piątek, 10 kwietnia 2026

                           TUZY ELITY

                                Grzegorz Juliusz Schetyna

 

 

 Grzegorz Juliusz Schetyna (ur. 18 lutego 1963 w Opolu) – polityk i przedsiębiorca, z wykształcenia historyk.

Poseł na Sejm III, IV, V i VI kadencji, w latach 2007–2009 minister spraw wew­nętrz­nych i ad­mi­nis­tra­cji oraz wice­pre­mier w rządzie Donalda Tuska, w latach 2009–2010 przewodniczący klubu par­la­men­tar­ne­go Platformy Oby­wa­tel­skiej.

Od 8 lipca 2010 marszałek Sejmu RP oraz tymczasowo wykonujący obowiązki Prezydenta RP (do 6 sierpnia 2010).

Początkowo studiował prawo, w 1990 ukończył historię na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Na uczelni był przez kilka lat przewodniczącym Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Od 1988 przewodniczył Międzyuczelnianemu Komitetowi Strajkowemu NZS we Wrocławiu.

W 1989 wszedł w skład Ogólnopolskiego Komitetu Strajkowego NZS. Kwestionował ustalenia Okrągłego Stołu, zarzucając Lechowi Wałęsie nieuwzględnienie kwestii legalności NZS. W latach 1990–1991 był dyrektorem Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, a w latach 1991–1992 wicewojewodą wrocławskim. Współtworzył Radio Eska na Dolnym Śląsku (razem z Rafałem Dutkiewiczem), był także właścicielem koszykarskiego klubu Śląsk Wrocław.

W latach 1997–2007 sprawował mandat posła III, IV i V kadencji – początkowo z okręgu wrocławskiego, a od 2005 z legnickiego. W wyborach parlamentarnych w 2007 został wybrany posłem VI kadencji, otrzymując 54 345 głosów.

Należał do KLD i Unii Wolności. Od 2001 działa w Platformie Obywatelskiej. Pełnił (w latach 2001–2003 i 2004–2010) funkcję sekretarza generalnego tego ugrupowania, następnie został I wiceprzewodniczącym partii (od 2010). Kierował też jej dolnośląskimi strukturami.

Od 16 listopada 2007 minister spraw wewnętrznych i administracji oraz wicepremier w rządzie Donalda Tuska. 7 października 2009 podał się do dymisji. Dwa dni później wybrany został szefem klubu parlamentarnego PO. Prezydent Lech Kaczyński odwołał go ze składu Rady Ministrów i zajmowanych urzędów dnia 13 października.

5 lipca 2010 został ogłoszony kandydatem Platformy Obywatelskiej na stanowisko Marszałka Sejmu w miejsce Bronisława Komorowskiego, który zrezygnował z tej funkcji po wyborze na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. 8 lipca 2010, 277 głosami za do 121 przeciw i przy 16 wstrzymujących się, został wybrany na marszałka Sejmu.


Schetyna zablokował Kresowiaków !!!

"Sejm RP oddaje hołd ofiarom zbrodni o znamionach ludobójstwa, popełnionej przez Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej Kresów Wschodnich ustanawia dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian" - brzmi treść projektu uchwały.

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna nie dopuścił do poddania pod głosowanie projektu uchwały w sprawie ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian. Powodem decyzji mogą być plany Bronisława Komorowskiego dotyczące wspólnego upamiętnienia przez parlamenty Polski i Ukrainy pomordowanych mieszkańców Kresów II RP. Problem jednak w tym, że - jak wskazują Kresowiacy - prezydencka inicjatywa wcale nie musi blokować ustanowienia dnia poświęconego ofiarom ludobójstwa popełnionego przez ukraińskich nacjonalistów.

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna rozmawiał z przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy Wołodymyrem Łytwynem na temat projektu uchwały w sprawie ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian - poinformowała doradca marszałka Sejmu Wioletta Paprocka.

Według Paprockiej, Schetyna stwierdził w rozmowie z przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy, że nie zostały jeszcze podjęte ostateczne decyzje w sprawie uchwały, a jeśli będą podejmowane zostaną skonsultowane ze stroną ukraińską.

Według informacji na internetowej stronie parlamentu Ukrainy, Łytwyn i Schetyna mówili planowane wydanie wspólnego oświadczenia parlamentów obu krajów o ustanowieniu Dnia Pamięci i Pojednania Ukraińców i Polaków oraz porozumieli się w sprawie wspólnego udziału w Festiwalu Kultury Ukraińskiej, który odbędzie się 2 lipca w Koszalinie.

W imię poprawności politycznej oraz zbliżającego się Euro 2012 polskie ofiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów powinny być ...zapomniane. [ wg.Schetyny]


czwartek, 9 kwietnia 2026

                           TUZY ELITY     

                                                           Marek Sawicki


(ur. 8 kwietnia 1958 w Sawicach-Dworze, pow. sokołowski) – polityk PSL i inżynier rolnik, od 1993 poseł na Sejm (II, III, IV, V, VI i VII kadencji). Od 2007 do 2012 minister rolnictwa i rozwoju wsi w pierwszym i drugim rządzie Donalda Tuska.

 

 

 Polski goj na u­słu­gach mię­dzy­na­ro­do­we­go lobby uboju rytualnego zwierząt (żydowskiego i muzułmańskiego), zwo­len­nik mor­dów ry­tu­al­nych czyli pod­rzy­na­nia zwierząt na żywca bez ich og­łu­sza­nia!

W 1983 ukończył studia na Wydziale Rolniczym Wyższej Szkoły Rolniczo-Pedagogicznej w Siedlcach. W 1996 ukończył studia podyplomowe w zakresie wspólnotowego prawa rolnego w Instytucie Prawa Rolnego Polskiej Akademii Nauk.

W 2006 obronił pracę doktorską poświęconą uprawie ziemniaka na Akademii Podlaskiej w Siedlcach.

W latach 1983–1986 był asystentem w Wyższej Szkole Rolniczo-Pedagogicznej w Siedlcach. Od 1987 do 1988 pracował jako inspektor w Cukrowni Sokołów Podlaski. W latach 1989–1990 był nauczycielem w Zespole Szkół Rolniczych w Sokołowie Podlaskim. W latach 1990–1996 pełnił urząd wójta gminy Repki, do 1994 zasiadał także w radzie gminy. W latach 1996–1997 pełnił w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Łączności, pełnomocnika rządu ds. telekomunikacji na wsi. Jest właścicielem indywidualnego gospodarstwa rolnego.

Od 1985 jest członkiem Związku Ochotniczych Straży Pożarnych, zasiadał w prezydium zarządu wojewódzkiego ZOSP.

Od 1988 należał do komunistycznego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego (Czerwoni ludowcy), a od 1990 jest członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Marek Sawicki swoją karierę rozpoczął pod koniec lat 80, wstępując za namową Waldemara Pawlaka (którego poznał działając w Ochotniczej Straży Pożarnej) do komunistycznego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego( Czerwoni ludowcy). W 1990 roku partia przekształciła się w Polskie Stronnictwo Ludowe, a sam Marek Sawicki został z ramienia ugrupowania wójtem gminy Repki. Urząd sprawował przez 6 lat. W między czasie został też wybrany na posła drugiej kadencji Sejmu, podczas której przez rok zajmował stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Łączności.

Od 1997 roku zaczął zasiadać w najwyższych organach partii. Najpierw piastował urząd wiceprezesa Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL, następnie był sekretarzem Rady Naczelnej PSL, a w 2008 został ponownie wiceprezesem NKW partii. Przez większość czwartej kadencji Sejmu sprawował stanowisko szefa klubu parlamentarnego - do momentu, gdy latem 2004 roku zastąpił go Waldemar Pawlak. W tym samym czasie poniósł też kolejną porażkę, przegrywając wybory do Europarlamentu.

Mimo to Sawickiemu udało się dostać do Sejmu w kolejnej kadencji. Po przedterminowych wyborach w 2007 roku i zawiązaniu koalicji PO - PSL polityk objął w nowym rządzie stanowisko ministra rolnictwa.

Z pierwszej kadencji został zapamiętany przez opinię publiczną głównie ze stanowczego sprzeciwu wobec reformy KRUS-u. Z drugiej kadencji związany z aferą taśmową PSL, aferą solną, aferą suszu jajecznego i aferą uboju rytualnego!

16 listopada 2007 objął urząd ministra rolnictwa i rozwoju wsi w pierwszym rządzie Donalda Tuska. W wyborach w 2011 po raz szósty wybrano go do Sejmu. W drugim rządzie Donalda Tuska zachował stanowisko ministra rolnictwa i rozwoju wsi.

16 lipca 2012 media ujawniły nagranie rozmowy między byłym prezesem ARR Władysławem Łukasikiem i prezesem kółek rolniczych Władysławem Serafinem, w której pierwszy z nich sugerował m.in. nepotyzm i niegospodarność w spółkach Skarbu Państwa, jakich mieli się dopuszczać działacze PSL uznawani za związanych z Markiem Sawickim. Marek Sawicki złożył dymisję 18 lipca 2012. 26 lipca 2012 został odwołany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego ze stanowiska ministra rolnictwa i rozwoju wsi.

Afera Solna

Afera solna rozpoczęła się po tym, jak CBŚ i poznańska prokuratura ustaliły, że trzy firmy sprzedawały sól niejadalną, szkodliwą dla zdrowia, używaną m.in. do posypywania zimą dróg, jako sól spożywczą. Odbiorcami byli głównie odbiorcy hurtowi, ubojnie rytualne, wytwórnie wędlin, mleczarnie i piekarnie. Proceder mógł trwać nawet od 1997 roku.

Z ustaleń śledczych wyłania się cały obraz afery solnej. Na na terenie Wielkopolski nabywano sól wypadową, stanowiącą odpad przemysłowy, a następnie po osuszeniu, sól pakowana była w worki i sprzedawana jako pełnowartościowa sól spożywcza. Odbiorcami soli były zakłady na terenie Wielkopolski, w woj. kujawsko-pomorskim i mazowieckim.

Śledczy zajmujący się aferą solną podejrzewają, że do takiego procederu mogło dochodzić od kilku lat, a każda z firm wprowadzająca sól wypadową do obrotu, kupowała średnio około tysiąca ton miesięcznie tego produktu.

Minister rolnictwa Marek Sawicki nie ujawnił listy firm produkujących żywność z użyciem soli wypadowej – ze względu na ich powiązania z PSL! (sól taka była stosowana w ubojniach rytualnych w Polsce m.in. do uszlachetniania odpadów koszernych dla gojów czyli Polaków)

Sam zaś twierdził że sól wypadowa jest...smaczna i zdrowa!

Afera Suszu Jajecznego

Nieuczciwi przedsiębiorcy spod Kalisza latami igrali ze zdrowiem, a nawet życiem Polaków. Żeby sprzedać susz jajeczny z dodatkowym zyskiem, podrabiali go. Tak jak w przypadku fałszowanej soli polegało to na kupowaniu tańszego półproduktu. Były to... zepsute jaja. Strach pomyśleć, co jeszcze trafiało do fałszywego suszu. Wykryto w nim kawałki kości zwierząt, metale ciężkie. Z rynku wycofano 300 ton skażonej suszem żywności. To głównie ciasta, słodkie bułki, pączki, a także makarony, wędliny, pasztety, produkty uboju rytualnego, kluski śląskie, gotowe pierogi.

Niebezpieczne są zwłaszcza bakterie coli i salmonella. Wykryto też kadm i ołów. Fakt, że w suszu były groźne bakterie to już bardzo poważna sprawa. Taka żywność wywołuje ostre biegunki, które mogą prowadzić do odwodnienia - ostrzega ekspert.

Jak to możliwe, że proceder oszustów trwał latami? Według "Gazety Wyborczej" szef kaliskiego sanepidu to... szwagier właściciela firmy Viga, producenta fałszywego suszu! Do siedzib oddziałów inspektoratu sanitarnego w Kaliszu i Nisku weszli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Właściciel Vigi Krzysztof Z. (56 l.) został zatrzymany.

Susz jajeczny, który jest do produkcji makaronów, wędlin, ale także ciast i pieczywa zawierał śladowe ilości jajek. Producent dosypywał do niego za to dużo suszu rybnego z dodatkiem wapnia i kurkumy. Produkt może być rakotwórczy.

Minister Sawicki pytany o to, czy Polacy dowiedzą się gdzie trafiał trefny susz jajeczny, zrzuca odpowiedzialność na prokuraturę – To jest ich decyzja, czy powiadomią społeczeństwo.

PSL było przeciwne ujawnieniu listy firm które stosowały taki susz jajeczny w swoich produktach!

Afera Taśmowa PSL

Wyprowadzanie z państwowej firmy gigantycznych funduszy, trak­to­wa­nie jej jako prywatnego folwarku, informacje o układach towarzyskich w urzędach - takie sprawy poruszali w rozmowie, były szef Agencji Rynku Rolnego Władysław Łukasik i polityk PSL Władysław Serafin. Sen­sa­cyj­ny zapis rozmowy opisujący pozbawione kontroli społecznej me­cha­niz­my zjawisk na styku polityki i biznesu publikuje "Puls Biz­ne­su".

 

Sawicki i Serafin – kumple z PSL
 

Andrzej Łukasik został odwołany z funkcji szefa Agencji Rynku Rolnego. W tym kontekście żali się Serafinowi opowiadając o sytuacji panującej w resorcie rolnictwa. Mówi, że na decyzję o odwołaniu podjętą przez ministra Marka Sawickiego, miał Andrzej Śmietanko, dyrektor generalny w państwowej spółce Elwarr, zajmującej się handlem zbożem, któremu utrudniał wyprowadzanie publicznych pieniędzy.

"Oni są tam zaprzyjaźnieni towarzysko, myślę, że biznesowo i w każdym innym obszarze. Także razem imprezują i w różny sposób to raz. On traktuje ten Elewarr(spółka należąca do ARR) jako swoją spółkę." - powiedział Władysław Łukasik, były szef Agencji Rynku Rolnego.

Łukasik wymienia nazwiska Dyrektora Generalnego Elewarru i członka rady nadzorczej jej spółki córki — TDM Arrtrans Andrzeja Śmietanko i Anity Szczykutowicz Dyrektora departamentu promocji i komunikacji ministerstwa rolnictwa kierowanego przez Marka Sawickiego.

"Także mecenas to jest słup. Ja nie chciałem się na to zgodzić, wymusili to na mnie z ministrem, że on ustępuje z prezesa. Bo ja wolę, żeby on był prezesem, a nie słup. A w ten sposób to słup wszystko mu firmuje. A to, co Andrzejek lubi, za nic on sam nie odpowiada. Wiesz, on sobie może wnioskować… On zawnioskował o wynagrodzenie 50 tysięcy złotych miesięcznie. Ja mu tego nie mogłem podpisać, ale ten słup mu podpisał. Miesięcznie..." - mówi były szef Agencji Rynku Rolnego o kulisach korupcji

"Ale nie tylko to sobie wpisał. On sobie wpisał, na przykład, że nie 1 proc. udziału w zysku, tylko 3 proc. będzie miał. Albo teraz to on uważa, że 10 proc. powinien mieć. W ogóle, że te pieniądze — tam jest 90 milionów na koncie — że to w ogóle wszystko jest jego. I on to, powiedzmy, w sposób bardzo taki różny to eksploatuje" - czytamy w scenogramie rozmowy opublikowanej przez "Puls Biznesu".

W rozmowie padają też nazwiska byłego wiceminstra pracy Mirosława Mielniczuka, Andrzeja Łuszczewskiego pełniącego obowiązki prezesa ARR.

"Więc oni wszyscy traktują to jako swój folwark teraz. Czy tam Mielniczuk taki, to teraz gabinet mu szykują" - ujawnia w rozmowie Łukasik.

"Chociaż formalnie według ustawy, to żebyś wiedział, to nie jest całkiem legalne p.o. [pełniącym obowiązki, chodzi o Łuszczewskiego — red.]. Dlatego, że w ustawie nie przewidziano czegoś takiego jak p.o. i premier właściwie powinien najpierw ogłosić konkurs, a potem dopiero zrobić, albo zmienić przepis. Ale tam pal sześć. Zrobili, jak zrobili. To będzie trwać dłużej, oni się nie będą śpieszyć z konkursem. Dlatego, że wygodnie jest dla Śmietanki, wygodnie jest dla tej całej bandy, tej grupy, żeby oni rządzili" - miał powiedzieć były szef szef ARR.

O sprawie miał być poinformowany minister rolnictwa - "...w listopadzie podszedłem i mówię, że tam współpracownicy różnie mówią o przemeblowaniu, przewietrzeniu...Jak ma tutaj minister jakiś inny pomysł… On mówi: nie słuchaj plotek, pracuj, jak coś, to będziemy rozmawiać" - relacjonuje Łukasik.

"On wymyślił, że on odejdzie z tego prezesa, bo tu go ustawa kominowa hamuje. Chociaż też ją tam całkiem nie przestrzegano w tym wypadku, bo on miał dziewięć średnich w sumie, dziewięć średnich plus udziały w zysku — uważał, że to jest mało — i nieograniczoną ilość kosztów, jakie sobie chcesz. Od Honolulu po wszystkie wyjazdy, cały świat, co chcesz. Nie wiadomo, co wszystko. Nieograniczona liczba. Jak coś, to refakturujesz jako usługi prawnicze, czy coś, bo tam są podpięte, wiesz, kilka firm, jeszcze jest Zamość podległe i te w Łodzi Atlas, czy dowolna ilość. Ale dobra, to tam ja taki upierdliwy nie byłem. Wymyślił, że on sobie wynagrodzenie praktycznie podwoi. I to było w tajemnicy przede mną." - mówi dalej

"Rada nadzorcza Elewarru, czyli Łuszczewski, Groszek i tam jeszcze Śmietanko, Szczykutowicz, o i tam jeszcze znajomi od niego są. Sąsiad do tej rady, on takich pobrał w tajemnicy pojechali do Mołdawii, tam była rada nadzorcza. Utworzyli przedstawicielstwo. No przedstawicielstwo mogli otworzyć. Pracownika zatrudnili tak jakiegoś tam. Natomiast, natomiast nie, samego kapitału nie wytransferowali. Ja zresztą rozmawiałem z tą prezes z Łodzi i mówiłem, że powinna mieć jakieś dokumenty trochę lepsze na… bo wiesz wysłać za granicę kilka milionów to ja się nie spieszę. Więc powiedziałem, że ja takiej zgody dla Elewarru nie daję. Ona jak chce niech sobie działa. Nie utworzyli tej spółki. Potem, za miesiąc się wygadał Śmietanko, jaki interes popsułem. On chciał te kilka milionów, żeby ta spółka w Mołdawii powstała i natychmiast przeniosła do innej spółki jako wkład 20 procent w spółce, gdzie byłby Polski Cukier, Pol-Mot i jeszcze ktoś i Elewarr miałby…" - zdradza kulisy afery Łukasik

"Śmietanko ma w tym udział jeden, drugi… bo on uważa, że cały, że cała ta spółka... On chce się tam okopać i uwłaszczyć. Tam w tej chwili jest około 80 milionów na koncie. Spółka jest warta, nie wiem, około 150-160 milionów, spółka ta Elewarr...On de facto tak to chce prywatyzować, żeby to było jego, żeby to było nieodwołalne i wiecznie jego. Czyli każda ich koncepcja jest dobra, w którym to się staje jego." - opowiada o planach uwłaszczenia spółki skarbu państwa.

Łukasik mówi o bezkarności tych działań - "NIK za bardzo się tego nie wnika. NIK tam patrzy, czy nie przekroczył ustawy kominowej. CBA itd. i ci inni, oni się tam takimi rzeczami tam na razie…. To jest totalnie bezkarne, to ci mówię." - czytamy w stenogrami rozmowy opublikowanej przez dziennik.

- "Włos mi dęba staje na głowie, Władek" - nie może uwierzyć Władysław Serafin, szef kółek rolniczych.

Cały stenogram dostępny stronach portalu "Puls biznesu". Gazeta podkreśla, że nie zna okoliczności utrwalenia rozmowy, ale ze względu na jej treść, czuje się w obowiązku ją upublicznić.

Afera Uboju Rytualnego

Afera wybuchła na początku 2013 roku na skutek prób„siłowego” zalegalizowania w Polsce, krwawego i okrutnego uboju rytualnego zwierząt pod naciskiem międzynarodowego lobby ubojowego, którego interesy reprezentuje Minister Rolnictwa – Stanisław Kalemba i PSL!!!

Rząd PO-PSL chce zalegalizowania uboju rytualnego, czyli podrzynania na żywca zwierząt bez ich ogłuszania. Minister rolnictwa zapowiedział, że ustawa zabraniająca tego procederu powinna zostać znowelizowana. Zdaniem Stanisława Kalemby jest to konieczne ze względu na poszanowanie grup wyznaniowych w Polsce które stanowią 0,01% populacji oraz utrzymanie rosnącego eksportu takiego mięsa czym jest najbardziej zainteresowany PSL.

Polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis rozporządzenia ministra rolnictwa, który pozwala na rytualne zabijanie zwierząt, jest sprzeczny z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to - z konstytucją. Zakwestionowany przepis stracił moc prawną z końcem 2012.

Decyzja Polskiego Trybunału rozwścieczyła Europejskie Stowarzyszenie Żydów (EJA) w Brukseli , które zaapelowało do polskich i unijnych władz o natychmiastową zmianę tego orzeczenia, zgodnie z zaleceniami EJA. Rabbin Menachem Margolin wysłał w tej sprawie list do polskiego prezydenta i ministra sprawiedliwości z żądaniem natychmiastowego wykonania zalecenia EJA.

W swym liście udając naukowca stwierdził autorytarnie: Jest dowiedzione naukowo, że koszerne zabijanie zwierząt nie sprawia im bólu. Przeprowadzono wiele eksperymentów sprawdzających system nerwowy zwierząt, z których wynika, że nie czują one bólu albo wpadają w nagły szok, który nie dopuszcza sygnału bólu do mózgu z powodu nagłego spadku ciśnienia krwi w mózgu”. (jest to typowa retoryka nazistowska!)

Ubój rytualny, praktykowany w tzw. „kulturze judaizmu i islamu”, kulturze okrucieństwa i zła znajduje uzasadnienie w religijnej ortodoksji. Rytuał uboju należy do zbioru reguł, ściśle określających co jest właściwe, "czyste" (kosher, halal) a co niewłaściwe, "nieczyste". Reguły te, ich zakres i praktyczne szczegóły ich stosowania, są jednak dalece niejednolite i zmienne. Ubój rytualny zasadniczo wyklucza pozbawianie zwierzęcia przytomności. Z przyczyn trudnych do racjonalizacji, motywowanych tradycją, opartą na interpretacji świętych tekstów, choć nigdzie w nich nie jest jednoznacznie nakazany. Mordowane ubijane zwierzę traktowane jest jako uczestnik rytuału, co wymaga by było "czyste", tj. pozbawione chorób i wad, a taką właśnie był by brak przytomności. Mordowanie odbywa się głównie po to aby zaspokoić instynkty sadystyczne oprawców którzy dokonują tych mordów oraz nabić kasę ich zleceniodawcom czyli mułłom i rabinom oraz ich pośrednikom!

Dla Żydów i Muzułmanów przytomność i świadomość to „naukowo” stwierdzona wada i choroba!!!

W praktyce ubój ten polega na specjalnym unieruchomieniu zwierzęcia i przecięciu obu tętnic szyjnych razem z tchawicą i przełykiem. Jednak bez naruszenia kręgów i tętnic kręgowych, które podtrzymują ukrwienie mózgu,tak aby cierpiało jak najdłużej! W rezultacie zwierzę jest przytomne, cierpi i szamoce się w długiej agonii ku uciesze jej oprawców!

Od 2013 rozpoczęła się brutalna nagonka na Polskę i Polaków, bo międzynarodowe lobby ubojowego straciło nagle spore zyski z rynku polskiego!

W Polsce interesy lobby ubojowego, reprezentują goje z PSL oraz tercet egzotyczny czyli żydowska tajna organizacja B'nai B'rith (po hebrajsku: Synowie Przymierza) i Związek Wyznaniowy Gmin Żydowskich w RP oraz Muzułmański Związek Religijny w RP.

"Jewish Cronicle" - jedno z najstarszych pism żydowskich wydawane na Wyspach Brytyjskich alarmuje, że zakaz uboju rytualnego w Polsce może zagrozić dostawom mięsa koszernego i mięsa halal do szeregu państw islamskich a to poważne straty finansowe. Polska jest jednym z największych dostawców takiego mięsa spożywanego przez wyznawców judaizmu i islamu w Europie, Izraelu oraz Turcji. "Jewish Cronicle" donosi też o tym, że rynek koszernego jedzenia na Wyspach Brytyjskich, ale i na całym kontynencie "dostał poważny cios". "Polska to jeden z liderów w dostawach koszernego mięsa. Z niej pochodzi jedna piąta mięsa zjadanego we Francji i Izraelu" -Gazeta cytuje Henry'ego Grunwalda, przewodniczącego brytyjskiego stowarzyszenia "Szechita" dbającego m.in. o czystość mięsa pozyskiwanego z rytualnego uboju, który stwierdził, że "ta decyzja to zagrożenie dla żydowskiego sposobu życia".

Redakcja "Jewish Cronicle" stwierdza wyrok, który nadszedł z Polski, traktuje jako "kolejny w ostatnim czasie atak na praktyki wyznawane przez Żydów, po toczącej się w Niemczech batalii dotyczącej rytualnego obrzezania". "Ubój jest też zagrożony w kolejnych krajach, np. w Holandii i może się okazać, że wyrok ogłoszony w Polsce stanie siędrogowskazem dla innych krajów, które mierzą się z pozwami obrońców praw zwierząt"

Ze względu na olbrzymią korupcje w Polsce, międzynarodowe lobby żydowskomuzułmańskie znalazło - grupę polskich skorumpowanych i głupich gojów z PSL którzy za kasę wykonają krwawą i brudną robotę a nawet złamią polskie prawo!!!

Schemat korupcyjny jest prosty: lobby zleca PSL zalegalizowanie tego krwawego procederu, poprzez kupowanie przychylności urzędników i posłów RP aby wprowadzić do polskiego prawa zapisy zgodne z ich życzeniem. Ubojnie (PSL) dokonują krwawych mordów rytualnych na zwierzętach i eksportują tak pozyskane mięso na eksport do Izraela i krajów muzułmańskich. Zarobioną tak krwawo kasę przeznaczają na wsparcie PSL i lobbowanie w rządzie i parlamencie! Polskie goje wykonują brudną i krwawą robotę ale frykasy finansowe trafiają już tylko do zleceniodawców z lobby ubojowego!

Goje z PSL służą lobby ubojowemu zgodnie z zaleceniem rabina Owiada!

Rabin Owadia Josef, duchowy przywódca partii Szas (nacjonalistyczno-rasistowskiej) wchodzącej w skład koalicji rządzącej Izraelem oznajmił, że "goje rodzą się po to, by służyć Żydom". – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będąorać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie -zapowiedział rabin podczas przemówienia w synagodze. Potem porównał osoby, które nie są Żydami do... zwierząt pociągowych.

Zdaniem rabina, gdyby goje nie mogli służyć Żydom "nie mieliby po co istnieć".Tłumacząc zaś długowieczność ludzi pochodzenia nie-Żydowskiego rabin Josef użyłplastycznej metafory porównując takich ludzi do... osłów. – Wyobraźcie sobie, że zdechłwam osioł. Stracilibyście w ten sposób pieniądze. To jest taki sam sługa. Właśnie dlatego goj otrzymuje długie życie. By dobrze pracować dla Żyda - mówił rabin.

Afera uboju rytualnego w Polsce - to jedna z największych afer RP!

I etap tej afery - to tajne porozumienie Głównego Lekarza Weterynarii RP – Janusza Związka z naczelnym Rabinem Polski - Michaelem Josephem Schudrich z dn. 13.12.2011 przekazujące mu faktyczną kontrolę nad polskimi rzeźniami?! Z porozumienia tego wynika, że jednostka państwowa czyli Inspekcja Weterynaryjna przekazała nielegalnie i niezgodnie z prawem swoje ustawowe zadania w kwestii kontroli polskich ubojni - związkowi wyznaniowemu?! Rabin nie ukrywa radości z interesu jaki zrobił z polskim gojem i liczy na olbrzymie zyski. Całe to porozumienie ma charakter korupcyjny i ze względu na złamanie polskiego prawa, sprawą ta powinno zająć się CBA.

II etap afery to - tzw. „szybka ścieżka” którą wprowadził na życzenie lobby ubojowego, Minister Rolnictwa -Kalemba (PSL) chcąc w ten sposób ominąć prawo oraz wymagane szerokie konsultacje społeczne, zastępując je doraźną konsultacją z zaprzyjaźnionymi firmami i stowarzyszeniami, które są powiązane interesami z PSL i które kierując się tylko własnym zyskiem chcą zalegalizować ten okrutny proceder w Polsce. Lobby ubojowe które zleciło „szybką ścieżkę”kupiło sobie przychylność urzędników państwowych , którzy dokonali zmian w Ustawie o Ochronie Zwierząt zgodnie z ich zaleceniami, co ma charakter korupcyjny oraz przy okazji naruszyło ustawę lobbingową (sprawa dla CBA).

III etap to – „decyzja Premiera Tuska” który „umył ręce” mówiąc do PSL to wasz biznes nie mój, ulegając w ten sposób lobby ubojowemu, jedyną jego rozterką było to czy zwierzęta podrzynane na żywca cierpią czy nie i zastanawiał się jak można zbadać odczuwanie bólu w oparciu o ryk zarzynanych zwierząt!!! Ciekawostką jest fakt że kancelaria Premiera RP jest całkowicie kontrolowana przez żydowską tajną organizację B'nai B'rith (po hebrajsku: Synowie Przymierza). Decyzja Donalda Tuska w tej sprawie była ściśle związana z jego zabiegami o lukratywną posadę w Komisji Europejskiej o obsadzie której decyduje EJA(Europejskie Stowarzyszenie Żydów). Kontrakt był prosty stanowisko w zamian za zalegalizowanie procederu uboju rytualnego na eksport kontrolowany przez EJA!!!

IV etap to Sejm – to właśnie w nim zapadnie decyzja dlatego skorumpowane PSL próbuje przekupić innych posłów aby wsparli lobby ubojowe!

Polsce i Polakom odgrażają się ortodoksyjni Żydzi i islamiści, tak w kraju jak i zagranicą!Polacy mają być zakładnikami i niewolnikami we własnym kraju oraz służyć pokornie swoim „nowym panom” z lobby ubojowego!

Od 1 stycznia 2013 - Ubój rytualny nielegalny? Owszem. Teoretycznie. Tylko co z tego, skoro w rzeczywistości bestialski proceder kwitnie w najlepsze? Reporterzy Tomasza Sekielskiego przygotowali wstrząsający materiał. Ale minister rolnictwa Kalemba z PSL udaje, że o niczym nie wie, a raczej nie chce wiedzieć bo dotyczy to PSL!!!

To nie był program dla ludzi o słabych nerwach. Być może nawet nie powinien się ukazać przed 22. Tym niemniej ukazał się i ujawnił całe bestialstwo i cynizm środowisk czerpiących zyski z uboju rytualnego. Temat podjął program Tomasza Sekielskiego "Po prostu" (TVP1). Jak udowodnili jego reporterzy wiele polskich rzeźni mimo faktu, że od pierwszego stycznia tzw. ubój rytualny (a więc uśmiercanie zwierząt bez ogłuszania, poprzez podcięcie im gardła i wykrwawienie) jest prawnie zakazany - prowadzi ten biznes nadal. Mięsem z takiego uboju są zainteresowani ortodoksyjni Żydzi i muzułmanie. Reporterzy "Po prostu" udając biznesmenów nagrali szereg rozmów z właścicielami rzeźni i pośrednikami handlowymi, którzy oferowali im mięso halali. Bez większych problemów udało im się też kupić drób z uboju rytualnego. Wypowiadający się w programie minister rolnictwa Stanisław Kalemba (PSL) twierdzi tymczasem,że nic mu nie wiadomo, by do takich wypadków w Polsce dochodziło. Jednak nie kryje, że robi wszystko, by taki ubój ponownie zalegalizować. Sprawa była już rozpatrywana przez radę ministrów.

Program Sekielskiego ujawnił w jaki sposób PSL łamało prawo wspólnie z ortodoksyjnym Żydami i islamistami dla których polskie prawo nie ma najmniejszego znaczenia.

Minister Kalemba został zapoznany z materiałem o przestępstwach dokonanych przez takie ubojnie i ich klientów i powinien natychmiast zgłosić ten fakt Prokuraturze !!! Jeżeli nie zgłosił takiego przestępstwa to on również podlega odpowiedzialności karnej zgodnie z kodeksem karnym!

W programie pokazano też zdjęcia z przeprowadzania takiego uboju. Pochodzą z materiałów szkoleniowych dla studentów weterynarii.

Są porażające. Dla­te­go po­win­ny zos­tać po­ka­za­ne tak­że par­la­men­ta­rzys­tom, którzy niebawem będą głosować w sprawie zalegalizowania tego procederu. Obowiązkowo!

28 maja 2013 podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi ujawniono kolejną aferę związaną z ubojem rytualnym!!!

Ujawniono że tylko 20-30% mięsa z jednego tak okrutnie zamordowanego zwierzęcia to mięso koszerne i jako „frykasy” idzie na eksport do Izraela i krajów islamskich? Reszta mięsa z tego zwierzęcia, które umiera w okrutnych męczarniach, to odpad koszerny dla gojów-Polaków! Po odpowiednim przerobieniu i wymieszaniu trafia na polskie stoły jako zdrowa i smaczna polska żywność ! Prawdopodobnie też i te ubojnie były zamieszane w aferę solną PSL (minister Sawicki) czyli używania soli drogowej do „uszlachetniania” mięsa i wędlin zamiast soli spożywczej. Ubojnie prowadzące ubój rytualny również celowo nie oznaczają swoich”produktów” aby oszukiwać w ten sposób konsumentów którzy prawdopodobnie nie kupowali żywności z takich firm a to też jest przestępstwem!

Dlaczego konsumenci nie są o tym informowani? Dlaczego Ministerstwo Rolnictwa trzyma to w tajemnicy?

Ubój halal to „miejsca pracy” tylko dla muzułmanów (tylko muzułmanin może tak okrutnie zabijać poprzez wypowiedzenie praktycznie szahady) zwierzęta zabijane są okrutnie i na żywca. Krew żyje a zwierzęta walcząc o życie dodatkowo pochłaniają duże ilości tlenu dodatkowo dotleniając swoją krew czyli dodając sobie energii (dotleniając mózg układ nerwowy i komórki ciała) i przedłużając bólu czyli agonię uśmiercania.

Żydzi do uboju koszer zatrudniają przeważnie skorumpowanych i chciwych gojów którymi sami pogardzają!

Polacy są przeciwni zalegalizowaniu uboju rytualnego wg CBOS z maja 2013 roku - 65 procent jego uczestników uznało, że prawo nie powinno dopuszczać uboju rytualnego i ta tendencja jest wzrostowa, obecnie szacuje się że już ponad 80% Polaków jest zadeklarowanymi przeciwnikami zalegalizowania uboju rytualnego zwierząt w Polsce!

Według pisma do którego dotarła "Rzeczpospolita", w resorcie Sawickiego szerzył się nepotyzm, dochodziło do licznych nadużyć przy przetargach, a z publicznych pieniędzy finansowano kampanie samorządowe i parlamentarne - w tym ministra.

- Część zawartych tam informacji się potwierdziła i została wykorzystana w innych kontrolach - powiedział rzecznik NIK Paweł Biedziak.

Jedną z tych informacji jest ta, że w Departamencie Rozwoju Obszarów Wiejskich, o którą starała się blisko setka kandydatów, wygrała córka bardzo znanego działacza PSL i znajomego ministra. Pracę w resorcie miały też dostać siostry spokrewnione z ministrem, a jeden z konkursów dyrektorskich wygrała nawet córka nauczycielki Sawickiego - pisze "Rz".

Mówi także o wątpliwościach związanych z finansowaniem spotów reklamowych i kampanii wyborczej samego ministra Sawickiego. Zarzuty do ministra i jego protegowanych dotyczą także licznych nadużyć finansowych w spółce Elewarr, która podlega pod Agencję Rynku Rolnego, a ta bezpośrednio ministrowi.

CBA ma listę co najmniej 51 krewnych, którym Sawicki załatwił intratne posady państwowe.

Nie róbcie nagonki na rolników! - grzmiał minister rolnictwa, Marek Sawicki (PSL). A po chwili, na tym samym oddechu, zaatakował... studentów! I oświadczył, że skoro żąda się od zamożnych rolników wyższych składek na KRUS, to także bogaci studenci też powinni zacząć płacić składki zdrowotne na ZUS.

Polityka PSL tak rozjuszył wyrok Trybunału Konstytucyjnego (2010), według którego opłacanie z budżetu państwa składki zdrowotnej wszystkich rolników, niezależnie od ich przychodów, jest niezgodne z konstytucją, a rząd ma 15 miesięcy na zmienienie tego.
– Nie wszyscy studenci są biedni – zauważył więc minister rolnictwa, argumentując, że jeżeli budżet przestanie łożyć na składkę zdrowotną rolników, powinien przestać też łożyć i na ubezpieczenie studiujących.
Studenci są oburzeni. – Bardzo wielu z nich żyje z miesiąca na miesiąc, ledwo wiążąc koniec z końcem. Przymus dodatkowego opłacania składki zdrowotnej mógłby oznaczać, że nie mogliby studiować – wyjaśnia Patry Stanisz, przewodniczący Rady Naczelnej Zrzeszenia Studentów Polskich.

Ceny żywności rujnują kieszenie Polaków, nieuczciwi handlowcy wciskają nam w sklepach przeterminowane produkty, a pazerni ubojowcy i producenci wędlin robią parówki ze zmielonych kości i skór oraz odpadów koszernych po uboju rytualnym. Jak reaguje minister rolnictwa, który sprawuje pieczę nad polskim rynkiem spożywczym?

Marek Sawicki - reklamuje się w telewizji, w spocie, który według mediów kosztuje nawet trzy miliony złotych.

Aktorstwo szefa resortu rolnictwa można było podziwiać w autoreklamie emitowanej w TVP, m.in. w przerwach meczów Euro 2012, czyli najdroższym czasie antenowym. Według portalu onet.pl, reklamówka Sawickiego może kosztować nawet 3 mln zł! Co pokazuje? Uśmiechniętego ministra, który zachwala polskie plony oraz informację, że Polska produkuje zdrową żywność.

Jakie korzyści daje ten drogi klip Polakom? Żadnych. A ministrowi Sawickiemu? Ogromne, bo przed milionami Polaków chwali się swoimi „osiągnięciami”. Szkoda tylko, że w reklamie zapomniał powiedzieć, że ta zdrowa żywność kosztuje krocie, a Polacy w pogoni za niskimi cenami kupują produkty spożywczopodobne. Choć akurat na to Sawicki ma nich poradę – powinni kupować... drogą żywność. – Jeśli sugerują się tylko ceną, to być może kupują produkty spożywczopodobne, a niekoniecznie zdrowe i wartościowe pod względem żywnościowym – stwierdził minister.

yły minister rolnictwa Marek Sawicki nie czuje żadnej odpowiedzialności za aferę Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Od strony prawnej czuję się niewinny, od strony moralnej także - oznajmił polityk PSL. Sawicki dodał także, że żałuje, iż media nagłośniły sprawę taśm PSL.

Sawicki nie czuje się winny, jednak podał się do dymisji. Zapytany o powody swojej rezygnacji odparł wymijająco, że to "ten system sprawowania władzy jest powszechny".

Były minister usprawiedliwił także sprawę nepotyzmu politycznego w jednym zdaniu. - Jeśli jest obszar, gdzie pracuje kilkanaście tysięcy ludzi, to wyeliminowanie zatrudnienia kogoś znajomego czy kuzyna nie jest łatwe - wyjaśnił Sawicki.

O Marku Sawickim

  • Sawicki nie tylko nie pokajał się i za swoje karygodne niedbalstwo, nie przeprosił, lecz cynicznie wytoczył mi proces. Zażądał przeprosin, odwołania zarzutów i 10 tysięcy złotych na rzecz PCK. Dziś Sąd Okręgowy w Łodzi oddalił powództwo Sawickiego przeciwko mojej skromnej osobie o ochronę rzekomo naruszonych dóbr osobistych. Oddalił - to za mało powiedziane. Sąd powództwo to zmiażdżył.

Autor: Janusz Wojciechowski
Źródło: Janusz Wojciechowski: bez wyrównania dopłat polska wieś zginie , rp.pl, 5 maja 2011

  • Znacząca liczba rolników została skrzywdzona przez rozporządzenie ministra rolnictwa. Jest ono niezgodne z ustawą ustalającą zasady, jakie powinny obowiązywać wszystkich, a także sprzeczne z Konstytucją, bo różnicuje rolników na lepszych i gorszych. Minister nie zadbał o wystarczającą ilość środków na ten cel i postanowił zmienić zasady przyznawania rent strukturalnych w trakcie trwania programu. To niedopuszczalne, gdyż z rolników spełniających te same kryteria jedni dostali renty, a inni nie.

Autor: Lucjan Cichosz
Źródło: Rolniku, nie przegap renty , naszdziennik.pl, 26 lipca 2011

A co o polskim goju Sawickim mówi rabin Owiada z Izraela?!
"...to zwierze pociągowe, gdyby ten goj nie mógł służyć Żydom to nie miałby po co istnieć!"


Lista uczestników spotkania Grupy Bilderberg 2026



Zanim organizatorzy zdążyli oficjalnie ogłosić, kto w tym roku zasiądzie przy zamkniętym stole konferencji Grupy Bilderberg, ubiegł ich badacz Dan Dicks. Dzięki jego wtorkowemu przeciekowi dowiedzieliśmy się, kto pojawi się na jednym z najbardziej tajemniczych spotkań światowych elit, zanim jeszcze sami zainteresowani zdążyli potwierdzić swój udział w dniu otwarcia.

Tegoroczna obsada to prawdziwa mieszanka politycznych „ciężkozbrojnych” i królów Doliny Krzemowej. Na liście lśnią nazwiska takie jak Mark Rutte (szef NATO) oraz Ursula von der Leyen (przewodnicząca KE), Alex Karp (Palantir), Eric Schmidt (były szef firmy Google) oraz Peter Thiel – postacie, które kształtują świat nowoczesnej inwigilacji i technologii.

Świat finansów i mediów reprezentują m.in. Scott Bessent (sekretarz skarbu USA), Børge Brende z WEF oraz wpływowi redaktorzy naczelni „The Economist” i „Bloomberga”. Ciekawostką jest obecność postaci, które rzadziej kojarzy się z tym formatem, jak Daniel Ek (twórca Spotify) czy brytyjski polityk Rishi Sunak.

W tym roku polskie interesy (lub osobiste poglądy) reprezentować będzie sprawdzona trójka: minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, prezes Polskiej Rady Biznesu Wojciech Kostrzewa oraz przedsiębiorca Jacek Olechowski.

Spotkanie tradycyjnie odbywa się pod rygorem reguł Chatham House. Oznacza to, że uczestnicy mogą dowolnie korzystać z zasłyszanych informacji, ale pod żadnym pozorem nie wolno im wyjawić, kto był ich autorem. Oficjalnie ma to sprzyjać „szczerej wymianie myśli”. Krytycy widzą to jednak inaczej: ich zdaniem to idealny parawan do planowania globalnych strategii i politycznych układów z dala od wścibskich oczu opinii publicznej i mediów, które mogłyby patrzeć im na ręce.

Warto dodać, że w 2019 roku dziennikarz z „Onetu” zapytał Radosława Sikorskiego o kulisy spotkania Grupy Bilderberg, w którym brał udział. Sikorski odpowiedział: „Gdybym panu powiedział, to musiałbym pana zabić”.

Lista uczestników spotkania

Przewodniczący: Henri de Castries z Francji (prezes Instytutu Montaigne), Marie-Josée Kravis ze Stanów Zjednoczonych (przewodnicząca Museum of Modern Art – MoMA).

Austria: Peter Bosek (dyrektor generalny i dyrektor ds. sprzedaży detalicznej Erste Group Bank AG), Beate Meinl-Reisinger (minister ds. europejskich i międzynarodowych), Gerhard Zeiler (prezes Warner Bros. Discovery International).

Belgia: Harold Boël (dyrektor generalny Sofina), Thomas Leysen (przewodniczący dsm-firmenich AG), Petra De Sutter (rektor Uniwersytetu w Gandawie).

Dania: Jeppe Christiansen (dyrektor generalny Maj Invest group), Mette Frederiksen (premier Danii), Britt Meelby Jensen (dyrektor generalna Ambu A/S), Margrethe Vestager (przewodnicząca Duńskiego Uniwersytetu Technicznego – DTU).

Finlandia: Aaro Cantell (przewodniczący Normet Group), Erkki Liikanen (przewodniczący Rady Powierniczej Fundacji MSSF), Alexander Stubb (prezydent Finlandii), Elina Valtonen (minister spraw zagranicznych).

Francja: Valérie Baudson (dyrektor generalna Amundi SA), Nicolas Lerner (dyrektor generalny DGSE), Roland Lescure (minister ds. gospodarki, finansów oraz suwerenności przemysłowej, energetycznej i cyfrowej), Catherine MacGregor (dyrektor generalna ENGIE Group), Ross McInnes (prezes Safran Group), Arthur Mensch (współzałożyciel i dyrektor generalny Mistral AI), Patrick Pouyanné (przewodniczący i dyrektor generalny TotalEnergies SE), Luis Vassy (prezes Sciences Po).

Grecja: Kyriakos Mitsotakis (premier Grecji), Dimitri Papalexopoulos (przewodniczący TITAN SA), Kyriakos Pierrakakis (minister gospodarki i finansów), Costantza Sbokou-Constantakopoulou (przewodnicząca Phaea).

Hiszpania: José Luis Escrivá (prezes Banku Hiszpanii), Pilar Gil (dyrektor generalna PRISA Media), Alberto Nadal (minister gospodarki w gabinecie cieni Partii Ludowej).

Holandia: Roy Jakobs (prezes i dyrektor generalny Royal Philips NV), Rob Jetten (lider partii D66), Sigrid Kaag (współprzewodnicząca Rady Dyrektorów Fundacji Narodów Zjednoczonych), Willem-Alexander (król Holandii), Máxima (królowa Holandii), Rolly van Rappard (współzałożyciel i przewodniczący CVC Capital Partners).

Irlandia: Jack Chambers (minister ds. wydatków publicznych, infrastruktury, reform i cyfryzacji), Patrick Collison (dyrektor generalny Stripe), Anne Heraty (przewodnicząca Sherry FitzGerald oraz IBEC), Colin Hunt (dyrektor generalny AIB Group plc), Danny McCoy (dyrektor generalny Ibec).

Kanada: Mark J. Carney (premier Kanady), François-Philippe Champagne (minister finansów i dochodów narodowych), Chrystia Freeland (specjalna przedstawicielka ds. odbudowy Ukrainy).

Niemcy: Roland Busch (prezes i dyrektor generalny Siemens AG), Mathias Döpfner (przewodniczący i dyrektor generalny Axel Springer SE), Jeanette zu Fürstenberg (dyrektor zarządzająca General Catalyst), Karl-Theodor zu Guttenberg (przewodniczący Spitzberg Partners LLC), Uwe Horstmann (dyrektor generalny Project A), Katherina Reiche (minister ds. gospodarczych i energii), Gundbert Scherf (współzałożyciel i współdyrektor generalny Helsing GmbH), Christian Sewing (dyrektor generalny Deutsche Bank AG), Karsten Wildberger (minister ds. transformacji cyfrowej i modernizacji rządu), Oliver Zipse (przewodniczący BMW AG).

Norwegia: Børge Brende (prezes i dyrektor generalny Światowego Forum Ekonomicznego), Øyvind Eriksen (prezes i dyrektor generalny Aker ASA), Jens Stoltenberg (minister finansów), Nicolai Tangen (dyrektor generalny Norges Bank Investment Management).

Polska: Wojciech Kostrzewa (prezes Polskiej Rady Biznesu), Jacek Olechowski (prezes Mediacap, 3 J.P.), Radosław Sikorski (minister spraw zagranicznych).

Portugalia: José Manuel Barroso (przewodniczący międzynarodowych doradców Goldman Sachs International), Duarte Moreira (współzałożyciel i dyrektor generalny Zeno Partners), Guta Moura Guedes (przewodnicząca i współzałożycielka ExperimentaDesign).

Stany Zjednoczone: Stacey Abrams (dyrektor generalna Sage Works Production), Anne Applebaum (felietonistka „The Atlantic”), Scott Bessent (sekretarz skarbu USA), Jack Clark (współzałożyciel i szef ds. polityki Anthropic PBC), Daniel P. Driscoll (sekretarz armii USA), Elizabeth Economy (starszy pracownik naukowy Hoover Institution na Uniwersytecie Stanforda), Niall Ferguson (starszy pracownik naukowy Hoover Institution na Uniwersytecie Stanforda), Jamieson Greer (przedstawiciel USA ds. handlu), Kevin Harrington (były starszy dyrektor ds. planowania strategicznego Rady Bezpieczeństwa Narodowego), Mellody Hobson (współdyrektor generalna i prezes Ariel Investments LLC), Alex Karp (dyrektor generalny Palantir Technologies Inc.), Stephen Kotkin (starszy pracownik naukowy Hoover Institution na Uniwersytecie Stanforda), Michael Kratsios (dyrektor Biura ds. Nauki i Technologii Białego Domu), John Micklethwait (redaktor naczelny Bloomberg LP), Mira Murati (dyrektor generalna Thinking Machines Lab), Satya Nadella (dyrektor generalny Microsoft Corporation), Peter R. Orszag (dyrektor generalny i przewodniczący Lazard), Samuel Paparo (dowódca Dowództwa Indopacyficznego USA), Nadia Schadlow (starszy pracownik naukowy Hudson Institute), Eric E. Schmidt (przewodniczący wykonawczy i dyrektor generalny Relativity Space Inc.), Jason Smith (członek Kongresu), Peter Thiel (prezes Thiel Capital LLC), Fareed Zakaria (prowadzący program „Fareed Zakaria GPS”)

Szwajcaria: Helene Budliger (sekretarz stanu ds. gospodarczych), André Hoffmann (wiceprzewodniczący Roche Holding Ltd.), André Kudelski (przewodniczący i dyrektor generalny Kudelski Group SA).

Szwecja: Caroline Berg (dyrektor generalna Axel Johnson), Daniel Ek (przewodniczący Spotify SA), Pål Jonson (minister obrony), Marcus Wallenberg (przewodniczący Skandinaviska Enskilda Banken AB).

Turcja: Ali Koç (wiceprzewodniczący Koç Holding), Murat Özyeğin (przewodniczący Fiba Group), Feridun H. Sinirlioğlu (sekretarz generalny OBWE), Mehmet Tara (prezes i przewodniczący Enka Holding), Ayse Zarakol (profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Cambridge).

Wielka Brytania: Murray Auchincloss (były dyrektor generalny BP plc), Camilla Cavendish (członkini Izby Lordów), Demis Hassabis (współzałożyciel i dyrektor generalny Google DeepMind), David Lammy (sekretarz stanu ds. sprawiedliwości i wicepremier), Zanny Minton Beddoes (redaktor naczelna „The Economist”), Gideon Rachman (główny komentator spraw zagranicznych „Financial Times”), John Sawers (prezes wykonawczy Newbridge Advisory Ltd.), Mark Sedwill (przewodniczący Rady Powierniczej IISS), Rishi Sunak (poseł do parlamentu), Mark Tucker (przewodniczący AIA Group Ltd.).

Włochy: Marco Alverà (współzałożyciel zhero.net i dyrektor generalny TES), Vittorio Colao (wiceprzewodniczący na region EMEA General Atlantic Service Company LP).

Organizacje międzynarodowe: Fatih Birol (dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej), Nadia Calviño (prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego), António Costa (przewodniczący Rady Europejskiej), Kristalina Georgieva (dyrektor zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego), Kaja Kallas (wysoki przedstawiciel Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa), Andrius Kubilius (komisarz ds. obronności i przestrzeni kosmicznej Komisji Europejskiej), Christine Lagarde (prezes Europejskiego Banku Centralnego), Geoffrey van Leeuwen (szef gabinetu Sekretarza Generalnego NATO), Ursula von der Leyen (przewodnicząca Komisji Europejskiej), Nikolay Mladenov (wysoki przedstawiciel ds. Gazy Rady Pokoju), Mark Rutte (sekretarz generalny NATO).

Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: InfoWars.com
Źródło: WolneMedia.net

środa, 8 kwietnia 2026

                         TUZY ELITY

          Jacek Rostowski - Jan Antony Vincent-Rothfeld

 

 

Jacek Rostowski, właśc. Jan Antony Vincent-Roth­feld (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) – żydowski e­ko­no­mis­ta, od 2007 do 2013 minister finansów w pier­wszym i drugim rządzie Do­nal­da Tuska, w 2013 wice­pre­mier, od 2011 poseł na Sejm VII kadencji, od 2013 członek zarządu krajowego PO.

Główny odpowiedzialny za Aferę Deficytu Budżetowego a także uczestnik Afery Uboju Rytualnego w 2013 roku.

„Ojciec chrzestny polskiego deficytu budżetowego” - Kiedy w 2007 roku Jacek Rostowski wchodził do rządu, dług publiczny wynosił około 527 mld zł. W 2013 roku zadłużenie Polski wzrosło do 874 mld zł.

Jacek Rostowski pochodzi z rodziny żydowskich emigrantów. Jest wnukiem Jakuba Rothfelda (Rostowskiego), neurologa, profesora Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie i Polskiego Wydziału Lekarskiego w Edynburgu.

Jacek Rostowski jest żonaty z Wandą Rostowską, producentką i reżyserem filmowym. Ma dwoje dzieci.

Nikt o nim za bardzo wcześniej nie słyszał, a jego wykształcenie odpowiada polskiemu magistrowi ekonomii, mimo że niektórzy w Platformie tytułują go profesorem. - Minister Rostowski posiada stopień naukowy magistra ekonomii. Nie posiada tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora - przyznaje rzeczniczka Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos. Minister-Rostowski-nie-jest-profesorem.

Jan Antony Vincent- Rothfeld(Jacek Rostowski) (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) wnuk Jakuba Rothfelda-Rostowskiego (syna Mojżesza Rotfelda i Lei z domu Broder) w momencie otrzymania teki ministra finansów nie miał obywatelstwa polskiego i był obywatelem brytyjskim ! Wyszło to przypadkiem, gdy się okazało, że nie posiada on ani numeru pesel, ani NIPu. Nasuwa się pytanie - jeżeli Polskim Ministrem może być osoba posiadająca inne obywatelstwo (tak jak obecnie w przypadku Rostowskiego), to czyje interesy on reprezentuje? Posiada mnóstwo mieszkań na wynajem, ale próżno szukać tam jakiegoś polskiego adresu, jakby szykował się z góry do desantu, Taki pojawiam się i znikam. Rostowski ponadto będąc po "uszy zadłużonym" w niepolskich instytucjach finansowych znajduje się stale w "konflikcie interesów" !

W latach 1989-1991 wprowadzano w Polsce tzw. Plan L. Balcerowicza (w momencie wprowadzania swojego planu jedynie doktora nauk ekonomicznych!). Plan L. Balcerowicza był wierną kopią tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, który początkowo miał mieć zastosowanie w krajach Ameryki Łacińskiej. Od 1986 (1987) roku (po deklaracji Gorbaczowa iż zgodzi się w przyszłości na Zjednoczenie Niemiec... a więc de facto na upadek komunizmu) plan ów (którego głównymi współtwórcami byli G. Soros i J. Sachs oraz po trosze J. Wiliamson) postanowiono zastosować go w krajach postkomunistycznych. Wybrano jako cel eksperymentu Polskę (sic!) posiadającą największy majątek do oddania ze wszystkim krajów "postkomunistycznych", będącą największym i najbardziej znienawidzonym oraz "krnąbrnym" krajem postsocjalistycznym oraz mającą służyć jako przetarcie drogi włączenia tychże krajów do planu globalizacji światowej.

Doradcami L. Balcerowicza we wdrażaniu owego planu byli m.in.: J. Sachs i... Jan Jacek Antony Vincent-Rostowski. W tym czasie też Vincent Rostowski był też wykładowcą w UCL School of Slavonic and East European Studies, University of London.

W momencie otrzymania teki ministra nawet nie miał obywatelstwa polskiego a tylko brytyjskie. To pierwszy taki przypadek braku polskiego obywatelstwa w szeregach rządzących Polską od czasu powołania obywatela ZSRR, towarzysza Konstantego Ksawerowicza Rokossowskiego na Marszałka Polski.

Wyśmiewany jest jako ekonomista, który tymże ekonomistą został jedynie dzięki G. Sorosowi, który raczył go zatrudnić na Węgrzech w szkole założonej przez swoją fundację (Brytyjczycy wykpiwają fundację Sorosa).

roku 1995 został Vincent Rostowski został profesorem mianowanym prywatnej uczelni (nie posiada tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora) i kierownikiem Katedry Ekonomii na Central European University w Budapeszcie. Uniwersytet ten założony został w 1991 roku przez obywatela USA, węgierskiego Żyda - Georga Sorosa

Trzeba przyznać, że odkąd został ministrem Finansów w Polsce nie mamy problemów z pozyskaniem kolejnych kredytów z MFW. Orban ujawnia na jakich warunkach mfw udziela europie pożyczek, na jakich warunkach te pożyczki są udzielane i widzimy, że w Polsce te warunki są skrupulatnie wypełniane. Węgry ich nie chcą. My możemy się domyślać, że ministra Rostowskiego dostaliśmy niejako w pakiecie od międzynarodowej finansjery. To nie polski rząd zdecydował, że Polacy mają pracować dłużej, a najlepiej do śmierci (biorąc pod uwagę, że najkrócej żyjemy w Europie), o tym zdecydowali bogaci żydowscy bankierzy, aby mogli być jeszcze bogatsi.

Za czasów ministra V. Rostowskiego: dwukrotnie wyprowadzono z Polski nawet setki miliardów złotych poprzez spekulacyjna grę na polskim złotym prowadzona m.in. przez Goldman Sachs oraz dodatkowo "wyssano" polskie finanse za pomocą tzw. asymetrycznych opcji walutowych a dług publiczny Polski wzrósł do 800 mld zł (różne szacunki mówią nawet 3 bilionów?), deficyt do 100 mld zł a zadłużenie zagraniczne do 250 mld USD - stan finansów Polski jest stanem "przedzawałowym", "przed-upadłościowym", a minister finansów zyskuje miano "mistrza kreatywnej księgowości" i finalizuje się być może ostateczną destabilizację i grabież Polski.

Z informacji jakie są dostępne, wynika, że ten brytyjski obywatel (polski także, ale rozlicza podatki w naszym kraju dopiero od trzech lat) sprawujący funkcję polskiego ministra finansów ukończył kursy z dziedziny ekonomii, historii i stosunków międzynarodowych na brytyjskich uczelniach, gdzie też pracował przez kilka lat jako młodszy wykładowca. Kariera naukowa jednak najwyraźniej mu się nie udała, skoro nie zrobił nawet doktoratu.

Po 1989 roku postanowił skorzystać ze swych polskich korzeni, przeniósł się do Polski i zaczął się kręcić wokół Leszka Balcerowicza oraz ludzi z ówczesnego KLD, a obecnej PO, co zaowocowało kilkoma synekurami – a to przy niesławnej „powszechnej prywatyzacji”, a to w CASE, a to znowu w NBP, a to wreszcie w uczelniach George’a Sorosa, w których został nawet „profesorem” ekonomii. Tytułem tym zresztą do dziś określają go niektórzy co bardziej usłużni dziennikarze.

Generalnie można odnieść wrażenie, że jego główną kompetencją – podobnie zresztą jak Radka Sikorskiego – była tak naprawdę dobra znajomość angielskiego, której to umiejętności w pierwszych szeregach PO zawsze brakowało. I to właśnie dzięki niej trafiła mu się posada ministra finansów. Jeśli chodzi o inne zajęcia ministra, to ciągle zajmuje się on wynajmem pięciu mieszkań i dwóch domów w Wielkiej Brytanii. Najwyraźniej nie jest to jednak interes kokosowy, skoro miał prawie 200 tys. funtów długu.

Biorąc pod uwagę wszystkie te fakty, nie można się specjalnie dziwić, że minister Rostowski z zadaniem, które mu przypadkowo w gruncie rzeczy wpadło w ręce, zupełnie sobie nie poradził. Bowiem ani wykształcenia, ani temperamentu do prowadzenia tak skomplikowanej instytucji jak Ministerstwo Finansów po prostu nie posiada. W efekcie ten sam człowiek który w 2010 roku deklarował wprowadzenie podatku liniowego to w 2013 roku, miał w kasie manko na 100 miliardów złotych i aby je zmniejszyć, zwiększa obciążenia podatkowe.

W oficjalnym życiorysie "prof" Rostowskiego można przeczytać, że był on "doradcą rezydenta Putina d/s polityki makroekonomicznej”, można się więc domyślać że koledzy prezydenta Putina zostali też doradcami ministra Rostowskiego.
Naiwni krytycy ministra zarzucają mu błędy, nieudolność. Podobnie ocenia się zresztą cały rząd PO a zarówno rząd jak i minister Rostowski są przerażająco sprawni - robią dokładnie to, czego oczekują ich "doradcy".

Słowem: za zły wybór premiera Tuska zapłacą jak zwykle wszyscy Polacy!

Ile warte są zapewnienia o radosnej starości na emeryturze, dobitnie pokazuje Jan Vincent Rostowski. Własnym przykładem. Minister finansów najwyraźniej nie wierzy, że można żyć godnie na starość za pieniądze uzbierane w ZUS-ie. On sam na jesień życia uzbierał prawie półtora miliona złotych, ale w... brytyjskim funduszu emerytalnym

Minister finansów Jacek Rostowski otrzymuje sutą emeryturę z Anglii - średnio 17,4 tys zł miesięcznie a Polakom poleca oszczędzanie w ZUS!

Rząd PO-PSL kombinuje przy reformie systemu emerytur. Polacy staną przed wyborem - oszczędzać w ZUS czy w OFE. Każdy będzie musiał zdecydować sam. A co poleca człowiek odpowiedzialny za finanse w Polsce - minister Jacek Rostowski? - Bez wątpienia byłby to ZUS. - odpowiedział na tak zadane pytanie Rostowski.
Ministrowi łatwo powiedzieć, bo sam na emeryturę odkładał w Anglii i teraz pobiera z tamtejszego systemu emerytalnego megaemeryturę. Przez ostatnie lata Rostowski otrzymywał średnio miesięcznie 17,4 tys złotych z angielskiego systemu emerytalnego.

Z funduszu emerytalnego wicepremier Rostowski ma co miesiąc średnio ok. 2600 złotych. A kiedy został emerytem, wypłacono mu jednorazowo aż 328 tysięcy złotych! W sumie – podliczając ostatnie dwa lata życia na emeryturze – wychodzi więc po 17 400 zł miesięcznego świadczenia.

To czarna propaganda i zwyczajne oszustwo w sprawie OFE” „To, co rząd chce zaproponować - możliwość wyboru i przenoszenia pieniędzy z OFE do ZUS - to kolejna wersja przekrętów emerytalnych. Proponując to, rząd powinien zaproponować także możliwość przenoszenia pieniędzy w drugą stronę - z ZUS do OFE. W innym wypadku to jest zwyczajne oszustwo i okradanie obywateli z ich oszczędności przez Ministra Finansów!

Kiedy w 2007 roku Jacek Rostowski wchodził do rządu, dług publiczny wynosił około 527 mld zł. W 2013 roku zadłużenie Polski wzrosło do 874 mld zł. W tym samym czasie minister finansów zarobił 2,7 miliona złotych. To my, Polacy, składaliśmy się na jego pensje!

Rostowski grubo pomylił się w rachubach. Deficyt finansów publicznych miał wynieść niecałe 36 miliardów złotych. Teraz okazuje się, że przy wariancie „optymistycznym” wyniesie 51,6 miliarda, a jak pójdzie źle – to nawet 60 mld zł.

Minister finansów Jacek Rostowski zadłużył każdego Polaka na 10 tys zł! Każdy Polak ma przez niego założoną pętlę finansową na szyi. Bo kto spłaci te długi, jak nie my i nasze dzieci? Każdy z nas – dziecko, dorosły i starzec, chory, czy zdrowy, pracujący, czy nie – ma do spłacenia średnio niemal 10 tys. zł! I na co poszły te pieniądze?
Marek Zuber nie ma wątpliwości, że olbrzymia część poszła na rozbudowę administracji!

W 2013 roku został zdymisjonowany przez premiera Tuska. Jacek Rostowski pozostawił finanse państwa w złym stanie. Uważał, że może je ustabilizować nie głębokimi reformami, ale drobnymi korektami.
Gdy okazało się, że nie osiągnie w ten sposób zapowiadanego celu, jakim było ograniczenie deficytu finansów publicznych do 3 proc. PKB i zdjęcie z Polski przez Komisję Europejską procedury nadmiernego deficytu, minister finansów sięgnął po pieniądze Otwartych Funduszy Emerytalnych.
Aby usprawiedliwić swój czyn, rozpoczął kampanię propagandową przeciwko OFE oraz jego autorom, która nie przystoi poważnemu politykowi. Nie był jednak w stanie poprawnie napisać nowelizacji ustawy o Otwartych Funduszach Emerytalnych. Doprowadził w ten sposób do poważnego kryzysu politycznego. Budżet na 2014 rok zależny jest od pieniędzy zabranych funduszom, a tymczasem ustawa, która pozwalałaby te pieniądze wykorzystać, nie jest gotowa a sam Rostowski uciekł przed odpowiedzialnością na tłustą emeryturkę... angielską!


 

                                       https://www.youtube.com/watch?v=R5uc7Sq9rfg

 

Jacek Rostowski do kryminału! - tłumaczy Andrzej Pochylski
 
 
 
Fiskus zbankrutował, więc minister finansowy Rostowski czmychnął z rządu - Stanisław Michalkiewicz

www.yelita.pl 

 

 

 

Rośnie liczba donosów do skarbówki



W ub.r. liczba informacji sygnalnych, określanych potocznie donosami, skierowanych do jednostek KAS wzrosła o blisko 6% w porównaniu z 2024 rokiem. Natomiast zestawiając ubiegłoroczne dane z tymi z 2023 roku, widać już wzrost o ponad 10,5%. Według znawców tematu, to nie musi oznaczać pogorszenia poziomu przestrzegania prawa podatkowego. Analizy wskazują, że nawet do 70% zgłoszeń bywa motywowanych konfliktami osobistymi. Najczęściej autorami doniesień są pracownicy, członkowie rodziny, sąsiedzi oraz kontrahenci. Do tego z zebranych danych wynika, że informacje przeważnie mają charakter anonimowy.

Jak wynika z danych z szesnastu izb administracji skarbowej, w 2025 roku liczba informacji sygnalnych skierowanych do jednostek KAS wyniosła 84,4 tys. To o 5,8% więcej niż w 2024 roku, kiedy takich przypadków odnotowano 79,8 tys. Natomiast porównując dane ubiegłoroczne z tymi z 2023 roku, widać wzrost o 10,6%. W 2023 roku było bowiem 76,3 tys. informacji sygnalnych. „Sam wzrost liczby informacji sygnalnych nie musi oznaczać pogorszenia poziomu przestrzegania prawa podatkowego. Może on świadczyć raczej o większej aktywności społecznej i zaufaniu do instytucji państwa jako skutecznego adresata takich zgłoszeń. Jednocześnie skala zjawiska wymaga ostrożnej interpretacji, ponieważ część informacji sygnalnych może być motywowana także sporami osobistymi lub biznesowymi i nie zawsze prowadzi do potwierdzenia nieprawidłowości” – komentuje dr Anna Wojciechowska, ekspertka BCC i była naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.

Natomiast Sebastian Polański z Referatu Komunikacji IAS we Wrocławiu zaznacza, że w ostatnich latach możemy zaobserwować rosnącą świadomość społeczną w zakresie dochodzenia własnych praw. Podatnicy, dzięki łatwej dostępności opracowań o charakterze prawniczym na różnych platformach internetowych czy prowadzonych kampanii edukacyjnych przez KAS, coraz bieglej odnajdują się wśród przepisów prawa podatkowego. Nie bez związku może również pozostawać sytuacja gospodarcza w kraju. Inflacja powoduje, że obywatele stają się bardziej wyczuleni na nieuczciwe zarabianie pieniędzy lub unikanie opodatkowania. Pozytywny wpływ mają również nagłaśniane w mediach sprawy, które pokazują, że informowanie organów ścigania o zaobserwowanych nieprawidłowościach może przynieść realny skutek. „Roczna liczba informacji sygnalnych nie wydaje się nadzwyczajnie wysoka, jeśli zestawimy ją z liczbą podatników i przedsiębiorców w Polsce oraz ogólną skalą obrotu gospodarczego. W tym kontekście można ją określić raczej jako umiarkowaną. Jednocześnie jest na tyle duża, że wymaga od administracji skarbowej sprawnego systemu wstępnej selekcji i weryfikacji zgłoszeń. Ważne jest, aby organy reagowały w sposób wyważony, proporcjonalny i oparty na obiektywnej analizie okoliczności każdej sprawy” – mówi Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.

Jak podkreśla Michał Deruś, rzecznik prasowy IAS w Lublinie, znaczna część donosów jest inicjowana przez emocje takie jak złośliwość, zazdrość lub osobiste urazy. Analizy wskazują, że nawet do 70% zgłoszeń bywa motywowanych konfliktami osobistymi, np. sąsiedzkimi animozjami, napięciami rodzinnymi czy sporami rozwodowymi. Dostrzegalna poprawa sytuacji majątkowej znajomych (nowy dom, samochód) lub rodzinne nieporozumienia (podziały majątku, rozstania) często skłaniają do złożenia donosu. „Informacje sygnalne bywają niestety wykorzystywane nie tylko w trosce o przestrzeganie prawa, lecz także jako narzędzie rozwiązywania prywatnych konfliktów. Tego rodzaju postawa może wynikać również z napięć ekonomicznych i rosnących nierówności społecznych. Sukces majątkowy innych bywa często postrzegany nie jako osiągnięcie, lecz jako potencjalne nadużycie. Przykładowo, sygnalista uważa, że dana osoba, np. sąsiadka, nie pracuje, a pozwala sobie na nowe auto. W rzeczywistości ona wykonuje obowiązki zdalnie i dlatego większość czasu spędza w domu” – dodaje dr Anna Wojciechowska.

Z kolei Małgorzata Spychała-Szuszczyńska, rzecznik prasowy IAS w Poznaniu, zaznacza, że najczęściej autorami doniesień są pracownicy, członkowie rodziny, sąsiedzi oraz kontrahenci. Zgłoszenia składane są w urzędach skarbowych przez podatników w tradycyjny sposób – za pośrednictwem poczty bądź w biurze podawczym urzędu oraz elektronicznie w formie e-maili. Przeważnie mają charakter anonimowy, tylko niewielka część jest podpisana z imienia i nazwiska. W większości przypadków informacje zawarte w doniesieniu są bardzo ogólne, często uniemożliwiają jakąkolwiek weryfikację. „Fakt, że zgłoszenia mogą być anonimowe, ma duże znaczenie. Z jednej strony zwiększa poczucie bezpieczeństwa i chroni sygnalistę przed możliwymi reperkusjami społecznymi czy zawodowymi, co zachęca do działania w interesie publicznym. Z drugiej strony może sprzyjać zgłoszeniom mniej przemyślanym lub motywowanym emocjami, dlatego każda informacja wymaga starannej weryfikacji przez organy” – analizuje mec. Aldona Międlar-Adamska.

Jak zaznacza dr Wojciechowska, wiele zgłoszeń opiera się na domysłach, a nie na rzeczywistych nieprawidłowościach. W konsekwencji znaczna część informacji sygnalnych jest pochopna i obciąża administrację, utrudniając wykrywanie prawdziwych naruszeń. Nie oznacza to jednak, że rola sygnalistów jest bez znaczenia. Potrzeba lepszej edukacji, selekcji zgłoszeń i skutecznych mechanizmów ich weryfikacji. „Zmienia się społeczne podejście do sygnalizowania naruszeń. Stopniowo odczarowywany jest pejoratywny wydźwięk słowa donos, a akcentowana jest rola sygnalisty jako osoby działającej w interesie publicznym. Jednak kulturowo wciąż silna jest potrzeba anonimowości. Wielu obywateli wybiera formę zgłoszenia, która zapewnia im poczucie bezpieczeństwa, np. list tradycyjny” – dodaje Michał Deruś, rzecznik prasowy IAS w Lublinie.

W opinii Aldony Międlar-Adamskiej, wybór anonimowości może wynikać z obawy przed napięciami w otoczeniu czy stygmatyzacją w społeczności lokalnej. Taka bojaźń powstrzymuje część osób przed zgłoszeniem, ale anonimowość sprzyja też zgłoszeniom pochopnym, bez oparcia w faktach. Kluczowe jest, aby organy każdorazowo wnikliwie weryfikowały otrzymane sygnały, oddzielając te uzasadnione od wynikających z emocji lub konfliktów osobistych.

Autorstwo i źródło: MondayNews Polska
Nadesłano do portalu WolneMedia.net

 

Kolejna pandemia jest kwestią czasu?

„Kolejna pandemia (…) może być groźniejsza niż COVID-19” – uważają specjaliści raportu „The Time to Act is Now” („Czas by działać jest teraz”), sporządzonego na zlecenie kanadyjskiego rządu. W bardzo podobnym tonie wypowiedział się na naszym krajowym podwórku zajmujący się leczeniem chorób płuc Tomasz Karauda z uniwersyteckiego szpitala w Łodzi, a z USA dotarły do nas wieści o nowym, szybko rozprzestrzeniającym się wariancie koronawirusa „Cicada”. Co jednak bardziej niepokojące, nie są to pojedyncze głosy, ale wpisujące się w szereg zdarzeń, prowadzących stopniowo do coraz bardziej nachalnej narracji, która sugeruje, że powinniśmy się szykować na powtórkę z rozrywki.

https://www.youtube.com/watch?v=cL2HKrA0omI&t=5s

Wszystko zaczęło się od tzw. traktatu antypandemicznego, którego głównymi założeniami była cenzura każdej narracji odbiegającej od oficjalnej oraz formalne ustanowienie nadrzędnej roli WHO w zarządzaniu przyszłymi pandemiami. Na szczęście rozbiły się o oburzenie opinii publicznej. Jakby na potwierdzenie pod naszym nosem dwoje znanych wirusologów: Agnieszka Szuster-Ciesielska i Tomasz Dzieciątkowski postanowiło wydać książkę nt. zdrowia w oparciu o „wiedzę opartą na dowodach naukowych” i obalającą „fake newsy”, a Paweł Grzesiowski – szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego – zaczął nawoływać by punkty szczepień były nawet w kościołach. Przypadek?

W parze z tymi wydarzeniami pojawiły się również represje. W Polsce izby lekarskie wznowiły procesy ponad 100 niezależnych lekarzy, by zdążyć z ich ukaraniem zanim z końcem 2025 roku zarzuty ulegną przedawnieniom. Z kolei zagranicą najgłośniejszy był przypadek Reinera Fuëllmicha. Niemiecki prawnik, znany m.in. z wygranych procesów z Volkswagenem i Deutsche Bankiem, postawił sobie za cel wspólnie z grupą specjalistów rozliczenie autorów pandemicznego bezprawia. Trafił do więzienia, a teraz z godnym podziwu spokojem walczy by udowodnić swoja niewinność.

Teraz przyszedł czas na kolejny krok. Na „Onecie” pojawił się artykuł pt. „Kolejna pandemia to kwestia czasu” – dotyczący wspomnianego na wstępie raportu kanadyjskiego zespołu, który zawiera ostrzeżenia i odpowiednie zalecenia na przyszłość. Materiał o identycznym tytule ukazał się też w podcaście Anny Kolasińskiej-Szemraj, u której wystąpił Tomasz Karauda. Lekarz otwarcie powiedział, że pandemia prędzej czy później nastąpi, z sugestią, że raczej prędzej. Negujących oficjalną narrację przedstawił jako niedoinformowanych laików, którzy finalnie źle kończą. A warto nadmienić, że Anna Kolasińska to osoba znana (352 tys. subskrypcji na YouTube’ie), która popularność zdobyła nie tylko dlatego, że jest piękną i atrakcyjną kobietą, ale także ze względu na historię jej pracy dla linii Etihad Airways oraz arabskiego szejka, co zaowocowało wieloma wywiadami i dwiema wydanymi książkami, więc rozmowa z pewnością trafiła do szerokiego grona odbiorców. Szkoda, że w parze z urodą nie poszło bardziej krytyczne myślenie. Może dla równowagi pani Ania zaprosiłaby do studia Pawła Basiukiewicza lub Zbigniewa Martykę?

Sytuacja niepokojąco przypomina tą sprzed 8 lat. W 2018 roku, na „stulecie” grypy hiszpanki powstał dokument o tej chorobie, w polskiej wersji brzmiący „Pandemia zabójczej grypy”, w którym – oprócz mowy o zakażaniu bezobjawowym i konieczności noszenia masek – padła właśnie kwestia, że kolejna pandemia jest nieunikniona! Proroctwo z kryształowej kuli już rok później się spełniło. Teraz jesteśmy karmieni rzadko, ale za to systematycznie i coraz większymi porcjami, co jednak przechodzi niemal niezauważenie. Jest to tym prostsze, że uwaga społeczeństwa jest skierowana na inne obszary. A warto się nad tym pochylić, ponieważ w tego rodzaju teście reakcji jej brak jest równoznaczny z przyzwoleniem. Nie bądźmy więc bierni, bo mamy jeszcze czas. Tylko jak dużo?

Autorstwo: Radek Wicherek
Na podstawie: YouTube.comOnet.pl, WP.pl, TVP, WolneMedia.net, LubimyCzytac.pl
Źródło: WolneMedia.net

                            TUZY ELITY                                  Grzegorz Juliusz Schetyna       Grzegorz Juliusz Schetyna (ur. 18 lu...