Gates i Epstein wpływali na naukę
Kontrowersyjny wątek w sieci, oparty na wyciekłych dokumentach i e-mailach, zawiera poważne oskarżenia wobec sieci miliarderów, konsultantów i platform naukowych. Według tych doniesień Bill Gates i Jeffrey Epstein mieli nie tylko „finansować naukę”, lecz także celowo wpływać na to, które badania stają się widoczne, które narracje przeważają, a które znikają. W centrum zarzutów znajduje się platforma, z której korzystają miliony naukowców na całym świecie: „Research Gate”.
„Research Gate” jest uznawany za portal społecznościowy dla naukowców – porównywalny z „Facebookiem” czy „LinkedIn”, lecz wyspecjalizowany w badaniach. Ponad 25 milionów użytkowników udostępnia tam publikacje, zamieszcza pliki PDF, nawiązuje kontakty, dyskutuje i współpracuje. Z zewnątrz platforma wydaje się bezpłatnym narzędziem wymiany naukowej. Jednak – według przywoływanych dokumentów – została zaprojektowana jako model biznesowy nastawiony na zysk, którego celem jest monetyzacja uwagi i pracy naukowców.
W 2013 roku Bill Gates zainwestował około 10 milionów dolarów w „Research Gate”. Z ujawnionych dokumentów ma wynikać, że nie był to wyłącznie akt filantropii, lecz strategiczna inwestycja w platformę cyfrową – porównywana do wczesnej inwestycji w „LinkedIn”, ale ukierunkowana na środowisko naukowe. Według tych doniesień umowy miały rzekomo wiązać osobiste korzyści finansowe dla osób z otoczenia Gatesa z rosnącą wyceną firmy. Im wyższa wycena „Research Gate”, tym większe potencjalne zyski.
Szczególne kontrowersje budzą e-maile, w których Boris Nikolić, wieloletni doradca naukowy Billa Gatesa, miał regularnie informować Jeffreya Epsteina o wewnętrznych sprawach dotyczących „Researc Gate”. Obejmowały one informacje o planowanych rundach finansowania, wycenach oraz relacjach medialnych. Według autorów wątku komunikacja ta nie była przypadkowa, lecz celowa: akcentowano pozytywne opinie, rosnącą liczbę użytkowników i „przełomy”, co mogło sprzyjać wzrostowi wyceny. Powód, dla którego skazany przestępca seksualny miał być informowany o takich kwestiach, pozostaje niejasny, lecz rodzi pytania.
Wewnętrzne plany biznesowe mają wskazywać, w jaki sposób portal „Research Gate” zamierzał generować przychody: poprzez ukierunkowane reklamy firm farmaceutycznych i laboratoryjnych, portale z ofertami pracy i usługi rekrutacyjne, subskrypcje premium dla uniwersytetów i badaczy, a w dalszej perspektywie – rynek produktów i usług.
Kluczową rolę odgrywają algorytmy, które decydują o widoczności badań – o tym, które publikacje pojawiają się na czołowych pozycjach, a które pozostają na marginesie. Krytycy postrzegają to jako istotne narzędzie wpływu: kontrola nad platformą może oznaczać pośredni wpływ na kierunki badań.
„Research Gate” stał się również znaczącym graczem w sporze z dużymi wydawcami akademickimi. Miliony udostępnianych plików PDF omijały płatne paywalle. Wydawcy, tacy jak Elsevier czy American Chemical Society, przez lata pozywali platformę za naruszenia praw autorskich – aż do zawarcia ugody w 2023 roku. Część wydawców obecnie współpracuje z „Research Gate”. Według autorów wątku kontrola nad kanałem dystrybucji może wymuszać dostosowanie się nawet na ugruntowanych podmiotach rynku.
Drugi wątek rozszerza analizę o inne podmioty. Wskazuje się, że miliarderzy John i Laura Arnold mieli przekazać miliony dolarów – za pośrednictwem swojej fundacji – organizacjom zajmującym się rzetelnością badań naukowych, takim jak Center for Open Science, Retraction Watch czy PubPeer. Krytycy zarzucają tym instytucjom wybiórczość: osoby spoza określonych kręgów mają być publicznie piętnowane, podczas gdy inne pozostają chronione. Kontrowersje budzi domniemana możliwość wpływania na kariery naukowe poprzez sprostowania, anonimowe komentarze i nagłaśnianie spraw w mediach.
Według tej narracji wyłania się następujący schemat: kontrola platformy (ResearchGate) wpływa na widoczność i uwagę, instytucje „integralności” oddziałują na to, co uznaje się za akceptowalną naukę, a połączenie tych mechanizmów może prowadzić do subtelnego, trudnego do zauważenia kształtowania dyskursu naukowego – bez formalnej cenzury.
Podnoszone w wątku zarzuty są poważne i wymagałyby niezależnej weryfikacji. Udokumentowane są inwestycje, rola platformy oraz określone powiązania osobiste. Kwestia, czy przekłada się to na celową manipulację treściami naukowymi, pozostaje jednak przedmiotem debaty.
Jedno nie ulega wątpliwości: infrastruktura naukowa jest również infrastrukturą wpływu. Kontrola nad platformami, widocznością i mechanizmami ewaluacji oddziałuje nie tylko na kariery badaczy, lecz także na to, co uznaje się za ugruntowaną wiedzę. Wątek ten koncentruje się właśnie na problemie władzy w świecie nauki.
Źródło zagraniczne: ThreadReaderApp.com
Źródło polskie: WolneMedia.net

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz