piątek, 27 lutego 2026

                         TUZY ELIT

                            Marek Belka

 

 

 (ur. 9 stycznia 1952 w Łodzi) – ekonomista, profesor, polityk, wykładowca akademicki, urzędnik w międzynarodowych instytucjach finansowych. Dwukrotnie wice­pre­mier i minister finansów (w 1997 i w latach 2001–2002), od 2 maja 2004 do 31 października 2005 premier RP, od 11 czerwca 2010 prezes Narodowego Banku Polskiego. Komunista a po 1989 roku socjaldemokrata i euro­pej­czyk, twórca tzw „podatku Belki”.

Agent komunistycznego wy­wia­du PRL o kryp­to­ni­mie Belch. Członek organizacji - Komisja Trójstronna – (ang. Trilateral Commission)

Prywatna, pozarządowa, globalistyczna, organizacja założona w 1973 z inicjatywy żydowskiego potentata naftowego - Davida Rockefellera przez 325 prywatnych osób pochodzenia żydowskiego z Europy, Japonii i Północnej Ameryki, w celu promowania bliższej współpracy między tymi rejonami. Obecnie rozszerza swoją działalność poza trzy pierwotnie zakreślone obszary na cały glob ziemski.

W okresie PRL działał w komunistycznym Zrzeszeniu Studentów Polskich, Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej i PZPR (sekretarz komitetu uczelnianego PZPR na Uniwersytecie Łódzkim w Łodzi).

W 1990 został doradcą i konsultantem w Ministerstwie Finansów, a następnie Ministerstwie Przekształceń Własnościowych i Centralnym Urzędzie Planowania. W 1996 objął stanowisko konsultanta Banku Światowego. Równolegle, w latach 1994–1996, był wiceprzewodniczącym Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów, a następnie doradcą ekonomicznym prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

W lutym 1997 został powołany na funkcje wicepremiera oraz ministra finansów w rządzie Cimoszewicza, zastępując w nim Grzegorza Kołodkę. Stanowiska te zajmował do października 1997, kiedy ustąpił z urzędu razem z całym rządem po przegranych przez SLD wyborach parlamentarnych.

W październiku 2001 został ponownie wicepremierem i ministrem finansów, tym razem w rządzie Leszka Millera. W okresie swojego urzędowania wprowadził podatek od dochodów kapitałowych, nazwany później "podatkiem Belki". Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał ograniczenia wydatków socjalnych; zarzucano mu później, iż tymi wypowiedziami przyczynił się do słabszego wyniku koalicji SLD-UP w wyborach parlamentarnych. Z rządu odszedł z dniem 6 lipca 2002.

Był związany z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, do partii formalnie należał w latach 1999–2005.

W kwietniu 2004 został zgłoszony jako prezydencki kandydat na następcę premiera Leszka Millera. 2 maja 2004 Aleksander Kwaśniewski oficjalnie powołał go na urząd Prezesa Rady Ministrów oraz przewodniczącego Komitetu Integracji Europejskiej i dokonał zaprzysiężenia jego pierwszego gabinetu. Marek Belka wygłosił exposé w dniu 14 maja, nie uzyskał jednak w Sejmie wotum zaufania.

Wiosną 2005 roku zadeklarował gotowość do poparcia Partii Demokratycznej oraz uczestniczył w kilku jej spotkaniach. W sierpniu poparł kandydaturę Henryki Bochniarz w wyborach prezydenckich, w wyborach parlamentarnych bez powodzenia kandydował do Sejmu z pierwszego miejsca na liście Partii Demokratycznej w okręgu łódzkim.

19 października na pierwszym posiedzeniu Sejmu V kadencji złożył dymisję. Pełnił obowiązki premiera do czasu powołania nowej Rady Ministrów w dniu 31 października 2005.

27 grudnia 2005 został mianowany na stanowisko sekretarza wykonawczego Komisji Gospodarczej ONZ ds. Europy (UNECE); obowiązki na tym stanowisku objął z początkiem 2006. Następnie, w styczniu 2009 roku, został dyrektorem Departamentu Europejskiego Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

27 maja 2010 tymczasowo wykonujący obowiązki Prezydenta RP Bronisław Komorowski wyznaczył go na kandydata na urząd Prezesa NBP dzięki poparciu Komisji Trójstronnej (ang. Trilateral Commission) Po ogłoszeniu decyzji o kandydowaniu Marek Belka ustąpił ze stanowiska dyrektora Departamentu Europejskiego MFW. 10 czerwca 2010 Sejm VI kadencji wybrał go na stanowisko Prezesa Narodowego Banku Polskiego, a dzień później – po złożeniu przysięgi – Marek Belka objął urząd.

Będąc Premierem RP załatwił intratną posadę swojemu bratu w największym polskim koncernie naftowym Orlen, brat premiera Zbigniew Belka (został doradcą wiceprezesa Orlenu Janusza Wiśniewskiego).

Belka przyznał się, że w 1984 r. przed wyjazdem na stypendium do USA podpisał lojalkę dla SB tzw. instrukcję wyjazdową. Faktycznie jednak Marek Belka został zarejestrowany przez wywiad PRL jako agent o kryptonimie Belch. Z teczki, która z Instytutu Pamięci Narodowej trafiła do komisji śledczej ds. PKN Orlen, wynika, że w latach 80., będąc na stypendium w USA, Belka świadomie współpracował z oficerami wywiadu.

Żona Marka Belki Krystyna zarządza firmą medyczną Lux Med, mają dwoje dzieci - córka Marysia oraz syn Piotr.

 

Pękający łańcuch zależności


https://www.youtube.com/watch?v=Q9tPFHWVH6k
https://www.youtube.com/watch?v=yGrr0p0AVPg
https://www.youtube.com/watch?v=fUdWMeEi7aw


Kiedy defekt ścieków staje się poważną sprawą publiczną mocarstwa, obnażona zostaje mizeria i nikczemność systemu opartego na kłamstwie. Osiągnięto właśnie stan niepohamowanego upadku. Kto jeszcze usiłuje płynąć z prądem, już jest śniętą rybą.

Wymowny zwrot za jaki posłużył bunt załogi z powodu nadużyć i własnego losu na pokładzie lotniskowca Gerald Ford, napędza w tej chwili reakcję łańcuchową. Okazuje się, że załoga (szczebel nieznany) próbowała kontaktować się z wojskowymi w USA oczekując interwencji. Między innymi, o sprawie dowiedział się ze swoich źródeł pułkownik Douglas Macgregor. Ludzie jak on, nie pozostają bierni. Rozpoznając bliżej sytuację pułkownik stwierdził, że przestał działać system wsparcia. Znaczy to, że państwa regionu widząc szykowaną zawieruchę z zaangażowaniem 30% całego potencjału armii amerykańskiej, odmówiły w swoich portach dokonania uzupełnień, niezbędnych napraw i to wystarczyło. Turcja zorientowała się, że jeśli padłby Iran (jej potężny sąsiad), ona będzie kolejną pozycją w menu polityki inspirowanej przez Izrael realizowanej z udziałem Stanów Zjednoczonych.

Zapalnik nastrojów

Niezwykle lapidarnym, ale nośnym stał się krótki wywiad Tuckera Carlsona z byłym pastorem pełniącym rolę ambasadora USA w Izraelu. Pastor stojąc w obronie „słusznej taktyki IDF w Gazie” zarzucił, że armia amerykańska w Iraku i Afganistanie nie ocaliła tylu cywilów, ilu armia izraelska w Gazie. Zapytany o konkretne liczby, pastor nie potrafił ich podać, ale zasłonił się znaczkiem flagi amerykańskiej wpiętym w klapę marynarki twierdząc, że jest lojalnym obywatelem Stanów Zjednoczonych. Jego wiedza pochodzi z rozmów z osobami, które tam były. Burzliwy przebieg tego wywiadu (w warunkach zatrzymania Carlsona i jego ekipy filmującej przez IDF na lotnisku w Tel Awiwie), rykoszetem wywołał istną pianę wściekłości na codzienne polityczne brnięcie Donalda Trumpa w sprzecznościach.

Od dłuższego czasu jego decyzje postrzegane są jednoznacznie jako realizacja dyrektyw pisanych przez Benjamina Netanjahu, bądź przez bogate żydowskie lobby w USA, szczelnie otaczające prezydenta dezinformując o faktach. Potwierdzeniem sytuacji było ostatnie orędzie prezydenckie, którym zanudzał przez 1 godzinę i 47 minut. Spuchnięte powieki, nabrzmiałe kostki nóg i słowotok skupiły uwagę bardziej widzów niż słuchaczy. Głowa państwa, zarazem dowódcy sił zbrojnych USA i NATO jest chora. Obrazek do reszty zaognił nastroje Amerykanów, kiedy przemowa prezydencka została nagrodzona oklaskami. Nie było widać wstrzemięźliwości oburzonych na co dzień i krytycznych Demokratów, choć byli obecni. Nikt dziś nie dostrzega jakiejkolwiek postaci polityka, który reprezentowałby znaną z demokracji partię. Bez ogródek, Amerykanie wnioskują, że są fatalnie rządzeni przez obce ich interesom lobby.

