Koniec czy początek?
Od 37 lat rządy solidarnościowe prowadzą niewypowiedzianą wojnę przeciwko społeczeństwu polskiemu. Celem jest całkowita likwidacja Polaków i Polski. Za to im płacą. Partie polityczne każą wybierać Polakom mniejsze zło, a tak naprawdę kota w worku. W rzeczywistości nie mają żadnego programu, a jedynie podchwytliwe hasła, za którymi nie kryje się nic. Interesuje je wyłącznie to, jak dorwać się do jak największych i najwyższych foteli oraz olbrzymich koryt do chłeptania i rozkoszowania się władzą.

Polscy politycy poprzez swoją masowo lansowaną, natrętną propagandę nakazują martwić się o powodzenie innych krajów, a zwłaszcza USA i Ukrainy. Liczy się tylko interes USA i innych fałszywych przyjaciół. By Polacy mieli chęć walczyć za kogoś, ale nie za Polaków i Polskę.
Polskim politykom i Polakom brak zdrowego rozsądku. Żyją od 37 lat marzeniami o przywróceniu II RP. A przecież było to przegrane państwo, które nie potrafiło obronić własnej ludności.
Nasi najwięksi fałszywi przyjaciele 47 lat temu powołali do życia Solidarność w celu unicestwienia Polaków i Polski. I idzie im to sprawnie. W celu przyspieszenia efektu szczują i judzą oraz wplątali Polaków w wojnę z Rosją.
Fundamenty rozwoju Polaków i Polski, jakie narzuciła Solidarność, okazały się oparte na złudzeniach, fałszu, kłamstwie i obłudzie. Finanse na rozwój w każdej dziedzinie próbowano zastąpić wiarą. Od 37 lat kultywujemy marazm i cofamy się w rozwoju w każdej dziedzinie, tak świadczy statystyka.
Polacy i Polska nigdy nie dostali szansy na jakikolwiek rozwój. Ludzie rządzący Polakami i Polską tak naprawdę nie ufają Polakom, składając byt i bezpieczeństwo Polaków w obce ręce pseudo-przyjaciół.
Karmiąc się fałszywymi danymi, postawiliśmy na amerykańskiego kota w worku – USA, choć to olbrzym z zacofanymi technologiami z końca XX wieku, oparty na zyskach wypracowywanych przez gospodarkę komunistycznych Chin.
Zastanówmy się, czy USA zdoła nadrobić lukę technologiczną w ciągu, na przykład, 5 lat? Bowiem tyle potrzebują komunistyczne Chiny, by wybić się technologicznie, gospodarczo i wojskowo przed USA. Proszę wziąć pod uwagę potencjał ludnościowy i wynikający z tego potencjał intelektualny komunistycznych Chin.
A może wybawi Amerykanów potęga sztucznej inteligencji USA? Gdyby sztuczna inteligencja była tak doskonała, jak ją reklamują, to USA miałoby absolutne pierwszeństwo, bowiem do roku 2005 USA miało najwięcej osiągnięć w konstrukcji komputerów, programów komputerowych i sztucznej inteligencji.
Tylko że od roku 1992 USA upajały się zwycięstwem nad Rosją i olały rozwój technologii, bo szkoda było im finansów. Cieszyli się zboczonym światem jednobiegunowym i rolą pseudohegemona. Ale czy tak można na dłuższą metę?
Różne wojenki, małe, ale za to krwawe i piekielnie drogie, toczone były po to, by wyzwolić uciemiężone narody i dać im zasmakować amerykańskiej Coca-Coli, smażonej wołowiny z frytkami i keczupem.
Niestety na przeszkodzie, by nakarmić cały świat amerykańskimi rarytasami, stoją Rosja, komunistyczne Chiny, Korea Północna i Iran, a do tego założyli jeszcze BRICS.
I proszę jeszcze wziąć pod uwagę, że komunistyczne Chiny i Korea Północna potrzebują Rosji. Dla nich to być albo nie być.
Wojna Ukrainy z Rosją to przykład tego, co może spotkać Polaków w najbliższym czasie, a może nawet szybciej, bowiem zależy to od naszych fałszywych przyjaciół, którzy nadali Polakom swoich sługusów w postaci prezydenta Zegarmistrza, który jako Wielki Patriota Polski, ponoć Obywatel nr 1 w Polsce, jeździ często po wskazówki do swojego mistrza, który zaciekle popiera swojego ucznia w zniewoleniu Polaków, tak by bez wahania wykonywali jego rozkazy. I jeszcze napomina, że mamy kupować więcej amerykańskiego złomu wojskowego, dobrego na koniec XX wieku, ale za to za dwukrotnie większą cenę.
Kiedyś chłopi na swoich sztandarach mieli wypisane hasło: „Żywią i bronią”, a dziś minister uważający się za Chłopa nr 1 w Polsce zaprasza obce wojska okupacyjne i obiecuje im koszary, mieszkania, wikt i opierunek, bo to przecież według niego sami Supermeni, tylko trochę lekko odziani, bo bez pancerza, bowiem 20 tysięcy wystarczy za 200 tysięcy polskich wojaków. Do tego najprawdopodobniej wydał więcej finansów na zakup amerykańskiego złomu wojskowego niż wszyscy jego poprzednicy razem wzięci i dalej kupuje, bo przecież nie za swoje finanse.
Ciekawe, co na taki obrót polskich spraw powiedziałby prezes przedwojennego PSL, Wincenty Witos?
Polskim politykom i Polakom brak zdrowego rozsądku. Trochę faktów na temat aktualnego, ewentualnego zagrożenia ze strony Niemiec poprzez roszczenia terytorialne kierowane do Polski.
Po roku 1990 posiadałem niemiecką mapę sygnowaną przez ADAC, gdzie tylko województwa: lubelskie, łódzkie, mazowieckie, podlaskie i świętokrzyskie należą do Polski. W wyjaśnieniu było podane, iż reszta Polski według prawa III Rzeszy należy do Niemiec zgodnie ze stanem na rok 1914. Wyjaśniono też, iż w związku z istniejącym prawem III Rzeszy z 1938 roku Anschluss Austrii nie został anulowany i nadal obowiązuje. Tak więc tereny należące do Austrii w roku 1914 przypadają również Niemcom. Napisano też, iż sporne tereny znajdują się pod tymczasowym zarządem Polski do czasu ich odzyskania.
Co z tego wynika dla Polski? Grzebmy dalej w historii, a zostanie nam tylko pięć wyżej wymienionych województw. To tak teoretycznie, bo według polityków naszych wypróbowanych przyjaciół, Ukraińców i Litwinów, oni w sprzyjających okolicznościach upomną się o swoje i zabiorą województwa lubelskie i podlaskie.
Porzućmy złudne marzenia o pomocy zamorskich fałszywych przyjaciół. Przy dzisiejszych technologiach wojna z takim państwem jak Polska może rozegrać się w ciągu 24 godzin i doprowadzić do klęski Polaków, więc nie będzie czasu na obcą pomoc. Musimy być gotowi w każdej minucie do odparcia ataku, zadania olbrzymich strat przeciwnikowi i wyparcia go z naszego terytorium.
Powie ktoś: ten człowiek to urodzony militarysta i chce wojny. Odpowiadam: ja, gdybym nawet mógł, nie zamierzam wysyłać Polaków na żadną wojnę. Co innego, gdybyśmy zostali napadnięci.
Zadaję sobie pytanie: czy Wojsko Polskie może samodzielnie obronić Polaków i państwo polskie?
Odpowiadam: tak, ale problemy obrony Polaków, wszystkiego, co polskie, i Polski widzę następująco:
Obecne granice mamy w całej naszej historii wyjątkowo optymalne. Musimy tylko zreorganizować Wojsko Polskie i całe państwo polskie, by sprostać zadaniu szybkiego uzdrowienia za cenę niezbyt wysoką finansowo oraz przy pomocy kolosalnych zmian w różnych przepisach. Według moich ocen częściowa poprawa może nastąpić już za 5 lat, natomiast koniec przewiduję za 7 lat od chwili rozpoczęcia realizacji projektu.
Dlatego należy przeprowadzić referendum, by dowiedzieć się, czego chcą Polacy. Następnie wystąpić z NATO i UE oraz wstrzymać dalszy dopływ pseudo-uchodźców (jak inaczej nazwać człowieka, który dysponuje np. kwotą 5000 dolarów na jedną osobę na opłatę za dojazd, a jednocześnie nie posiada jakiegokolwiek dokumentu identyfikacyjnego?).
Uzasadnienie: w żadnym kraju na świecie eksperymenty ze sprowadzaniem taniej siły roboczej i jej asymilacją nie powiodły się, a najdalej w trzecim pokoleniu zaczynają stanowić nierozwiązywalny węzeł gordyjski.
Zabronić działalności i przebywania na terytorium Polski wszelkich lobbystów w każdej dziedzinie. Należy ich potraktować jako persona non grata.
Zerwać wszelkie więzy fałszywych przyjaźni i pseudo-sojuszy.
Polska ma być niezależna od nikogo, ma być jak Szwajcaria, nienależąca do żadnych bloków wojskowych.
Wniosek z uwarunkowań opisanych powyżej jest oczywisty: pod pozorem przygotowań do wojny z Rosją powinniśmy przygotować się do ewentualnej wojny z Niemcami i Ukrainą, i to jednocześnie.
Z Rosją i Białorusią musimy się dogadać, bo tylko Rosja i Białoruś są w stanie zagwarantować nam w razie wojny realne dostawy paliwa, gazu oraz innych surowców. Naszymi ewentualnymi sojusznikami mogłyby zostać Słowacja i Czechy, bo tylko z nimi możemy mieć szeroko rozumiane wspólne interesy.
Największym wrogiem Polaków, wszystkiego, co polskie, i Polski są polscy politycy oraz fałszywi przyjaciele.
Według mnie władza powinna być dla społeczeństwa, a nie odwrotnie.
Marzy mi się, by tak zwyczajnie, po gospodarsku, postawić dosłownie we wszystkim na Polaków.
Jest tylko jeden gigantyczny problem: Polacy muszą się dogadać z Polakami.
Do zwolenników dobrych, szybkich przemian i doprowadzenia Polski do normalności: czasu jest przerażająco mało, niecały rok, a potencjalni reorganizatorzy są kompletnie nieprzygotowani i niezorganizowani.
Jest jeszcze trochę czasu, by zapobiec złu, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczyliśmy.
Szukam sprzymierzeńców do ewentualnego działania w celu szybkich, dobrych zmian, by zwykli ludzie nie kupowali kota w worku.
Piszę ten tekst w nadziei, iż ktoś przedrukuje go dalej, by zapoznała się z nim duża liczba osób, bo czas ględzenia o Solidarności już dawno się skończył i potrzebne są zmiany, ale za niewielkie pieniądze lub wręcz tylko na skutek zmian przepisów, by skończyć z 37-letnim marazmem i zacząć żyć w normalnym kraju.
Jeśli macie coś do dodania albo poprawienia, piszcie śmiało.
Autorstwo: Niecowiedzacy
Źródło: WolneMedia.net
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz