czwartek, 14 maja 2026

 

Francuzi się dziwią…

W niedzielę 22 marca 2026 roku we Francji odbyły się wybory terytorialne. Podobnie jak u nas — albo może raczej: u nas jest podobnie jak u nich — to w wyborach terytorialnych obsadza się żerowisko, z którego płyną różne gratyfikacje do centrali. Jeśli partia u władzy ma takie zaplecze, może spokojnie spędzić kadencję. Tym razem również, dla gawiedzi — wyborców łykających jak gęsi na pasztet strasburski wiedzę z mediów głównego nurtu — wybory odbyły się jak zawsze. Wszystkie główne partie zadowolone, ulokowały swoich ludzi w ważniejszych miejscowościach, ale…

Paryż, ach ten Paryż — wygrał Emmanuel Grégoire (blok lewicy) — 50,5%, a za nim Rachida Dati (Republikanie i centrum) — 40,5%, potem długo, długo nikt i Sophia Chikirou (radykalnie lewicowa LFI) — 9%. Rachida Dati i Sophia Chikirou są przedstawicielkami pokolenia przybyszów z Afryki Północnej…

Marsylia i Lyon — lewica, Nicea i Tulon uchowały się po prawej stronie. To te bardziej znane miejscowości, ale w tych tylko nieco mniej znanych widać już skutki podmiany Francuzów na przybyszów. To awangarda tych, którzy w następnych wyborach — być może prezydenckich, a na pewno terytorialnych — będą przejmować władzę administracyjną we Francji. Długi marsz przez instytucje zaczął się jeszcze za de Gaulle’a, kiedy z Algierii wraz z ewakuującymi się Francuzami przyjechało do Francji około 90–150 tys. algierskich harkis wraz z rodzinami. Drugie tyle wymordował algierski Front Wyzwolenia Narodowego za współpracę z Francuzami. Potem przez dziesięciolecia imigracja z Afryki Północnej falowała jak sinusoida, przybysze zapuszczali korzenie, dostawali obywatelstwo i prawa wyborcze, ale bardzo wielu z nich co roku jeździło na Ramadan do krajów swego pochodzenia. Francuzkom zaoferowano darmową aborcję i „pigułkę dzień po”. Muzułmanki mają inną mentalność — i rodzą dużo dzieci. To dzięki nim Francja ma najwyższy przyrost naturalny w Europie. Teraz we Francji przybyszów jest już tylu, że w wielu miejscowościach rdzenni Francuzi przegrywają wybory z francuskimi Algierczykami, Marokańczykami czy Tunezyjczykami…

By nie być gołosłownym, poniżej kilka przykładów z ostatnich francuskich wyborów terytorialnych. Nazwy miejscowości (w nawiasach numery departamentów) niewiele mówią Polakowi — tak jak Francuzowi Kielce, Rzeszów, Lublin czy Puławy — ale to właśnie jest Francja. Podstawcie za nazwy francuskich miejscowości nazwy polskich miast — jeśli nie zatrzymamy imigracji definitywnie, podobnie będą się nazywać burmistrzowie polskich miejscowości za jedno lub dwa pokolenia.

Adama Gaye — mer merostwa Mantes-la-Jolie (departament 78), Demba Traore — mer Blanc-Mesnil (93), Ali Diouara — mer La Courneuve (93), Omar Yaqoob — mer Creil (60), Hadi Mebaraki — mer Saint-Fons (69), Issam Benzeghiba — mer Meyzieu (69), Mohamed Boudjellaba — mer Givors (69), Abdelkader Lahmar — mer Vaulx-en-Velin, Abdel-Kader Guerza — mer Dreux (28), Abdelafid Mokhtari — mer Méru (60), Nessrine Menhaouara — mer Bezons (95), Melissa Youssouf — mer Villepinte (93), Sonia Benameur — mer Ris-Orangis (91), Abdelaziz Hamida — mer Goussainville (95), Imene Souid — mer Orly (94), Belkacem Chikh — mer Montmagny (95), Sofienne Karroumi — mer Aubervilliers (93), Bassi Traore — mer Sarcelles…

Francuzi kilkadziesiąt lat temu, tak jak my dzisiaj, nie wierzyli, że tak może się stać — i podobnie jak my dziś nie przeciwstawiali się czynnie narzucanemu im przez masonerię trendowi imigracji, mającemu na celu zastąpienie narodu francuskiego. Dzisiaj już wierzą i płaczą nad losem „Belle France”, która — ich zdaniem — zmierza nieuchronnie ku islamowi, szariatowi i zagładzie jako państwo europejskie.

Autorstwo: Barnaba d’Aix
Źródło: WolneMedia.net

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

                          ELITY - DRUGI GARNITUR                                         Grzegorz Jaszuński       Grzegorz Jaszuński, ur. 25...