Rząd będzie ścigał krytykę banderyzmu i Ukraińców?
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział utworzenie kilku prokuratur, które specjalizować się będą w ściganiu hejtu, w tym mowy rzekomej nienawiści wobec Ukraińców. Z założenia ma to być odpowiedź na rosnącą falę nienawiści w Polsce, pojawiają się poważne wątpliwości co do tego, jak takie działania mogą wpłynąć na wolność słowa w kraju, zwłaszcza w kontekście napięć między Polakami a Ukraińcami i rządowej polityki uległości względem Ukrainy.

Zgodnie z zapowiedzią, specjalne zespoły prokuratury mają działać w miastach takich jak Łomża, Bydgoszcz, Sosnowiec czy Radomsko, a także w wybranych dzielnicach Warszawy. Ich celem będzie ściganie przestępstw związanych z nienawiścią skierowaną przeciwko Ukraińcom, którzy od początku wojny w Ukrainie masowo osiedlają się w Polsce. Choć nie w każdym z wymienionych miast liczba Ukraińców jest wysoka, to wszystkie te miejscowości wykazują znaczący wzrost migracji z Ukrainy w ostatnich latach.
Należy zauważyć, że rosnąca fala nienawiści wobec Ukraińców w Polsce nie wynika wyłącznie z postaw Polaków, ale także z reakcji na działania części Ukraińców wobec Polaków. Niektórzy Ukraińcy demonstrują roszczeniowe podejście i brak wdzięczności za pomoc udzieloną im przez Polaków. Do tego dochodzą coraz częstsze doniesienia o brutalnej przestępczości ukraińskiej w Polsce. W obliczu rosnącego napięcia, pytanie, które zadają sobie krytycy rządu, brzmi: dlaczego polskie władze nie podejmują zdecydowanych działań w celu przeciwdziałania gloryfikowaniu banderyzmu, który jest dziedzictwem nazizmu, oraz nie ścigają szerzenia antypolonizmu wśród Ukraińców? Coraz więcej osób w Polsce dostrzega, że Ukraińcy mają więcej praw niż Polacy (np. w służbie zdrowia), co zwiększa frustrację i niechęć.
Problem staje się jeszcze bardziej złożony, gdy weźmiemy pod uwagę, że niedawno Sejm odrzucił w głosowaniu penalizację banderyzmu. To tylko wzmacnia wrażenie, że rząd, mimo niepokojących zjawisk, nie chce stawiać twardych granic ukraińskiemu nazizmowi, co w oczach wielu Polaków jest sygnałem uległości wobec Kijowa i wzmacnia teorię spiskową o szantażowaniu polskich posłów sekstaśmami z afery podkarpackiej. Przypomnijmy, że kopie nagrań według agenta Janika, którego oskarżono o składanie fałszywych zeznań po tym, jak taśmy „wyparowały” z jego sejfu tuż przed nalotem służb, trafiały w ręce SBU.
Krytyka działań rządu, w tym braku stanowczości wobec antypolonizmu i banderyzmu, może zostać łatwo zakwalifikowana jako „hejt” wobec Ukraińców, nawet jeśli jej celem jest jedynie wskazanie na niewłaściwą politykę migracyjną czy ideologiczną. Działania prokuratur mogą więc przyczynić się do dalszego ograniczenia wolności słowa w Polsce, gdzie granice między krytyką a nienawiścią stają się coraz bardziej rozmyte.
Autorstwo: Aurelia
Na podstawie: WP.pl
Źródło: WolneMedia.net
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz