Piechocki, doradca Wiesława Kaczmarka, SLD-ow­skie­go ministra skarbu, podejrzany o pranie brudnych pieniędzy i korupcję przy najważniejszych polskich prywatyzacjach, chciał ubiegac się o mandat senatora z Mazowsza.


Andrzej Piechocki zrezygnował z funkcji prezesa MNI - poinformowało w giełdowym komunikacie MNI.

Jak podała spółka umotywował decyzję brakiem przekonania ak­cjo­na­riu­szy do słuszności strategii przyjętej przez MNI.

To o tyle interesujące wyjaśnienie, że Andrzej Piechocki jest głównym ak­cjo­na­riu­szem giełdowej spółki. Przynajmniej według danych GPW, kon­tro­lu­je w sumie około 26,6 proc. akcji firmy, a sama spółka kolejne 13 proc. akcji własnych. Jedynym podmiotem, który posiada ponad 5 proc. walorów MNI jest NN OFE.

Ponadto warto zauważyć, że Andrzej Piechocki ogłosił decyzję o rezygnacji z kierowania MNI w chwili, gdy kurs akcji spółki sięga 16 groszy po spadku z 90 groszy w lutym 2016 r., a na 21 lutego zwołano walne zgromadzenie mające decydować o wyrażeniu zgody na nabycie przez spółkę akcji wła­s­nych, umorzenie 9 akcji własnych, obniżenie kapitału zakładowego i os­ta­tecz­nie scalenie akcji w stosunku 10:1.

MNI przez ostatnie 2-3 lata przekonywało w komunikatach giełdowych, że wycofuje się z biznesu telekomunikacyjnego. Dokonało szeregu operacji przy współudziale niegdyś zależnego od siebie Hyperiona, udziałowca Małopolskiej Sieci Szerokopasmowej, zmniejszając w nim zaangażowanie i przekazując mu sieci telekomunikacyjne z portfela.

Niedawno ogłosiło jednak, że w wyniku nie dojścia do skutku czynności z 2015 r. ponownie ma ponad 20,6 proc. głosów na walnym zgromadzeniu Hyperiona.

MSS budowała w ostatnich latach regionalną sieć szerokopasmową przy udziale środków unijnych. Województwo ma zastrzeżenia do realizacji pro­je­k­tów i nie wypłaciło MSS całej dotacji, zażądało wręcz zwrotu części kwoty.

Piotr Majchrzak, który poprzez spółkę Vogebue kupił spory pakiet Hy­pe­rio­na i był prezesem tej spółki – zrezygnował z funkcji.

Piechocki był w latach 1993-2002 związany z Ministerstwem Skarbu, Ministerstwem Przekształceń Własnościowych oraz Ministerstwem Gos­po­dar­ki jako doradca i radca ministra. Według katowickiej prokuratury miał być zamieszany w korupcję przy kilku prywatyzacjach, m.in. PLL LOT oraz STOEN, wyprowadzanie środków z prywatnych firm i przelewanie ich na konta zagranicznych firm oraz pranie brudnych pieniędzy pochodzących z przestępstw, które dokonywane było poprzez szereg skomplikowanych operacji finansowych w kraju i za granicą.

Piechocki ma w tej sprawie status osoby podejrzanej.

Pod koniec 2011 r. prokurator zastosował wobec Piechockiego poręczenie majątkowe na 3 mln zł oraz zakaz opuszczania kraju, połączony z za­trzy­ma­niem paszportu. Po kilku miesiącach Piechocki starał się o zgodę na jed­no­ra­zo­wy wyjazd za granicę, a gdy prokurator odmówił, obrońca Pie­cho­ckie­go złożył zażalenie do sądu w Katowicach. Sąd je jednak oddalił, a w tym samym czasie prokurator podniósł zabezpieczenie majątkowe do 5,5 mln zł. Piechocki ponownie złożył zażalenie - tym razem na wysokość zabezpieczenia majątkowego - ale Sąd Rejonowy w Katowicach ponownie go nie uwzględnił.

W czerwcu 2012 r. Piechocki złożył skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Skarżył się na to, że - na podstawie obecnych przepisów ko­de­ksu po­stę­po­wa­nia karnego - nie mógł wziąć udziału w posiedzeniach sądu, gdy ten rozpatrywał jego zażalenia. To - jak twierdził - naruszyło jego prawa do obrony oraz do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez sąd.

