poniedziałek, 26 stycznia 2026

                                     AFERY ELIT

                                                  Prywatyzacja "Unitra-Serwis"

 

Centrala Techniczno-Handlowa Elektroniki (dalej: CTHE) – Unitra Serwis w Warszawie powstała w 1978 roku. Miała monopol na handel te­le­wi­zo­ra­mi, odbiornikami radiowymi i magnetowidami. Dysponowała sporą siecią oddziałów w całej Polsce. Początki przemian ustrojowych okazały się dla Uni­try, tak jak dla wielu państwowych przedsiębiorstw - trudne. Pos­ta­no­wi­ła to wykorzystać grupa osób skupionych wokół młodego biznesmena, ma­ją­ce­go kłopoty z prawem.

Państwowe przedsiębiorstwo, celowo pogrążane w coraz większych problemach finansowych, podzielono na spółki.

Nowi właściciele wnosili do nich pieniądze, czasem tylko na papierze, a państwowe przedsiębiorstwo – cenne nieruchomości. Dzięki mi­ni­ste­ria­l­nej decyzji o upadłości Unitry Serwis, majątek wniesiony do nowych spółek stał się własnością prywatnych właścicieli – bez przeprowadzenia kon­ku­ren­cyj­ne­go postępowania prywatyzacyjnego.

Wówczas do akcji wkroczyła jeszcze grupa znajomych ze studiów, wśród których był doradca ministra przekształceń własnościowych. To, co wy­pro­wa­dzo­no z Unitry, trafiło w końcu w ich ręce dzięki przejęciu udziałów przez spółkę zarejestrowaną w Liechtensteinie.

Ogniwem w tym procederze był gangster Ryszard Bogucki, skazany później za zlecenie zabójstwa szefa pruszkowskiej mafii – Andrzeja Kolikowskiego, pseudonim „Pershing”. Nad wszystkim prawdopodobnie czuwały Wojskowe Służby Informacyjne, a dokładniej, oficer tej formacji płk Jan Szczęsny, który jeszcze dość długo pracował, jako dyrektor w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych oraz późniejszym Mi­ni­ste­r­stwie Skarbu.

Ryszard Bogucki

 

Śledztwo prowadzone w sprawie prywatyzacji państwowej centrali trwało blisko trzy lata i zakończyło się umorzeniem. Dokumenty z te­go postępowania zniszczono w 2005 roku. Jeden z biz­nes­me­nów, który przejmował Unitrę, zmarł w tajemniczych o­ko­li­cz­no­ś­ciach. Pułkownik WSI także już nie żyje. Z kolei zaginął drugi z biznesmenów, biorący udział w tej sprawie. To tylko kilka przykładów dziwnych zbiegów okoliczności mających miejsce przy okazji prywatyzacji państwowego majątku.

Zgromadzone dokumenty potwierdzają, że w transakcje związane z Unitrą Eltron I i Unitrą Eltron II zaangażowane były osoby związane najpierw z Zarządem II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, czyli wywiadem wojskowym, potem przekształconym w Wojskowe Służby Informacyjne. Można przypuszczać, że Piotr Baczkowski z Grzegorzem Szymankiem (biznesmeni) byli tylko „słupami” dla oficerów wojskowych spec-służb, i że swoje majątki zbili po prostu przy okazji interesów, w których byli wy­ko­rzy­s­ty­wa­ni. Wojskowe służby specjalne zaangażowane były w tworzeniu sieci spółek offshore’owych, które zakładano w kancelarii Norberta Seegera, znanego w latach 90 prawnika z Lichtensteinu, absolwenta renomowanych szwajcarskich uniwersytetów.

Istotną postacią był płk Jan Szczęsny, były oficer wywiadu wojskowego PRL, potem WSI.

płk.Jan Sczęsny

 

Nie jest wykluczone, że to właśnie on mógł być jednym z architektów po­wo­ła­nia zagranicznych spółek przez Ba­cz­ko­w­skie­go i Szymanka. Szczęsny jako oficer WSI, a jednocześnie pań­stwo­wy urzędnik, pro­wa­dził też sze­ro­ką działalność biz­ne­so­wą. Był, np. dy­re­k­to­rem przed­sta­wi­ciel­stwa Berken International w Polsce. Po­sia­dał ba­r­dzo szerokie pełnomocnictwa. Nie tyl­ko zakładał, ale także miał bez­po­ś­re­dni dostęp do kont bankowych spółki z Liechtensteinu, które znajdowały się, m.in. w Raiffeisen Banku 125 i BIG Ban­ku Gdańskim. Były to rachunki walutowe – w dolarach i markach nie­miec­kich. Oprócz tego Szczęsny posiadał też kartę kredytową „VISA Bussiness Card” z limitem rocznym 30 tys. marek niemieckich. Do­ku­men­ty, do których dotarliśmy potwierdzają, że pułkownik był też pełnomocnikiem za­re­jes­tro­wa­nej w Eschen w Liechtensteinie firmy Fortus International (kon­tro­lo­wa­nej przez Grzegorza Szymanka). Poprzez tę firmę robił interesy, m.in. z Ry­szar­dem Boguckim – np. nadzorował transakcję zakupu słyn­ne­go czar­ne­go Ferrari Testarossa, którym jeździł zabójca „Pershinga”.

Piotr Baczkowski przyznawał, że pułkownikiem łączyły go przyjacielskie relacje. Wiedział też o pracy Szczęsnego w wojskowych służbach.

Piotr Baczkowski

 

Szczęsny nie był jedynym człowiekiem służb związanym ze spółką z Liech­ten­stei­nu. Peł­no­moc­ni­kiem Berken International był też Wies­ław S., były porucznik kontr­wy­wia­du woj­sko­we­go PRL (WSW) i współ­pra­co­wnik SB. Ten śląski biznesmen bę­dąc pełnomocnikiem spółki z Vaduz, pro­wa­dził z nią jednocześnie wątpliwe in­te­re­sy. Związana z nim firma PHU Vicom była pośrednikiem w sprzedaży przez Berken International sprzętu elektronicznego do Unitry Eltron w Katowicach.

Oficer CBŚ analizujący sprawę nie miał wąt­pli­wo­ści, że przy tych transakcjach mogło dojść do przestępstwa. – „[...] przedmiotowy obrót towarowy miał miejsce pomiędzy 18 marca 1992 r. a dniem 24 sierpnia 1992 r., czyli w okresie, kiedy przedsiębiorstwo PHU VICOM w Gliwicach formalnie nie prowadziło i nie miało prawa prowadzić działalności gospodarczej, gdyż formalnie zgłosiło jej przerwanie w U­rzę­dzie Skarbowym w Gliwicach. Wobec tego przedmiotowy obrót handlowy należy traktować, jako nielegalny, realizowany w szarej strefie gospodarki. Przedsiębiorstwo VICOM z kolei towar sprowadzony od firmy Berken International AG przekazywało do firmy Unitra Eltron sp. z o.o. z siedzibą w Katowicach. Przedsiębiorstwo VICOM spełniało, więc w tym obrocie handlowym role fikcyjnego pośrednika, mającego zatrzeć rzeczywisty przebieg ruchu towarowego na linii od firmy Berken INT. w Liechtensteinie do przedsiębiorstwa Unitra Eltron w Katowicach. Od 5.05.1992 r. for­mal­nym właścicielem przedsiębiorstwa Unitra-Eltron w Katowicach jest firma Berken International z Liechtensteinu. Tak, więc przedsiębiorstwo Unitra Eltron w Katowicach należy traktować jako bezpośredniego importera przedmiotowego sprzętu rtv z firmy Berken Int. z Liechtensteinu, gdyż pośrednika działającego nielegalnie należy traktować, jako nie is­tnie­ją­ce­go w sensie prawnym. „Rzuca się w oczy” względność określenia „import”, czy w ogóle „obrót handlowy” w odniesieniu do omawianego przypadku. Właściwsze byłoby tu określenie „wewnętrzne” przesunięcie wymiany towarowej w obrębie firmy Berken International, mianowicie pomiędzy jej centralą w Liechtensteinie a ekspozyturą w Katowicach – analizował policjant z CBŚ. Jego konkluzja była jednoznaczna: „Na podkreślenie zasługuje wyjątkowo niska wiarygodność przedsiębiorstwa Unitra Eltron w Katowicach. Działalność przedsiębiorstwa Unitra Eltron sp. z o.o. z sie­dzi­bą w Katowicach zagraża interesowi Państwa.

W 1994 roku płk Szczęsny trafił tam, gdzie podejmowano najważniejsze decyzje prywatyzacyjne – do Ministerstwa Przekształceń Własnościowych. Na czele resortu stał wtedy Wiesław Kaczmarek. – Szczęsny poznał Kaczmarka podczas wypadu na żagle, w Giżycku. Szybko się zaprzyjaźnili.

Minister Wiesław Kaczmarek (SLD) odpowiedzialny za prywatyzację Unitry-Serwis
 

 Kaczmarek, który objął ministerstwo w 1993 r. po wygranych wyborach przez SLD, kompletując zespół współ­pra­co­w­ni­ków sięgał po ludzi, do których miał za­u­fa­nie. I tak m.in. doradcą ministra został Andrzej Piechocki. Ten trzydziestoletni wó­w­czas urzędnik, mimo podjęcia pracy w resorcie, wciąż prowadził prywatne interesy, m.in. z Unitrą Eltron II. Będąc doradcą ministra w 1994 r., podpisał z tą spółką umowę na świadczenie usług z zakresu doradztwa finansowego. W Mi­nisterstwie Przekształceń Wła­s­no­ścio­wych spotkały się, więc, dwie osoby, któ­re nie tylko znały kulisy prywatyzacji ma­ją­t­ku Unitry Serwis, ale same brały udział w tych wątpliwych transakcjach. Zarówno Piechocki, jak i Szczęsny przekraczając próg resortu, znajdowali się co najmniej w sytuacji konfliktu interesów. Jeden prowadził działalność doradczą i interesy w różnych branżach, a drugi reprezentował związane z przestępcami zagraniczne podmioty, przez które nie tylko legalizowano pochodzące z niejasnych źródeł pieniądze, ale również wyprowadzano państwowy majątek. Za ochronę ekonomiczną państwa w tym czasie odpowiadał Urząd Ochrony Państwa. Jego szefem był, od grudnia 1993 r., uznawany za asa wywiadu i bohatera, gen. Gromosław Czempiński.

gen. Gromosław Czempiński – szef UOP

 

Dlaczego więc UOP nie zablokował ich za­tru­d­nie­nia w ministerstwie? Na to pytanie, więc, odpowiedzi mogą być dwie: albo fak­ty­cz­nie UOP nie miał wiedzy o działalności Piechockiego i płk. Szczęsnego, albo o­by­dwaj mieli silnych protektorów, dzięki któ­rym byli nietykalni, nawet dla tej służby, któ­ra w latach 90. była, obok WSI, naj­po­tęż­nie­j­szą służbą w kraju.

Kulisy przestępczej prywatyzacji Centrali Techniczno-Handlowa Elektroniki (CTHE) „Unitra Serwis” można poznac śledząc późniejszą przestępczą karierę głównych „bohaterów” afery: Piotra Baczkowskiego, Grzegorza Szymanka, Ryszarda Boguckiego, Nikodema Skotarczaka, oficera wojskowych służb specjalnych PRL i RP – płk Jana Szczęsnego… Zdaniem Boguckiego to Baczkowski i Szymanek jako pierwsi zajmowali się w Polsce tworzeniem inżynierii finansowej, czyli przekrętów w ma­je­sta­cie prawa (do pewnego momentu).

Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która badała okoliczności upadku Unitry umorzyła śledztwo, a sześć lat później zniszczyła akta w 2005 r. (tylko dlaczego i na czyj rozkaz?).

Bogucki tak tłumaczy niepodjęcie odpowiednich czynności wobec ludzi odpowiedzialnych za skandaliczne pierwsze prywatyzacje i kontekst za­bój­stwa Papały: "Marek Papała wiedział o tych lewych prywatyzacjach i miał na to dokumenty. Winni jego zbrodni chcieli, żeby śledztwo nie poszło przy­pa­d­kiem w tym kierunku, bo tak mogło było się stać. Gdyby policja do tego do­tar­ła, ludzie odpowiedzialni za te prywatyzacje mieliby poważne problemy."

Interesujące są wątki, ukazujące związki ze służbami specjalnymi osób występujących i działających publicznie. Przykład pierwszy z brzegu:

W czasach, gdy prywatyzowano „Unitrę Serwis”, prawnikiem Katarzyny Baczkowskiej (żony Piotra) był Michał Jakub Tomczak.

Jest dziś znanym prawnikiem, który prowadzi na warszawskim podwalu kancelarię Tomczak i Partnerzy. Kontynuuje rodzinną tradycję – jego ojciec Jan pracował m.in. jako radca prawny TVP.

Niejeden zdziwi się, czytając o tym, że np. mecenas Tomczak w archiwach IPN pojawia się jako sobą zarejestrowana przez SB - jako tajny współ­pra­co­wnik o pseudonimie „Michał”.

Afera „Unitry Serwis” była poligonem dla aferzystów, którzy dzięki niej postawili fundamenty swego majątku.

 

 

KSeF – 1 – Rząd zwiększa ostrość inwigilacji firm



Krajowy System e-Faktur nie zmienia w istotny sposób zakresu podmiotów gospodarczych objętych obserwacją państwa. On nie otwiera państwu oczu. Państwo już dużo widzi przy użyciu JPK. KSeF zmienia coś innego: ostrość widzenia.

JPK funkcjonuje od lat. Obejmuje to rejestry sprzedaży i zakupów VAT — kontrahenci, wartości, częstotliwości, sezonowość. To nie jest pełna księgowość — to jest rentgen rynku. I ten rentgen obejmuje nie kilka firm, tylko zasadniczą część realnej gospodarki.

Jeżeli mierzyć rynek nie liczbą podmiotów, ale udziałem w PKB, to JPK od dawna widzi prawie wszystko, co istotne — duże i średnie przedsiębiorstwa, hurt, dystrybucję, produkcję, logistykę, sieci handlowe. To tam generowana jest istotna wartość biznesowa. To tam toczy się konkurencja cenowa, marżowa, kontraktowa. Mikrofirmy zwolnione z VAT mogą być liczne, ale ich znaczenie makroekonomiczne jest marginalne. Dwóch piekarzy w małym miasteczku nie tworzy globalnego rynku, tylko lokalne relacje. Im żaden JPK ani KSeF nie są potrzebne, bo konkurują jakością chleba czy obsługi klienta, więc nawet gdy gorszy piekarz zna ceny i klientów konkurenta, to go nie pokona.

Narracja, że KSeF drastycznie poszerza zakres inwigilacji, jest w dużej mierze fałszywa. Zakres już był bardzo szeroki. Państwo już miało wgląd w łańcuchy dostaw, obroty, zależności między firmami. JPK zrobił coś fundamentalnego — uczynił rynek widzialnym dla biurokracji. KSeF nie robi tego ponownie. Różnica polega na czym innym. Na rozdzielczości!

JPK pokazuje skutki decyzji, KSeF pokazuje same decyzje. JPK operuje agregatem, KSeF operuje zdarzeniem. JPK jest spisem treści, KSeF jest pełną książką wraz z przypisami. To zmiana jakościowa, nie ilościowa.

Dzięki KSeF znikają niedopowiedzenia. Pojawiają się pozycje faktur, ceny jednostkowe, rabaty, korekty, warunki handlowe, sekwencje czasowe. To już nie jest wiedza o tym, ile firma sprzedała w danym miesiącu. To jest wiedza o tym, jak firma sprzedaje, komu ustępuje cenowo, gdzie negocjuje, gdzie trzyma twardą linię, a gdzie balansuje na granicy opłacalności.

W tym sensie KSeF nie poszerza mapy. On ją wyostrza. Z obrazu satelitarnego robi zdjęcie lotnicze. Z konturu — strukturę. Z rynku jako zbioru statystyk — rynek jako log zdarzeń.

I to właśnie tu leży realna zmiana. Nie w liczbie firm objętych systemem, ale w tym, że firmy o największym znaczeniu gospodarczym stają się opisane znacznie dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej. KSeF nie sprawia, że państwo zaczyna widzieć więcej firm. Sprawia, że zaczyna wiedzieć o tych samych firmach znacznie więcej.

Dlatego spór o to, czy JPK obejmuje 90%, a KSeF powiększy to do 95% rynku (w sensie udziału w PKB, a nie liczbie firm), jest sporem zastępczym. Istotne pytanie jest inne: czy państwo, posiadając taką rozdzielczość danych, pozostaje wyłącznie regulatorem, czy staje się uczestnikiem infrastrukturalnym rynku — nawet jeśli formalnie nikomu tej wiedzy nie przekazuje.

Bo prawdziwa zmiana nie polega na tym, że ktoś patrzy. Polega na tym, jak dokładnie widzi!

Ciąg dalszy nastąpi

Autorstwo: Grzegorz GPS Świderski
Kanały autora: T.meX.com
Źródło: WolneMedia.net

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...