Kim Oni są?

Na to pytanie proszę sobie odpowiedzieć po przeczytaniu całego artykułu, we własnym zakresie, kierując się realnym rozsądkiem. Pisze to człowiek nikt, bo takim uczyniła mnie Solidarna Polska.

Elegancko ubrani, elokwentni, z wpiętymi w klapy znaczkami, jednym słowem – efektowni goście (z małym wyjątkiem, bo jeden wygląda jak Dziadek Śmietnikowy), robią różne spędy oraz zadymy i obiecują Cuda Niewidy. Na pierwszy rzut oka jawią się jako opatrznościowi mężowie stanu, zbawcy Polaków i Polski, obrońcy wiary. Ale to tylko pozory, bo po bliższej analizie okazują się pustymi wydmuszkami, pozbawionymi wnętrza i realnych programów, jakich było wiele w 37-letniej historii Solidarnej Polski.

Jest tylko jeden istotny problem: takich zbawców w ciągu 37 lat rządów ludzi Solidarnych było kilkunastu. I co? I gigantyczne nic.

A oto ich sławetne wyczyny: tolerują obce wojska na terenie Solidarnej Polski, kupują amerykański złom wojskowy, nadający się wyłącznie do napaści na Republikę Bananową, a kompletnie nieprzydatny do obrony. Wierzą w fałszywą przyjaźń z USA, upatrują zwycięskiej armii polskiej w kopiowaniu wzorców AK, z żołnierzami biegającymi z wywalonym ozorem (bo przecież każdy wojak musi mieć tężyznę fizyczną) po lesie z amerykańską giwerą, pozbawionymi rozsądnego dowództwa, ale za to gotowymi oddać życie za ojczyznę. Prą do wojny z Rosją w obcym interesie. Gotowi są tolerować częste wizyty prezydenta po wskazówki do swojego ulubionego zegarmistrza w czerwonej czapeczce (nie mylić z Czerwonym Kapturkiem). Olewają polską gospodarkę i chcą ciąć socjal polskim nędzarzom. Nie chwalą się swoimi programami wyborczymi, bo ich zwyczajnie nie mają. Ewentualnie ich programy to tylko nieświeża kiełbasa wyborcza.

Jest jeden amerykański warunek: trzeba ich najpierw kupić, przepraszam – wybrać.

Był jeden gościu, co skakał przez płot i obiecał, iż będziemy jeść bułki z masłem i szynką i popijać mlekiem i miodem. Mieszkania i samochody będą bez żadnego problemu dostępne dla wszystkich. I najważniejsze: benzyna będzie bardzo tania, bo ze 2 szyby będą polskie, tylko musimy najechać Irak.

Co z tego zostało zrealizowane?

Potem ten gościu zmienił wizerunek przez wpięcie sobie w klapę charakterystycznego znaczka i noszenie wielkiego długopisu. Jako fachura w zawodzie wziął się za modernizację polskiego przemysłu stoczniowego, uzbierał kupę kasy, ale gdzieś ją wcięło. A potem fachowcy od gospodarki i kasy obliczyli, iż polski przemysł stoczniowy to nieopłacalne przedsięwzięcie, choć w owym czasie byliśmy trzecim producentem na świecie statków typu gazowiec. Poza trzema krajami nikt ich nie produkował, więc technologię mieliśmy na poziomie światowym, a mimo to przemysł zamknięto, stoczniowców wywalono, jak przystało w kapitalizmie, na bruk.

Wreszcie coś mu się udało zrobić.

Ci stoczniowcy, rozgoryczeni, iż tak okrutnie ich fałszywy kolega potraktował, wyjechali do Norwegii, gdzie zbudowali, za kręgiem polarnym, gdzie temperatury sięgają –45 stopni C, przemysł stoczniowy. To znaczy hale do budowy statków o długości 300 m, szerokości 100 m i wysokości 100 m. Proszę sobie pomyśleć, jakie ilości ciepła są potrzebne do ogrzania ich do temperatury +17 stopni C. Toż to w Solidarnej Polsce klapa murowana. A tu polscy stoczniowcy zupełnie nie przejmują się kosztami i budują dla Norwegów statki, a oni im płacą 10 do 15 razy więcej niż w Solidarnej Polsce.

To chyba jakieś czary. Nie, to po prostu kraj z normalną gospodarką, gdzie ludzie pracujący konsumują życie, a nie tak jak w Solidarnej Polsce usiłują przeżyć.

2026-09-26 Pan prezydent oświadczył, że wniesie ustawę o powszechnej możliwości kupna broni, trzymania jej w domu i używania prawie w dowolnym miejscu.

Nie wierzy zupełnie Polakom i dlatego należy do ludzi pożądających obce wojska na terenie Solidarnej Polski, kupujących amerykański złom wojskowy, nadający się wyłącznie do napaści na Republikę Bananową, a kompletnie nieprzydatny do obrony. Bardzo szanuje ludzi upatrujących zwycięskiej armii polskiej w kopiowaniu wzorców AK i latających po lesie z amerykańską giwerą, pozbawionych rozsądnego dowództwa, ale za to gotowych oddać życie za ojczyznę, prących do wojny z Rosją w obcym interesie. Obiecuje za polskie pieniądze wybudować Amerykanom Fort Trump i płacić na utrzymanie garstki beznadziejnie uzbrojonych żołnierzy, bo przecież to sami supermeni. Jak polski polityk nie wierzy polskim żołnierzom i stawia garstkę supermenów, którzy staną sami przeciw całej ruskiej armii, gotowych zwyciężyć Rosję. Zupełnie jak na propagandowych filmach amerykańskich.

A mi się wydaje, iż ci amerykańscy supermeni mają osłaniać ucieczkę polskich polityków w razie wojny, którą przygotowują ukochanemu wybranemu narodowi.

Nachalnie jest lansowana doktryna: legalizacji prewencyjnych i wyprzedzających ciosów jądrowych w Rosję. Więc tylko patrzeć, jak ulubione telewizje ogłoszą społeczeństwu, na wzór przedwojenny, oficjalną zbiórkę na bomby jądrowe, bo to taniej niż rakiety z głowicami jądrowymi, bowiem była ankieta na temat, czy Solidarna Polska powinna posiadać broń jądrową. Niestety, samoloty do tych bombek też musimy kupić. A może planują oszczędnościowo bomby jądrowe na taczkach wozić, analogicznie jak Lech Wałęsa? A co, wiadomo – Polak potrafi.

Nie będziemy mieli żadnych szans na programowanie celów dla tej broni. Nie dostaniemy też kluczy do ich użycia.

To tak, jak gdybyśmy kupili sobie samochód, ale nie posiadali do niego kluczyków, a w związku z tym nie moglibyśmy nim jeździć, bo kluczyki miałby ktoś, kto mieszka w innym mieście. Jednak proszę wziąć pod uwagę, że koszty garażowania i obsługi samochodu musielibyśmy ponosić my.

Przecież to przedsięwzięcie na wariackich papierach.

Proszę wziąć pod uwagę, iż w razie użycia broni jądrowej przeciwko Polakom nie posiadamy prawie kompletnie żadnych schronów dla ludności cywilnej. Tak więc praktycznie około 100% wybranego narodu jest świadomie przeznaczone do zniszczenia.

Od kilku lat wojna jest planowana przez różne elity polityczne. Można się było o tym dowiedzieć na Kongresie Defence24 Days, który odbył się 2026-05-06 roku w Warszawie pod tytułem „Ekonomiczne koszty wojny dla Polski”.

Ponieważ wszystkie opisane wyżej pomysły Solidarnych polityków uważam za poronione, należy przedsięwziąć kroki zaradcze. Uważam, iż czasu, by uniknąć tragedii, pozostało niewiele, bo wyłącznie do końca roku. Bowiem prawicowcy różnej maści już rozpoczęli bezpardonową walkę o wygranie wyborów, po których, jak to mają w zwyczaju, zjednoczą się. Następnie uchwalą system prezydencki, a dalej to pójdzie jak u Adolfa Hitlera. Potem podpalą świat w imię USA.

Jednak źle by się stało, gdyby społeczeństwo w proteście podjęło jakąś spontaniczną rewolucję. W praktyce to mogłoby się okazać puszką Pandory, która gotowa się przekształcić w wojnę domową.

Przejąć władzę tak, ale wyłącznie w demokratyczny sposób.

Autorstwo: niecowiedzacy
Źródło: WolneMedia.net

Komentarze

Popularne posty