Znicz czy piec krematoryjny?
Otwarcie wielkich imprez sportowych od dekad było świętem jedności, humanizmu i czystej rywalizacji. Jednak ostatnie lata przynoszą niepokojącą zmianę kursu. Po skandalach związanych z ceremonią w Paryżu, oczy całego świata zwróciły się na inaugurację Zimowych Igrzysk w Mediolanie. Zamiast pochwały hartu ducha i piękna sportu, widzowie otrzymali mroczne widowisko, w którym dominowały symbole budzące jednoznaczne skojarzenia z okultyzmem. Czy to jeszcze sztuka, czy już celowa prowokacja wymierzona w tradycyjne wartości?
Symboliczne zapalenie krematorium na Igrzyskach?
Podczas ceremonii otwarcia w Mediolanie uwagę milionów widzów przykuły elementy, które trudno wpisać w kanon sportowej radości. Centralnym punktem uroczystości było zapalenie znicza olimpijskiego, które jednak w niczym nie przypominało radosnego święta – dla wielu wyglądało raczej na symboliczne „otwarcie bram piekieł”. Wewnątrz konstrukcji o kształcie odwróconego pentagramu nastąpiło zapalenie ognia w zamkniętym, okrągłym wizjerze, kojarzącym się jednoznacznie z krematorium.
Kiedy przyjrzymy się nagraniom z momentu kulminacyjnego, obraz staje się jeszcze bardziej drastyczny. To nie był strzelający ku niebu płomień nadziei, do jakiego przywykliśmy przez dekady. Moment zapłonu znicza przypominał raczej otwarcie komory pieca. Ogień nie buchnął swobodnie – on „zakipiał” wewnątrz surowej, metalowej konstrukcji, budząc przerażające skojarzenia z procesem spopielania zwłok. Ta przemysłowa, zimna estetyka śmierci, podana w oprawie okultystycznych znaków, sprawia, że trudno tu mówić o pomyłce artystycznej. To wizualny komunikat, który uderza w podświadomość widza, wywołując pierwotny lęk.

https://www.youtube.com/watch?v=Q8Cw-HKNAHQ
Przyjrzyjmy się samej symbolice. W tradycji europejskiej kula ognia utożsamiana jest z piekielną pożogą, zniszczeniem i chaosem. Z kolei odwrócony pentagram uznaje się w świecie okultyzmu za znak o najbardziej złowrogiej wymowie. Podczas gdy tradycyjny pięcioramienny znak symbolizuje dominację ducha nad materią, jego odwrócenie stanowi całkowitą negację tego porządku. Dwa wierzchołki skierowane w górę tworzą zarys rogów, co w ikonografii satanistycznej wprost nawiązuje do wizerunku Baphometa.
Obecność tak radykalnego symbolu w sercu sportowego święta budzi uzasadniony opór. Trudno uznać to za „przypadkową kompozycję”, skoro każdy profesjonalny projektant zna konotacje tego znaku. Wykorzystanie go w połączeniu z agresywną, ognistą scenografią nie pozostawia pola do interpretacji – to symbolika, która ze szlachetnym sportem nie ma nic wspólnego.
Łańcuch mrocznych wydarzeń
Analiza ceremonii z ostatnich dwóch dekad dowodzi, że przypadek Mediolanu nie jest odosobniony, lecz stanowi ogniwo w łańcuchu coraz mroczniejszych widowisk.
Już w 2012 roku w Londynie widzów uderzyły surrealistyczne sceny z gigantyczną figurą śmierci, co po latach zyskało miano ponurej przepowiedni.
W 2016 roku, podczas otwarcia tunelu Gotarda, świat obserwował spektakl pełen demonicznych postaci i masek kóz, które w żaden sposób nie korespondowały z inżynieryjnym sukcesem inwestycji.
Szczególny niepokój wzbudził występ Madonny na Eurowizji w 2019 roku. Artystka zaprezentowała rytualny spektakl: postacie w maskach gazowych, mroczna kapłanka z zasłoniętym okiem i tło wojennej pożogi ogarniającej świat. Wielu odczytało to jako masowy rytuał okultystyczny zapowiadający nadchodzące nieszczęścia.
W 2022 roku w Birmingham (Igrzyska Commonwealthu) tancerze oddawali pokłon mechanicznemu bykowi o płonących ślepiach, co przywoływało biblijne obrazy kultu Baala.
Kulminacją stał się Paryż (2024) z jego obrazoburczą estetyką i mrocznym jeźdźcem na bladym koniu.
To wszystko, w połączeniu z odwróconym pentagramem i zapaleniem krematorium w Mediolanie, tworzy spójny obraz celowej ofensywy symboliki mroku. Krytycy zauważają, że ma ona na celu „oswojenie” opinii publicznej z obrazami, które dawniej budziły sprzeciw moralny. Sport stał się jedynie tłem dla spektaklu dekonstrukcji naszej kultury.
To tylko sztuka, czy informacja od elit pociągających za sznurki?
Ludzka intuicja rzadko myli się w ocenie zagrożenia. Trudno uwierzyć, by przy budżetach liczonych w setkach milionów euro jakikolwiek symbol pojawił się przypadkiem. Skoro wybrano pentagram i ogień, zrobiono to z pełną świadomością wywołania określonych skojarzeń. Igrzyska, zamiast być światłem nadziei, coraz częściej zdają się kierować nasz wzrok w stronę otchłani.
Dopełnieniem tej aury stał się incydent z drugiego dnia zawodów. Jak poinformował reporter TVN24, Paweł Łukasik, olimpijski ogień w Mediolanie – ten sam, który zapłonął wewnątrz pentagramu – niespodziewanie zgasł. W tradycji olimpijskiej to fatalny omen, jednak w tym kontekście wielu widzi w tym coś więcej – symboliczną niemoc „ognia”, który zamiast rywalizacji, reprezentował chaos.
Czy to ukryty przekaz wieszczący mroczne plany elit?
Pół roku po występie Madonny wybuchła pandemia, która drastycznie ograniczyła wolność ludzkości. Obecnie wyraźnie czuje się narastające napięcie. Pamiętajmy o ostrzeżeniu z filmu „Szach-mat dla ludzkości” z 2012 roku, którego przesłanie doskonale koreluje z wydarzeniami ostatnich lat. Czy dziś, w dobie destabilizacji świata i napięć po dojściu do władzy Donalda Trumpa – który wywrócił pionki na politycznej szachownicy, aby ustawiać je po swojemu – czeka nas coś gorszego niż w 2020 roku? Wojenne werble biją coraz głośniej, a piewcy pokoju są traktowani jak wrogowie państwa.
Czy symboliczne zapalenie pieca krematoryjnego to ostatnia wiadomość? Czas pokaże…
Autorstwo: Aurelia
Źródło: WolneMedia.net
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz