czwartek, 8 stycznia 2026

                                   AFERY ELIT

                                           Afera Suszu Jajecznego

 Nieuczciwi przedsiębiorcy spod Kalisza latami igrali ze zdrowiem, a nawet życiem Polaków. Żeby sprzedać susz jajeczny z dodatkowym zyskiem, podrabiali go. Tak jak w przypadku fałszowanej soli polegało to na kupowaniu tańszego półproduktu. Były to... zepsute jaja. Strach pomyśleć, co jeszcze trafiało do fałszywego suszu. Wykryto w nim kawałki kości zwierząt, metale ciężkie. Z rynku wycofano 300 ton skażonej suszem żywności. To głównie ciasta, słodkie bułki, pączki, a także makarony, wędliny, pasztety, produkty uboju rytualnego, kluski śląskie, gotowe pierogi.

 


                                             Minister Rolnictwa – Marek Sawicki PSL – odpowiedzialny za aferę.

 

Niebezpieczne są zwłaszcza bakterie coli i salmonella. Wykryto też kadm i ołów. Fakt, że w suszu były groźne bakterie to już bardzo poważna sprawa. Taka żywność wywołuje ostre biegunki, które mogą prowadzić do odwodnienia - ostrzega ekspert.

Jak to możliwe, że proceder oszustów trwał latami? Według "Gazety Wyborczej" szef kaliskiego sanepidu to... szwagier właściciela firmy Viga, producenta fałszywego suszu! Do siedzib oddziałów inspektoratu sanitarnego w Kaliszu i Nisku weszli funkcjonariusze Cen­tral­ne­go Biura Antykorupcyjnego. Właściciel Vigi Krzysztof Z. (56 l.) został zatrzymany

Susz jajeczny, który jest do produkcji makaronów, wędlin, ale także ciast i pieczywa zawierał śladowe ilości jajek. Producent dosypywał do niego za to dużo suszu rybnego z dodatkiem wapnia i kurkumy. Produkt może być rakotwórczy.

Minister Sawicki pytany o to, czy Polacy dowiedzą się gdzie trafiał trefny susz jajeczny, zrzuca odpowiedzialność na prokuraturę – To jest ich decyzja, czy powiadomią społeczeństwo.

PSL było przeciwne ujawnieniu listy firm które stosowały taki susz jajeczny w swoich produktach

                           447 do archiwum? Nareszcie!

 


Ze statystyki wynika niewątpliwie, że na świecie jest więcej gojów niż „dobrze urodzonych”. Na przykład taka Wikipedia podaje, że na świecie żyje 15-16 000 000 (milionów) tych drugich. Ogólna ilość mieszkańców naszej zieleniejącej coraz bardziej od zielonego ładu planety to ponad 8 miliardów: 8 300 000 000. Kiedy odejmiemy pierwszych od drugich zostanie 8 284 000 000 . Tych nazywają gojami. Co taki goj może mieć? Z tym zielenieniem na razie przerwa, bo złowrogi Putin dmuchnął z Sybiru i mróz stanął nad kawałem planety. I stoi, sobaka!

Ale co taki goj może mieć? Goj może mieć rodzinę. Zostawmy w spokoju pokolenia wstępujące gojów czyli „wapniaków” albo „dziadersów”. Nie mieli łatwo, ale na ogół udawało im się zadbać o jakiś dach nad głową, założyć rodzinę, spłodzić i wychować dzieci. Na przykład w takim 1955 roku urodziło się w Polsce prawie 800 000 dzieci. A jak to wyglądało w Polsce w szczęśliwie minionym 2025 roku, siedemdziesiąt lat później, w dobrobycie i z 800+? Urodziło się nieco ponad 230 000, miało być prawie 240 000, ale działały kliniki im. Dr Gizeli Mengele. Tak, czy owak, trzeba przyznać, że ówcześni dziadersi „mieli jaja”, rodziny i płodzili cztery razy więcej potomków niż dzisiejsi dzielni młodzi wykształceni z wielkich miast. Młodzi wykształceni z wielkich miast, budujcie krematoria, bo domów spokojnej starości nie wystarczy…

Dzisiejsza młodzież ma za to komputery, smartfony, wyścigi szczurów w korporacjach, sygnalistów przy sąsiednim biurku, Zielony Ład, tęczowych wesołków, elektryczne hulajnogi, pożyczki we frankach szwajcarskich i tam takie różne atrakcje jak grillowanie, ciepła woda w kranie i piwko. Bez jaj. No ale przecież coś im tam chyba zostaje oprócz wspomnień z tygodniowego pobytu w Hurghadzie? Jakiś domek? Jakieś mieszkanko? No, może po „dziadersach” chociaż?

Trochę cierpliwości, staruszkowie kopną w kalendarz, młodzi będą spadkobiercami. Będą coś po nich mieli. A co mówią na ten temat starsi i mądrzejsi?

Na dobrą sprawę po co tym młodym gojom te spadki, skoro następców nie ma? No właśnie! A gra jest warta świeczki! W „Tymkraju” jest 15,7 miliona mieszkań!, każdy będzie z czasem spadkodawcą, mamy czas! Ładny szmal! Trzeba tylko wymyślić sposób, jak na tym łapę położyć. Bo prawo zdefiniowane od wieków mamy: „[…] pierwszy, który położy rękę na własności goja, staje się jej panem”. Tylko jak położyć, skoro ich prawo zapewnia im spadkobranie? To chyba proste! Trzeba prawo zmienić!

Wymyślmy coś, na przykład taki Zielony Ład. Trzeba nasypać trochę z mieszka tym durniom, którym udało się wmówić, że planeta płonie, niech umoczą pyski w melasie. A te domy gojów, co oni mają dostać w spadku, to one są przyczyną tego pożaru, tego dwutlenku węgla, co planetę zatruwa. Te domy. Jak uwierzą, to każe się potencjalnym spadkobiercom tyle zainwestować w te domy, że im się nie opłaci. Jak kazać? No, „samowystarczalne ogrzewanie”, „zeroemisyjne izolacje”, wiatraki, solary i różne takie „perpetuum mobile dyrdymale”. Nie będzie ich na to stać, a nasi jarmułkowi w rządzie obmyślą im takie kary za niedostosowanie tych chałup, że im gacie poopadają z wrażenia. Dyrektywy unijne Pinokio Jacob Student przyjął w tej sprawie. Nie dostosuje chałupy – nie przejmie domu ani gruntu, prawo zabrania, notariusz nie przepisze, a kary lecą i rosną. Reszta prosta: państwo przejmuje chałupy z gruntem za długi, a my przejmujemy od państwa, które też jest zadłużone, no nie? Tak, jak chyłkiem przejęliśmy paje kołchoźników na Ukrainie, jeszcze nam cały świat się zrzucał na jachty, kasyna i winnice żeby nas przed tym watażką Putinem obronić. Prosili, żeby brać. Konkurencji nie będziemy mieli, bo młodzi, co by o ojcowiznę chcieli zadbać, nie przyszli na świat. Po kłopocie. Gizeli trzeba jakiś order chlebowy dać. Dla przykładu. Będzie można 447 wsadzić do archiwum.

Autorstwo: Barnaba d’Aix
Źródło: WolneMedia.net

+5

              ELITY - DRUGI GARNITUR                           Jerzy Halbersztadt    Żydowski polityk, współtwórca Muzeum Historii Żydów Pol...