piątek, 17 października 2025

                                                            PRZESTĘPCY W SUTANNACH


86 lat mija od dnia, w którym hitlerowskie Niemcy uderzyły na Polskę. 1 września 1939 roku – symboliczna data, którą każde polskie dziecko ma wbite do głowy. Ale wbite w formie patriotycznej bajeczki: my, niewinne ofiary, napadnięci bez ostrzeżenia, bohatersko walczący, samotni wobec świata.
A teraz spróbujmy wziąć skalpel i rozciąć ten mit. Pod spodem znajdziemy bowiem brud, o którym szkolne podręczniki milczą, a telewizyjni historycy w eleganckich garniturach nawet nie pisną słowa.
Bo tego dnia nie tylko Niemcy uderzyli na Polskę. Była z nimi Słowacja – sterowana przez księdza katolickiego Jozefa Tiso. Tak, księdza-prezydenta. Człowieka, który spowiadał wiernych, a jednocześnie podpisywał rozkazy o inwazji. Z sutanny zrobił mundur, a z modlitwy rozkaz bojowy. Słowackie wojsko nacierało na Spisz i Orawę, a Tiso ogłaszał, że to „wola Boża”.
Dlaczego o tym się nie mówi? Bo ta historia rozpierdala serce polskiego mitu o „czystym cierpieniu” i „świętej ofierze”. Pokazuje, że obok Hitlera maszerowali także księża. Pokazuje, że religia i faszyzm w Europie szły ręka w rękę. A to dla polskich elit, tak mocno uwikłanych w romans z Kościołem Katolickim, jest nie do przełknięcia.
Zanim jednak zaczniemy się oburzać na Słowację, spójrzmy na nas samych w odbiciu lustra. Bo rok wcześniej, w październiku 1938, Polska zachowała się jak zwykły szabrownik. Gdy Hitler rozrywał Czechosłowację na kawałki, my – „bohaterski naród” – ruszyliśmy zająć Zaolzie. A przy okazji zagarnęliśmy Spisz i Orawę.
Polscy politycy stali w jednym szeregu z Hitlerem, licząc, że coś skapnie ze stołu. I skapnęło. Tyle że dziś o tym cisza. W oficjalnej narracji Polska jest tylko ofiarą, nigdy hieną.
Faszyzm i katolicyzm to bliźniacy poczęci z jednej matki.
Ale to nie Zaolzie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że faszyzm w Europie nie narodziłby się i nie umocnił bez Kościoła Katolickiego. To Kościół nadał faszyzmowi legitymację, to Kościół błogosławił dyktatorom, to Kościół podawał rękę oprawcom.
Mussolini i papież Pius XI podpisali konkordat w 1929 roku – i tak narodziło się państwo Watykan. Tak, państwo Kościoła Katolickiego istnieje dzięki faszystowskiemu dyktatorowi. To Mussolini, ten „boży człowiek”, dał papieżowi kawałek ziemi w Rzymie, by ten mógł udawać monarchę.
Potem był konkordat Hitlera z Watykanem, podpisany w 1933 roku. Dokument, który dał Trzeciej Rzeszy międzynarodowe uznanie, a Kościołowi gwarancję nietykalności. Krzyż i swastyka stanęły obok siebie na ołtarzu.
A później było jeszcze gorzej. Kościół w Chorwacji wspierał Ustaszy, którzy w obozie Jasenovac wymordowali setki tysięcy ludzi. Księża nie tylko spowiadali katów, ale też dowodzili oddziałami. Były też katolickie dyktatury w Portugalii Salazara, w Hiszpanii Franco, w Słowacji Tiso. Wszędzie ten sam schemat: krzyż, różańce, a obok stosy trupów.
Kiedy w Europie płonęły piece krematoriów, a wagony pełne Żydów sunęły do Auschwitz, papież Pius XII siedział w Watykanie i udawał, że nic nie widzi. Tak zwany „Ojciec święty” potrafił potępić komunizm, ale nie potrafił potępić Hitlera i ludobójstwa. Bo dla niego ważniejszy był układ sił – żeby Kościół zachował wpływy i majątek.
To nie było milczenie z niewiedzy. To było świadome milczenie wspólnika.
I teraz spójrzmy na Polskę w roku 2025. 86 lat minęło, a Kościół Katolicki wciąż siedzi na karku tego narodu jak tłusty pasożyt. Nadal wyciąga ręce po pieniądze, nadal ustawia polityków w szeregu, nadal decyduje, co wolno, a czego nie wolno.
Wystarczy spojrzeć na konkordat z 1993 roku – współczesny odpowiednik tych dawnych układów z Mussolinim i Hitlerem. Państwo polskie znowu podpisało cyrograf: Kościół dostaje przywileje, ziemie, szkoły, miliardy z budżetu. W zamian politycy dostają błogosławieństwo na wiecach i msze za ojczyznę.
W każdej wsi i w każdym mieście stoi pomnik Jana Pawła II, tego samego, który krył pedofilów, a przy okazji wzmacniał polityczne wpływy Kościoła. W każdym parlamencie siedzą politycy, którzy na kolanach składają raport przed biskupem. A w każdym budżecie są miliardy złotych, które zamiast na szpitale idą na Rydzyka, na katechetów, na kolejne złote ornaty.
To jest ta sama logika, co u Tiso. Kościół zawsze staje po stronie władzy, zawsze przykleja swoją pieczęć na zbrodni, byle tylko zachować wpływy.
Dlaczego polskie media milczą o roli Kościoła w faszyzmie? Bo same żyją w jego cieniu. Bo każdy dziennikarz, zanim ruszy temat Kościoła, musi zważyć, czy nie straci pracy, czy nie wywoła „skandalu”. Bo Kościół w Polsce jest nietykalny, tak jak był nietykalny w czasach Hitlera.
Dlaczego szkoły milczą? Bo podręczniki są pisane przez tych samych ludzi, którzy chodzą na miesięcznice smoleńskie i na pielgrzymki do Częstochowy. Bo Kościół w Polsce pisze historię – a tam, gdzie Kościół pisze historię, prawda zawsze jest zakopana w niepoświęconym dole.
I tak oto, 86 lat po napaści Niemiec i Słowacji na Polskę, my wciąż jesteśmy okupowani. Może już nie przez Wehrmacht, ale przez kler. Nadal mamy pasożyta na plecach, który wysysa z nas pieniądze, energię i wolność. Nadal jesteśmy narodem zakładników sutanny.
Kościół Katolicki w Polsce nie różni się niczym od Kościoła w czasach Tiso, Mussoliniego czy Franco. Nadal błogosławi silniejszym, nadal udaje świętą instytucję, a w rzeczywistości jest zbrodniczą organizacją – wspólnikiem faszyzmu wczoraj i władzy dzisiaj.
Dlatego właśnie w rocznicę 1 września trzeba mówić głośno nie tylko o hitlerowskich zbrodniach, ale także o tych, którzy faszyzm karmili i błogosławili. Bo bez Kościoła Katolickiego nie byłoby triumfu Hitlera. Bez Kościoła Katolickiego nie byłoby Tiso, nie byłoby Ustaszy, nie byłoby milczenia Watykanu wobec Holocaustu.
A w Polsce – bez Kościoła Katolickiego nie byłoby dzisiejszego zacofania, nietolerancji, biedy i politycznej degrengolady.
Kościół Katolicki to nie ofiara historii, to jej wspólnik. Nie bohater, ale oprawca. Nie przewodnik moralny, ale pasożyt.
86 lat po wybuchu wojny wciąż tkwimy w tej samej sieci kłamstw. Wciąż pozwalamy, by ta pierdolona, zbrodnicza organizacja trzymała nas za mordy.
I dlatego – wbrew szkolnym podręcznikom i państwowym uroczystością– trzeba pamiętać nie tylko o Hitlerze i jego wojnie, ale także o Kościele Katolickim, który tę wojnę umożliwił i wspierał...


https://www.facebook.com/photo/?fbid=24168665446169420&set=a.549339198528710



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...