poniedziałek, 29 września 2025

 

Oszukiwane społeczeństwo – inżynieria stylu życia

Żyjemy w świecie, w którym o nim samym dowiadujemy się nie bezpośrednio, ale niemal zawsze pośrednio: z ekranów, od nauczycieli w szkołach, czy od osób, które wcześniej uzyskały tę wiedzę z dwóch poprzednich źródeł. Obecną erę ludzkości, u progu tysiąclecia, można nazwać średniowieczem z wygodami, mediami z informacją przekazywaną przede wszystkim za pomocą elektryczności lub częstotliwości, oraz maszynami — zwłaszcza tymi związanymi z transportem. Nie musisz myśleć — wystarczy, że będziesz poprawnym (także politycznie) obywatelem, i nie będziesz wychodził przed szereg. Wówczas pozwolą ci żyć takim życiem, na jakie… zostałeś zaprogramowany (!).

Ogólnie rzecz biorąc, uważa się nas, to znaczy społeczeństwo, za idiotów. A idiotę najłatwiej jest oszukać, gdy się utrzymuje jego przekonanie, że nie tylko nim nie jest, ale wręcz, że sam podejmuje decyzje, które „ma podjąć”. W ten sposób powszechne przekonanie, że „większość nie może się mylić”, jest z reguły bardzo dalekie od prawdy, zaś naszym przekonaniem o tym, jaka jest rzeczywistość, rządzi obserwowanie zachowania innych, również naiwnych ludzi. Ci ludzie wcale nie są wyćwiczeni w niezależnym myśleniu, wręcz przeciwnie, zniechęcani do tego w szkołach, gdy kazano im się wkuwać prawdy „objawione” (które nimi nie są — gdyby nauka znała odpowiedzi na wszystkie pytania, dalsze badania naukowe pozbawione byłyby sensu). Są natomiast wyćwiczeni (a właściwie wytresowani) w chęci posiadania racji, bo ten, kto nie ma racji, otrzymuje złe oceny (!). Innymi słowy, psychologicznie ludzie są wręcz przerażeni nieposiadaniem racji, co można z łatwością zaobserwować — jest to jedna z wielu traum wyniesionych ze szkoły, gdy umysł dziecka dopiero się rozwijał.

Nasz aktualny świat przypomina scenariusz filmów pokroju „Truman Show” czy „Wyspa”, z tym że zamiast jednej osoby czy odosobnionej grupki, całe nasze społeczeństwo jest oszukiwane na wiele sposobów od pierwszego dnia urodzenia, zaś nasza historia, której „każą się nam uczyć”, jest kłamstwem. Telewizyjne wiadomości raczą ludzi absurdalnymi głupotkami lub wciągają w bezsensowne i nieprowadzące donikąd polityczne przepychanki, czyli takie polityczne celebryctwo w stylu pudelkowych serwisów i magazynów kto co na kogo powiedział (a ostatnio nawet co napisał na „X”) i jak druga strona na to zareagowała, oraz jak na tą reakcję zareagował z kolei inicjator „skandalu”. Natomiast ważne rzeczy prawie nigdy się tam nie pojawiają, a jeśli już (jak w przypadku niesławnego wirusa sprzed 5,5 roku), to noszą jednokierunkowy, nieobiektywny, wyraźnie lobbistyczny charakter propagandy. Obiektywne dziennikarstwo (która to cecha jest jedną z najważniejszych rzeczy, którą uczą się studenci dziennikarstwa) prawdopodobnie prawie nigdy nie istniało, jednak w dobie centralizacji kontroli mediów, te główne media nigdy nie były bardziej skażone kłamstwem i nieobiektywnością.

Nasze społeczeństwo i jego wybory można określić hasłem: „wybierasz pepsi czy coca-colę, lub popierasz PiS czy PO?” itp. „alternatywnymi wyborami”, które zaprojektowano odgórnie. W praktyce większość ludzi wybiera zawsze jedną z dwóch dostępnych dla nich opcji, i nawet nie zastanawia się, dlaczego nie ma innych. Co więcej, usilnie stara się od pewnego czasu kontrolować działalności niezależne, tworzy bardzo dużo wymogów formalnych i uwarunkowań (pod różnymi pretekstami) do publikowania czegokolwiek, od wideo na serwisach wideo nawet po aplikacje (mowa tu m.in. o firmach Alphabet, Microsoft czy Apple — globalnych urzędach bardziej niż prawdziwych firmach, które stoją na straży publikacji treści dostępnej dla wszystkich pokoleń, od 5-letniego Johna do 85-letniej babci z nowoczesnym telefonem w dłoni oglądającej i czytającej o politycznych aferach). Do tego stopnia nasze społeczeństwo jest ogłupiane i żyje mikrosprawkami w swoim własnym, malutkim światku, że nawet statystycznej osobie nie przejdzie przez myśl, że coś tu nie gra. Gdy się pomyśli o wczesnośredniowiecznym plemieniu z małej wioski, gdzie lud żył w bardzo prosty, prymitywny sposób, a jego rozrywką były opowieści, tańce i wspólne śpiewy przy ognisku lub oglądanie zapasów wioskowych osiłków, to wydaje się, że z dzisiejszej perspektywy wiedli oni życie bardzo ograniczone. Jednak pozory mylą, bo w rzeczywistości wiele się nie zmieniło w mentalności społecznej. Wręcz zachęca się do kontynuowania takiego sposobu na życie, tyle że za pośrednictwem mediów, gdzie oglądamy również mecze piłkarskie czy fikcyjne „opowieści” w formie filmów granych przez przekonujących aktorów, zaś za ziemniaki smażone przy ognisku służą dzisiaj snacki (przekąski) dostępne w każdej Żabce na każdym rogu do późnych godzin w nocy. Natomiast w przypadku tych bardziej ambitnych nielicznych, którzy chcą posłuchać „nudnych” faktów o świecie, mogą dowiedzieć się oni np. z codziennych wiadomości o kolejnym skandalu Donalda Trumpa po raz kolejny coś mówiącego na temat prezydenta Rosji, lub też, z filmów dokumentalnych, jak szybko koliber macha skrzydłami. Znudzony obywatel XXI wieku zareaguje na te „niezwykle ważne” informacje właściwym sobie „aha” i będzie żył dalej wiódł takie „wygodne”, „bezpieczne” życie, jakie wiódł przed dowiedzeniem się tych mikrofaktów, i zapewne tak będzie aż do końca jego życia, tak jak to było w przypadku poprzedniego, powojennego pokolenia przyzwyczajonych do socjalistycznych (!) rozwiązań Amerykanów, Norwegów czy Holendrów, czy też naszych dziadków z tzw. Bloku Wschodniego. Jeśli skłoni go to do myślenia, to głównie następującego typu: oby Donaldowi Trumpowi udało się przekonać Putina tudzież (gdyby widz był politycznie poprawny) oby Donald Trump już nie wypowiadał takich głupich, niedyplomatycznych słów. Mało który odbiorca takich informacji wyjdzie poza ten schemat i wyciągnie niezależne wnioski – bo raczej w ogóle nie będzie oglądał czy czytał owych „Wiadomości” czy „Faktów”.

Nie będzie w jego głowie nawet miejsca na znacznie bardziej szokujące wieści: że to, co mu serwują media, jest albo kłamstwem, albo odwróceniem uwagi od tych istotnych informacji na temat tego, co się tu na Ziemi dzieje. Mamy tu do czynienia z wojną, tyle że niewidzialną, to znaczy taką, z której mamy sobie nie zdawać sprawy — o umysły miliardów odbiorców informacji ze światowych mediów. Kim są ci odbiorcy? Pomyślmy np. o milionach ludzi z Afryki, Indii, Chin, ale także z zachodu, z Holandii, Szwecji czy Wielkiej Brytanii. Czy ciemnoskóra matka lub ojciec, utrzymując kilka dzieci gdzieś z Kenii, w wieku 20-paru lat jest w stanie znaleźć wiele czasu na myślenie o tym, jaka jest rzeczywistość? Podobnie ma się sprawa z większością biednych krajów. W krajach tzw. bogatych (czyli zachodnich) natomiast obserwuje się wręcz szokujące od dekad prawidłowości: stopień ogłupienia (w tym spadku IQ) społeczeństwa rośnie w zaskakującym stopniu. Oczywiście medialni naukowcy znają odpowiedź na pytanie czemu, gdyż mają zawsze więcej odpowiedzi niż pytań (podobnie zresztą jak cały system edukacyjny — promujący posiadanie racji, a nie drążenie tematu, gdyż nauczyciel może się zawsze obrazić, a nawet zdenerwować — dobre oceny dostaje się za dostosowywanie do wymogów, nie ambicję i pionierstwo) i twierdzą, że to wynik przede wszystkim tego, że człowiek po podbiciu Ziemi nie ma już właściwie naturalnych wrogów, przez co stał się kimś w rodzaju Homo televizus (bo przestaje powoli być „sapiens”), tj. pasywnym odbiorcą treści, dzięki czemu nie musi myśleć, to inni mogą myśleć za niego, a on w tym czasie może się poświęcić… no cóż, zaprogramowanemu stylu życia! I jest w tym do pewnego stopnia prawda, że nie musi, ale jest to tylko część prawdy — zaś ta przemilczana część to to, że ten styl życia został tak zaprojektowany, by tematy tabu pozostały tematami tabu. A co… gdybyśmy, niczym bohater Truman Show, wyjrzeli poza te kotary i przejrzeli aktorów, którzy od naszego dziecka nam wmawiają w szklanych ekranach, jaka jest rzeczywistość? Gdybyśmy zrobili reset umysłowy, zakwestionowali to, co nam się usilnie stara wmówić, i na nowo poszukali prawdy?

Autorstwo: Antares
Ilustracja: Comfreak (CC0)
Źródło: WolneMedia.net

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...