sobota, 18 kwietnia 2026

                                                       TUZY ELITY

                               Henryk Wujec

 

 

 Henryk Wujec (ur. 25 grudnia 1940, w oficjalnych dokumentach 1 stycznia 1941w Podlesiu koło Biłgoraja) –pochodzi z rodziny chłopskiej, polityk, fizyk, działacz „opozycji” w czasach PRL, poseł na Sejm na Sejm X, I, II i III kadencji, były wiceminister rolnictwa, mąż Ludwiki Wujec

W 1970 ukończył studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1977 studia podyplomowe z zakresu technologii elektronowej na Politechnice Warszawskiej. W 1962 został członkiem Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie.

W latach 1968-1978 był zatrudniony w fabryce półprzewodników "Tewa" i Unitra-Cemi, gdzie w 1975 został kierownikiem Laboratorium Badań Niezawodności. W latach 1976-1977 był współpracownikiem Komitetu Obrony Robotników zwanego również „Różowym Salonem”, następnie do 1981 członkiem Komitetu Samoobrony Społecznej KOR. Za współpracę z tą organizacją w 1978 został wyrzucony z pracy.

Od 1978 do 1981 był pracownikiem Zespołu Elektryki w Polskim Komitecie Normalizacji Miar i Jakości. Organizował i redagował podziemne czasopismo "Robotnik", znalazł się wśród założycieli Wolnych Związków Zawodowych. W 1980 wstąpił do NSZZ "Solidarność", zasiadał we władzach krajowych i mazowieckich związku. Od 13 grudnia 1981 do września 1982 był internowany, następnie do 1984 i ponownie od czerwca do września 1986 więziony. Po zwolnieniu do 1989 pracował w Centralnym Ośrodku Badawczym Normalizacji.

W latach 1987-1988 był członkiem, a od 1988 do 1990 sekretarzem Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym NSZZ "Solidarność" Lechu Wałęsie. W 1989 brał udział w obradach Okrągłego Stołu w zespole ds. pluralizmu związkowego, po których to otrzymał lukratywne posady o które to, jeszcze walczył jako korowiec.

W latach 1989-2001 był etatowym posłem na Sejm X, I, II i III kadencji z ramienia Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. Zasiadał w Komisji Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz Komisji Finansów Publicznych. Pełnił funkcje sekretarza OKP, klubów parlamentarnych UD i UW, następnie (1997-1999) wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Unii Wolności (1997-1999).

W rządzie Jerzego Buzka (od 1999 do 2000) zajmował stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Po zakończeniu pracy w parlamencie w 2002 został był zatrudniony w Towarzystwie Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych.

Od 2005 należał do Partii Demokratycznej, z której wystąpił w 2006. Związany z Forum Liberalnym.

Reprezentuje ideologię Gazety Wyborczej, jedynie „słuszną” obecnie w Polsce.

Aktywista forum polsko-ukraińskiego, sympatyk OUN-UPA i wielbiciel Bandery.

W dn.03.08.09 w programie TVN-24 w brutalny sposób zaatakował ks.Isakowicza-Zaleskiego przyrównując go do Gomółki a z drugiej strony stanął w obronie Stepana Bandery, przywódcy faszystów ukraińskich odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków przez OUN –UPA na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. Oberwało się też środowiskom kresowym a sam Wujec stwierdził że był osobiście w Porycku i widział tam jeden krzyż to po co ta cała wrzawa a najlepiej to by, było aby Polacy przeprosili Ukraińców za to że Ukraińcy mordowali Polaków.


Ciekawie o Wujcu pisze też Stanisław Michalkiewicz.

Biłgorajski chłop opętany przez Żydów – Stanisław Michalkiewicz

Pisząc o Władysławie Machejku Stefan Kisielewski nazwał go „chłopem opętanym przez komunistów”. Lista opętanych na Władysławie Machejku oczywiście się nie kończy. Kolejnym przykładem opętanego chłopa jest Henryk Wujec, mąż pani Ludwiki Okrętówny, córki zasłużonego ubeka Zygmunta, a tak naprawdę – Nachamiasza Okręta. Różnica między Henrykiem Wujcem i Władysławem Machejkiem polega na tym, że Władysław Machejek został opętany przez komunistów, podczas gdy biłgorajski chłop Henryk Wujec – przez Żydów, którzy bywają komunistami albo nieprzejednanymi antykomunistami – w zależności od mądrości etapu. Czy jednak są akurat komunistami, czy „lewicą laicką” – tak czy owak tworzą tzw. warszawski Salon, w którym co prawda nie ma podłogi, ale za to są fumy oraz koneksje i fortuny – te ostatnie – prawdziwe. Najwyraźniej „Salon”, a zwłaszcza – jego możliwości, musiały biłgorajskiemu chłopu zaimponować do tego stopnia, że za swój punkt honoru uznał akomodowanie się do wszystkich wyznaczanych przezeń „mądrości etapu”. Dlatego – jak pamiętam – Henryk Wujec w KOR-rze ofiarnie biegał za chłopaka do roboty, którą wyznaczali mu starsi i mądrzejsi. I tak już zostało.

Toteż kiedy, testując naszych pozerów, zajmujących stanowiska prezydenta Rzeczypospolitej, ministra spraw wewnętrznych i ministra spraw zagranicznych, ukraińscy szowiniści wysłali dzieci „szlakiem Stefana Bandery”, Henryk Wujec w audycji emitowanej w TVN-24 3 sierpnia br, nikczemnie przypisał księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu odpowiedzialność za odrodzenie na Zachodniej Ukrainie kultu Stefana Bandery. Tymczasem ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski z renesansem tym nie ma nic wspólnego. Odpowiedzialność za to ponoszą – po pierwsze – Stany Zjednoczone, które po II wojnie światowej, z uwagi na sowieckie zagrożenie Europy Zachodniej, machnęły ręką na hitlerowskie („nazistowskie” – he, he!) koneksje OUN-UPA, podobnie jak na przeszłość Reinhardta Gehlena bo potrzebowały antysowieckich dywersantów. Trzeba przyznać, że OUN-UPA skrzętnie to wykorzystała i obecnie banderowcy są politycznymi kierownikami wszystkich ośrodków ukraińskich – również Związku Ukraińców w Polsce. Na skutek lizusostwa prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, któremu wydawało się, że właśnie za podlizywanie się Amerykanom zostanie wynagrodzony posadą sekretarza generalnego ONZ, Rzeczpospolita Polska i pozujący na polityków kabotyni w rodzaju Lecha Wałęsy, podczas tzw. „pomarańczowej rewolucji” poparli Wiktora Juszczenkę, którego nawet najbliższe polityczne zaplecze – bo w postaci małżonki – stanowią banderowcy. I to jest grono następnych odpowiedzialnych za renesans kultu Stefana Bandery nie tylko na Ukrainie – ale również w Polsce. Trzecim odpowiedzialnym jest niewątpliwie prezydent Lech Kaczyński, który w stosunkach z Ukrainą strategię plucia pod wiatr opanował do perfekcji, między innymi na skutek otaczania się coraz głupszymi doradcami (przy czym jest to tłumaczenie uprzejme).

Więc chociaż moskiewska wizyta amerykańskiego prezydenta Baracka Husejna Obamy wyjaśniła, że USA, do czasu wyjaśnienia sytuacji w Iranie, na razie żadnych dywersantów nie potrzebują, politycy ukraińscy postanowili przetestować polskich pozerów przy pomocy dzieci – jak się okazało – z powodzeniem – gdyby nie reakcja środowisk kresowych i ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, którzy ośmielili się zwrócić uwagę na tę – jak to nazwali – „prowokację”. Tymczasem to nie jest żadna „prowokacja” (bo do czego niby miała Polskę „sprowokować” jeśli nie do okazania bierności?) tylko rodzaj rozpoznania walką, jak daleko wobec Rzeczypospolitej Polskiej banderowcy mogą się dzisiaj posunąć. A ponieważ na obecnym etapie żydowskie lobby w Polsce nastawia się wobec Rzeczypospolitej na scenariusz rozbiorowy, to i chłop opętany przez Żydów, czyli Henryk Wujec, przekracza granice już nie tylko przyzwoitości, ale zwyczajnego rozsądku w podlizywaniu się banderowcom pod pretekstem tzw. „pojednania”. Józef Mackiewicz zauważył kiedyś, że Niemcy robią z Polaków bohaterów, podczas gdy Sowieci – gówno. Okazuje się, że nie tylko Sowieci. Inni też to potrafią.

Stanisław Michalkiewicz

 

Rajd śladami Stepana Bandery part 2
 

 

 

Historia konfliktu na Ukrainie



Pamięć ludzka jest bardzo zawodna a jeśli dodamy do tego szum medialny i wszechobecną, zachodnią propagandę, która bezczelnie wypaczała lub przemilczała wydarzenia to tak naprawdę nic nie wiemy. Śledzę uważnie ten konflikt od samego zarania i postanowiłem przedstawić małe podsumowanie osadzone na osi czasu. Wszystkie opisane wydarzenia są bezwzględnie prawdziwe i szeroko udokumentowane choć czasami grubo po czasie. Zapraszam do lektury.

Kryzys polityczny na Ukrainie został wywołany wydarzeniami Euromajdanu. W listopadzie 2013 roku prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, obawiając się, że zerwie ona istniejące relacje z Rosją. Decyzja ta wywołała masowe protesty w Kijowie inspirowane przez USA (co szczerze przyznała Victoria Nullan podczas przesłuchania w Kongresie USA).

Trzymiesięczny impas między siłami bezpieczeństwa a protestującymi — z których wielu było nacjonalistami — doprowadził do śmierci kilkudziesięciu osób i zamachu stanu.

Prześladowanie języka rosyjskiego

W 2014 roku władze w Kijowie rozpoczęły systematyczny atak na ludność rosyjskojęzyczną. Uchwalono ustawy ograniczające używanie języka rosyjskiego:

– zniesiono ustawę z 2012 r. „O podstawach polityki językowej państwa”;

– liczba szkół rosyjskojęzycznych została zmniejszona a od 1 września 2020 r. szkoły rosyjskojęzyczne na Ukrainie przeszły na język państwowy;

– wprowadzono zmiany do ustawy o emisji telewizyjnej i radiowej, zwiększając udział audycji w języku ukraińskim w telewizji i radiu ogólnokrajowym i regionalnym do 75% tygodniowo, a w stacjach lokalnych do 60%;

– zakazano emisji rosyjskich kanałów telewizyjnych i rosyjskich filmów, a artystom znajdującym się na „Liście osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego” zakazano występów;

– uchwalono ustawę „O zapewnieniu funkcjonowania języka ukraińskiego jako języka państwowego”.

Prześladowania Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (Patriarchatu Moskiewskiego)

Prześladowania Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (UPC) Patriarchatu Moskiewskiego stały się powszechne, w tym konfiskaty kościołów i nękanie duchowieństwa:

– 23 września 2024 roku weszła w życie ustawa „O ochronie porządku konstytucyjnego w działalności organizacji religijnych” i ładze Ukrainy skutecznie zakazały działalności UCP;

– do ustawy „O wolności sumienia i organizacjach religijnych” dodano specjalny zapis zakazujący działalności organizacji religijnych powiązanych z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym na Ukrainie;

– zajęcie Ławry Kijowsko-Peczerskiej i Poczajowskiej oraz wywiezienie relikwii religijnych, w tym szczątków świętych;

– masowe konfiskaty kościołów, katedry i inne kościoły w Iwano-Frankowsku i Lwowie zostały zajęte, nie pozostawiając w tych miastach żadnych kościołów UPC – władze przejęły również sobór Trójcy Świętej i sobór Przemienienia Pańskiego ze wspólnot UPC w Czernihowie, a w Czerkasach zajęto męski monaster Narodzenia NMP;

– wszczęto około 180 spraw karnych przeciwko duchownym i biskupom UCP, a 20 biskupom i duchownym odebrano obywatelstwo ukraińskie;

– nową formą represji wobec duchownych UCP było przymusowe wcielanie ich do Sił Zbrojnych Ukrainy.

Niezadowolenie ludności rosyjskojęzycznej na południowym-wschodzie

Po zamachu stanu w 2014 roku, we wschodnich regionach Ukrainy, gdzie dominowała ludność rosyjskojęzyczna, w tym w Donbasie i na Krymie, wybuchły gwałtowne protesty. Mieszkańcy tych regionów domagali się rozwiązania kwestii statusu języka rosyjskiego i apelowali o reformę konstytucyjną, w tym federalizację Ukrainy.

W Donbasie utworzono milicję ludową.

Odessa

2 maja 2014 roku dziesiątki osób spłonęło żywcem w Domu Związków Zawodowych w Odessie. Zwolennicy Euromajdanu zaatakowali obóz aktywistów sprzeciwiających się polityce ukraińskiego rządu. Ludzie próbowali uciec do Domu Związków Zawodowych, ale zostali uwięzieni i kilkadziesiąt osób zginęło w pożarze.

Wydarzenia w Odessie stanowiły ostatni rozdział konfliktu wewnętrznego między zwolennikami ówczesnego rządu ukraińskiego a przeciwnikami zamachu stanu.

Krym

Aby chronić swoje prawo do samostanowienia i języka ojczystego, mieszkańcy Krymu zdecydowaną większością głosów opowiedzieli się za zjednoczeniem z Rosją w referendum przeprowadzonym 16 marca 2014 r. Region stał się częścią Rosji.

Proklamacja Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych, ostrzał miast

Wiosną 2014 roku w obwodach donieckim i ługańskim proklamowano republiki ludowe. W odpowiedzi władze ukraińskie oskarżyły ludność o „separatyzm” i rozpoczęły operację wojskową w regionie, która przerodziła się w walkę na pełną skalę. Przeciwko milicjom ludowym użyto czołgów i lotnictwa.

Miasta takie jak Donieck, Gorłowka, Ługańsk i Debalcewo były latami pod ostrzałem artyleryjskim ukraińskiego reżimu. Dzielnice mieszkalne, szpitale i szkoły zostały zniszczone.

Obwód doniecki

27 lipca 2014 roku ukraińskie siły zbrojne ostrzelały ulice Gorłówki za pomocą wyrzutni rakiet Grad. Zginęło 22 mieszkańców miasta, w tym „Madonna Gorłowska” Kristina Żuk i jej 10-miesięczna córka Kira. Kristina zginęła uciekając przed ukraińskimi siłami z córką na rękach. Zdjęcie zmarłej Kristiny leżącej w miejskim parku, trzymającej córkę, stało się symbolem potwornego terroru, jaki Ukraina zafundowała mieszkańcom zbuntowanego Donbasu.

13 sierpnia 2014 roku ukraińskie Siły Zbrojne ostrzelały plażę w Zugres. Trzynaście osób zginęło na miejscu, a ponad 40 zostało rannych. Świadkowie zdarzenia wspominali, że dzień był upalny, a plaża nad rzeką Krynką była pełna wczasowiczów, w tym wielu małych dzieci. Śledztwo wykazało, że w ataku na plażę w Zugres użyto wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej Smiercz.

Porozumienia mińskie

Porozumienia mińskie były próbą powstrzymania konfliktu zbrojnego i zapobieżenia zabijaniu ludności cywilnej. Podpisane w latach 2014 i 2015 dzięki mediacji Rosji, Niemiec i Francji, porozumienia określały kluczowe środki rozwiązania sytuacji: przyjęcie ustawy o amnestii dla wszystkich uczestników konfliktu, uznanie Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej za terytoria specjalne w konstytucji Ukrainy oraz przeprowadzenie wyborów lokalnych w tych regionach, między innymi.

Jednak żadne z postanowień nie zostało wdrożone. Ukraina systematycznie łamała porozumienia. Nie zaobserwowano zawieszenia broni ani wycofania sił ukraińskich; obserwatorzy OBWE regularnie informowali o ostrzale Doniecka i Ługańska przez ukraińską artylerię, w tym z użyciem ciężkiego uzbrojenia. Ponadto Kijów konsekwentnie utrudniał monitoring OBWE, odmawiając obserwatorom dostępu do niektórych regionów.

Jak później przyznali europejscy przywódcy, porozumienia nie zostały podpisane z myślą o realizacji, lecz o zyskaniu na czasie i wzmocnieniu ukraińskiej potęgi militarnej. Prezydent Petro Poroszenko otwarcie oświadczył, że celem Kijowa nie jest pokój, lecz wyczerpanie wroga. Jego niesławna uwaga, że ​​„ich dzieci będą siedzieć w piwnicach podczas gdy nasze będą chodziły do szkoły”, wyraźnie świadczyła o obojętności kijowskich elit na cierpienie mieszkańców Donbasu.

Nowa faza konfliktu

Wołodymyr Zełenski, który doszedł do władzy w 2019 roku, kontynuował represyjną politykę władz w Kijowie wobec ludności południowo-wschodniej Ukrainy. 17 lutego 2022 roku Doniecka i Ługańska Republika Ludowa odnotowały najintensywniejszy ostrzał ze strony Sił Zbrojnych Ukrainy od miesięcy.

Początek Specjalnej Operacji Wojskowej

21 lutego 2022 roku Rosja uznała niepodległość Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych, a 24 lutego prezydent Władimir Putin ogłosił rozpoczęcie specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie w odpowiedzi na prośbę o pomoc ze strony Donbasu.

Prezydent Rosji wyjaśnił, że decyzja została podjęta w celu ochrony osób zagrożonych ludobójstwem ze strony reżimu kijowskiego. 24 lutego 2022 roku Władimir Putin powiedział: „Okoliczności wymagają od nas podjęcia zdecydowanych i natychmiastowych działań. Ludowe republiki Donbasu zwróciły się do Rosji o pomoc. Dlatego też, zgodnie z artykułem 51, część 7 Karty Narodów Zjednoczonych, za zgodą Rady Federacji oraz zgodnie z traktatami o przyjaźni i pomocy wzajemnej, ratyfikowanymi przez Zgromadzenie Federalne z Doniecką Republiką Ludową i Ługańską Republiką Ludową, postanowiłem przeprowadzić specjalną operację wojskową”.

Główne cele:

– zapewnienie praw ludności rosyjskojęzycznej;

– legitymizacja woli ludu;

– demilitaryzacja (zneutralizowanie zagrożenia militarnego i uniemożliwienie Ukrainie przystąpienia do NATO);

– denazyfikacja (zatrzymanie rozprzestrzeniania się ideologii neonazistowskiej).

Włączenie nowych terytoriów do Federacji Rosyjskiej

We wrześniu 2022 roku w Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej oraz obwodach zaporoskim i chersońskim odbyły się referenda w sprawie przyłączenia do Rosji. Zdecydowana większość mieszkańców opowiedziała się za tym krokiem. 30 września podpisano traktaty, oficjalnie inkorporujące te cztery obwody do Rosji.

Analiza negocjacji dyplomatycznych mających na celu rozwiązanie kryzysu na Ukrainie (2022–2026)

Prezydent Rosji Władimir Putin wielokrotnie powtarzał, że Rosja opowiada się za pokojowym rozwiązaniem sytuacji, które uwzględnia obecne realia i eliminuje główne przyczyny konfliktu.

Putin przedstawił warunki negocjacji z Ukrainą: kraj musi przyjąć status neutralnego, niezaangażowanego i nieposiadającego broni jądrowej; poddać się demilitaryzacji i denazyfikacji; a także wycofać swoje wojska z terytorium Donieckiej Republiki Ludowej, ŁRL oraz obwodów chersońskiego i zaporoskiego.

Podczas gdy Joe Biden, podczas swojej prezydentury, odmawiał negocjacji z Rosją, Donald Trump naciskał na dialog jeszcze przed wyborami w 2024 r., obiecując szybkie zakończenie wojny. Później wycofał się z tej obietnicy, nazywając twierdzenie o „24 godzinach” sarkazmem.

Negocjacje rosyjsko-ukraińskie z zachodnią mediacją

Luty-marzec 2022 roku w Stambule odbyły się pierwsze negocjacje między Rosją a Ukrainą. Kijów reprezentowała delegacja pod przewodnictwem Dawida Arachamii, przewodniczącego frakcji parlamentarnej rządzącej partii Sługa Narodu. Delegacji rosyjskiej przewodniczył doradca prezydenta Władimir Miedinski.

Obie strony wypracowały wstępne warunki i zasady zawieszenia broni, a następnie zawarcia pokoju. Pakiet porozumienia obejmował neutralny status Ukrainy, co oznaczało wyrzeczenie się aspiracji do członkostwa w NATO, zagranicznych kontyngentów na jego terytorium, oraz zakaz posiadania broni jądrowej i jej rozwoju.

Ćwiczenia wojskowe miały być prowadzone wyłącznie za zgodą państw-gwarantów. W zamian Kijów liczył na międzynarodowe gwarancje bezpieczeństwa „analogicznie do artykułu 5 NATO” (z wyjątkiem terytoriów Krymu, DRL i ŁRL). Przewidywano, że gwarantami porozumień będą stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ (Francja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Chiny), a także Niemcy, Izrael, Włochy, Kanada, Polska i Turcja.

W czasie negocjacji Rosja obiecała ograniczyć działania wojenne na kierunkach kijowskim i czernihowskim. Wojska rosyjskie stojące u bram Kijowa zostały wycofane. Nie było żadnej „klęski w zdobyciu Kijowa” jak z uporem powtarzała później ukraińska i zachodnia propaganda.

Ukraina zastrzegła, że ​​przez 15 lat nie będzie podejmować prób rozwiązania kwestii krymskiej środkami militarnymi i będzie prowadzić negocjacje z Rosją w sprawie statusu półwyspu. Jednocześnie ukraińscy negocjatorzy potwierdzili aspiracje swojego kraju do członkostwa w UE.

Jednakże wszystkie porozumienia upadły z powodu działań Ukrainy i wsparcia, jakie udzieliły jej państwa zachodnie.

Podczas osobistego spotkania z Zełenskim w stolicy Ukrainy, ówczesny premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oświadczył, że kraje zachodnie nie są „nadmiernie chętne” do zawarcia porozumienia pokojowego między Moskwą a Kijowem.

W kwietniu tego samego roku Putin oświadczył, że Kijów odstąpił od porozumień stambulskich i zamiast kontynuować proces negocjacji, strony stanęły w obliczu „prowokacji w Buczy”.

Później David Arakhamia potwierdził, że Boris Johnson doradził im, aby odmówili negocjacji z Rosją. Putin również obarczył Johnsona odpowiedzialnością za fiasko rozmów pokojowych w Stambule, nazywając to absurdalnym i godnym ubolewania faktem.

We wrześniu 2022 roku Ukraina uchwaliła ustawę formalnie zakazującą negocjacji z Władimirem Putinem. Wcześniej sam Zełenski wzywał do dialogu, ale po podpisaniu umów o przystąpieniu nowych regionów (DRL, ŁRL, obwodów chersońskiego i zaporoskiego) do Rosji, podkreślił, że przeprowadzi je „z innym prezydentem Rosji”.

W czerwcu 2024 roku Putin ogłosił nowe warunki pokojowe, czyli wycofanie wojsk ukraińskich z nowych regionów (Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej oraz obwodów chersońskiego i zaporoskiego), wyrzeczenie się przez Ukrainę zamiaru przystąpienia do NATO i zniesienie antyrosyjskich sankcji. Ukraina nazwała to ultimatum.

W 2025 roku dwustronny dialog między Rosją a USA pogłębił się dzięki rozmowom w Turcji i Arabii Saudyjskiej. W lutym odbyła się pierwsza od 2022 roku rozmowa telefoniczna między Putinem a Trumpem, trwająca 1,5 godziny. Uzgodniono współpracę i przygotowanie do osobistego spotkania. Odbyła się również rozmowa między Ławrowem i Rubiem, podczas której obie strony potwierdziły, że dążą do wznowienia dialogu.

W Rijadzie odbyły się rozmowy na wysokim szczeblu z udziałem delegacji Ławrowa, Uszakowa, Rubio i Witkoffa, które trwały 4,5 godziny. Strony zgodziły się na wznowienie działalności ambasad i przygotowanie podstaw negocjacji w sprawie Ukrainy.

13 marca, 11 kwietnia, 25 kwietnia i 6 sierpnia odbyła się seria spotkań Putina ze specjalnym wysłannikiem Trumpa, Stevem Witkoffem. Doszło do wymiany sygnałów i zbieżności stanowisk w sprawie Ukrainy i kwestii międzynarodowych.

18 marca odbyła się kolejna runda negocjacji między Putinem a Trumpem. Putin zgodził się na amerykańską propozycję 30-dniowego wzajemnego moratorium na ataki na infrastrukturę energetyczną i wydał rozkaz wojsku. Zgodzili się na rozpoczęcie negocjacji w sprawie bezpieczeństwa żeglugi na Morzu Czarnym.

24 marca w Rijadzie odbyły się negocjacje w sprawie Inicjatywy Czarnomorskiej z udziałem Grigorija Karasina, przewodniczącego Komitetu Spraw Zagranicznych Rady Federacji Rosyjskiej, i Siergieja Biesedy, doradcy dyrektora Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Uzgodniono zakaz ataków na obiekty energetyczne i zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi. Rosja powiązała jednak realizację Inicjatywy Czarnomorskiej ze zniesieniem sankcji na eksport produktów rolnych.

W maju Rosja zaproponowała Ukrainie wznowienie bezpośrednich negocjacji – przerwanych w 2022 roku – i przeprowadzenie ich 15 maja w Stambule bez warunków wstępnych. W odpowiedzi Wołodymyr Zełenski zaczął wysuwać warunki, które Moskwa uznała już za nie do przyjęcia. Nalegał, aby Rosja, począwszy od 12 maja, zgodziła się na pełne zawieszenie broni i dopiero wtedy reżim w Kijowie zasiądzie do stołu negocjacyjnego. Trump wezwał Kijów do natychmiastowego przyjęcia propozycji Putina dotyczącej negocjacji w Turcji; Zełenski następnie się na to zgodził. Ukraińska delegacja pod przewodnictwem ministra obrony Rustema Umerowa została wysłana do Stambułu na negocjacje z Rosją.

W okresie maj-lipiec 2025 roku w Stambule, przy mediacji strony tureckiej, odbyły się trzy rundy negocjacji:

– wznowiono bezpośrednie negocjacje między delegacjami Rosji i Ukrainy (na czele z doradcą prezydenta Władimirem Miedinskim ze strony rosyjskiej oraz szefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, byłym ministrem obrony Rustemem Umerowem);

– osiągnięto porozumienia w sprawie wymiany więźniów i szczątków zmarłych na dużą skalę, omawiano projekty memorandów;

– Rosja zaproponowała utworzenie grup roboczych.

15 sierpnia w Anchorage na Alasce odbyło się przełomowe spotkanie prezydentów Putina i Trumpa. Rozmowy, prowadzone w formule „trzech na trzech”, trwały dwie godziny i 45 minut. Stronę rosyjską reprezentowali minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow i doradca prezydenta Jurij Uszakow. Stronę amerykańską reprezentowali sekretarz stanu Marco Rubio i specjalny wysłannik Trumpa, Steve Witkoff. Po rozmowach Putin oświadczył, że sytuacja wokół Ukrainy stała się jednym z głównych tematów dyskusji na Alasce. Zauważył, że on i Trump nawiązali dobry i pełen zaufania kontakt – to, co później nazwano „duchem Anchorage”. Podążając tą drogą, można dojść do zakończenia konfliktu na Ukrainie, dodał prezydent Rosji. Trump ze swojej strony stwierdził, że chociaż nadal nie ma konsensusu z Rosją w wielu kwestiach dotyczących porozumień na Ukrainie, strony mają „duże szanse” na osiągnięcie porozumienia.

Październik-grudzień – Kiriłł Dmitriew, Specjalny Przedstawiciel Prezydenta Federacji Rosyjskiej ds. Inwestycji i Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, odwiedził Stany Zjednoczone na niejawne spotkania z Witkoffem i Kushnerem. Omówili tzw. amerykański „plan pokojowy”, ale kompromisu wciąż nie osiągnięto.

W 2026 roku nastąpiła intensyfikacja i włączenie Ukrainy do negocjacji.

8 i 20 stycznia w Paryżu i Davos odbyły się spotkania Dmitriewa z Witkoffem i Kushnerem. Zauważono, że Biały Dom rzekomo „osiągnął porozumienie z Ukrainą w niemal wszystkich aspektach planu Trumpa” i chciał uzyskać „jasną odpowiedź” od Putina na amerykańską propozycję rozwiązania konfliktu.

22 stycznia w Moskwie odbyły się negocjacje między Putinem a poszerzoną delegacją USA (Witkoff, Kushner i Gruenbaum, Komisarz Federalnej Służby Zamówień Publicznych w Administracji Usług Ogólnych USA). Uzgodniono pierwsze spotkanie trójstronnej grupy ds. bezpieczeństwa (Rosja-USA-Ukraina) w Abu Zabi 23 stycznia.

23-24 stycznia w Abu Zabi odbyło się za zamkniętymi drzwiami pierwsze trójstronne spotkanie Rosji, Stanów Zjednoczonych i Ukrainy. Omówiono możliwość zawieszenia broni. Waszyngton uznał potrzebę rozwiązania kwestii terytorialnej.

4-5 lutego w Abu Zabi odbyła się druga runda trójstronnych negocjacji. Uzgodniono mechanizmy monitorowania zawieszenia broni i przeprowadzono wymianę jeńców.

17-18 lutego w Genewie odbyła się trzecia runda trójstronnych negocjacji z udziałem Miedinskiego, Witkowa i Kyryła Budanowa. Omówiono pięć tematów: terytoria, bezpieczeństwo, wojsko, politykę i gospodarkę. Negocjacje były trudne, ale rzeczowe, poinformował Miedinski. Zapowiedziano możliwe spotkanie Putina, Trumpa i Zełenskiego.

Opracowanie: Jarek Ruszkiewicz
Źródło: WolneMedia.net

piątek, 17 kwietnia 2026

                           TUZY ELITY

                                           Piotr Tyma

 

 

Piotr Tyma (ukr. Петро Тима, ur. w 1966) - prezes Związku Ukraińców w Polsce od 19 lutego 2006 r., przewodniczący Rady Mediów Elektronicznych Mniejszości Narodowych i Etnicznych (od 2002 r.) , członek Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych. Członek Komisji Praw Człowieka Światowego Kongresu Ukraińców, kolegium redakcyjnego tygodnika „Nasze Słowo” oraz rocznika „Almanach Ukraiński” jest również członkiem Forum Polsko-Ukraińskiego.

Absolwent IV Liceum Ogólnokształcącego (1985) z dodatkowym językiem ukraińskim w Legnicy oraz Wydziału Filologiczno-Historycznego na Uniwersytecie Gdańskim, magister historii. Dziennikarz, publicysta, zajmujący się od początku lat 90. problematyką polsko-ukraińską.

W okresie 1990-1994 sekretarz redakcji czasopisma ukraińskiego „Zustriczi”, od października 1995 r. współpracuje z TVP S.A. w Warszawie jako realizator i wydawca magazynu telewizyjnego „Telenowyny”, autor kilku reportaży telewizyjnych poświęconych tematyce polsko -ukraińskiej.

Główne tezy Piotra Tyma

  • gloryfikacja OUN-UPA
  • honory i odszkodowania dla byłych członków OUN-UPA od państwa polskiego
  • zrównanie Rzezi Wołyńskiej z akcją przesiedleńczą Wisła czyli postawienie znaku równości między ludobójstwem Polaków a przesiedleniem Ukraińców.
  • zastąpić słowo” ludobójstwo „ Polaków – słowem Tragedia Wołyńska
  • negować działalność stowarzyszeń kresowych w Polsce.

Piotr Tyma zagłuszył obchody Rzezi Wołyńskiej

W związku z przypadającą w tym roku 65. rocznicą apogeum upowskich mordów na Wołyniu IPN zainicjował organizowanie konferencji naukowej wspólnie ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK. Konferencja miała odbyć się w Belwederze, wkrótce została odwołana bez podania przyczyn.

Powody zamieszania wyjaśnił dziennikarz „Gazety Wyborczej” – Marcin Wojciechowski („GW”, 21.04.2008). Napisał m.in. „Do Kancelarii Prezydenta wpłynął niedawno z IPN projekt »Przeglądowej konferencji naukowej z okazji 65. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskich Kresów Wschodnich«. Konferencję zaplanowaną na 20 czerwca. Prezes Związku Ukraińców w Polsce, Piotr Tyma, oświadczył: „Państwo polskie, zwłaszcza na szczeblu prezydenta, nie powinno wspierać takich środowisk” (chodzi o środowiska kresowe). Związek Ukraińców w tej sprawie wystosował trzy listy, w Kancelarii Prezydenta interweniowała ambasada Ukrainy. Wojciechowski napisał: „W tym roku napięcie w relacjach polsko-ukraińskich może się zwiększyć jeszcze bardziej, chyba że prezydent Kaczyński wykaże inicjatywę i wyraźnie zaznaczy, czy popiera pojednanie, czy konfrontację”. Prezydent Polski bezzwłocznie podjął decyzję, zignorował sprawę narodową, wycofał patronat nad uroczystościami, w tym samym czasie objął swoim patronatem Festiwal Kultury Ukraińskiej w Sopocie, organizowany przez Związek Ukraińców w Polsce. Konferencja odbyła się 10 lipca w Galerii Porczyńskich, słowo ludobójstwo zastąpiono określeniem „eksterminacja”, ma to mniejsze znaczenie w międzynarodowym prawodawstwie karnym. Stanowisko IPN wobec tego problemu zostało ocenione dobrze.[ ze względu na poprawność polityczną]

List Piotra Tyma do Premiera RP z żądaniami odszkodowań i honorów dla UPA.


Warszawa, 9 sierpnia 2008 r.

L.dz. 757/08

Szanowny Pan
Donald Tusk
Prezes Rady Ministrów RP


Szanowny Panie Premierze,

W imieniu Rady Głównej Związku Ukraińców w Polsce zwracamy się do Pana z apelem o jak najszybsze wprowadzenie w życie założeń Ustawy reprywatyzacyjnej. W sposób szczególny apelujemy o uwzględnienie w opracowywanej Ustawie kwestii pozytywnego rozwiązania problematyki mienia obywateli Polski narodowości ukraińskiej przejętego przez Państwo w latach 1944–1949.

...............................

Stworzenie odpowiednich warunków prawnych i ekonomicznych dla osób pragnących powrócić na ziemie ojczyste poprzez przywrócenie dawnym właścicielom oraz ich spadkobiercom nieruchomości, a w przypadku niemożliwości spełnienia tego warunku, własności ekwiwalentnej. Mając na względzie rozbudzone, deklaracjami rządu oczekiwania społeczne liczymy, że do końca 2008 r. Ustawa reprywatyzacyjna (uwzględniająca również postulaty obywateli Polski należących do mniejszości ukraińskiej) będzie uchwalona przez Sejm RP. Rada Główna Związku Ukraińców w Polsce.


Piotr Tyma - Prezes Związku
Mirosław Kupicz - Sekretarz Zarządu Głównego


Piotr Tyma - O rolę Szuchewycza można się spierać

Prezes zarządu głównego Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma zaznacza, że choć postać Romana Szuchewycza jest różnie odbierana nawet w samej Ukrainie, to jednak został on odznaczony w ubiegłym roku tytułem Bohatera Ukrainy przez prezydenta Wiktora Juszczenkę. – Szuchewyczowi przypisuje się wiele działań. Za część z nich rzeczywiście on odpowiada, za część nie. Mówi się ogólnie, że dokonywał czystek ludności polskiej, ale nie jest to udowodnione

                                                                  www.yelita.pl

czwartek, 16 kwietnia 2026

                                                       TUZY ELITY

                                       Barbara Toruńczyk

 

 Barbara Toruńczyk - córka Henryka Toruńczyka (pseud. Julia Juryńska, ur. 26 września 1946 r. w Warszawie), publicystka, eseistka, historyk literatury, wydawca, przyjaciółka Adama Michnika.

 

 

 

Córka komunisty Henryka (1909-1966) i Romany (1915-2000) Toruńczyk. Studiowała socjologię na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego (1964-1968) oraz Wydziale Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (mgr 1974).

W 1963 r. uczestniczyła w zebraniach Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, założonego przez Jana Grossa, Jana Kofmana i Adama Michnika.

Uczestniczka wydarzeń marcowych 1968, aresztowana i wyrzucona z UW z zakazem studiów na uczelniach państwowych).

Współpracowniczka KOR (1976-1981), następnie Towarzystwa Kursów Naukowych (1977-1981). W latach 1978-1981 współpracownik Oficyny Literackiej NOW-a, "Biuletynu KOR", czasopisma "Krytyka". Od 1979 do 1980 r. redaktor pisma Res Publica.

W 1982 r. w Paryżu założycielka i redaktor naczelny kwartalnika "Zeszyty Literackie". W latach 1986-1987 przebywała na stypendium The Mary Ingraham Bunting Institute Radcliff College (USA).

Zamężna z Roberto Salvadorim. Mieszka w Warszawie, na Ochocie.

Jest autorką listu otwartego w obronie przywilejów komunistów tzw. Polaków walczących w Brygadach Międzynarodowych w hiszpańskiej wojnie domowej 1936-1939 po stronie sowieckiej (walczył w nich jej ojciec).

Henryk Toruńczyk (ur. 8 lutego 1909 we Włocławku, zm. 18 stycznia 1966) – komunista żydowskiego pochodzenia, pułkownik Ludowego Wojska Polskiego. Przed wojną należał do antypolskiej tzw. Komunistycznej Partii Polski. W latach 1937- 1939 brał udział jako ochotnik w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie sowieckiej. W 1939 w stopniu majora, objął dowództwo powtórnie sformowanej XIII Brygady Międzynarodowej. Następnie objął dowództwo wszystkich sowieckich jednostek międzynarodowych.

XIII Brygada Międzynarodowa im. Jarosława Dąbrowskiego, potocznie: Dąbrowszczacy – grupa polskich komunistów i zdrajców narodowych, wojny domowej w Hiszpanii w latach 1936−1939, walczących w składzie terrorystycznych Brygad Międzynarodowych po stronie wojsk republikańskich [sowieckich] przeciwko wojskom gen. Francisco Franco. Faktycznie, tak jak wszystkie Brygady Międzynarodowe XIII Brygada była organizowana i nadzorowana przez Komintern i sowieckie służby bezpieczeństwa NKWD.

Komunistyczni bojówkarze rozpalili ogień wojny domowej w Hiszpanii w katolickim kraju. Wojnę o niebywałej eskalacji nienawiści, zniszczenia, zwyrodnienia.

Za to Henryk Toruńczyk został pozbawiony obywatelstwa polskiego przez władze polskie II RP.



środa, 15 kwietnia 2026

                           TUZY ELITY

                                              Róża Thun

 Róża Thun z domu Woźniakowska, właśc. Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein (ur. 13 kwietnia 1954 w Krakowie) – działaczka organizacji pozarządowych, publicystka; była dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, posłanka do Parlamentu Europejskiego VII i VIII kadencji. 

 

 

W 1979 ukończyła filologię angielską na Uni­wer­sy­te­cie Jagiellońskim w Krakowie.

W drugiej połowie lat 70. działała w opo­zy­cji demokratycznej w Krakowie. Była zwią­za­na z dominikańskim dusz­pas­ter­stwem akademickim Beczka, z którego wy­wo­dzi­ła się część późniejszego śro­do­wi­ska Studenckiego Komitetu So­li­dar­no­ści. W okresie 1978–1979 pełniła funkcję rzecznika SKS współpracowała też z Ko­mi­te­tem Obrony Robotników.

W latach 1981–1991 przebywała za gra­ni­cą, głównie w Niemczech, a w okresie 1989–1991 w Nepalu. Od 1992 do 2005 pełniła funkcję dyrektora generalnego, a następnie prezesa zarządu Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. W latach 1998–2000 spra­wo­wa­ła mandat radnej Gminy Warszawa-Centrum. Należy do Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, wchodząc (2003–2004) w skład zarządu tej or­ga­ni­za­cji.

Działa w Stowarzyszeniu Francja-Polska dla Europy. W latach 90. związana z Unią Demokratyczną i następnie z Unią Wolności (była członkiem rady krajowej tej partii). W 2005 objęła stanowisko dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. 7 czerwca 2009 została wybrana na po­słan­kę do Parlamentu Europejskiego z listy Platformy Obywatelskiej w ok­rę­gu obejmującym województwa małopolskie i świętokrzyskie.

Córka profesora Jacka Woźniakowskiego, historyka sztuki KUL, założyciela wydawnictwa „Znak” i prezydenta Krakowa w latach 1990–1991, oraz Marii Karoliny z domu Plater-Zyberk. Od 1981 żona Franza Grafa von Thun und Hohenstein (ur. 1948). Matka trzech córek i syna.

O kontrowersyjnej Róży Marii Graefin von Thun und Hohenstein polscy wyborcy dowiedzieli się wiosną 2009 roku. Znana wcześniej jedynie wąskiemu kręgowi euroentuzjastów (od 1992 do 2005 pełniła funkcję dyrektora generalnego, a następnie prezesa zarządu Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana), stanęła wtedy na czele listy PO w wyborach do europarlamentu. Wsławiła się pismem do Państwowej Komisji Wyborczej, w którym apelowała o zmianę decyzji w sprawie umieszczenia na karcie wyborczej jej nazwiska w pełnym brzemieniu. Uznała, że długie i z nie­mie­cka brzmiące nazwisko może „wprowadzić wyborców w błąd”. W piśmie tłumaczyła, ze nazwisko jest tak trudne i długie, że umieszczenie go na listach wyborczych sprawi kłopot głosującym.

Róża Maria Graefin von Thun und Hohenstein dostała się jednak do europarlamentu i to dwukrotnie, ale dopiero w lipcu 2009 roku wstąpiła do PO, stając się szarą eminencją tej partii nie tylko w Małopolsce, ale także w ścisłym kierownictwie tej partii. Donald Tusk ufał jej i często się jej radził. Złośliwi twierdzą, że prostemu chłopakowi z Kaszub imponowały rozległe zagraniczne kontakty europarlamentarzystki oraz jej talent do języków ob­cych. Te kontakty, tak z wielkim biznesem, jak i elitą intelektualną bru­k­sel­skiej biurokracji bardzo przydały się Tuskowi w latach późniejszych.

W Parlamencie Europejskim nie wykazywała się jednak jakimiś szcze­gól­ny­mi osiągnięciami, mimo, że w swoich materiałach wyborczych i na fil­mi­kach, tworzonych na potrzeby kampanii, podpinała się pod wiele „suk­ce­sów”. Na jednym z nich popisywała się znajomością kilku języków i wy­ty­ka­ła opozycji brak koncepcji i wiedzy.

Ostro wystąpiła przeciwko własnej partii(PO), której władze zadecydowały, że na liście wyborczej do Senatu znajdzie się Roman Giertych.

Jednak prawdziwym medialnym przebudzeniem Róży Marii Graefin von Thun und Hohenstein stało się zwycięstwo Andrzeja Dudy oraz Prawa i spra­wie­dli­wo­ści w elekcjach roku 2015. Nagle, ta znana ze spokojnych wypowiedzi europosłanka, stała się najzagorzalszą oponentką nowych władz w Brukseli.

Europosłanka nie wahała się włączyć w donosicielski nurt swoich kolegów z PO w Parlamencie i Komisji Europejskiej. Byłą jednym z najważniejszych europarlamentarzystów, którzy dążyli do „debaty o Polsce” w Parlamencie Europejskim.

To właśnie ona znalazła się na liście ponad 500 europosłów, którzy w kwie­tniu 2016 głosowali za rezolucją przeciw Polsce. Eurodeputowani wezwali wtedy polski rząd do „przestrzegania, opublikowania i pełnego oraz bez­zwło­cz­ne­go wykonania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego” z 9 marca 2016 r., który dotyczył zgodności z konstytucją nowelizacji ustawy o Try­bu­na­le, a także wezwali do wykonania orzeczeń TK z grudnia 2015 r.

To głosowanie tylko potwierdziło, że interesy europejskich możnych i elit, Róża Maria Graefin von Thun und Hohenstein, stawia ponad interesy narodowe. Dała temu wyraz także w trakcie marcowego głosowania przeciwko Januszowi Wojciechowskiemu, jako kandydatowi Polski do Euro­pej­skie­go Trybunału Obrachunkowego.

Róża Maria Graefin von Thun und Hohenstein, ma jeszcze jedno hobby. To zażarty antyklerykalizm i antypolonizm.

 

George Soros – amerykański tzw.inwestor giełdowy pochodzenia węgiersko-żydowskiego, zwolennik gender, walki z chrześcijaństwem i islamizacji Europy, korumpujący polityków z całego świata.

 

To zażarta orędowniczka idei, które promuje i fi­na­n­su­je George Soros, nie zdziwiła nikogo także z in­nego powodu. Fi­nan­si­sta i spekulant walutowy z uporem maniaka wspi­e­ra bowiem wsze­l­kie ini­cja­ty­wy, służące przy­ję­ciu milionów is­la­m­skich u­cho­dź­ców w E­u­ro­pie.

Tak się „dziwnie” składa, że od jakiegoś czasu, ta właśnie idea Sorosa jest bliska sercu europosłance PO. We wrześniu 2015 roku głosowała też za przymusowym rozdziałem imigrantów na terenie krajów unijnych.

We wrześniu 2015 roku głosowała też za przymusowym rozdziałem imigrantów na terenie krajów unijnych. „Przypadkowo” po myśli Georga Sorosa…

Reprezentuje interesy niemieckie w Polsce W programie "Bez Retuszu" TVP Info (2017) odbywała się gorąca dyskusja dotycząca wypłacenia reparacji wojennych przez Niemcy dla Polski. Wśród gości w studiu byli m.in. redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz oraz europosłanka Platformy Obywatelskiej, Róża Maria Barbara Gräfin von Thun. Kiedy usłyszała kilka słów prawdy od Tomasza Sakiewicza, obraziła się i opuściła telewizyjne studio. Kiedy Tomasz Sakiewicz stwierdził, że Platforma Obywatelska dba o niemiecki interes, Róża Maria Barbara Gräfin von Thun obraziła się i próbowała wszcząć awanturę. Kiedy to nie przyniosło skutku... opuściła telewizyjne studio.

"ONI CHCĄ WSZYSTKO ZNISZCZYĆ"
RÓŻA THUN Z MĘŻEM NIEMCEM W WALCE O SWÓJ KRAJ.

30-minutowy dokument zatytułowany „Re: Polen vor der Zerreißprobe - Eine Frau kämpft um ihr Land“ opowiada o Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Nasz kraj został ukazany jako państwo, gdzie brutalnie tłumi się antyrządowe manifestacje, a władza skupiona w rękach Ja­ro­sła­wa Kaczyńskiego ogranicza swobody obywatelskie.

Swoistą przewodniczką po coraz bardziej antydemokratycznej Polsce jest Róża Thun, posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej.

"Róża Thun często walczyła o swój kraj"

Warto zwrócić uwagę na zapowiedź filmu, która pojawiła się na stronie stacji Arte w języku niemieckim. Opis brzmi: "Róża Thun często walczyła o swój kraj. Jako była rzeczniczka Solidarności była istotną współ­u­cze­s­t­ni­cz­ką przełomu 1989 roku. W 2017 roku znowu musiała wyjść na ulicę, ponieważ nigdy nie straciła marzeń, a kurs rządów PiS znowu prowadzi do systemu autokratycznego".

Skandaliczny film niemieckiej tv publicznej NDR w którym Róża von Thun przedstawia Polskę w najgorszym świetle. To jest zdrada.

Róża Thun z białą różą w dłoniach oprowadza widzów po Warszawie. Prze­bi­t­ki ukazują antyrządowe protesty związane z reformą sądownictwa, a tak­że "kontrmiesięcznice smoleńskie". – O demokrację walczyliśmy przez dekady. A teraz oni chcą ją zniszczyć? To zmierza w kierunku dyktatury, ale my na to nie pozwolimy – wskazuje polityk PO. W reportażu zwrócono też uwagę na kwestie, którymi rząd rzekomo "straszy" Polaków, aby nie stracić poparcia. Mają to być m. in. nieustające zagrożenie ze strony Niemiec oraz fala nielegalnej imigracji.

Róża Thun odmawia nam Polakom prawa poczucia bycia kimś, po­sia­da­nia naszej tożsamości narodowej i przede wszystkim decydowania o wy­b­ra­niu własnej drogi rozwoju, o naszej suwerenności. Trudno nie odnieść wrażenia, że według niej podmiotowość Niemiec jest większa aniżeli Polski. Stąd tylko jeden krok do "Deutschland, Deutschland über alles, über alles in der Welt..."

Głosowała za Rezolucją w sprawie nałożenia sankcji na Polskę, art. 7. Europarlamentarzyści z PO, którzy głosowali za rezolucją, to: Julia Pitera, Barbara Kudrycka, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Róża Thun i Mi­chał Boni. Reszta członków Platformy wstrzymała się od głosu. Przeciw byli europosłowie PiS. Róża Thun dodała stwierdziła że "gdy słyszy, że rezolucja jest antypolska, to jej włosy dęba stają". Ta rezolucja żąda trójpodziału władzy, niezależności sądów, respektowania prawa i polskiej konstytucji. Zapisów, które Polska podjęła, wstępując do Unii Europejskiej. To jest niezwykle rozsądny tekst - stwierdziła.

- Akt konfederacji targowickiej był pełen pięknych słów o wolnościach i prawach łamanych przez Konstytucję 3 maja. Jednak był, czym był. Takie samo było zachowanie europosłów Platformy Obywatelskiej.

Niemiecka telewizja publiczna wyemitowała reportaż, który pokazuje sytuację w Polsce. Główną postacią jest eurodeputowana Róża Thun. Film, zatytułowany "Polski zamęt. Róża Thun walczy o swój kraj", wy­pro­du­ko­wa­ła niemiecka telewizja publiczna NDR we współpracy z fran­cus­ko­nie­mie­c­ką stacją Arte

Film rozpoczyna się od stwierdzenia, że Polska jest krajem, który odwraca się plecami do Europy Zachodniej. Lektorka opowiada o uczestnikach legalnych, antyrządowych demonstracji, którzy zatrzymywani są przez po­li­cję. Ujęcia z miesięcznicy smoleńskiej lektorka komentuje: rozmodlone tłumy podążają za człowiekiem głoszącym, że Polskę otaczają sami wro­go­wie. Widzimy też narodowe flagi i zakryte twarze na Marszu Nie­po­dle­gło­ści.

Autorzy filmu poruszają różne wątki, m.in. wycinkę drzew w Puszczy Bia­ło­wie­s­kiej, reformę sądownictwa i żądania reparacji wojennych. Przytoczone zostały ksenofobiczne cytaty z podręczników szkolnych - "Małżeństwa mie­sza­ne często zawodzą. Z Arabami rozpadają się prawie wszystkie". Autorzy pokazali też ujęcia z happeningu narodowców, którzy powiesili na sym­bo­li­cz­nych szubienicach fotografie eurodeputowanych PO - w tym Róży Thun.

O demokrację w Polsce walczyliśmy od dekad, a oni (PiS) chcą to wszy­s­t­ko zniszczyć. Jak tak dalej pójdzie, w Polsce nastanie dyktatura (...). Jak się raz zniszczy demokrację i wolność, to nie wiem jak to odbudować (...). Jestem przekonana, że PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej - powiedziała Thun w reportażu.

- Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein - oznajmił w rozmowie z niezalezna.pl Ryszard Czarnecki z PiS

Thun "wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj". Stwierdził też, że "wcze­ś­niej była ambasadorem UE w Polsce, a więc reprezentowała interesy Unii, a potem ruchem konika szachowego przeskoczyła na funkcję euro­po­sła z Polski, reprezentującego rzekomo Polskę w Brukseli". - Wydaje się, że cały czas czuje się przedstawicielem UE w Polsce, a nie odwrotnie - stwierdził polityk PiS.

Słowa europosła Ryszarda Czarneckiego mówią że Róża Thun prze­kro­czy­ła dopuszczalną granicę, że słowa oceny iż to co ona zrobiła, jest nie­wy­ba­czal­ne i godne największego potępienia są wprawdzie właściwe, ale nie oddają w pełni moralnej nicości jej działań, nie oddają tego zła które ona nam Polakom wyrządziła.

Pytanie retoryczne, czy w tej sytuacji, kiedy Róża Thun otrzymuje niemałe pieniądze z kasy UE, Polski, po części z Niemiec, a zapewne otrzymała też honorarium od producentów tego paszkwila, głosuje za sankcjami prze­ci­w­ko Polsce, w tym za zastosowaniem "opcji nuklearnej" - to czy ocena europosła Czarneckiego stanowi dla niej "obrazę"?

Róża Thun zapomniała o tym co wyrządzili nam Polakom Niemcy, jakie zbrodnie ludobójstwa popełnili Niemcy przeciwko Narodowi Polskiemu. Zbrodnie , które nie zostały rozliczone do dnia dzisiejszego.

Róża Thun nie zapomniała chyba o tym, ze w czasach jej politycznej kariery Niemcy prowadzili i prowadzą nadal przeciwko Polsce "wojnę" gos­po­dar­czą, informacyjną i polityczną... Pani Róża Thun z pewnością nie za­po­m­nia­ła o tym, że dwóch wysokiej rangą polityków niemieckich w tym Minister Obrony, wypowiedzieli się w sprawie zastosowania środków wy­kra­cza­ją­cych poza te które są przyjęte w UE, w tym środków militarnych wy­mie­rzo­nych przeciwko naszemu państwu i zmierzających do siłowego przejęcia władzy. Dlaczego też europoseł Róża Thun dziwi się, że my Polacy tak reagujemy na słowa wrogości, na konkretne działania wymierzone prze­ciw­ko nam? Dlaczego też europoseł Róża Thun dziwi się, że te słowa europosła Ryszarda Czarneckiego skierowane są do polskiej europoseł, która powinna reprezentować nasz interes narodowy.

Czarnecki był wzywany do przeprosin, jednak nie nie zdecydował się na to. W reakcji na jego wypowiedź pięć z siedmiu frakcji Parlamentu Eu­ro­pej­skie­go zażądało odwołania go z funkcji wiceprzewodniczącego.

Niezależnie od tego Thun zadeklarowała proces wobec Czarneckiego. - Żądam po pierwsze, żeby wyprostował te wstrętne słowa, które publicznie wygłaszał i sam się przyznał do tego, że to nieprawda. Po drugie chcę, aby przekazał pieniądze na organizacje działające na rzecz porozumienia między Polakami a Izraelem - powiedziała na antenie Radia ZET.

W reakcji na słowa Czarneckiego szefowie chadeków, socjalistów, li­be­ra­łów i zielonych wysłali list do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Antonio Tajaniego z żądaniem odwołania polityka ze stanowiska wi­ce­prze­wod­ni­czą­ce­go.

Przewodniczący grup politycznych w Parlamencie Europejskim zdecydują, czy na sesji plenarnej będzie głosowany wniosek o odwołanie z funkcji wice­sze­fa Europarlamentu Ryszarda Czarneckiego. Domaga się tego pięć frakcji z siedmiu.

Czarnecki sam mówi, że nie żałuje swoich słów. - Jestem polskim po­li­ty­kiem, mam swoje obowiązki, one są dla mnie drogowskazem - powiedział Polskiemu Radiu Ryszard Czarnecki.

Zgodnie z regulaminem, o odwołaniu z funkcji kierowniczej w Parlamencie Europejskim decydują eurodeputowani większością dwóch trzecich gło­sów.

Jeśli europosłanka PO Róża Thun przeprosi Polaków, znajdę formułę, by jej zadośćuczynić, nie wcześniej - powiedział wiceszef PE Ryszard Czar­nec­ki (PiS). - Broniłem mojego kraju, który był poniewierany i atakowany - podkreślił.

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki został w środę odwołany z funkcji wi­ce­przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Decyzja w tej sprawie za­pa­d­ła większością 447 głosów za przy 196 przeciw.

To konsekwencja konfliktu między politykiem PiS a europosłanką PO Różą Thun. Czarnecki w związku z jej wystąpieniem w krytycznym wobec rzą­dzą­cych filmie francusko-niemieckiej telewizji Arte i słów „jak tak dalej pójdzie nastanie dyktatura” porównał ją do szmalcownika. Liderzy większości fra­k­cji w PE uznali to za przekroczenie czerwonej linii i zawnioskowali o dy­mi­sję.

Czarnecki jeszcze przed głosowaniem mówił, jest spokojny, choć zdaje sobie sprawę, że „przeciwnicy Polski” mają większość w PE. „Mam spokojne sumienie, bo swoich obowiązków wobec kraju dopełniłem” – podkreślał.

Głosowanie było tajne. Do odwołania Czarneckiego potrzebna była wię­k­szość 2/3 głosów (głosy wstrzymujące się nie były brane pod uwagę). Liderzy największych frakcji deklarowali wcześniej, że w miejsce Czar­ne­c­kie­go poprą innego kandydata PiS na stanowisko wiceszefa eu­ro­par­la­men­tu, którego uzgodni frakcja Europejskich Konserwatystów i Re­for­ma­to­rów.(PAP)

Od 1981 żona Franza Grafa von Thun und Hohenstein, szanowny mał­żo­nek Thun und Hohenstein chowa się w najgłębszym możliwym cieniu. Żadnego życiorysu, żadnego wywiadu, żadnych kuzynów z jakiejkolwiek linii genealogicznej Thun und Hohenstein ale małżonek wywodzi się z czeskiej linii Thun und Hohenstein i co gorsza z tej od kuzyna grafa Felixa Leopolda.

Historia rodziny europosłanki, to w prostej linii zbrodniarze wojennych i to na wysokich stanowiskach. Jeden z nich został powieszony za zbrodnie wojenne w 1946 roku, drugi był współpracownikiem Rudolfa Hessa, który po wojnie uciekł do Ameryki Południowej, a trzeci wysoki oficer Wermachtu dostał się do sowieckiej niewoli, a przeżył tylko dlatego, że zdradził Niemcy i rozpoczął karierę w NKWD.

Róża Von Thum sama przyznaje, że w jej rodzinie rozmawia się wyłącznie po niemiecku lub po angielsku i nigdy nie odczuwała potrzeby nauczenia swoich dzieci języka polskiego.

Roderich Hrabia Thun i Hohenstein 1 maja 1937 r. Thun wstąpił do NSDAP za pośrednictwem Rudolfa Hessa (numer członkowski 5 599 919). Erwein Sigmund von Thun i Hohenstein - niemiecki zbrodniarz. W 1941 roku po ataku na Związek Radziecki, został powołany do rekrutacji z ra­dzie­c­kich jeńców wojennych (głównie ukraińskich nacjonalistów i kozaków). Z tej jednostki ochotniczej zebrał oddziały szturmowe i oddziały sa­bo­ta­żo­we. Następnie dowodził kompanią batalionu ukraińskiego "Nightingale" Legionu Ukraińskich Nacjonalistów - Banderowców. Thun-Hohenstein osobiście brał udział w większości misji. Banderowcy z batalionu "Słowik" dopuścili się masakry żydów i ludobójstwa na polskiej ludności cywilnej. Został skazany na śmierć przez radziecki sąd wojskowy. Werdykt został wykonany 12 lutego 1946 r.

Erweinem von Thun und Hohenstein

Oprócz licznych zbrodni wobec polskiej, słowackiej i żydowskiej ludności cywilnej dowodzona przez niego "Die Abwehrgruppe 218" była za­an­ga­żo­wa­na w aresztowanie i przekazanie niemieckiej służbie bezpieczeństwa /SD/ grup anglo-amerykańskich oficerów łącznikowych, którzy zostali prze­rzu­ce­ni na Słowację w ramach wspólnej operacji brytyjskiego Kie­ro­w­ni­ctwo Operacji Specjalnych SOE (" OPERATION WINDPROOF") i wywiadu amerykańskiego OSS („MISSION DAWES“). Mieli oni wspierać partyzantów słowackich. Angielscy i amerykańscy oficerowie zostali później de­por­to­wa­ni do obozu koncentracyjnego Mauthausen, okrutnie torturowani i za­mor­do­wa­ni.

Pod koniec wojny von Thun-Hohenstein wpadł w ręce sowieckie. Został skazany na śmierć przez sowiecki sąd wojskowy i powieszony 12 lutego 1946 r.


                                                                     www.yelita.pl

 

Chcą referendum ws. wystąpienia Słowenii z NATO i WHO



Lider partii Resni.ca ze Słowenii, Zoran Stevanović, zapowiedział dążenie do przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum w sprawie wystąpienia kraju z Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Inicjatywa ta zbiega się w czasie z narastającym sceptycyzmem wobec obecnej formuły NATO, wyrażanym również przez liderów w Waszyngtonie.

Słoweńska scena polityczna stanęła przed pytaniem o granice suwerenności. Zoran Stevanović, opierając się na postulatach bezstronności i niezależności decyzyjnej Lublany, argumentuje, że kraj nie powinien być angażowany w zewnętrzne spory dyplomatyczne i militarne, które nie przynoszą mu bezpośrednich korzyści. Choć polityk dystansuje się od jednoznacznych deklaracji prorosyjskich, podkreślając „kurs prosłoweński”, jego zapowiedź nawiązania dialogu z Moskwą oraz planowane wizyty w Kopenhadze i Skopje wskazują na chęć budowania nowej architektury relacji zagranicznych.

Interesującym elementem nowej koncepcji jest rozgraniczenie członkostwa w Unii Europejskiej od struktur militarnych. Według Stevanovicia, Słowenia odnosi wymierne korzyści ze wspólnoty europejskiej, jednak jej struktury nie powinny ingerować w wewnętrzne procesy decyzyjne państw członkowskich. Jednocześnie polityk zapowiedział realizację obietnicy wyborczej dotyczącej opuszczenia WHO, co ma być odpowiedzią na społeczne oczekiwanie pełnej kontroli nad polityką zdrowotną kraju.

Choć postulaty partii Resni.ca budzą spore zainteresowanie medialne, ich realizacja zależy od faktycznego poparcia społecznego i konstytucyjnych możliwości rozpisania referendum. Obecnie Słowenia pozostaje w strukturach zachodnich, jednak rosnąca polaryzacja między Zachodem a Wschodem oraz presja ekonomiczna sprawiają, że hasła powrotu „głównego ośrodka decyzyjnego” do Lublany znajdują coraz liczniejszych zwolenników.

Najbliższe miesiące pokażą, czy zapowiedzi Stevanovicia przerodzą się w formalny proces legislacyjny.

Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: BalkanWeb.com
Źródło: WolneMedia.net

 

Turcja zaskakuje?



https://www.youtube.com/watch?v=7IHoL9wxI9s
https://www.youtube.com/watch?v=oWqMdG4wKZg

Wschodnia część Morza Śródziemnego stała się najbardziej niebezpiecznym punktem zapalnym planety. Tureckie okręty wojenne bawią się w kotka i myszkę z izraelskimi na wodach wokół Cypru. Nie jest to rutynowe patrolowanie, ale pokazowa blokada morska odcinająca skutecznie dostęp statkom izraelskim do kluczowej arterii przez korwety Class 6, o czym donosi „Times of Israel”. Toczący się konflikt regionalny destabilizuje ład na całym świecie. Ewentualność awantury między Izraelem a Turcją grozi zerwaniem procesu dyplomatycznego, co wynikałoby z brawurowego ataku prezydenta Turcji R. Erdogana na premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Erdogan oskarżył Netanjahu o podważanie kruchych wysiłków na rzecz pokoju w Azji.

Dwa tygodnie wcześniej turecka marynarka zmusiła izraelski okręt szpiegowski „Bat Galim” do ucieczki z wód, na które pozwolenie wydał rząd cypryjski. Izrael potwierdził zaistnienie konfliktu z wściekłością, czym nie przestraszyła się załoga fregaty tureckiej. Nie była to odosobniona reakcja, ale punkt kulminacyjny dojrzewającego sporu. Turcja dotkliwie ugodziła wojowniczego premiera Netanjahu wypowiedzią Erdogana, z której wynikało, że Turcja ma dość roli biernego obserwatora projektu Tel Awiwu. Według niego, nienasycony apetyt na zajmowanie kolejnych połaci ziemi prowadzony jest metodą doszczętnego jej palenia. Blokada jest pokazem wojny na słowa trwającej od wielu miesięcy.

Aktualna jej postać jest jednak czymś znacznie niebezpieczniejszym. Erdogan otwarcie przekazał światu swoją ocenę Netanjahu nazywając go tym, kim jest – przywódcą zaślepionym nienawiścią i żądzą krwi, którego przetrwanie polityczne gwarantuje wyłącznie niekończąca się wojna.

Wydane w zeszłym tygodniu oświadczenie R. Erdogana wstrząsnęło gabinetem wojny Izraela: „Tak samo jak wkraczaliśmy do Karabachu, Libii, możemy wkroczyć do Izraela.” Właśnie teraz, państwo tureckie wkroczyło do otwartej działalności zgodnej z prawem. Prokuratorzy przystąpili do wydawania nakazów aresztowania co najmniej 37 urzędników izraelskich; wśród nich jest Netanjahu, minister ds. bezpieczeństwa Itmar Ben Gvir w związku z oskarżeniami o ludobójstwo i zbrodnie wojenne przeciwko ludności w Gazie. Nakazy aresztowania zostały opublikowane wraz z oskarżeniami uwzględniającymi celową blokadę pomocy humanitarnej i stosowanie odpowiedzialności zbiorowej.

Retoryka Erdogana nie jest pustosłowiem. Nakaz aresztowania obejmuje cały skład rządu jako odpowiedzialnych od samego początku za chaos wywołany w regionie.

W odpowiedzi, Netanjahu w asyście ministra obrony – Izraela Katza, wypomniał Turcji oskarżenie za masakrę Kurdów i pomaganie „terrorystycznemu reżimowi Iranu”. To wyświechtana sztuczka izraelska, polegająca na lustrzanym odbiciu zarzutu bez odniesienia się do bezprecedensowego w skali ludobójstwa w Gazie. Natychmiast oberwało się Erdoganowi – przypisany został mu epitet papierowego tygrysa przewodzącego Bractwu Muzułmańskiemu. Ów „papierowy tygrys” pokazał całkiem realne pazury. Rozpieszczone amerykańskimi dostawami wojsko izraelskie jest zupełnie nieprzygotowane do konfrontacji z tureckim.

Jednoznaczne stwierdzenie R. Erdogana w parlamencie, w obecności całego gabinetu i przed kamerami, że Izrael destabilizuje wszelkie inicjatywy i prace mające na celu przywrócić pokój na świecie, jest przyczyną wrzenia na Bliskim Wschodzie. Jako realizacja osobistego celu politycznego Netanjahu – ustawiczne wojny, nie mają szans na zakończenie. Gdy ucichną starzały, opadnie kurz na gruzach domów Gazy, Libanu, świat dostrzeże skalę popełnionych zbrodni. MTK rozesłał nakaz aresztowania za Netanjahu -zbrodniarzem wojennym i ludobójcą; MTK prowadzi postępowanie przeciwko państwu Izrael, dla którego pokój jest niewygodą, lub zagrożeniem egzystencji i swobody bezkarnego działania. Erdogan obnażył pozory dyplomacji mówiąc to, co każdy rozsądny człowiek widzi: Izrael żyje i karmi się konfliktem. Atak prezydenta Turcji nie był przypadkowy, a stanowił odpowiedź na rzeź palestyńskich dzieci i kobiet w Gazie, bombardowanie szpitali i głodzenie ludności.

Odpowiedzią Izraela są wyświechtane kolonialne rasistowskie frazesy. Zarzut na temat polityki tureckiej wobec kurdyjskiej mniejszości, podczas kiedy w każdorazowym nalocie sił izraelskich „wyparowaniu” ulegają setki całych rodzin w Libanie, zabijani są każdego dnia dziesiątkami ludzie zapędzeni do prowizorycznych obozowisk, urąga wykładom o prawach człowieka w wydaniu ludobójcy. W zakończeniu swojej tyrady, Netanjahu zawyrokował: „Turcja próbuje stać się kolejnym Iranem. Należy ją zneutralizować na wzór tego jak Zachód postąpił z Iranem”.

Konfrontacja

Iluzja nie wynika ze słabego wzroku, ale mentalności. Przekonanie, że wystarczy mieć dostateczną ilość amerykańskich bomb i protekcję USA, połączoną z zainteresowaniem zachodnich mediów, by zdemontować każde państwo odmawiające pokłonów i służby na klęczkach, jest złudne.

Turcja nie jest odizolowanym, rozbitym państwem. Turcja, to potęga militarna, członek NATO z przemysłem zbrojeniowym, niemal całkowicie samowystarczalna. Potencjał ludnościowy – 85 milionów mieszkańców o długiej i bogatej historii upokarzania imperiów.

Izraelski wywiad prowadzi zawodną strategię. Przyzwyczajeni do znęcania się nad państwami słabymi, bez możliwości obronnych, opierają się na sojuszniku wagi ciężkiej. Nigdy nie musieli konfrontować się z państwem o potencjale tureckim. IDF – to armia butikowa. Finansowana i uzbrojona z wykorzystaniem wysokiej technologii USA, wyspecjalizowana w zrzucaniu bomb w gęste skupiska ludzkie jak w Gazie, Syrii – całkowicie pozbawionych lotnictwa. W przypadku długotrwałego konfliktu z przeciwnikiem takim jak Turcja, IDF byłoby zdziesiątkowane. Izraelskie siły powietrzne zbudowane na cudach F-15, F-35, mają wartość służebną na miarę ilości paliwa w zbiornikach i rakiet pochodzących z USA. Wystarczy, że amerykańskie siły przejściowo osłabną, albo dostawy zostaną przerwane, IDF ulegnie załamaniu. Wszelkie jego zasoby są w zasięgu niszczycielskiego odwetu.

Turcja latami budowała coś, o czym Izrael może wyłącznie marzyć – autonomia strategiczna. Turcja nie musi prosić Waszyngtonu o pozwolenie na obronę własną. Mają własnej produkcji hipersoniczny pocisk Typhon Block 4 (ważący 7 ton, mierzący 10m), który jest na wyposażeniu armii tureckiej. Leci z prędkością 5M, więc proca Dawida nie jest w stanie go strącić. Detonacja jest w efekcie porównywalna z relatywnie niedużym ładunkiem nuklearnym. Aktualnie przygotowywane są dwie bazy rakietowe, jedna usytuowana w miejscowości Famagusta na Cyprze. Stąd rakiety tureckie dotrzeć mogą do Hajfy, Tel Awiwu, Jerozolimy w ciągu kilku minut.

Poleganie wyłącznie na pomocy amerykańskiej jest podstawowym mankamentem, kiedy nieprzyjacielem staje się armia samowystarczalna. Turcja planuje wprowadzić nowy rodzaj niewidzialnych, precyzyjnych dronów bojowych ANKA III. Mają konstrukcję latającego skrzydła, jako niewidoczne łatwo przenikają zaporę przeciwnika, by precyzyjnie wykorzystać amunicję. Bezzałogowy odrzutowiec „Red Apple” jest w istocie dronową wersją F-16. Inny niewykrywalny myśliwiec 5-ej generacji, w fazie końcowej produkcji, przewidziany jest do realizacji w masowej skali do sprzedaży dla Indonezji. Mają własne czołgi, helikoptery, śmigłowce szturmowe, okręty wojenne. Flota Turcji dysponuje 90 okrętami bojowymi, nowoczesnymi korwetami, fregatami i łodziami podwodnymi wzorowanymi na najcichszych na świecie niemieckich.

Kiedy fregata turecka wydaje polecenie izraelskiej jednostce badawczej, by zawróciła, nie jest to uprzejma sugestia, ale stwierdzenie oparte na dowodach, że izraelskie korwety Sa’ar 6 nie mogąc się równać, muszą ustąpić. Na lądzie Turcja rozmieściła system broni energetycznej EJJA, która niszczy elektronikę wrogich dronów i ładunków wybuchowych za pomocą impulsów energii kierowanej.

Cypryjskie losy

Izrael błaga w tej chwili Stany Zjednoczone o rakiety przechwytujące tanie drony, natomiast Turcja potrafi je zestrzeliwać setkami bez oddania jednego wystrzału. Różnica potencjałów jest przepastna. Z pomocą zachodnich mediów, Izrael stara się wygrać wojnę wizerunkową. Jeżeli zaangażuje się w bezpośredni konflikt z Turcją, zostanie upokorzony w ciągu kilku tygodni, nie lat.

Opisane przesłanki wskazują, że kolejny etap walki o teren i władzę tlący się na Cyprze, ma perspektywę rozwinięcia się. Zasoby ropy wykryte w rejonie Morza Śródziemnego skazują wyspę na rolę nagrody dla głównego eksploatatora, w czym Izrael ma ochotę nie partycypować, a przejąć pełną kontrolę. Z tego powodu Izrael stara się tworzyć trójstronne koalicje z władzami Grecji, greckimi władzami części Cypru, podpisując wzajemną umowę o obronie. Wspólne manewry wojskowe są wynikiem umowy. Komandosi izraelscy prowadzą ćwiczenia w górach Cypru, które przypominają teren południowego Libanu. Najwyraźniej Cypr ma wyznaczoną rolę niezatapialnego lotniskowca, placówki obserwacyjnej szpiegującej Turcję, chroniący izraelskie roboty wiertnicze i eskalacją wpływów na Morzu Śródziemnym. Obecność tureckich wpływów w północnym Cyprze krępuje działania, które są postrzegane jako zagrożenie dla Izraela. Turcja stara się przechytrzyć te plany. Ledwie zaczęła się wojna z Iranem, jak Turcja błyskawicznie wysłała na wyspę 6 F-16 i zaawansowane systemy obrony przeciwlotniczej na północny Cypr. Nie chodziło o bezpieczeństwo Turków cypryjskich, ale wyznaczenie linii demarkacyjnej na morzu. Turcja zapowiedziała, że każda forma militaryzacji południa wyspy spotka się z bezwzględną reakcją wojskową z północy.

Zneutralizowana została w ten sposób iluzoryczna przewaga Izraela. Czy będą kontynuować działania mając za plecami eskadrę myśliwców i setkami najbardziej zaawansowanych dronów w regionie? Jak zabezpieczą platformy wiertnicze, skoro na wyspie stacjonują systemy rakiet przeciw-okrętowych o zasięgu 200 kilometrów.

Turecka blokada jest wyraźnym początkiem końca niekontrolowanej agresji Izraela we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com [1] [2]Defence24.com
Źródło: WolneMedia.net


                                                        TUZY ELITY                                 Henryk Wujec       Henryk Wujec (ur. 25 g...