CELEBRYCI ELIT
Bogdan Wałęsa
Urodzony w 1970 r w Gdańsku. To on pierwszy opuścił dom rodziców. Znalazł miłość, gdy był jeszcze nastolatkiem. Ale miłość nie przetrwała. Jego pierwsze małżeństwo rozpadło się. Z tego związku narodziło się jedno dziecko. To pierwsza wnuczka Lecha i Danuty Wałęsów – Weronika. Bogdan ożenił się po raz drugi. Ma z tego związku syna Marcina. Mieszka w Trójmieście niedaleko rodziców.
Razem z mamą Danutą odbierał w w 1983 r. w Oslo Pokojową Nagrodę Nobla.
Po maturze najpierw próbował studiować ekonomię, ale zrezygnował. Poszedł do wojska (tata był wtedy prezydentem), a pod koniec 1993 roku trafił do pracy w UOP, (tata pomógł) studiując zaocznie w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Pierwsze małżeństwo (ze szkolnym pedagogiem Agnieszką) nie utrzymało się. Ponownie się ożenił. Tym razem z koleżanką z pracy, czyli z Urzędu Ochrony Państwa, potem przekształconego w ABW. Oboje nadal tam pracują. Mają dzieci z poprzednich związków i jedno wspólne - syna.
Warto przypomnieć wywiad, jakiego udzielił 20 lat temu Bogdan Wałęsa, najstarszy syn polskiego noblisty. On także, w wydawanym w PRL piśmie dla młodzieży „Na przełaj”, bronił na swój sposób postawy swojego Ojca. Fragmenty tego wywiadu opublikowało w drugim obiegu, pismo „Szaniec”, za którym cyt.:
A rok 1981? Jego zakończenie było klęską Ojca.
To było przykręcanie śruby z obu stron. Robotnicy w pewnym momencie chcieli za dużo i to musiało się tak skończyć.
Za dużo, czego?
Chcieli więcej pieniędzy niż była warta ich praca i nie umieli opanować anarchii. Wydaje mi się, że w pewnym momencie Ojciec stracił kontrolę nad tym wszystkim. Tylko czy był ktoś, kto mógłby to kontrolować? Z tego, co wiem, z tego, co mówią nasi znajomi, cały ruch posunął się wtedy za daleko. To nie była skuteczna droga, jeśli nie chciało się niepotrzebnych ofiar.
Co stanowiło granicę?
Żądania. Nie można było zaspokoić wszystkich żądań na raz. I ekonomicznych i politycznych. Byli tacy, którzy chcieli osiągnąć wszystko od razu, nie dając w zamian nic.
Mówiłeś o utracie kontroli. Ta wątpliwość podnoszona jest i dzisiaj. Nikt nie chce wisieć na drzewach, zamiast liści.
Są tacy ludzie, którzy chcą szybkich, całościowych przemian. Oni podburzają tych, którym ciężko się żyje i pragną jakiejś odmiany. Ojciec spotkał w stoczni ludzi, którzy mówili, że nie posłuchają go, nie przerwą strajku. Rozmawiał z nimi, powiedział: słuchajcie teraz musimy przerwać, bo nic więcej nie zwojujemy, będzie tylko rosnąć zmęczenie i niechęć. A jak nic się nie zmieni, to pójdziemy dalej. Trzeba zachować siły na później. Nie ma, co liczyć na to, że ktokolwiek w tym kraju może strzelić palcami i już wszystko będzie, złote życie. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Ale jeśli nie podejmie się dzisiaj radykalnych decyzji, to każda zwłoka, każde odwlekanie, będzie nas pogrążało, aż zabrniemy w sytuację już naprawdę bez wyjścia.
Nie wszyscy tak myślą. Są ludzie, którzy byli kiedyś związani blisko z twoim ojcem a dziś występują przeciwko niemu. Zarzucając mu na przykład sprzeniewierzenie pieniędzy z Nagrody Nobla.
Pamiętam, jeszcze przed rokiem 1980, chodziliśmy do Kościoła Mariackiego w Gdańsku na takie spotkania, modlitwy za aresztowanych. Ci wszyscy, którzy się tam spotykali, próbowali zorganizować coś, co spowodowałoby, że będzie lepiej. I gdy ojciec się wybił, stał się tym, kim jest dzisiaj, oni cały czas chcieli tego samego – też przewodzić, też mówić, co jest dobre, a co złe (...).
I jak to oceniasz?
Sądzę, że to nic nie zmienia. Oni na szczęście nie mają większego wpływu. To jest posunięcie anarchistyczne przeciwko temu, co się teraz dzieje i co może przynieść zmiany na lepsze. Będą patrzeć, co Ojciec robi i jeśli nie będzie szło po ich myśli, znowu zaczną podgryzać. Ale mam nadzieję, że on sobie z tym poradzi (...).
za: „Szaniec”, pismo młodzieży Polskiej Partii Niepodległościowej, nr 1 z kwietnia 1989.
Według informacji, jaką podało „Na Przełaj” wywiad został sprawdzony i zaakceptowany przez „jednego ze współpracowników Ojca”. Uderzają jednak prezentowane przez Bogdana Wałęsę tezy nt. oceny wprowadzenia stanu wojennego w Polsce czy ocena samych robotników i działaczy Solidarności. Przecież, 19-letni wówczas syn Lecha Wałęsy, swoją ocenę musiał wynieść z domu rodzinnego i nie sposób pozbyć się wrażenia, że była one powielaniem schematu propagandowego lansowanego wtedy przez komunistów.
Dlatego, po raz kolejny warto zadac sobie pytanie, jak to naprawdę było z tym Lechem Wałęsą i jego wkładem w odzyskanie przez Polskę niepodległości?
WIDEO: Syn byłego prezydenta Bogdan Wałęsa o książce matki i stosunku ojca do niej (TVN24)
Bogdan Wałęsa: Z Oslo przywiozłem sobie biegówki
Polski serwis genealogiczny - BOgdan Wałęsa
Dzieci Lecha i Danuty Wałęsów nie pozwalają mediom o sobie zapomnieć
www.yelita.pl

