Bezpieczeństwo czy kolejny traktat o globalnym nadzorze?
Porozumienie ONZ ma na celu ograniczenie przestępczości cyfrowej, ale krytycy ostrzegają przed atakiem na prywatność, wolność słowa i suwerenność. Podpisanie nowej Konwencji ONZ przeciwko cyberprzestępczości zaplanowano na 25 i 26 października 2025 r. w Hanoi w Wietnamie. Oficjalnie ma to być pierwszy globalny traktat regulujący współpracę w zwalczaniu transgranicznych przestępstw internetowych — od ransomware po kradzież tożsamości.
Jeszcze przed podpisaniem porozumienia jedno jest jednak jasne: to nie tylko techniczny krok w stronę bezpieczeństwa cyfrowego, ale dokument polityczny, który może przesądzić o przyszłości wolności internetu, nadzoru państwowego i globalnego układu sił.
Tak zwany „Traktat ONZ o cyberprzestępczości”, przyjęty przez ONZ w 2024 r. i opracowany przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC), ma umożliwić państwom jednolite definiowanie cyberprzestępstw na całym świecie, szybszą wymianę dowodów cyfrowych, uproszczenie ekstradycji i dochodzeń transgranicznych oraz pozwolić władzom na bezpośredni dostęp do danych przechowywanych za granicą. Brzmi to jak kwestia efektywności i globalnego bezpieczeństwa, ale bliższa analiza pokazuje, że centralnym elementem porozumienia są szeroko zakrojone uprawnienia śledcze, które mogą być niebezpieczne w rękach rządów pozbawionych silnych instytucji praworządności.
Organizacje praw człowieka, takie jak Human Rights Watch, Electronic Frontier Foundation (EFF) i Access Now, od miesięcy ostrzegają, że traktat zawiera niejasne definicje. Termin „cyberprzestępczość” można interpretować tak szeroko, że obejmuje nie tylko hakerów i oszustów, lecz także dziennikarzy, aktywistów, sygnalistów i badaczy bezpieczeństwa IT. W niektórych krajach artykuł o „nieautoryzowanym dostępie” lub „niewłaściwym wykorzystaniu danych” może zostać zastosowany wobec dziennikarzy publikujących wyciekłe dokumenty rządowe lub wobec ekspertów, którzy odkrywają luki w zabezpieczeniach. Dodatkowo umowa umożliwia transgraniczną wymianę danych użytkowników bez wyraźnego nadzoru sądowego, a w niektórych przypadkach nawet bez informowania państwa, którego dane dotyczą. Krytycy nazywają to „cyfrową eksterytorialnością”, ponieważ może to podważyć krajowe przepisy o ochronie danych.
Fakt, że podpisanie traktatu odbywa się właśnie w Wietnamie, ma znaczenie symboliczne i budzi kontrowersje. Kraj ten jest regularnie krytykowany za cenzurę internetu, inwigilację i prześladowanie blogerów. W ostatnich latach wietnamskie władze aresztowały dziesiątki aktywistów za posty w mediach społecznościowych, często pod zarzutem „szerzenia dezinformacji”. To właśnie tam ONZ chce ustanowić globalny standard uprawnień śledczych w obszarze cyfrowym. Organizacje praw człowieka postrzegają to jako podwójny sygnał – dyplomatyczny gest współpracy, ale też ostrzeżenie o erozji podstawowych praw cyfrowych.
Według UNODC ponad sto państw członkowskich wyśle swoje delegacje do Hanoi. Wśród krajów planujących podpisanie znajdują się Wietnam, Rosja, Chiny, Brazylia, Republika Południowej Afryki, Indie, Egipt, Arabia Saudyjska i liczne państwa globalnego Południa. Wsparcie zapowiedziały także dziesiątki krajów Afryki i Ameryki Łacińskiej, licząc na pomoc w egzekwowaniu prawa. W Europie podpisanie traktatu zapowiedziały Francja, Hiszpania, Włochy i Grecja, natomiast Niemcy i Austria domagają się wcześniejszego przeglądu prawnego. Szwajcaria rozważa podpisanie, lecz według tamtejszego MSZ chciałaby renegocjować „wiążące gwarancje praw człowieka”.
Stanowisko Stanów Zjednoczonych, Kanady i kilku państw Unii Europejskiej pozostaje niejasne. Te kraje uważają obowiązującą od 2001 roku Konwencję Budapeszteńską za wystarczające ramy prawne. Waszyngton sygnalizuje, że „z zadowoleniem przyjmuje” inicjatywę, lecz ratyfikacja przez Kongres „nie jest realistyczna w krótkiej perspektywie”. Japonia i Australia również zachowują ostrożność, głównie z obawy o suwerenność danych i wpływ państw autorytarnych na interpretację traktatu.
Po podpisaniu dokument wejdzie w życie po ratyfikacji przez co najmniej czterdzieści państw. Następnie rozpocznie się proces dostosowywania krajowych przepisów karnych do nowych standardów. Państwa będą musiały ujednolicić definicje cyberprzestępstw i umożliwić szerszą wymianę danych. Policja i służby wywiadowcze zyskają możliwość bezpośredniego przesyłania informacji, z pominięciem tradycyjnych kanałów pomocy prawnej. ONZ planuje też utworzenie Funduszu Edukacji i Technologii, który ma wspierać kraje rozwijające się w zakresie infrastruktury cyfrowej, choć krytycy ostrzegają, że może to umożliwić reżimom autorytarnym dostęp do technologii inwigilacji. W ramach traktatu przewidziano również powołanie „Komitetu ds. Cyberprzestępczości”, który ma badać przypadki nadużyć, jednak jego polityczny charakter budzi wątpliwości co do niezależności.
Podczas gdy rządy w Hanoi będą świętować podpisanie porozumienia jako „kamień milowy”, otwarte pozostaje pytanie, kto wyznaczy granice nadzoru. Organizacje zajmujące się prawami cyfrowymi podkreślają, że bez jasnych mechanizmów ochrony przed prześladowaniami politycznymi i bez obowiązku przejrzystości w zakresie wniosków o dane, traktat stanie się szarą strefą prawną o globalnych konsekwencjach. Obawy nie są teoretyczne – już dziś niektóre państwa wykorzystują przepisy o cyberbezpieczeństwie do ścigania dysydentów, dziennikarzy i organizacji pozarządowych. Jeśli Pakt Hanoi zostanie ratyfikowany, tego rodzaju praktyki mogą zyskać międzynarodową legitymację.
Pakt ONZ w sprawie cyberprzestępczości mógłby przyczynić się do skuteczniejszego zwalczania rzeczywistych zagrożeń cyfrowych. W obecnej formie jednak grozi przesunięciem równowagi między bezpieczeństwem a wolnością na korzyść kontroli państwowej. Kiedy ochrona danych, wolność prasy i prawo do cyfrowego samostanowienia zostają poświęcone w imię walki z „cyberprzestępczością”, instrument ochrony może stać się globalnym mandatem nadzoru. Podpisanie w Hanoi oznacza zatem nie tylko początek nowych ram prawnych, ale również początek wyścigu o to, kto zdefiniuje pojęcie wolności w epoce cyfrowej.
Na podstawie: UNODC, Reuters, AP, HRW, DW, Nikkei Asia
Źródło zagraniczne: UncutNews.ch
Źródło polskie: WolneMedia.net

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz