czwartek, 5 marca 2026

                                                         TUZY ELIT

                                  Włodzimierz Cimoszewicz

 

 

(ur. 13 września 1950 w Warszawie) – komunista, prawnik. Wiceprezes Rady Ministrów oraz minister sprawiedliwości i pro­ku­ra­tor generalny (1993–1995), wicemarszałek Sejmu (1995–1996), prezes Rady Ministrów (1996–1997), mi­ni­ster spraw zagranicznych (2001–2005) oraz marszałek Sejmu (w 2005). W latach 1989–2005 poseł na Sejm X, I, II, III i IV kadencji, od 2007 senator VII i VIII kadencji.

Tajny współpracownik wywiadu PRL - „Carex”. Figuruje w archiwum Zarządu Wywiadu. Nr rejestr. 13613, data rejestr. 25.09.80. Organ rejestr. wydz. II dep. I Warszawa. Nr arch. J- 8938, data archiwizacji 24.08.84.

Ur. 1950r. Już w liceum wstąpił do antypolskiego ZMS-u, w 1971r wstępuje do PZPR, błyskawiczna kariera w czasie studiów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego – przewodniczący komunistycznego ZMS-u, równocześnie wchodzi do władz uczelnianych PZPR, zostaje komisarycznym szefem centralnie„zjednoczonych” (pomimo protestów studentów) organizacji: ZSP, ZMS, ZMW w Socjalistyczne Zrzeszenie Studentów Polskich. Zostaje sekretarzem komitetu Uczelnianego PZPR. W 1977 r rozpoczął liczne wyjazdy do krajów kapitalistycznych- Genewa, na „praktykę w ONZ”. W czasie strajków 1980r jest „na praktyce” w konsulacie PRL w Malmoe, we wrześniu 1980r wyjazd do USA-stypendium Fullbrighta na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. W 1985r udaje się na białostocką wieś- tereny zam. przez mniejszość białoruską, głęboko penetrowaną przez SB i KGB- utrzymuje bliską współpracę z „biznesmenami”rodem z GRU i KGB. Uaktywniony pod koniec lat 80-tych został sekretarzem Komitetu Gminnego PZPR. W wyborach kontraktowych w 1989 r z puli komunistycznej wszedł do Sejmu.

Do PZPR należał do samego jej końca, nie wstąpił do SdRP akcentując swoją „bezpartyjność”- zabieg czysto taktyczny, gra pozorów dla zamydlenia oczu. ...Jego postawa wskazuje jednak, że chciałby on za wszelką cenę zatrzeć za sobą swój PZPR-owski rodowód, i korzenie. Oznacza to, że został zgodnie z dyrektywą sowieckiego Biura Polit. KPZR dla służb specjalnych państw „obozu” oddelegowany do tworzenia „ludzkiego oblicza”formacji post-komunistycznej. Pomimo braku doświadczenia politycznego, zostaje kandydatem tej formacji w wyborach prezydenckich 1990r. W tym też roku poseł J. Beszta- Borowski ujawnia z trybuny sejmowej haniebną przeszłość jego ojca.

W 1992r min. Macierewicz ujawnia Włodzimierza Cimoszewicza jako tajnego współpracownika wywiadu - „Carex”. Akta jego współpracy ze służbami specjalnymi zachowane były jeszcze w 1992r w archiwum Zarządu Wywiadu UOP. W.C. oczywiście zaprzeczał, mówiąc iż to jego...CIA chciała zwerbować na agenta. W 1990r dotarła do niego w sejmie tajna notatka służbowa MSZ, z której wynikało m.in. że: .bezpartyjny Cimoszewicz spotyka się z białoruskim aktywem...SdRP, a spotkania mają charakter tajny... spiralę wrogości pomiędzy Białorusinami a Polakami nakręca Moskwa... sojusz wyborczy Cimoszewicz- W .Stachwiuk...z nomenklatury komunistycznej .. należy się obawiać nie białoruskiego nacjonalizmu... lecz bardziej możliwości uzyskania przez polskich Białorusinów protekcji z zewnątrz- jak ruch komunistyczny czy służby specjalne obcych państw W odpowiedzi poseł Cimoszewicz z niepohamowaną furią zaatakował MSZ, zarzucając mu inwigilowanie go. Był szefem komisji sejmowej ds. afery alkoholowej, w tym czasie jego żona uczestniczyła w spółce alkoholowej. W 1990r szefem jego kampanii wyborczej został kandydat do senatu w 1989r, przewodniczący OPZZ i „biznesmen”z SLD- Karczewski, dokonał on wcześniej wielokrotnych nadużyć w bankach na wiele mln. zł. Sprawa „zanikła” ponieważ był powiązany z szefem firmy Pronar w Narwi Martyniukiem (podejrzanym od dłuższego czasu o poważne nadużycia gospodarcze, m.in. bezcłowy import paliw, a śledztwo prowadziła Delegatura UOP). 6 marca 1994r odwiedził go na „tajnej wizycie” i gościnnej kolacji, Min. Sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Vcepremier W.Cimoszewicz. Dodać należy że Cimoszewicz występował z projektem ograniczenia dostępu UOP do śledztw w sprawach gospodarczych. Twierdził że na kolacji był prywatnie i prasy nie powinno to interesować. Wizytę zabezpieczał komendant woj. policji w B-stoku ze swoimi podkomendnymi służbowo, również ekipa z Biura Ochrony Rządu- paliwo, samochody. Podobnie było na prywatnym balu na imieninach żony w Kalinówce k. Białegostoku wspólnie z Kwaśniewskim, Oleksym, Millerem i Jaruzelskim 4 grudnia 1994r. Ochraniali ich BOR-owcy, tajniacy, miejscowa policja za krwawicę podatników. Sprawa Pronaru „ucichła”,podobnie jak posła Sergiusza Plewy z listy SLD w wyborach.1993r, podejrzanego o poważne nadużycia finansowo-bankowe. Kiedy został premierem , Michnikowa GW powitała ten fakt z niebywałym entuzjazmem pisząc m.in.: Cimoszewicz uważany jest za najbardziej wiarygodnego, niezależnego polityka lewicy... wsławił się akcją „czyste ręce”. Kilka miesięcy wcześniej ukazał się w GW wspólny tekst Cimoszewicza i Michnika: „O prawdę i pojednanie”, wspólnie apelujących o zakończenie wszelkich rozliczeń PRL-owskiej przeszłości, służący oczyszczaniu postkomunistów i promowaniu Cimoszewicza jako „bezpartyjnego- z poza aparatu PZPR”. Akcja „czyste ręce” nie przyniosła żadnych negatywnych skutków krytykowanym przez Cimoszewicza osobom, przeciwnie- wielu z nich- 31 ministrów, v-ceministrów i sekretarzów stanu, weszło do rządu Cimoszewicza , pomimo że wcześniej w różnych spółkach i radach nadzorczych złamali ustawę antykorupcyjną- pobierając bezprawnie od 30 do 400 mln. ówczesnych zł. Premier Cimoszewicz nie zajął stanowiska gdy w/w listę 31 dostarczył mu Klub Parlamentarny KPN. Akcja „czyste ręce”służyła do oczyszczenia ze stanowisk osób niepokornych, jak np. rzecznik całkowitego rozliczenia długów PZPR i SdRP w woj. Gdańskim- Marek Biernacki. Cimoszewicz po ujawnieniu tajnej pożyczki dolarowej KPZR dla SdRPMillera i Rakowskiego, ostro- pod publiczkę, skrytykował ten fakt, jednocześnie będąc min. Sprawiedliwości ochronił kulisy tej „moskiewskiej pożyczki”.

Cimoszewicz przyjął na rozmowę Moona z siejącej śmierć sekty, „Pogrom kielecki”- UB-cka prowokacja, to dla niego dzieło Polaków- stawał po stronie demonstrujących swój skrajny antypolonizm Żydów. Wyjątkową arogancję wykazał w sejmie 20 marca 1997r w związku z sytuacją w Stoczni Gdańskiej: To ja osobiście podjąłem decyzję o użyciu sił policyjnych. Odmawiał przyznania tej stoczni gwarancji rządowych na kredyt bankowy, jednocześnie z nonszalancją zadeklarował 70 mln. dolarów dla stoczni wietnamskiej. Szczyt ignorancji i arogancji osiągnął.

Jako premier, w lipcu 1997r w czasie wielkiej powodzi w 9 województwach- zajmował się jako szef sztabu SLD kampanią wyborczą....sytuacja jest wprawdzie poważna ale dotyczy niedużych obszarów, a rząd nie będzie się zajmował odszkodowaniami, gdyż trzeba być przezornym i ubezpieczonym- powiedział po obradach rządu. Jeszcze większym blamażem rządu Cimoszewicza okazała się zapowiedź szybkiego wybudowania tysiąca domów dla powodzian, ich jakość stała się prawdziwym symbolem brakoróbstwa i nieodpowiedzialności zleceniodawców i budowniczych. Skrajna kompromitacja premiera Cimoszewicza w czasie walki z klęską powodzi sprawiła, że postać jego stała się niewygodna nawet dla postkomunistów. Na wizerunek Cimoszewicza pracuje też proŁukaszenkowskie Białoruskie Tow. Społeczno -Kulturalne , finansowane przez Ministerstwo Kultury. Festiwale Muzyki Cerkiewnej i Piosenki Białoruskiej wykorzystywane są również do promowania Cimoszewicza, który zawsze może też liczyć na poparcie nagradzanych awansami ludzi o prowieniencji post-komunistycznej. 18 maja 2005 ogłosił publicznie, że nie będzie kandydował na urząd prezydenta w wyborach w tym samym roku. Jednak 28 czerwca zmienił zdanie i zadeklarował swój start w tych wyborach. Swoją decyzję uzasadnił wpływem wyborców. Do zmiany deklaracji o zakończeniu kariery politycznej namawiał go także prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz Stowarzyszenie Ordynacka. Choć pozostał członkiem SLD i jego klubu poselskiego, wystartował jako kandydat niezależny. 3 lipca na konwencji wyborczej SLD uzyskał poparcie tej partii w wyborach, wsparły go też Unia Lewicy III RP, Federacja Młodych Socjaldemokratów i fundacja Jolanty Kwaśniewskiej "Porozumienie bez barier". Szefem komitetu wyborczego została Jolanta Kwaśniewska, szefową sztabu wyborczego posłanka Katarzyna Piekarska. Po ogłoszeniu kandydatury został wezwany przed komisję śledczą ds. PKN Orlen. Do przesłuchania doszło 30 lipca. W efekcie śledczy deklarowali możliwość postawienia przesłuchiwanego przed Trybunałem Stanu, a do prokuratury złożyli doniesienia o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa, m.in. w oparciu o zeznania Anny Jaruckiej. 14 września 2005 Włodzimierz Cimoszewicz ogłosił rezygnację z kandydowania na urząd prezydenta oraz wycofanie się z życia publicznego W wyborach parlamentarnych w 2007 kandydował do Senatu z ramienia KWW Cimoszewicz do Senatu. Uzyskał mandat w okręgu białostockim. W czerwcu 2010 przed pierwszą turą wyborów prezydenckich poparł kandydaturę Bronisława Komorowskiego. W wyborach parlamentarnych w 2011 ponownie dostał się do Senatu z ramienia KWW Cimoszewicz do Senatu. Przystąpił do Koła Senatorów Niezależnych.

W lutym 2018r, były premier Włodzimierz Cimoszewicz, powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że Polacy brali udział w Holokauście. – Mówić trzeba o tym otwarcie i uczciwie. Dzisiejsze pokolenie nie jest za to odpowiedzialne. Jeśli jednak milczy lub kłamie, to stwarza swoją własną odpowiedzialność i podważa swoją wartość moralną – stwierdził.

Jedwabne nie było jedyne. Na Podlasiu mordowano i grabiono w wielu miejscach. Szmalcowników ograbiających Żydów i osoby im pomagające były dziesiątki tysięcy – przekonywał Cimoszewicz w wywiadzie dla "Rz". Jego zdaniem "większość Żydów, którzy unikali getta lub z niego uciekli, została zamordowana przez cywilnych Polaków i Ukraińców".

Cimoszewicz jednak przemilczał swój udział w antysemickich pogromach w latach 1968-1970 jakie prowadziła wobec Żydów w Polsce komunistyczna i antysemicka PZPR której Cimoszewicz był wysokim dygnitarzem w PRL!

                                Jego synem jest Tomasz Cimoszewicz.

 

Tomasz Cimoszewicz (ur. 16 paź­dzier­ni­ka 1979 w Warszawie) – polityk i przed­się­bior­ca, poseł na Sejm VIII kadencji.

W 1998 ukończył liceum ogólno­kształ­cą­ce. Podjął następnie studia w Wyższej Szko­le Dziennikarskiej im. Melchiora Wa­ń­ko­wi­cza w Warszawie. Porzucił je po dru­gim roku, po czym wyjechał do Sta­nów Zjednoczonych, gdzie przez kil­ka­na­ście lat zajmował się prowadzeniem własnej działalności gospodarczej ale z marnym skutkiem.

Ojciec Włodzimierz wykorzystując swoje układy w PO załatwił mu miejsce w wyborach parlamentarnych w 2015 i wystartował do Sejmu w okręgu białostockim z listy Platformy Obywatelskiej(jako kandydat bezpartyjny). Uzyskał mandat posła VIII kadencji.

W tym samym miesiącu wstąpił do Platformy Obywatelskiej. W Sejmie VIII kadencji został członkiem Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, pracował też w Komisji Łączności z Polakami za Granicą (2015–2018).

Jego głównym programem wyborczym jest anty-PiS czyli odsunięcie PiS od władzy.

Poseł Platformy Obywatelskiej Tomasz Cimoszewicz napisał na Twitterze, że TVP i PiS przeprowadziły "zmasowaną akcję" przeciwko jego rodzinie. Polityk zapowiedział pozwy.( Chodzi o ujawnione informacje o jego ojcu Włodzimierzu – TW „Carex”)

środa, 4 marca 2026

                                                          TUZY ELIT

                                   Jerzy Buzek - TW Karol

 

 

Jerzy Karol Buzek – TW Karol ur. 3 lipca 1940 w Śmiłowicach –polityk i chemik, profesor nauk technicznych. W latach 1997–2001 poseł na Sejm III kadencji oraz prezes Rady Ministrów, w latach 1998–2001 przewodniczący Komitetu In­te­gra­cji Europejskiej, od 2004 poseł do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII ka­dencji, w latach 2009–2012 jego prze­wo­dni­czą­cy. Kawaler Orderu Orła Białego

Jerzy Buzek został zwerbowany przez Wywiad Wojskowy PRL w roku 1971 przed wyjazdem na stypendium naukowe do Wielkiej Brytanii (1971-72r). Informacja na ten temat zawarta jest w zachowanych aktach.

Pierwszym zadaniem agenta było zdobycie dla Układu Warszawskiego najnowszych technologii utylizacji gazów bojowych. Po powrocie do kraju, w końcu 1972 roku, Jerzy Buzek złożył stosowny raport. Wobec podejrzenia o przewerbowanie agenta przez MI 5 (siostrzane do CIA służby brytyjskie). Wywiad PRL zrezygnował z użycia agenta „na kierunku państw ka­pi­ta­li­stycznych”. W związku z tym przekazano agenta do dyspozycji Służby Bezpieczeństwa. Użyty przez Służbę Bezpieczeństwa po wydarzeniach 1976r (protesty na uczelniach) do operacji rozpracowania środowisk akademickich m.in. w ramach sprawy obiektowej „Politechnika”. Chodzi o Politechnikę Gliwicką. Działania te koordynował przede wszystkim Wydział III KW MO Katowice.

Nagrodą za efektywną pracę było umożliwienie przyznania tytułu naukowego docenta. Jerzy Buzek posiadał minimum 3 „teczki” , pierwszą, gdy był rozpracowywany, drugą założył Wywiad, trzecią Służba Bezpieczeństwa, nadając kryptonim Tajny Współpracownik (TW) „Karol”. Natomiast w ramach każdej z wymienionych, występowały m.in. teczka personalna oraz teczka pracy tzw. operacyjna. Po strajkach sierpniowych 1980 roku Jerzego Buzka skierowano do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.

Najpoważniejszym sukcesem agenta TW „Karol” stały się działania manipulacyjne podczas I-szego Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, gdzie jako współprowadzący obrady m.in. doprowadził do uchwalenia słynnej Odezwy do Narodów Europy ŚrodkowoWschodniej. Celem autorów z komunistycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL była prowokacja i uzyskanie bezpośredniej pomocy (z interwencją zbrojną włącznie) od ZSRR, zaniepokojonego rozszerzaniem się wolnościowej „zarazy” na inne kraje socjalistyczne. Agent otrzymał za to zadanie wysoką nagrodę finansową. W 1985 podpisał kolejny ważny dokument złożony w teczce operacyjnej TW „Karol”.

Charakterystyczną rolę Jerzy Buzek odgrywa w aresztowaniu przywódców Śląskiego podziemia solidarnościowego. Poznaje wyjątkowo lokal, w któ­rym ukrywa się Tadeusz Jedynak. Wkrótce zostaje w nim aresztowany tenże lider władz regionalnych i krajowych. Następnie Jerzy Buzek poznaje mieszkanie, w którym ukrywa się następny szef regionalnych struktur „Solidarności”- Jan Andrzej Górny. Po kilku godzinach lokal okrąża ogromna liczba samochodów SB oraz cywilnych i mundurowych fun­kcjo­nariuszy służb bezpieczeństwa PRL. Poszukiwanego przez 7 lat listem gończym Prokuratury Wojskowej czołowego działacza podziemnych stru­ktur, w tym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” aresztowano… bez rewizji lokalu! Buzek niezauważony, z torbą pełną związkowych pieniędzy, bez kłopotu opuszcza po kwadransie „kocioł”.

Nie znany jest w dziejach podziemia przypadek, by przy tak ważnym aresztowaniu Służba Bezpieczeństwa nie dokonywała gruntownej rewizji i „zabezpieczenia” lokalu. Jedynym, który skorzystał na powyższych aresztowaniach był Jerzy Buzek, który jako „doradca” zaczął „nieformalnie” reprezentować Górny Śląsk w pracach krajowego kierownictwa (TKK) „Solidarności”. Było to możliwe, gdyż SB nie dopuściła do wyłonienia kolejnego przywódcy regionalnej NSZZ „Solidarność”. Dotychczasowa odmowa przesłuchania w procesie lustracyjnym Tadeusza Jedynaka, przywódcy podziemnej „S” przez powołanie się na opinię J.A.Górnego jest kompletnie absurdalne.

W tej sprawie nie oceniamy więzi przyjacielskich, czy też jawnych współpracowników Moskwy (Miller, Oleksy itp.), ale utajnionych przed nami (działaczami demokratycznej opozycji), tajnych współpracownikach służb specjalnych. Perfidia systemu totalitarnego polegała na tym, że wśród naszych znajomych i współpracowników umieszczano „przyjaznych” nam agentów służb specjalnych.

Akta rozpracowania i aresztowania J.A. Górnego zachowały się i potwier­dzają rolę jaką odegrał TW „Karol”. Niezbędne jest ich dogłębne zwe­ryfikowanie przez Sąd Lustracyjny na opisaną okoliczność. Za powyższe zasługi oraz przekazanie dokumentów władz podziemnej „Solidarności” agent TW „Karol” otrzymał od Służby Bezpieczeństwa 7000 USD (Równowartość ówczesnych ok. 350 pensji).

Co najciekawsze, Jerzy Buzek nigdy nie został aresztowany, czy nawet internowany, choć już od roku 1981 z racji jawnej działalności w legalnej NSZZ „Solidarność”, był doskonale znany Służbie Bezpieczeństwa. Mało tego, wielokrotnie (10 razy) wyjeżdżał do krajów kapitalistycznych. Jest to również wypadek wśród działaczy opozycji bez precedensu.

Tym bardziej, że na Śląsku szalał największy komunistyczny terror. „Eks­tremie” paszport czasami wręczano, owszem, ale z pieczątką: bez prawa powrotu do PRL.

TW „Karol” był najwyżej ulokowanym tajnym współpracownikiem służb specjalnych komunistycznego aparatu represji we władzach ruchu „Solidarność”.

Konfederacja Polski Niepodległej o istnieniu takiej agentury była infor­mowana. Ocena infiltracji struktury tzw. gliwickiej części RKW NSZZ”S”, została przekazana kierownictwu podziemnej „Solidarności” przez osobę informowaną przez Wydział Operacyjny „Kontrwywiadowczy” KPN [świadek ujawniony Sądowi zgodnie ze zobowiązaniem posła Michała Jani­szew­skiego].

Kierownictwo podziemia świadome było penetracji przez służby specjalne. Stąd w wolnej Polsce już po zwycięstwie Przewodniczącego NSZZ „S” Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich doszło, w 1991 roku, na terenie Kancelarii głowy państwa do poufnego spotkania z udziałem członków władz „Solidarności”. Przeglądano materiały operacyjne byłej Służby Bezpieczeństwa PRL. W tym również teczkę TW „Karol”, „Docent” i „Oris”. Zakres podejrzeń ograniczył się do 2 osób.

Już wtedy był wśród nich Jerzy Buzek, i z tego najprawdopodobniej powodu nie został on Wojewodą Katowickim. Sprawa wybuchła ponownie podczas Regionalnego Zjazdu „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej, gdzie Wice­przewodniczący Zarządu Regionu Zbigniew Martynowicz zarzucił publicznie Jerzemu Buzkowi współpracę z SB. Jerzy Buzek następnie „znikł” na wiele lat z życia.

Jaki był skutek tych działań? Rzecznik Interesu Publicznego Bogusław Nizieński nie uwzględnił wniosku o wystąpienie do sądu z wnioskiem o lustrację ówczesnego premiera Buzka. 2 września 1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie Rzecznika Interesu Pub­li­cznego o odmowie wystąpienia z takim wnioskiem.

Choć w wyborach parlamentarnych w 2001 roku w okręgu katowickim zdobył prawie 33 tysiące głosów, najwięcej ze wszystkich kandydatów, to jego ugrupowanie - Akcja Wyborcza Solidarność - nie przekroczyło pięcioprocentowego progu wyborczego i zostało wyrzucone na śmietnik historii. Buzek, którego rząd tuż przed odejściem cieszył się zaledwie kilkuprocentowym poparciem, sprawiał wrażenie człowieka całkowicie zdruzgotanego. Przeciwnicy polityczni skandowali "Buzek-łobuzek!" i wypo­minali mu wprowadzenie bolesnych społecznie reform: samorządowej, zdrowotnej, oświatowej i emerytalnej. Tymczasem zaledwie po trzech latach od tamtej klęski, w 2004 roku, szturmem wziął Parlament Europejski, zdobywając ponad 170 tysięcy głosów, przy okazji pobijając krajowy rekord popularności.

Wygrał pod szyldem Platformy Obywatelskiej, której przewodniczący Donald Tusk niczym pokerzysta zaoferował Buzkowi miejsce lidera na śląskiej liście.

Od 2004r nieustannie utrzymuje super intratną posadę europosła do PE z ramienia PO!

Agata Bronisława Buzek ur. 20 września 1976 w Pyskowicach – celebrytka, aktorka i modelka, Córka byłego premiera Jerzego Buzka i Ludgardy Buzek. 
 
  www.yelita.pl

 

 

Niektórzy dowódcy USA nie mogą się doczekać Armageddonu


Organizacja Military Religious Freedom Foundation (MRFF), która od lat monitoruje przypadki nadużyć religijnych w armii USA, otrzymała około 110–200 skarg od żołnierzy różnego rodzaju wojsk.

Żołnierze skarżą się, że w co najmniej 30–50 bazach i ponad 40 jednostkach (w tym Army, Navy, Air Force, Marines i Space Force) niektórzy dowódcy – głównie na poziomie jednostek bojowych – podczas briefingów mówili mniej więcej, że wojna z Iranem jest „częścią Bożego planu”, co odnosi się do proroctw z „Księgi objawienia” (Apokalipsy) i Armagedon ma doprowadzić do powrotu Jezusa Chrystusa. Donald Trump ponoć został „namaszczony przez Jezusa”, aby „rozpalić sygnałowy ogień w Iranie i spowodować Armagedon”.

Skargi pochodziły m.in. od chrześcijan, muzułmanina i Żyda.

MRFF oraz dziennikarz Jonathan Larsen, który jako pierwszy opublikował te doniesienia na „Substacku”, opisują, że niektórzy dowódcy mówili to z wyraźną euforią. Główne źródła informacji to raport MRFF z 3 marca 2026, artykuł Jonathana Larsena, relacje „The Guardiana”, Military.com, „Newsweeka”, „Middle East Eye”, „Raw Story”, „Alternetu” i wielu innych mediów.

Pentagon jak dotąd publicznie nie potwierdził ani nie zdementował tych doniesień. MRFF domaga się dochodzeń na podstawie „Uniform Code of Military Justic”, bo takie wypowiedzi w oficjalnym kontekście służbowym mogą naruszać „Konstytucję USA” i zasady bezstronności religijnej w wojsku.

Autorstwo: Andrzej Kumor
Źródło: Goniec.net

 

Historyk ogłosił, że imperium USA upada


https://www.youtube.com/watch?v=9flsG50GhOQ


Amerykański historyk Alfred McCoy z Uniwersytetu Wisconsin-Madison ogłosił, że Stany Zjednoczone są w stanie schyłku.

Jeśli spojrzymy na historię obecny scenariusz USA wygląda znajomo. Prof. Alfred McCoy twierdzi, że wszystkie upadające imperia cierpiały na te same choroby.

Pierwszą z nich jest tzw. mikro-militaryzm za granicą. W okresach upadku, elity imperium wysyłają wojska po całym świecie, mając nadzieję, że kolejna militarna napaść przywróci im utracone wpływy.

Drugim sygnałem są wewnętrzne wstrząsy. Według historyka, każde imperium w stanie upadku – czy to brytyjskie, radzieckie, hiszpańskie, czy jakiekolwiek inne – ostatecznie stawało w obliczu zamachów stanu, podziału w elitach i kryzysu.

W tym kontekście prof. Alfred McCoy widzi prezydenturę Donalda Trumpa nie jako „ratowanie Ameryki”, lecz przyspieszenie jej nieuchronnego upadku. Groźna retoryka, naciski na sojuszników, zdecydowane rozwiązania i histeryczna próba odzyskania „wielkości” poprzez konfrontację – to typowe sygnały upadku imperium, które szczyt swojej potęgi ma już za sobą.

Według historyka, upadek USA potrwa dekadę lub dwie.

Na podstawie: CMIO.org
Źródło: WolneMedia.net

 

Kto kogo napadł w Bytomiu?



W poniedziałek po południu w centrum Bytomia doszło do dramatycznej interwencji służb. Policja otrzymała zgłoszenie od rodziny 39‑letniego mężczyzny, która od kilku dni nie miała z nim kontaktu i martwiła się o niego.

Po przybyciu pod wskazany adres zatroskani mundurowi zastali zamknięte drzwi. Z powodu braku reakcji ze strony lokatora zdecydowano się na siłowe wejście do mieszkania.

Według oficjalnych informacji, lokator był pobudzony i agresywny, posiadał przy sobie szable, którymi zaatakował funkcjonariuszy. Wobec bezpośredniego zagrożenia życia policjanci wezwali na miejsce antyterrorystów i użyto przeciwko mężczyźnie broni służbowej. Ranny 39‑latek został przewieziony do szpitala, gdzie mimo udzielonej pomocy zmarł.

Z perspektywy mężczyzny sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej. Zamknięte drzwi, nagłe siłowe wejście i pojawienie się uzbrojonych służb mogły zostać odebrane jako naruszenie miru domowego i atak. Nie wiadomo jeszcze, czy znajdował się pod wpływem substancji psychoaktywnych, czy cierpiał na problemy psychiczne, czy miał złe doświadczenia z policją w przeszłości lub coś na sumieniu, czy po prostu słuchał głośno muzyki i odruchowo zareagował w sytuacji szokowej. Nie wiemy też, czy relacja policji jest rzetelna.

Narracja medialna jest jednostronna i symbolizuje ją nagłówek z TVN24.pl pt. „Atak na mundurowych w centrum Bytomia. Padły policyjne strzały”, który sugeruje, że to 39-latek napadł na funkcjonariuszy, a nie odwrotnie.

Do policyjnego zabójstwa być może by nie doszło, gdyby funkcjonariusze, po zorientowaniu się, że mężczyzna żyje, dali mu święty spokój i wycofali się z mieszkania. Pokazuje to, jak cienka granica dzieli obowiązek reagowania wobec osób potencjalnie niebezpiecznych, od ryzyka, że interwencja sama w sobie stanie się czynnikiem wywołującym tragedię.

Prokuratura w Bytomiu prowadzi śledztwo w sprawie zasadności użycia broni i przebiegu interwencji.

Autorstwo: Maurycy Hawranek
Na podstawie: RMF24.pl
Źródło: WolneMedia.net

wtorek, 3 marca 2026

                                                           TUZY ELIT

                                Jan Bury

 

 

 (ur. 1 października 1963 w Prze­wor­sku) – polityk, prawnik, poseł Pol­skie­go Stronnictwa Ludowego na Sejm I, II, IV, V, VI i VII kadencji, były sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.

Bohater Afery Kozienickiej i Afery Uboju Rytualnego.

Polski goj na usługach międzynarodowego lobby uboju rytualnego zwierząt (żydowskiego i muzułmańskiego), zwolennik mordów ry­tu­al­nych czyli podrzynania zwierząt na żywca bez ich ogłuszania!

Pochodzący z Łapajówki koło Przeworska Jan Bury już w wieku 18 lat związał się ze Związkiem Młodzieży Wiejskiej i trwał w tej organizacji do 1996 r., przez 6 ostatnich lat sprawując funkcję prezesa. W 1983 r. wstąpił również do komunistycznego ZSL, przekształconego później w PSL.

W 1990 ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie- Skłodowskiej w Lublinie (filia w Rzeszowie).

Od 1981 należał do Związku Młodzieży Wiejskiej. Od 1990 do 1996 był prezesem Zarządu Krajowego ZMW.

W 1983 wstąpił do komunistycznego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego(Czerwoni ludowcy) a następnie do PSL. Funkcję posła sprawował przez dwie kadencje w latach 1991–1997. Od 1998 do 2001 zasiadał w sejmiku podkarpackim. Powrócił do Sejmu po czteroletniej przerwie w 2001. W IV kadencji zasiadał w sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, Komisji Skarbu Państwa, a także jako wiceprzewodniczący w Komisji śledczej ds. prywatyzacji PZU. W wyborach parlamentarnych w 2005 skutecznie ubiegał się o reelekcję. W wyborach w 2007 po raz piąty uzyskał mandat poselski. Po raz kolejny wybrany do Sejmu w wyborach w 2011.

Został przedstawicielem Sejmu IV, V i VI kadencji w Krajowej Radzie Sądownictwa i prezesem wojewódzkich struktur PSL w Rzeszowie. 20 listopada 2007 powołany na sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa. 28 października 2011 został wybrany przewodniczącym Klubu Parlamentarnego PSL. Obowiązki te oficjalnie objął 8 listopada 2011. 12 lipca 2012 złożył rezygnację ze stanowiska sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, premier Donald Tusk przyjął ją 20 lipca 2012.

Lubi mocno zakrapiane imprezy na koszt podatników, załatwia intratne kontrakty dla znajomych, ma żonę w Agencji Rynku Rolnego a bez jego zgody nic się w polskich spółkach energetycznych nie działo– oto obraz Jana Burego , zdymisjonowanego wiceministra skarbu a wciąż szefa klubu PSL, o którym pisze "Newsweek"

Nigdy nie rzucał się w oczy. Raczej stronił od mediów. Na pierwszy rzut oka był szeregowym, cichym politykiem PSL. Jan Bury to jednak człowiek, który rządził i dzielił w polskiej energetyce w ostatnich latach. Największa w Polsce elektrownia opalana węglem kamiennym znajdująca się w Kozienicach to doskonały przykład jego wpływów. Według "Newsweeka" ta państwowa spółka, którą minister obsadził swoimi ludźmi, robi gigantyczne interesy z firmą jego serdecznego kolegi. Chodzi o dostarczanie biomasy, którą – zgodnie z wymogami unijnymi – elektrownia musi spalać zamiast węgla. Właścicielem firmy, która dostarcza tę biomasę do państwowych Kozienic jest kolega Burego, Zenon Daniłowski – dawny wiceszef Związku Młodzieży Wiejskiej i wieloletni partner biznesowy polityka PSL.

Bury zaprzecza jakoby miał jakikolwiek związek z załatwieniem kontraktu dla firmy znajomego. – Nie miałem i nie mam żadnego wpływu na współpracę tych podmiotów – oświadczył. Tymczasem byli pracownicy elektrowni do których dotarł "Newsweek" twierdzą, że bez wiedzy wiceministra nic się w spółce nie działo. – Bez zgody Burego to prezes Kozienic może sobie zamówić ołówki i papier toaletowy, wszystko inne musi konsultować – twierdzi rozmówca tygodnika.

Oprócz ogromnych wpływów w spółkach były wiceminister miał także generować ogromne rachunki za zakrapiane uczty w restauracjach i noclegi w hotelach. W 2012 r światło dzienne ujrzały zdjęcia oraz rachunek za kolację ministra w towarzystwie członków zarządu spółki i Daniłowskiego. Najlepsze trunki, deski ryb i serów po 2 tysiące złotych każda, owoce morza – w sumie rachunek opiewał aż na 15,7 tys. zł!

Elektrownia Kozienice wydała wówczas oświadczenie, że było to... posiedzenie zarządu spółki i przedstawicieli samorządowców. Na zdjęciach jednak żadnych samorządowców nie było widać. Rozmówca tygodnika przywołuje członka zarządu spółki, który wyznał mu, że miał już dość picia wódki z Burym. – Żalił mi się, że już nie może: "Ja już mam dosyć, a ten otwiera następną butelkę". Mówił, że jak Bury nie patrzy, to wylewa wódkę do kwiatków – pisze "Newsweek".

Nieoficjalnie wiadomo, że dymisja Burego 12 lipca była ruchem wyprzedzeniowym przed publikacją "Newsweeka". Oddanie funkcji szefa klubu PSL raczej mu nie grozi.

Gdy Jan Bury, szef Klubu PSL, nadzorował jako wiceminister skarbu energetykę, jego partnerzy biznesowi dostali od państwowej elektrowni kontrakty na 147,3 mln zł. Bez przetargów – wynika z tajnego audytu Ernst & Young, do którego dotarło „Uważam Rze”

Z raportu śledczego Ernst & Young dla rady nadzorczej Enei Wytwarzanie, do którego dotarliśmy, wynika, że w latach 2010–2012 elektrownia w Kozienicach, która jest oczkiem w głowie Burego, zakupiła biomasę o łącznej wartości 300 mln zł. Niemal połowa tej kwoty – 147,3 mln zł – trafiła do firm powiązanych kapitałowo lub osobowo. Przy czym wspólnym mianownikiem tych powiązań był przyjaciel i dawny wspólnik Burego – Zenon Daniłowski.

Wiele wskazuje na to, że Buremu nie wystarczał parasol rozciągnięty nad interesami jego najbliższych przyjaciół w energetyce, ale sam bezpośrednio próbował się w to zaangażować. Pod koniec maja 2011 r. Bury, wciąż wiceszef resortu skarbu, został przyłapany na złamaniu ustawy antykorupcyjnej.

Spółka w której udziały ma poseł PSL Jan Bury i jego żona Urszula dostaje miliony z kontraktów z państwową Agencją Rynku Rolnego. Jakby tego było mało, żona posła Burego pracuje w oddziale ARR. Całą sprawę opisała Gazeta Wyborcza.

Poseł Bury, były wiceminister skarbu ma 7,5 tys akcji spółki Makarony Polskie, kolejne 12,7 tys akcji ma jego żona, która zasiada w radzie nadzorczej tej firmy.

Spółka Makarony Polskie wygrywa przetarg na dostarczenie dżemów dla Agencji Rynku Rolnego w ramach programu finansowego przez Unię Europejską. Chodzi o niebagatelny kontrakt opiewający na 16,7 miliona złotych.

Władze ARR tłumaczą, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami a kontrole niczego nie wykazały. "Gazeta Wyborcza" wskazuje jednak na fakt, że to nie pierwszy konflikt na styku świata biznesu i polityki z udziałem posła Burego. Po kontroli CBA w ubiegłym roku Bury jako urzędnik państwowy musiał pozbyć się części udziałów w jednej z firm. Ustawa reguluje bowiem że urzędnik może mieć maksymalnie 10 proc. udziałów w spółce prawa handlowego a Bury miał 50 procent.

Poseł PSL Jan Bury po raz kolejny trafił do agencyjnych newsów, gdy wzorem skandalisty z Lublina wyzwał od politycznych prostytutek dwóch radnych województwa podkarpackiego z klubów PSL i PO, którzy zagłosowali na Władysława Ortyla z PiS jako nowego marszałka.

Gdy przez niecały rok PSL zarządzał Janusz Wojciechowski, który na kongresie w marcu 2004 r. został wybrany na odnowiciela partii, jednym z pierwszych, który przypuścił na niego atak, był właśnie Bury. Był zaufanym każdego prezesa PSL, oprócz Wojciechowskiego. Do dziś utrzymuje mocną pozycję w partii dzięki szefowaniu w klubie parlamentarnym PSL i w województwie podkarpackim, gdzie jest prawdziwym peeselowskim baronem.

Gdybym miał na sumieniu to, co Jan Bury, to zapewne siedziałbym już w więzieniu – mówi Kazimierz Moskal, poseł PiS.i zapewnia, że nie tylko nie obawia się wytoczenia przez Burego procesu o zniesławienie, ale wręcz go do tego zachęca.

Spotkania w sądzie z Janem Burym doczekał się tymczasem inny poseł PiS Marek Suski, który na forum Sejmu zarzucił mu „chlanie w hotelu za publiczne pieniądze”. Chodziło o libację w jednym z hoteli w Kazimierzu Dolnym z udziałem zarządu Elektrowni Kozienice, Jana Burego oraz jego partnera biznesowego i zarazem kolegi z ZMW Zenona Daniłowskiego.

Rachunek za kolację opiewał na ponad 15 tys. złotych zapłaconych ze środków elektrowni, którą jako minister nadzorował Bury! Choć wystąpienie Suskiego wywołało nawet u platformerskiego ministra Jacka Rostowskiego komentarz: „W tej sprawie ma pan stuprocentową rację”, Jan Bury pozwał Suskiego do sądu w trybie wyborczym.

Proces trwał 2 godziny, na sali sądowej było pełno kamer i dziennikarzy, wszystko było rejestrowane, ale potem do mediów nie przedostała się nawet informacja na pasku, że Jan Bury przegrał sprawę, choć wcześniej trąbiono, że zostałem przez niego pozwany – opowiada poseł Suski.

W piśmie z 22 sierpnia 2011 r. dziennikarze podają, że nie mogli w „Aktualnościach” TV Rzeszów wyemitować materiału filmowego dotyczącego „wykorzystania przez ministra Jana Burego publicznych pieniędzy na kolację w ekskluzywnym hotelu wraz z zarządem Elektrowni Kozienice, a decyzja o zakazie jego emisji została przez jednego z dyrektorów wydana na piśmie.

Inną ciekawą korespondencją zamieszczoną przez Suskiego jest wytłumaczenie przez Burego sprawy libacji w Kazimierzu przesłane poseł Julii Piterze, ówczesnemu pełnomocnikowi rządu ds. korupcji. Słynna tropicielka dorsza za 8 zł 50 gr zjedzonego nielegalnie przez Zbigniewa Ziobrę przyjęła za dobrą monetę takie oto tłumaczenie Burego: „22 marca wraz z Panem Zenonem Daniłowskim podróżowałem z Warszawy na południe Polski. Po drodze zatrzymaliśmy się w Kazimierzu, gdzie służbowo spotykał się zarząd Elektrowni. Z racji pełnionych obowiązków odbyłem konsultację z przedstawicielami Zarządu Elektrowni Kozienice (…). Po wyczerpaniu służbowych kwestii zjedliśmy kolację, po której udałem się w dalszą podróż (…)”.

“W świecie relacji biznesowych podobnie, jak i w świecie mediów jest jednak normalną i przyjętą praktyką, iż służbowe spotkania czasem odbywają się w miejscach publicznych np. takich jak restauracja.” Jest to cytat z oświadczenia zarządu Elektrowni Kozienice na pytanie dotyczące spotkania zarządu w restauracji Król Kazimierz. W sumie w spotkaniu uczestniczyło 7 osób. Kolacja z noclegiem, kosztowała 15 tys. 705,59 zł. Na fakturze nie ma wynajmu sali konferencyjnej, ale jest pozycja “Gastronomia” z 23% VAT co oznacza alkohol. Wypito go za 3 tys. 706 zł 77 groszy. To daje 530 zł alkoholu na osobę! Jeżeli to jest normalną praktyką w świecie biznesowym to obawiam się, że ja niewiele z biznesem mam wspólnego.

Sprawa Gordiona i Elektrowni Kozienice

Firma doradcza Gordion została wynajęta przez Elektrownię Kozienice, aby wprowadzić zmiany w dziedzinie zarządzania elektrownią. Miała ona stworzyć w elektrowni system zarządzania taki, jaki posiada każda szanująca się firma w XXI wieku. Najważniejszymi zmianami miały być te w systemach przetargowych. Gordion zamierzał wprowadzić transparentny system, który znacząco utrudniałby ustawianie przetargów. Nadepnął tym komuś na odcisk.

Po wyborach w 2007 roku , już w listopadzie zarząd elektrowni został zmieniony, a projekt Gordiona odwołany na 2 tygodnie przed startem. Spółka Gordion została oskarżona o potężne nadużycia, a prokuratura przeprowadzała wnikliwe śledztwo. Gordion dostał łatkę firmy aferowej, klienci od niego się odwrócili, a sama firma zwalniając wszystkich ludzi stanęła na skraju bankructwa.

Szukając materiałów na swoją obronę Gordion dotarł do poważnych nadużyć. Przykładowo jeszcze w 2007r kiedy zaczęto Elektrownię naprawiać, płaciła ona ok 1 mln złotych miesięcznie firmie informatycznej tytułem udzielonej licencji na oprogramowanie. Problem polegał na tym, że takowego oprogramowania nie znaleziono na żadnym komputerze. Podobnie ogromne przekręty zostały znalezione w gospodarce popiołami, gdzie elektrownia zamiast sprzedawać popiół do cementowni jak to się powszechnie robi, gdyż popiół jest wykorzystywany do produkcji cementu to dopłacała pośrednikowi do każdej wywiezionej tony, a pośrednik ten popiół sprzedawał do cementowi. Podobnie w gospodarce handlu węglem, biomasą i na innych polach. Elektrownia straciła grube pieniądze i prawdopodobne jest, że nadal traci.

Jak się okazuje z dalszego rozwoju wypadków, wiele wątków prowadzi do ministra Jana Burego.

Najważniejsze jednak jest to, że do zarządu elektrowni trafili koledzy ministra z wątpliwymi kwalifikacjami a kontrahentami elektrowni stali się… inni koledzy tego samego ministra, którzy obecnie są ważnymi partnerami biznesowymi elektrowni np.: dostarczają biomasę i odbierają popioły z elektrowni. Mało tego, osoby te spotykają się i balują na koszt elektrowni. Natomiast kiedy informacje o tych faktach miały przedostać się do mediów to firma która je zdobyła – Gordion – została ponownie oskarżona tym razem o naciski na ministra i szantaż!

Smaczku sprawie dodaje fakt, że elektrownia jest spółką córką ENEA SA a minister oficjalnie nie ma prawa jej bezpośrednio nadzorować co sam przyznawał w pismach do Gordiona. Mimo to elektrownia twierdzi że spotkania z ministrem to ,,wyjazdowe posiedzenia zarządu z udziałem nadzorującego energetykę ministra”. Wszystko po to aby minister nie musiał wykazać w ustawowym rejestrze korzyści tego, że korzystał z ,,gościny na koszt elektrowni”. To że w imprezach udział biorą kontrahenci elektrowni koledzy ministra to tylko dowód na zatracenie wszelkich standardów. Nic dziwnego że w tych dramatycznych okolicznościach minister i elektrownia przeszły do ataku i chciały wsparcia prokuratury i ABW.

Ponad pół roku po wyborach, w lipcu 2012 r., Jan Bury stracił ministerialną posadę, gdy ujawnienie nadużyć w Elektrowni Kozienice zapowiedział jeden z tygodników. Oficjalnie zrezygnował z powodu niemożności pogodzenia pracy wiceministra z obowiązkami szefa Klubu Parlamentarnego PSL, liczącego raptem 29 posłów.

W 2013 roku został bohaterem Afery Uboju Rytualnego.

Afera wybuchła na początku 2013 roku na skutek prób„siłowego” zalegalizowania w Polsce, krwawego i okrutnego uboju rytualnego zwierząt pod naciskiem międzynarodowego lobby ubojowego, którego interesy reprezentuje Minister Rolnictwa – Stanisław Kalemba i PSL!!!

Polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis rozporządzenia ministra rolnictwa, który pozwala na rytualne zabijanie zwierząt, jest sprzeczny z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to - z konstytucją. Zakwestionowany przepis stracił moc prawną z końcem 2012.

Afera uboju rytualnego w Polsce

- to jedna z największych afer RP!

I etap tej afery - to tajne porozumienie Głównego Lekarza Weterynarii RP – Janusza Związka z naczelnym Rabinem Polski - Michaelem Josephem Schudrich z dn. 13.12.2011 przekazujące mu faktyczną kontrolę nad polskimi rzeźniami?! Z porozumienia tego wynika, że jednostka państwowa czyli Inspekcja Weterynaryjna przekazała nielegalnie i niezgodnie z prawem swoje ustawowe zadania w kwestii kontroli polskich ubojni - związkowi wyznaniowemu?! Rabin nie ukrywa radości z interesu jaki zrobił z polskim gojem i liczy na olbrzymie zyski. Całe to porozumienie ma charakter korupcyjny i ze względu na złamanie polskiego prawa, sprawą ta powinno zająć się CBA.

II etap afery to - tzw. „szybka ścieżka” którą wprowadził na życzenie lobby ubojowego, Minister Rolnictwa -Kalemba (PSL) chcąc w ten sposób ominąć prawo oraz wymagane szerokie konsultacje społeczne, zastępując je doraźną konsultacją z zaprzyjaźnionymi firmami i stowarzyszeniami, które są powiązane interesami z PSL i które kierując się tylko własnym zyskiem chcą zalegalizować ten okrutny proceder w Polsce. Lobby ubojowe które zleciło „szybką ścieżkę”kupiło sobie przychylność urzędników państwowych , którzy dokonali zmian w Ustawie o Ochronie Zwierząt zgodnie z ich zaleceniami, co ma charakter korupcyjny oraz przy okazji naruszyło ustawę lobbingową (sprawa dla CBA).

III etap to – „decyzja Premiera Tuska” który „umył ręce” mówiąc do PSL to wasz biznes nie mój, ulegając w ten sposób lobby ubojowemu, jedyną jego rozterką było to czy zwierzęta podrzynane na żywca cierpią czy nie i zastanawiał się jak można zbadać odczuwanie bólu w oparciu o ryk zarzynanych zwierząt!!! Ciekawostką jest fakt że kancelaria Premiera RP jest całkowicie kontrolowana przez żydowską tajną organizację B'nai B'rith (po hebrajsku: Synowie Przymierza). Decyzja Donalda Tuska w tej sprawie była ściśle związana z jego zabiegami o lukratywną posadę w Komisji Europejskiej o obsadzie której decyduje EJA(Europejskie Stowarzyszenie Żydów). Kontrakt był prosty stanowisko w zamian za zalegalizowanie procederu uboju rytualnego na eksport kontrolowany przez EJA!!!

Donald Tusk wybrał ….stanowisko!!!

IV etap to Sejm – to właśnie w nim zapadła decyzja zakazująca uboju rytualnego zwierząt pomimo działań skorumpowanego PSL lobbującego za tym barbarzyńskim ubojem!

Za zakazem barbarzyńskiego uboju rytualnego głosowało 222 posłów, 178 głosowało za tym by można było w okrutny sposób zarzynać zwierzęta, 9 nie podjęło żadnej decyzjo (w tym John Godson). Uboju rytualnego bronił rząd Donalda Tuska, ale wbrew rządowi i interesom społeczności żydowskiej zagłosowało nawet 38 posłów PO.

Za ubojem rytualnym głosowało 169 posłów PO (w tym: Joanna Mucha, Cezary Grabarczyk, Małgorzata Kidawa-Błońska, Jarosław Gowin), 2 posłów PiS, 28 posłów PSL, 4 SLD, 13 Solidarnej Polski (Zbigniew Ziobro, Ludwik Dorn).

Przeciw ubojowi rytualnemu, przeciw zadawaniu niepotrzebnych cierpień zwierzętom, głosowało 38 posłów PO, 128 posłów PiS, 33 posłów Ruchu Palikota, 18 posłów SLD, 2 Solidarnej Polski, oraz Przemysław Wipler.

Decyzja polskiego sejmu została potępiona przez Amerykański Komitet Żydów i Ligę Przeciw Zniesławieniu (organizacje powołaną do życia przez żydowską masonerie B'nai B'rith). Polska została oskarżona przez amerykańskich Żydów o prześladowanie mieszkających w Polsce Żydów, a polscy parlamentarzyści o antysemityzm. Amerykańscy Żydzi nakazali Polsce przywrócenie uboju rytualnego co spotkało się z powszechnym oburzeniem w Polsce.

Jan Bury opowiada się za ubojem rytualnym, gdyż jak sądzi, że to niezbędne dla polskiego przedsiębiorstwa, które może eksportować wołowinę i drób na potrzeby religijnych Arabów i Żydów. I dodaje, że to są "duże rynki, duże pieniądze i dużo miejsc pracy". "Czy ktoś myśli, że jeśli w Polsce nie będzie uboju rytualnego, to na świecie Arabowie i Żydzi zjedzą mniej mięsa? Nie. Ta krówka lub ten drób będzie ubijany poza granicami Polski".

Ubój rytualny to pierwszy etap islamizacji Polski ale Jan Bury widzi tylko kasę i nie ma nic przeciw islamizacji Polski o ile mu za to zapłacą!

A co o polskim goju Burym mówi rabin Owiada z Izraela?!
„ ...to zwierze pociągowe, gdyby ten goj nie mógł służyć Żydom to nie miałby po co istnieć!”

niedziela, 1 marca 2026

                            TUZY ELIT

                 Michał Boni vel Jakub Bauer - TW ”Znak”

 

 

 ur. 10 czerwca 1954 w Poznaniu) – konfident SB -TW „Znak”, polityk, kulturoznawca, minister pracy w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, poseł na Sejm I kadencji, w pierwszym rządzie Donalda Tuska sekretarz stanu w KPRM, a od 2009 do 2011 minister-członek Rady Ministrów i przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów, od 18 listopada 2011 minister administracji i cyfryzacji w drugim rządzie Donalda Tuska.

MICHAŁ JAN BONI . Kategorie TW-k, TW, kryptonim "Znak".
Daty rejestracji: 15.02.88 przez wydz. III-2 SUSW Warszawa oraz 29.11.88 przez wydz. III-2 Warszawa. Nr rejestr. 54946. Materiały zniszczono w styczniu 90 r. Kontaktów zaprzestano 5 stycznia 90.

Za niezwykle cenne usługi w kontrolowaniu RKW „Mazowsze” TW „Znak” został doceniony w III RP, zwłaszcza w jej stadium początkowym, no ale ostatecznie zarejestrowany został dopiero w 1988 roku, kiedy nawet niemowlęta wiedziały, że komunizm się samolikwiduje i był to ostatni dzwonek by przyłączyć się do zwycięzców z SB, co zapewniało jakieś miejsce w wolnej Polsce. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego (1990) TW „Znak” (10.06.1954r) sprawował urząd podsekretarza stanu w ministerstwie pracy i polityki społecznej, w gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego był już ministrem pracy i polityki socjalnej (1991), a w rządzie Jerzego Buzka szefem gabinetu politycznego ministra pracy i polityki socjalnej Longina Komołowskiego (1997-2001). W pierwszej kadencji został wybrany w Radomiu posłem z ramienia Kongresu Liberalno-Demokratycznego a następnie członkiem władz Unii Wolności. Dziś na marginesie wielkiej polityki.

Doktor nauk humanistycznych (kulturoznawstwo na UW) jako specjalista od zarządzania zasobami ludzkimi (doświadczenie to on ma), pełnił funkcję dyrektora Programu Reform Polityki Społecznej Instytutu Spraw Publicznych, był konsultantem III NFI oraz Polsko-Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości w dziedzinie spraw pracowniczych (wiedział gdzie kasa). Jako TW-k pod numerem 54946 zarejestrowany został 15.02.1988 przez Wydz. III-2 (inteligencja) SUSW Warszawa. Targował się aż 9 miesięcy i 29 listopada Wydz. III-2 SUSW zarejestrował go jako TW „Znak” (nr rejestr. 54946). Donosił do stycznia 1990 roku, a więc również na swego pryncypała premiera Mazowieckiego, po czym 5 stycznia kontaktów zaprzestano."

Zdradzał żonę, zdradzał Polskę, dawał się szantażować "teczką" będąc ministrem, kto wie jakich szkód WTEDY narobił?

Na sejmowym korytarzu naprzeciwko telewizyjnych kamer i radiowych mikrofonów Michał Boni drżącym głosem zaczął spowiedź: - Pod koniec sierpnia 1985 r. do mieszkania Basi, mojej przyszłej żony, wkroczyła SB.... byłem wtedy mężem innej kobiety. I to posłużyło SB do szantażu tak wyznanie zaczął Boni W 1992 znalazł się jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa na Liście Macierewicza. Zaprzeczył jakiejkolwiek współpracy, a w jego obronie wystąpili: Zbigniew Bujak, Zbigniew Janas i Henryk Wujec 31 października 2007 wydał publiczne oświadczenie, podając, iż w 1985 funkcjonariusze SB za pomocą szantażu wymogli na nim podpisanie deklaracji współpracy. Oświadczył, że do podpisania tej deklaracji doszło po wielogodzinnej rewizji w jego domu po groźbach ujawnienia jego zdrady małżeńskiej i zamknięcia trzyletniego dziecka w milicyjnej izbie dziecka Jak wyglądała prawda niby tego szantażu. Boni Michał Jan syn Anny Zuzanny Boni z domu Alwast -- otrzymał rozwód 19 grudnia 1985 r. RXIV 2602/85 Sąd Rejonowy w m.st. Warszawie. Od końca sierpnia do 19 grudnia to niecałe cztery miesiące . Teraz urzęduje w kancelarii premiera. Pod ogromnym godłem i kalendarzem z Obamą. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje różaniec. - Nigdy się z nim nie rozstaję. Wolne chwile poświęcam na rozmowę z Bogiem. Dzięki temu mogę funkcjonować - stwierdza Boni.

W wyszukiwarce Krajowego Rejestru Sądowego można odnaleźć nazwisko Boniego w 22 fundacjach, spółkach z o.o. i akcyjnych. Dwóch spółek był współwłaścicielem (od 2003 do 2007 r. sp. z 0.0. Profile-Dialog i krótko w 2003 r. sp. z 0.0. Labora Service) w pozostałych zasiadał we władzach.

Najwyższa Izba Kontroli kontrolująca Elektrownię Opole miała zastrzeżenia do umów między elektrownią i spółką Boniego – Profile – Dialog. Umowy dotyczyły systemu wartościowania pracowników oraz przygotowanie koncepcji negocjacji wraz ze wsparciem logistyczno -metodologicznym w procesie wprowadzania nowych systemów. NIK uznał, że część tego zamówienia niekoniecznie była racjonalna z punktu widzenia potrzeb elektrowni. Ale to ta mniejsza. Umowy zawierane były w tzw. trybie zamówień z wolnej ręki (czyli bez przetargów). Najpierw Profile-Dialog podpisywały umowę na 195 tys. zł, potem aneksem zamieniły ją na 235 tys. zł, a w końcu kolejnym aneksem na 247 tys. zł. I taki sam mechanizm w kolejnej umowie. W sumie spółka Michała Boniego zarobiła prawie 7000 wsparciem logistyczno-metodologicznym Michał Boni był współwłaścicielem spółki, członkiem jej zarządu i jednocześnie przez pewien czas szefem gabinetu politycznego ówczesnego wicepremiera oraz ministra pracy i polityki socjalnej Longina Komołowskiego.

Jednak ciekawszy w karierze zawodowej ministra Boniego jest trop związany ze spółkami, w których radach nadzorczych zasiadał. Rozrzut zainteresowań ma duży: ściąganie długów, medycyna rodzinna, rynek pracy czasowej, produkcja trójpolifosforanu sodu pylistego z niską fazą i pylistego .z wysoką fazą, oprogramowania komputerowe, wyroby gumowe, budowanie aparatury rozdzielczej średnich i dużych napięć, marketing i reklama, produkcja dyspersji winylowych i kopolimerowych, produkcja kosmetyków, ubezpieczenia emerytalne, produkcja prądu przez wiatraki, produkcja odkurzaczy i żelazek, kolejnictwo, produkcja glazury do łazienek.

W dużej części z nich - Elektrobudowa SA, Stomil Sanok SA, Polish Energy Partners SA, Zakłady Chemiczne Wizów SA, Medycyna Rodzinna SA, Opoczno SA, Zelmer SA, Kruk SA - zasiadał z ramienia amerykańskiego funduszu kapitałowego Enterprise Investors. Bo Michał Boni od 1994 r., aż do czasu powołania go przez kolegę jeszcze z czasów klubu parlamentarnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego Donalda Tuska do rządu, pracował jako doradca tego funduszu.

Enterprise Investors to fundusz typu private equity. Największy działający w Polsce fundusz zarządzając kasą różnych prywatnych instytucji finansowych np. banków, towarzystw ubezpieczeniowych, emerytalnych. Kombinują, jak i gdzie wejść kapitałowo, ulokować, aby w krótkim czasie wyjąć zyskując. To tak w wielkim skrócie. Wchodzą w różne branże, niekoniecznie muszą się na nich znać. Najważniejsze, że znają się na inżynierii finansowej. Na ich stronie internetowej czytamy: zainwestowaliśmy dotąd w ponad 100 firm z różnych branż, przeprowadziliśmy 25 debiutów giełdowych, zakończyliśmy ponad 90 inwestycji, osiągając blisko 3-krotną stopę zwrotu a w innym miejscu wklejone zdjęcie uśmiechniętego Boniego.

Jedną z najgłośniejszych spraw z udziałem funduszu Enterprise Investors była chęć przejęcia za frajer firmy kurierskiej Messenger Service Stolica SA. Polscy właściciele firmy sprzedali 43 proc. udziałów amerykańskiemu funduszowi, aby zyskać kasę na dalszy rozwój. Po dwóch latach od przeprowadzonej transakcji chłopaki z Enterprise Investors stwierdzili, że zapłacili za dużo, i zażądali więcej akcji, żeby stać się udziałowcem większościowym. W siedzibie Stolicy doszło do przepychanek z udziałem detektywów, pracowników El i... państwowej policji. Ostatecznie nic nie wyszło z siłowego przejęcia polskiej firmy przez amerykański fundusz.

Podobne agresywne przejęcie miało się odbyć w produkujących sprzęt AGD zakładach Zelmer z Rzeszowa, a więc nie spółce prywatnej, ale państwowej. Gdy minister skarbu uznał, że Zelmerowi przyda się wsparcie w postaci kasy z zewnątrz, sprzedał prawie 25 proc. akcji właśnie funduszowi Enterprise Investors. Po 3 latach, gdy Zelmer będzie lepiej funkcjonował, fundusz odsprzeda swoje akcje (oczywiście z zyskiem) komuś z branży AGD, kogo również obchodzi produkcja odkurzaczy i sokowirówek. Nieoczekiwanie dla samego ministra skarbu - gdy subskrypcja na akcje Zelmera przed debiutem giełdowym okazała się fenomenalna - fundusz próbował przejąć kolejne 2S proc. akcji. Szczegóły tego są dość skomplikowane, dość powiedzieć, że ówczesny minister skarbu Jacek Socha oświadczył, że drugi raz funduszowi Enterprise Investors by nie zaufał.

Enterprise Investors interesuje się bardzo fumami związanymi z rynkiem usług medycznych. Posiadał lub posiada udziały w następujących: Apteki Polskie SA - największa w Polsce prywatna sieć aptek pod nazwą ,,Apteka 21", Medycyna Rodzinna SA - wiodąca firma prowadząca prywatne poradnie medyczne Magellan sp. z 0.0. - firma prowadząca restrukturyzację placówek służby zdrowia; Pharmag SA - dystrybutor leków; Zakłady Przemysłu Farmaceutycznego Polfa Kutno SA - producent leków; Polska Grupa Farmaceutyczna SA - największy dystrybutor leków w Polsce. Najciekawsza jednak z tego pakietu jest firma Magellan z ?odzi. To potentat na rynku skupu szpitalnych długów (nie tylko szpitali, ale i przychodni oraz firm farmaceutycznych).

Michał Boni kierował grupą ekspertów, która przedstawiała w swoim czasie wicepremierowi Jerzemu Hausnerowi projekt kompletnej rewolucji w służbie zdrowia. Zrobili to za darmo. Dla dobra publicznego. Plan się sprowadzał do likwidacji placówek nierentownych i dokapitalizowania przez prywatnych przedsiębiorców tych placówek, które rokują zyski. Wypisz wymaluj pomysł biznesowy stosowany w funduszu El.

Warto wiedzieć, komu Boni doradzał zanim zaczął doradzać Tuskowi.

W wywiadzie dla GW (02.11.07) - W tych sprawach, gdzie została przekroczona granica przyzwoitości i normalności będę występował na drogę sądową. - powiedział Boni, pytany jak zamierza zareagować na sugestie, że był agentem SB.


Anna Nasiłowska
prof., pisarka, krytyk literacki, pierwsza żona Michała Boniego (którą zdradzał).


Engelking-Boni Barbara
druga żona Michała Boniego - (ur. 1962 w Warszawie) – żydowska psycholog i socjolog. Zajmuje się badaniem historii getta warszawskiego, okupacyjnej Warszawy i zagłady Żydów. Jest autorką książek związanych z zagadnieniami holocaustu. Prowadzi bazę danych getta warszawskiego. Jest doc. dr hab. i kierownikiem Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Jedna z najbardziej aktywnych działaczek Żydowskiego Instytutu Historycznego, siostra wiceprokuratora Generalnego - Jerzy Engelkinga, zastępcy prokuratora generalnego, wiceministera sprawiedliwości, odpowiedzialnego za nadzorowanie pracy wszystkich prokuratur w Polsce. Tropicielka tzw. antysemityzmu polskiego.


Hanna Jahns
trzecia żona - Michała Boniego, ekonomistka, która w latach 2007-2010 pełniła funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego (później zaczęła pracę w Komisji Europejskiej), młodsza od Boniego o 20 lat.


Michał Boni to wielki miłośnik mordów rytualnych!

Kosher-minister w rządzie Tuska - szef MAC Michał Boni vel Jakub Bauer wystąpił do Rządowego Centrum Legislacji o pilną interpretację, czy po odrzuceniu w Sejmie projektu o uboju rytualnym możliwy jest ubój dla potrzeb mniejszości wyznaniowych w Polsce. Boni-Bauer spotkał się na naradzie z naczelnym rabinem w Polsce i z wielkim muftim w RP.

Co łączy muzułmanina Miśkiwicza i ortodoksyjnego rabina Schudricha z Boni-Bauerem - koszer ministrem w rządzie Tuska?
Wspólne zamiłowanie do kasy i niechęć do Polski i Polaków!


                                                         TUZY ELIT                                    Włodzimierz Cimoszewicz     (ur. 13 wr...