Deportacja?
https://www.youtube.com/watch?v=uljuOpOc8J0
17 czerwca 2026 r. agencja Reuters poinformowała o wyniku głosowania w Parlamencie Europejskim w Brukseli nad zaostrzeniem przepisów dotyczących nielegalnych imigrantów. Stosunkiem głosów 418 do 218 nowe prawo zostało przyjęte. Środowiska nazywające się prawicowymi zareagowały skandowaniem „Send them back!” („Odesłać ich z powrotem!!), popierając deportację, natomiast lewicujące ugrupowania zganiły tę decyzję jako hańbiącą, skandując „Shame on you!” („Wstydźcie się!”).
Przestrogą o charakterze kruczka terminologicznego jest kalka językowa obecna w języku polskim. W przyjętej legislacji pojęcia „detencja” oraz „ośrodek detencyjny” są równoznaczne z pozbawieniem wolności i aresztowaniem. Czy w interesie państwa rozbudowującego ośrodki aresztowań dla migrantów jest zwiększanie ich liczby, zamiast sprawnego deportowania osób nielegalnie przebywających na terytorium kraju? Osobami nielegalnymi (ale czy skutecznie weryfikowanymi), wjeżdżającymi i pozostającymi na utrzymaniu podatnika, są przecież często ludzie posługujący się np. fałszywymi dokumentami.
Z zapowiedzi wynika, że reforma nie rozwiązuje problemu, ale sprowadza się do pogłębienia jego kosztownego i niebezpiecznego oblicza. Przepis brzmi bowiem: „Parlament Europejski popiera prawo zezwalające na tworzenie zagranicznych ośrodków detencyjnych.” Zamiast oczekiwanego społecznie zwiększenia liczby deportacji, popierane jest tworzenie ośrodków aresztowań za granicą. Za czyją granicą? Krytycy twierdzą, że jest to okrutny system, który drastycznie osłabia ochronę osób ubiegających się o azyl.
Decyzja ta potwierdza wzrost nastrojów antyimigranckich w Unii Europejskiej w ciągu ostatniej dekady, który przekłada się na wzrost poparcia społecznego dla partii skrajnie prawicowych. Tekst przyjętego rozporządzenia, który wymaga jeszcze ostatecznego, formalnego zatwierdzenia przez rządy 27 państw członkowskich, ma oznaczać wyraźne zaostrzenie polityki migracyjnej w UE, ukształtowanej po napływie ponad miliona uchodźców i migrantów w latach 2015–2016.
„Rozporządzenie w sprawie powrotów zapewni niezbędne narzędzia, które sprawią, że powroty będą bardziej efektywne, a procedury szybsze i skuteczniejsze” – napisała we wtorek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w liście skierowanym do państw członkowskich przed spotkaniem przywódców UE w Brukseli. Kraje Wspólnoty otwarcie przyznają, że mają trudności z egzekwowaniem nakazów opuszczenia ich terytorium przez osoby, których wnioski o azyl odrzucono lub które przekroczyły ważność wiz.
Z kolei krytycy nowych rozwiązań uważają, że polityka migracyjna UE skupia się zbyt mocno na odstraszaniu i deportacji, ignorując główne przyczyny migracji, w tym konflikty zbrojne, ubóstwo i represje polityczne.
„Nieludzkie traktowanie migrantów i uchodźców, m.in. w Wielkiej Brytanii, USA i wielu krajach UE, jest przerażające i często prowadzi do pozbawienia ich podstawowych praw” – powiedział w poniedziałek w Radzie Praw Człowieka ONZ Volker Türk, Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka. „Nowe przepisy Unii Europejskiej dotyczące powrotu migrantów grożą rozszerzeniem stosowania zatrzymań, utworzeniem zagranicznych ośrodków repatriacyjnych i osłabieniem zabezpieczeń przed wydaleniem”.
W zeszłym miesiącu Komisja Europejska zaprosiła przedstawicieli talibów do Brukseli, aby omówić kwestię deportacji afgańskich migrantów, pomimo ostrzeżeń ze strony organizacji zajmujących się prawami człowieka, że takie zaangażowanie mogłoby „zagrozić Afgańczykom” i naruszyć podstawowe wartości UE. Komisja i rząd Szwecji, który współorganizuje wizytę, stwierdziły, że spotkanie ma charakter czysto techniczny i nie stanowi dyplomatycznego uznania rządów talibów.
Wizyta, zaplanowana na 22–23 czerwca – jak wynika z listu, do którego dotarła agencja Reuters, a który adresowany był do Abdula Qahera Balkhiego, rzecznika talibskiego MSZ – ma koncentrować się na „powrocie i readmisji obywateli Afganistanu nieposiadających prawa pobytu w Unii Europejskiej”.
Rzecznik belgijskiego ministra spraw zagranicznych poinformował w środę, że Belgia otrzymała wnioski wizowe od pięciu członków delegacji talibów. Dodał, że delegacja zostanie poddana szczegółowej kontroli bezpieczeństwa i na razie nie wiadomo, kiedy Belgia będzie mogła przyznać wizy. Rzecznik zaznaczył również, że belgijski minister spraw zagranicznych Maxime Prévot stanowczo nie zgadza się z tym zaproszeniem: „Nie popiera zaproszenia przedstawicieli reżimu talibów do Brukseli. Nigdy nie zgodziłby się na to, by rząd belgijski we własnym imieniu zapraszał te osoby na rozmowy w Belgii”. Komisja poinformowała w zeszłym miesiącu, że deportacje będą ograniczone do osób, „które stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa”. Ani Komisja, ani szwedzki minister ds. migracji nie potwierdzili jeszcze ostatecznej daty spotkania.
Kraje Zachodu konsekwentnie odmawiają uznania talibów od czasu, gdy ta radykalna islamistyczna organizacja obaliła wspierany przez USA i NATO rząd w Afganistanie w 2021 roku i odzyskała władzę.
Mając na uwadze kwestię bezpieczeństwa obywateli Polski w obliczu narastającej lawinowo obecności cudzoziemców i eskalującej przestępczości, należałoby dostosować krajowe przepisy do rzeczywistości. Oznacza to m.in. pilną weryfikację osób i instytucji wydających zezwolenia na pobyt w Polsce, aby wykluczyć prowadzenie rozległej sieci tej działalności przez cudzoziemców lub osoby z obywatelstwem polskim nadanym po 1985 roku.
Ośrodki zatrzymań dla cudzoziemców generują ogromne koszty dla państwa, czyli dla podatnika. Jeśli za samo przestrzeganie obowiązującego w nich regulaminu zatrzymany na 3 miesiące obcokrajowiec uzyskuje legalizację pobytu, pozostaje on w kraju ze statusem legalnego, bezrobotnego migranta bez wykształcenia umożliwiającego podjęcie pracy.
Czy przyjęte w Parlamencie Europejskim prawo w powyżej opisanym brzmieniu i z jego bezpośrednimi następstwami może rzeczywiście cieszyć?
Opracowanie: Jola
Na podstawie: Reuters.com, YouTube.com
Źródło: WolneMedia.net
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz