TUZY ELITY
Eugeniusz Kłopotek
(ur. 15 listopada 1953 w Chojnicach) – poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego na Sejm III, IV, VI i VII kadencji.
Od 1977 był członkiem komunistycznego ZSL(czerwoni ludowcy), a od 1990 PSL. Kierował
kujawsko-pomorskim zarządem wojewódzkim, zasiada w radzie naczelnej PSL. Od 1968 należy do
Zrzeszenia Ludowe Zespoły Sportowe. W latach 1995–2007 był przewodniczącym rady
wojewódzkiej Kujawsko-Pomorskiego Zrzeszenia LZS.
W PRL zarejestrowany jako kontakt operacyjny SB o pseudonimie Dawid.
Kim jest człowiek, który wstrząsnął koalicją PO - PSL? Eugeniusz Kłopotek, z wykształcenia
zootechnik, poseł z Chojnic, jest w Sejmie już trzecią kadencję. Ma 55 lat. Przechodził przez
wszystkie szczeble partyjnej peeselowskiej hierarchii, od samorządowca do wiceprezesa partii.
Zawsze zadowolony z siebie, otwarty na media, gadatliwy. Znajomi opisują go jako człowieka
nerwowego, wręcz nadpobudliwego.
Julię Piterę, która zarzuciła mu nieetyczne zachowania polegające na lobbowaniu za
prywatnym przedsiębiorcą, nazwał "chorą kobietą".
yły poseł PiS opowiada: - To jest taki pływający omnibus. Na niewielu kwestiach się zna, ale na
każdy temat się wypowiada. Bardzo pewny siebie, głośny, zażarty w dyskusji.
Była pracownica biura poselskiego Kłopotka zaskakująco tłumaczy jego zachowanie. "Ma
specyficzny sposób bycia, może dlatego, że został mocno doświadczony przez życie. Jego rodzice
w 1985 r. zginęli w tragicznym wypadku" - mówi.
Było tak: rodzina wracała samochodem polną drogą. Samochód prowadził Eugeniusz. Rodzice
zginęli na miejscu, a młody Kłopotek był w bardzo ciężkim stanie. W szpitalu spędził ponad 4
miesiące. W szkole był prymusem. A wiadomo, tacy nie są lubiani, więc Genio - jak o nim
mówiono - zapisywał się do różnych organizacji, śpiewał w chórze, grał w piłkę. Tam szukał
towarzystwa rówieśników. We wszystkim musiał być najlepszy. Mało konkretny, ale na głupoty nie
miał czasu. "Choć ma takie dziwne poczucie humoru, że czasem nie wiadomo, czy się śmiać, czy
płakać" - dorzuca były współpracownik. Z organizacji trafił do samorządu, stamtąd do sejmowego
klubu PSL. Łatwość nawiązywania kontaktów była wielkim atutem. Jego znajomi podkreślają, że
do posła Kłopotka rolnicy zawsze przychodzili tłumnie. Wiedzieli, że pomoże. "Zawsze
zaskakująco serio brał się za ich sprawy, nikt nigdy na niego się nie skarżył" - mówi polityk PSL.
Koledzy z klubu wspominają, że kiedy Kłopotek zaczynał działać w dużej polityce, mieli z nim
ogromny problem. Był porywczy i nieprzewidywalny.
Przyzwyczaił się też do rozgłosu. Bo głośnych spraw ma już na koncie kilka.
W 2003 r. przestał być wiceprezesem PSL. Po 14 miesiącach sprawowania tej funkcji został
odwołany. Powód: utrata przez PSL subwencji z budżetu państwa wskutek złamania ustawy o
partiach politycznych. PSL, które miało dochody z wynajmu lokali, wymyśliło Fundację Rozwoju,
która przejęła partyjne nieruchomości, a następnie sprzedała cały majątek w dziesięciu ratach. Za
wszystko Jarosław Kalinowski obwinił byłego wiceprezesa partii Eugeniusza Kłopotka.
Wcześniej, w latach 90., kiedy bydgoskim wojewodą został Wiesław Olszewski, rozgorzała afera
związana z żyrowaniem pożyczki dla znanego biznesmena. Powiązania na styku polityka - biznes
szybko wzbudziły zaniepokojenie PSL, które obawiało się, że ujawnione fakty mogą w opinii
publicznej obciążać nie tylko wojewodę i SLD, ale całą koalicję, w tym ówczesnego wicewojewodę
Kłopotka. Wtedy wśród ludowców dorobił się przezwiska "przezroczysty". "To aluzja do tego, jak
bardzo lubi podkreślać, że jest ponad układami i jak jednocześnie tkwi w bardzo wielu układach"
Ostatnio poseł ludowców znalazł się w katalogu IPN zakwalifikowany jako kontakt operacyjny, a
więc ewentualny kandydat na tajnego współpracownika. "Trzykrotnie składałem oświadczenia
lustracyjne i rzecznik interesu publicznego ich nie podważał. Nie zamierzam występować o
autolustrację, bo to dla mnie poniżej godności. Człowiek SB dwukrotnie próbował mnie
zwerbować, gdy byłem studentem, i za każdym razem spotykał się z moją stanowczą odmową.
Nigdy nie zgodziłem się na żaden telefon do niego, na nic" - tłumaczy poseł PSL.
SB zwerbowała go w 1975 r. Z ewidencji służb Kłopotek, zarejestrowany pod ps. Dawid, został wykreślony w 1977 r.
Konflikt z Kłopotkiem miał w 1998 r. Wojciech Mojzesowicz, który był wtedy liderem ludowców
w bydgoskim sejmiku wojewódzkim. Nagle wystąpił jednak z klubu radnych i zapowiedział
dymisję z funkcji prezesa Zarządu Wojewódzkiego PSL w Bydgoszczy. "Robię to na znak protestu
przeciw układom części moich kolegów z lewicą" - stwierdził. Jak wyjaśniał,spowodowały to
działania części radnych PSL, którzy poszli w sejmiku na układ z SLD. W tym posła Eugeniusza
Kłopotka. Mojzesowicz działania Kłopotka nazwał kolaboracją.
Dobrze mówi o Kłopotku także Janusz Zemke z SLD. "Znam Gienka 30 lat. Ma zdolności
menedżerskie. To jest człowiek decyzyjny, nie boi się, chodzi swoimi ścieżkami. Nie wpisuje się w
spory polityczne. Indywidualista. Interesuje się sportem, a to na wsi bardzo ważne. Zresztą to się
kobietom na wsi na pewno podoba. Jest zbyt mądry, by uwikłać się w rządowe funkcje. Byłby
bardzo dobrym generałem, bo mówi dobrze, głośno, konkretnie, na temat" - dodaje polityk lewicy.
W kuluarach mówi się, że poseł PSL jest zainteresowany Ministerstwem Sportu i dybał na
stanowisko Drzewieckiego. Deklaruje, że dostrzega dużą bezradność komisji wobec negatywnych
zjawisk, które toczą polski sport. Jak twierdzi, minister Drzewiecki ma dobre chęci, ale brakuje mu
instrumentów do działania, do naprawy polskiego sportu, a to może prowadzić tylko do jednego: że
towarzystwo wzajemnej adoracji go wykiwa a przecież jest jasne, że skoro tak jest, to przydałby się
ktoś, kto wykiwać się nie da na przykład poseł Kłopotek.
Jak donosi "Fakt", korzyści z pracy w Elewarrze czerpią bliscy najważniejszych i najbardziej
znanych polityków Stronnictwa. Brat posła Eugeniusza Kłopotka zatrudniony jest w oddziale
spółki w Wąbrzeźnie, gdzie zarabia ok. 7,5 tys. złotych. Poseł nie widzi w tym nic złego.
Przeciwnie, uważa brata za kompetentnego pracownika, któremu nie brakuje energii do
ustawicznego podnoszenia kwalifikacji. Gdy zarzucano mu brak wykształcenia, zadbał o jego
uzupełnienie. Podczas pracy w Elewarrze zdał maturę i teraz już zaczyna studia – mówi z
dumą poseł Kłopotek o swym bracie Andrzeju.
Powinna być służba dla narodu. A co jest? Wzajemne opluwanie. Tak o pracy posła mówi... poseł
Eugeniusz Kłopotek z PSL. Ale choć Kłopotek wstydzi się, że jest posłem, to przywileje i
pieniądze z Wiejskiej już mu nie śmierdzą.
Ludowiec nie złożył mandatu, a tylko zrezygnował z pensji posła i wrócił do instytutu, gdzie
pracował wcześniej. Zresztą nowa pensja Kłopotka jest o około tysiąc złotych wyższa niż ta, którą
dostawał z kasy Sejmu. Poza tym z Wiejskiej wciąż dostaje dietę – 2473 zł miesięcznie. I korzysta z
poselskich przywilejów.
Na antenie TVP Info Kłopotek zwierzył się ze swojego rozczarowania poziomem pracy na
Wiejskiej. – Wzajemne opluwanie jest coraz częstsze. Niekiedy wstyd jest się przyznać przed
ludźmi, że jest się posłem – mówił polityk.
Skoro tak, to dlaczego nie zrezygnuje z mandatu, który dali mu wyborcy, by w Sejmie walczył o ich
prawa? Powód zapewne jest prosty, ludowiec wrócił do pracy w Zakładzie Doświadczalnym
Instytutu Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego w Kołudzie Wielkiej w województwie
kujawsko-pomorskim. I choć zrezygnował z większej części sejmowej pensji, poza pensją
dyrektora instytutu zootechniki, gdzie teraz pracuje Kłopotek, co miesiąc z Sejmu dostaje niemal
2,5 tys. zł diety. A do tego dochodzą przywileje.
Fakt opisał sytuację, gdy Kłopotka z chorym dzieckiem przyjęto w przychodni bez kolejki.
Poseł tłumaczy to inaczej i zaprzecza, że motywem jego decyzji były powody finansowe. – Coraz
mniej satysfakcji przynosiła mi praca w parlamencie, szczególnie w tej kadencji. To jest chore, co
się tu dzieje. W badaniach opinii publicznej tracimy strasznie. Jestem niestety rozpoznawalny, więc
obrywam za innych – żali się Kłopotek.
A o nowej pracy mówi: – Słyniemy z produkcji gęsi białych kołudzkich.
Na szczęście Polacy nie gęsi, oby pokazali Kłopotkowi przy okazji następnych wyborów, co o
nim myślą!
Z tych przywilejów poseł Kłopotek korzysta nadal:
11 650 zł na prowadzenie biura
darmowe przejazdy taksówkami
benzyna na przejechanie 3,5 tys. km miesięcznie
bezpłatne przejazdy pociągami i autobusami
darmowe loty po całym kraju
immunitet, który chroni np. przed mandatami
pokój w hotelu poselskim lub mieszkanie w Warszawie
darmowe noclegi w hotelach poza Warszawą
nisko oprocentowane pożyczki z kasy Sejmu
trzymiesięczna odprawa po zakończeniu kadencji Sejmu
Młodzi ludzie muszą gdzieś pracować i trudno, żeby szli na bezrobocie tylko dlatego, że ich
ojcowie robią karierę w polityce – tak Eugeniusz Kłopotek, wieloletni poseł PSL, tłumaczy
kolesiostwo ludowców. Losem młodych bezrobotnych bez nazwisk i legitymacji partyjnych już się
tak nie przejmuje. – Ja nie jestem pośrednikiem pracy – mówi bezczelnie.
Premier Donald Tusk postawił warunek – młody Kalemba musi odejść z pracy z Agencji Rynku
Rolnego w Poznaniu, jeśli jego ojciec Stanisław Kalemba ma być ministrem rolnictwa w rządzie
PO-PSL. I mimo, że zgodnie ze słowami Tuska, szef PSL Waldemar Pawlak zapewnił, że
problemów z tym nie będzie, oburzenie ludowców jest ogromne.
– Współczuję młodemu Kalembie – przyznał w rozmowie z Faktem Eugeniusz Kłopotek. – Będzie
się czuł zaszczuty – użalał się nad jego losem.
Ale nie każdego poseł PSL tak broni przed utratą posady. – Wiem, że wśród młodych jest duże
bezrobocie, ale nie jestem pośrednikiem pracy – oburza się, gdy dziennikarz Faktu pyta o
zatrudnienie dla chłopaka z Soliborka. Pan Tomasz skończył właśnie szkołę, jest
elektromechanikiem. – Szukam pracy, ale bez powodzenia – przyznaje. – Gdybym miał kogoś w
PSL, pewnie takiego problemu bym nie miał – mówi wprost.
– Syn Kalemby jest zatrudniony od 10 lat, jest dorosłym człowiekiem, ma swoją rodzinę. Został
rekomendowany na stanowisko kierownika przez poprzednią panią kierownik. I tylko dlatego, że
ojciec jest ministrem rolnictwa z PSL, ma powiedzieć : „Synu, nie możesz pracować, idź na
bezrobocie”?! Nie przesadzajmy, bo to doprowadza do szaleństwa w tym zakresie – grzmiał poseł
Kłopotek.
– Nie jestem pośrednikiem pracy – powtarza w rozmowie z Faktem Kłopotek, którego brat
Andrzej pracuje w spółce zbożowej Elewarr, gdzie zarabia ok. 7,5 tys. złotych. – Podczas
pracy w Elewarrze zdał maturę i teraz już zaczął studia – tak bronił kwalifikacji brata...
Zbigniew Hołdys to znany obrońca zwierząt. Przekonał się o tym poseł PSL Eugeniusz Kłopotek
Zbigniew Hołdys poczuł się urażony słowami posła PSL o polskich psach. -
Poseł Kłopotek: "Psy trzymane na łańcuchach to polska tradycja" - napisał na Facebooku.
Były lider Perfectu skwitował to, jak ma w zwyczaju. - Powiedzenie "Chuj mu w dupe" to też
jest polska tradycja - zakończył.