poniedziałek, 29 grudnia 2025

                                      AFERY ELIT

                                                 Afera Gruntowa PSL

"Żeby Polska była Polską" i "Polska ziemia dla polskich rolników" - pod takimi hasłami odbył się protest rolników, którzy - jak twierdzą - chcą zwrócić uwagę na problem wyprzedaży polskich gruntów osobom, reprezentującym obcy kapitał. Manifestacja była również wyrazem solidarności z rolnikami strajkującymi w całej Polsce.

 

Zachodniopomorscy rolnicy protestujący w 2013 roku przed szczecińską siedzibą Agencji Nieruchomości Rolnych, przyjechali do Szczecina kilkudziesięcioma maszynami rolniczymi, jeździli w proteście po głównych ulicach miasta. W nocy ciągniki wraz z dyżurującymi przy nich rolnikami stały przed siedzibą ANR.

Zdaniem rolników sprzedaż prowadzona przez Agencję Nieruchomości Rolnych nie poprawia struktury gospodarstw, a ziemia trafia do osób reprezentujących duże podmioty, które są powiązane z kapitałem zagranicznym. Rolnicy indywidualni - jak przekonują protestujący - nie są w stanie konkurować z dużymi podmiotami.

Rolnicy domagali się przyjazdu ministra rolnictwa Kalemby (PSL) do Szczecina ale minister był zajęty wówczas zajęty pracami nad zalegalizowaniem w Polsce brutalnego i krwawego uboju rytualnego zwierząt na życzenie lobby ubojowego (żydowsko-muzułmańskiego)


 
                                                                Minister Kalemba (PSL) – odpowiedzialny za aferę.

 

ANR odpiera natomiast zarzuty i twierdzi, że jej polityka prowadzi do powiększenia gospodarstw rolnych. Agencja podkreśla, że od momentu podpisania w czerwcu porozumień z protestującymi rolnikami nie sprzedaje ziemi osobom nie­up­raw­nio­nym i odwołuje przetargi, kiedy zachodzi obawa, że stają do nich takie osoby.

Podstawowym problemem pro­te­stu­ją­cych rolników są tzw. słupy czyli podstawione osoby które nabywają polską ziemię a później odsprzedają ją, obcokrajowcom głównie Niemcom, za cichym przyzwoleniem ANR i Ministerstwa Rolnictwa którymi kierują działacze PSL.








Pożyczka czy planowane zadłużenie podatników UE


                                                            https://www.youtube.com/watch?v=az-7CZzfCQg

Pożyczka w wysokości 90 miliardów euro zaciągnięta przez Unię Europejską dla Ukrainy na poczet jej budżetu na rok 2026, jest w zasadzie sposobem przedłużenia trwającej wojny. Europa już poniosła straty z tego tytułu. Jednym ich przejawem będą podatki zasilające kieszenie bankierów domagających się stosownej wysokości oprocentowania. Cel i charakter pożyczki wydaje się jednym z najbardziej szalonych mechanizmów XXI wieku. Recenzując tenże mechanizm, dziennikarz Pepe Escobar przypisuje mu zaistnienie szeregu zjawisk towarzyszących, zdolnych gruntownie zmienić geopolitykę.

Trzeba w nim dostrzec fakt, że Zachód obejmujący 50 krajów, jakkolwiek mocno podzielony, wykorzystuje państwo trzecie do walki z Rosją z zapalczywością „do ostatniego Ukraińca”. W polu walki nie giną Amerykanie, czy Europejczycy. Kraj jest dziesiątkowany przez Zachód, stawiane są przed nim oczekiwania, których nie jest w stanie spełnić. Jako przegrany, kraj ów stał się czarną dziurą gospodarczą i finansową. Zachęty w rodzaju: „musimy ich ratować” dowodzą nieuchronnego pogorszenia sytuacji. Na domiar złego, pożyczona kwota 90 miliardów euro (przy braku własnych środków), wystarczy zaledwie na 1 rok. Ponadto, skradzione około 200 miliardów dolarów depozytów rosyjskich obywateli w banku europejskim, przekazane Ukrainie wywołałoby panikę wśród ekonomistów.

Oceniono jednoznacznie, że to krok niszczący ostatecznie rynek finansowy w Europie. Teraz już nikt nie zaryzykuje trzymania pieniędzy w bankach Europy. Nie odważy się też nikt prowadzić interesów z tak nieodpowiedzialnym partnerem, by nie stracić wszystkiego w jednej chwili. Z obawy przed reakcją Rosji, postanowiono więc poprzestać na darowiźnie nazwanej pożyczką. Nie mając żadnych środków własnych, Ukraina nie będzie mogła spłacić, skoro już odsetki z poprzedniej transzy spłacane są przez Polaków. Należy spodziewać się, że środki dla Ukrainy, przy zadłużeniu budżetu każdego z państw europejskich będą pochodzić z oszczędności na kontach podatników. Poza absurdalnością, proceder jest bezprawny. Zapowiada się, że tracąc swoje oszczędności, podatnicy będą przymuszeni formą obligacji unijnych zaciągnąć pożyczki na poczet odbudowy Ukrainy zwolnionej z jej spłaty.

Niemiecki przedsiębiorca przewiduje, że tak ułomne rozwiązanie wymknie się spod kontroli. Stale rosnąca wartość obligacji oznacza rosnący koszt pożyczek z każdą sekundą. Banki mają wiedzę jak dalece państwa są już zadłużone, a Francja, Niemcy i Włochy są praktycznie bankrutami. W tej sytuacji, kolejna pożyczka nie dla własnych obywateli, a innego państwa tkwiącego w warunkach przegranej wojny, kwalifikuje pomysł do szaleńczych rozgrywanych na oczach świadków. Nie zmieni to wcale losu wojny.

Rosjanie przyglądając się jak europejskie przywództwo najpierw zamroziło ich aktywa w bankach, potem zarządziło dofinansowanie Ukrainy w ramach pomocy wojennej, najpierw wściekli się. Teraz jednak z uśmiechem obserwują. Przede wszystkim dlatego, że elity nie będą spłacać długów, ale podatnicy. Korzyści wzbogacą banki. Będą analizować dłużników, od których nie tylko wyegzekwują odsetki, ale też całą kwotę zadłużenia. Zastrzyk finansowy może przedłużyć wojnę o kolejne dwa lata. Skalkulowana pożyczka ma wystarczyć w charakterze budżetu dla Ukrainy, żeby przetrwać rok 2026/2027.

W rozważaniach finansowych pomijane jest rozstrzygnięcie wojny na linii frontu, o czym cyklicznie przypomina minister Siergiej Ławrow, ale czego nie próbują zrozumieć delegacje amerykańskie zachowując się jakby nie dostrzegały tego warunku. Podobnie niedowidzącymi rzeczywistości są polscy politycy i komentatorzy wierni swoim ugrupowaniom rządzącym na przemian.

Zacni historycy, podobnie nie chcą przyznać, że zawsze w dziejach wojen, o warunkach ich zakończenia decydowali wygrani, nie odwrotnie, co usiłują przeforsować zachodni mężykowie stanu. O przedłużaniu się tej wojny przesądzi również amerykański upór w odrzuceniu własnej roli inicjującej jako wieloletni inspirator i koordynator zbrojnej grupy zwanej NATO. Zachowanie i wypowiedzi prezydenta, jego wysłanników są najlepszym tego dowodem.

Nie biorą też pod uwagę tego, że Rosja dostrzegając skutki zamrożenia środków swoich obywateli, może zrobić dokładnie to samo z kontami przedsiębiorstw niemieckich, francuskich prowadzących działalność produkcyjną na obszarze Rosji. Dlatego właśnie lobby przemysłowe Niemiec wywiera naciski na kanclerza Friedricha Merza, by wykazał więcej wyobraźni w gospodarczych skutkach decyzji politycznych. Jak podaje „Luxembourg Times”, przedstawiciel lobby zakładów produkujących samochody, stal, produkty chemiczne ostrzegł, że Niemcy stoją w obliczu drastycznego załamania gospodarczego za sprawą „nieporadnej koalicji Friedricha Merza”. Grupa 18 deputowanych z jego własnej partii (CDU) zbuntowała się w wyniku proponowanych ustawach emerytalnych.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.comLuxTimes.lu
Źródło: WolneMedia.net

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...