 

Ewa Kopacz (PO)

 

W obronie Piechockiego stanęła też mar­sza­łek Sejmu Ewa Kopacz oraz rze­cz­nik praw obywatelskich Irena Li­po­wicz. W stanowisku przesłanym do TK obie zwróciły uwagę na to, że na pod­sta­wie obecnych przepisów sąd może po­wia­do­mić oskarżonego o terminie i miej­scu posiedzenia sądu, ale nie musi - de­cy­zja należy wyłącznie do sądu.


Inne zdanie w tej sprawie zajął prokurator generalny - uznał, że skarga Piechockiego była niedopuszczalna.

Podobnie stwierdził Trybunał Konstytucyjny, gdy kilka dni temu, na po­sie­dze­niu niejawnym, rozpatrywał skargę Piechockiego. Uznał, że skarga była niedopuszczalna z powodów formalnych. Zdanie odrębne od pos­ta­no­wie­nia TK zgłosił sędzia Wojciech Hermeliński. Jego zdaniem Trybunał nie powinien umarzać postępowania w tej sprawie, tylko wydać wyrok.

Wcześniej Trybunał nie uwzględnił również wniosku Piechockiego o wstrzy­ma­nie wykonania postanowienia prokuratury o zabezpieczeniu ma­ją­t­ko­wym. Piechocki argumentował, że 5,5- milionowe zabezpieczenie "może wywołać rażące i nieodwracalne skutki w jego majątku osobistym", a także uszczerbek w majątku firm, których akcje zostały objęte tym za­bez­pie­cze­niem.

Piechocki jest od 5 stycznia 2011 r. prezesem zarządu MNI S.A. - spółki notowanej na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. W lis­to­pa­dzie 2011 r. oświadczył w telewizji TVN CNBC, że nie chce, by mówiono o nim "Andrzej P.", tylko by podawano pełne nazwisko.

                                                                                                    www.yelita.pl

 

„Globalne ocieplenie” skuło mrozem niemieckie porty

 
https://www.youtube.com/watch?v=Uf3FpoaBGPg


Kiedy czołowe agencje klimatyczne i naukowcy opłacani przez lobby klimatystów przekonują, że miniony styczeń był „piątym najcieplejszym w historii pomiarów”, rzeczywistość za oknem mówi co innego. Mieszkańcy półkuli północnej, zwłaszcza Niemcy, mierzą się z jedną z najsurowszych zim ostatnich lat. Zamiast zapowiadanego ocieplenia, Europa zmaga się z paraliżem infrastruktury, który obnaża słabość aktualnej polityki energetycznej.

 Najjaskrawszym przykładem rozdźwięku między teorią ocieplenia a praktyką, bijącym po oczach, jest sytuacja w niemieckich portach. Terminal LNG na Rugii niemal całkowicie wstrzymał pracę. Dlaczego? Bo Bałtyk zamarzł! Niemieckie zatoki pokryły się grubą warstwą lodu, uniemożliwiając jednostkom dostarczającym skroplony gaz dobicie do nabrzeży.

Służby morskie pracują bez przerwy, dzień i w nocy, próbując udrożnić szlaki, lecz zima okazuje się być silniejszy od technologii. Terminal, który miał być gwarantem niezależności od rosyjskiego gazu, w kluczowym momencie stał się bezużyteczny z powodu mrozu… podczas jednej z „najcieplejszych zim w historii”.

Niemcy, które postawiły wszystko na jedną kartę – rezygnację z węgla i atomu na rzecz gazu i OZE – znalazły się w nieciekawej sytuacji. Kolejne fale mrozów z temperaturami spadającymi do -15°C drenują zapasy paliw w zastraszającym tempie, a kolejne mroźne tygodnie mogą doprowadzić do krytycznej sytuacji. Niemcom grozi wręcz… reglamentacja energii!

Pytanie o rzetelność danych podawanych przez aktywistów klimatycznych powraca ze zdwojoną siłą. Jak to możliwe, że styczeń, który przyniósł rekordowe mrozy i sparaliżował transport w Skandynawii, Niemczech i Polsce, jest przedstawiany w mediach jako rekordowo ciepły?

Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z kreatywnym dobieraniem punktów pomiarowych, wybiórczością (jeden cieplejszy dzień nie przesądza o temperaturze w całym miesiącu) lub globalnym uśrednianiem danych w taki sposób, aby nie zaburzać narracji o nieuchronnej katastrofie globalnego ocieplenia. Przecież „planeta płonie”!

Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: NordKirier.de
Źródło: WolneMedia.net

                                   AFERZYŚCI ELIT                                                            Dariusz Przywieczerski         ...