poniedziałek, 27 kwietnia 2026

              ELITY - DRUGI GARNITUR

                            dr Jonathan Britmann

 

 

 Jest sekretarzem zarządu antypolskiej i żydowskiej loży masońskie B’nai B’rith Polin (Synowie Przymierza), psycholog, pracujący w Szpitalu Psychiatrycznym w Tworkach i wykładający na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, pochodzący zaś z Izraela, gdzie był funkcjonariuszem służb specjalnych.

Korzystając ze swoich doświadczeń, Britmann założył w Polsce Izraelską Akademię Treningu Walki “Sayeret”, zajmującą się doradztwem i szkoleniem w zakresie bezpieczeństwa i ochrony firm. Ten wszechstronny Izraelczyk jest także redaktorem naczelnym magazynu internetowego “Forum Żydów Polskich”.

Działalność B’nai B’rith w Polsce przerwał dekret Prezydenta Rzeczypospolitej Mościckiego z 22 listopada 1938 roku, rozwiązujący antypolskie organizacje masońskie w Polsce.

W 2007 po niemal 70 latach nieistnienia odrodziła się w Polsce jedna z najbardziej znaczących organizacji Żydowskich – B’nai B’rith - Loża Polin.
Instalacja loży miała miejsce dokładnie w dniu 9 września 2007 r za zgodą Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego?! Nie pisały oczywiście o tym gazety, nie informowała również telewizja, ale wzmiankę na ten temat można znaleźć na stronie internetowej Ambasady USA w Polsce.

niedziela, 26 kwietnia 2026

               ELITY - DRUGI GARNITUR

                        Włodzimierz Wiktor Borodziej

 

 

 Włodzimierz Wiktor Borodziej (ur. 1956) – historyk, specjalizujący się w historii najnowszej.

Studia ukończył na Uniwersytecie Warszawskim w 1979 roku. W 1984 roku na tej samej uczelni uzyskał stopień doktora. Stopień doktora habilitowanego uzyskał w 1991 roku na podstawie rozprawy "Polska w stosunkach międzynarodowych 1945-1947". W 2004 roku uzyskał tytuł profesora nauk humanistycznych. W latach 1999-2002 pełnił funkcję prorektora Uniwersytetu Warszawskiego.

Wśród polskich historyków cieszących się w Niemczech dużym uznaniem wiodącą rolę odgrywa Włodzimierz Borodziej, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Jest tam uważany za specjalistę od stosunków polsko-niemieckich, wręcz dyżurnego polskiego historyka, w szczególności od historii wypędzeń. Ale zabiera głos także w kwestiach komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, kolaboracji oraz polskiej pamięci historycznej. Postrzegany jest w Niemczech jako postępowy, prawdziwie europejski i krytyczny historyk. W Polsce zdobył sobie także mocną pozycję – był między innymi prorektorem Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1999 – 2003, jest członkiem różnych gremiów, jak np. Rady Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie. Był również doradcą szefa Kancelarii Sejmu (1991), dyrektorem Biura Stosunków Międzyparlamentarnych w Kancelarii Sejmu (1991 – 1992) oraz dyrektorem generalnym Biura Analiz Sejmowych (1992 – 1994). (. . .)

W Niemczech mówi się i pisze, że Włodzimierz Borodziej jest synem polskiego dyplomaty Wiktora Borodzieja. W istocie status dyplomatyczny był przykrywką dla jego działalności jako funkcjonariusza SB (w organach bezpieczeństwa pracował od 1954 roku). W latach 1962 – 1965 Wiktor Borodziej był wywiadowcą rezydentury wywiadu SB w Berlinie o pseudonimie Albert. Jego syn Włodzimierz chodził wtedy do szkoły podstawowej w Berlinie Zachodnim (1962 – 1965). W latach 70. Wiktor Borodziej był oficjalnie attaché kulturalnym w Ambasadzie PRL w Wiedniu oraz – nieoficjalnie – rezydentem wywiadu w stolicy Austrii. Jego syn Włodzimierz uczęszczał wtedy do gimnazjum w Wiedniu (1970 – 1975). W tym okresie jego ojciec rozpracowywał między innymi Centrum Szymona Wiesenthala, w którym dzisiaj jego syn Włodzimierz wygłasza referaty.

Tymczasem jego syn Włodzimierz, w wieku 23 lat jako świeżo upieczony magister bez dorobku naukowego, został w roku 1979 sekretarzem Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, by zostać później jej współprzewodniczącym. Jednocześnie jego ojciec, z racji pełnionych funkcji i wpływów, musiał mieć przynajmniej szczególny wgląd w relacje naukowe – jeśli nawet nie nadzorował ich bezpośrednio – z wrogim wtedy państwem zachodnim – RFN. O bliskich związkach z „kierunkiem niemieckim” jego ojca świadczy przecież wspomniany już fakt, że w latach 60. i 70. pracował w Berlinie jako wywiadowca, a później jako rezydent wywiadu. I właśnie w tym niemieckim kierunku potoczyła się kariera naukowa Włodzimierza Borodzieja. Co ciekawe, w latach 80. wyjeżdżał on wielokrotnie na stypendia naukowe do Niemiec do instytucji, które były jednocześnie inwigilowane przez wywiad komunistyczny PRL.

Pułkownik Wiktor Borodziej jako wysoki funkcjonariusz ko­mu­nis­tycz­nych tajnych służb był zaangażowany w esbecką akcję “Żelazo”. Jego mieszkanie służyło jako lokal kontaktowy, w którym spotykali się jej uczestnicy. Prowadzona z niezwykłym rozmachem akcja “Żelazo” polegała na organizowaniu napadów rabunkowych, kradzieży, a nawet morderstw na terenie Europy Zachodniej. Początkowo łupy służyły finansowaniu działalności wywiadu PRL. Z czasem akcja przekształciła się w mafijny proceder, z którego zyskami dzielili się bandyci oraz przede wszystkim zaangażowani w nią oficerowie SB. A do tych ostatnich należał Wiktor Borodziej. W akcji „Żelazo” tkwią także źródła późniejszych mafijnych powiązań, które odgrywały ważną rolę już po upadku PRL. (. . .)

Przypadek Włodzimierza Borodzieja, wcale nieodosobniony, może być przykładem tego, jakie skutki przyniosło zaniechanie rozliczenia się z dziedzictwem PRL. Ma to bezpośrednie bardzo negatywne konsekwencje dla stanu polskiej historiografii współczesnej, naszej wiedzy na temat dziejów najnowszych, a także wpływa na fatalny wizerunek Polski w zachodniej pamięci zbiorowej.“ Trudno się nie zgodzić z tezą Bogdana Musiała, że dopóki historię Polski, czy stosunków Polski z sąsiadami będą pisać sowieccy, komunistyczni propagandziści — nigdy nierozliczeni przez rzetelnych naukowców za swoją “twórczość“ w systemie komunistycznym — będzie to miało negatywne konsekwencje dla polskiej historiografii. Niestety działalność takich typowo sowieckich, komunistyczych propagandzistów ma także bardzo negatywne konsekwencje nie tylko dla wizerunku Polski na świecie — lecz co gorsza, także i dla interesów w Polski w stosunkach międzynarodowych.


 

Kosher Nostra



Przyjmując kryterium wiedzy o mechanizmach działania przestępczości zorganizowanej, zbyt długo dręczy nas przeświadczenie, że tkwimy w jej mackach. Aparat władzy zwany kliką, czy partiami wykazuje wysoką szkodliwość materialną, połączoną z niejasnością celów, by nie pokusić się o analogie. Bezwzględna egzekucja haraczy międzynarodowych pod hasłami pomocy obcym podmiotom, bez jakiejkolwiek nad nimi kontroli rozdysponowania, zmusza do redefinicji systemu w jakim znaleźliśmy się jako obywatele. Skrajna ingerencja w prywatność, przy jaskrawej bezkarności poczynań władzy, służy wzbudzaniu uległości, lub szantażom. Narzucając drakońskie reguły, mafia czuje się z nich całkowicie zwolniona.

Połajanki, dyskredytacja niepokornych poczciwców, areszty, zatrzymania mają odnosić skutek paraliżujący dla reszty. Skoro dominującym źródłem konfliktu władza/społeczeństwo jest arena międzynarodowa, na niej trzeba szukać jak dalece przeflancowano niezawodny wzorzec różnie zwanej dobrze zorganizowanej grabieży państwa i obywateli w biały dzień.

Odległe początki

Izraelska mafia powstała w wyniku rozwoju zorganizowanych rodzin przestępczych w latach 1970. i 1980., przechodząc od drobnej przestępczości do nielegalnych gałęzi przemysłu, takich jak hazard, handel narkotykami i wymuszenia.

Do najważniejszych źródeł pochodzenia zalicza się rozwój organizacji przestępczych Mizrahi w Tel Awiwie, a następnie znaczny napływ przestępców z byłego Związku Radzieckiego w latach 1990.

Kluczowe aspekty historyczne izraelskiej przestępczości zorganizowanej oparte były o rozwój rodzin przestępczych (lata 1970. i 1980.). Gangi zaczęły przechodzić z lokalnej drobnej przestępczości do zorganizowanego wymuszenia, dominując w takim terenie jak Tel Awiw. Organizacja Abergil założona została w latach 90. przez braci Yaakova, Aviego i Itzhaka Abergila w Ramat Gan; grupa ta rozrosła się w duży, działający na arenie międzynarodowej syndykat przestępczy zajmujący się wymuszeniami, handlem narkotykami i praniem pieniędzy.

Migranci z ZSRR

Pod koniec lat 1980. i w latach 1990. na scenę lokalną wkroczyli zorganizowani przestępcy z byłego Związku Radzieckiego, którzy wprowadzili na rynek wyrafinowane transnarodowe sieci, a w nich znalazły się grupy gruzińsko-żydowskie. Specyficznie zorganizowane grupy przestępcze, takie jak klan Melichowów. Utworzone wśród gruzińskich imigrantów, rozszerzają działalność na Europę (Antwerpia, Wiedeń). Rodzina przestępcza Abergil – to jedna z najbardziej znanych sieci przestępczych, której członkowie zostali skazani w Izraelu i USA. Choć niektóre rodziny są silnie zorganizowane, wiele izraelskich sieci przestępczych działa w formie mniejszych, luźno zorganizowanych sieci, szczególnie w zakresie wykorzystywania handlu ludźmi w celach seksualnych w klubach nocnych.

Działalność tych organizacji to nielegalny hazard, prostytucja, handel narkotykami, pranie pieniędzy, a ostatnio także cyber przestępczość i oszustwa internetowe. Dokładnie te dziedziny rozkwitają w Polsce w ramach liberalizacji rynkowej. Przy pełnej aprobacie władz powstają hotele, w nich kluby i kasyna (główne ośrodki dystrybucji substancji odurzających i prostytucji).

Przekonanie o poprawności kierunku przeobrażeń państwa usługowego ma dawać powołanie instytucji antyterrorystycznych i antykorupcyjnych. .

Kosher Nostra i kontekst historyczny

Żydowscy gangsterzy w USA (jak Meyer Lansky) różnili się od współczesnej mafii izraelskiej, działali w XIX i XX wieku, pomagając w nielegalnym przemycie broni do Palestyny w latach 1945–1948.

Współczesna izraelska przestępczość zorganizowana ma charakter transnarodowy, silnie powiązana z Ameryką Północną i Europą, często wykorzystująca zaawansowane technologie do oszustw.

Nagłówki gazet w tych częściach świata wyglądają, jakby zostały wyjęte z amerykańskich gazet z czasów prohibicji: „Może narastać kolejny sezon zabójstw mafii”, „Rosnąca przemoc gangów prowadzi do apeli o wprowadzenie taktyk antyterrorystycznych”, „Aresztowano barona mafii po dwóch zamachach bombowych na samochody”, „Boss mafii oskarżony o wymuszenie”.

Ale nie pochodzą z Ameryki z początku XX wieku. Pochodzą ze współczesnego Izraela. Większość ludzi słyszała o pozornie niekończącym się, brutalnym konflikcie między Izraelczykami a Palestyńczykami o ziemię i państwowość, ale istnieje również izraelska „mafia”, która odpowiada za brutalne konflikty.

Niektórzy obserwatorzy obawiają się, że tlące się od dawna brutalne konflikty między izraelskimi grupami przestępczymi mogą wkrótce wybuchnąć. Istnieje nawet możliwość, że Izraelczycy, zmęczeni rozlewem krwi po obu stronach, mogą okazać swoje niezadowolenie przy urnach wyborczych i odsunąć od władzy wpływowych urzędników.

Gazeta „Jerusalem Post” zauważyła (w 2015 r.), że Shalom Domrani, tzw. „Król Południa” państwa żydowskiego, został zwolniony z więzienia po odsiedzeniu 15 miesięcy kary za manipulowanie wyborami samorządowymi (co jest dość powszechną taktyką stosowaną przez amerykańskich gangsterów, pokroju Ala Capone’a).

„Powrót Domraniego do życia cywilnego nastąpił w momencie, gdy jego arcyrywal Benny Shlomo, z którym w ostatnich latach toczył śmiertelną wojnę, ma wyjść na wolność w tym miesiącu po odsiedzeniu roku w więzieniu za wymuszenia” – donosił „ Post ”. „Ten konflikt jest jednym z kilku, które mogą zaognić się w nadchodzących miesiącach, gdy szereg rywali z mafii ma zostać zwolnionych z więzienia”.

W kolejnym miesiącu mieszkający w Jerozolimie Eli „Hakosem” (Magik) Naim miał skończyć odsiadywać wyrok za wymuszenie, a jego rywal Yaakov „Aka” Shimon – zwolniony z trzyletniego wyroku za posiadanie broni. Gangster Niv Zaguri z Beer Szewy również został zwolniony po odsiedzeniu wyroku za usiłowanie zabójstwa izraelskiego dziennikarza.

Izraelski dziennik „Haaretz” donosił kilka lat temu, że rząd uznał walkę z przestępczością 16 rodzin przestępczych w kraju za priorytet narodowy. Wiele z tych rodzin czerpie zyski z wymuszeń, hazardu, prostytucji i handlu narkotykami – podstawowych form międzynarodowej przestępczości zorganizowanej w XXI wieku.

Podobnie jak reszta świata, w Izraelu zawsze byli ludzie gotowi łamać prawo dla zysku. Wspomniany gangster Meyer Lansky, powołując się na „prawo powrotu”, uciekł do Izraela w 1970 roku, aby uniknąć zarzutów o unikanie płacenia podatków. Prawo powrotu nie dotyczy jednak przestępców uciekających przed oskarżeniem, a Lansky został deportowany do Stanów Zjednoczonych po zaledwie dwóch latach (Lansky ostatecznie uniknął kary podatkowej w 1974 roku).

W Izraelu działały organizacje przestępcze założone zarówno pośród Żydów, jak i Palestyńczyków, jednak historycy uważają, że napływ Żydów z byłego Związku Radzieckiego i krajów znajdujących się pod wpływem Związku Radzieckiego pod koniec lat 1980. spowodował również, że do państwa żydowskiego przybyło wielu gangsterów.

Izraelskie prawo powrotu zawierało również liberalne przepisy, pozwalające Żydom przybywającym do kraju na przywiezienie ze sobą dużych ilości kapitału. Sprytni gangsterzy zdali sobie sprawę, że to dobry sposób na pranie dużych ilości nielegalnie zdobytych pieniędzy. W latach 90. w Izraelu nie obowiązywały żadne przepisy wyraźnie zakazujące prania pieniędzy, a według artykułu w „ New York Timesie” z 21 lutego 2000 roku , Izrael był „postrzegany jako raj dla prania pieniędzy”.

Niektórzy z tych, którzy wyemigrowali do Izraela, utrzymywali kontakty (i nadal prali pieniądze) z partnerami z rosyjskiej mafii. Rozwój zaawansowanych laboratoriów do produkcji dopalaczy, takich jak ecstasy, przyczynił się do rozwoju izraelskiej przestępczości zorganizowanej; w latach 2000. miliony tabletek ecstasy zostały wyeksportowane z Izraela do Europy i Stanów Zjednoczonych.

To kolejny dowód na to, że amerykańskie doświadczenia z przestępczością zorganizowaną nie są wyjątkowe. Kraje na całym świecie różnią się diametralnie, ale jedną stałą wydaje się chęć nieuczciwego zarobku, w razie potrzeby z użyciem przemocy. W każdym państwie schemat działa najskuteczniej, gdy pojawia się najpodatniejszy grunt w postaci nieporadnej populacji migrantów.

Tylko częściowym może być uzasadnienie sugestywnej pobożności największych przestępców jak głęboko religijny płatny zabójca Samuel „Red” Levine ; miał wątpliwą sławę jednego z niewielu prawosławnych płatnych zabójców w historii.

W jakiś sposób Red nie widział sprzeczności między swoją pracą a wiarą. Nosił jarmułkę, przestrzegał koszerności i szabatu. Zazwyczaj odmawiał zabijania w szabat – ale jeśli naprawdę musiał, zakładał tallit, modlił się, a potem szedł odebrać komuś życie.

Dziwna łatwość panuje zarazem w przypadkach afer finansowych na Ukrainie, czy w Polsce, że ich główni sprawcy skutecznie i w porę wymykają się organom ścigania i sprawiedliwości. Władza nie domaga się ekstradycji, ścigania i ukarania, pomimo istniejących dowodów. Zatem, jest współwinna. Tak samo obarczone są jako nieskuteczne aczkolwiek kosztowne instytucje, które wydają się patronować procederowi przestępczości zorganizowanej. Jaki ma sens wszelka dyskusja o walce z narkomanią, handlem ludźmi, kiedy twórcy procederu czują się bezpieczni i bezkarni?

Opracowanie: Jola
Na podstawie: TheMobMuseum.orgUnpacked.media
Źródło: WolneMedia.net

sobota, 25 kwietnia 2026

                    ELITY - DRUGI GARNITUR

      Anna Bikont i Maria Kruczkowska z "Gazety Wyborczej"

 

Obie siostry redaktorki, córki Wilhelminy Skulskiej, przeprowadziły w "Gazecie Wyborczej" z 6-7 marca 1999 r. atak na podręczniki znanego, patriotycznego historyka dr Andrzeja Leszka Szcześniaka. Publikacja ta zapoczątkowała nagonkę zmierzającą do wycofania jego podręczników ze szkół i księgarń.
Anna Bikont szczególnie wyspecjalizowała się w niszczeniu osób inaczej myślących niż redakcja "Wyborczej". Była autorką napaści na Wojciecha Cejrowskiego w artykule pt. "Brunatny kowboj RP" ("Gazeta Wyborcza" z 4 marca 1995 r.). Zarzuciła Cejrowskiemu rzekome propagowanie antysemityzmu i faszyzmu oraz sugerowała wyrzucenie jego programu z telewizji. Atak Bikont rozpoczął długotrwałą nagonkę na Cejrowskiego i ostatecznie spełnił swoje zadanie, bo jego program zniknął z małego ekranu.
Szczególnie skandaliczna była jej rola w wybielaniu przeróżnych stalinowskich twórców. Służył temu cykl artykułów w "Wyborczej" napisanych wspólnie z Joanną Szczęsną, a później wydana przez nie obszerna księga zakłamań i fałszów pt. "Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu", Warszawa 2006.
Pisarz, poeta i dramaturg Bohdan Urbankowski określił tę książkę jako "walkę drugiego pokolenia UB z drugim pokoleniem AK" ("Gazeta Polska" z 7 lutego 2007 r.). Z kolei zdaniem znanego publicysty i krytyka z "Rzeczpospolitej" Krzysztofa Masłonia: "Najbardziej hańbiąca karta dwudziestowiecznej literatury polskiej została wybielona w tej książce niczym w chemicznej pralni" ("Rzeczpospolita" z 4-5 listopada 2006 r.).
Szczególnie bulwersujące było zachowanie dwóch pań śledczych z "Wyborczej", jak często nazywają Bikont i Szczęsną, w czasie spotkania z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim. Pojechały one specjalnie do Włoch z zaskakującym i prowokującym tekstem na temat Z. Herberta. Reżyser Jerzy Zalewski tak komentował tę sprawę w wywiadzie dla "Naszej Polski": "Pan Herling, który był już człowiekiem starszym, dał się 'wpuścić' ( ) zamiast … je wyprosić, wdał się w dalszą rozmowę. Ale później przechorował tę sprawę tak, że potem szybko umarł" ("Nasza Polska" z 27 marca 2007 r.).
Warto dodać, że A. Bikont, która w pewnym okresie odkryła w sobie żydowskość, należy dziś do najzagorzalszych rzeczniczek jednostronnego spojrzenia na sprawy polsko-żydowskie. Wyrazem tego była m.in. jej książka pt. "My z Jedwabnego", Warszawa 2004 - grubaśny paszkwil na Jedwabne, Polaków i katolicyzm. Dodajmy, że mężem A. Bikont jest Piotr Bikont, tłumacz osławionego antypolskiego paszkwilu żydowskiego "Maus".

 

 

 
 
Anna Krystyna Bikont z domu Krucz­kow­ska (ur. 1954 w Warszawie) – dziennikarka, reporterka i pisarka. Córka Wilhelminy Skulskiej, była żona Piotra Bikonta (reżysera, dziennikarza i publicysty, autora przewodnika kulinarnego po Polsce "Nawigator Kulinarny").
Od czasu powstania „Gazety Wyborczej” w 1989 pozostaje związana z tym dziennikiem.
 
 
 
 
Siostra Anny Krystyny Bikont i córka Wilhelminy Skulskiej, dziennikarka Gazety Wyborczej.

 

Ich matką była Wilhelmina Skulska-Kruczkowska (Lea Horowitz)
(ur. 18 grudnia 1918, zm. 28 czerwca 1998) – komunistka, dziennikarka i publicystka, pochodzenia żydowskiego.
Najbardziej wpływowa dziennikarka w stalinowskiej prasie, była współzałożycielką głównego organu partii komunistycznej "Trybuny Ludu" oraz dziennikarką tej gazety w latach 1948-1956. Czołowa przedstawicielka prasy reżimowej PRL.

(Córkami Skulskiej i byłego redaktora komunizujących "Sygnałów" w latach 30. Andrzeja Kruczkowskiego są dwie redaktorki "Gazety Wyborczej": Anna Bikont i Maria Kruczkowska.


piątek, 24 kwietnia 2026

               ELITY - DRUGI GARNITUR

                                Grażyna Bernatowicz-Bierut

 

 

 Grażyna Maria Bernatowicz (ur. 12 marca 1946 w Warszawie) – politolog i dy­p­lo­ma­ta, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (2007–2013).

Jej mężem jest dziennikarz Marek Bierut (Bolesław Bierut był jego stryjem).

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (1968 r.); magister prawa. W 1971 r. ukończyła podyplomowe studium dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim. W 1975 r. obroniła pracę doktorską, a w 1992 r. otrzymała tytuł doktora hab. nauk humanistycznych; specjalizacja politologia.

W latach 1971–1993 pracowała w Polskim Instytucie Spraw Mię­dzy­na­ro­do­wych i współpracowała z Instytutem Ruchu Robotniczego Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy komuistycznym KC PZPR.

Była działaczką przybudówki partii komunistycznej – Związku Młodzieży So­cja­li­sty­cznej. W 1973 r. ówczesna aktywistka została delegatem O­gól­no­pol­skie­go Komitetu Pokoju. Była to organizacja działaczy Kominternu – mię­dzy­na­ro­dó­w­ki komunistycznej. Jakby tego było mało, Bernatowicz-Bie­rut była w stanie wojennym na stypendium w Moskwie.

Od 1993 r. była pracownikiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, najpierw jako doradca ministra i wicedyrektor Departamentu Badań Strategicznych – PISM, następnie, od 1998 r., dyrektor koordynator problematyki integracji europejskiej. W latach 2000 - 2002 pełniła funkcję Podsekretarza Stanu MSZ. W kwietniu 2002 r. została mianowana przez Prezydenta RP na stanowisko Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego w Królestwie Hiszpanii oraz Księstwie Andory. Funkcję tę pełniła do 30 września 2007 r.

Mężatka, 2 synów.
Jej mężem jest dziennikarz Marek Bierut
(Bolesław Bierut był jego stry­jem).

Wspomniany dziennikarz w stanie wojennym "reaktywował" "Rzecz­po­s­po­li­tą", później był jej korespondentem w Sztokholmie.

czwartek, 23 kwietnia 2026

               ELITY - DRUGI GARNITUR

                                   Zygmunt Bauman

 

 

 (ur. 19 listopada 1925 w Poznaniu) – żydowski komunista, marksista, soc­jo­log, filozof, eseista, kolaborant sowiecki i zdrajca Polski.
Konfident - informator, ko­mu­nis­tycz­nej In­for­ma­cji Wojskowej o pseudonimie "Semjon".

Po rozpoczęciu wojny, we wrześniu 1939 wraz z rodzicami uciekł do Związku Radzieckiego. Tam w 1943 rozpoczął studia na uniwersytecie w Niżnym Nowogrodzie (wówczas noszącym nazwę Gorki). Wkrótce potem został zmobilizowany i wcielony do radzieckiej milicji. Przez kilka miesięcy służył w Moskwie, regulując ruch na jej ulicach. Służył w wojskach NKWD. Po wstąpieniu do komunistycznego LWP w 1944 pełnił funkcje oficera politycznowychowawczego, służąc w szeregach 4 Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego. Brał udział w bitwie o Kołobrzeg (gdzie był ranny) i zdobywaniu Berlina. Członek PPR/PZPR do 1968 roku.

W latach 1945–1953 był oficerem Wojska Polskiego w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, do którego został wcielony w czerwcu 1945 wraz z całą 4 Dywizją Piechoty, a z którego został usunięty w 1953 pod zarzutami politycznymi. Pełnił też m.in. funkcję instruktora w zarządzie polityczno-wychowawczym KBW. W wieku dziewiętnastu lat podpisał zobowiązanie do współpracy jako agent-informator Informacji Wojskowej o pseudonimie "Semjon". Część zachowanych raportów określa "Semjona" jako dobrze wyszkolonego i cennego konfidenta.

Bauman zwracał wielokrotnie uwagę na swoje wieloletnie przywiązanie do ideałów komunizmu i marksizmu, z którego nigdy nie czynił tajemnicy. Jego zdaniem w okresie powojennym program polityczny partii komunistycznej stanowił najlepsze wówczas rozwiązanie krajowych problemów. Porównał również walkę komunistycznych władz z podziemiem w powojennej Polsce z walką z terroryzmem prowadzoną współcześnie. W wypowiedzi dla Ozonu Bauman potwierdził również, że podpisał zobowiązanie do współpracy z Informacją Wojskową (kontrwywiadem) (zakończoną według niego w 1948).
Studia rozpoczął w 1943 jeszcze w Związku Radzieckim, następnie studiował podczas służby w wojsku, w Akademii Nauk Społecznych i Politycznych. Później studiował filozofię na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie został asystentem Juliana Hochfelda. Był wykładowcą marksizmu na wydziale filozofii, po październiku 1956 prekursor socjologii w Polsce.

Ciekawostka!

Kim jest ZYGMUNT BAUMAN. Oto TAJNY ubecki DOKUMENT.
Przedstawiamy dokument z roku 1950, w którym wysocy rangą wojskowi proponują Zygmunta Baumana na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Polit. KBW. Wymieniają w nim zasługi Baumana w zwalczaniu Żołnierzy Wyklętych oraz wróżą karierę naukową.

Warszawa dnia listopada 1950 r.
TAJNE
Egz. Nr ………..
MINISTER BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO

W n i o s e k

Wnoszę o zatwierdzenie mjr. BAUMAN ZYGMUNTA s. Maurycego – na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Polit. KBW.
Mjr. BAUMAN urodził się w 1925 r. w Poznaniu jako syn kupca, posiadającego swój własny sklep włókienniczy. Uczęszczał do szkoły w Poznaniu do 1939 r., kiedy to uciekł przed Niemcami wraz z rodzicami do ZSRR. W Związku Radzieckim kończy 10-latkę jako wyróżniający się uczeń, przyjęty do Komsomołu i udaje się do m. Gorki na studia. Po dwóch latach studiów zostaje w roku 1944 zmobilizowany przez Rejwojenkomat do Milicji Obywatelskiej m. Moskwy, gdzie pracuje jako inspektor.
W 1944 r. wstępuje do 4 DP., z którą przechodzi szlak bojowy. Pod Kołobrzegiem ranny. Po krótkim przeszkoleniu oficerskim zostaje oficerem politycznym. W okresie powojennym cały czas służy w politycznym aparacie szkoleniowym KBW.
Jako Szef Wydziału Pol-Wych operacji bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów. Odznaczony Krzyżem Walecznych.
Od 1947 r. pracuje na kolejnych szczeblach aparatu propagandy Zarządu Politycznego KBW. W ciągu tego czasu ukończył bez przerwy Akademię Nauk Politycznych jako jeden z przodujących absolwentów i obecnie studiuje jako wolny słuchacz na Szkole Partyjnej przy KC. Do PPR przyjęty w styczniu 1946 r., PZPR od dnia zjednoczenia.
Wyróżnia się nieprzeciętnymi zdolnościami zarówno w przyswajaniu sobie wiedzy, jak i w umiejętnościach propagandowych i agitacyjnych. W zagadnieniach politycznych zajmuje bardzo prawidłowe stanowisko. Bardzo wnikliwy i spostrzegawczy w analizie politycznej, szczególnie czujny na błędy ideologiczne. W pracy wykazuje duży talent organizatorski, bardzo szeroką inicjatywę, rozmach w realizacji i samodzielność. Umie wyciągać niewykorzystanych ludzi na poważną pracę. Ofiarny i bezinteresowny dla Partii.

 

 
Bauman wygwizdany na UWr - CAŁOŚĆ TYLKO TUTAJ


 

 

Izraelski dron zrzucił granat na ratowników medycznych


https://www.youtube.com/watch?v=aSYDpDlaTcg


W południowym Libanie doszło do serii niebezpiecznych incydentów z udziałem służb ratunkowych oraz przedstawicieli mediów. Jak informuje agencja Reuters, powołując się na źródła w libańskiej armii, izraelski bezzałogowiec zrzucił granat na ratowników niosących pomoc dwóm rannym dziennikarkom.

Do ataku doszło w miejscowości Tayri, gdzie ekipy ratunkowe próbowały wydobyć kobiety spod ruin zniszczonego budynku. Według relacji wojskowych, w momencie podjęcia próby ewakuacji, dron zrzucił granat bezpośrednio w rejon prowadzonych działań.

W gruzach uwięziona została dziennikarka Amal Khalil. W jej ratowanie zaangażował się Czerwony Krzyż, wykorzystując ciężki sprzęt do odgruzowywania. Druga z poszkodowanych, Zeinab Faraj, doznała lżejszych obrażeń głowy i nóg. Została ewakuowana, choć – jak podają lokalne źródła – transportujący ją ambulans stał się celem izraelskiego ostrzału.

Prezydent Libanu, Michel Aoun, wydał oficjalne oświadczenie na platformie „X”, wzywając Czerwony Krzyż oraz siły międzynarodowe do intensyfikacji działań ratunkowych. Zaapelował również o respektowanie statusu dziennikarzy i bezpieczeństwa osób cywilnych wykonujących obowiązki zawodowe w strefie konfliktu.

Libańskie dowództwo podjęło próbę porozumienia się z siłami izraelskimi poprzez specjalny mechanizm mediacyjny koordynowany przez Stany Zjednoczone, aby zapewnić bezpieczny korytarz dla ekip medycznych.

Sytuacja na południu Libanu pozostaje krytyczna od początku marca, kiedy Izrael rozpoczął ofensywę lądową wymierzoną w infrastrukturę Hezbollahu. Szacuje się, że z terenów objętych walkami uciekło już ok. 1,2 mln osób, po stronie libańskiej jest 2,3 tys. ofiar śmiertelnych. Strona izraelska oficjalnie deklaruje chęć utworzenia strefy buforowej, która ma uniemożliwić ataki rakietowe Hezbollahu na północne regiony Izraela.

Hezbollah działa niezależnie od rządu centralnego w Bejrucie.

Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: PAP
Źródło: WolneMedia.net


               ELITY - DRUGI GARNITUR                              dr Jonathan Britmann       Jest sekretarzem zarządu antypolskiej i żydows...