Niepamięć i błędy

Hilary Clinton, zeznająca wczoraj w ramach przesłuchań osób zamieszanych w aferę Epsteina, „O niczym nie wiedziała, nigdy też nie podróżowała na wyspę”. Amerykańskie brudy piorą izraelskie pralki, w Ameryce.

Tymczasem, jak gorący kartofel odrzucane są zamówienia serwisowania legendarnego lotniskowca przez adresatów na Bliskim Wschodzie. Okazuje się, że pierwszym, który gotów udzielić pomocy, byłby port w Indiach. Dlaczego? Otóż, występujący w annałach Epsteina Narendra Modi – aktualny premier Indii, właśnie dwa dni temu złożył wizytę, albo wezwany został na dywanik do Izraela. Indie – wprawdzie jako dotychczasowy członek BRICS, od dawna zachowywały się chwiejnie.

Tej postawie kładą kres Chiny publikując oświadczenie: „Kraj, który udziela pomocy Izraelowi nie zasługuje na zaufanie pozostałych członków grupy stowarzyszonej w BRICS.” Od wczoraj zatem, odczytanie BRICS to: Brazylia, Rosja, Iran, Chiny i Afryka Południowa. Gronem oczekujących kandydatów są pozostałe państwa bliskowschodnie. Ciekawe jak postąpi przerażona swoim statusem Turcja.

Ratując się gospodarczo, Indie usiłują nakłonić Brazylię do współpracy w zakresie obrotu pierwiastkami ziem rzadkich. Tym krokiem postąpiły dokładnie wbrew decyzji Chin o blokadzie własnego eksportu wszelkich surowców do Stanów Zjednoczonych w odpowiedzi na absurd polityki celnej.

Kontakt z Chinami usiłuje nawiązać Friedrich Merz składając wizytę w Pekinie. Cel jest nieznany. Przeniesienie produkcji samochodów nie uratuje rynku wewnętrznego Niemiec przed galopującą inflacją i bezrobociem. Zamówienie na dozbrojenie, raczej nie wchodzi w grę z globalistą.

Świat i my

Indie i Niemcy są kolejnym przykładem poszukiwania partnerstwa z odległym państwem. Taki sam błąd popełniła w ostatnim czasie ekipa otaczająca europosła Grzegorza Brauna, tworząca Konfederację Korony Polskiej, która stawia na interesy z chwiejnymi Indiami. Chcąc odzyskiwać znaczenie i suwerenność, warto szukać chętnych do współpracy wśród najbliższych sąsiadów, ceniących poza suwerennością pokój i dobrobyt obywateli. Zataczając coraz szersze kręgi, można pozyskać tak samo myślących Węgrów, Słowaków, Czechów, Białorusinów, Rumunów, Bułgarów, nie wykluczając Niemców. Ich mieszkańcy myślą tymi samymi kategoriami co Polacy, cierpią na tę samą postać nowotworów politycznych w postaci skorumpowanych i ośmieszających się przywódców.

Jako ludzie słabi, dotychczasowi politycy dali się uwieść, a pełniąc stanowiska decyzyjne, mając dostęp do pieniędzy, ulegają szantażowi oddając lalkarzom wszystko, by nie trafić w infamii na pierwsze strony gazet w jednoznacznie kompromitujących seriach zdjęć, czy zeznań świadków. Do pełnienia władzy potrzebni dotąd byli ludzie słabi, a jako uzależnieni od swoich niskich skłonności spełniają każdą zachciankę szantażysty. Jak pijak i ćpun – wyniosą z domu wszystko, by mieć na jeszcze jedną willę, „małpkę”, jeszcze jedną „kreskę”, choćby już wymieniono mu przegrodę nosową.

Globalny system absurdu oparty na przemocy, kłamstwie i grabieży pruje się coraz szybciej jak zżerany przez mole szaliczek. Ktokolwiek błądził, pora na refleksję, że nadzieja z wiarą doczekała się potrzeby energicznego działania.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com [1] [2] [3]
Źródło: WolneMedia.net


                            TUZY ELIT                              Adam Jerzy Bielan       Adam Jerzy Bielan (ur. 12 września 1974 w Gdańsku...