piątek, 6 marca 2026

                                    TUZY ELIT

                              Gromosław Józef Czempiński

 Gromosław Józef Czempiński (ur. 12 października 1945 w Obornikach) – komunista, generał brygady Sił Zbrojnych RP, funkcjonariusz ko­mu­ni­s­ty­cz­nych służb specjalnych PRL i III RP, w latach 1993–1996 szef Urzędu Ochrony Państwa, milioner zamieszany w Aferę STOEN i LOT. Agent komunistycznego wywiadu o pseudonimie „Roy”.

 


 

Żeby zrozumieć bły­s­ko­t­li­wą karierę Gromosława Cze­m­piń­skie­go w III RP, trze­ba odwołać się do jego służby w PRL. To zdo­by­te wówczas cenne kontakty biznesowe za­o­wo­co­wa­ły lu­kra­ty­w­ny­mi ko­n­tra­k­ta­mi w końcu lat 90., dzięki którym stał się jednym z najbardziej ma­ję­t­nych ludzi w Polsce. Na próżno szukać jednak jego nazwiska na liście najbogatszych rodaków – stan jego majątku jest głęboką tajemnicą, podobnie jak akta Gromosława Czempińskiego, które trafiły do zbioru zastrzeżonego w Instytucie Pamięci Narodowej.

Jego ojciec Mieczysław Czempiński, działacz PPR, a później PZPR, zgłosił się na ochotnika do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Jak po­d­kre­ś­la­li przełożeni – wybitny pracownik operacyjny zwalczający wrogie siły Polski Ludowej był pasjonatem lotnictwa (zamiłowanie to udzieliło się później starszemu synowi Gromosławowi).

W opiniach służbowych podkreślano, że Mieczysław Czempiński zasłużył się w „zwalczaniu band reakcyjnego podziemia”. Sam zainteresowany wykazywał jako swoje zasługi „czynny i bezpośredni udział w walkach ze zbrojnym podziemiem na terenach powiatów: obornickiego – banda „Tarzana” i „Norwida”, powiatu nowotomyskiego – WSGO „Warta” i banda „Szefa Czesia”, kościańskiego – banda „Kościuszki”, kępińskiego – banda „Otta” i „Waldemara” oraz wielu innych grup zbrojnych działających na terenie powiatów Ostrowa, Krotoszyna, Gniezna i Poznania, a w 1951 r. na terenie powiatu włodawskiego przeciwko bandzie „Żelaznego” – pisał do kierownictwa SB kpt Mieczysław Czempiński w październiku 1970 r.

Warto przypomnieć, że ppor. Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, o którym w ra­po­r­cie pisał Czempiński senior, to żołnierz WiN, który zginął w za­sa­dz­ce urządzonej przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Pu­b­li­cz­ne­go. Trzy lata wcześniej – 6 listopada 1948 r. – w obławie MBP zginęli żołnierze „Żelaznego”: Henryk Wybranowski „Tarzan” i Jan Torbicz „Łoś”. Żona „Łosia” została wtrącona do więzienia, a jej sześcioletnia córeczka trafiła pod opiekę dziadka. O swoim udziale w walkach z „bandą Tarzana” z dumą pisał w raportach do przełożonych Mieczysław Czempiński.

W dokumentach IPN znajduje się świadectwo z Kursu Inspektorów De­pa­r­ta­me­n­tu I (wywiadu) MSW, który Mieczysław Czempiński ukończył 7 czerwca 1957 r.

Idąc szlakiem rodzinnej tradycji, Gromosław Czempiński wzorem ojca przeszedł szkolenie w szkole wywiadu. Był pierwszym rocznikiem w nowo powstałym Ośrodku Kształcenia Kadr Wywiadu w Kiejkutach. Ośrodek podlegał Departamentowi I, który był częścią Służby Bezpieczeństwa. Warto o tym przypominać, ponieważ byli funkcjonariusze wywiadu PRL kreują się na oficerów, którzy z SB nie mieli nic wspólnego. Przeczą temu dokumenty – każdy funkcjonariusz wywiadu i kontrwywiadu musiał ukończyć szkołę Służby Bezpieczeństwa.

Po szkoleniu w Kiejkutach przyszły szef UOP wyjechał do USA.

„Jako agent służb PRL w USA Gromosław Czempiński szczególnie uważnie obserwował działalność »polonijnego kleru«. W 1976 r. w ra­po­r­tach dla warszawskiej centrali SB opisywał wizytę abp. Karola Wojtyły w Ameryce. Czempiński był faktycznie rezydentem Departamentu I MSW, który przyjął kryptonim operacyjny »Roy«. Posługiwał się nim w ko­re­s­po­n­de­n­cji z centralą Departamentu I MSW. Szpiegował Amerykanów, polskich emigrantów, Polonię i Kościół katolicki. Na ślady tej działalności natrafiłem przed laty w Ośrodku Dokumentacji Wychodźstwa Polskiego w Pułtusku, gdzie przechowywano akta powiązanego ściśle z wywiadem Towarzystwa Łączności z Polonią Zagraniczną Polonia, które w latach 1955– 1990 prowadziło dość przemyślaną działalność dezintegracyjną wobec wy­cho­dź­stwa i Polonii (…). »Roy« starał się śledzić poczynania Wojtyły. Wyraźnie zaniepokojony charyzmą krakowskiego kardynała, informował centralę w Warszawie, że polscy biskupi »z kard. Wojtyłą na czele od początku swego pobytu w USA na różnego rodzaju spotkaniach, ro­z­mo­wach itp. gloryfikowali działalność i znaczenie Ligi Katolickiej, zna­nej ze swej prawicowej, skrajnie reakcyjnej politycznie działalności«”

Czempiński musiał opuścić USA, ponieważ został zdemaskowany – jego kolega, por. Andrzej Kopczyński, przeszedł na stronę Amerykanów i ujawnił nazwiska rezydentów wywiadu PRL pracujących na Zachodzie.

Kolejnym ważnym etapem była praca Czempińskiego w Szwajcarii. Stam­tąd donosił na Światową Radę Kościołów. Pracując oficjalnie jako I se­kre­tarz Stałego Przedstawicielstwa PRL przy Biurze ONZ w Genewie, poznał młodego, zdolnego ekonomistę Andrzeja Olechowskiego.

„Olechowski przyznał, że współpracował z wywiadem. Rzeczywiście był on kontaktem operacyjnym Wydziału X Departamentu I MSW o pseu­do­ni­mie Must (wcześniej, o czym mało wiadomo, miał pseudonim Tener, nr ewidencyjny 9606). Pracownikiem tego samego pionu SB był Czempiński”

W latach 60. w Poznaniu Gromosław Czempiński poznał Jana Kulczyka, syna biznesmena Henryka Kulczyka działającego głównie w Republice Fe­de­ra­l­nej Niemiec. Henryk Kulczyk, według dokumentów służb specjalnych PRL, został pozyskany do współpracy z SB w 1961 r., a w latach 70. prze­ka­za­ny na nieformalny kontakt Departamentu I MSW. Według dokumentów IPN Henryk Kulczyk przekazał służbom specjalnym PRL pisemne in­fo­r­ma­cje m.in. na temat środowiska działających w Niemczech polskich prze­d­się­bio­r­ców.

Służby specjalne PRL interesowały się także Janem Kulczykiem i jego sio­s­trą Marią – sprawa o kryptonimie Kloda została zamknięta w 1989 r. przez Henryka Jasika, dyrektora I Departamentu.

Jasik to dobry znajomy Gromosława Czempińskiego jeszcze z czasów poznańskich. W wywiadzie pracował od 1970 r. Sześć lat później został oddelegowany do RFN, gdzie przebywał do 1980 r. W wywiadzie PRL pracował do samego końca, a później – podobnie jak Gromosław Czem­piń­ski – przeszedł do UOP.

Generał Gromosław Czempiński to postać nietuzinkowa III RP. Swego czasu publicznie chwalił się, że był jednym z założycieli głównej partii opozycyjnej, czyli Platformy Obywatelskiej, ale to nie jedyne jego dokonanie. Generał wie dużo, a co najważniejsze wie, jak wiedzę, wyniesioną ze służb, spożytkować w życiu prywatnym. Dla przykładu, za pośrednictwo w prywatyzacji koncernu STOEN, firma G. Czempińskiego zainkasowała 1,2 mln EURO od niemieckiego koncernu RWE (i jego doradcy), który STOEN zakupił.

Widocznie jednak nie wystarczały mu legalne miliony, zarobione na tzw. pośrednictwie, albowiem G. Czempiński stoi pod zarzutem korupcyjnym. Chodzi o prywatyzację kluczowych polskich przedsiębiorstw, tj. STOEN, PLL LOT czy TP S. A. G. Czempiński został zatrzymany w 2011 roku przez CBA (niestety dla totalnej opozycji - to nie są czasy rządu PiS). Zgodził się wówczas na podawanie swoich danych i zapowiedział proces o od­szko­do­wa­nie, ponieważ - jak podkreślał - jest niewinny. Minęło sporo lat i ani nie ma jeszcze aktu oskarżenia w sądzie, ani też generał nie doprowadził do wpłaty na swoje konto odszkodowania ze strony Skarbu Państwa.

Od 2016 roku śledztwo przyspieszyło, lecz mimo to końca nie widać. To jest w pewnym sensie zrozumiałe, albowiem G. Czempiński jest uosobieniem cwaniactwa i niejasnych powiązań, których w III RP jest co niemiara. Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 229 § 1 k.k., czyli udzielenia lub obietnicy udzielenia korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję pu­b­li­cz­ną. Warto obserwować tę sprawę, albowiem gen. Gromosław Czempiński jest w pewnym sensie papierkiem lakmusowym. Jeśli jemu powinie się noga, to jednocześnie powinie się jedno z odnóży III RP.

 

Zbiór zastrzeżony IPN. Cenckiewicz Czempiński rozpracowywał agentkę CIA
 
 
Prywatyzacje - cz. 2. Bogucki, Czempiński, Siwiec i inni...

 
 www.yelita.pl

 

 

Ostre groźby Zełenskiego pod adresem Orbána


Spór o rurociąg „Przyjaźń” eskaluje. Orbán grozi użyciem siły, Zełenski odpowiada ostrą retoryką.

Aby zrozumieć, skąd wzięła się gwałtowna wymiana słów między Kijowem a Budapesztem na początku marca 2026 roku, trzeba cofnąć się do wydarzeń sprzed kilku tygodni. 27 stycznia 2026 roku rosyjski dron uderzył w infrastrukturę rurociągu „Przyjaźń” na terytorium Ukrainy. W wyniku uderzenia zapalił się zbiornik o pojemności 75 000 metrów sześciennych. Pożar gaszono przez dziesięć dni, a instalacje zostały poważnie uszkodzone. Rurociąg, którym rosyjska ropa płynie przez Ukrainę na Węgry i Słowację, przestał działać.

Kijów utrzymuje, że wznowienie tranzytu jest technicznie niemożliwe do czasu zakończenia napraw. Budapeszt twierdzi natomiast, że to w rzeczywistości polityczna blokada.

Premier Węgier Viktor Orbán, stojący w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych i rosnących cen paliw, zażądał natychmiastowego przywrócenia dostaw ropy. W ostrych wypowiedziach zapowiedział, że jeśli Ukraina nie wznowi tranzytu, Węgry mogą użyć siły, aby odblokować rurociąg: „Jeśli Ukraina nie wznowi tranzytu ropy, Węgry użyją siły, aby odblokować »Przyjaźń«. Nie będzie żadnych porozumień, żadnych kompromisów. Złamiemy blokadę naftową Ukrainy siłą. Ropa węgierska wkrótce znów będzie płynąć rurociągiem”.

Spór szybko nabrał wymiaru politycznego. Węgry od kilku tygodni blokowały w Unii Europejskiej pakiet finansowy dla Ukrainy o wartości około 90 miliardów euro. Pieniądze miały zostać przeznaczone między innymi na zakupy uzbrojenia, w tym myśliwców Gripen i Rafale. Budapeszt uzależnił zgodę na uruchomienie środków od rozwiązania sporu o rurociąg. W Kijowie odebrano to jako presję polityczną i działanie korzystne dla Rosji.

5 marca 2026 roku podczas konferencji prasowej w Kijowie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odniósł się do blokady unijnej pomocy. Mówiąc o sprzeciwie jednego z przywódców UE, zasugerował, że dalsze blokowanie środków może spotkać się z reakcją Ukrainy. „W przeciwnym razie podamy adres tego człowieka naszym Siłom Zbrojnym, i niech nasze chłopaki do niego dzwonią i rozmawiają z nim w swoim języku” – powiedział ukraiński prezydent. Zełenski nie wymienił nazwiska, jednak było powszechnie jasne, że chodzi o Viktora Orbána. Słowa padły bez uśmiechu i natychmiast wywołały międzynarodową burzę dyplomatyczną.



Reakcja węgierskiego rządu była natychmiastowa. Orbán opublikował na platformie „X” krótki wpis: „Nie będzie żadnych umów, żadnych kompromisów. Złamiemy siłą ukraińską blokadę naftową. Energia wkrótce znów popłynie rurociągiem »Przyjaźń«”. Minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó skomentował słowa Zełenskiego: „To jest rodzaj kultury z Kijowa”. Doradca premiera Balázs Orbán stwierdził natomiast: „Groźby Zełenskiego są absolutnie nieakceptowalne. To nie dyplomacja, to otwarta groźba”.

Dzień później, 6 marca, napięcie jeszcze wzrosło. Węgierskie służby zatrzymały w Budapeszcie siedmiu pracowników ukraińskiego banku Oschadbank. Przewozili oni z Austrii na Ukrainę około 40 milionów dolarów, 35 milionów euro oraz dziewięć kilogramów złota. Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha nazwał to działanie „wzięciem zakładników” oraz „państwowym terroryzmem” i wezwał Unię Europejską do natychmiastowej interwencji. Część komentatorów powiązała zatrzymanie z wcześniejszymi zapowiedziami Orbána o „użyciu siły” wobec Ukrainy.

Konflikt szybko nabrał wymiaru geopolitycznego. Ukraińskie media i organizacje, takie jak „Kyiv Independent”, bronią stanowiska Zełenskiego, wskazując, że działania Budapesztu – blokowanie pomocy i naciski w sprawie rurociągu – de facto pomagają Rosji.

Z kolei część mediów konserwatywnych w Europie, w tym „European Conservative”, uznała wypowiedź ukraińskiego prezydenta za niedopuszczalną groźbę wobec przywódcy państwa członkowskiego UE. Frakcja „Patriots for Europe” w Parlamencie Europejskim potępiła słowa Zełenskiego jako „nieakceptowalne”. Słowacja, podobnie jak Węgry uzależniona od rurociągu „Przyjaźń”, wyraziła solidarność z Budapesztem. Hiszpański polityk Juan Carlos Girauta powiedział wprost: „Zełenski nie może grozić śmiercią liderowi Unii Europejskiej”.

Zełenski zapowiedział jednocześnie, że rurociąg „Przyjaźń” powinien zostać naprawiony w ciągu około półtora miesiąca. Dodał jednak: „Mówiąc szczerze, ja bym go nie odbudowywał, dlatego że to rosyjska ropa. To moje stanowisko. Przekazałem je europejskim przywódcom i tym, którzy dzwonili do mnie w tej sprawie”.

Warto zwrócić uwagę, że słowa o „podaniu adresu naszym Siłom Zbrojnym” mogą być aluzją do działalności serwisu „Myrotworec Center”, który publikuje dane osób uznawanych przez jego twórców za „wrogów Ukrainy”. W przeszłości trafiali tam politycy, dziennikarze i działacze publiczni z różnych państw, w tym z Polski.

Autorstwo: Aurelia
Źródło: WolneMedia.net

 

Hipokryzja wojenna mediów

Pamiętam jeszcze te niewinne lata, gdy ulegałem tej masowej iluzji, która mówiła jakoby media były czwartą władzą. Dziś tym frazesem można karmić co najwyżej dzieci, choć i tak robi się to coraz rzadziej. Prawda jest natomiast taka, że są one potężnym narzędziem władzy, służącym tworzeniu opinii publicznej. Opinii przyjaznej dla działań tejże władzy, ale wyrażanej przez „niezależne” źródła, sprawiające wrażenie obiektywności. A wszystko po to, aby człowiek wiedział co ma myśleć i jak ma myśleć – stąd i nazwa – media opiniotwórcze.

Gdy w czerwcu 2025 roku amerykańskie bombowce B-2 i izraelskie myśliwce zamieniły irańskie instalacje w Fordow, Natanz i Isfahanie w dymiące kratery, zachodnie media niemal chórem odetchnęły z ulgą. „Koniec z zagrożeniem nuklearnym” – brzmiało w nagłówkach CNN, BBC i polskich portali. Jak widać, z tym „końcem”” to była gruba przesada. Jednak tak jak rok temu, tak i identycznie dziś, pojawia się to samo pytanie odnośnie asymetrycznego podejścia mediów i zachodnich rządów, do kwestii „legalności” rozpoczęcia konfliktów w Ukrainie i w Iranie.

Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, dziś mówi to samo, co zwerbalizował poprzednio w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, gdzie postawił zdecydowanie kropkę nad i mówiąc: „Putin najechał na Ukrainę bez prowokacji, po to, aby zagarnąć Ukrainę. A Izrael i USA zaatakowały Iran po to, aby zapobiec uzyskaniu przez Iran bomby atomowej. To są zupełnie inne motywacje”. Eleganckie rozgraniczenie. Tyle że… identyczne jak rosyjskie w 2022 roku. Inne motywacje, rzeczywiście – lecz w obu przypadkach są one pretekstem i w kwestii funkcjonalnej niczym się nie różnią.

Moskwa też miała „egzystencjalny powód”: rzekome „ludobójstwo” w Donbasie, „denazyfikację” i „ochronę przed NATO na granicy”, plus do tego ochronę Rosjan żyjących na tych spornych terenach. Świat Zachodu wyśmiał te tezy jako propagandowe bzdury służące jednemu celowi – zagarnięciu terytorium i wpływów. Zrozumiałe i logiczne podejście. Napadnięto obcy kraj, pogwałcono jego granicę. Jednak dziś tę samą logikę, ten sam „świat”, stosuje do Iranu, tylko z odwrotnym znakiem. Dziś nagle rozumu im zabrakło. Teheran nie miał bomby atomowej – miał program wzbogacania uranu, nad którym od lat czuwały Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej i kontrolujące negocjacje. Ale gdy Teheran nie ustąpił, nagle „prewencja” stała się świętym obowiązkiem. Pretekst tak samo wygodny jak rosyjskie „bezpieczeństwo”.

To klasyczna narracja napastnika. Zawsze brzmi szlachetnie: „robimy to w obronie wyższych wartości”. Rosja broniła „rosyjskojęzycznych”, USA i Izrael bronią „świata przed potencjalnym atomowym szaleńcem”. W obu przypadkach ofiara ma zupełnie inne zdanie. W obu przypadkach mamy do czynienia z ogłoszoną specjalną operacją militarną, a jednak, ktoś decyduje, aby interpretować i traktować je odmiennie. A potem różne ptaszki, wróbelki i sikorki powielają w świat tę ustaloną narrację.

Zresztą pamiętamy przecież, jak można opowiadać o szczytnych intencjach, mając niecne zamiary – czyli powtórka sprawy niemal identycznej z tą, która działa się ponad 2 dekady temu z Irakiem, który ponoć miał broń masowego rażenia – co okazało się kłamstwem rozpowszechnianym przez urzędników USA, najwyższego szczebla, na forum ONZ. Kłamstwem, dzięki któremu usprawiedliwiono „legalną” napaść na ten kraj.

Ukraińcy od początku krzyczeli: to nie jest „operacja specjalna”, to zwykła grabież ziemi i suwerenności. Irańczycy mówią dziś dokładnie to samo: „To nie prewencja, to agresja na suwerenne państwo pod pretekstem, którego nigdy nie udowodniono”. Ale głos napadniętego w zachodnich mediach waży tyle, co głos Kijowa w rosyjskiej telewizji – czyli nic. Przynajmniej niczym w naturze, tak i tu, balans w propagandzie światowej jest zachowany. I warto zauważyć, że zarówno władza, jak i „czwarta władza”, mówią na Zachodzie jednym głosem.

I tu dochodzimy do sedna hipokryzji. Kiedy Rosja bombarduje ukraińskie miasta, wtedy krzyczą: „barbarzyństwo”. Kiedy USA i Izrael robią to samo z irańskimi instalacjami wówczas: „chirurgiczna precyzja i konieczność” i niezamierzone ofiary. Kiedy Putin powołuje się na bezpieczeństwo: „kłamstwo” maskujące chęć podbicia świata. Kiedy Netanjahu powołuje się na bezpieczeństwo: „realpolitik”, konieczność wynikająca z geopolitycznej sytuacji. Ta sama broń, ten sam cel, podobne ofiary, tylko inni aktorzy, scena i odmienna narracja, kierująca światło tam gdzie reżyser nakazuje. Może i Putin faktycznie chce podbić świat, nie wiem, nie siedzę w jego głowie. Ale w takim razie i równie dobrze Netanjahu może chcieć światowej dominacji – a biorąc pod uwagę pewne kulturowo-społeczne urojenia talmudyczno-syjonistycznego światopoglądu, to zdecydowanie bardziej obawiałbym się posiadania takich ambicji przez tego drugiego. Tylko czemu media tego nie potrafią, nie chcą i nie mogą dostrzec?

Hipokryzję odróżnia się od zwykłej niekonsekwencji tym, że hipokryta świadomie utrzymuje pozory. I właśnie takie zjawisko występuje tutaj – próba nadawania cech sprawiedliwości tam gdzie to wygodne decydentom. Tutaj zresztą to jest coś więcej, to pełnoskalowe wyrachowanie, maskowane oszustwo w świetle dnia.

Może więc wreszcie skończmy z szopkami o „sprawiedliwych wojnach”, „obronie cywilizacji” i „wyższych motywacjach”, czy dla odmiany „nielegalnych” napaściach. Każdy rozsądny człowiek, który choć raz pobieżnie zapoznał się z historią ludzkich konfliktów, wie, o co naprawdę chodzi: o kasę i o dominację, o władzę. W tym wypadku, o ropę, o szlaki handlowe, o kontrolę nad Bliskim Wschodem, o to, kto będzie dyktował warunki w XXI wieku. W regionie, a może i na świecie. Reszta to tylko ładne i strawne opakowanie dla manipulowanej publiki i usprawiedliwienie dla sumienia tych mniej rozgarniętych.

Zastanawiającym jest też fakt, że w obu konfliktach Zachód stoi monolitem za Izraelem i jego interesami. Jak to się dzieje, pytam się? A gdzie miejsce na narodowe interesy ekonomiczne, geopolityczne i prestiżowe. Gdy Trump chciał dokonać aneksji nędznej Grenlandii, mającej populację małego miasteczka, to cała Europa była oburzona, licytując się w swoich aktach potępienia i anonsując symboliczne kontyngenty żołnierzy na wyspę, w celu obrony przed potencjalną nieusprawiedliwioną agresją. Jednak gdy ten sam Trump, ten sam znienawidzony, pyszałkowaty narcyz, atakuje wielkie państwo mające niemal 90 mln mieszkańców, to nagle ten sam Zachód staje na baczność i całkowicie go wspiera w tych działaniach. Ale czy na pewno wspiera jego, czy może należałoby rzec, iż wspiera Izrael? O to jest właściwe pytanie, jakie należy sobie postawić.

I choć potępiłem w tym artykule inwazję rosyjską, tak jak i potępiam inwazję izraelską (ze swoimi kontrolowanymi aliantami), to jeśli któryś z omawianych tutaj decydentów (choćby pan Sikorski-Applebaum) wypowiadał komentarz odnośnie tego artykułu, to z pewnością zaklasyfikowałby go jako „propagandę kremlowską”. A powód byłby bardzo prosty – nie zgadza się to z „naszą” propagandą, więc pochodzi od wyznaczonego wroga. Kwestia czy treść jest logiczna, spójna czy prawdopodobna, nie miałoby to znaczenia. Podejście jakiego by się maoistowskie Chiny nie powstydziły. Sytuacja podobna występuje, gdy identycznie klasyfikuje się tych wstrętnych pacyfistów, co podżegają do pokoju i braterstwa między ludźmi. Wszak nawoływanie do pokoju jest niebezpieczne, zaraźliwe i to na pewno działania wrogich sił. Wojna to pokój.

Wojna nie ma kolorów innych, niż czerwień rozlewanej krwi ludzkiej, zabarwionej rozpaczą bliskich. A już na pewno nie jest czarno biała, jak próbują ludziom wmówić zawodowi agitatorzy – jedyne co tylko ma, to rachunek zysków i strat, tych co dzięki niej czerpią korzyści. I dopóki będziemy udawać lub dawać się nabierać, że tym razem jest inaczej, będziemy dalej karmić kolejną rundę tej samej, odwiecznej, krwiożerczej zabawy elit – balu wampirów…

Autorstwo: Klarc Cent
Źródło: WolneMedia.net

 

Sytuacja na BW – zbliża się kulminacja. Ocena własna



Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson powiedział w środę, że Stany Zjednoczone nie są w stanie wojny z Iranem, lecz prowadzą „bardzo konkretną, jasną misję i operację”. Słowa te padły przed głosowaniami w Kongresie na temat rezolucji mającej powstrzymać działania wojenne. Łukasz Jastrzębski z „Myśli Polskiej” napisał: „Całkiem zabawne, gdy Federacja Rosyjska pisała o Specjalnej Operacji Wojskowej, prasa w Polsce wyszydzała taką kombinacje słów. Dzisiaj dziennikarze głównego nurtu z powagą cytują Johnsona. Ja od początku pisałem o wojnie rosyjsko-ukraińskiej i dzisiaj również piszę o wojnie Stanów Zjednoczonych i Izraela przeciwko Iranowi”.

Amerykanie twierdzą, że Iran zagraża państwom NATO. „Widzimy wyraźnie, że Iran jest gotowy, by uderzać w różne kraje, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale też potencjalnie w NATO” – powiedział zastępca sekretarza wojny USA Elbridge Colby. Polskę wymienił wśród „modelowych partnerów USA” w zakresie obronności. Adam Liberka z Klubu Myśli Polskiej napisał: „Oczywiście, że Polska jest zagrożona, jak każde państwo gdzie stacjonują amerykańskie bazy. Bazy nie dają nam bezpieczeństwa, jest wręcz odwrotnie”.

Partnerzy Ukrainy, w tym Stany Zjednoczone, zwrócili się do Kijowa o pomoc w obronie przed irańskimi dronami Shahed — przekazał przywódca Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Zapowiedział też rozmowy z liderami Bliskiego Wschodu z Izraelem i dodał, że Kijów koordynuje działania z partnerami w Europie.

Prezydent Francji Emmanuel Macron wygłosił orędzie do narodu na temat amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran. Podkreślił, że to reżim w Teheranie ponosi „główną odpowiedzialność za tę sytuację”. Jednocześnie ocenił, że USA i Izrael „działały poza prawem międzynarodowym”.

Zamieszanie na linii Hiszpania-USA. Rzecznik Białego Domu Karoline Leavitt przekazała na konferencji, że „władze Hiszpanii usłyszały przesłanie prezydenta i zgodziły się współpracować z amerykańskim wojskiem”. Chwilę później szef MSZ Hiszpanii Jose Manuel Albares „kategorycznie” zaprzeczył doniesieniom Białego Domu.

Szef MSZ Turcji Hakan Fidan przekazał swojemu irańskiemu odpowiednikowi Abbasowi Aragcziemu zaniepokojenie Ankary w związku z wystrzeleniem z Iranu pocisku balistycznego w kierunku tureckiej przestrzeni powietrznej. Jak podają media, Turcja zaapelowała, aby unikać wszelkich działań, które mogłyby doprowadzić do eskalacji konfliktu.

Panika w Izraelu. Wojsko irańskie [Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, IRGC] zagroziło atakiem na izraelski ośrodek nuklearny w Dimonie, najważniejszy obiekt tego typu w kraju, położony na pustyni Negew – przekazała irańska agencja ISNA. Centrum Badań Jądrowych im. Szymona Peresa w pobliżu miasta Dimona na pustyni Negew jest najważniejszym obiektem nuklearnym Izraela, w którym kraj ten wyprodukował swoją broń jądrową – do czego jednak się nie chcę przyznać.

Sekretarz Energii USA Chris Wright zapowiedział, że amerykańska marynarka wojenna będzie eskortować tankowce przepływające przez cieśninę Ormuz „najwcześniej jak będzie to możliwe”. W telewizji Fox News poinformował, że na razie żadne statki komercyjne nie zwracały się o takie wsparcie.

Około 20 000 marynarzy utknęło na statkach po zablokowaniu przez Iran cieśniny Ormuz – poinformował w środę w rozmowie z BBC Arsenio Dominguez, sekretarz generalny działającej w ramach ONZ Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO). „Utknęli, ponieważ groźby ataku na statki ze strony Iranu powodowały, że aktywność morska w tym rejonie praktycznie ustała – zaznaczył, dodając, że blokada dotknęła również 15 000 pasażerów statków wycieczkowych”.

Sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Ali Laridżani ostrzega prezydenta USA Donalda Trumpa. Twierdzi, że w trwającym konflikcie zginęło już ponad 500 amerykańskich żołnierzy, i zarzuca mu uleganie naciskom Izraela. Ali Laridżani stwierdził: „Panie Trump, ulegając błazeńskim wybrykom Netanjahu, wciągnął pan naród amerykański w niesprawiedliwą wojnę z Iranem. Teraz musi pan przekalkulować: biorąc pod uwagę ponad 500 amerykańskich żołnierzy zabitych tylko w ciągu ostatnich kilku dni, czy Ameryka nadal jest na pierwszym miejscu – czy Izrael?”

Teheran w ostatnich dniach za „pomocą pośredników” próbował nawiązać kontakt ze Stanami Zjednoczonymi, lecz Waszyngton nie odpowiedział – podał w środę portal Axios, Portal cytuje amerykańskiego urzędnika, który miał powiedzieć: „Irańczycy przekazali wiadomości USA za pośrednictwem krajów w Zatoce Perskiej i innych państw w regionie. Potraktowaliśmy te wiadomości jak zwykłe bzdury.

Tysiące irackich Kurdów rozpoczęło ofensywę lądową w Iranie – informuje Fox News, powołując się na przedstawiciela władz USA. Izraelska stacja i24News podaje, że kurdyjskie ugrupowania zbrojne, mające swoje bazy w Iraku, rozpoczęły działania militarne wymierzone w Islamską Republikę Iranu. Informacje te pojawiają się w kontekście spekulacji dotyczących możliwego wsparcia dla Kurdów ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela. Rzecznik Białego Domu Karoline Leavitt twierdzi, że doniesienia o solidnym zbrojeniu kurdyjskich sił w Iranie są całkowicie fałszywe.

Izrael nieprzerwanie atakuje Liban. Siły izraelskie prowadzą ostrzał na południową Syrię, o czym informuje państwowa agencja informacyjna SANA. Wcześniej z kolei, rano, tamtejsza armia wkroczyła na teren Wadi al-Raqad w zachodniej części prowincji Daraa. Armia izraelska przypuściła również niezwykle silny atak na miasto Tyr w południowym Libanie, atakując je z powietrza i morza.

Przywódca Hezbollahu Naim Kassem w telewizyjnym wystąpieniu stwierdził, że jego organizacja przystąpiła do wojny z Izraelem po 15 miesiącach izraelskich ataków i zabiciu Najwyższego Przywódcy Iranu. Stwierdził: „Cierpliwość ma swoje granice. Przestępstwa izraelskiego wroga stały się nadmierne, a Izrael stanowi dla nas egzystencjalne zagrożenie”.

Szef MSZ Chin Wang Yi rozmawiał z przywódcami Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, podkreślając konieczność dyplomacji i ochrony ludności cywilnej w regionie. Chiny podkreślają konieczność ochrony ludności cywilnej. Według chińskich danych tylko w ciągu pierwszych dwóch dni ataków USA i Izraela na Iran z Teheranu uciekło około 100 000 osób.

W wyniku uderzenia Amerykanów w irański okręt, do którego doszło w środę w pobliżu wód terytorialnych Sri Lanki, zginęło 87 osób.

Źródło: MyslPolska.info

 

Mam kilka pytań ws. wojny w Iranie

Do tych, którzy sympatyzują z Trumpem i USA, i poważnie uważają, że sytuacja w Iranie dotyczy ludzi lub praw człowieka, mam kilka pytań. Dokładnie trzynaście pytań i jestem bardzo ciekawa odpowiedzi.

Pytania

1. Dlaczego Arabia Saudyjska nie jest bombardowana? Przecież kamieniowani są w niej homoseksualiści. O prawach kobiet nawet nie wspomnę.

2. Dlaczego islamista Al-Dżolani, poszukiwany za 10 milionów dolarów, jest teraz, pod innym nazwiskiem, najlepszym przyjacielem Zachodu, szanowanym prezydentem Syrii i może bezkarnie mordować Alawitów, Druzów i innych?

3. Gdzie i kiedy prawa człowieka odgrywały jakąkolwiek rolę dla USA? Czy istnieje jakiś inny powód ich wojen poza prawami do „górnictwa” – czyli zasobami naturalnymi lub innymi korzyściami?

4. Od kiedy mordowanie dzieci prowadzi do poprawy sytuacji mieszkańców kraju – w Iraku, według Madeleine Albreight, USA uznały śmierć 500 000 dzieci za „wartą zachodu”?

5. Od kiedy i gdzie wprowadzenie demokracji w formie zmiany reżimu doprowadziło do powstania czegokolwiek innego niż „państwa upadłe”?

6. Od kiedy prawa kobiet odegrały jakąkolwiek rolę dla USA – poza uzasadnieniem wojen agresywnych, które naruszają prawo międzynarodowe?

7. Jak bardzo poprawiła się sytuacja kobiet w Afganistanie podczas okupacji USA? Cóż – z pewnością bardziej skorzystały na masowym wzroście upraw narkotyków, które ograniczono po przejęciu władzy przez talibów.

8. Od kiedy „naruszenia praw człowieka” są atakiem na USA?

9. Ile wojen rozpoczął Iran od czasu swojego powstania jako Republika Islamska? Mam na myśli ROZPOCZĘTE, a nie prowadzone, ponieważ musiał się bronić?

10. Od kiedy to zapobiega się rozwojowi broni jądrowej, zabijając najważniejszego przywódcę religijnego, który publicznie i surowo tego zakazał w fatwie z 2003 roku?

11. Kto założył lub przynajmniej „przejął” i finansował islamistyczne organizacje terrorystyczne, takie jak „Państwo Islamskie”, „ISIS”, „Al-Kaida” i wszystkie inne?

12. W którym kraju Bliskiego Wschodu mieszka największa społeczność żydowska, będąca jednocześnie częścią rządu?

13. Od kiedy Izrael twierdzi, że Iran jest już tuż od użycia broni jądrowej: 1984 – 1995 – 2006 – 2012 – 2015 – 2018 – 2025 lub 2026?

Jestem ciekawa odpowiedzi

Nie żebym w jakikolwiek sposób podziwiała reżim mułłów lub chciała bronić tamtejszej sytuacji. Zrozumiałe jest, że irańscy wygnańcy nie są zachwyceni tym rządem i nie są z niego zadowoleni. Dlatego żyją na wygnaniu. Nie odczuwają jednak bezpośrednio skutków bombardowań – w przeciwieństwie do ponad 150 dzieci w szkole dla dziewcząt, których wolność – eee, przepraszam – przyniosły im dobre amerykańskie lub izraelskie bomby.

Fakt, że wielu z nich pragnie powrotu szacha, który został ustanowiony przez USA w zamachu stanu w 1953 roku i który rządził krwawym reżimem przeciwko własnemu narodowi z pomocą wyszkolonej przez Mosad organizacji SAVAK – świadczy w najlepszym razie o braku wiedzy historycznej.

Wiedza historyczna mogła być zdobyta.

Interesujące informacje na temat sytuacji w Iranie, a także historii kraju, można znaleźć w filmie „Geo-Strategia #1: Iran’s Strategy Matrix” Jiang Xueqina na kanale „Predictive History” z 24 kwietnia 2024 roku.

Jiang Xueqin, według ChatGPT, jest chińskim pedagogiem, reformatorem edukacji i autorem, znanym przede wszystkim z krytyki tradycyjnego chińskiego systemu egzaminacyjnego. Jego ówczesne przewidywania dotyczące wyborów prezydenckich w USA, potencjalnej wojny z Iranem – i jej możliwego wyniku – dowodzą, że „historia predyktywna” – analiza danych historycznych w celu przewidywania przyszłych wydarzeń lub trendów – może być rzeczywiście użyteczna.

Nic dziwnego, że „krytyczne wobec systemu” prawicowe media głównego nurtu, takie jak Achgut, Nius, Apollo News, Junge Freiheit i inne, które wiernie trzymały się racji stanu państwa – słowa klucz: „Izrael może wszystko, a USA prawie wszystko” – głośno świętują śmierć Chameneia.

Pobieżna lektura większości tych doniesień ujawnia brak wiedzy historycznej.

To, jak dalece niektórzy pozostają „wierni” faktom, przypomina oświadczenia Tagesschau i innych mediów na temat koronawirusa… Młody twórca kanału YouTube „Die zweite Agitation und Agitor live” (Wtórna Agitacja i Agitator na żywo) przedstawił doskonałą analizę wypowiedzi jednego z tych „krytyków systemu” w swoim filmie „Jak bezczelnie Julian Reichelt kłamie! Najgłupsza propaganda wojenna przeciwko Iranowi ujawniona”.

Jak zawsze, dr Michael Lüder w swoim filmie „Angriff aufs Iran: Armageddon im Orient?” (Atak na Iran: Armageddon na Wschodzie?) przedstawia rzetelną i odważną ocenę tej wojny, która narusza prawo międzynarodowe – choć treść prezentuje w sposób znacznie bardziej emocjonalny, niż się do tego przyzwyczaiłem.

Biorąc pod uwagę potencjalne konsekwencje tych ataków na ludzi i ludzkość, jest to więcej niż zrozumiałe.

Ten tekst również powstał w napadzie gniewu z mojej strony, w reakcji na wypowiedzi niektórych tak zwanych krytyków systemu.

Głosy rozsądku

Na „Facebooku” znalazłem następujące oświadczenie Günthera Hopfgartnera, przewodniczącego Komunistycznej Partii Austrii (KPÖ) pt. „Nasza solidarność jest z narodem irańskim – nie z mułłami ani zbrodniarzami wojennymi w Waszyngtonie i Tel Awiwie”: „Potępiamy wszelkie interwencje wojskowe USA i Izraela w Iranie. Takie ataki nie służą interesom narodu irańskiego, lecz są wyrazem imperialistycznej polityki mocarstwowej, która prowadzi wojnę i destabilizuje kraj pod pretekstem negocjacji w sprawie bezpieczeństwa i programu nuklearnego. Represje ze strony reżimu mułłów w Iranie nie mogą być instrumentalizowane w celu legitymizacji polityki zagranicznej lub celów imperialistycznych. KPÖ już wcześniej podkreślała kluczową rolę narodu irańskiego. Protesty w Iranie wynikają z ubóstwa ekonomicznego, nierówności społecznych i ucisku politycznego ze strony rządzącego reżimu. Nie są one wynikiem zewnętrznej manipulacji. Nasza solidarność jest z narodem irańskim, z demokratycznymi, postępowymi ruchami w Iranie – nie z autorytarnymi władcami ani z zewnętrznymi interwencjami wojskowymi. Rozwiązanie głębokiego kryzysu społecznego, gospodarczego i politycznego w Iranie może pochodzić jedynie z wnętrza kraju i oddolnych inicjatyw. Każda interwencja zagraniczna – czy to ze strony Stanów Zjednoczonych, Izraela, czy innych mocarstw – niszczy życie i źródła utrzymania, zaostrza kryzysy i podsyca napięcia nacjonalistyczne. Kategorycznie odrzucamy nową wojnę na Bliskim Wschodzie. Strategie wojskowe, czy to pod płaszczykiem nierozprzestrzeniania broni jądrowej, walki z terroryzmem, czy „transformacji reżimów autorytarnych”, prowadzą w praktyce do katastrofalnych skutków humanitarnych i politycznych – a nie do pokoju, demokracji czy postępu społecznego. Z przyjemnością się tym dzielę, mimo że Komunistyczna Partia Austrii (KPÖ) w moich oczach zawiodła podczas pandemii.

Ale, uczciwie mówiąc, istnieją również takie głosy rozsądku w patriotyczno-konserwatywnym obozie krytyków systemu. Oto kilka przykładów.

Stefan Magnet z AUF1 napisał publicznie: „Sprzeciw wobec wojny jest nie do negocjacji. Nie oznacza to »ale tylko kilka pocisków« ani »ale mogę pokonać złych facetów«”. Krytyczne słowa szybko usłyszał i odczytał również Jürgen Elsässer z Compact i Info-Direkt. Każdy, kto mnie zna, dobrze wie, że mam niewiele wspólnego z tymi trzema mediami w kwestiach politycznych.

Tucker Carlson opublikował doniesienia o aresztowaniu agentów Mossadu w Katarze i Arabii Saudyjskiej za rzekome planowanie podłożenia bomb w tych krajach. Oliver Janich zwraca uwagę na powiązania Rothschildów z Iranem.

Nagłówek w Der Status brzmi: „Destabilizacja zagraża również Europie – konflikt z Iranem: grozi pożoga – AfD i FPÖ domagają się deeskalacji” – po tym, jak poszczególni posłowie AfD, tacy jak Robert Teske (AfD Turyngia) i Torben Braga (AfD Turyngia), szybko zajęli jasne stanowisko przeciwko łamaniu prawa międzynarodowego, ale spotkali się z ostrą reakcją ze strony niektórych swoich zwolenników.

Dziś przeczytałem w „Stern”: „Lider AfD Chrupalla krytykuje ataki na Iran – i nazywa Trumpa „prezydentem wojennym”. Lider AfD Tino Chrupalla skrytykował ataki USA i Izraela na Iran. „Nie celebruję ataków rakietowych, niezależnie od tego, w który kraj są wymierzone i kto je przeprowadza. Nie można tego celebrować, ponieważ zawsze giną cywile, a to można tylko potępić” – powiedział Chrupalla w programie RTL/NTV „Frühstart” (Wczesny start).

Lider AfD Chrupalla krytykuje ataki na Iran – i nazywa Trumpa „prezydentem wojennym”. Roger Köppel z „Die Weltwoche” zajmuje jasne stanowisko w swoim nagłówku: Mongolski atak na Zachód: Bibi Netanjahu i Trump bombardują mułłów i po raz kolejny łamią prawo międzynarodowe. Celem jest przejęcie władzy na Bliskim Wschodzie i zapewnienie Waszyngtonowi pieniędzy i ropy. Jego „Weltwoche” Dzisiejszy „Daily” był jasnym oświadczeniem popierającym prawo międzynarodowe.

Dziękuję wszystkim głosom rozsądku, zarówno tym wymienionym z imienia, jak i tym anonimowym.

A teraz?

Nikt nie wie, co wydarzy się dalej w Iranie. Ale jedno jest – moim zdaniem – niezaprzeczalne: jeśli pozwolimy, aby zasada „dobrym ludziom wolno zrzucać bomby” stała się akceptowaną zasadą w „porządku międzynarodowym opartym na zasadach”, którym NATO i Stany Zjednoczone często uzasadniają swoją politykę zagraniczną i działania militarne, to Nowy Porządek Świata definitywnie zwycięży.

Czy chcemy do tego dopuścić?

Autorstwo: Andrea Drescher
Tłumaczenie: Paweł Jakubas (proszę o jedno „Zdrowaś Maryjo” za moją pracę)
Źródło zagraniczne: TKP.at
Źródło polskie: WolneMedia.net

czwartek, 5 marca 2026

                                                         TUZY ELIT

                                  Włodzimierz Cimoszewicz

 

 

(ur. 13 września 1950 w Warszawie) – komunista, prawnik. Wiceprezes Rady Ministrów oraz minister sprawiedliwości i pro­ku­ra­tor generalny (1993–1995), wicemarszałek Sejmu (1995–1996), prezes Rady Ministrów (1996–1997), mi­ni­ster spraw zagranicznych (2001–2005) oraz marszałek Sejmu (w 2005). W latach 1989–2005 poseł na Sejm X, I, II, III i IV kadencji, od 2007 senator VII i VIII kadencji.

Tajny współpracownik wywiadu PRL - „Carex”. Figuruje w archiwum Zarządu Wywiadu. Nr rejestr. 13613, data rejestr. 25.09.80. Organ rejestr. wydz. II dep. I Warszawa. Nr arch. J- 8938, data archiwizacji 24.08.84.

Ur. 1950r. Już w liceum wstąpił do antypolskiego ZMS-u, w 1971r wstępuje do PZPR, błyskawiczna kariera w czasie studiów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego – przewodniczący komunistycznego ZMS-u, równocześnie wchodzi do władz uczelnianych PZPR, zostaje komisarycznym szefem centralnie„zjednoczonych” (pomimo protestów studentów) organizacji: ZSP, ZMS, ZMW w Socjalistyczne Zrzeszenie Studentów Polskich. Zostaje sekretarzem komitetu Uczelnianego PZPR. W 1977 r rozpoczął liczne wyjazdy do krajów kapitalistycznych- Genewa, na „praktykę w ONZ”. W czasie strajków 1980r jest „na praktyce” w konsulacie PRL w Malmoe, we wrześniu 1980r wyjazd do USA-stypendium Fullbrighta na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. W 1985r udaje się na białostocką wieś- tereny zam. przez mniejszość białoruską, głęboko penetrowaną przez SB i KGB- utrzymuje bliską współpracę z „biznesmenami”rodem z GRU i KGB. Uaktywniony pod koniec lat 80-tych został sekretarzem Komitetu Gminnego PZPR. W wyborach kontraktowych w 1989 r z puli komunistycznej wszedł do Sejmu.

Do PZPR należał do samego jej końca, nie wstąpił do SdRP akcentując swoją „bezpartyjność”- zabieg czysto taktyczny, gra pozorów dla zamydlenia oczu. ...Jego postawa wskazuje jednak, że chciałby on za wszelką cenę zatrzeć za sobą swój PZPR-owski rodowód, i korzenie. Oznacza to, że został zgodnie z dyrektywą sowieckiego Biura Polit. KPZR dla służb specjalnych państw „obozu” oddelegowany do tworzenia „ludzkiego oblicza”formacji post-komunistycznej. Pomimo braku doświadczenia politycznego, zostaje kandydatem tej formacji w wyborach prezydenckich 1990r. W tym też roku poseł J. Beszta- Borowski ujawnia z trybuny sejmowej haniebną przeszłość jego ojca.

W 1992r min. Macierewicz ujawnia Włodzimierza Cimoszewicza jako tajnego współpracownika wywiadu - „Carex”. Akta jego współpracy ze służbami specjalnymi zachowane były jeszcze w 1992r w archiwum Zarządu Wywiadu UOP. W.C. oczywiście zaprzeczał, mówiąc iż to jego...CIA chciała zwerbować na agenta. W 1990r dotarła do niego w sejmie tajna notatka służbowa MSZ, z której wynikało m.in. że: .bezpartyjny Cimoszewicz spotyka się z białoruskim aktywem...SdRP, a spotkania mają charakter tajny... spiralę wrogości pomiędzy Białorusinami a Polakami nakręca Moskwa... sojusz wyborczy Cimoszewicz- W .Stachwiuk...z nomenklatury komunistycznej .. należy się obawiać nie białoruskiego nacjonalizmu... lecz bardziej możliwości uzyskania przez polskich Białorusinów protekcji z zewnątrz- jak ruch komunistyczny czy służby specjalne obcych państw W odpowiedzi poseł Cimoszewicz z niepohamowaną furią zaatakował MSZ, zarzucając mu inwigilowanie go. Był szefem komisji sejmowej ds. afery alkoholowej, w tym czasie jego żona uczestniczyła w spółce alkoholowej. W 1990r szefem jego kampanii wyborczej został kandydat do senatu w 1989r, przewodniczący OPZZ i „biznesmen”z SLD- Karczewski, dokonał on wcześniej wielokrotnych nadużyć w bankach na wiele mln. zł. Sprawa „zanikła” ponieważ był powiązany z szefem firmy Pronar w Narwi Martyniukiem (podejrzanym od dłuższego czasu o poważne nadużycia gospodarcze, m.in. bezcłowy import paliw, a śledztwo prowadziła Delegatura UOP). 6 marca 1994r odwiedził go na „tajnej wizycie” i gościnnej kolacji, Min. Sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Vcepremier W.Cimoszewicz. Dodać należy że Cimoszewicz występował z projektem ograniczenia dostępu UOP do śledztw w sprawach gospodarczych. Twierdził że na kolacji był prywatnie i prasy nie powinno to interesować. Wizytę zabezpieczał komendant woj. policji w B-stoku ze swoimi podkomendnymi służbowo, również ekipa z Biura Ochrony Rządu- paliwo, samochody. Podobnie było na prywatnym balu na imieninach żony w Kalinówce k. Białegostoku wspólnie z Kwaśniewskim, Oleksym, Millerem i Jaruzelskim 4 grudnia 1994r. Ochraniali ich BOR-owcy, tajniacy, miejscowa policja za krwawicę podatników. Sprawa Pronaru „ucichła”,podobnie jak posła Sergiusza Plewy z listy SLD w wyborach.1993r, podejrzanego o poważne nadużycia finansowo-bankowe. Kiedy został premierem , Michnikowa GW powitała ten fakt z niebywałym entuzjazmem pisząc m.in.: Cimoszewicz uważany jest za najbardziej wiarygodnego, niezależnego polityka lewicy... wsławił się akcją „czyste ręce”. Kilka miesięcy wcześniej ukazał się w GW wspólny tekst Cimoszewicza i Michnika: „O prawdę i pojednanie”, wspólnie apelujących o zakończenie wszelkich rozliczeń PRL-owskiej przeszłości, służący oczyszczaniu postkomunistów i promowaniu Cimoszewicza jako „bezpartyjnego- z poza aparatu PZPR”. Akcja „czyste ręce” nie przyniosła żadnych negatywnych skutków krytykowanym przez Cimoszewicza osobom, przeciwnie- wielu z nich- 31 ministrów, v-ceministrów i sekretarzów stanu, weszło do rządu Cimoszewicza , pomimo że wcześniej w różnych spółkach i radach nadzorczych złamali ustawę antykorupcyjną- pobierając bezprawnie od 30 do 400 mln. ówczesnych zł. Premier Cimoszewicz nie zajął stanowiska gdy w/w listę 31 dostarczył mu Klub Parlamentarny KPN. Akcja „czyste ręce”służyła do oczyszczenia ze stanowisk osób niepokornych, jak np. rzecznik całkowitego rozliczenia długów PZPR i SdRP w woj. Gdańskim- Marek Biernacki. Cimoszewicz po ujawnieniu tajnej pożyczki dolarowej KPZR dla SdRPMillera i Rakowskiego, ostro- pod publiczkę, skrytykował ten fakt, jednocześnie będąc min. Sprawiedliwości ochronił kulisy tej „moskiewskiej pożyczki”.

Cimoszewicz przyjął na rozmowę Moona z siejącej śmierć sekty, „Pogrom kielecki”- UB-cka prowokacja, to dla niego dzieło Polaków- stawał po stronie demonstrujących swój skrajny antypolonizm Żydów. Wyjątkową arogancję wykazał w sejmie 20 marca 1997r w związku z sytuacją w Stoczni Gdańskiej: To ja osobiście podjąłem decyzję o użyciu sił policyjnych. Odmawiał przyznania tej stoczni gwarancji rządowych na kredyt bankowy, jednocześnie z nonszalancją zadeklarował 70 mln. dolarów dla stoczni wietnamskiej. Szczyt ignorancji i arogancji osiągnął.

Jako premier, w lipcu 1997r w czasie wielkiej powodzi w 9 województwach- zajmował się jako szef sztabu SLD kampanią wyborczą....sytuacja jest wprawdzie poważna ale dotyczy niedużych obszarów, a rząd nie będzie się zajmował odszkodowaniami, gdyż trzeba być przezornym i ubezpieczonym- powiedział po obradach rządu. Jeszcze większym blamażem rządu Cimoszewicza okazała się zapowiedź szybkiego wybudowania tysiąca domów dla powodzian, ich jakość stała się prawdziwym symbolem brakoróbstwa i nieodpowiedzialności zleceniodawców i budowniczych. Skrajna kompromitacja premiera Cimoszewicza w czasie walki z klęską powodzi sprawiła, że postać jego stała się niewygodna nawet dla postkomunistów. Na wizerunek Cimoszewicza pracuje też proŁukaszenkowskie Białoruskie Tow. Społeczno -Kulturalne , finansowane przez Ministerstwo Kultury. Festiwale Muzyki Cerkiewnej i Piosenki Białoruskiej wykorzystywane są również do promowania Cimoszewicza, który zawsze może też liczyć na poparcie nagradzanych awansami ludzi o prowieniencji post-komunistycznej. 18 maja 2005 ogłosił publicznie, że nie będzie kandydował na urząd prezydenta w wyborach w tym samym roku. Jednak 28 czerwca zmienił zdanie i zadeklarował swój start w tych wyborach. Swoją decyzję uzasadnił wpływem wyborców. Do zmiany deklaracji o zakończeniu kariery politycznej namawiał go także prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz Stowarzyszenie Ordynacka. Choć pozostał członkiem SLD i jego klubu poselskiego, wystartował jako kandydat niezależny. 3 lipca na konwencji wyborczej SLD uzyskał poparcie tej partii w wyborach, wsparły go też Unia Lewicy III RP, Federacja Młodych Socjaldemokratów i fundacja Jolanty Kwaśniewskiej "Porozumienie bez barier". Szefem komitetu wyborczego została Jolanta Kwaśniewska, szefową sztabu wyborczego posłanka Katarzyna Piekarska. Po ogłoszeniu kandydatury został wezwany przed komisję śledczą ds. PKN Orlen. Do przesłuchania doszło 30 lipca. W efekcie śledczy deklarowali możliwość postawienia przesłuchiwanego przed Trybunałem Stanu, a do prokuratury złożyli doniesienia o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa, m.in. w oparciu o zeznania Anny Jaruckiej. 14 września 2005 Włodzimierz Cimoszewicz ogłosił rezygnację z kandydowania na urząd prezydenta oraz wycofanie się z życia publicznego W wyborach parlamentarnych w 2007 kandydował do Senatu z ramienia KWW Cimoszewicz do Senatu. Uzyskał mandat w okręgu białostockim. W czerwcu 2010 przed pierwszą turą wyborów prezydenckich poparł kandydaturę Bronisława Komorowskiego. W wyborach parlamentarnych w 2011 ponownie dostał się do Senatu z ramienia KWW Cimoszewicz do Senatu. Przystąpił do Koła Senatorów Niezależnych.

W lutym 2018r, były premier Włodzimierz Cimoszewicz, powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że Polacy brali udział w Holokauście. – Mówić trzeba o tym otwarcie i uczciwie. Dzisiejsze pokolenie nie jest za to odpowiedzialne. Jeśli jednak milczy lub kłamie, to stwarza swoją własną odpowiedzialność i podważa swoją wartość moralną – stwierdził.

Jedwabne nie było jedyne. Na Podlasiu mordowano i grabiono w wielu miejscach. Szmalcowników ograbiających Żydów i osoby im pomagające były dziesiątki tysięcy – przekonywał Cimoszewicz w wywiadzie dla "Rz". Jego zdaniem "większość Żydów, którzy unikali getta lub z niego uciekli, została zamordowana przez cywilnych Polaków i Ukraińców".

Cimoszewicz jednak przemilczał swój udział w antysemickich pogromach w latach 1968-1970 jakie prowadziła wobec Żydów w Polsce komunistyczna i antysemicka PZPR której Cimoszewicz był wysokim dygnitarzem w PRL!

                                Jego synem jest Tomasz Cimoszewicz.

 

Tomasz Cimoszewicz (ur. 16 paź­dzier­ni­ka 1979 w Warszawie) – polityk i przed­się­bior­ca, poseł na Sejm VIII kadencji.

W 1998 ukończył liceum ogólno­kształ­cą­ce. Podjął następnie studia w Wyższej Szko­le Dziennikarskiej im. Melchiora Wa­ń­ko­wi­cza w Warszawie. Porzucił je po dru­gim roku, po czym wyjechał do Sta­nów Zjednoczonych, gdzie przez kil­ka­na­ście lat zajmował się prowadzeniem własnej działalności gospodarczej ale z marnym skutkiem.

Ojciec Włodzimierz wykorzystując swoje układy w PO załatwił mu miejsce w wyborach parlamentarnych w 2015 i wystartował do Sejmu w okręgu białostockim z listy Platformy Obywatelskiej(jako kandydat bezpartyjny). Uzyskał mandat posła VIII kadencji.

W tym samym miesiącu wstąpił do Platformy Obywatelskiej. W Sejmie VIII kadencji został członkiem Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, pracował też w Komisji Łączności z Polakami za Granicą (2015–2018).

Jego głównym programem wyborczym jest anty-PiS czyli odsunięcie PiS od władzy.

Poseł Platformy Obywatelskiej Tomasz Cimoszewicz napisał na Twitterze, że TVP i PiS przeprowadziły "zmasowaną akcję" przeciwko jego rodzinie. Polityk zapowiedział pozwy.( Chodzi o ujawnione informacje o jego ojcu Włodzimierzu – TW „Carex”)

środa, 4 marca 2026

                                                          TUZY ELIT

                                   Jerzy Buzek - TW Karol

 

 

Jerzy Karol Buzek – TW Karol ur. 3 lipca 1940 w Śmiłowicach –polityk i chemik, profesor nauk technicznych. W latach 1997–2001 poseł na Sejm III kadencji oraz prezes Rady Ministrów, w latach 1998–2001 przewodniczący Komitetu In­te­gra­cji Europejskiej, od 2004 poseł do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII ka­dencji, w latach 2009–2012 jego prze­wo­dni­czą­cy. Kawaler Orderu Orła Białego

Jerzy Buzek został zwerbowany przez Wywiad Wojskowy PRL w roku 1971 przed wyjazdem na stypendium naukowe do Wielkiej Brytanii (1971-72r). Informacja na ten temat zawarta jest w zachowanych aktach.

Pierwszym zadaniem agenta było zdobycie dla Układu Warszawskiego najnowszych technologii utylizacji gazów bojowych. Po powrocie do kraju, w końcu 1972 roku, Jerzy Buzek złożył stosowny raport. Wobec podejrzenia o przewerbowanie agenta przez MI 5 (siostrzane do CIA służby brytyjskie). Wywiad PRL zrezygnował z użycia agenta „na kierunku państw ka­pi­ta­li­stycznych”. W związku z tym przekazano agenta do dyspozycji Służby Bezpieczeństwa. Użyty przez Służbę Bezpieczeństwa po wydarzeniach 1976r (protesty na uczelniach) do operacji rozpracowania środowisk akademickich m.in. w ramach sprawy obiektowej „Politechnika”. Chodzi o Politechnikę Gliwicką. Działania te koordynował przede wszystkim Wydział III KW MO Katowice.

Nagrodą za efektywną pracę było umożliwienie przyznania tytułu naukowego docenta. Jerzy Buzek posiadał minimum 3 „teczki” , pierwszą, gdy był rozpracowywany, drugą założył Wywiad, trzecią Służba Bezpieczeństwa, nadając kryptonim Tajny Współpracownik (TW) „Karol”. Natomiast w ramach każdej z wymienionych, występowały m.in. teczka personalna oraz teczka pracy tzw. operacyjna. Po strajkach sierpniowych 1980 roku Jerzego Buzka skierowano do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.

Najpoważniejszym sukcesem agenta TW „Karol” stały się działania manipulacyjne podczas I-szego Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, gdzie jako współprowadzący obrady m.in. doprowadził do uchwalenia słynnej Odezwy do Narodów Europy ŚrodkowoWschodniej. Celem autorów z komunistycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL była prowokacja i uzyskanie bezpośredniej pomocy (z interwencją zbrojną włącznie) od ZSRR, zaniepokojonego rozszerzaniem się wolnościowej „zarazy” na inne kraje socjalistyczne. Agent otrzymał za to zadanie wysoką nagrodę finansową. W 1985 podpisał kolejny ważny dokument złożony w teczce operacyjnej TW „Karol”.

Charakterystyczną rolę Jerzy Buzek odgrywa w aresztowaniu przywódców Śląskiego podziemia solidarnościowego. Poznaje wyjątkowo lokal, w któ­rym ukrywa się Tadeusz Jedynak. Wkrótce zostaje w nim aresztowany tenże lider władz regionalnych i krajowych. Następnie Jerzy Buzek poznaje mieszkanie, w którym ukrywa się następny szef regionalnych struktur „Solidarności”- Jan Andrzej Górny. Po kilku godzinach lokal okrąża ogromna liczba samochodów SB oraz cywilnych i mundurowych fun­kcjo­nariuszy służb bezpieczeństwa PRL. Poszukiwanego przez 7 lat listem gończym Prokuratury Wojskowej czołowego działacza podziemnych stru­ktur, w tym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” aresztowano… bez rewizji lokalu! Buzek niezauważony, z torbą pełną związkowych pieniędzy, bez kłopotu opuszcza po kwadransie „kocioł”.

Nie znany jest w dziejach podziemia przypadek, by przy tak ważnym aresztowaniu Służba Bezpieczeństwa nie dokonywała gruntownej rewizji i „zabezpieczenia” lokalu. Jedynym, który skorzystał na powyższych aresztowaniach był Jerzy Buzek, który jako „doradca” zaczął „nieformalnie” reprezentować Górny Śląsk w pracach krajowego kierownictwa (TKK) „Solidarności”. Było to możliwe, gdyż SB nie dopuściła do wyłonienia kolejnego przywódcy regionalnej NSZZ „Solidarność”. Dotychczasowa odmowa przesłuchania w procesie lustracyjnym Tadeusza Jedynaka, przywódcy podziemnej „S” przez powołanie się na opinię J.A.Górnego jest kompletnie absurdalne.

W tej sprawie nie oceniamy więzi przyjacielskich, czy też jawnych współpracowników Moskwy (Miller, Oleksy itp.), ale utajnionych przed nami (działaczami demokratycznej opozycji), tajnych współpracownikach służb specjalnych. Perfidia systemu totalitarnego polegała na tym, że wśród naszych znajomych i współpracowników umieszczano „przyjaznych” nam agentów służb specjalnych.

Akta rozpracowania i aresztowania J.A. Górnego zachowały się i potwier­dzają rolę jaką odegrał TW „Karol”. Niezbędne jest ich dogłębne zwe­ryfikowanie przez Sąd Lustracyjny na opisaną okoliczność. Za powyższe zasługi oraz przekazanie dokumentów władz podziemnej „Solidarności” agent TW „Karol” otrzymał od Służby Bezpieczeństwa 7000 USD (Równowartość ówczesnych ok. 350 pensji).

Co najciekawsze, Jerzy Buzek nigdy nie został aresztowany, czy nawet internowany, choć już od roku 1981 z racji jawnej działalności w legalnej NSZZ „Solidarność”, był doskonale znany Służbie Bezpieczeństwa. Mało tego, wielokrotnie (10 razy) wyjeżdżał do krajów kapitalistycznych. Jest to również wypadek wśród działaczy opozycji bez precedensu.

Tym bardziej, że na Śląsku szalał największy komunistyczny terror. „Eks­tremie” paszport czasami wręczano, owszem, ale z pieczątką: bez prawa powrotu do PRL.

TW „Karol” był najwyżej ulokowanym tajnym współpracownikiem służb specjalnych komunistycznego aparatu represji we władzach ruchu „Solidarność”.

Konfederacja Polski Niepodległej o istnieniu takiej agentury była infor­mowana. Ocena infiltracji struktury tzw. gliwickiej części RKW NSZZ”S”, została przekazana kierownictwu podziemnej „Solidarności” przez osobę informowaną przez Wydział Operacyjny „Kontrwywiadowczy” KPN [świadek ujawniony Sądowi zgodnie ze zobowiązaniem posła Michała Jani­szew­skiego].

Kierownictwo podziemia świadome było penetracji przez służby specjalne. Stąd w wolnej Polsce już po zwycięstwie Przewodniczącego NSZZ „S” Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich doszło, w 1991 roku, na terenie Kancelarii głowy państwa do poufnego spotkania z udziałem członków władz „Solidarności”. Przeglądano materiały operacyjne byłej Służby Bezpieczeństwa PRL. W tym również teczkę TW „Karol”, „Docent” i „Oris”. Zakres podejrzeń ograniczył się do 2 osób.

Już wtedy był wśród nich Jerzy Buzek, i z tego najprawdopodobniej powodu nie został on Wojewodą Katowickim. Sprawa wybuchła ponownie podczas Regionalnego Zjazdu „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej, gdzie Wice­przewodniczący Zarządu Regionu Zbigniew Martynowicz zarzucił publicznie Jerzemu Buzkowi współpracę z SB. Jerzy Buzek następnie „znikł” na wiele lat z życia.

Jaki był skutek tych działań? Rzecznik Interesu Publicznego Bogusław Nizieński nie uwzględnił wniosku o wystąpienie do sądu z wnioskiem o lustrację ówczesnego premiera Buzka. 2 września 1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie Rzecznika Interesu Pub­li­cznego o odmowie wystąpienia z takim wnioskiem.

Choć w wyborach parlamentarnych w 2001 roku w okręgu katowickim zdobył prawie 33 tysiące głosów, najwięcej ze wszystkich kandydatów, to jego ugrupowanie - Akcja Wyborcza Solidarność - nie przekroczyło pięcioprocentowego progu wyborczego i zostało wyrzucone na śmietnik historii. Buzek, którego rząd tuż przed odejściem cieszył się zaledwie kilkuprocentowym poparciem, sprawiał wrażenie człowieka całkowicie zdruzgotanego. Przeciwnicy polityczni skandowali "Buzek-łobuzek!" i wypo­minali mu wprowadzenie bolesnych społecznie reform: samorządowej, zdrowotnej, oświatowej i emerytalnej. Tymczasem zaledwie po trzech latach od tamtej klęski, w 2004 roku, szturmem wziął Parlament Europejski, zdobywając ponad 170 tysięcy głosów, przy okazji pobijając krajowy rekord popularności.

Wygrał pod szyldem Platformy Obywatelskiej, której przewodniczący Donald Tusk niczym pokerzysta zaoferował Buzkowi miejsce lidera na śląskiej liście.

Od 2004r nieustannie utrzymuje super intratną posadę europosła do PE z ramienia PO!

Agata Bronisława Buzek ur. 20 września 1976 w Pyskowicach – celebrytka, aktorka i modelka, Córka byłego premiera Jerzego Buzka i Ludgardy Buzek. 
 
  www.yelita.pl

 

                                      TUZY ELIT                                Gromosław Józef Czempiński   Gromosław Józef Czempiński (ur. ...