środa, 15 października 2025

 

Bartoszewski – fałszywy profesor


https://www.youtube.com/watch?v=iSLLsKipxgg

Redaktor „Myśli Polskiej” Przemysław Piasta w 22-minutowym filmie-wideo poddaje krytycznej analizie fakty z życia Władysława Bartoszewskiego, który przez wiele lat w III RP cieszył się ogromnym szacunkiem i poparciem liberalnych polityków postsolidarnościowych…

Pozostanie Bartoszewski w naszej pamięci jako ten, który przez dziesiątki lat był tytułowany profesorem, gdy faktycznie nie tylko nie był profesorem, ale w ogóle nie posiadał tytułu magistra. Na pewno zdał tzw. „małą maturę” i możliwe, że miał też świadectwo dojrzałości. W Polsce ludowej podejmował studia, których jednak nie ukończył.

W ogóle informacje o przebiegu jego życia są szczególnie „zamglone” i było w nim dużo dziwnych przypadków i niedomówień. Spędził 199 dni w Auschwitz, skąd został zwolniony „ze względu na zły stan zdrowia”. Dlaczego został zwolniony? Jest w internecie sporo najrozmaitszych domysłów, ale brak bliższych danych o tym zwolnieniu.

Politycy postsolidarnościowi przedstawiali Bartoszewskiego jako osobę prześladowaną przez „podły reżim komunistyczny”. Tymczasem powodziło mu się całkiem nieźle. Był publicystą i autorem książek, często wyjeżdżał za granicę, a w 1963 roku odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W czasie wyjazdów na Zachód podjął współpracę z radiem 'Wolna Europa’, był więc rozpracowywany przez służby specjalne jako osoba potencjalnie szpiegująca.

Po 1989 roku zaangażował się „profesor” w czynną politykę. Był w latach 1990 do 1995 ambasadorem RP w Austrii, a w 1995 roku z nadania Wałęsy wszedł do rządu Józefa Oleksego jako minister spraw zagranicznych. Funkcję tę sprawował ponownie w latach 2000-2001 w rządzie Jerzego Buzka.

Od 2007 roku był pełnomocnikiem rządu PO ds. polsko-niemieckich, którą to funkcję pełnił do końca życia. W 2011 roku udzielił sławetnego wywiadu dla niemieckiego tygodnika „Die Welt”. „Był pan w ruchu oporu, pomagał pan żydom. Czy miał pan sąsiadów, których się obawiał?” – zapytał go dziennikarz.

Bartoszewski odpowiedział: „Jeśli ktoś się bał, to nie Niemców. Gdy niemiecki oficer zobaczył mnie na ulicy, a nie miał rozkazu aresztowania, nie musiałem się go obawiać. Ale gdy sąsiad Polak zauważył, że kupiłem więcej chleba niż normalnie, wtedy musiałem się bać”.

Podobnie zachowywał się fałszywy profesor, gdy szło o stosunki polsko-żydowskie. Jako szef Międzynarodowej Rady Państwowego Muzeum w Oświęcimiu poparł decyzję usunięcia w grudniu 1997 roku krzyży z terenu byłego niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Nie był na ogół zaangażowany w obronę polskich interesów.

Był sprytnym człowiekiem. Podobnie jest dzisiaj z jego synem Władysławem Teofilem Bartoszewskim, pełniącym funkcję wiceministra spraw zagranicznych w rządzie Tuska. W 2024 roku sąd pierwszej instancji nakazał mu zwrócić 27 mln złotych za nielegalnie przejęty majątek. Wyrok jest nieprawomocny. Jego ojciec, rzekomy profesor, miał mówić „Warto być przyzwoitym”. Syn zdaje się realizować taką postawę po swojemu.

Autorstwo: Zygmunt Białas
Źródło: WolneMedia.net

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

                            TUZY ELITY                            Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal   Paweł Robert Kowal (ur. 22 lipca...