86
lat mija od dnia, w którym hitlerowskie Niemcy uderzyły na Polskę.
1 września 1939 roku – symboliczna data, którą każde polskie
dziecko ma wbite do głowy. Ale wbite w formie patriotycznej
bajeczki: my, niewinne ofiary, napadnięci bez ostrzeżenia,
bohatersko walczący, samotni wobec świata.
A
teraz spróbujmy wziąć skalpel i rozciąć ten mit. Pod spodem
znajdziemy bowiem brud, o którym szkolne podręczniki milczą, a
telewizyjni historycy w eleganckich garniturach nawet nie pisną
słowa.
Bo
tego dnia nie tylko Niemcy uderzyli na Polskę. Była z nimi Słowacja
– sterowana przez księdza katolickiego Jozefa Tiso. Tak,
księdza-prezydenta. Człowieka, który spowiadał wiernych, a
jednocześnie podpisywał rozkazy o inwazji. Z sutanny zrobił
mundur, a z modlitwy rozkaz bojowy. Słowackie wojsko nacierało na
Spisz i Orawę, a Tiso ogłaszał, że to „wola Boża”.
Dlaczego
o tym się nie mówi? Bo ta historia rozpierdala serce polskiego mitu
o „czystym cierpieniu” i „świętej ofierze”. Pokazuje, że
obok Hitlera maszerowali także księża. Pokazuje, że religia i
faszyzm w Europie szły ręka w rękę. A to dla polskich elit, tak
mocno uwikłanych w romans z Kościołem Katolickim, jest nie do
przełknięcia.
Zanim
jednak zaczniemy się oburzać na Słowację, spójrzmy na nas samych
w odbiciu lustra. Bo rok wcześniej, w październiku 1938, Polska
zachowała się jak zwykły szabrownik. Gdy Hitler rozrywał
Czechosłowację na kawałki, my – „bohaterski naród” –
ruszyliśmy zająć Zaolzie. A przy okazji zagarnęliśmy Spisz i
Orawę.
Polscy
politycy stali w jednym szeregu z Hitlerem, licząc, że coś skapnie
ze stołu. I skapnęło. Tyle że dziś o tym cisza. W oficjalnej
narracji Polska jest tylko ofiarą, nigdy hieną.
Faszyzm
i katolicyzm to bliźniacy poczęci z jednej matki.
Ale
to nie Zaolzie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że
faszyzm w Europie nie narodziłby się i nie umocnił bez Kościoła
Katolickiego. To Kościół nadał faszyzmowi legitymację, to
Kościół błogosławił dyktatorom, to Kościół podawał rękę
oprawcom.
Mussolini
i papież Pius XI podpisali konkordat w 1929 roku – i tak narodziło
się państwo Watykan. Tak, państwo Kościoła Katolickiego istnieje
dzięki faszystowskiemu dyktatorowi. To Mussolini, ten „boży
człowiek”, dał papieżowi kawałek ziemi w Rzymie, by ten mógł
udawać monarchę.
Potem
był konkordat Hitlera z Watykanem, podpisany w 1933 roku. Dokument,
który dał Trzeciej Rzeszy międzynarodowe uznanie, a Kościołowi
gwarancję nietykalności. Krzyż i swastyka stanęły obok siebie na
ołtarzu.
A
później było jeszcze gorzej. Kościół w Chorwacji wspierał
Ustaszy, którzy w obozie Jasenovac wymordowali setki tysięcy ludzi.
Księża nie tylko spowiadali katów, ale też dowodzili oddziałami.
Były też katolickie dyktatury w Portugalii Salazara, w Hiszpanii
Franco, w Słowacji Tiso. Wszędzie ten sam schemat: krzyż, różańce,
a obok stosy trupów.
Kiedy
w Europie płonęły piece krematoriów, a wagony pełne Żydów
sunęły do Auschwitz, papież Pius XII siedział w Watykanie i
udawał, że nic nie widzi. Tak zwany „Ojciec święty” potrafił
potępić komunizm, ale nie potrafił potępić Hitlera i
ludobójstwa. Bo dla niego ważniejszy był układ sił – żeby
Kościół zachował wpływy i majątek.
To
nie było milczenie z niewiedzy. To było świadome milczenie
wspólnika.
I
teraz spójrzmy na Polskę w roku 2025. 86 lat minęło, a Kościół
Katolicki wciąż siedzi na karku tego narodu jak tłusty pasożyt.
Nadal wyciąga ręce po pieniądze, nadal ustawia polityków w
szeregu, nadal decyduje, co wolno, a czego nie wolno.
Wystarczy
spojrzeć na konkordat z 1993 roku – współczesny odpowiednik tych
dawnych układów z Mussolinim i Hitlerem. Państwo polskie znowu
podpisało cyrograf: Kościół dostaje przywileje, ziemie, szkoły,
miliardy z budżetu. W zamian politycy dostają błogosławieństwo
na wiecach i msze za ojczyznę.
W
każdej wsi i w każdym mieście stoi pomnik Jana Pawła II, tego
samego, który krył pedofilów, a przy okazji wzmacniał polityczne
wpływy Kościoła. W każdym parlamencie siedzą politycy, którzy
na kolanach składają raport przed biskupem. A w każdym budżecie
są miliardy złotych, które zamiast na szpitale idą na Rydzyka, na
katechetów, na kolejne złote ornaty.
To
jest ta sama logika, co u Tiso. Kościół zawsze staje po stronie
władzy, zawsze przykleja swoją pieczęć na zbrodni, byle tylko
zachować wpływy.
Dlaczego
polskie media milczą o roli Kościoła w faszyzmie? Bo same żyją w
jego cieniu. Bo każdy dziennikarz, zanim ruszy temat Kościoła,
musi zważyć, czy nie straci pracy, czy nie wywoła „skandalu”.
Bo Kościół w Polsce jest nietykalny, tak jak był nietykalny w
czasach Hitlera.
Dlaczego
szkoły milczą? Bo podręczniki są pisane przez tych samych ludzi,
którzy chodzą na miesięcznice smoleńskie i na pielgrzymki do
Częstochowy. Bo Kościół w Polsce pisze historię – a tam, gdzie
Kościół pisze historię, prawda zawsze jest zakopana w
niepoświęconym dole.
I
tak oto, 86 lat po napaści Niemiec i Słowacji na Polskę, my wciąż
jesteśmy okupowani. Może już nie przez Wehrmacht, ale przez kler.
Nadal mamy pasożyta na plecach, który wysysa z nas pieniądze,
energię i wolność. Nadal jesteśmy narodem zakładników
sutanny.
Kościół
Katolicki w Polsce nie różni się niczym od Kościoła w czasach
Tiso, Mussoliniego czy Franco. Nadal błogosławi silniejszym, nadal
udaje świętą instytucję, a w rzeczywistości jest zbrodniczą
organizacją – wspólnikiem faszyzmu wczoraj i władzy
dzisiaj.
Dlatego
właśnie w rocznicę 1 września trzeba mówić głośno nie tylko o
hitlerowskich zbrodniach, ale także o tych, którzy faszyzm karmili
i błogosławili. Bo bez Kościoła Katolickiego nie byłoby triumfu
Hitlera. Bez Kościoła Katolickiego nie byłoby Tiso, nie byłoby
Ustaszy, nie byłoby milczenia Watykanu wobec Holocaustu.
A
w Polsce – bez Kościoła Katolickiego nie byłoby dzisiejszego
zacofania, nietolerancji, biedy i politycznej degrengolady.
Kościół
Katolicki to nie ofiara historii, to jej wspólnik. Nie bohater, ale
oprawca. Nie przewodnik moralny, ale pasożyt.
86
lat po wybuchu wojny wciąż tkwimy w tej samej sieci kłamstw. Wciąż
pozwalamy, by ta pierdolona, zbrodnicza organizacja trzymała nas za
mordy.
I
dlatego – wbrew szkolnym podręcznikom i państwowym uroczystością–
trzeba pamiętać nie tylko o Hitlerze i jego wojnie, ale także o
Kościele Katolickim, który tę wojnę umożliwił i wspierał...
https://www.facebook.com/photo/?fbid=24168665446169420&set=a.549339198528710

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz