Na marginesie artykułu „Izba Administracji Skarbowej donosi na Stanowskiego”
„Źródłem afery jest zachowanie urzędniczki skarbowej, która wybrała się do gdańskiej Pizzerii Sabroso, zjadła pizzę z krewetkami, obejrzała paragon i wystawiła przedsiębiorcy 2500 zł mandatu”; „Babsko, które wyszukuje takiego rodzaju pizzy, by przedsiębiorca miał problem z właściwą stawką VAT, i które po wpałaszowaniu pizzy z krewetkami daje mandat na 2500 złotych, zasługuje na publiczne upokorzenie i napiętnowanie” – napisał w serwisie „X” Stanowski. W jednym z programów na Kanale Zero dodał: „Przecież Ciebie powinni trzymać na rynku rozebraną do naga, przypiętą do jakiegoś słupa, żeby wszyscy widzieli, jak głupi potrafi być urzędnik”.
W komentarzach do felietonu niektórzy autorzy powiadają, że nie ma na co się oburzać, bo urzędniczka przestrzegała prawa, a właściciel pizzerii został słusznie ukarany. Bo wystarczy przestrzegać prawa i wszystko jest OK.
A przecież przy takiej laksacji prawno-ustawodawczej, jakiej jesteśmy od pewnego czasu świadkami, można przegłosować i kazać stosować przepis na przykład taki, że kierowca ma podawać prawo jazdy kontrolującemu policjantowi w zębach, bo inaczej mógłby policjanta ugryźć. Można doprecyzować, że powinno się trzymać dokument między kłem a siekaczem. I każdy inny przepis. Na pewno posłowie by przegłosowali. Nawet Brauna za Chanukę potępili.
Za Hitlera przestrzegano prawa, wyszedł z tego Holocaust i inne zbrodnie. Za Stalina też przestrzegano prawa: w Gułagu niejaki Naftali Aronowicz Frenkel wymordował miliony ludzi głodem zgodnie z obowiązującym prawem. OK?
Podatków już z nas zgarniają dużo, bo pierwsze pół roku pracuje się wyłącznie dla państwa (patrz dzień wolności podatkowej). Administracja powinna państwem zarządzać, a nie rządzić. Kasy mają tyle, że jakiś p.o. Polaka minister deklaruje, iż da Ukrainie 100 mln dolarów, bo izraelo-ukraiński oligarcha zgarnął „szmal” i skorzystał z prawa aliji.
Za dużo u nas tych nadzwyczajnych kast, gnębiących właściciela pizzerii lub straganu z pietruszką, a nie potrafiących dobrać się do skóry grubym aferzystom jak w Amber Gold, różne oscylatory Balcerowicza i Bagsika-Gąsiorowskiego czy Zondacrypto.
Prawo powinno chronić obywatela, a nie pomagać urzędnikowi zastawiać pułapki, by gnębić ludzi. Ludzie pracują ciężko, a rządzący spuszczają im na głowy, zgodnie z uchwalanym prawem, różne absurdalne lub wręcz zbrodnicze Zielone Łady, pakty migracyjne, kamienie milowe, lichwiarskie pożyczki i inne koszmary zrodzone w umyśle przebiegłego geszefciarza. Wygląda to na zmowę złoczyńców, topiących Polskę w szambie.
Popieram Stanowskiego, ma w tym przypadku rację, a kastę urzędniczą moim zdaniem powinno się odchudzić przynajmniej o 3/4, od ministerstw poczynając.
Na początek wprowadziłbym obowiązek corocznego tygodniowego stażu pracy w sektorze usługowym dla każdego urzędnika: osiem godzin dziennie wykładania chemii lub warzyw i owoców z Mercosuru na półki w Biedronce, serwowania na stojąco przez osiem godzin pizzy w pizzerii, ośmiogodzinnego dnia handlu na straganie z pietruszką i ziemniakami bez względu na ocieplenie klimatu, rozwożenia paczek kurierskich i wykonywania temu podobnych pożytecznych prac. Do wyboru. W ramach pogłębiania wiedzy o społeczeństwie.
Dla stopni kierowniczych średniego szczebla zarezerwowałbym staż u mechaników samochodowych przy wiosennym i jesiennym zmienianiu opon, brakuje tam rąk do pracy, a migranci jakoś nie garną się do roboty, mimo że coraz więcej spotyka się ich pod bankomatami.
Kierownikom wyższego szczebla w administracji zleciłbym obowiązkowe posypywanie piaskiem oblodzonych ulic i parkingów, na których ludzie masowo łamali minionej zimy ręce i nogi. Teraz się rehabilitują, kładąc na łopatki i tak bankrutujący NFZ.
A burmistrzów przykuwałbym na osiem godzin dziennie do pręgierzy, by stojąc wysłuchiwali, co ludzie o nich myślą. Tylko przez tydzień w roku. Oczywiście takie prawa trzeba by uchwalić, wszystko byłoby zgodne z prawem. Byłoby OK.
Opuściliby na ten tydzień swoje ergonomiczne fotele w klimatyzowanych urzędach opłacanych przez podatników (tych z pizzerii i tych ze straganów z pietruszką, a nie z Zondacrypto czy AmberGold) i pokazali ludziom swoje twarze schowane na co dzień za tarczami monitorów komputerów. Zobaczyliby, jak wygląda z bliska świat, którym koniecznie chcą rządzić, zamiast zarządzać.
Autorstwo: Barnaba d’Aix
Źródło: WolneMedia.net

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz