wtorek, 14 kwietnia 2026

                           TUZY ELITY

                                         Marcin Święcicki

 

 

Marcin Święcicki, b. prezydent Warszawy, komunista, działacz PZPR, UD, Unii Wolności, PD i PO, (ur. 17 kwietnia 1947 w Warszawie) – polityk, poseł na X i II kadencji, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, były prezydent Warszawy. Socjalista, komunista, członek ZSMP, PZPR, UD,UW , PD i PO. Zięć komunisty Eugeniusza Szyra

Od 1969 działał w Związku Młodzieży Soc­ja­lis­tycz­nej. Pełnił funkcję wiceprzewodniczącego koła ZMS na UW. Od 1971 do 1979 należał do Związku Soc­ja­lis­tycz­nej Młodzieży Polskiej. W styczniu 1974 został członkiem komunistycznej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Od 1972 do 1982 był głównym specjalistą w Komisji Planowania przy Radzie Ministrów. Od 1979 do 1981 był członkiem egzekutywy odziałowej organizacji partyjnej. W 1982 został dyrektorem ds. studiów i analiz w Sekretariacie Konsultacyjnej Rady Gospodarczej. Od 1987 do 1989 był sekretarzem generalnym tej rady.

Od lipca 1989 do stycznia 1990 pełnił funkcję członka Komitetu Centralnego PZPR, a od lipca do września 1989 był sekretarzem KC aż do upadku PZPR.

Ukończył w 1971 studia na Wydziale Ekonomii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Uzyskał następnie stopień naukowy doktora nauk ekonomicznych. Był stypendystą Uniwersytetu Harvarda i George Washington University w USA.

W latach 80. działał w partii komunistycznej PZPR, zasiadał też w Komitecie Centralnym. W 1989 uczestniczył w tzw.obradach Okrągłego Stołu po stronie rządowej, w zespole do spraw gospodarki i polityki społecznej. Był współautorem propozycji urynkowienia gospodarki. W tym samym roku z ramienia PZPR uzyskał mandat posła na Sejm kontraktowy, uzyskując w drugiej turze poparcie Komitetu Obywatelskiego "Solidarność".

W rządzie Tadeusza Mazowieckiego objął stanowisko ministra współpracy gospodarczej z zagranicą. Podpisywał pierwszą umowę gospodarczą o współpracy z Wspólnotą Europejską, stał na czele zespołu opracowującego przyjęty przez Sejm rządowy raport o kosztach i korzyściach przystąpienia do WE.

Po raz drugi został posłem w 1993 z ramienia Unii Demokratycznej z okręgu Olsztyn, zrezygnował z mandatu w maju 1996. W latach 1994–1999 zajmował stanowisko prezydenta m.st. Warszawy, pozostając w ramach koalicji samorządowej SLD-Unia Wolności i Samorządności. Po zakończeniu kadencji zasiadał w radzie miasta do 2002.

Od 1999 do 2001 pełnił funkcję wiceministra gospodarki, był członkiem zespołu Jana Kułakowskiego negocjującego warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Od 1991 działał w Unii Demokratycznej, później Unii Wolności. Od 2006 do 2007 był wiceprzewodniczącym Partii Demokratycznej-demokraci.pl. Bez powodzenia kandydował do Sejmu w wyborach w 2001 i 2005, a w 2004 do Parlamentu Europejskiego z listy UW w Szczecinie.

W wyborach samorządowych w 2006 został wybrany radnym sejmiku mazowieckiego z listy LiD. W wyborach parlamentarnych w 2007 ponownie bezskutecznie kandydował do Sejmu z listy koalicji Lewica i Demokraci w okręgu warszawskim. W 2009 wstąpił do klubu radnych Platformy Obywatelskiej w sejmiku mazowieckim. W wyborach samorządowych w 2010 uzyskał reelekcję do sejmiku województwa mazowieckiego z listy PO.

W przeszłości był doradcą gospodarczym prezydenta Litwy Valdasa Adamkusa. W latach 2002– 2005 był koordynatorem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie do spraw ekonomicznych i ochrony środowiska. Następnie, do końca marca 2011, pełnił funkcję dyrektora ośrodka analitycznego UNDP Blue Ribbon Analytical Center w Kijowie.

Jest synem działacza katolickiego okresu PRL Andrzeja Święcickiego oraz zięciem komunisty PZPR Eugeniusza Szyra. Ma trzech synów i córkę.

Teściem Marcina Święcickiego był Gerszon Szyr

Gerszon Szyr [Eugeniusz] - (ur. 15 kwietnia 1915 w Łodygowicach, zm. 15 stycznia 2000 w Warszawie) – polityk komunistyczny i antypolski.
Jako zastępca Minca, płk Gerszon Szyr był odpowiedzialny za zniszczenie polskiej gospodarki. Działacz KZM (1930-1934), członek KPP (1934-1936), uczestnik rewolty sowieckiej w Hiszpanii (1937-1939). Karany za zdradę państwa w II RP, członek ZPP, politruk w dywizji Berlinga, pełnomocnik KRN przy dowództwie 1 i IV Frontu Ukraińskiego Armii Sowieckiej, w PPR (1944-1948, członek Biura Politycznego KC PZPR (1964-1968) i członek KC PZPR (1948-1981), Szyr ponadto był w latach 1946-1949 wiceministrem przemysłu i handlu, później zastępcą i następnie przewodniczącym Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego (PKPG) 1954-1956. Instytucja ta wyjątkowo szkodziła Polsce umacnianiem biurokracji i centralizacją gospodarki. E. Szyr był sprawcą, o skutkach zbrodniczych, apelu o jak najsurowsze karanie tzw. sabotażystów w gospodarce. Pisał na ten temat na łamach teoretycznego organu KC PZPR "Nowe Drogi". Szyr głosił, iż gospodarka to także front walki partyjnej. W walce tej w przekonaniu Szyra należy użyć wszelkich drastycznych środków do kary śmierci włącznie i ją stosowano, jak np. w aferze mięsnej w latach 60. w Radomiu.


poniedziałek, 13 kwietnia 2026

                           TUZY ELITY

                                Jarosław Józef Szczepański

 

 

Jarosław Józef Szczepański (ur. 19 sier­p­nia 1950 w Warszawie ) – dziennikarz i pub­li­cy­s­ta ekonomiczny, Prezydent żydowskiego tajnego stowarzyszenia B’nai B’rith Polin. (po hebrajsku: Synowie Przymierza) w Polsce. (2009-2014).

Niejawny współpracownik WSI. (ko­mu­ni­sty­czny wywiad PRL).
Przyjaciel i bliski współpracownik Bro­ni­sła­wa Komorowskiego !

Od połowy lat 70. pracował w “Expressie Wieczornym”, gdzie zajmował się tematyką gospodarczą, zwłaszcza górnictwem.

W 1981 r. był szefem działu informacyjnego “Tygodnika Solidarność”, póź­niej współpracował z podziemnymi strukturami związku na Śląsku, dzięki czemu w 1989 r. znalazł się przy “okrągłym stole” jako sekretarz strony “solidarnościowej” w podzespole górniczym. Niedługo potem wrócił do “Tygodnika Solidarność” - już jako sekretarz redakcji - ale nie na długo, bo ostentacyjnie odszedł stamtąd, gdy kierownictwo gazety objął Jarosław Kaczyński.

Od początku lat 90. związany był z Telewizją Polską, a w latach 1997-2000 przebywał w USA, gdzie jego żona, również znana dziennikarka Dorota Warakomska, była korespondentką TVP.

 

Dorota Warakomska żona Szczepańskiego.
 

Po powrocie do kraju Szczepański został wiceszefem Telewizyjnej Age­n­cji Informacyjnej i choć w 2002 r. stra­cił posadę na Woronicza, to wró­cił tam już po dwóch latach - tym razem jako rzecznik prasowy no­we­go prezesa Jana Dworaka, starego znajomego jeszcze z początku lat 80. (Dworak był wówczas se­kre­ta­rzem redakcji “Tygodnika So­li­da­r­ność”, którą kierował Tadeusz Ma­zo­wie­cki). Gdy Dworaka w TVP zastąpił Bronisław Wildstein, Szczepański ostatecznie odszedł z telewizji. Niedługo potem, na początku 2007 r., jego na­z­wi­sko znalazło się w raporcie z likwidacji Wojskowych Służb In­for­ma­cy­j­nych - jako niejawnego współpracownika WSI.

Podczas pracy w TAI miał on informować WSI o “planach w zakresie zmian personalnych, co do zagranicznych korespondentów TVP”, a po opuszczeniu telewizji “oferował WSI gotowość infiltracji “Rzeczpospolitej” lub “Wprost” bądź “innej związanej z jego profesją instytucji”". On sam sta­no­w­czo zaprzeczył tym informacjom, wytoczył proces sądowy Mi­ni­ster­stwu Ob­ro­ny Narodowej, opublikował też list otwarty do prezydenta Ka­czy­ń­skie­go. Do dziś twierdzi, że jego współpraca z WSI, polegała tylko na tym, że w 2002 r. na prośbę znajomego oficera z ataszatu wojskowego w Wa­szy­n­g­to­nie przywiózł z Rosji zakupiony w księgarni komplet map jeziora Bajkał i okolic, gdzie przebywał na urlopie.

Kilka tygodni po publikacji raportu, ówczesny wicemarszałek Sejmu Bro­ni­sław Komorowski zatrudnił Szczepańskiego jako swojego doradcę me­dia­l­ne­go. Polityk PO mówił wówczas: “z Jarosławem Szczepańskim znam się od stu lat”, przekonywał: “mamy do siebie zaufanie, poza tym ma świetną opinię”, trudno jednak nie dostrzec w tym geście wyraźnej deklaracji politycznej: oto jedyny polityk Platformy, który od początku kon­se­k­wen­t­nie sprzeciwiał się likwidacji WSI, zatrudnił dziennikarza oskarżonego o współpracę z tymi służbami.

 

Bronisław Komorowski (PO)
 

Co więcej, gdy jesienią 2007 r. Ko­mo­ro­wski został marszałkiem, od razu po­wo­łał Szczepańskiego na stanowisko sze­fa Biura Prasowego Kancelarii Sejmu. Nie pełnił tej funkcji długo, bo zaledwie pół roku, ale nawet w tak krótkim czasie “zasłynął” odebraniem stałych przepustek dla dziennikarzy niektórych mediów, w tym “Naszej Polski”, “Naszego Dzien­ni­ka”, “Tygodnika Solidarność”, telewizji Trwam.

W 2011 odznaczony Krzyżem Ka­wa­ler­skim Orderu Odrodzenia Polski

niedziela, 12 kwietnia 2026

                                                       TUZY ELITY

                                    Krzysztof Skubiszewski

 

 

Krzysztof Jan Skubiszewski (ur. 8 paź­dzie­r­ni­ka 1926 w Poznaniu, zm. 8 lutego 2010 w War­sza­wie) – polityk, profesor nauk pra­w­nych, specjalista w zakresie prawa mię­dzy­na­ro­do­we­go, minister spraw zagranicznych w latach 1989–1993. Kawaler Orderu Orła Białego.

Zarejestrowany przez SB jako kontakt słu­ż­bo­wo-informacyjny „K”. Później pojawia się w jej dokumentach jako TW „Kosk”. Sku­bi­sze­w­ski był cennym źródłem informacji dla SB.

"Krzysztof Skubiszewski był zarejestrowany przez SB jako kontakt słu­ż­bo­wo-informacyjny „K”. Później pojawia się w jej dokumentach jako TW „Kosk”. Jak czytamy, bezpieka utrzymywała z nim kontakt operacyjny w la­tach 1961–1969. Według akt IPN, był cennym źródłem informacji" — pisze w "Gazecie Polskiej" red. Maciej Marosz.

W sierpniu 1963 r. okazjonalne kontakty ze Skubiszewskim zamiast SB przejął wywiad PRL. Jak pisze red. Marosz to "wynika z mikrofilmu o sy­g­na­tu­rze 9669/I. Kapitan SB Zenon Drynda, po rozpatrzeniu materiałów ze­bra­nych przez bezpiekę na temat Krzysztofa Skubiszewskiego, syna Ludwika i Ireny (de domo) Leitgeber, wniósł o założenie teczki kontaktu społeczno-informacyjnego (k.s.i.) o pseudonimie 'K.'”

W 1963 byłbył zarejestrowany przez SB jako kontakt służbowo-informacyjny „K”. Później pojawia się w jej dokumentach jako TW „Kosk” zarejestrowany przez SB jako kontakt służbowoinformacyjny „K”. Później pojawia się w jej dokumentach jako TW „Kosk”. „K” wyjeżdżał do Anglii, co po powrocie - za­o­wo­co­wa­ło pisemnymi informacjami przekazanymi kpt. Dryndzie, a za­wie­ra­ją­cy­mi charakterystyki osób pochodzenia polskiego, z którymi k.s.i. zet­knął się za granicą. Skubiszewski w notatce dla SB "podał, że osoby te na stałe przebywają w Londynie i odwiedzają Polskę. Z kolei informacjami do­ty­czą­cy­mi polskich stypendystów uzyskanymi również od Skubiszewskiego zainteresował się wydział IX wywiadu PRL."

Skubiszewskiego nie interesuje w jaki sposób są wykorzystywane in­for­ma­cje, które przekazuje.

"Późniejsze doniesienie k.s.i z roku 1963" — pisze red. Marosz — "zawiera uzupełnienie informacji dotyczących rodziny k.s.i. przebywającej za granicą. Chodziło m.in. o Bolesława Leitgebera – jego wuja, który służył w dy­plo­ma­cji II RP za czasów ministra Becka oraz w wojennym rządzie gen. Si­ko­r­skie­go. Notatka wspomina też o kuzynie matki, Witoldzie Leitgeberze – dzie­n­ni­ka­rzu radia BBC – i innych krewnych z emigracji. "K” wskazał, którzy z nich przyjeżdżają do Polski. SB podjęła potem działanie, by wykorzystać dane dotyczące dziennikarza."

"K" prosił też, aby zwolnić go z opracowywania na piśmie informacji takich, jak o Witoldzie Leitgeberze, gdy nie ma stuprocentowej pewności co do postawy politycznej i działalności danej osoby – odnotował esbek. „Takie informacje woli przekazywać ustnie. Natomiast pełne informacje chętnie nadal przekazywał będzie SB w formie pisemnej” – zapisał oficer wywiadu. Dodał, że rozmówca „aparat nasz traktuje poważnie i nie interesuje go, w jaki sposób są wykorzystywane informacje, które przekazuje"

Skubiszewski oświadcza, że dla celów SB nawiąże kontakt z Polonią

"K" wyjaśnił, że wówczas unikał kontaktów z Polonią, ponieważ "ludzie ci nie cieszą się najlepszą opinią i kontakty z nimi mogą być nie właściwie widziane przez władze w kraju. Oświadcza jednak, że o ile to jest nam potrzebne może podjąć starania wejścia w to środowisko".

Skubiszewski o działaczach organizacji takich jak Komitet Wolnej Eu­ro­py: "To są przecież łotry".

Przy omawianiu zadań wyjazdowych "K" wyraził swą niechęć do kontaktów z ludźmi działającymi w organizacjach takich jak Komitet Wolnej Europy. "To są przecież łotry, dyskusje z nimi przeważnie nie należą do przyjemnych, ponadto mam pewne wątpliwości, czy kiedyś w przyszłości tu w kraju nie wzięliby mi za złe kontaktów z tymi organizacjami" – powiedział według Ba­bi­ń­skie­go "K".

Na kogo Skubiszewski donosił SB

Zdaniem red. Marosza z zachowanych akt wynika, że: "po powrocie z USA w 1964 r. „K” dostarczył SB opracowania, w których opisał działalność ośrodków m.in. zajmujących się tematyką Europy Środkowo-Wschodniej oraz badaniami dotyczącymi komunizmu. "K" sporządził m.in. cha­ra­k­te­ry­sty­kę prof. Zbigniewa Brzezińskiego pełniącego funkcję dyrektora Instytutu Badań nad Sprawami Komunizmu. Opisał również działalność prof. Jana Karskiego, wykładającego na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie i prof. Ludwika Krzyżanowskiego, twórcy kwartalnika 'The Polish Review', wykładowcy języka polskiego na nowojorskim uniwersytecie."

W latach 1981–1984 wchodził w skład Prymasowskiej Rady Społecznej, a w okresie 1986–1989 był członkiem Rady Konsultacyjnej przy Prze­wo­d­ni­czą­cym Rady Państwa PRL, Wojciechu Jaruzelskim. Działał w „So­li­da­r­no­ści” oraz w Wielkopolskim Klubie Politycznym „Ład i Wolność”.

13 września 1989 został powołany na stanowisko ministra spraw za­gra­ni­cz­nych w gabinecie Tadeusza Mazowieckiego. Utrzymał tę tekę w kolejnych gabinetach – Jana K. Bieleckiego, Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej (do 25 października 1993).

Jak ważne było budowanie wizerunku Polski w tzw. okresie trans­for­ma­cji w Polsce, nie trzeba nikogo przekonywać.

Dlatego też Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno zadbać o ten wi­ze­ru­nek, ale… niestety, nie zadbało.

  • Okazało się, że Skubiszewski to zagorzały antypolski minister spraw za­gra­ni­cz­nych III Rzeczpospolitej. Pyszałkowaty, brutalny w stosunkach z podwładnymi, jednocześnie posłuszny i uległy „szarej eminencji” – Geremkowi.
  • W czasach „jaruzelszczyzny” był członkiem Rady Konsultacyjnej.
  • Tajny współpracownik SB.
  • Swoje działania całkowicie podporządkował Obywatelskiemu Ko­mi­te­to­wi Porozumiewawczemu, dowodzonemu przez L. Wałęsę. Jako pse­u­do-dyplomata, był nieudolny, ślamazarny, tchórzliwy.

Żydokomuniści skutecznie wykorzystali jego agenturalną przeszłość w swoich rozgrywkach, w których Skubiszewski był tylko posłusznym pionkiem.

W roku 1996 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Polityki Za­gra­ni­cz­nej.

  • Hołdował przeświadczeniu, iż najważniejszym zagrożeniem dla Polski w świecie są: „(…) pewne tendencje nacjonalistyczne, które są obecnie w niektórych polskich partiach politycznych z pewną ksenofobią, z wątpliwościami w sprawie członkostwa Polski w Unii Europejskiej”.

Natomiast jako szef polskiej (?) dyplomacji, wsławił się haniebnym dzia­ła­niem, dążącym do podpisania umowy z Sowietami o pozostawieniu sowieckich baz szpiegowsko-wojskowych, jednakże skutecznie za­blo­ko­wa­nym przez Jana Olszewskiego.

  • Drugim „wybrykiem” dotyczącym polityki wschodniej było prze­ci­w­sta­wie­nie się projektowi pilnego wprowadzenia wiz dla zalewających wte­dy Polskę setek tysięcy obywateli Rosji.

To gwałtownie stymulowało zalewem tandetnych towarów, masowy prze­myt alkoholu, tranzyt narkotyków i broni. Rozwinęła się przestępczość zor­ga­ni­zo­wa­na, która zaowocowała rozbojami, kradzieżami samochodów, mo­r­der­stwa­mi na zlecenie, wymuszaniem haraczu w nie spotykanej dotąd skali.

Za kadencji Skubiszewskiego rozpoczęła się potężna inwazja Żydów na polskie placówki dyplomatyczne w znaczących państwach świata.

  • Nominowani ambasadorowie i konsulowie generalni mieli za nic in­te­re­sy Polonii i promocję Polski w świecie, albowiem zajęci byli rea­li­zo­wa­niem żądań światowej diaspory żydowskiej.
  • Dlatego też Skubiszewski przygotował pospiesznie wizytę Wałęsy w Iz­ra­e­lu, gdy ten objął urząd prezydenta.

Z reguły nowa głowa państwa najpierw składa wizytę w krajach ościennych i znaczących krajach Europy. Tak nakazuje elementarna zasada, obo­wią­zu­ją­ca w stosunkach dyplomatycznych, która dla Skubiszewskiego była obca. I co wówczas działo się w Izraelu?

  • Otóż ówczesny premier Izraela – Icchak Szamir „wygarnął” Wałęsie i oskarżył Polaków o współudział z Niemcami hitlerowskimi w zgo­to­wa­niu holokaustu Żydów i tworzeniu obozów koncentracyjnych.
  • Szamir, to ten sam żydowski szowinista, który w roku 1989 oznajmił świa­tu, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”.

Wówczas Wałęsa „sprowadzony do parteru”, płaczliwym głosem prze­pra­szał Żydów za „popełnione winy” Polaków w czasie II wojny światowej w sto­su­n­ku do „narodu wybranego”. Zatem trafne będzie określenie, że Skubiszewski to drugi szef izraelskiej dyplomacji.

Dzięki Skubiszewskiemu polski przemysł zbrojeniowy poniósł ogromne straty, gdy ten dbając o interesy lobby żydowskiego w Izraelu i USA, wywarł presję na Wałęsę, by ten wstrzymał eksport polskich czołgów do krajów arabskich.

Natomiast Czesi, pod wodzą Vaclava Havla – co prawda Żyda, ale bardzo utożsamiającego się z narodem czeskim – wyparli Polskę z rynku arabskiego i opanowali ten sektor, mimo początkowego sprzeciwu Izraela i USA.

  • Skubiszewski w porozumieniu z Geremkiem wyraził zgodę na tranzyt przez Polskę dziesiątków tysięcy Żydów rosyjskich na Zachód i do Izraela.
  • Tak zadbał o interesy „swoich” mocodawców, że kilka tysięcy ży­do­w­skich imigrantów osiedliło się na stałe na terenie Polski.

Podobnie jak Wałęsa, Skubiszewski był megalomanem. Uważał on, że zasługi dla polityki zagranicznej (zapewne polityki zagranicznej Izraela!) ma tak ogromne, iż śmiało może kandydować na stanowisko se­kre­ta­rza generalnego ONZ.

Tak zapatrzony w siebie, pozwolił sobie na świadome okłamanie spo­łe­cze­ń­stwa, jakoby był jedynym z głównych kandydatów na to stanowisko.

W rzeczywistości było 14 kandydatów. Okazało się, że wyniosły Sku­bi­sze­w­ski we wstępnej weryfikacji uplasował się na 10 miejscu.

  • Nie potrafił przełknąć tej porażki, jak prawdziwy mężczyzna, więc za­cho­wu­jąc się jak hipokryta i prostak, wysłał do sekretarza generalnego ONZ pismo, w którym poinformował, iż ubolewając, wycofuje swoją kan­dy­da­tu­rę z powodu pełnienia jakże ważnych funkcji państwowych.

Ale to jeszcze nie koniec jego zapędów na światowe i europejskie sa­lo­ny. Otóż z uporem megalomana zabiegał o stanowisko sędziego Mię­dzy­na­ro­do­we­go Trybunału Sprawiedliwości.

  • W głosowaniu w Radzie Bezpieczeństwa nie uzyskał ani jednego gło­su,
  • natomiast w głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ, na 180 gło­su­ją­cych uzyskał poparcie dziesięciu.

Jak niskimi pobudkami kierował się Skubiszewski przy ubieganiu się o tę funkcję, niech świadczą jego słowa: „Bardzo poważne środowiska zagraniczne chciały mego wejścia do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Byłem zmuszony do zrezygnowania z tej fuchy, tracąc 12 tysięcy dolarów miesięcznie, zwolnionych od podatku, a jeszcze 6 tysięcy przyszłej emerytury”.

Tak wyrażona małostkowość i egoizm zdeklasowała jego do reszty, jako polityka.

Po odejściu z rządu został przewodniczącym Trybunału Rozjemczego USA - Iran oraz sędzią ad hoc Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.

Zmarł 8 lutego 2010 po krótkiej chorobie związanej z kontuzją sta­wu bio­dro­we­go.

 

 

RFN uznała zachodnią granicą Polski, ale w każdej chwili niemiecki trybunał kon­sty­tu­cyj­ny może to uznać za sprzeczne z niemiecką konstytucją” – przekonuje Ja­nusz Korwin-Mikke.

“Jeszcze w sprawie Niemiec. Formalnie jesteśmy nadal w stanie wojny (!!) – obowiązuje jedynie rozejm z Poczdamu. RFN uznała zachodnią granicą Polski – ale w każdej chwili niemiecki trybunał konstytucyjny może to uznać za sprzeczne z niemiecką konstytucją” – tłumaczy Korwin-Mikke na swoim koncie na Facebooku.

“Śp. Małgorzasta Thatcherowa dwukrotnie przypominała mi, że chciała (do czego miała prawo!!) zavetować zjednoczenie Niemiec – jeśli Niemcy nie podpiszą traktatu pokojowego. Ustąpiła, bo prosił Ją o to… śp. Krzysztof Skubiszewski (agent ps. “Kosk” – przypuszczalnie przez Niemców szantażowany ujawnieniem, że był TW – i homosiem), ówczesny “polski” minister SZ” – przypomina Korwin Mikke.

“Jeśli ktoś twierdzi, że podpisanie traktatu pokojowego to “czysta formalność, po co się czepiać…” to niech odpowie na pytanie. DLACZEGO W TAKIM RAZIE RFN KATEGORYCZNIE ODMAWIA DOPEŁNIENIA TEJ DROBNEJ FORMALNOŚCI?” – pyta lider partii KORWiN.


sobota, 11 kwietnia 2026

                          TUZY ELITY

                              Marek Siwiec

 

 

Konfident SB – TW „Jerzy”
(ur. 13 marca 1955 w Piekarach Śląskich) – lewacki polityk, dziennikarz, poseł na Sejm I i II kadencji, od 2004 deputowany do Parlamentu Eu­ro­pej­skie­go, w latach 2007–2009 jego wice­prze­wod­ni­czą­cy, z wykształcenia inżynier i dziennikarz.
Ojciec wysoki dygnitarz komunistyczny PRL pracował jako wicedyrektor tar­no­brze­skie­go kombinatu siarkowego "Siar­ko­pol", matka była ko­mu­nis­tycz­nym prokuratorem.

Marek Siwiec w 1980 ukończył studia na Akademii Górniczo-Hutniczej, a w 1989 Podyplomowe Studium Dziennikarstwa. W latach 1980–1982 zajmował stanowisko asystenta w Instytucie Elektrotechniki AGH, a od 1981 do 1982 odbył staż w GAS and Fuel Corporation of Victoria. Działał w organizacjach studenckich, od 1977 do rozwiązania był członkiem komunistycznej PZPR. Od 1985 do 1987 pracował jako redaktor naczelny dwutygodnika "Student" w Krakowie oraz sekretarz komisji finansowej Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, a następnie w latach 1987–1990 był redaktorem naczelnym tygodnika "itd". Prowadził też w Telewizji Polskiej program Otwarte studio. W czasie ostatniego zjazdu PZPR został redaktorem naczelnym "Trybuny Kongresowej" (doraźnej mutacji "Trybuny Ludu"). Był członkiem-założycielem Socjaldemokracji RP, wszedł do władz krajowych partii, został też pierwszym redaktorem naczelnym "Trybuny".

Od 1991 do 1992 pełnił funkcję dyrektora generalnego powiązanej z Art-B spółki Print AB.

Od 1991 do 1997 był posłem na Sejm z województwa kaliskiego. W latach 1993–1996 zasiadał jednocześnie w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Był delegatem do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Od 1996 pełnił funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP, a od lutego 1997 szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Ponownie powołany na to stanowisko w grudniu 2000, sprawował je do czerwca 2004. W 2000 ujawniono epizod powitania prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na lądowisku w Ostrzeszowie z września 1997. Marek Siwiec, po wyjściu z helikoptera, ucałował ziemię i uczynił znak krzyża. Zdjęcia z tego wydarzenia były wykorzystywane przez komitet wyborczy Mariana Krzaklewskiego w trakcie kampanii prezydenckiej.

Od stycznia 2005 do czerwca 2006 pełnił funkcję przewodniczącego Stowarzyszenia Ordynacka [3] . Był członkiem komitetu wyborczego Włodzimierza Cimoszewicza w wyborach prezydenckich w 2005. Został członkiem Rady Fundacji YES (Yalta European Strategy), przewodniczącym Stowarzyszenia European Friends of Israel, członkiem Global Leadership Council Colorado State University.

W listopadzie 2007 IPN ujawnił, że 21 marca 1986 został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik o pseudonimie "Jerzy". Przekazany w dniu 24.09.1987 r. do Wydz. VII Dep. III MSW i w dniu 20.11.1987 r. zarejestrowany pod nr. 104466. W dniu 19.01.1990 r. został wyeliminowany z powodu rezygnacji.19 stycznia 1990 został wyrejestrowany w związku z rezygnacją.

Mało pamięta się dziś o ważnym epizodzie w karierze M. Siwca - czasach jego współpracy z osławionymi macherami z Art.-B: Bogusławem Bagsikiem i Andrzejem Gąsiorowskim. Siwiec był dyrektorem generalnym, rzecznikiem prasowym, szefem wydawnictwa Art.-B i jednocześnie redaktorem naczelnym tygodnika "Monitor". W "Życiu Warszawy" pisano, że nawet "po ucieczce szefów ART.-B Siwiec nadal utrzymywał z nimi kontakty, jeżdżąc do Izraela i przywożąc materiały do przygotowywanej książki o historii tego przedsięwzięcia" (cyt. za "Życiem" z 27 października 1995 r., zob. również szeroką analizę związków M. Siwca z Art.-B w artykule A. Gargas "Jak Siwiec robił złote interesy z Art.-B", "Gazeta Polska", 3 kwietnia 1997 r.).

Jesienią 1991 r. Siwiec po raz pierwszy wszedł do Sejmu, stając się rzecznikiem postkomunistycznego SLD. Wiosną 1993 r. wybrano go do dziewięcioosobowej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Pół roku potem, po triumfie wyborczym SLD, Siwiec stał się prawdziwą szarą eminencją w KRRiT. We wspomnianym tekście z "Życia" z 27 października 1995 r. pisano, że "Siwiec zaciekle i skutecznie walczył o umieszczenie jak największej liczby ludzi związanych z SLD we władzach tworzonych w tym czasie rozgłośni publicznych".

W czasie kampanii prezydenckiej Kwaśniewskiego Siwiec został (nieformalnie) czołową postacią sztabu Kwaśniewskiego. Po jego triumfie wyborczym nagrodzono Siwca stanowiskiem sekretarza stanu w kancelarii Kwaśniewskiego. Na tym stanowisku zyskiwał coraz większe wpływy polityczne. We wspomnianym artykule "Życia" cytowano opinie J. Guzego: "Ta grupa, do której należy Siwiec, ma uniwersalne kwalifikacje do sprawowania władzy, są dobrzy w jej technice i jednocześnie wyprani z moralności".

Warto dodać, że Siwiec stał się m.in. nieformalnym łącznikiem pomiędzy Kwaśniewskim a środowiskami żydowskimi. Jak wiadomo, profitowały mu dawne związki z szefami Art.-B. Paweł Siergiejczyk pisał na ten temat w tekście: "Wszyscy (?) ludzie prezydenta" ("Nasza Polska" z 20 sierpnia 2002 r.): "Żadna ważniejsza impreza żydowska nie może się obejść bez Siwca - udziału, zaś on sam w ubiegłym roku został przewodniczącym Polskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Centrum dla Pokoju - instytucji założonej przez izraelskiego ministra spraw zagranicznych".

Niebywale wielkim skandalem stał się dokonany przez Siwca we wrześniu 1997 r. obrzydliwy wyczyn znieważenia postaci wielkiego Papieża-Polaka Jana Pawła II i idącej w parze z tym obrazy uczuć religijnych Polaków. Chodziło o sławny incydent na ostrzeszowskim lotnisku. Siwiec jako minister Kwaśniewskiego wysiadł z helikoptera, w obecności prezydenta RP zrobił znak krzyża i ironicznie, naśladując gesty Papieża, ucałował ziemię. Wytoczona w związku z tym Siwcowi sprawa o znieważenie przez szefa BBN głowy obecnego państwa i obrazę uczuć religijnych ciągnęła się kilka lat, ale ostatecznie została umorzona przez prokuraturę, co było do przewidzenia.

W wyborach europejskich w 2004 uzyskał mandat z województwa wielkopolskiego, gdzie kandydował z listy SLD-UP, W 2012 roku zrezygnował z członkostwa w SLD i związał się z Ruchem Palikota.

piątek, 10 kwietnia 2026

                           TUZY ELITY

                                Grzegorz Juliusz Schetyna

 

 

 Grzegorz Juliusz Schetyna (ur. 18 lutego 1963 w Opolu) – polityk i przedsiębiorca, z wykształcenia historyk.

Poseł na Sejm III, IV, V i VI kadencji, w latach 2007–2009 minister spraw wew­nętrz­nych i ad­mi­nis­tra­cji oraz wice­pre­mier w rządzie Donalda Tuska, w latach 2009–2010 przewodniczący klubu par­la­men­tar­ne­go Platformy Oby­wa­tel­skiej.

Od 8 lipca 2010 marszałek Sejmu RP oraz tymczasowo wykonujący obowiązki Prezydenta RP (do 6 sierpnia 2010).

Początkowo studiował prawo, w 1990 ukończył historię na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Na uczelni był przez kilka lat przewodniczącym Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Od 1988 przewodniczył Międzyuczelnianemu Komitetowi Strajkowemu NZS we Wrocławiu.

W 1989 wszedł w skład Ogólnopolskiego Komitetu Strajkowego NZS. Kwestionował ustalenia Okrągłego Stołu, zarzucając Lechowi Wałęsie nieuwzględnienie kwestii legalności NZS. W latach 1990–1991 był dyrektorem Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, a w latach 1991–1992 wicewojewodą wrocławskim. Współtworzył Radio Eska na Dolnym Śląsku (razem z Rafałem Dutkiewiczem), był także właścicielem koszykarskiego klubu Śląsk Wrocław.

W latach 1997–2007 sprawował mandat posła III, IV i V kadencji – początkowo z okręgu wrocławskiego, a od 2005 z legnickiego. W wyborach parlamentarnych w 2007 został wybrany posłem VI kadencji, otrzymując 54 345 głosów.

Należał do KLD i Unii Wolności. Od 2001 działa w Platformie Obywatelskiej. Pełnił (w latach 2001–2003 i 2004–2010) funkcję sekretarza generalnego tego ugrupowania, następnie został I wiceprzewodniczącym partii (od 2010). Kierował też jej dolnośląskimi strukturami.

Od 16 listopada 2007 minister spraw wewnętrznych i administracji oraz wicepremier w rządzie Donalda Tuska. 7 października 2009 podał się do dymisji. Dwa dni później wybrany został szefem klubu parlamentarnego PO. Prezydent Lech Kaczyński odwołał go ze składu Rady Ministrów i zajmowanych urzędów dnia 13 października.

5 lipca 2010 został ogłoszony kandydatem Platformy Obywatelskiej na stanowisko Marszałka Sejmu w miejsce Bronisława Komorowskiego, który zrezygnował z tej funkcji po wyborze na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. 8 lipca 2010, 277 głosami za do 121 przeciw i przy 16 wstrzymujących się, został wybrany na marszałka Sejmu.


Schetyna zablokował Kresowiaków !!!

"Sejm RP oddaje hołd ofiarom zbrodni o znamionach ludobójstwa, popełnionej przez Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej Kresów Wschodnich ustanawia dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian" - brzmi treść projektu uchwały.

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna nie dopuścił do poddania pod głosowanie projektu uchwały w sprawie ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian. Powodem decyzji mogą być plany Bronisława Komorowskiego dotyczące wspólnego upamiętnienia przez parlamenty Polski i Ukrainy pomordowanych mieszkańców Kresów II RP. Problem jednak w tym, że - jak wskazują Kresowiacy - prezydencka inicjatywa wcale nie musi blokować ustanowienia dnia poświęconego ofiarom ludobójstwa popełnionego przez ukraińskich nacjonalistów.

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna rozmawiał z przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy Wołodymyrem Łytwynem na temat projektu uchwały w sprawie ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian - poinformowała doradca marszałka Sejmu Wioletta Paprocka.

Według Paprockiej, Schetyna stwierdził w rozmowie z przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy, że nie zostały jeszcze podjęte ostateczne decyzje w sprawie uchwały, a jeśli będą podejmowane zostaną skonsultowane ze stroną ukraińską.

Według informacji na internetowej stronie parlamentu Ukrainy, Łytwyn i Schetyna mówili planowane wydanie wspólnego oświadczenia parlamentów obu krajów o ustanowieniu Dnia Pamięci i Pojednania Ukraińców i Polaków oraz porozumieli się w sprawie wspólnego udziału w Festiwalu Kultury Ukraińskiej, który odbędzie się 2 lipca w Koszalinie.

W imię poprawności politycznej oraz zbliżającego się Euro 2012 polskie ofiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów powinny być ...zapomniane. [ wg.Schetyny]


czwartek, 9 kwietnia 2026

                           TUZY ELITY     

                                                           Marek Sawicki


(ur. 8 kwietnia 1958 w Sawicach-Dworze, pow. sokołowski) – polityk PSL i inżynier rolnik, od 1993 poseł na Sejm (II, III, IV, V, VI i VII kadencji). Od 2007 do 2012 minister rolnictwa i rozwoju wsi w pierwszym i drugim rządzie Donalda Tuska.

 

 

 Polski goj na u­słu­gach mię­dzy­na­ro­do­we­go lobby uboju rytualnego zwierząt (żydowskiego i muzułmańskiego), zwo­len­nik mor­dów ry­tu­al­nych czyli pod­rzy­na­nia zwierząt na żywca bez ich og­łu­sza­nia!

W 1983 ukończył studia na Wydziale Rolniczym Wyższej Szkoły Rolniczo-Pedagogicznej w Siedlcach. W 1996 ukończył studia podyplomowe w zakresie wspólnotowego prawa rolnego w Instytucie Prawa Rolnego Polskiej Akademii Nauk.

W 2006 obronił pracę doktorską poświęconą uprawie ziemniaka na Akademii Podlaskiej w Siedlcach.

W latach 1983–1986 był asystentem w Wyższej Szkole Rolniczo-Pedagogicznej w Siedlcach. Od 1987 do 1988 pracował jako inspektor w Cukrowni Sokołów Podlaski. W latach 1989–1990 był nauczycielem w Zespole Szkół Rolniczych w Sokołowie Podlaskim. W latach 1990–1996 pełnił urząd wójta gminy Repki, do 1994 zasiadał także w radzie gminy. W latach 1996–1997 pełnił w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Łączności, pełnomocnika rządu ds. telekomunikacji na wsi. Jest właścicielem indywidualnego gospodarstwa rolnego.

Od 1985 jest członkiem Związku Ochotniczych Straży Pożarnych, zasiadał w prezydium zarządu wojewódzkiego ZOSP.

Od 1988 należał do komunistycznego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego (Czerwoni ludowcy), a od 1990 jest członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Marek Sawicki swoją karierę rozpoczął pod koniec lat 80, wstępując za namową Waldemara Pawlaka (którego poznał działając w Ochotniczej Straży Pożarnej) do komunistycznego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego( Czerwoni ludowcy). W 1990 roku partia przekształciła się w Polskie Stronnictwo Ludowe, a sam Marek Sawicki został z ramienia ugrupowania wójtem gminy Repki. Urząd sprawował przez 6 lat. W między czasie został też wybrany na posła drugiej kadencji Sejmu, podczas której przez rok zajmował stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Łączności.

Od 1997 roku zaczął zasiadać w najwyższych organach partii. Najpierw piastował urząd wiceprezesa Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL, następnie był sekretarzem Rady Naczelnej PSL, a w 2008 został ponownie wiceprezesem NKW partii. Przez większość czwartej kadencji Sejmu sprawował stanowisko szefa klubu parlamentarnego - do momentu, gdy latem 2004 roku zastąpił go Waldemar Pawlak. W tym samym czasie poniósł też kolejną porażkę, przegrywając wybory do Europarlamentu.

Mimo to Sawickiemu udało się dostać do Sejmu w kolejnej kadencji. Po przedterminowych wyborach w 2007 roku i zawiązaniu koalicji PO - PSL polityk objął w nowym rządzie stanowisko ministra rolnictwa.

Z pierwszej kadencji został zapamiętany przez opinię publiczną głównie ze stanowczego sprzeciwu wobec reformy KRUS-u. Z drugiej kadencji związany z aferą taśmową PSL, aferą solną, aferą suszu jajecznego i aferą uboju rytualnego!

16 listopada 2007 objął urząd ministra rolnictwa i rozwoju wsi w pierwszym rządzie Donalda Tuska. W wyborach w 2011 po raz szósty wybrano go do Sejmu. W drugim rządzie Donalda Tuska zachował stanowisko ministra rolnictwa i rozwoju wsi.

16 lipca 2012 media ujawniły nagranie rozmowy między byłym prezesem ARR Władysławem Łukasikiem i prezesem kółek rolniczych Władysławem Serafinem, w której pierwszy z nich sugerował m.in. nepotyzm i niegospodarność w spółkach Skarbu Państwa, jakich mieli się dopuszczać działacze PSL uznawani za związanych z Markiem Sawickim. Marek Sawicki złożył dymisję 18 lipca 2012. 26 lipca 2012 został odwołany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego ze stanowiska ministra rolnictwa i rozwoju wsi.

Afera Solna

Afera solna rozpoczęła się po tym, jak CBŚ i poznańska prokuratura ustaliły, że trzy firmy sprzedawały sól niejadalną, szkodliwą dla zdrowia, używaną m.in. do posypywania zimą dróg, jako sól spożywczą. Odbiorcami byli głównie odbiorcy hurtowi, ubojnie rytualne, wytwórnie wędlin, mleczarnie i piekarnie. Proceder mógł trwać nawet od 1997 roku.

Z ustaleń śledczych wyłania się cały obraz afery solnej. Na na terenie Wielkopolski nabywano sól wypadową, stanowiącą odpad przemysłowy, a następnie po osuszeniu, sól pakowana była w worki i sprzedawana jako pełnowartościowa sól spożywcza. Odbiorcami soli były zakłady na terenie Wielkopolski, w woj. kujawsko-pomorskim i mazowieckim.

Śledczy zajmujący się aferą solną podejrzewają, że do takiego procederu mogło dochodzić od kilku lat, a każda z firm wprowadzająca sól wypadową do obrotu, kupowała średnio około tysiąca ton miesięcznie tego produktu.

Minister rolnictwa Marek Sawicki nie ujawnił listy firm produkujących żywność z użyciem soli wypadowej – ze względu na ich powiązania z PSL! (sól taka była stosowana w ubojniach rytualnych w Polsce m.in. do uszlachetniania odpadów koszernych dla gojów czyli Polaków)

Sam zaś twierdził że sól wypadowa jest...smaczna i zdrowa!

Afera Suszu Jajecznego

Nieuczciwi przedsiębiorcy spod Kalisza latami igrali ze zdrowiem, a nawet życiem Polaków. Żeby sprzedać susz jajeczny z dodatkowym zyskiem, podrabiali go. Tak jak w przypadku fałszowanej soli polegało to na kupowaniu tańszego półproduktu. Były to... zepsute jaja. Strach pomyśleć, co jeszcze trafiało do fałszywego suszu. Wykryto w nim kawałki kości zwierząt, metale ciężkie. Z rynku wycofano 300 ton skażonej suszem żywności. To głównie ciasta, słodkie bułki, pączki, a także makarony, wędliny, pasztety, produkty uboju rytualnego, kluski śląskie, gotowe pierogi.

Niebezpieczne są zwłaszcza bakterie coli i salmonella. Wykryto też kadm i ołów. Fakt, że w suszu były groźne bakterie to już bardzo poważna sprawa. Taka żywność wywołuje ostre biegunki, które mogą prowadzić do odwodnienia - ostrzega ekspert.

Jak to możliwe, że proceder oszustów trwał latami? Według "Gazety Wyborczej" szef kaliskiego sanepidu to... szwagier właściciela firmy Viga, producenta fałszywego suszu! Do siedzib oddziałów inspektoratu sanitarnego w Kaliszu i Nisku weszli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Właściciel Vigi Krzysztof Z. (56 l.) został zatrzymany.

Susz jajeczny, który jest do produkcji makaronów, wędlin, ale także ciast i pieczywa zawierał śladowe ilości jajek. Producent dosypywał do niego za to dużo suszu rybnego z dodatkiem wapnia i kurkumy. Produkt może być rakotwórczy.

Minister Sawicki pytany o to, czy Polacy dowiedzą się gdzie trafiał trefny susz jajeczny, zrzuca odpowiedzialność na prokuraturę – To jest ich decyzja, czy powiadomią społeczeństwo.

PSL było przeciwne ujawnieniu listy firm które stosowały taki susz jajeczny w swoich produktach!

Afera Taśmowa PSL

Wyprowadzanie z państwowej firmy gigantycznych funduszy, trak­to­wa­nie jej jako prywatnego folwarku, informacje o układach towarzyskich w urzędach - takie sprawy poruszali w rozmowie, były szef Agencji Rynku Rolnego Władysław Łukasik i polityk PSL Władysław Serafin. Sen­sa­cyj­ny zapis rozmowy opisujący pozbawione kontroli społecznej me­cha­niz­my zjawisk na styku polityki i biznesu publikuje "Puls Biz­ne­su".

 

Sawicki i Serafin – kumple z PSL
 

Andrzej Łukasik został odwołany z funkcji szefa Agencji Rynku Rolnego. W tym kontekście żali się Serafinowi opowiadając o sytuacji panującej w resorcie rolnictwa. Mówi, że na decyzję o odwołaniu podjętą przez ministra Marka Sawickiego, miał Andrzej Śmietanko, dyrektor generalny w państwowej spółce Elwarr, zajmującej się handlem zbożem, któremu utrudniał wyprowadzanie publicznych pieniędzy.

"Oni są tam zaprzyjaźnieni towarzysko, myślę, że biznesowo i w każdym innym obszarze. Także razem imprezują i w różny sposób to raz. On traktuje ten Elewarr(spółka należąca do ARR) jako swoją spółkę." - powiedział Władysław Łukasik, były szef Agencji Rynku Rolnego.

Łukasik wymienia nazwiska Dyrektora Generalnego Elewarru i członka rady nadzorczej jej spółki córki — TDM Arrtrans Andrzeja Śmietanko i Anity Szczykutowicz Dyrektora departamentu promocji i komunikacji ministerstwa rolnictwa kierowanego przez Marka Sawickiego.

"Także mecenas to jest słup. Ja nie chciałem się na to zgodzić, wymusili to na mnie z ministrem, że on ustępuje z prezesa. Bo ja wolę, żeby on był prezesem, a nie słup. A w ten sposób to słup wszystko mu firmuje. A to, co Andrzejek lubi, za nic on sam nie odpowiada. Wiesz, on sobie może wnioskować… On zawnioskował o wynagrodzenie 50 tysięcy złotych miesięcznie. Ja mu tego nie mogłem podpisać, ale ten słup mu podpisał. Miesięcznie..." - mówi były szef Agencji Rynku Rolnego o kulisach korupcji

"Ale nie tylko to sobie wpisał. On sobie wpisał, na przykład, że nie 1 proc. udziału w zysku, tylko 3 proc. będzie miał. Albo teraz to on uważa, że 10 proc. powinien mieć. W ogóle, że te pieniądze — tam jest 90 milionów na koncie — że to w ogóle wszystko jest jego. I on to, powiedzmy, w sposób bardzo taki różny to eksploatuje" - czytamy w scenogramie rozmowy opublikowanej przez "Puls Biznesu".

W rozmowie padają też nazwiska byłego wiceminstra pracy Mirosława Mielniczuka, Andrzeja Łuszczewskiego pełniącego obowiązki prezesa ARR.

"Więc oni wszyscy traktują to jako swój folwark teraz. Czy tam Mielniczuk taki, to teraz gabinet mu szykują" - ujawnia w rozmowie Łukasik.

"Chociaż formalnie według ustawy, to żebyś wiedział, to nie jest całkiem legalne p.o. [pełniącym obowiązki, chodzi o Łuszczewskiego — red.]. Dlatego, że w ustawie nie przewidziano czegoś takiego jak p.o. i premier właściwie powinien najpierw ogłosić konkurs, a potem dopiero zrobić, albo zmienić przepis. Ale tam pal sześć. Zrobili, jak zrobili. To będzie trwać dłużej, oni się nie będą śpieszyć z konkursem. Dlatego, że wygodnie jest dla Śmietanki, wygodnie jest dla tej całej bandy, tej grupy, żeby oni rządzili" - miał powiedzieć były szef szef ARR.

O sprawie miał być poinformowany minister rolnictwa - "...w listopadzie podszedłem i mówię, że tam współpracownicy różnie mówią o przemeblowaniu, przewietrzeniu...Jak ma tutaj minister jakiś inny pomysł… On mówi: nie słuchaj plotek, pracuj, jak coś, to będziemy rozmawiać" - relacjonuje Łukasik.

"On wymyślił, że on odejdzie z tego prezesa, bo tu go ustawa kominowa hamuje. Chociaż też ją tam całkiem nie przestrzegano w tym wypadku, bo on miał dziewięć średnich w sumie, dziewięć średnich plus udziały w zysku — uważał, że to jest mało — i nieograniczoną ilość kosztów, jakie sobie chcesz. Od Honolulu po wszystkie wyjazdy, cały świat, co chcesz. Nie wiadomo, co wszystko. Nieograniczona liczba. Jak coś, to refakturujesz jako usługi prawnicze, czy coś, bo tam są podpięte, wiesz, kilka firm, jeszcze jest Zamość podległe i te w Łodzi Atlas, czy dowolna ilość. Ale dobra, to tam ja taki upierdliwy nie byłem. Wymyślił, że on sobie wynagrodzenie praktycznie podwoi. I to było w tajemnicy przede mną." - mówi dalej

"Rada nadzorcza Elewarru, czyli Łuszczewski, Groszek i tam jeszcze Śmietanko, Szczykutowicz, o i tam jeszcze znajomi od niego są. Sąsiad do tej rady, on takich pobrał w tajemnicy pojechali do Mołdawii, tam była rada nadzorcza. Utworzyli przedstawicielstwo. No przedstawicielstwo mogli otworzyć. Pracownika zatrudnili tak jakiegoś tam. Natomiast, natomiast nie, samego kapitału nie wytransferowali. Ja zresztą rozmawiałem z tą prezes z Łodzi i mówiłem, że powinna mieć jakieś dokumenty trochę lepsze na… bo wiesz wysłać za granicę kilka milionów to ja się nie spieszę. Więc powiedziałem, że ja takiej zgody dla Elewarru nie daję. Ona jak chce niech sobie działa. Nie utworzyli tej spółki. Potem, za miesiąc się wygadał Śmietanko, jaki interes popsułem. On chciał te kilka milionów, żeby ta spółka w Mołdawii powstała i natychmiast przeniosła do innej spółki jako wkład 20 procent w spółce, gdzie byłby Polski Cukier, Pol-Mot i jeszcze ktoś i Elewarr miałby…" - zdradza kulisy afery Łukasik

"Śmietanko ma w tym udział jeden, drugi… bo on uważa, że cały, że cała ta spółka... On chce się tam okopać i uwłaszczyć. Tam w tej chwili jest około 80 milionów na koncie. Spółka jest warta, nie wiem, około 150-160 milionów, spółka ta Elewarr...On de facto tak to chce prywatyzować, żeby to było jego, żeby to było nieodwołalne i wiecznie jego. Czyli każda ich koncepcja jest dobra, w którym to się staje jego." - opowiada o planach uwłaszczenia spółki skarbu państwa.

Łukasik mówi o bezkarności tych działań - "NIK za bardzo się tego nie wnika. NIK tam patrzy, czy nie przekroczył ustawy kominowej. CBA itd. i ci inni, oni się tam takimi rzeczami tam na razie…. To jest totalnie bezkarne, to ci mówię." - czytamy w stenogrami rozmowy opublikowanej przez dziennik.

- "Włos mi dęba staje na głowie, Władek" - nie może uwierzyć Władysław Serafin, szef kółek rolniczych.

Cały stenogram dostępny stronach portalu "Puls biznesu". Gazeta podkreśla, że nie zna okoliczności utrwalenia rozmowy, ale ze względu na jej treść, czuje się w obowiązku ją upublicznić.

Afera Uboju Rytualnego

Afera wybuchła na początku 2013 roku na skutek prób„siłowego” zalegalizowania w Polsce, krwawego i okrutnego uboju rytualnego zwierząt pod naciskiem międzynarodowego lobby ubojowego, którego interesy reprezentuje Minister Rolnictwa – Stanisław Kalemba i PSL!!!

Rząd PO-PSL chce zalegalizowania uboju rytualnego, czyli podrzynania na żywca zwierząt bez ich ogłuszania. Minister rolnictwa zapowiedział, że ustawa zabraniająca tego procederu powinna zostać znowelizowana. Zdaniem Stanisława Kalemby jest to konieczne ze względu na poszanowanie grup wyznaniowych w Polsce które stanowią 0,01% populacji oraz utrzymanie rosnącego eksportu takiego mięsa czym jest najbardziej zainteresowany PSL.

Polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis rozporządzenia ministra rolnictwa, który pozwala na rytualne zabijanie zwierząt, jest sprzeczny z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to - z konstytucją. Zakwestionowany przepis stracił moc prawną z końcem 2012.

Decyzja Polskiego Trybunału rozwścieczyła Europejskie Stowarzyszenie Żydów (EJA) w Brukseli , które zaapelowało do polskich i unijnych władz o natychmiastową zmianę tego orzeczenia, zgodnie z zaleceniami EJA. Rabbin Menachem Margolin wysłał w tej sprawie list do polskiego prezydenta i ministra sprawiedliwości z żądaniem natychmiastowego wykonania zalecenia EJA.

W swym liście udając naukowca stwierdził autorytarnie: Jest dowiedzione naukowo, że koszerne zabijanie zwierząt nie sprawia im bólu. Przeprowadzono wiele eksperymentów sprawdzających system nerwowy zwierząt, z których wynika, że nie czują one bólu albo wpadają w nagły szok, który nie dopuszcza sygnału bólu do mózgu z powodu nagłego spadku ciśnienia krwi w mózgu”. (jest to typowa retoryka nazistowska!)

Ubój rytualny, praktykowany w tzw. „kulturze judaizmu i islamu”, kulturze okrucieństwa i zła znajduje uzasadnienie w religijnej ortodoksji. Rytuał uboju należy do zbioru reguł, ściśle określających co jest właściwe, "czyste" (kosher, halal) a co niewłaściwe, "nieczyste". Reguły te, ich zakres i praktyczne szczegóły ich stosowania, są jednak dalece niejednolite i zmienne. Ubój rytualny zasadniczo wyklucza pozbawianie zwierzęcia przytomności. Z przyczyn trudnych do racjonalizacji, motywowanych tradycją, opartą na interpretacji świętych tekstów, choć nigdzie w nich nie jest jednoznacznie nakazany. Mordowane ubijane zwierzę traktowane jest jako uczestnik rytuału, co wymaga by było "czyste", tj. pozbawione chorób i wad, a taką właśnie był by brak przytomności. Mordowanie odbywa się głównie po to aby zaspokoić instynkty sadystyczne oprawców którzy dokonują tych mordów oraz nabić kasę ich zleceniodawcom czyli mułłom i rabinom oraz ich pośrednikom!

Dla Żydów i Muzułmanów przytomność i świadomość to „naukowo” stwierdzona wada i choroba!!!

W praktyce ubój ten polega na specjalnym unieruchomieniu zwierzęcia i przecięciu obu tętnic szyjnych razem z tchawicą i przełykiem. Jednak bez naruszenia kręgów i tętnic kręgowych, które podtrzymują ukrwienie mózgu,tak aby cierpiało jak najdłużej! W rezultacie zwierzę jest przytomne, cierpi i szamoce się w długiej agonii ku uciesze jej oprawców!

Od 2013 rozpoczęła się brutalna nagonka na Polskę i Polaków, bo międzynarodowe lobby ubojowego straciło nagle spore zyski z rynku polskiego!

W Polsce interesy lobby ubojowego, reprezentują goje z PSL oraz tercet egzotyczny czyli żydowska tajna organizacja B'nai B'rith (po hebrajsku: Synowie Przymierza) i Związek Wyznaniowy Gmin Żydowskich w RP oraz Muzułmański Związek Religijny w RP.

"Jewish Cronicle" - jedno z najstarszych pism żydowskich wydawane na Wyspach Brytyjskich alarmuje, że zakaz uboju rytualnego w Polsce może zagrozić dostawom mięsa koszernego i mięsa halal do szeregu państw islamskich a to poważne straty finansowe. Polska jest jednym z największych dostawców takiego mięsa spożywanego przez wyznawców judaizmu i islamu w Europie, Izraelu oraz Turcji. "Jewish Cronicle" donosi też o tym, że rynek koszernego jedzenia na Wyspach Brytyjskich, ale i na całym kontynencie "dostał poważny cios". "Polska to jeden z liderów w dostawach koszernego mięsa. Z niej pochodzi jedna piąta mięsa zjadanego we Francji i Izraelu" -Gazeta cytuje Henry'ego Grunwalda, przewodniczącego brytyjskiego stowarzyszenia "Szechita" dbającego m.in. o czystość mięsa pozyskiwanego z rytualnego uboju, który stwierdził, że "ta decyzja to zagrożenie dla żydowskiego sposobu życia".

Redakcja "Jewish Cronicle" stwierdza wyrok, który nadszedł z Polski, traktuje jako "kolejny w ostatnim czasie atak na praktyki wyznawane przez Żydów, po toczącej się w Niemczech batalii dotyczącej rytualnego obrzezania". "Ubój jest też zagrożony w kolejnych krajach, np. w Holandii i może się okazać, że wyrok ogłoszony w Polsce stanie siędrogowskazem dla innych krajów, które mierzą się z pozwami obrońców praw zwierząt"

Ze względu na olbrzymią korupcje w Polsce, międzynarodowe lobby żydowskomuzułmańskie znalazło - grupę polskich skorumpowanych i głupich gojów z PSL którzy za kasę wykonają krwawą i brudną robotę a nawet złamią polskie prawo!!!

Schemat korupcyjny jest prosty: lobby zleca PSL zalegalizowanie tego krwawego procederu, poprzez kupowanie przychylności urzędników i posłów RP aby wprowadzić do polskiego prawa zapisy zgodne z ich życzeniem. Ubojnie (PSL) dokonują krwawych mordów rytualnych na zwierzętach i eksportują tak pozyskane mięso na eksport do Izraela i krajów muzułmańskich. Zarobioną tak krwawo kasę przeznaczają na wsparcie PSL i lobbowanie w rządzie i parlamencie! Polskie goje wykonują brudną i krwawą robotę ale frykasy finansowe trafiają już tylko do zleceniodawców z lobby ubojowego!

Goje z PSL służą lobby ubojowemu zgodnie z zaleceniem rabina Owiada!

Rabin Owadia Josef, duchowy przywódca partii Szas (nacjonalistyczno-rasistowskiej) wchodzącej w skład koalicji rządzącej Izraelem oznajmił, że "goje rodzą się po to, by służyć Żydom". – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będąorać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie -zapowiedział rabin podczas przemówienia w synagodze. Potem porównał osoby, które nie są Żydami do... zwierząt pociągowych.

Zdaniem rabina, gdyby goje nie mogli służyć Żydom "nie mieliby po co istnieć".Tłumacząc zaś długowieczność ludzi pochodzenia nie-Żydowskiego rabin Josef użyłplastycznej metafory porównując takich ludzi do... osłów. – Wyobraźcie sobie, że zdechłwam osioł. Stracilibyście w ten sposób pieniądze. To jest taki sam sługa. Właśnie dlatego goj otrzymuje długie życie. By dobrze pracować dla Żyda - mówił rabin.

Afera uboju rytualnego w Polsce - to jedna z największych afer RP!

I etap tej afery - to tajne porozumienie Głównego Lekarza Weterynarii RP – Janusza Związka z naczelnym Rabinem Polski - Michaelem Josephem Schudrich z dn. 13.12.2011 przekazujące mu faktyczną kontrolę nad polskimi rzeźniami?! Z porozumienia tego wynika, że jednostka państwowa czyli Inspekcja Weterynaryjna przekazała nielegalnie i niezgodnie z prawem swoje ustawowe zadania w kwestii kontroli polskich ubojni - związkowi wyznaniowemu?! Rabin nie ukrywa radości z interesu jaki zrobił z polskim gojem i liczy na olbrzymie zyski. Całe to porozumienie ma charakter korupcyjny i ze względu na złamanie polskiego prawa, sprawą ta powinno zająć się CBA.

II etap afery to - tzw. „szybka ścieżka” którą wprowadził na życzenie lobby ubojowego, Minister Rolnictwa -Kalemba (PSL) chcąc w ten sposób ominąć prawo oraz wymagane szerokie konsultacje społeczne, zastępując je doraźną konsultacją z zaprzyjaźnionymi firmami i stowarzyszeniami, które są powiązane interesami z PSL i które kierując się tylko własnym zyskiem chcą zalegalizować ten okrutny proceder w Polsce. Lobby ubojowe które zleciło „szybką ścieżkę”kupiło sobie przychylność urzędników państwowych , którzy dokonali zmian w Ustawie o Ochronie Zwierząt zgodnie z ich zaleceniami, co ma charakter korupcyjny oraz przy okazji naruszyło ustawę lobbingową (sprawa dla CBA).

III etap to – „decyzja Premiera Tuska” który „umył ręce” mówiąc do PSL to wasz biznes nie mój, ulegając w ten sposób lobby ubojowemu, jedyną jego rozterką było to czy zwierzęta podrzynane na żywca cierpią czy nie i zastanawiał się jak można zbadać odczuwanie bólu w oparciu o ryk zarzynanych zwierząt!!! Ciekawostką jest fakt że kancelaria Premiera RP jest całkowicie kontrolowana przez żydowską tajną organizację B'nai B'rith (po hebrajsku: Synowie Przymierza). Decyzja Donalda Tuska w tej sprawie była ściśle związana z jego zabiegami o lukratywną posadę w Komisji Europejskiej o obsadzie której decyduje EJA(Europejskie Stowarzyszenie Żydów). Kontrakt był prosty stanowisko w zamian za zalegalizowanie procederu uboju rytualnego na eksport kontrolowany przez EJA!!!

IV etap to Sejm – to właśnie w nim zapadnie decyzja dlatego skorumpowane PSL próbuje przekupić innych posłów aby wsparli lobby ubojowe!

Polsce i Polakom odgrażają się ortodoksyjni Żydzi i islamiści, tak w kraju jak i zagranicą!Polacy mają być zakładnikami i niewolnikami we własnym kraju oraz służyć pokornie swoim „nowym panom” z lobby ubojowego!

Od 1 stycznia 2013 - Ubój rytualny nielegalny? Owszem. Teoretycznie. Tylko co z tego, skoro w rzeczywistości bestialski proceder kwitnie w najlepsze? Reporterzy Tomasza Sekielskiego przygotowali wstrząsający materiał. Ale minister rolnictwa Kalemba z PSL udaje, że o niczym nie wie, a raczej nie chce wiedzieć bo dotyczy to PSL!!!

To nie był program dla ludzi o słabych nerwach. Być może nawet nie powinien się ukazać przed 22. Tym niemniej ukazał się i ujawnił całe bestialstwo i cynizm środowisk czerpiących zyski z uboju rytualnego. Temat podjął program Tomasza Sekielskiego "Po prostu" (TVP1). Jak udowodnili jego reporterzy wiele polskich rzeźni mimo faktu, że od pierwszego stycznia tzw. ubój rytualny (a więc uśmiercanie zwierząt bez ogłuszania, poprzez podcięcie im gardła i wykrwawienie) jest prawnie zakazany - prowadzi ten biznes nadal. Mięsem z takiego uboju są zainteresowani ortodoksyjni Żydzi i muzułmanie. Reporterzy "Po prostu" udając biznesmenów nagrali szereg rozmów z właścicielami rzeźni i pośrednikami handlowymi, którzy oferowali im mięso halali. Bez większych problemów udało im się też kupić drób z uboju rytualnego. Wypowiadający się w programie minister rolnictwa Stanisław Kalemba (PSL) twierdzi tymczasem,że nic mu nie wiadomo, by do takich wypadków w Polsce dochodziło. Jednak nie kryje, że robi wszystko, by taki ubój ponownie zalegalizować. Sprawa była już rozpatrywana przez radę ministrów.

Program Sekielskiego ujawnił w jaki sposób PSL łamało prawo wspólnie z ortodoksyjnym Żydami i islamistami dla których polskie prawo nie ma najmniejszego znaczenia.

Minister Kalemba został zapoznany z materiałem o przestępstwach dokonanych przez takie ubojnie i ich klientów i powinien natychmiast zgłosić ten fakt Prokuraturze !!! Jeżeli nie zgłosił takiego przestępstwa to on również podlega odpowiedzialności karnej zgodnie z kodeksem karnym!

W programie pokazano też zdjęcia z przeprowadzania takiego uboju. Pochodzą z materiałów szkoleniowych dla studentów weterynarii.

Są porażające. Dla­te­go po­win­ny zos­tać po­ka­za­ne tak­że par­la­men­ta­rzys­tom, którzy niebawem będą głosować w sprawie zalegalizowania tego procederu. Obowiązkowo!

28 maja 2013 podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi ujawniono kolejną aferę związaną z ubojem rytualnym!!!

Ujawniono że tylko 20-30% mięsa z jednego tak okrutnie zamordowanego zwierzęcia to mięso koszerne i jako „frykasy” idzie na eksport do Izraela i krajów islamskich? Reszta mięsa z tego zwierzęcia, które umiera w okrutnych męczarniach, to odpad koszerny dla gojów-Polaków! Po odpowiednim przerobieniu i wymieszaniu trafia na polskie stoły jako zdrowa i smaczna polska żywność ! Prawdopodobnie też i te ubojnie były zamieszane w aferę solną PSL (minister Sawicki) czyli używania soli drogowej do „uszlachetniania” mięsa i wędlin zamiast soli spożywczej. Ubojnie prowadzące ubój rytualny również celowo nie oznaczają swoich”produktów” aby oszukiwać w ten sposób konsumentów którzy prawdopodobnie nie kupowali żywności z takich firm a to też jest przestępstwem!

Dlaczego konsumenci nie są o tym informowani? Dlaczego Ministerstwo Rolnictwa trzyma to w tajemnicy?

Ubój halal to „miejsca pracy” tylko dla muzułmanów (tylko muzułmanin może tak okrutnie zabijać poprzez wypowiedzenie praktycznie szahady) zwierzęta zabijane są okrutnie i na żywca. Krew żyje a zwierzęta walcząc o życie dodatkowo pochłaniają duże ilości tlenu dodatkowo dotleniając swoją krew czyli dodając sobie energii (dotleniając mózg układ nerwowy i komórki ciała) i przedłużając bólu czyli agonię uśmiercania.

Żydzi do uboju koszer zatrudniają przeważnie skorumpowanych i chciwych gojów którymi sami pogardzają!

Polacy są przeciwni zalegalizowaniu uboju rytualnego wg CBOS z maja 2013 roku - 65 procent jego uczestników uznało, że prawo nie powinno dopuszczać uboju rytualnego i ta tendencja jest wzrostowa, obecnie szacuje się że już ponad 80% Polaków jest zadeklarowanymi przeciwnikami zalegalizowania uboju rytualnego zwierząt w Polsce!

Według pisma do którego dotarła "Rzeczpospolita", w resorcie Sawickiego szerzył się nepotyzm, dochodziło do licznych nadużyć przy przetargach, a z publicznych pieniędzy finansowano kampanie samorządowe i parlamentarne - w tym ministra.

- Część zawartych tam informacji się potwierdziła i została wykorzystana w innych kontrolach - powiedział rzecznik NIK Paweł Biedziak.

Jedną z tych informacji jest ta, że w Departamencie Rozwoju Obszarów Wiejskich, o którą starała się blisko setka kandydatów, wygrała córka bardzo znanego działacza PSL i znajomego ministra. Pracę w resorcie miały też dostać siostry spokrewnione z ministrem, a jeden z konkursów dyrektorskich wygrała nawet córka nauczycielki Sawickiego - pisze "Rz".

Mówi także o wątpliwościach związanych z finansowaniem spotów reklamowych i kampanii wyborczej samego ministra Sawickiego. Zarzuty do ministra i jego protegowanych dotyczą także licznych nadużyć finansowych w spółce Elewarr, która podlega pod Agencję Rynku Rolnego, a ta bezpośrednio ministrowi.

CBA ma listę co najmniej 51 krewnych, którym Sawicki załatwił intratne posady państwowe.

Nie róbcie nagonki na rolników! - grzmiał minister rolnictwa, Marek Sawicki (PSL). A po chwili, na tym samym oddechu, zaatakował... studentów! I oświadczył, że skoro żąda się od zamożnych rolników wyższych składek na KRUS, to także bogaci studenci też powinni zacząć płacić składki zdrowotne na ZUS.

Polityka PSL tak rozjuszył wyrok Trybunału Konstytucyjnego (2010), według którego opłacanie z budżetu państwa składki zdrowotnej wszystkich rolników, niezależnie od ich przychodów, jest niezgodne z konstytucją, a rząd ma 15 miesięcy na zmienienie tego.
– Nie wszyscy studenci są biedni – zauważył więc minister rolnictwa, argumentując, że jeżeli budżet przestanie łożyć na składkę zdrowotną rolników, powinien przestać też łożyć i na ubezpieczenie studiujących.
Studenci są oburzeni. – Bardzo wielu z nich żyje z miesiąca na miesiąc, ledwo wiążąc koniec z końcem. Przymus dodatkowego opłacania składki zdrowotnej mógłby oznaczać, że nie mogliby studiować – wyjaśnia Patry Stanisz, przewodniczący Rady Naczelnej Zrzeszenia Studentów Polskich.

Ceny żywności rujnują kieszenie Polaków, nieuczciwi handlowcy wciskają nam w sklepach przeterminowane produkty, a pazerni ubojowcy i producenci wędlin robią parówki ze zmielonych kości i skór oraz odpadów koszernych po uboju rytualnym. Jak reaguje minister rolnictwa, który sprawuje pieczę nad polskim rynkiem spożywczym?

Marek Sawicki - reklamuje się w telewizji, w spocie, który według mediów kosztuje nawet trzy miliony złotych.

Aktorstwo szefa resortu rolnictwa można było podziwiać w autoreklamie emitowanej w TVP, m.in. w przerwach meczów Euro 2012, czyli najdroższym czasie antenowym. Według portalu onet.pl, reklamówka Sawickiego może kosztować nawet 3 mln zł! Co pokazuje? Uśmiechniętego ministra, który zachwala polskie plony oraz informację, że Polska produkuje zdrową żywność.

Jakie korzyści daje ten drogi klip Polakom? Żadnych. A ministrowi Sawickiemu? Ogromne, bo przed milionami Polaków chwali się swoimi „osiągnięciami”. Szkoda tylko, że w reklamie zapomniał powiedzieć, że ta zdrowa żywność kosztuje krocie, a Polacy w pogoni za niskimi cenami kupują produkty spożywczopodobne. Choć akurat na to Sawicki ma nich poradę – powinni kupować... drogą żywność. – Jeśli sugerują się tylko ceną, to być może kupują produkty spożywczopodobne, a niekoniecznie zdrowe i wartościowe pod względem żywnościowym – stwierdził minister.

yły minister rolnictwa Marek Sawicki nie czuje żadnej odpowiedzialności za aferę Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Od strony prawnej czuję się niewinny, od strony moralnej także - oznajmił polityk PSL. Sawicki dodał także, że żałuje, iż media nagłośniły sprawę taśm PSL.

Sawicki nie czuje się winny, jednak podał się do dymisji. Zapytany o powody swojej rezygnacji odparł wymijająco, że to "ten system sprawowania władzy jest powszechny".

Były minister usprawiedliwił także sprawę nepotyzmu politycznego w jednym zdaniu. - Jeśli jest obszar, gdzie pracuje kilkanaście tysięcy ludzi, to wyeliminowanie zatrudnienia kogoś znajomego czy kuzyna nie jest łatwe - wyjaśnił Sawicki.

O Marku Sawickim

  • Sawicki nie tylko nie pokajał się i za swoje karygodne niedbalstwo, nie przeprosił, lecz cynicznie wytoczył mi proces. Zażądał przeprosin, odwołania zarzutów i 10 tysięcy złotych na rzecz PCK. Dziś Sąd Okręgowy w Łodzi oddalił powództwo Sawickiego przeciwko mojej skromnej osobie o ochronę rzekomo naruszonych dóbr osobistych. Oddalił - to za mało powiedziane. Sąd powództwo to zmiażdżył.

Autor: Janusz Wojciechowski
Źródło: Janusz Wojciechowski: bez wyrównania dopłat polska wieś zginie , rp.pl, 5 maja 2011

  • Znacząca liczba rolników została skrzywdzona przez rozporządzenie ministra rolnictwa. Jest ono niezgodne z ustawą ustalającą zasady, jakie powinny obowiązywać wszystkich, a także sprzeczne z Konstytucją, bo różnicuje rolników na lepszych i gorszych. Minister nie zadbał o wystarczającą ilość środków na ten cel i postanowił zmienić zasady przyznawania rent strukturalnych w trakcie trwania programu. To niedopuszczalne, gdyż z rolników spełniających te same kryteria jedni dostali renty, a inni nie.

Autor: Lucjan Cichosz
Źródło: Rolniku, nie przegap renty , naszdziennik.pl, 26 lipca 2011

A co o polskim goju Sawickim mówi rabin Owiada z Izraela?!
"...to zwierze pociągowe, gdyby ten goj nie mógł służyć Żydom to nie miałby po co istnieć!"


Lista uczestników spotkania Grupy Bilderberg 2026



Zanim organizatorzy zdążyli oficjalnie ogłosić, kto w tym roku zasiądzie przy zamkniętym stole konferencji Grupy Bilderberg, ubiegł ich badacz Dan Dicks. Dzięki jego wtorkowemu przeciekowi dowiedzieliśmy się, kto pojawi się na jednym z najbardziej tajemniczych spotkań światowych elit, zanim jeszcze sami zainteresowani zdążyli potwierdzić swój udział w dniu otwarcia.

Tegoroczna obsada to prawdziwa mieszanka politycznych „ciężkozbrojnych” i królów Doliny Krzemowej. Na liście lśnią nazwiska takie jak Mark Rutte (szef NATO) oraz Ursula von der Leyen (przewodnicząca KE), Alex Karp (Palantir), Eric Schmidt (były szef firmy Google) oraz Peter Thiel – postacie, które kształtują świat nowoczesnej inwigilacji i technologii.

Świat finansów i mediów reprezentują m.in. Scott Bessent (sekretarz skarbu USA), Børge Brende z WEF oraz wpływowi redaktorzy naczelni „The Economist” i „Bloomberga”. Ciekawostką jest obecność postaci, które rzadziej kojarzy się z tym formatem, jak Daniel Ek (twórca Spotify) czy brytyjski polityk Rishi Sunak.

W tym roku polskie interesy (lub osobiste poglądy) reprezentować będzie sprawdzona trójka: minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, prezes Polskiej Rady Biznesu Wojciech Kostrzewa oraz przedsiębiorca Jacek Olechowski.

Spotkanie tradycyjnie odbywa się pod rygorem reguł Chatham House. Oznacza to, że uczestnicy mogą dowolnie korzystać z zasłyszanych informacji, ale pod żadnym pozorem nie wolno im wyjawić, kto był ich autorem. Oficjalnie ma to sprzyjać „szczerej wymianie myśli”. Krytycy widzą to jednak inaczej: ich zdaniem to idealny parawan do planowania globalnych strategii i politycznych układów z dala od wścibskich oczu opinii publicznej i mediów, które mogłyby patrzeć im na ręce.

Warto dodać, że w 2019 roku dziennikarz z „Onetu” zapytał Radosława Sikorskiego o kulisy spotkania Grupy Bilderberg, w którym brał udział. Sikorski odpowiedział: „Gdybym panu powiedział, to musiałbym pana zabić”.

Lista uczestników spotkania

Przewodniczący: Henri de Castries z Francji (prezes Instytutu Montaigne), Marie-Josée Kravis ze Stanów Zjednoczonych (przewodnicząca Museum of Modern Art – MoMA).

Austria: Peter Bosek (dyrektor generalny i dyrektor ds. sprzedaży detalicznej Erste Group Bank AG), Beate Meinl-Reisinger (minister ds. europejskich i międzynarodowych), Gerhard Zeiler (prezes Warner Bros. Discovery International).

Belgia: Harold Boël (dyrektor generalny Sofina), Thomas Leysen (przewodniczący dsm-firmenich AG), Petra De Sutter (rektor Uniwersytetu w Gandawie).

Dania: Jeppe Christiansen (dyrektor generalny Maj Invest group), Mette Frederiksen (premier Danii), Britt Meelby Jensen (dyrektor generalna Ambu A/S), Margrethe Vestager (przewodnicząca Duńskiego Uniwersytetu Technicznego – DTU).

Finlandia: Aaro Cantell (przewodniczący Normet Group), Erkki Liikanen (przewodniczący Rady Powierniczej Fundacji MSSF), Alexander Stubb (prezydent Finlandii), Elina Valtonen (minister spraw zagranicznych).

Francja: Valérie Baudson (dyrektor generalna Amundi SA), Nicolas Lerner (dyrektor generalny DGSE), Roland Lescure (minister ds. gospodarki, finansów oraz suwerenności przemysłowej, energetycznej i cyfrowej), Catherine MacGregor (dyrektor generalna ENGIE Group), Ross McInnes (prezes Safran Group), Arthur Mensch (współzałożyciel i dyrektor generalny Mistral AI), Patrick Pouyanné (przewodniczący i dyrektor generalny TotalEnergies SE), Luis Vassy (prezes Sciences Po).

Grecja: Kyriakos Mitsotakis (premier Grecji), Dimitri Papalexopoulos (przewodniczący TITAN SA), Kyriakos Pierrakakis (minister gospodarki i finansów), Costantza Sbokou-Constantakopoulou (przewodnicząca Phaea).

Hiszpania: José Luis Escrivá (prezes Banku Hiszpanii), Pilar Gil (dyrektor generalna PRISA Media), Alberto Nadal (minister gospodarki w gabinecie cieni Partii Ludowej).

Holandia: Roy Jakobs (prezes i dyrektor generalny Royal Philips NV), Rob Jetten (lider partii D66), Sigrid Kaag (współprzewodnicząca Rady Dyrektorów Fundacji Narodów Zjednoczonych), Willem-Alexander (król Holandii), Máxima (królowa Holandii), Rolly van Rappard (współzałożyciel i przewodniczący CVC Capital Partners).

Irlandia: Jack Chambers (minister ds. wydatków publicznych, infrastruktury, reform i cyfryzacji), Patrick Collison (dyrektor generalny Stripe), Anne Heraty (przewodnicząca Sherry FitzGerald oraz IBEC), Colin Hunt (dyrektor generalny AIB Group plc), Danny McCoy (dyrektor generalny Ibec).

Kanada: Mark J. Carney (premier Kanady), François-Philippe Champagne (minister finansów i dochodów narodowych), Chrystia Freeland (specjalna przedstawicielka ds. odbudowy Ukrainy).

Niemcy: Roland Busch (prezes i dyrektor generalny Siemens AG), Mathias Döpfner (przewodniczący i dyrektor generalny Axel Springer SE), Jeanette zu Fürstenberg (dyrektor zarządzająca General Catalyst), Karl-Theodor zu Guttenberg (przewodniczący Spitzberg Partners LLC), Uwe Horstmann (dyrektor generalny Project A), Katherina Reiche (minister ds. gospodarczych i energii), Gundbert Scherf (współzałożyciel i współdyrektor generalny Helsing GmbH), Christian Sewing (dyrektor generalny Deutsche Bank AG), Karsten Wildberger (minister ds. transformacji cyfrowej i modernizacji rządu), Oliver Zipse (przewodniczący BMW AG).

Norwegia: Børge Brende (prezes i dyrektor generalny Światowego Forum Ekonomicznego), Øyvind Eriksen (prezes i dyrektor generalny Aker ASA), Jens Stoltenberg (minister finansów), Nicolai Tangen (dyrektor generalny Norges Bank Investment Management).

Polska: Wojciech Kostrzewa (prezes Polskiej Rady Biznesu), Jacek Olechowski (prezes Mediacap, 3 J.P.), Radosław Sikorski (minister spraw zagranicznych).

Portugalia: José Manuel Barroso (przewodniczący międzynarodowych doradców Goldman Sachs International), Duarte Moreira (współzałożyciel i dyrektor generalny Zeno Partners), Guta Moura Guedes (przewodnicząca i współzałożycielka ExperimentaDesign).

Stany Zjednoczone: Stacey Abrams (dyrektor generalna Sage Works Production), Anne Applebaum (felietonistka „The Atlantic”), Scott Bessent (sekretarz skarbu USA), Jack Clark (współzałożyciel i szef ds. polityki Anthropic PBC), Daniel P. Driscoll (sekretarz armii USA), Elizabeth Economy (starszy pracownik naukowy Hoover Institution na Uniwersytecie Stanforda), Niall Ferguson (starszy pracownik naukowy Hoover Institution na Uniwersytecie Stanforda), Jamieson Greer (przedstawiciel USA ds. handlu), Kevin Harrington (były starszy dyrektor ds. planowania strategicznego Rady Bezpieczeństwa Narodowego), Mellody Hobson (współdyrektor generalna i prezes Ariel Investments LLC), Alex Karp (dyrektor generalny Palantir Technologies Inc.), Stephen Kotkin (starszy pracownik naukowy Hoover Institution na Uniwersytecie Stanforda), Michael Kratsios (dyrektor Biura ds. Nauki i Technologii Białego Domu), John Micklethwait (redaktor naczelny Bloomberg LP), Mira Murati (dyrektor generalna Thinking Machines Lab), Satya Nadella (dyrektor generalny Microsoft Corporation), Peter R. Orszag (dyrektor generalny i przewodniczący Lazard), Samuel Paparo (dowódca Dowództwa Indopacyficznego USA), Nadia Schadlow (starszy pracownik naukowy Hudson Institute), Eric E. Schmidt (przewodniczący wykonawczy i dyrektor generalny Relativity Space Inc.), Jason Smith (członek Kongresu), Peter Thiel (prezes Thiel Capital LLC), Fareed Zakaria (prowadzący program „Fareed Zakaria GPS”)

Szwajcaria: Helene Budliger (sekretarz stanu ds. gospodarczych), André Hoffmann (wiceprzewodniczący Roche Holding Ltd.), André Kudelski (przewodniczący i dyrektor generalny Kudelski Group SA).

Szwecja: Caroline Berg (dyrektor generalna Axel Johnson), Daniel Ek (przewodniczący Spotify SA), Pål Jonson (minister obrony), Marcus Wallenberg (przewodniczący Skandinaviska Enskilda Banken AB).

Turcja: Ali Koç (wiceprzewodniczący Koç Holding), Murat Özyeğin (przewodniczący Fiba Group), Feridun H. Sinirlioğlu (sekretarz generalny OBWE), Mehmet Tara (prezes i przewodniczący Enka Holding), Ayse Zarakol (profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Cambridge).

Wielka Brytania: Murray Auchincloss (były dyrektor generalny BP plc), Camilla Cavendish (członkini Izby Lordów), Demis Hassabis (współzałożyciel i dyrektor generalny Google DeepMind), David Lammy (sekretarz stanu ds. sprawiedliwości i wicepremier), Zanny Minton Beddoes (redaktor naczelna „The Economist”), Gideon Rachman (główny komentator spraw zagranicznych „Financial Times”), John Sawers (prezes wykonawczy Newbridge Advisory Ltd.), Mark Sedwill (przewodniczący Rady Powierniczej IISS), Rishi Sunak (poseł do parlamentu), Mark Tucker (przewodniczący AIA Group Ltd.).

Włochy: Marco Alverà (współzałożyciel zhero.net i dyrektor generalny TES), Vittorio Colao (wiceprzewodniczący na region EMEA General Atlantic Service Company LP).

Organizacje międzynarodowe: Fatih Birol (dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej), Nadia Calviño (prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego), António Costa (przewodniczący Rady Europejskiej), Kristalina Georgieva (dyrektor zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego), Kaja Kallas (wysoki przedstawiciel Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa), Andrius Kubilius (komisarz ds. obronności i przestrzeni kosmicznej Komisji Europejskiej), Christine Lagarde (prezes Europejskiego Banku Centralnego), Geoffrey van Leeuwen (szef gabinetu Sekretarza Generalnego NATO), Ursula von der Leyen (przewodnicząca Komisji Europejskiej), Nikolay Mladenov (wysoki przedstawiciel ds. Gazy Rady Pokoju), Mark Rutte (sekretarz generalny NATO).

Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: InfoWars.com
Źródło: WolneMedia.net

                            TUZY ELITY                                           Marcin Święcicki     Marcin Święcicki, b. prezydent Warszaw...