środa, 6 maja 2026

              ELITY - DRUGI GARNITUR

                                          Agnieszka Graff

  


Córka Alicji i Kazimierza Graffa (ur. 1970) – żydowska pisarka, tłumaczka i publicystka, związana z ruchem fe­mi­nis­tycz­nym. Członkini zespołu lewackiej "Krytyki Politycznej". Swoją „karierę” zawdzięcza układom jej rodziców, sta­li­now­skich dygnitarzy PR.

Studiowała na angielskim University of Oxford, w Amherst College w stanie Massachusetts w USA i w warszawskiej Szkole Nauk Społecznych PAN. Pracuje w Instytucie Ameryk i Europy Uniwersytetu Warszawskiego, wykłada również na gender studies. Autorka wielu esejów i felietonów (publikowanych m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Literaturze na Świecie" i "Zadrze"). Współzałożycielka Porozumienia Kobiet 8 Marca, wraz z którym organizuje coroczne Manify. Członkini Rady Programowej Programu Spraw Precedensowych w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Bada związki między homofobią a antysemityzmem. Dokumentuje tzw. proces, w którym kobiety i mniejszości seksualne stały się według niej "zakładnikami" sporu o polską tożsamość.

Zwalcza ostro, polskie wartości narodowo – katolickie.

Jej rodzicami byli:

Kazimierz Graff

 


 

(ur. 11 listopada 1917 w Warszawie zm. 5 kwietnia 2012 w Warszawie) – ży­dow­ski prawnik, stalinowski prokurator. Zbrod­niarz stalinowski, zdrajca Polski.

Urodzony w rodzinie żydowskiej, jako syn kupca Maurycego Graffa i nauczycielki Gustawy z domu Simonberg. Przed II wojną światową absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim; był działaczem antypolskiego Ko­mu­nis­tycz­ne­go Związku Młodzieży „Życie” oraz przewodniczącym Warszawskiego Akademickiego Komitetu Antygettowego z jego ramienia (1937–1938). Wraz z żoną Alicją Graff od 1946 oskarżał wielu żołnierzy Armii Krajowej, m.in. Stanisława Sojczyńskiego ps. „Warszyc”, rozstrzelanego w 1947, oraz kolejnych 12 żołnierzy AK skazanych na śmierć w ciągu trzydniowego procesu przez sąd w Siedlcach. Już następnego dnia Graff wydał rozkaz rozstrzelania skazanych AK-owców, "aby nie zdążyli złożyć przysługującej im z mocy prawa prośby o ułaskawienie" W 1967 zwolniony z prokuratury wojskowej. Od tej pory pracował jako adwokat i radca prawny (m.in. w przedsiębiorstwie „Telkom” w latach 1971–1997). 18 października 2007 oskarżony przez Instytut Pamięci Narodowej za sprzeczne z prawem PRL aresztowanie Stanisława Figurskiego.

Funkcję zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego Kazimierz Graff pełnił do listopada 1951 roku. Następnie, do 1968 roku, kierował Prokuraturą Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Był znany z tego, że nagle, jako wysłannik wyższych czynników, pojawiał się na rozprawach sądowych. W trakcie jednego z takich procesów miejscowy prokurator po konsultacjach z nim oraz "korespondencji" przy użyciu podawanych pod stołem karteczek wniósł o jak najszybsze zakończenie rozprawy. Gdy sąd doszedł do wniosku, że sprawę należy jednak kontynuować, "płk Graff dał otwarcie wyraz niezadowoleniu z tej decyzji sądu, uciekając się nawet do osobistych uszczypliwych uwag".Kazimierz Graff zasłynął jako współautor aktu oskarżenia w sprawie generała Stanisława Tatara i innych oficerów WP, mającej wykryć "imperialistyczny spisek w wojsku". Pismo powstało na polecenie Bieruta. Historyk wojskowości Jerzy Poksiński napisał, że akt oskarżenia "był dokumentem politycznym. Stanowił wykładnię merytoryczną i metodologiczną dla niższych szczebli machiny represyjnej państwa. Z tego względu przygotowaniem i zawartymi w nim treściami były zainteresowane najwyższe czynniki w państwie".Najwyższe czynniki w osobach Bieruta i Bermana nie zaakceptowały jednak tez oskarżycielskich, uznając, że zawierają zbyt wiele "mielizn politycznych", a niektóre fragmenty określono wręcz jako naiwne. Tym razem Graff najwyraźniej przesadził w swoim politycznym lizusostwie. Nad następną wersją oskarżenia pracowali już ludzie z departamentu śledczego MBP - Anatol Fejgin i Józef Goldberg-Różański. Po 1968 roku, Kazimierz Graff został usunięty z prokuratury wojskowej i dwa lata później rozpoczął praktykę adwokacką. W 1997 roku, na wniosek rodziny jednego ze straconych, został skreślony z listy adwokatów. Płk Kazimierz Graff od lat mieszkał w centrum Warszawy, a z tytułu swoich "zasług" dostawał od państwa 4 tys. emerytury.


Alicja Graff z domu Fuks

(ur. 20 czerwca 1917, zm. 20 grudnia 2005 w Warszawie) – stalinowska prokurator wojskowa, wicedyrektor Departamentu III Prokuratury Generalnej. Zbrodniarka stalinowska, zdrajczyni Polski. Żona prokuratora Kazimierza Graffa.

Przed II wojną światową ukończyła prawo na Uniwersytecie Warszawskim. W 1953 podpisała się pod pismem do naczelnika więzienia na Rakowieckiej, które informowało o terminie wykonania wyroku śmierci na generale Auguście Emilu Fieldorfie. Kiedy po latach rodzina bohatera Polski Podziemnej napisała do niej list z prośbą o wyjaśnienie okoliczności śmierci gen. Fieldorfa, Graff nie odpisała. Nie zdobyła się na odpowiedź na pytanie: jak zginął legendarny szef Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, ani na żadne inne pytanie o swoją przeszłość i rolę w stalinowskim systemie bezprawia. Choćby na słowo: przepraszam. Nadzorowała także sprawę bezprawnego aresztowania przez bezpiekę płk. Wacława Kostka-Biernackiego.W piśmie z 19 listopada 1953 roku Graff wymieniała zarzuty wobec Biernackiego: "Od 1931 r. do 31 sierpnia 1939 r. w związku z wykonywaniem urzędu wojewody nowogródzkiego i poleskiego na terenie tych województw realizował politykę sanacyjnego rządu faszystowskiego dławienia rewolucyjnego ruchu mas pracujących miast i wsi oraz wynaradawiania ludności ukraińskiej i białoruskiej. (...) Nadzorował znajdujący się na podległym mu terenie obóz w Berezie Kartuskiej, będący zorganizowanym ośrodkiem wyniszczania działaczy ruchu robotniczego". Dalej prokurator przywołała suche liczby: "Początek kary dnia 9.XI.1945 r., koniec kary 9.XI.1955 r. (...) pozostało do odbycia 2 lata więzienia [10 kwietnia 1953 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał Wacława Kostka-Biernackiego na karę śmierci, zamienioną potem na 10 lat więzienia, z zaliczeniem aresztu śledczego ". Płk Wacław Kostek-Biernacki zmarł w maju 1957 roku, niecałe dwa lata po odbyciu całej, 10-letniej kary w więzieniu

wtorek, 5 maja 2026

               ELITY - DRUGI GARNITUR

                                          Jerzy Gorzelik

 

Jerzy Gorzelik
 

Jerzy Gorzelik (ur. 25 paź­dzier­ni­ka 1971 w Zabrzu) – działacz samorządowy, historyk sztuki i wykładowca akademicki. Prze­wod­ni­czą­cy separatystycznego Ruchu Autonomii Śląska, od 2010 członek zarządu wo­je­wódz­twa śląskiego, opłacany za pieniądze polskich podatników, jawnie zwalcza państwo polskie. Z pochodzenia Nie-Ślązak.

Jego dziadek od strony matki Zdzisław Hierowski pochodził z Przemyśla i był polskim pisarzem, krytykiem literackim. Matka urodziła się na Górnym Śląsku, jeden z jego dziadków był powstańcem śląskim, drugi natomiast komisarzem plebiscytowym. Obaj w czasie plebiscytu opowiadali się za przyłączeniem tych ziem do państwa polskiego. Ojciec był oficerem w Wojsku Polskim, członkiem Związku Walki Zbrojnej, więźniem Auschwitz i Dachau. Po II wojnie światowej został osadzony w zakładzie karnym na 2 lata za szkalowanie władz PRL.

Ukończył historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jako student działał w Solidarności Walczącej. W 1999 pod kierunkiem prof. Ewy Chojeckiej obronił doktorat na Uniwersytecie Wrocławskim pt. "Etapy przemian sztuki barokowej w opactwie cysterskim w Rudach Wielkich koło Raciborza". Wykłada na Uniwersytecie Śląskim, gdzie pracuje jako adiunkt w Zakładzie Historii Sztuki. Publikuje artykuły z dziedziny historii sztuki w prasie naukowej i regionalnej.

W Ruchu Autonomii Śląska pełnił funkcję rzecznika prasowego, szefa katowickiego koła ruchu. Przewodniczącym RAŚ jest od 2003. Pod jego kierownictwem ruch stał się bardziej popularny i medialny, stracił też w dużej mierze miano "ugrupowania oszołomów”. RAŚ pod rządami Gorzelika włącza się też w akcje mające na celu zachowanie śląskiego dziedzictwa kulturowego i tożsamości regionalnej. Od 2005 Gorzelik jest opiekunem naukowym Górnośląskich Dni Dziedzictwa, organizowanych przez stowarzyszenie Młodzież Górnośląska w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa.

Przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik deklarował swój negatywny stosunek do Polski oraz roli, jaką państwo polskie odegrało w XX wieku na Górnym Śląsku. Mówił m.in. : "Jestem Ślązakiem, nie Polakiem. Moja ojczyzna to Górny Śląsk. Nic Polsce nie przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem. Państwo zwane Rzeczpospolita Polska, którego jestem obywatelem, odmówiło mi i moim kolegom prawa do samookreślenia i dlatego nie czuje się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa" oraz wypowiedź nawiązująca do poglądu wyrażonego podczas obrad traktatu wersalskiego w 1919 roku przez brytyjskiego premiera Davida Lloyd George, że "przyłączyć Górny Śląsk do Polski to tak, jakby małpie dać zegarek", do której Gorzelik dodał w odniesieniu do Polski jako małpy i Śląska jako zegarka "Po 80 latach, widać, że małpa zegarek zepsuła".

Pomimo zdobycia gruntownego wykształcenia na polskich uczelniach i za pieniądze polskich podatników, do Polski i Polaków odnosi się z pełną pogardą.

Wypowiedzi Jerzego Gorzelika o Polsce:

  • Jestem Ślązakiem, nie Polakiem.
  • Moja ojczyzna to Górny Śląsk
  • Nic Polsce nie przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem.
  • Nie czuje się zobowiązany do lojalności wobec państwa polskiego.
  • Górny Śląsk ponad wszystko.
  • Przyłączyć Górny Śląsk do Polski to tak, jakby małpie dać zegarek. Po 80 latach, widać, że małpa zegarek zepsuła.
  • Swego czasu korona brytyjska była silnym mocarstwem, a jednak trzynaście stanów się oderwało. – Może czas na opolskie parzenie herbaty?


Przewodniczący RAŚ dr Jerzy Gorzelik w wywiadzie dla TVS:

 

Autonomia Śląska to rozwój cz.1
 
 
 
Autonomia Śląska to rozwój. (cz. 2)

www.yelita.pl 

 

 

Zaawansowane wykorzystanie konstytucji

https://www.youtube.com/watch?v=VQkKhq_RJsM


Inicjatywa powołania przez prezydenta Karola Nawrockiego Rady do spraw nowej konstytucji pojawiła się w momencie, który z punktu widzenia czysto ustrojowego trudno uznać za sprzyjający realnym zmianom.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 roku została skonstruowana tak, aby jej modyfikacja wymagała bardzo szerokiego konsensusu politycznego — większości dwóch trzecich głosów w Sejmie oraz zgody Senatu. W obecnym układzie sił, przy trwałym konflikcie między ośrodkami władzy i braku jakichkolwiek sygnałów o gotowości do współpracy, osiągnięcie takiej większości jest skrajnie mało prawdopodobne. Choć realna zmiana ustawy zasadniczej pozostaje poza zasięgiem, sama dyskusja o niej już nie — i może być wykorzystywana w sposób świadomy i strategiczny.

Świadomy, ponieważ projekt nowej konstytucji pozwala przede wszystkim zdefiniować własną narrację o państwie. W wystąpieniach prezydenckich regularnie pojawia się wątek „niedostosowania” obecnych rozwiązań do współczesnych realiów oraz potrzeby wzmocnienia centrum decyzyjnego. To nie jest przypadkowy kierunek — to sposób na ustawienie osi sporu politycznego wokół pytania: czy państwo działa wystarczająco sprawnie, czy wymaga głębokiej przebudowy. Taka rama debaty z natury sprzyja temu, kto ją inicjuje.
Rada konstytucyjna pełni w tym układzie funkcję zaplecza eksperckiego, ale także narzędzia komunikacyjnego. Jej skład, konferencje, publikacje i wystąpienia tworzą ciągły strumień przekazu, który utrzymuje temat w obiegu publicznym. Nawet jeśli nie prowadzi to do konkretnego projektu legislacyjnego zdolnego przejść przez parlament, buduje wrażenie procesu — działania, planu, kierunku. W polityce samo wrażenie sprawczości bywa równie istotne jak realna sprawczość.

Jednocześnie umożliwiają selektywne interpretowanie problemów systemowych. Konflikty kompetencyjne między organami państwa, które rzeczywiście istnieją, mogą być przedstawiane jako dowód na konieczność głębokiej reformy, nawet jeśli ich rozwiązanie niekoniecznie wymaga zmiany konstytucji. To pozwala utrzymywać temat w debacie, budować własną narrację o państwie, wzmacniać wizerunek przywództwa i przygotowywać grunt pod przyszłe starcie wyborcze. Jednocześnie realna zdolność do doprowadzenia do uchwalenia nowej konstytucji pozostaje — w obecnych warunkach jak i przyszłych (niezależnie od wyniku wyborów parlamentarnych) — znikoma.

Strategiczny, ponieważ w kontekście przyszłej kampanii prezydenckiej — pozwala budować wizerunek polityka nie tylko jako uczestnika bieżącego sporu, ale jako autora większego projektu ustrojowego. Bo chociaż funkcjonuje równolegle w dwóch wymiarach, z czego w wymiarze prawnym jej potencjał jest ograniczony niemal do zera przez brak większości konstytucyjnej; to istnieje druga natura projektu która wychodzi teraz na pierwszy plan. Moment zakończenia prac — publikacja założeń, przedstawienie „gotowego” projektu, podsumowanie konsultacji — może zostać zsynchronizowany z początkiem kampanii prezydenckiej. Wtedy wielomiesięczny proces ekspercki przekształca się w polityczny kapitał: gotowy produkt, który można pokazać wyborcom jako dowód działania, wizji i konsekwencji. Nie jest to już abstrakcyjna debata, ale coś, co można opisać jako „plan dla państwa”.

Taka synchronizacja ma konkretne konsekwencje komunikacyjne. Po pierwsze, pozwala przejść z języka analizy do języka decyzji: zamiast mówić „pracujemy nad zmianą”, można powiedzieć „mamy gotowy projekt”. Po drugie, umożliwia personalizację całego procesu — wieloetapowa praca rady zostaje symbolicznie przypisana jednemu ośrodkowi politycznemu jako inicjatorowi i gwarantowi. Po trzecie, daje wyraźny kontrast wobec przeciwników: jedni „proponują zmianę systemu”, drudzy „bronią status quo”.

Istotne jest, że w tym modelu sama niemożność przeprowadzenia zmiany konstytucji nie osłabia przekazu, a wręcz może go wzmacniać. Brak większości można przedstawić jako dowód blokady politycznej, a projekt jako coś, co „czeka na realizację”. W ten sposób ciężar odpowiedzialności za brak efektu przesuwa się z inicjatora na system lub przeciwników politycznych, a sam projekt pozostaje nienaruszony jako idea. W efekcie powstaje konstrukcja, w której komisji przygotowania nowej konstytucji jest tak naprawdę praca nad przygotowaniem gruntu pod kampanię — nie w sensie formalnym, lecz funkcjonalnym. Przez cały okres prac budowana jest narracja, definiowane są problemy, wskazywane kierunki zmian. Kiedy nadchodzi moment wyborczy, ta narracja nie musi być tworzona od nowa — jest już gotowa, przetestowana i osadzona w debacie publicznej. To właśnie jest istota tej drugiej natury: projekt konstytucyjny nie kończy się w momencie, w którym powinien przejść do fazy legislacyjnej — bo ta faza jest zablokowana. Zamiast tego kończy się w momencie, w którym osiąga maksymalną użyteczność polityczną czyli momentem kampanii prezydenckiej.

Autorstwo: Flipper
Źródło: WolneMedia.net


 

Dziesiątki zabitych w izraelskich nalotach na południowy Liban


https://www.youtube.com/watch?v=EjH8xyngcqY

 

W ciągu weekendu na południu Libanu zginęły dziesiątki osób, w tym kobiety i dzieci. Izraelskie ataki w regionie nadal się nasilają, a dane libańskiego Ministerstwa Zdrowia pokazują, że całkowita liczba ofiar wojny wciąż rośnie, mimo że w doniesieniach nadal przedstawia się obowiązujące zawieszenie broni jako „utrzymujące się”.

Według najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia, opublikowanych w niedzielę, od początku izraelskiej inwazji na początku marca zginęło co najmniej 2 679 osób, a 8 229 zostało rannych. Liczby te systematycznie rosną, mimo że formalnie od kilku tygodni obowiązuje zawieszenie broni.

Dane ministerstwa obejmują również 20 osób zabitych w niedzielę w wyniku kilku różnych ataków oraz 46 rannych. Wśród rannych znalazło się co najmniej czterech ratowników medycznych, którzy ucierpieli w izraelskim uderzeniu w pobliżu ośrodka medycznego w dystrykcie Tyr.

Rośnie także liczba przesiedlonych Libańczyków. Izraelskie Siły Obronne wydały nowe nakazy ewakuacji dla kolejnych 10 miejscowości w dystrykcie Nabatieh, w tym kilku położonych na północ od rzeki Litani, która wcześniej była przedstawiana jako granica izraelskich działań.

Według władz Libanu liczba przesiedlonych sięga obecnie 1,6 miliona osób, czyli ponad 25% całej populacji kraju. Ponieważ obejmuje to niemal całe południe – region kluczowy dla rolnictwa – Liban może w najbliższym czasie stanąć w obliczu narastającego kryzysu żywnościowego i będzie uzależniony od pomocy międzynarodowej.

Na początku obowiązywania zawieszenia broni Izrael wyznaczył nową „Żółtą Linię”, oddzielającą nowo okupowaną część Libanu od reszty kraju. Szef sztabu IDF, Ejal Zamir, był niedawno cytowany, że wojsko będzie kontynuować działania zarówno na północ od tej linii, jak i na północ od rzeki Litani.

Autorstwo: Dave DeCamp
Źródło zagraniczne: News.AntiWar.com
Źródło polskie: WolneMedia.net

 

Grabież irańskiej ropy to „dochodowy interes”


https://x.com/TheCradleMedia/status/2050504974749012360

Prezydent Donald Trump powiedział w piątek, że amerykańska marynarka wojenna działa „jak piraci”, egzekwując blokadę wobec Iranu. Jego słowa potwierdzają ocenę Teheranu dotyczącą działań wojskowych USA, które obejmują przejmowanie statków oraz irańskiej ropy.

„My lądujemy na nich i przejmujemy statek” – powiedział Trump do swoich zwolenników podczas wiecu na Florydzie, odnosząc się do irańskiego statku towarowego, do którego amerykańskie wojsko otworzyło ogień i który następnie zajęło w Zatoce Omańskiej.

„Przejmujemy ładunek, przejmujemy ropę. To bardzo dochodowy interes. Kto by pomyślał, że będziemy to robić? Jesteśmy jak piraci. Jesteśmy jak piraci. Trochę jak piraci, ale nie bawimy się w gry” – dodał.

Esmaeil Baqaei, rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, stwierdził, że wypowiedzi Trumpa są potwierdzeniem przestępczego charakteru amerykańskiej blokady.

„Prezydent Stanów Zjednoczonych otwarcie określił bezprawne przejmowanie irańskich jednostek jako »piractwo«, bezczelnie chwaląc się, że »działamy jak piraci«. To nie było przejęzyczenie. To było bezpośrednie i obciążające przyznanie się do przestępczego charakteru ich działań przeciwko międzynarodowej żegludze” – napisał Baqaei na platformie „X”.

„Społeczność międzynarodowa, państwa członkowskie ONZ oraz sekretarz generalny ONZ muszą stanowczo odrzucić jakiekolwiek próby normalizowania tak jawnych naruszeń prawa międzynarodowego” – dodał irański rzecznik.

Autorstwo: Dave DeCamp
Źródło zagraniczne: News.AntiWar.com
Źródło polskie: WolneMedia.net

poniedziałek, 4 maja 2026

              ELITY - DRUGI GARNITUR

                             Konstanty Gebert

 

 

 Konstanty Gebert, ps. Dawid Warszawski (ur. 22 sierpnia 1953 w Warszawie) – dziennikarz, publicysta żydowskiego pochodzenia o charakterze antypolskim.

W 1976 ukończył psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1989 dziennikarz i współpracownik Gazety Wyborczej (gdzie publikuje dla zmyłki pod pseudonimem Dawid Warszawski), za­ło­ży­ciel i by­ły redaktor naczelny mie­sięcz­ni­ka o tematyce żydowskiej Midrasz.

Jest synem Bolesława Geberta (1895–1986), jednego z założycieli Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych, agenta sowieckiego oraz zdrajcy Polski i Krystyny Poznańskiej-Gebert (1916– 1991), pierwszej żony Artura Starewicza i agentki UB. Jest mężem Małgorzaty Jasiczek-Gebert, członka zarządu i dyrektora Centrum Pomocy Uchodźcom Polskiej Akcji Humanitarnej, ojcem Natalii, Jana, Zofii i Szymona.

Jest publicystą i międzynarodowym reporterem „Gazety Wyborczej”, a także prezesem Stowarzyszenia "Midrasz", wydającego miesięcznik pod tym samym tytułem. Autor książek o Okrągłym Stole, wojnie w Bośni i o współczesnym Izraelu.

Konstanty Gebert związany z KOR-em, był jednym z założycieli niezależnego Żydowskiego Uniwersytetu Latającego (1979), Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz – we wrześniu 1980 roku – Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Pracowników Nauki, Techniki i Oświaty, który wkrótce połączył się z NSZZ „Solidarność”. Uniknąwszy internowania w czasu stanu wojennego, jako Dawid Warszawski publikował w prasie podziemnej. W 1989 r. relacjonował obrady Okrągłego Stołu. Od początku współtworzył „Gazetę Wyborczą”, dla której w latach 1992- 95 pisał korespondencje z wojny w Bośni.

CIEKAWOSTKA:

UB podesłało Bolesławowi Gebertowi [ojcu] swoją agentkę, Krystynę Poznańską, która została jego kochanką, aby tym lepiej mogła go śledzić. Otóż Bolesław Gebert [senior] nie wiedząc o tym, ożenił się z Krystyną Poznańską. Ministerstwo Bezpieczeństwa pozwoliło jej na małżeństwo, aby w roli żony mogła jeszcze lepiej śledzić Bolesława Geberta jako męża. Tak więc konfident Moskwy dostał na stałe przydział innego konfidenta.


Antypolonizm Dawida Warszawskiego

Zrozumienie powyższych uwarunkowań (matka K. Geberta szpiegująca swego męża), które mogły nader boleśnie i deformująco oddziałać na psychikę Konstantego Geberta (Dawida Warszawskiego), nie może jednak usprawiedliwiać jego tak zajadłych fobii wobec polskiego patriotyzmu i Kościoła i wynikłych stąd ogromnych szkód, jakie wyrządził obrazowi Polski za granicą.

Warszawski niejednokrotnie narzekał na rzekomy polski "antysemityzm" i brak odpowiedniej gotowości polskich katolików do dialogu z Żydami. Sam zaś "najlepiej" pokazał, jak rozumie ten "dialog" już w 1989 r., wulgarnie i oszczerczo atakując Prymasa Polski Józefa Glempa na łamach wychodzącego w Stanach Zjednoczonych żydowskiego czasopisma "Tikkun". Nazwał tam poglądy Prymasa Polski "aroganckimi i głupimi" - dość szczególny przejaw "skłonności do dialogu" ze strony członka gminy żydowskiej (!).

26 lipca 1996 r. Warszawski opublikował na łamach dodatku "Ex Libris" do "Życia Warszawy" jeden z najbardziej paszkwilanckich tekstów, gruntownie zafałszowujących historię stosunków polsko-żydowskich. Twierdził tam m.in., że przed wojną jakoby niemal żaden Żyd nie mógł zostać wyższym oficerem w Polsce, tak silna była dyskryminacja Żydów. Okazało się, że Warszawski jest tak leniwy, że nie czyta dokładnie nawet współredagowanej przez niego "Gazety Wyborczej". Mógłby się bowiem z niej dowiedzieć, że w Katyniu zginęło ok. 400 oficerów Żydów z pochodzenia. Wyjątkowo niebezpieczne dla obrazu Polski i Kościoła katolickiego w Polsce okazały się rozliczne "donosy" Warszawskiego na Polskę na użytek zagraniczny, w stylu cytowanego już wcześniej tekstu publikowanego w "Tikkun". Warszawski szczególnie mocno nasilił swą kalumniatorską działalność tego typu przy okazji "Sąsiadów" Grossa. Między innymi w artykule publikowanym w niemieckim "Die Welt" pisał, że: "Polacy powinni swoje zbrodnie na Żydach zaakceptować jako część własnej historii" (cyt. za korespondencją W. Maszewskiego z Hamburga "Warszawski szkaluje Polaków", "Nasz Dziennik" z 18 lipca 2002 r.).

Dawid Warszawski stał się czołowym wyrazicielem żydowskiego nacjonalistycznego triumfalizmu w Polsce, przekonania, że mniejszość żydowska powinna odegrać rolę dominującą. Jakże wymowne pod tym względem były jego uwagi zamieszczone na łamach amerykańskiego miesięcznika "Moment" w 1998 roku w artykule pt. "By 2050 Poland will become an economic powerhouse with Polish Jews as its drawing force" (Przed 2050 r. Polska będzie ekonomiczną potęgą z polskimi Żydami jako jej siłą napędową). Warszawski pisał tam m.in.: "Do roku 2000 Polska będzie miała społeczność żydowską liczącą około 30 000 osób, sześć razy większą niż w 1989 r., kiedy to żydowskie odrodzenie rozpoczęło się na serio. (...) W swej determinacji przystąpienia do Unii Europejskiej i wyzbycia się przekonań politycznych, które czyniły naród polski zakładnikiem historii przez 2000 lat, młodzi Polacy porzucili zarówno złe, jak i dobre tradycje. Wolą uczyć się niemieckiego niż historii wojen z Niemcami. (...) Antysemityzm został zmarginalizowany do księżycowych peryferii. Zarazem całe połacie tożsamości narodowej i tradycji zostały zapomniane (...). W roku 2010 żydowscy profesorowie zdominują wydziały polskiej historii i tradycji na uniwersytetach (...). Polskie lobby żydowskie wkrótce wzrośnie w siłę powiązaną z zadziwiającym rozwojem polskiej gospodarki (...). W połowie przyszłego wieku Polska stanie się kontynentalną potęgą gospodarczą, a polscy Żydzi, w całej Europie, będą jej siłą przewodnią (cyt. za: T. Pająk "A Naród śpi!", wyd. II, Tomaszowice 2002, s. 291-292).

http://suwerennosc.blogspot.com/2008/12/konstanty-gebert-vel-dawid-waszawski-i.html

                                                                 www.yelita.pl

niedziela, 3 maja 2026

             ELITY - DRUGI GARNITUR

                                          Lech Falandysz

 

Lech Falandysz (ur. 27 października 1942 w Warszawie, zm. 22 lutego 2003 w Warszawie) – prawnik, karnista, doktor habilitowany nauk pra­w­nych, profesor nadzwyczajny Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Konfident SB – TW Wiktor, był alkoholikiem.

 

 

TW “WIKTOR” – TW-k, później jako TW został zarejestrowany przez wydz. III – opozycja KSMO War­sza­wa pod numerem 6995; Nr ar­chi­wa­l­ny 9893/I-k, data archiwizacji 25.04.1974; powtórnie został za­re­je­s­tro­wa­ny przez Wydz II – kontr­wy­wiad SUSW pod numerem 15822; nr ar­chi­wa­l­ny 15783/I, data ar­chi­wi­za­cji 15.04.1983, co oznacza, że zaprzestał współpracy z kontrwywiadem w 1983 roku. Akta archiwalne zachowane. Figuruje w kartotece ogólno­in­fo­r­ma­cyj­nej wydz. II BEiA UOP. Zachowała się teczka pracy i teczka per­so­na­l­na TW “Wiktor”. Na liście Macierewicza poz. 62.

Od nazwiska TW „Wiktora” pochodzi termin „falandyzacja” prawa czyli tak wykrętne tłumaczenie przepisów prawa by zalegalizować bez­pra­wie; proceder ten zaczął się od uzasadnienia, że prezydent Wałęsa miał prawo odwołać swoich przedstawicieli w KRRTV Marka Markiewicza i Macieja Iłowieckiego.

Razem z senatorem Robertem Smoktunowiczem, od 1999 roku TW „Wik­tor” był właścicielem firmy prawniczej Smoktunowicz i Falandysz (1991­-1999 Smoktunowicz i Partnerzy). Smoktunowicz był współzałożycielem i czło­n­kiem zarządu Niezależnego Zrzeszenia Studentów Uniwersytetu Warszawskiego (1980-1983), współorganizatorem Komisji Koordynacyjnej NZS w Warszawie oraz strajków studenckich na Uniwersytecie Wa­r­sza­w­skim (1980-1981),związany z PO.

23 listopada 2000 automaty miały zniknąć z barów, stacji benzynowych i klubów nocnych. Kiedy prezydent podpisał nowy akt prawny, Izba Go­s­po­da­r­cza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych wynajęła kancelarię „Smoktunowicz i Falandysz”. TW „Wiktor” zwołał wówczas kon­fe­ren­cję prasową, na której przekonywał, że automaty to rozrywka, nie hazard, a ich właściciele nie zawsze są związani z mafią. Twierdził, że nowe prze­pi­sy ograniczają wolność gospodarczą, przygotował dla Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych wniosek zaskarżający przepisy znowelizowanej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

W lutym 2001 roku kancelaria prawna “Smoktunowicz i Falandysz”, re­pre­zen­tu­ją­ca interesy Gudzowatego, złożyła w Prokuraturze Rejonowej War­sza­wa Śródmieście zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez wice­pre­mie­ra Steinhoffa. TW „Wiktor”, jeden z pełnomocników Aleksandra Gudzowatego, uważał, że wicepremier zaniedbał obowiązek gos­po­da­r­no­ści, bo zdecydował się zawrzeć z Norwegami droższy niż budowa ga­zo­cią­gu z Niemiec kontrakt na dostawy gazu. Chodzi o umowę dotyczącą bu­do­wy gazociągu z Norwegi, który miał uniezależnić Polskę od dostaw gazu z Ro­sji, w której to sferze „Bartimpex” Guzowatego jest jednym z po­śre­d­ni­ków.

Zmarł na raka trzustki. Był alkoholikiem, leczony od 1984.

               ELITY - DRUGI GARNITUR                                            Agnieszka Graff    Córka Alicji i Kazimierza Graffa (ur. 19...