czwartek, 11 grudnia 2025

 

Okradają nas legalnie i przy aplauzie mediów

Molestujemy, wykorzystujemy, konsumujemy własne oszczędności — a właściwie pozwalamy, by inni je molestowali, wykorzystywali i konsumowali za nas. I nic z tym nie robimy.

Życzę więc, żeby chociaż w okresie świątecznym 25% Polaków uświadomiło sobie, co się naprawdę dzieje z ich oszczędnościami. Bo inflacja, deficyt budżetowy, kreatywna księgowość państwa to po prostu narzędzia służące jednemu: systemowemu uszczuplaniu majątku obywateli.

Nie napiszę „kradzieży”, bo za słowo „kradzież” można dziś w Polsce wylądować w sądzie. Dlatego uczciwie stawiam cudzysłów: „kradzież”. To oczywiście nie jest kradzież — to jest działanie legalne, objęte pełną ochroną państwa i całego aparatu przemocy. I dlatego nie mogę napisać, że posłowie „okradli” obywateli. Nie mogę napisać, że senatorowie „czyszczą nam konta”. Nie mogę napisać, że prezydent „przyklepał akt finansowego rabunku”. Niech wszystko będzie w delikatnych cudzysłowach, żeby nikt nie wytoczył mi procesu — bo za mniejsze słowa w naszym kraju procesy już były.

Życzę również, żeby Polacy zauważyli, że jesteśmy „robieni” na posła, senatora i prezydenta, tak samo, jak kiedyś robiono babcię „na wnuczka”, „na policjanta”.

Ktoś powie: „ale przecież Unia Europejska!”. Zgoda — Unia to „większy gangster” w białych rękawiczkach. Więc w bonusie jesteśmy robieni również „na europosła” i „na komisarza”.

A teraz — przejdźmy do meritum.

Media uwielbiają spektakularne afery. Respiratory po 40 tys. zł, które nigdy nie trafiły do szpitali. „Wybory kopertowe” za 1,5 mld. Afera hazardowa, gruntowa, zegarkowa. Są nazwiska, są kajdanki, są flesze i dramatyczne nagłówki.

I słusznie, bo złodziejstwo powinno być piętnowane. Ale wszystkie te afery razem wzięte bledną przy tym, co dzieje się co roku, legalnie, w atmosferze politycznego konsensusu.

460 posłów, 100 senatorów i prezydent, wszyscy z poważnymi minami i błogim spokojem, uchwalają i podpisują budżet z deficytem 250–300 mld zł. Media klaszczą, ekonomiści tłumaczą, opinia publiczna wzrusza ramionami. Bo tutaj nie ma afery. Tu jest „polityka fiskalna”.

Mechanizm „legalnej kradzieży” – państwo wydaje więcej, niż zabiera w podatkach. Różnicę pokrywa: pożyczkami, dodrukiem pieniądza, kreatywną księgowością.

Efekt: inflacja, która zjada wartość naszych pieniędzy szybciej, niż zdążymy się zorientować.

Państwo oddaje dług tańszymi złotówkami. Ty tracisz realną wartość pensji i oszczędności. To największy transfer majątku w historii III RP — z kieszeni ludzi do kieszeni państwa i sektora finansowego.

Ile Polacy już stracili?

Szacowane oszczędności gospodarstw domowych: 1,8–1,9 bln zł.

W większości trzymane na kontach praktycznie nieoprocentowanych.

Realne straty z powodu inflacji:

– 2021: 70–80 mld

– 2022: 230–260 mld

– 2023: 180–210 mld

– 2024: 80–100 mld

– 2025: 100–130 mld

Łącznie: 750–850 mld zł.

Więcej niż wszystkie afery ostatnich 30 lat, pomnożone przez dziesięć- bez żadnej afery, bez sensacji, bez kajdanek.

Dlaczego nikt o tym nie mówi? Bo tu sprawcami są WSZYSCY- PiS, PO, Lewica, PSL — wszyscy głosują za deficytem. Bo media żyją z reklam państwowych spółek. Bo grafikę z inflacją trudno sprzedać jako sensację. Bo twarz drobnego złodziejaszka klika się lepiej niż wykres GUS.

To nie przypadek — to system, w którym: politycy obiecują prezenty, społeczeństwo płaci później, media odwracają wzrok, a inflacja załatwia resztę po cichu.

Z perspektywy koncepcji świadomości wszystkości inflacja nie jest tylko ekonomicznym zjawiskiem — jest rozszczelnieniem pola relacji społecznych. Gdy państwo ukrywa realne koszty swoich działań, powstaje: chaos, nieufność, dezintegracja i poczucie bezradności. Społeczeństwo traci zdolność samoorganizacji. To nie są tylko skutki ekonomiczne. To są skutki cywilizacyjne.

Jak to zmienić? Zmiana zacznie się nie wtedy, gdy pojawi się „lepsza partia”, ale gdy obywatele zaczną zadawać niewygodne pytania: „Z czyjej kieszeni to finansujecie?”, „Jaką inflację planujecie w przyszłym roku?” czy „Kto zapłaci za 800+ za 10 lat?”. Bez takich świadomych pytań system nadal będzie działał perfekcyjnie.

Największa zubożanie nas nie dzieje się w nocy, w bramie, z łomem w ręku. Dzieje się na sali sejmowej, w świetle kamer, przy entuzjazmie mediów i przy pełnej zgodzie polityków wszystkich opcji. I choć zniknęło już 750–850 miliardów złotych z realnej wartości naszych oszczędności — to jakoś nikt nie zrobił jeszcze o tym cyklu w „Faktach po Faktach”. Dziwne, prawda?

Autorstwo: Zbigniew Jacniacki
Źródło: WolneMedia.net

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...