Gdzie wyparowały miliony na pomoc dla powodzian?
Skandal wokół dystrybucji środków pomocowych na Dolnym Śląsku porusza opinię publiczną. Trzy firmy z regionu Dziwiszowa miały otrzymać łącznie 4,5 miliona złotych z publicznych pieniędzy w ramach wsparcia dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź z września 2024 roku. Wątpliwości budzi fakt, że według danych Straży Pożarnej oraz analiz satelitarnych wskazane we wnioskach nieruchomości w ogóle nie znalazły się pod wodą, a sprawą zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Najwięcej kontrowersji budzi dotacja przyznana firmie męża Anny Konieczyńskiej, wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) oraz działaczki Koalicji Obywatelskiej. Podmiot ten otrzymał maksymalną pożyczkę w wysokości 200 tysięcy złotych, mimo że przedsiębiorca wystąpił o zaświadczenie potwierdzające szkodę dopiero w czerwcu następnego roku – dziewięć miesięcy po powodzi i kilka miesięcy po objęciu przez żonę stanowiska w KARR. Gmina Jeżów Sudecki przyznała, że zastosowała uproszczone postępowanie i oparła się wyłącznie na oświadczeniu wnioskodawcy, nie dysponując niezależnymi dowodami na zalanie. Państwowa Straż Pożarna ani Wody Polskie nie odnotowały tam żadnych zgłoszeń ani przepływu fali powodziowej. Prezes KARR Hubert Papaj zapewnia, że wiceprezes wyłączyła się z procedury decyzyjnej dotyczącej jej męża.
Podejrzenia śledczych budzą również pozostałe dwa podmioty z tej samej okolicy. Spółka Kadalore otrzymała 3,2 miliona złotych, choć jej budynek znajdował się ponad 300 metrów od najbliższego terenu zalewowego, a zadeklarowana szkoda miała dotyczyć sali zabaw dla dzieci, która według doniesień mediów nigdy nie została otwarta. Dodatkowo KARR zdążyła już umorzyć pierwszą pożyczkę tej firmy w 75 proc. Z kolei spółka Dami, powiązana z właścicielem lokalnej telewizji, otrzymała ponad milion złotych, lecz w dokumentach Banku Gospodarstwa Krajowego zabrakło wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, że funkcjonariusze CBA szczegółowo weryfikują dokumentację oraz okoliczności przyznania środków. Równolegle własną kontrolę w Ministerstwie Rozwoju i Technologii oraz w samej agencji wszczął resort, który wystąpił do gmin o pełne wykazy beneficjentów programu. Głos w sprawie zabrał szef dolnośląskich struktur KO Michał Jaros, który potwierdził, że Anna Konieczyńska została już zawieszona w prawach członka partii, a w najbliższym czasie czeka ją postępowanie przed sądem koleżeńskim. Podkreślił on, że osoby piastujące funkcje publiczne powinny wykazywać się powściągliwością, a wszelkie przypadki chciwości będą bezwzględnie piętnowane i zgłaszane organom ścigania.
Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: PAP, WP.pl
Źródło: WolneMedia.net

Komentarze
Prześlij komentarz